Dodaj do ulubionych

Pogodziłam się z byciem Żoną Domową

23.05.12, 21:35
Chciałabym się pochwalić. A ponieważ na tym forum w większości kobiety są przyjazne więc nie boję się krytyki. Przez wiele lat męczyłam się z poczuciem winy, że nie pracuję zawodowo. Co jakiś czas próbowałam znaleźć pracę, zwykle kończyło się to koszmarnie, na przykład 1/2 etatu w monopolowym wieczorem - mam szacun wśród meneli na osiedlu. Coś ostatnio przełamało sie we mnie. Między innymi pod wpływem Polskiej Perfekcyjnej, która mówi, że mamy prawo do szacunku. Chyba Czas być dumną z życiowych wyborów.
Jestem Żoną, Matką i Panią Domu.
Obserwuj wątek
    • imilla Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 23.05.12, 21:48
      Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu twojego postu - najważniejsze żyć w zgodzie z samym sobą, opinie bliźnich są drugorzędne. Jeśli jeszcze na dodatek w przypadku ewentualnej zmiany sytuacji życiowej będziesz w stanie samodzielnie funkcjonować to osiągnęłaś ideał smile
      • mkaroli Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 23.05.12, 21:59
        Zmiana sytuacji życiowej - fajne określenie tego, że coś się posypało. Długo się tego bałam. Ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Mąż znajdzie inną?, Chałupa się spali?, Będę niepełnosprawna? Będę musiała znaleźć plan B, ale czy praca zarobkowa nam go zapewnia? inwestujemy to co uda się odłożyć, Chałupa ubezpieczona a czynnik ludzki - no cóż widziały gały co brały.
        • deletka Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 23.05.12, 22:16
          Czasem to, co gały brały niekoniecznie jest tym z czym się rozstają, bo zazwyczaj gały na początku mają różowe okulary wink
          A tak na serio, chodziło mi o to, że jeśli w sytuacji, w której z jakiś względów będziesz musiała być samodzielna i samowystarczalna i nie będzie to problemem to wszystko jest ok. Tak mnie naszło, bo ostatnio w moim otoczeniu są dwie panie, które są zmuszone liczyć wyłącznie same na siebie (śmierć małżonka i rozwód), a mają problem z rozpoczęciem samodzielnego życia- po kilku latach nieobecności na rynku pracy ciężko im coś znaleźć.
          • deletka Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 23.05.12, 22:19
            Sorry, wlazłam na konto siostry, to nadal ja, imilla. A o zmianach sytuacji życiowej ale na lepsze to własnie coś siostra mogłaby napisać. Ja mam takie doświadczenia, że tylko kraczę smile
            • mkaroli Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 23.05.12, 22:26
              Mnie właśnie Siostra upewnia, że nigdy nie jesteśmy przygotowani na zmianysmile możemy mieć w razie czego plan "B". To nie tak, że będę siedziała z szmatą na kolanach i oglądała TV. Rozwijam się cały czas, mam hobby, uczę się nowych rzeczy, spotykam z ludźmi.
              • imilla Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 23.05.12, 22:36
                Masz świetne podejście do sprawy, myślę, że gdyby moje znajome tak rozumowały parę lat temu, byłyby teraz w trochę innej sytuacji.
                A siostra właśnie do mnie krzyczy, żebym jej nie kadziła w internecie tylko brała z niej przykład wink
                • mkaroli Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 23.05.12, 22:39
                  Dzięki i Dobranoc
              • ko_kartka Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 01:45
                mkaroli napisała:

                > Mnie właśnie Siostra upewnia, że nigdy nie jesteśmy przygotowani na zmianysmile mo
                > żemy mieć w razie czego plan "B". To nie tak, że będę siedziała z szmatą na ko
                > lanach i oglądała TV. Rozwijam się cały czas, mam hobby, uczę się nowych rzeczy
                > , spotykam z ludźmi.

                O, to to. Kobieta domowa nie znaczy ograniczona umysłowo. Bawi mnie zwłaszcza taki stereotyp u mojej siostry (na kilka lat wykluczyłam się z rynku etatów, nieważne w związku z czym), która zdziwiona pyta: "To co ty robisz? Ja to bym tak nie wytrzymała, ja potrzebuję kontaktu z ludźmi, nie mogę się zamknąć w czterech ścianach". Bawi mnie, bo ona wraca z roboty (z monopolowego właśnie...), włącza telewizor i bezmyślnie się gapi, czy to serial czy jakaś stacja muzyczna. Koniec aspiracji. Książki nie przeczyta, z dzieciakiem w grę nie pogra, nie pohaftuje, na rower nie pójdzie, co najwyżej posmażyć się na plaży w jedyny dzień wolny w tygodniu, jak dopisze pogoda (dwa dni w roku czyli). Mrożek by się uśmiał, jestem pewna.

                I czy doprawdy trzeba mieć kontakt z wszystkimi pijakami na osiedlu, żeby czuć się spełnionym i dowartościowanym społecznie? Jak dla mnie kompletny ałt, ja tam nie lubię ludzi en masse, są niewiarygodnie denerwujący (dosadniejsze określenie pominę godnym milczeniem).

                Dlatego też nie cierpię feministek i tego żałosnego, pseudo-społecznego pitolenia o żłobkach, przedszkolach, urlopach tacierzyńskich, bo to nie odpowiada rzeczywistości, w której obecnie egzystuję. A niestety, nie jest jeszcze możliwe zamrożenie się i odzyskanie pełni władz umysłowych i cielesnych za sto lat, kiedy to będzie feministyczny raj (chociaż niegdysiejsze sufrażystki zapewne nie spodziewały się, że potrwa to aż tak długo).

                I czy naprawdę kobieta, żeby być w pełni kobietą, musi mieć w wieku lat 40 dwoje dzieci na studiach (prawnik i lekarz, oczywiście, no, dentysta ostatecznie), być prezesem międzynarodowej spółki akcyjnej oraz zalewać kibelek co 5 godzin domestosem? To jest ta dzisiejsza perfekcyjna pani domu? No żesz ku. Feministkom - precz z moich oczu.
                • anu_anu Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 09:08
                  > I czy naprawdę kobieta, żeby być w pełni kobietą, musi mieć w wieku lat 40 dwoje dzieci na studiach
                  > (prawnik i lekarz, oczywiście, no, dentysta ostatecznie), być prezesem międzynarodowej spółki
                  > akcyjnej oraz zalewać kibelek co 5 godzin domestosem? To jest ta dzisiejsza perfekcyjna pani domu?
                  > No żesz ku. Feministkom - precz z moich oczu.

                  Wg mnie feminizm to dążenie do tego aby nie tratowano mnie gorzej - bo jestem kobietą.
                  Aby szef nie wpadał na pomysł, że można mi mniej płacić a mąż - że będzie mi pomagać przy sprzątaniu.
                  Bo cena pracy nie zależy od płci - tylko od rodzaju i jakości tej pracy a w określeniu że "ktoś mi pomaga" jest założenie, że tak naprawdę jest to mój obowiązek.
                  Feminizm ani nie wyklucza stworzenia rodziny, w której role są podzielone tradycyjnie (o ile obu stronom to odpowiada), ani posiadania zainteresowań, ani też dążenia do rozwoju osobistego czy zawodowego.
                  Natomiast jeżeli ktoś jest Panią Domu z własnego wyboru - to będzie szczęśliwy. I ma do tego święte prawo!
                  Gadanie, że taki wybór nie zapewnia bezpieczeństwa (jak mąż odejdzie) - może się sprawdzić. Ale równie dobrze można stracić swoją pracę. Pewne to są tylko śmierć i podatki...
                  • hela6 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 09:33
                    Hmmm, feminizm.
                    Mam sąsiadkę. Pracuje w sklepie - monopolowym big_grin
                    Co dzień po lub przed pracą jeździ na mopie, wyciera kurze, ścieli po całej rodzinie gotuje obiad z 2 dań i deser tylko taki jak lubi małżonek i syn, jej upodobania się nie liczą. Z pracy ciągnie siaty i przynosi piwo dla męża żeby on po powrocie z roboty już nie wychodził nigdzie. Podstawowy problem urastający o poziomu traumy to co dziecko zje po powrocie ze szkoły. Wczoraj byłam świadkiem jak jej 12 letni syn wbiegł do domu z hukiem i z pretensjami że matka nie spakowała mu jednego zeszytu!
                    Mowę mi odjęło.
                    Ona jest w tym szczęśliwa a w ogóle to bardzo fajna dziewczyna, żeby nie było.
                    No i teraz kura domowa taka na przykład ja.
                    Utrzymuje mieszkanie i ogródek w "wystarczająco dobrym" stanie i dopełniam wszystkiego co potrzebne / urzędy , przeglądy aut etc./ za to małżonek pracuje. Gotuję to co uważam za smaczne, czasem zdarza mi się nie gotować bo akurat sobie wyjadę. Resztę czasu poświęcam na swoje dyrdymały bo nie mam 2 etatów tylko jeden.
                    Uprawiam sport, rekreacje, czytam, ucz się różnych fajnych rzeczy.
                    I mam takie wrażenie ze jestem bardziej wyzwoloną kura domową niż moja aktywna zawodowo koleżanka.
                    Mąż mnie szanuje dziecko również. I nigdy żadne z nich nie miało czelności zwrócić mi uwagi że czegoś względem ich nie dopełniłam a uwierzcie, nadgorliwa nie jestem.
                    A małżonek jak ma chęć na odrobinę alkoholu to przede wszystkim pyta mnie czy bym się nie napiła i dyma albo do barku albo do sklepu. I szkło z szafki też potrafi sam wyjąć i nawet rozlać do kieliszków, szklanek, kufli etc.
                    Herbatę i kawę tez potrafi zaparzyć i podać swojej małżonce. I on tez ma własne hobby i własne wyjścia i wyjazdy. Nie musi w domu siedzieć na kanapie jak Bobik żeby mi zapewnić poczucie ciepła rodzinnego.
                    • anu_anu Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 09:42
                      No i sama widzisz, że feminizm nie jest nijak warunkowany pracą zawodową big_grin
                      • hela6 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 10:05
                        Myślę że poszanowanie swoich praw wysysa się z mlekiem matki. Podobny układ równowagi był w moim domu rodzinnym. Matka pracowała ale wtedy na ogródku zasuwał mój ojciec. I nikt nie twierdził że matka jest nam winna jakieś usługi.
                        Dla tego nigdy nie związałabym się z facetem który przyjmuje od kobiety bez mrugnięcia okiem prace na 2 etaty sam zaliczając jedynie pracę zawodową.Natomiast wymagających takiego układu mam w głębokiej pogardzie.
                        Tymczasem widzę że koleżanka sąsiadka wychowuje wierną kopię swojego męża i na pewno gdzieś tam w następnym bloku jakaś dziewczynka uczona jest tego że to ona i tylko ona odpowiedzialna jest za dom i rodzinę i powinna zrobić wszystko by pan i władca po pracy mógł odpocząć.
                        Z drugiej strony kobieta zaangażowana w rodzinę nie ma czasu na karierę zawodowa a praca dla kobiet nie wymagająca wysokich kwalifikacji jest wyjątkowo niepopłatna. Stąd może wychodzić taż kompleks i poczucie konieczności "dorobienia" w domu przy usługach choćby się w robocie pół dniówki układało ręcznie skrzynki z piwem.

                        No łatwo nie jest z tym poczuciem własnej godności, drogie panie.
                    • anetapzn Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 08.01.14, 12:57
                      hela6 napisała:


                      > Mam sąsiadkę. Pracuje w sklepie - monopolowym big_grin
                      > Co dzień po lub przed pracą jeździ na mopie, wyciera kurze, ścieli po całej rod
                      > zinie gotuje obiad z 2 dań i deser tylko taki jak lubi małżonek i syn, jej upod
                      > obania się nie liczą. Z pracy ciągnie siaty i przynosi piwo dla męża żeby on po
                      > powrocie z roboty już nie wychodził nigdzie.

                      Podejrzewam, że tego typu żona to marzenie duzej części męskiej populacji.

                      Sorry, ale oprócz współczucia dla twojej sąsiadki skojarzyło mi się, ze po te piwa przynajmniej nie musi nigdzie biegać bo ma w pracybig_grin
                • nkabi Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 09:21
                  Nie jestem ani feministką, ani żoną domową.
                  Zgadzam się z ko_kartką, że żeby się rozwijać się i spełniać wcale nie trzeba pracować zawodowo. Niektórzy chodzą do pracy, żeby odbębnić 8 godzin i wracają do domu, żeby odbębnić obowiązki domowe. Nie maja świadomości po co żyją, mimo że pracują.
                  Ja akurat źle się czułam nie pracując. Miałam zbyt dużo czasu na przemyślenia smile
                  Im mniej mam czasu, tym bardziej się mobilizuję i więcej robię.
                  Każdy musi ze sobą się dogadać i wybrać, co dla niego odpowiednie.
                  Ważne, żeby być świadomym swoich wyborów.
                  • ulkahanka Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 09:58
                    Ja szczerze mówiąc też nie rozumiem ataku ko_kartki na feminizm. Nie rozumiem też, o co chodzi z " żałosnym, pseudo-społecznym pitoleniem o żłobkach, przedszkolach, urlopach tacierzyńskich". Uwaga: to nie jest napaść pod hasłem "o co Ci do cholery chodzi", tylko po prostu naprawdę nie wiem: czemu to nie odpowiada społecznej rzeczywistości, w której funkcjonujesz? Że urlop ojcowski za krótki? Że przedszkole i żłobek nie załatwiaja sprawy? Dlaczego? Poza tym drażni mnie strasznie to uogólnianie "nie cierpię feministek", bo wydaje mi sie, ze oparte ono jest na założeniu, że feministka to taki dziwaczny twór, z włosami na jeza, chudy jak kościotrup, w okularkach a la Trocki, która dzieci zna tylko z obrazka, przypala nawet wodę na herbatę, najlepiej jest singielką, a z wykształcenia przynajmniej fizykiem jądrowym, bo już np. taka historia sztuki jest tak "typowo kobieca". Dobra, ulało mi sie, przepraszam, jesli Cię, Kokartko uraziłam, ale jak słyszę takie teksty z ust różnych zmamuciałych posłów, to jeszcze pół biedy, ale czemu mówia tak rozsądne kobiety to nie rozumiem.
                    A autorce wątku serdecznie gratuluję - ja akurat jestem przypadkiem dość szczególnym, bo z drobnymi wyjątkami w postaci krótkiego epizodu z etatem od zawsze jestem wolnym strzelcem, który pracuje w domu i co więcej uwielbia swoja pracę. Poza tym (jeszcze) nie mam dzieci, więc na razie nie wiem z praktyki, jak bedę godzić konieczność kilkugodzinnego siedzenia przed kompem z przewijaniem i karmieniem. Ale chyba się da, skoro mnie tak tez wychowała moja mama, która freelancerką została jeszcze w latach siedemdziesiątych (przyjmując wówczas pielgrzymki rodziny i znajomych pt. "Kochana, co Ty robisz, bój się Boga, jak to tak bez etatu??!"). Tak czy owak, to mama własnie wpoiła mi pogląd, ze: jesli kobieta chce, lubi, potrzebuje pracowac - to świetnie; jesli musi, bo jedna pensja nie wystarczy - to trudno, ale też ok, natomiast pomysły pt. "Musze pojsc do pracy, bo co ludzie powiedzą/ bo bede kurą domową/ bo to, bo śmo" sa kompletnie bez sensu i że znacznie większym powodem do dumy i poczucia spełnienia może być miły dom, fajne dzieci i pięknie rosnace kwiatki w ogródku niż jakaś posadka, przyjęta tylko po to, żeby "nie siedzieć w domu". Jestem więc pełna najwyższego szacunku dla Pań Domu z przekonania i zamiłowania i strasznie im zazdroszczę, jak bywam u nich w odwiedzinach smile Fakt, ja się bardzo przyzwyczaiłam do posiadania własnych pieniędzy i nie bardzo umiem sobie wyobrazić, jak to może być bez nich - ale jesli obu stronom to nie przeszkadza, to nie widze problemu, tym bardziej, że sama autorka mówi, że ma w razie czego (odpukać!!) jakis plan B. Tak trzymać smile
                    • mim_maior Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 16:49
                      Warto pamiętać, że jeśli nie pracujesz, tylko zajmujesz się domem i dziećmi, to zarabiane przez męża pieniądze są również TWOJE WŁASNE. Rodzina działa jak przedsiębiorstwo - każdy ma swoją rolę, swoje obowiązki i równe prawo do uczestnictwa w zyskach.
                      Mój mąż nie mógłby zarabiać tyle, co zarabia, gdybym ja siedziała osiem godzin w biurze. Moja praca w domu pozwala mu zarabiać poza domem. Gdyby nie to, też siedziałby w biurze osiem godzin zarabiając jedną czwartą aktualnych pieniędzy. To kto w końcu zarabia trzy czwarte jego dzisiejszej wypłaty: ja, czy on? smile
                      • princesswhitewolf Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 14:01
                        Mój mąż nie mógłby zarabiać tyle, co zarabia, gdybym ja siedziała osiem godzin w biurze. Moja praca w domu pozwala mu zarabiać poza domem. Gdyby nie to, też siedziałby w biurze osiem godzin zarabiając jedną czwartą aktualnych pieniędzy. To kto w końcu zarabia trzy czwarte jego dzisiejszej wypłaty: ja, czy on?

                        a dlaczego nie moglby? nie rozumiem

                        > Warto pamiętać, że jeśli nie pracujesz, tylko zajmujesz się domem i dziećmi, to
                        > zarabiane przez męża pieniądze są również TWOJE WŁASNE.

                        W praktyce nie z kazdym mezem jest to takie oczywiste. Mam kolezanke w trakcie rozwodu z tego wlasnie powodu.

                        Kobieta powinna isc do pracy jakiejkolwiek i zawsze miec poczucie niezaleznosci.
                        • hela6 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 17:23
                          princesswhitewolf napisała:

                          > a dlaczego nie moglby? nie rozumiem

                          Nie no , mógłby oczywiście. Wszyscy mogliby pracować w terenie po 12 godzin a dzieckiem zajmowałaby się niania, posiłki w restauracji, zakupy w niedzielę, tyle że bilans takiego układu nie koniecznie wyszedłby na zero.
                          • mim_maior Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 17:44
                            Dziękuję, helu, nie chciało mi się takich oczywistości tłumaczyć...
                            • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 22:34
                              Dla mnie większą oczywistością jest to, że niejeden mężczyzna marzy o tym, by zamiast pracować po 18 godzin, na 2 etaty, też wolałby wrócić do domu jeszcze zanim dzieci pójdą spać. Dlatego tłumaczenie "dzięki temu, że siedzę w domu, mój mąż może dłużej pracować" jest dla mnie takie trochę nieteges. Ja wróciłam do pracy między innymi po to, by mój mąż mógł pracować mniej, a dzieci nie mówiły do niego per pan wink
                          • princesswhitewolf Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 22:46
                            a dlaczego akurat " w terenie" i ponad 12 godzin. Innych prac nie ma?

                            Kurcze ja pracuje 40 godzw tygodniu i posilkow nie ma w restauracji.Zakupy robi sie w necie
                • anu_anu Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 11:55
                  Kobiety wykonują 66% światowej pracy i produkują 50% żywności, ale otrzymują za to 10% światowego dochodu i posiadają 1% własności (UNICEF, ‘Gender Equality – The Big Picture’, 2007).
                  A ja bym chciała - aby to było proporcjonalnie.
                  I dlatego uważam, że ruch feministyczny ma sens.
                • ladyjm Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 10:42
                  a ja jestem zadeklarowana feministka (!) i absolutnie nie uwazam aby bycie mamą i panią domu full time bylo czyms gorszym niz praca zawaodowa! A ludzie, ktorzy lekcewaząco traktuja prace kobiet w domu powinni sie w glowy puknąć i zastanowic nad sobą!!! Wychowywanie dzieci jest BARDZO wazne i nie mozna odpowiedzialnoscia za wychowanie obciazac szkoly, co obecnie praktykuje wiele ludzi sad.
                  • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 22:40
                    ladyjm napisała:

                    > a ja jestem zadeklarowana feministka (!) i absolutnie nie uwazam aby bycie mamą
                    > i panią domu full time bylo czyms gorszym niz praca zawaodowa! A ludzie, ktorz
                    > y lekcewaząco traktuja prace kobiet w domu powinni sie w glowy puknąć i zastano
                    > wic nad sobą!!! Wychowywanie dzieci jest BARDZO wazne i nie mozna odpowiedzialn
                    > oscia za wychowanie obciazac szkoly, co obecnie praktykuje wiele ludzi sad.

                    A co myślisz o "siedzeniu w domu" bez opieki nad małymi dziećmi?
                    Nie lekceważę osób, które są na utrzymaniu partnera i tylko zajmują się domem, ale nie uważam, żeby zasługiwały na jakiś szczególny szacunek czy podziw.
                    • princesswhitewolf Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 22:49
                      ja przyznam, iz nie rozumiem podejscia do zycia bez myslenia o przyszlosci. Nawet jesli wspolmalzonek jest zdrowy i dobrze zarabia to nigdy nie wiadomo co zycie przyniesie. Nie pojmuje kobiet jakie nie mysla o wlasnej emeryturze, o tym co by bylo gdyby maz zachorowal, a one wszak nie maja doswiadczenia zawodowego. Po prostu dla mnie to bardzo niedojrzale podejscie.

                      Rozumiem jeszcze jakas sytuacje gdy przerywa sie prace na 3 lata powiedzmy... Ale na cale zycie???? Wspolczuje niespodzianek w przyszlosci i reality check
              • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 10:19
                Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale nie chodzi chyba o to, że się nie rozwijasz czy wręcz staczasz w dół, lecz o to, by być przygotowanym na wypadki losowe - rozwód, śmierć małżonka. Nie pracując i nie mając żadnego doświadczenia zawodowego naprawdę dużo trudniej jest zacząć pracę w wieku "okołobalzacowskim". A życie niestety lubi nam płatać figle.
                Jeśli mogę coś doradzić, to solidne ubezpieczenie męża na wypadek jego śmierci a Ty jako osoba uposażona. Na wypadek rozwodu niestety nie potrafię nic konkretnego podpowiedzieć, bo ludzie mają czasem takie pomysły, że pomimo podziału majątku potrafią puścić z torbami współmałżonka, samemu żyjąc ponad stan.
                Nie chcę bynajmniej krakać, ani tym bardziej odwodzić Cię od pomysłu bycia Panią Domu (bo Ci nawet ciut zazdroszczę - też bym wolała w ten sposób, chyba już mam dość pracy zawodowej wink ale warto być przygotowanym na wszystko.
                Mam w najbliższym otoczeniu dwie takie osoby - jedna to 45-letnia mama trójki dzieci, zostawiona niemal z dnia na dzień przez męża, który wyfrunął do USA i ślad po nim zaginął. Zostawił jej niewykończony dom, kredyt i kupę zmartwień. Ona nigdy nie pracowała. Ciężko odchorowała tę sytuację, pomogli jej znajomi, znalazła pracę u jednego z nich, ale to był łut szczęścia i ta praca ta taka bardziej dla picu, żeby po prostu nie czuła się jakby dostawała jałmużnę od tych znajomych.
                Innej mąż zginął w wypadku - podobna sytuacja, bo też babka nigdy nie pracowała. Na szczęście miała już prawie dorosłe dzieci, które zaczynały zarabiać, więc też jej trochę pomogły. Ale wesoło nie ma do dzisiaj, bo jest praktycznie bez pracy (pracuje dorywczo na krótkie zlecenia w sklepie, jako opiekunka), bez prawa do emerytury i z niewielką rentą po mężu.
      • mazajac Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 16:02
        zazdroszczę, ja z przerwami siedzę już w domu 6 lat, najpierw z jednym dzieckiem, teraz z drugim, niestety z musu, duszę się już, pogodzić się z tym siedzeniem nie mogę, wszystko mi już zbrzydło, zazdroszczę
    • pearlinee Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 09:57
      Bardzo fajny wątek, dla mnie na czasie wink
      Ja jestem również żoną domową, nie tyle z wyboru, co z konieczności. Przyznam ze często otoczenie traktuje mnie z góry z tego powodu. Mistrzynią w tym jest moja szwagierka.
      To samo otoczenie nie ma pojęcia np. kto w tym kraju jest premierem , kto to Kapuściński, albo czy należymy do nato, ale fakt przynoszenia co miesiąc wypłaty do domu daje im prawo do traktowania mnie w określony sposób.
      Moje dziecko od września idzie do przedszkola, ja mam nadzieję znajdę pracę, ale nie uważam żeby te lata któe spędziłam w domu, zrobiły ze mnie debila, który nie potrafi się podpisać i którego wstyd zabrać miedzy ludzi, bo jedyne o czym potrafi rozmawiać to przepis na bitki wołowe.
      Jakiś czas temu byłam na imprezie, której skład w jakiejś części stanowili lekarze. Cały czas zanudzali otoczenie rozmowami o wyrostkach i indeksach glikemicznych, nie zważając wogóle na to, że nie każdego to inetersuje, a może poprostu nie mieli nic ciekawszego do powiedzenia? Mój mąż jest robiącym karierę inżynierem budownictwa, potrafi zaprojektować olbrzymi most lub stadion, ale od lat nie widziałam go z książką lub gazetą inną niż telewizyjna. I to nie wynika z braku czasu napewno. Szanuję jego wiedzę i umiejętności, ale czasami przyznam szczerze szokuje mnie to, że poza grubością sklejki czy gęstością betonu nie interesuje go absolutnie nic ponad to.
      • hela6 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 10:13
        Ha, ha faktycznie, w pracy, a pracowałam w biurze kilkanaście lat,miałam do czynienia z facetami i to było moje szczęście. Można było porozmawiać o fajnych rzeczach. Kiedy trafiłam w środowisko kobiet to był horror jakiś. Ciągle jakieś klepana na kopiarkach przepisy i codzienna rozmowa "co dziś gotujesz". No matko jedyna, nie dało się żyć.

    • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 10:09
      mkaroli napisała:

      > Co jakiś czas próbowałam znaleźć pracę, zwykle kończył
      > o się to koszmarnie, na przykład 1/2 etatu w monopolowym wieczorem - mam szacun
      > wśród meneli na osiedlu. Coś ostatnio przełamało sie we mnie. Między innymi po
      > d wpływem Polskiej Perfekcyjnej, która mówi, że mamy prawo do szacunku.
      > Chyba Czas być dumną z życiowych wyborów.
      > Jestem Żoną, Matką i Panią Domu.

      Wiesz tak na pierwszy rzut oka zastanawiam się na ile to rzeczywiście jest / był Twój wybór? Bo z tego, co piszesz, wynika, że próbowałaś znaleźć fajną pracę, ale poniosłaś porażkę.

      Z drugiej strony jest kwestia szacunku - może to niepopularne, ale dla mnie każda istota ludzka zasługuje na szacunek, ma swoją godność itp. A na taki szacunek / podziw drugiego stopniawink trzeba sobie IMHO zasłużyć czymś ekstra.
      No ale to pewnie kwestia tego, jak różni ludzie odbierają konkretne słowa.
      • hela6 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 10:18
        magdalaena1977 napisała:

        > Wiesz tak na pierwszy rzut oka zastanawiam się na ile to rzeczywiście jest / by
        > ł Twój wybór?

        No przecież "Pogodziłam się z byciem..." jest w tytule.

        > Z drugiej strony jest kwestia szacunku - może to niepopularne, ale dla mnie każ
        > da istota ludzka zasługuje na szacunek, ma swoją godność itp.

        Zgadzam się ale brak szacunku też sobie można w pocie czoła wypracować.

      • madzioreck Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 17:16
        > Wiesz tak na pierwszy rzut oka zastanawiam się na ile to rzeczywiście jest / by
        > ł Twój wybór? Bo z tego, co piszesz, wynika, że próbowałaś znaleźć fajną pracę,
        > ale poniosłaś porażkę.

        A z czego wynika, że szukała pracy, bo naprawdę chciała pracować, dla pracowania? Ja tam szukałam pracy i pracuję, bo muszę, ale świetnie czułabym się w roli gospodyni domowej. Może szukała pracy z powodu presji wywieranej przez rodzinę, znajomych, diabli wiedzą, kogo jeszcze, niektórym ludziom opinia otoczenia przeszkadza na tyle, że podejmują różne decyzje wbrew sobie.
        • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 22:36
          madzioreck napisała:

          > A z czego wynika, że szukała pracy, bo naprawdę chciała pracować, dla pracowani
          > a? Ja tam szukałam pracy i pracuję, bo muszę, ale świetnie czułabym się w roli
          > gospodyni domowej. Może szukała pracy z powodu presji wywieranej przez rodzinę,
          > znajomych, diabli wiedzą, kogo jeszcze, niektórym ludziom opinia otoczenia prz
          > eszkadza na tyle, że podejmują różne decyzje wbrew sobie.

          Myślę, że przede wszystkim szukała pracy, żeby zarabiać pieniądze.
          Jest naprawdę niewiele osób, które czerpią z pracy zawodowej tyle satysfakcji, że nadal pracowałyby, gdyby dostawały tyle samo kasy za siedzenie w domu.
          Zresztą mężczyźni w większości też pracują dla pieniędzy a nie po to żeby wykazać się przed innymi samcami.

          I dlatego nie uważam, żeby sam brak ambicji zawodowych był wystarczającym powodem do pozostania w domu. To luksus, który musi sfinansować ktoś inny - np. współmałżonek.
    • lili.lolo Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 10:47
      Mądrze piszecie kobietki. Tak, dziwne mamy czasy. Współczesne gospodynie domowe są pod presją. Kobieta w naszych czasach nie może świadomie, dobrowolnie, w sposób przemyślany i pozbawiony poczucia winy pełnić roli Kobiety Domowej. Ciągle jest wkładana w jakąś szufladkę. Najczęściej postrzegana jako:
      - leń, bo przecież tylko leży i pachnie- dom się sam sprząta, zaopatruje i organizuje
      - nieudacznica, niesamodzielna- uzależniona od łaski i nie łaski męża, przecież coś takiego jak partnerstwo to tylko w bajkach istnieje
      - głupia, ograniczona, bez pasji, zainteresowań i z ciasnym światopoglądem, bo cóż można robić w domu jeśli nie oglądać przygłupie docu soap w tv
      - naiwna, przecież mąż zawsze może rzucić ją na pożarcie strasznego życia
      Czy kobieta musi obecnie zażynać się na 20 etatach żeby być wartościowa. Bzdura może być co najwyżej sfrustrowana, bo z niczym się nie wyrabia, a wymagania obecnie jej stawiane to jakiś absurd. Nie czarujmy się, jeśli pojawiają się dzieci to cierpi albo rodzina albo praca. Nie możemy ale musimy być alfą i omegą na wszystkich polach życia. Zapędziłyśmy się w kozi róg. Daleka jestem od zaganiania kobiet wyłącznie do garów, niech każdy robi to co lubi, i na co umówił się, wspólnie z partnerem.

      Co do zabezpieczenia. Przyszłości nie da się przewidzieć. Można wybrać optymalną dla siebie opcję zadbania o swoje interesy. Oczywiście na tyle, na ile pozwala sytuacja życiowa. Ale jeśli życie będzie chciało nam dokopać, to i tak to zrobi, i żadne zaklinanie rzeczywistości nie pomoże.
      • pearlinee Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 11:07
        zabawne że nikt nie pisze o tym, że taka żona domowa też może porzucić męża i zostawić go z całym tym bałaganem, bo to działa w obie strony. A mąż też się przed tym nie zabezpiecza że tak powiem wink
        Bo jednak trochę kosztuje wynajęcie niani ( w sytuacji gdy dziecko nie dostało się do przedszkola), pani sprzątającej i kucharki. Plus kogoś jeszcze kto ogarnie organizację domową wink
        Żona domowa, mimo że nie pracuje, może być atrakcyjna fizycznie i intelektualnie i naprawdę też może np kogoś poznać i się rozwieźć wink
        • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 13:02
          > A mąż też się przed tym nie zabezpiecza że tak powiem wink

          A praca to pies?
          Chodzi o różnicę między osobą zostawioną na lodzie, do tego bez pracy i bez szans na znalezienie takiej pracy, a osobą, zostawioną na lodzie, ale mającą doświadczenie zawodowe i źródło stałego dochodu.
          Dla mnie różnica jest na tyle istotna, że nie pozwalam sobie na totalne uzależnienie finansowe od mojej drugiej połowy, właśnie na wypadek różnych nieprzewidzianych okoliczności.

          R.
          • pearlinee Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 13:30

            uzależnić się od drugiej osoby można nie tylko finansowo, uwierz mi.
            No i jak się ma dziecko w domu , które nie chodzi do przedszkola bo zwyczajowo nie ma miejsc, to do pracy chodzić nie można. A wynajęcie opiekunki i kucharki przekraczać może dochód szanownego małżonka i wówczas on też się znajduje na lodzie. Ma taki sam problem jak żona.
            Bo żona może mieć problem ze znalezieniem roboty, ale nie powiedziane ze jej nie znajdzie. Podobnie jak porzucony mąż będzie miał problem z ogarnięciem sytuacji i też nikt nie mówi że nie ogarnie, ale bedzie miał wielki problem.
            • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 13:48
              > uzależnić się od drugiej osoby można nie tylko finansowo, uwierz mi.
              > No i jak się ma dziecko w domu , które nie chodzi do przedszkola bo zwyczajowo
              > nie ma miejsc, to do pracy chodzić nie można. A wynajęcie opiekunki i kucharki
              > przekraczać może dochód szanownego małżonka i wówczas on też się znajduje na lo
              > dzie. Ma taki sam problem jak żona.

              Nie, nie ma takiego problemu.
              Kucharka? A po grzyba? Kto w dzisiejszych czasach korzysta z kucharki? My oboje pracujemy zawodowo i to często po kilkanaście godzin, a jakoś nikt - oprócz nas - nie gotuje nam obiadów. Tak samo jest w tysiącach innych rodzin, więc myślę, że generujesz wydumany problem smile
              Co do przedszkola - tutaj problem jest bardziej realny, ale samotni rodzice mają pierwszeństwo w przyznaniu miejsca w przedszkolu, więc też nie jest to rzecz nie do rozwiązania. Bodaj od 5. roku życia przedszkole jest obowiązkowe, więc miejsce znaleźć się musi. Do tego momentu pozostaje opiekunka. Nie sądzę, by człowiek, który do tej pory utrzymywał siebie, niepracującą żonę i dziecko miał zarabiać na tyle mikroskopijnie, by nie stać go było na utrzymanie siebie, dziecka i zatrudnienie najtańszej opiekunki.
              Pewnie, że i mąż może stracić pracę i zostać na lodzie sam z dzieckiem. Nie zmienia to faktu, że ma WIĘKSZE szanse na znalezienie kolejnej (a przez ten czas dostawać choćby zasiłek dla bezrobotnych), niż kobieta w wieku 40 lat, która NIGDY nie pracowała. Niestety, wiem, co mówię, bo jak pisałam wcześniej - mam w otoczeniu dwie takie znajome i jest/był to dla nich wielki dramat. Obie chciałyby cofnąć czas o 20 lat, by móc normalnie pracować. Gdziekolwiek, ale choćby po to, by mieć prawo do zasiłku. A na starość prawo do emerytury. Tyle, że o takich "pierdołach" nie myśli się jak się jest młodym i zakochanym sad

              > Bo żona może mieć problem ze znalezieniem roboty, ale nie powiedziane ze jej ni
              > e znajdzie.

              Prawdopodobieństwo - mówi Ci to coś? smile
              Jak myślisz, kto ma większe szanse - kobieta, która nigdy nie pracowała i nie ma żadnego doświadczenia (a często nawet zawodu)? Czy facet, który pracuje "od zawsze" i doświadczenie ma?

              > Podobnie jak porzucony mąż będzie miał problem z ogarnięciem sytuac
              > ji

              Zgadzam się, nie będzie mu łatwo ogarnąć to logistycznie (zakładając, że w ogóle mu żona dzieciaka na głowie zostawi, bo to mało prawdopodobne), ale nie ma sensu dramatyzować. Faceci w takich sytuacjach radzą sobie o dziwo bardzo sprawnie. Fakt, że dzieciak może nosić przez tydzień te same skarpetki czy jeść zupki chińskie na obiad, ale to nie tragedia smile Polecam - "Mężczyzna i chłopiec" Tony Parsonsa wink
              • pearlinee Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 14:06
                widzisz, operujesz stereotypami, dlaczego żona ma mu dziecka na głowie nie zostawić? On jej może a ona jemu nie?Mało jeszcze widziałaś smile

                Po drugie, wiesz ile np. w warszawie trzeba zapłacić najtańszej opikunce? Znalezienie jej też zajmuje czas, podobnie jak przydział miejsca w przedszkolu. A każdy ma tylko określoną ilość urlopu. Zresztą znasz jak widzę rynek pracy, który pracodawca będzie przymykał oko na zbyt długą absencję pracownika, który w tym czasie ogarnia swoją sytuację życiową?
                I mąż do tej pory owszem, zarabiał, bo dostawał premię za nadgodziny i pełną dyspozycyjność, bo jak on kończy projekt i wraca przez dwa meisiące po 22 do domu, to w tym czasie żona ogarnia dom i dzieci. A jak żona odejdzie nadgodziny i pełna dyspozycyjność się mogą skończyć, a wraz z nimi premie. A jak dzieci jest dwoje? I żona daje nogę? I oba szkraby mają powiedzmy poniżej 5 lat? I nie mają miejsca w przedszkolu, bo rodzina do tej pory wynajmowała mieszkanie, nie mieli meldunku a co za tym idzie i miejsca w przedszkolu? Jest tysiące takich rodzin, uwierz mi. Nie zgadzam się na takie mówienie, że tylko pan mąż jest panem sytuacji i tylko żona musi drżeć o to, czy on łaskawie z nią zostanie. Bo jak ona da nogę to i on będzie miał cieplutko.
                I wogóle nie zrozumiałaś mnie w sporej części, pisząc o tym, kto prędzej znajdzie pracę, mąż czy żona, bo to nie o to tu chodzi.
                Chodzi o to, że żadne z małżonków nie będzie w sytuacji komfortowej, w razie porzucenia. Ot tyle. A to że ktoś pracuje, naprawdę niczego nie rozwiązuje. Bo dajmy na to, jeśli kobieta jest np nauczycielką, to też ze swojej jednej pensyjki nie utrzyma siebie i dzieci w razie odejścia męża. Albo jeśli nawet oboje pracuję, on uczy historii, ona polskiego i jedno z nich da nogę, no to drugie siłą rzeczy znajduje się w czarnej dupie wink
                • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 14:49
                  pearlinee napisała:

                  > widzisz, operujesz stereotypami, dlaczego żona ma mu dziecka na głowie nie zost
                  > awić? On jej może a ona jemu nie? Mało jeszcze widziałaś smile

                  Napisałam tylko, że to mało prawdopodobne, a Ty od razu, że operuję stereotypami.
                  Zrób sondę na WDPD i zapytaj, czy którakolwiek z dziewczyn rozważała możliwość zostawienia swojego dziecka mężowi za cenę ułożenia sobie nowego życia. Nie przeczę, że to się nie zdarza, ale są to przypadki raczej skrajne.

                  > Zresztą znasz jak widzę rynek pracy, który
                  > pracodawca będzie przymykał oko na zbyt długą absencję pracownika, który w tym
                  > czasie ogarnia swoją sytuację życiową?

                  Toż identycznie działa to również w przypadku samotnej matki z dzieckiem, więc nie wiem, czemu ma służyć ten argument?

                  > A jak żona odejdzie nadgodziny i p
                  > ełna dyspozycyjność się mogą skończyć, a wraz z nimi premie. A jak dzieci jest
                  > dwoje? I żona daje nogę? I oba szkraby mają powiedzmy poniżej 5 lat? I nie maj
                  > ą miejsca w przedszkolu, bo rodzina do tej pory wynajmowała mieszkanie, nie mie
                  > li meldunku a co za tym idzie i miejsca w przedszkolu? Jest tysiące takich rodz
                  > in, uwierz mi.

                  Naprawdę chcesz udowodnić, że tysiące niepracujących kobiet odchodzi od swoich mężów i zostawia im swoje dzieci? Chyba naprawdę żyjesz w jakimś świecie równoległym.

                  > I wogóle nie zrozumiałaś mnie w sporej części, pisząc o tym, kto prędzej znajdz
                  > ie pracę, mąż czy żona, bo to nie o to tu chodzi.

                  Ależ właśnie o to. Ja poruszyłam ten konkretny problem (utrzymanie siebie i dzieci po opuszczeniu przez współmałżonka), a że Ty odniosłaś się do czegoś innego, to już nie moja wina, że wyszło z tego nieporozumienie smile

                  > Chodzi o to, że żadne z małżonków nie będzie w sytuacji komfortowej, w razie po
                  > rzucenia. Ot tyle.

                  Nie, ale problem ze znalezieniem opieki do dziecka a problem ze znalezieniem pracy (i oprócz tego opieki do dziecka), to dwa różne kalibry, więc nie rozumiem, po co to w ogóle porównujesz?

                  > A to że ktoś pracuje, naprawdę niczego nie rozwiązuje.

                  Rozwiązuje bardzo wiele.

                  > Bo da
                  > jmy na to, jeśli kobieta jest np nauczycielką, to też ze swojej jednej pensyjki
                  > nie utrzyma siebie i dzieci w razie odejścia męża.

                  Ale mieć "pensyjkę" i szanse na znalezienie lepszej pracy (bo ma się choć minimalne doświadczenie zawodowe) a nie mieć nic i dodatkowo mieć problem ze znalezieniem pracy (bo nigdy się nigdzie nie pracowało), to diametralna różnica.
                  I tylko o to mi chodzi, a nie o to, że opuszczony facet to na pewno będzie miał jak w raju wink Nie będzie, ale jego problemy to pikuś w porównaniu do takich samych problemów niepracującej nigdy żony. Bo jej oprócz opieki nad dziećmi dojdzie jeszcze element w postaci rozpaczliwego poszukiwania pracy. Dlatego naprawdę nie porównuj tych sytuacji.
              • pearlinee Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 14:34
                i jeszcze jedno, różnią nas doświadczenia własne i przykłądy zaobserwowane wśród otoczenia i dlatego się nie porozumiemy i ja nie przekonam Ciebie ani Ty mnie.
                Moja siostra cioteczna owdowiała w wieku 36 lat, mając troje dzieci w tym jedno ze znacznym stopniem upośledzenia. Mieszka na wsi , do najbliższego miasta ma 80 km. I dopiero po śmierci męża stać ją było na kupienie sobie samochodu czy też wymianę okien. Bo jej pan mąż chlał na umór, pzrepijając znaczną część swojej wypłaty, więc jak mu się zmarło, tragicznie zresztą, to chociaż 80 % tej wypłaty widziała, w postaci renty na dzieci. Nie musiała już się bać , że pod jej nieobecność wróci mąż i będzie dzieciom robił awantury po pijaku a one bez pomocy nie będą wiedziały do której sąsiadki uciekać tym razem. Zatrudniła się więc w przedszkolu dwe wsie dalej, jako pomoc. Roznosi obiady dzieciom, wyciera nosy i podciąga spodenki. Ma stały dochód , dwie starsze córki już studiują, a na 100 % nie było by jej na to stać, gdyby ten jej mąż żył.
                W drugim przykładzie moja była już sąsiadka, właśnie taka niepracująca, siedząca z dziećmi, mająca nadmiar czasu, znalazła sobie na facebooku swoją dawną miłość i tak się ponownie zakochała, że pewnego dnia spakowała bety swoje, poczekała aż mąż wróci, oświadczyła mu że nowy ukochany czeka pod blokiem i że jej przykro.
                Facet eletryk, miał własną działalność , pracował też na etat w firmie, zarabiał słusznie wink ale zanim właśnie się zorganizował z opieką nad dziećmi (jedno lat 3, drugie 7), potracił zlecenia, do tego dostał kary wynikające z niewywiązaniem się z umów, co pogrążyło jego własną działaność, plus do tego został zredukowany do połowy etatu. Teraz pracuje jako konserwator we wspólnocie mieszkaniowej, zarabia dość przeciętnie, dobrze ze alimenty dostaje od byłej już żony na dzieci. I nadal ma problem jak np. jedno z dzieci jest chore i nie może iść do szkoły lub przedszkola, młodsze do przedszkola zresztą dostało się po 3 miesiacach od zaistnaiłej sytuacji, po wielkich zabiegach i staraniach. Więc różne przypadki chadzają po ludziach i panowie też się mają czego bać wink Panie też wink
          • pearlinee Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 13:34
            i nie rozumiem dlaczego mówisz o braku szans na znalezienie pracy? To że kobieta pare lat jest w domu, nie oznacza że jest totalnym debilem nie zdolnym do czegokolwiek. Owszem, nie dostanie pracy marzeń, w szklanym wieżowcu z sekretarką i służbowym samochodem, ale jakąkolwiek pracę , jak się postara, to czemu nie? I ja wiem co mówię, uwierz mi.
            • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 13:56
              > o że kobieta pare lat jest w domu, nie oznacza że jest totalnym debilem nie zdolnym do cze
              > gokolwiek.

              Czytaj, co piszę. A nie piszę o kobiecie, która ma kilkuletnią przerwę w życiorysie zawodowym na odchowanie dzieci i potem wraca do pracy czy nawet idzie do nowej, tylko piszę o kobietach, które nigdy nie pracowały (z wyboru czy z konieczności), nie mają zawodu, albo mają zawód, ale bez żadnego doświadczenia. Null. Po prostu skończyły szkołę i zajęły się domem, a potem okazuje się, że w wieku 40 lat (oby tylko tak wcześnie) muszą zacząć się same utrzymywać. I do tego utrzymywać dzieci.
              Powodzenia w znalezieniu pracy, która pozwoli na normalne zarobki, mając CV, gdzie stoi tylko data ukończenia szkoły średniej czy studiów 20 lat temu.

              > Owszem, nie dostanie pracy marzeń, w szklanym wieżowcu z sekretarką
              > i służbowym samochodem, ale jakąkolwiek pracę , jak się postara, to czemu nie?

              Niestety, tak się składa, ze takich kobiet, kandydatek na najprostsze stanowiska nie wymagające posiadania dyplomów, certyfikatów, cudów na kiju są tysiące. Jeśli nie więcej.
              Na jakim Ty świecie żyjesz?
              • pearlinee Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 14:12
                na takim, w którym ja jako osoba mająca w życiorysie datę ukończenia szkoły średniej, znalazła pracę w zwykłym sklepie odzieżowym, po dwóch miesiącach dobrej pracy miałam juz dodatkowy angaż od firmy odzieżowej i byłam ich przedstawicielem na region , a po roku byłam kierownikiem sklepu i kierownikiem oddziału. Na takim świecie. I nei, nie miałam szczęścia, poprostu byłam dobrym sprzedawcą i operatywnym pracownikiem.
                I ten pięny sen się skończył na skutek różnych splotów życiowych, niezależnych ode mnie. A byłam taka zabezpieczona i niezależna wink
                • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 15:01
                  I ten Twój jeden przypadek miałby stanowić normę?
                  Piszesz, że nie miałaś szczęścia. Wręcz przeciwnie - uważam, że miałaś, można to nazwać, że znalazłaś się we właściwym czasie, we właściwym miejscu i potrafiłaś to wykorzystać. Nie przeczę, że nie dołożyłaś się do tego własną pracą, ale to nie zmienia faktu, że bezrobocie nie wynika stąd, że ludziom nie chce się pracować (choć są wyjątki), tylko, że najczęściej nie mają najmniejszej szansy, by móc wykazać tę chęć.
                  Poza tym nie powiesz mi, że tę pierwszą pracę dostałaś w wieku lat +40 +50, a ja o takich kobietach pisałam, że im jest najtrudniej (a niestety, rozwody statystycznie najczęściej przydarzają się właśnie w tym okresie).
    • karlakarla Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 10:49
      Mieszkałam kiedyś z młodym małżeństwem, Ona studiowała i pracowała na cały etat, On tylko pracował. Pan domu wytresował swoja żonkę tak, że biegła z drugiego końca miasta (kończyła prace godzinę przed nim) i gotowała mu obiad - codziennie świeży, bo obiad z poprzedniego dnia to Ona mogła sobie zjeść. Za każdym razem gdy to widziałam miałam ochotę go udusić i ją przy okazji też. Raz mój narzeczony chciał napić się z nim piwka, też miałam ochotę na małe więc dosiadłam się do nich, jak to zobaczył młody żonkoś mało na zawał nie padł bo jak ja z mężczyznami mogę piwo pić, powinnam im przekąski przygotować i doglądać czy czegoś nie brakuje :o Myślałam że zabije... Dziewczyna ogarnięta, pracująca studentka i taki dinozaur dla którego kobieta to tylko sprzątaczka, kucharka i prostytutka...


      • hela6 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 10:59
        Apotem przychodzi przejrzenie na oczy i pozew o rozwód bo ona już ma dość kopniaków w żebra a facet w sądzie ogłasza że to z jej winy bo ona studia skończyła pani magister jedna i pogardza nim więc on stłamszony biedny broni swojej godności pić musiał i przyłożyć czasem big_grin
        Fakt, i nie mogę się powstrzymać żeby nie powiedzieć - autentyczny big_grin
        Kobita Pracowała na swoim etacie do tego prowadziła jego firmę /tak, tak bo żonkoś lubił wypić i nie mógł być w pełni dyspozycyjny/, chowała dzieciaki /głównie przed ojcem/, a po pracy świadczyła w kuchni i łożu. A wymagający co do jednego i drugiego to on był.
    • set_ka1 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 12:28
      Ja jestem na takim etapie mojego zycia, ze jeszcze troche gospodyni domowa a za chwile powrot na pelen etat. Byla to nasza wspolna decyzja - moja i malzonka, podjeta bez zadnej presji czy innych powodów. Wiem, ze decyzja byla dobra ale przez te ok 3 lata meczylam sie niemiłosiernie i teraz mam o to do siebie zal, ze taka głupia jestem.
      Nie potrafiłam do końca cieszyć się tym czasem. Ciągle uważałam, ze inni drwią ze mnie i niedoceniana jako człowiek. Oczywiście sytuacje takie się zdarzały, ale M od razu wkraczał do akcji mówiąc, ze bycie w domu 24h z dzieci to jest praca której on fizycznie i psychicznie by nie podołał. I za to go kocham najbardziej - starał się cały czas pokazywac mi, ze to jest kazdego suwerenna decyzja jak zorganizuje swoj maly swiat. Teraz, dopiero teraz zaczynam to rozumiec.
      Nie wiem dlaczego gdzieś tak z tyłu głowy słyszałam - musisz pracować, zarabiać, zapewnić dzieciom super przyszłość. A teraz wiem, że ja cały czas to robię własnie będąc w domu. Mam czas na wspólne wypady na miasto, spacery, wyjścia do filharmonii i w miarę naszych możliwości finansowych do kinasmile Mam czas na poranne dyskusje o pączkach kwiatów czy dalszej drodze jaka podąża woda w rurach kanalizacjismile Moje dzieci nie muszą na wariata rano biec do przedszkola i wracać z przemęczona mama, która błaga o chwile ciszy dla siebie
      (mam porównanie, bo był czas, że pracowałam zawodowo).
      Oczywiście są momenty, że muszę do ludzi. I wtedy mój M odczytuje to bezbłędnie (chyba po wyrazie mojej tworzysmile). Sam mnie wygania z domu i przejmuje tam stery. A ja jak idiotka z wyrzutami sumienia wracałam - bo przecież to ja powinnam zrobić obiad i być przy dzieciach. Obrażał się na mnie i teraz wiem, że miał racje.
      Mogłabym tak pisać bez końca. Co będzie dalej czas pokaże a ja już tęsknie ze wspólnymi śniadaniamismile Dlaczego nie potrafiłam do końca cieszyć się tym czasem - nie wiem...... Pochodzę z rodziny gdzie to mama utrzymywała dom bo tata z przyczyn zdrowotnych musiał być w domu i gdzieś pewnie podświadomie czuje, że muszę też taka być. Smutne ale prawdziwe.
      • set_ka1 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 12:35
        Taka refleksja. Fragment książki, którą ostatnio czytałam:
        "Wbrew powszechnemu mniemaniu na wolność trzeba sobie zasłużyć. A już zwłaszcza na wolność ducha. Nikt nie dostaje jej ot tak sobie." Theresa Revay "Wszystkie marzenia świata"
    • pyzzi Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 13:16
      Wiecie, bardzo madre macie przemyslenia ( napradwe przepraszam, ale zacial mi sie prawy alt ).
      Ja tez na razie jestem zona domowa, dumna z domu i dzieci, ba, nawet meza wychowalam smile
      Niemniej potrzebny mi jest teraz jakis sukces, finansowy rowniez.
      Wiec powoli opracowuje plan B, szukajac przychodow nie okupionych ciezka praca.
    • quistista Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 14:57
      Super watek! Tez jestem Zona Domowa. I denerwuje mnie tylko gadanie, ze niby nic nie robie i jestem darmozjadem. Dlaczego niby moja praca bylaby wiecej warta, gdybym chodzila zajmowac sie cudzymi dziecmi zamiast swoimi?
      Pozdrawiam,
      • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 15:03
        quistista napisała:

        > Super watek! Tez jestem Zona Domowa. I denerwuje mnie tylko gadanie, ze niby ni
        > c nie robie i jestem darmozjadem.

        A kto Ci tak głupio gada?
    • mkaroli Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 16:14
      Dzięki dziewczyny za wsparcie. Nie sądziłam, że rozpętam dyskusję feministyczną smile Jestem za wolnym wyborem kobiety, chociaż zdaję sobie sprawę, że wolny wybór często kończy się, gdy w grę wchodzą pieniądze i ludzkie gadania.
      • ajtra Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 24.05.12, 19:20
        mkaroli napisała:

        "Dzięki dziewczyny za wsparcie. Nie sądziłam, że rozpętam dyskusję feministyczną smile Jestem za wolnym wyborem kobiety, chociaż zdaję sobie sprawę, że wolny wybór
        często kończy się, gdy w grę wchodzą pieniądze i ludzkie gadania. "

        Najważniejsze, że masz pomysł na siebie. Przejrzałam Twój blog i jestem pełna podziwu dla Twojego talentu.
        Gadaniem ludzi się nie przejmuj.
        Ponoć gorzej jest gdy przestają gadaćsmile
      • pyzzi Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 10:12
        mkaroli,
        dopiero teraz zajrzałam na Twój blog i przypomniałam sobie, że byłam w takim samym miejscu, jak Ty.
        Uwielbiam robótki - zobacz
        www.pyzzi.fotosik.pl
        Ale mąż zapytał : a co z tego wynika dla domu ? A co, kiedy nie będę mógł już zapewnić pieniędzy ?
        Ano oprócz tego, że wszyscy mają fajne czapki i skarpetki, to niewiele.
        Nie kupiłam więc wymarzonego kołowrotka, poszłam na warsztaty edukacji finansowej - dzięki którym w ogóle zobaczyłam, że do życia nie jest potrzebna praca na etacie.
        Potrzebne są pieniądze, czy tego chcemy, czy nie.
        A potem, jak je masz, możesz szyć patchworki dla chorych dzieci . Skądinąd cudowna inicjatywa .
        Czy da się wyżyć z robótek ? Nie.
        Ale zmieniając sposób myślenia można zobaczyć inne rozwiązania problemu - bo tak czy owak problem z finansami dopadnie niepracujące kobiety, jeśli w porę nie zapewnią sobie dopływu gotówki w jakikolwiek sposób.
        I nie myślę tu o państwowej emeryturze, bo system inwestycyjny " nadzieja w naszym państwie, że o nas zadba" może nas zawieść srodze.
        Tak więc ja nie pogodziłam się z byciem Żoną Domową, bo boję się zostać z ręką w nocniku.
      • agata0 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 13:51
        > Jestem za wolnym wyborem kobiety

        A czy jesteś za wolnym wyborem mężczyzny? Bo od początku lektury tego wątku zadaję sobie takie pytanie.

        Akurat w temacie:
        wyborcza.pl/energiakobiet/1,118219,11793628,Szklana_pulapka_plci__czyli_kobiety_i_mezczyzni_za.html
        • kanga_roo Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 15:31
          właśnie.
          oraz mogę dodać, że jesteście w doskonałej sytuacji finansowej, skoro możecie sobie pozwolić na "pogodzenie się z byciem kobietą domową".
          mnie się to udawało przez pół roku wychowawczego, a i tak dorabiałam tłumaczeniami.
          albo może to ja mam wygórowane wymagania, nie wiem smile
          • mkaroli Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 16:05
            nie wiem czy jesteśmy w dobrej sytuacji finansowej. Wiem, że oszczędzam i myślę na co wydam pieniądze w następnym miesiącu. Nie kupuję ciuchów dlatego, że mi się podobają ale dlatego, że potrzebuję. Nie mam w szafie 10 par spodni tylko 1 dżinsy. Nie kupowałam dzieciom pampersów tylko byliśmy na tetrze smile ale to było dawno temu. Kupuję pół świnki i przerabiam bo tak jest taniej. Gdy pracowałam życie było droższe bo kupowane coś na szybko bo obiady nie zawsze przemyślane a to dzieciaki wyciągnęły Tatusia na zakupy smile
            • hela6 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 16:50
              Nie ma takich pieniędzy które byłyby wystarczające.
              Czasem jest jednak taki układ że pójście do pracy nie koniecznie da wymierne wyniki finansowe.
              Współmałżonek tracąc komfort zajmowania się jedynie praca zawodową często musi utracić i część zarobków. Pracując żyje się drożej i mniej komfortowo.
              Prosta przykładowa kalkulacja, gdybym np. była w stanie zarobić tyle co utraci mój współmałżonek to takie same pieniądze będą zdobywane podwójnym kosztem np.dojazdu do pracy.
              • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 23:33
                Nie mówiąc już o kwestii wynagrodzenia niani / opłaty za przedszkole, których nie ma jeśli jedno z rodziców nie pracuje zawodowo.

                Z drugiej strony słyszałam dziewczyny, którym krótkoterminowo ta sytuacja się nie opłacała, ale wracały do pracy, bo nie mogły sobie pozwolić na kilkuletnią przerwę.
            • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 22:24

              mkaroli napisała:

              > Wiem, że oszczędzam i myślę na co wydam pieniądze w
              > następnym miesiącu. Nie kupuję ciuchów dlatego, że mi się podobają
              > ale dlatego, że potrzebuję.

              Dla mnie to są oczywiste oczywistości wink w sensie planowania wydatków i niekupowania niepotrzebnych rzeczy.
        • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 25.05.12, 22:30
          agata0 napisała:

          > > Jestem za wolnym wyborem kobiety
          >
          > A czy jesteś za wolnym wyborem mężczyzny? Bo od początku lektury tego
          > wątku zadaję sobie takie pytanie.

          IMHO wybór mężczyzny stoi u podstaw wyboru kobiety (i odwrotnie). Bo najpierw małżonek A musi zdecydować, że jest psychicznie i finansowo gotów utrzymywać niepracującego małżonka B.
          Dopiero wtedy B może wybierać.
          • rylik11 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 26.05.12, 09:30
            A mnie niesamowicie irytuje dorabianie ideologii do "siedzenia w domu" - pasuje wam taki układ - ok wasza sprawa.
            Tylko dlaczego w każdej dyskusji tego typu koronnym argument pań niepracujących jest:
            - w domu posprzątane,
            - mąż ma ciepły obiadek,
            - ja się tak naharuję w tym domu przez cały dzień,
            - mamy wszystko uprane i uprasowane,
            - moja praca jest mnóstwo warta gdyby ją wycenić itd, itp.

            Ja pracuję 40 h/tydzień czasem więcej - nie zarabiam kokosów, nie mam niańki, gosposi itp.
            Sama (z wielkim udziałem męża - który o "zgrozo" też pracuje i o wiele więcej niż 40 h/tydz.) muszę to wszystko ogarnąć, o dziwo mamy czas na wyjścia z domu (inna rzecz, że czasem nam się po prostu nie chce) dzieci widujemy - nawet całkiem często itd, itp.

            Tak jak ja żyje w tym kraju większość ludzi, gdyby mnie było stać (musiałabym być w jakiś sposób pewna swojego zabezpieczenia np. milionik wygrany w totka na osobistym koncie - dziś zrezygnowałabym z pracy, aby cieszyć się życiem, mieć czas na wszystko, bez stresu i obciążenia psychicznego) niestety tak pięknie nie jest.
            Patrząc z mojej perspektywy - siedzenie w domu to luksus, na który mnie nie stać, i to raczej ja mogę powiedzieć (o dziwo mój mąż też mógłby to powiedzieć, bo pomaga mi jak może), że jesteśmy niedoceniani bo pracujemy na 2 etatach...




            • teresk.a Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 26.05.12, 16:27
              Też miałam przerwe w pracy, też dorabiałam do siedzenia w domu ideologię, tez mi było dobrze.
              Po kilku latach wróciłam do pracy,gdy maż powiedział mi że czuje się niepewnie gdy od niego tylko zależy byt rodziny.
              Mimo blisko 50 lat, cięzko chorej mamy w domu, znalazłam dość dobrą pracę. Udało się, cudowny zbieg okoliczności.
              Dwa razy w tygodniu przychodzi Pani która posprząta, czasem ugotuje. Płacę jej mniej więcej piata część moich zarobków.
              Mąz czuje się spokojniejszy, lepiej się rozumiemy. Wczesniej tez miałam twórcze fajne hobby, zmieniłam je na naukę języka.
              Czuję ,że w domu jednak sie marnowałam. Nie sposób tego w pełni nadrobić. Pewnie gdyby to była praca w monopolowym przerwa nie byłaby istotna.
              Wbrew pozorom w domu nie jesteśmy niezastapione, obiady w szkole nie unieszczęśliwia dzieci, coś jest nawet wazniejsze od perfekcyjnie wychuchanego gniazdka, idealnie oszczędnego prowadzenia domowego budżetu.Tym czyms jest solidarny udział w utrzymaniu i kształceniu dzieci.
              Obecnie dla jednej osoby jest to trudne , obciążajace psychicznie.




              • madzioreck Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 26.05.12, 19:41
                Ja natomiast nie dorabiałabym ideologii do pracy zawodowej - pracuję, żeby zarabiać na życie. Jak większość ludzi. Nie ma to dla mnie wiele wspólnego z "rozwojem" i takimi tam. Nie czuję żadnego "rozwijania się", choć lubię swoją pracę i robię to, co chciałam, ale bogatsza jestem wewnętrznie głównie o stres - i zaganianie, jeśli chcę mieć przy tym w domu tak, jak lubię, ugotowane tak, jak lubię. Nie mam dzieci, ale jak patrzę na codzienną szarpaninę siostry i znajomych - zdążyć do przedszkola, odwieźć, zawieźć, a tu zonk, bo dzieci chore, a to pić, zero chwili dla siebie - to ja tego "rozwoju" nie widzę, widzę zatyranie.
                • teresk.a Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 00:30
                  Wiekszość z nas rozwija się w pracy a ci którzy pracują tylko dla pieniędzy sa marnymi pracownikami.
                  Dla mnie satysfakcja z pracy, to ze pracuję dla innych, wpływam pozytywnie na ich życie liczy się bardziej niż to ze "mam ugotowane jak lubię".
                  Aby lepiej pracować , studiuję podyplomowo, czytam,biorę udział w kursach,robię uczę się angielskiego, wymieniam się poglądami na tematy zawodowe. Dziewczyny domowe uznajcie to za rozwój skoro urocze robótki ręczne mają u was status rozwoju.
                  .
                  • madzioreck Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 19:31
                    Niżej kamunyak ładnie doprecyzowała, o co chodziło z tym rozwojem. Więc OK, mówmy o "spełnianiu się". No więc ja spełniam się w życiu prywatnym, a nie w pracy, chociaż ją lubię i długo się starałam, żeby robić to, co robię. Fajnie, jak praca daje satysfakcję (mnie daje), jak idę do niej bez sraczki ze stresu, ale dla mnie to tylko praca. Pracuję, żeby żyć, a nie na odwrót.


                    > Dla mnie satysfakcja z pracy, to ze pracuję dla innych, wpływam pozytywnie na
                    > ich życie liczy się bardziej niż to ze "mam ugotowane jak lubię".
                    (...)
                    Dziewczyny
                    > domowe uznajcie to za rozwój skoro urocze robótki ręczne mają u was status roz
                    > woju.

                    Dziewczyny domowe mogą Ci odpowiedzieć równie kąśliwie, tylko po co się przerzucać złośliwościami i widzieć tyko czarne albo białe? To tak, jakby stwierdzić, że karierowiczki żyjące dla roboty są marnymi żonami czy matkami, a w domu mają syf i wcinają tylko gotowce - bo tak się spełniają i rozwijają w pracy, że w domu tylko śpią. Miłe to i sprawiedliwe?
                • teresk.a Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 00:35
                  Wiekszość z nas rozwija się w pracy a ci którzy pracują tylko dla pieniędzy sa marnymi pracownikami.
                  Dla mnie satysfakcja z pracy, to ze pracuję dla innych, wpływam pozytywnie na ich życie liczy się bardziej niż to ze "mam ugotowane jak lubię".
                  Aby lepiej pracować , studiuję podyplomowo, czytam,biorę udział w kursach,robię uczę się angielskiego, wymieniam się poglądami na tematy zawodowe.
                  Dziewczyny domowe uznajcie to za rozwój skoro urocze robótki ręczne mają u was status rozwoju.
                  .
                  • kamunyak Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 01:25
                    > Wiekszość z nas rozwija się w pracy a ci którzy pracują tylko dla pieniędzy sa
                    > marnymi pracownikami.

                    Ale pojechałaś... ja pracuję dla pieniędzy głównie. I wcale nie uważam, że jestem złym pracownikiem, przeciwnie. Wśród koleżanek, kolegów i przełozonych także mam dobrą opinię. To, jak ktoś pracuje, zależy od tego jakim jest człowiekiem a nie od ideologii. A ja akurat jestem obowiązkowa i niemal pedantką w tym co wykonuję. Wszystko co robie staram sie robic jak najlepiej, niezaleznie czy to jest mycie kibelka czy praca zawodowa.
                    A dla peniędzy pracuję ponieważ zmieniły się diametralnie warunki w mojej firmie i to co kiedyś było moją pasją, dzięki także ogólnym zmianom w kraju i komercjalizacji wszystkiego, juz nią być w żaden sposób nie może. A jest to jedyna rzecz którą robić umiem w sensie pracy, więc to robię, i tyle.

                    A rozwijam się w zupełnie innych dziedzinach i z tego czerpię satysfakcję. I absolutnie nie jest to dom, kuchnia, pranie i sprzątanie. Więc wracjąc do tematu głównego, jeśli komuś pachnący dom i zadowolona rodzina wystarczy do szczęścia to w porządku. Ja natomiast po 5 latach urlopu wychowawczego miałam juz tego serdecznie dość i chciałam widzieć przed sobą coś zupełnie innego niż gar na kuchni i myśleć o czymś innym niż jutrzejsze zakupy. Nie przez godzinę czy dwie raz na jakis czas ale np. przez cały dzień, właśnie w pracy będąc. Bo tylko praca "zmusza" nas od całkowitego oderwania sie od domu, żadne pogaduchy z koleżanką czy wypad do klubu fitness, szczególnie jak masz w torebce włączony telefon, nie zapewni takiego komfortu.
                    • teresk.a Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 14:57

                      > A rozwijam się w zupełnie innych dziedzinach i z tego czerpię satysfakcję
                      Jeśli idziesz z chorym dzieckiem do specjalisty, to oczekujesz ,że on rozwija sie nieustannie ,a nie poprzestał na tym czego nauczył się 30 lat temu.
                      Jest ci obojętne,czy lekarz rozwija siew w innych dziedzinach, ze jego pasja jest opera lub fotografowanie przyrody i z tego czerpię satysfakcję.
                      Wbrew pozorom prawie w każdej pracy konieczny jest rozwój i nasze zaangażowanie, jest to nasz obowiązek wzgledem innych.
                      Nie nalezy przeciwstawiać moi bliscy i inni- zródło stresu, zagonienia i frustracji że sie nie jest ze swoimi dziećmi,. Praca choć wykonywana dla pieniedzy ma wymiar społeczny.
                      • kamunyak Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 16:16
                        Mylisz zupełnie pojęcia. "Rozwijanie" swoich umiejętnosci czyli podnoszenie kwalifikacji w pracy, jest nawet zapisane w umowie o prace, lub w twoich obowiązkach. W moich przynajmniej jest. Zresztą oczywiste jest że jeśli tych kwalifikacji nie podnosisz to wypadasz z rynku. Moja praca polega na współpracy z ludźmi, jeśli będę np. robila dwa razy dłużej i gorzej to, co inni zrobią lepiej i szybciej to nikt nie bedzie chciał ze mna pracować a tym samym zarabiać nie będę. Muszę więc szlifować swoje umiejetnosci. I zadna ideologia nie jest do tego potrzebna, takie są warunki i potrzeby rynku i nie musi miec to nic wspólnego z wewnetrznym rozwojem, spełnieniem.
                        Za to spokojnie mogę czerpać satysfakcje z fotografii czy opery.

                        > Nie nalezy przeciwstawiać moi bliscy i inni- zródło stresu, zagonienia i frustr
                        > acji że sie nie jest ze swoimi dziećmi,. Praca choć wykonywana dla pieniedzy ma
                        > wymiar społeczny.

                        Nie przeżywam z tego tytułu żadnych stresów. Bowiem, powtarzając za Markiem Aureliuszem "Boze, użycz mi pogody ducha abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę", nie przejmuję się tym na co wpływu nie mam.
                        Dla mnie praca ma chrakter finansowy. A to, że wykonuję ją dobrze, lub jeszcze lepiej, odpowiada także społeczeństwu. A przynajmniej mojemu pracodawcy.
                        • madzioreck Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 19:26
                          kamunyak napisała:

                          > Mylisz zupełnie pojęcia. "Rozwijanie" swoich umiejętnosci czyli podnoszenie kwa
                          > lifikacji w pracy, jest nawet zapisane w umowie o prace, lub w twoich obowiązka
                          > ch. W moich przynajmniej jest. Zresztą oczywiste jest że jeśli tych kwalifikacj
                          > i nie podnosisz to wypadasz z rynku. Moja praca polega na współpracy z ludźmi,
                          > jeśli będę np. robila dwa razy dłużej i gorzej to, co inni zrobią lepiej i szy
                          > bciej to nikt nie bedzie chciał ze mna pracować a tym samym zarabiać nie będę.
                          > Muszę więc szlifować swoje umiejetnosci. I zadna ideologia nie jest do tego pot
                          > rzebna, takie są warunki i potrzeby rynku i nie musi miec to nic wspólnego z we
                          > wnetrznym rozwojem, spełnieniem.

                          Dokładnie to miałam na myśli, ale koleżanka tereska się, widzę, rozpędziła.
              • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 26.05.12, 22:11
                Piękne napisane - zgadzam się z każdym słowem.
                Wiadomo, że każdy układa życie po swojemu - jednym pasuje to, innym co innego, ale znam naprawdę wiele rodzin, gdzie facet zatyrany od rana do wieczora (żona zajmuje się domem i dzieckiem) jest jednym wielkim stresem, bo świadomość tego, że utrzymanie rodziny jest tylko i wyłącznie w jego gestii, bywa po prostu paraliżująca.
                Przyjęło się mówić, że zarabianie na rodzinę to męska sprawa i jeśli facet tego nie potrafi, to nie ma jaj. Nie oszukujmy się; czasy, gdy mężczyna za punkt honoru przyjmował utrzymanie rodziny, a prace domowe przypadały kobiecie dawno już minęły. Oczywiście, jeśli pasuje to obojgu, to nie ma problemu, ale często bywa tak, że mężczyzna zgadza się na taki układ pod presją i na zasadzie "co ludzie powiedzą".
                • hela6 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 29.05.12, 09:56
                  robitussin napisał:
                  > mężczyzna zgadza się na taki układ pod presją i na zasadzie "co ludz
                  > ie powiedzą".
                  Tymczasem jest wiele "presji" w naszym społeczeństwie, które mężczyzn omijają.
    • ofelia1982 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 26.05.12, 18:37
      Bardzo ciekawa dyskusjasmile
      Ja pracuję zawodowo, bo mi to po prostu odpowiada i jestem typem, który po spędzeniu roku w domu po urodzeniu dziecka - po prostu wolał iść do pracy. Ale uważam ,że praca w domu (tak tak!) to równie ciężka, ważna i cenna praca jak ta na etacie. Zawsze bronię "kobiet domowych", bo uważam, że sprawne prowadzenie domu wymaga dużo organizacji czasu, samodyscypliny, pracy..ALE bardzo razi mnie to w tej dyskusji, że jak ktoś jest już dumny z pracy w domu, to pracę na etacie obrazuje jak jakąś katorgę..Jakby racjonalizował swój wybór i upewniał się, że podjął dobrą decyzję..
      "Mam czas na poranne dyskusje o pączkach kwiatów czy dalszej drodze jaka podąża woda w rurach kanalizacjismile Moje dzieci nie muszą na wariata rano biec do przedszkola i wracać z przemęczona mama, która błaga o chwile ciszy dla siebie"
      Nie możemy przyjąć po prostu, że jednym pasuje jedno, a drugim drugie??
      • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 26.05.12, 19:30
        ofelia1982 napisała:

        > Zawsze bronię "kobiet domowych", bo uważam, że sprawne prowadzenie domu
        > wymaga dużo organizacji czasu, samodyscypliny, pracy..

        Z tym się nie zgodzę. IMHO prowadzenie domu na poziomie podstawowym nie jest ani specjalnie trudne ani dramatycznie pracochłonne i zdrowa osoba w średnim wieku niezależnie od płci jest spokojnie w stanie pogodzić taką samoobsługę z pracą zawodową.
        A już dwie powinny poradzić sobie śpiewająco, skoro częścią pracy mogą się podzielić.

        Z tego co widzę u rodziny czy znajomych dużo większy wysiłek wiąże się z opieką nad małymi dziećmi, ale to jednak jest raptem kwestia kilku lat z życia rodziny.
        • robitussin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 26.05.12, 22:20
          > Z tym się nie zgodzę. IMHO prowadzenie domu na poziomie podstawowym nie jest an
          > i specjalnie trudne ani dramatycznie pracochłonne i zdrowa osoba w średnim wiek
          > u niezależnie od płci jest spokojnie w stanie pogodzić taką samoobsługę z pracą
          > zawodową.

          Dokładnie. Wiadomo, że gdy nie pracuje się zawodowo, to zawsze jest więcej czasu (przynajmniej teoretycznie) a to na przesadzenie kwiatków, a to umycie okien piąty raz w miesiącu, a to ugotowanie obiadu z trzech dań, a nie samej zupy, a to zrobienie porządku w starej szafie na strychu itp.
          Ale podstawowe prowadzenie domu (zakupy, pranie, posiłki, sprzątanie + opieka nad dziećmi) to naprawdę nie jest jakiś nadludzki wyczyn wymagający Bóg wie jakich umiejętności, predyspozycji czy poświęcenia, skoro tysiące pracujących jednocześnie zawodowo i domowo kobiet/mężczyzn doskonale daje sobie z tym radę.
          Miałam tę możliwość, że "siedziałam" w domu i pracowałam zawodowo, nie mając dzieci, a potem je mając, więc mam bogate doświadczenie w tej kwestii. Paradoksalnie najbardziej zorganizowania byłam i jestem, gdy mam masę rzeczy do zaplanowania i do zrobienia. Na urlopie wychowawczym o dziwo często nie mogłam się zmusić do zrobienia najprostszych czynności, bo uznawałam, że zrobię je ... jutro. I taką argumentację przedstawiałam sobie codziennie wink

          R
      • ivaz Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 26.05.12, 19:36
        Ja jako dorosła, zdrowa osoba nie wybrażam sobie być na czyimkolwiek utrzymaniu, nie mogłabym być tylko żoną, ale to ja, z resztą tu jest bardzo mądry artukuł nt temat, daje do myslenia zdrowie.onet.pl/zycie-i-zdrowie/nie-rezygnujmy-z-pracy,1,3663417,artykul.html
        • gosza26 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 09:59
          ivaz napisała:

          > Ja jako dorosła, zdrowa osoba nie wybrażam sobie być na czyimkolwiek utrzymaniu, nie mogłabym być tylko żoną, ale to ja, z resztą tu jest bardzo mądry artukuł nt temat, daje do myslenia zdrowie.onet.pl/zycie-i-zdrowie/nie-rezygnujmy-z-pracy,1,3663417,artykul.html
          ---------------------------------
          Świetny jest ten artykuł Cyt " Freud i psycholog rozwojowy Erik Erikson określali miłość i pracę jako dwa niezbędne składniki dojrzałego, zdrowego, dorosłego życia. Nie widzę
          powodu, żeby kobiety musiały zadowalać się czymś mniej."

          Nie widzę naprawdę nic złego w kobietach będących w domu. Jednak to jest opisane tym artykule czyli konsekwencje wynikające w sytuacji problemów z mężem mam pod nosem. Oboje moi rodzice pracowali zawodowo. Mama do dzisiaj wykonuje swój zawód pracując na etacie . Jest przez 60-tką natomiast tata jest starszy tylko o 6 lat a od 10 jest na rencie z I grupą inwalidzką. Dreszcze mnie przechodzą jak sobie pomyślę co byłoby gdyby mama była z nami w domu nie pracując zawodowo. Żyliby by bardzo biednie....
          Pracujące matki moich koleżanek zaszczepiły w nas chęć do wykonywania pracy, zarabiania na siebie, te nie pracujące już nie tak mocno (pewnie znajda się wyjątki). I chyba też nie chodzi o wartości przekazywane dzieciom ale to co my obserwowałyśmy dorastając. To co człowiek widzi najmocniej wejdzie w jego psychikę.
    • claratrueba Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 10:02
      Wiesz co, ten Twój wybór to dla mnie "lecz nie wybiera ten, kto musi, kto wybrać- nie ma w czym" (Kaczmarski). To pogodzenie się z sytuacją. Rozsądne, po prostu.
      Ale ważne jest co zrobisz teraz. Bo "czas domowy" to można przebimbać wycierając kurz po raz 45 z tej samej szafki i robiąc zakupy zwiedzając wszystkie sklepy w okolicy bliższej i dalszej, porządkując szafki trzy razy w tygodniu i wykonując podobne "niby-ruchy" męczące i bezsensowne. To patent mojej teściowej na emeryturę.
      Można wykorzystać inaczej. W podobnej do Ciebie syt. moja kuzynka poszła na jakieś kursy, szkolenia (z niektórych zrezygnowała bo były bzdurne) darmowe bo za unijne pieniądze. Nie z zamiarem nawet jakiegoś dokształtu a by d.. ruszyć i musieć się uczesać i umalować "do ludzi". I kiedy na wydawałoby się zupełnie beznadziejnym rynku pracy pojawiła się propozycja niezłej pracy biurowej, ona była gotowa. I jest bardzo zadowolona i z pieniędzy, i z rodzaju pracy, i spotkanych tam koleżanek. Po dawnej pracy przy sortowaniu używanej odzieży to ona promienieje teraz. A powiem Ci jeszcze coś- szacunek jej męża, dzieci do matki uczącej się wzrósł niepomiernie. I dla dzieci był to wspaniały przykład. I to nie jakiś ewenement- moja mama kończyła studia w wieku lat prawie 40, jak ja przy niej skakałam! A to kanapki, a to herbata. I jaka byłam dumna z jej piątek! Bardziej niż swoich.
      Spróbuj. Nie powiedzie się- trudno, Twoja syt. nie będzie gorsza. Ale warto wykorzystywać szanse, nawet najmniejsze.

      • serberta Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 12:57
        Racja.decyzja opozostaniu w domu dotyczy nie tylko kobiety , ale również jej męza i dzieci. To oboje musicie sie z tym pogodzić.
        Konsekwencja jest utrata dochodu przynajmniej 15 tys. rocznie.
        Nawet drastyczne oszczędności tego nie zniwelują. Dalszą konsekwencją jest brak emerytury i nawet koniecznosc bycia na utrzymaniu dzieci.
        Chyba że na poczet przyszłej emerytury oszczędzasz na ten cel kilkaset zł miesiecznie.I jeszcze koszty utrzymania nastolatków są znacznie wieksze niz maluchów Bo w kazdym roku potrzeba:
        ok.800 zielona szkoła i wycieczka
        0- kilka tys. dentysta i ortodonta
        wakacje np. obóz harcersk 900
        kurs języka1000- 2000
        składki w szkole 500- 800
        tygodniowy wyjazd na narty 700- 1000
        podreczniki używane min. 200
        basen 500 rocznie
        Wszystko to przy założeniu zdrowia, bez ekstrawagancji ,bez korepetycji.
        Czy koszty utrzymania mozna 4-5 0sób mozna zrzucic na jedną osobę?
        Czy można powiedziec nastolatce z krzywym zgryzem że nie ma pieniedzy na leczenie stałym aparatem.?
        Czy decyzja matki wo pozostaniu w domu spotka się obliczu trudności finansowych ze zrozumieniem? Czy zasługuje na szczególny szacunek?
        • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 15:50
          serberta napisała:

          > Konsekwencja jest utrata dochodu przynajmniej 15 tys. rocznie.
          > Nawet drastyczne oszczędności tego nie zniwelują.

          Nie oszczędności - dochody. Jeśli facet zarabia powiedzmy 20 - 30 tysięcy miesięcznie, to ewentualna pensja minimalna żony nie ma znaczenia dla budżetu rodziny. Więc jeśli żona nie ma kwalifikacji pozwalających na zdobycie lepszej pracy, to krótkoterminowo decyzja o rezygnacji z pracy ma sporo sensu.

          > Czy koszty utrzymania mozna 4-5 0sób mozna zrzucic na jedną osobę?

          Cały czas pozostaje kwestia ryzyka, które tak jak pisały dziewczyny można zmniejszyć sensownym ubezpieczeniem.

          > Czy decyzja matki wo pozostaniu w domu spotka się obliczu trudności
          > finansowych ze zrozumieniem?

          No właśnie mnie szczerze dziwi sytuacja, kiedy rodzina jest umiarkowanie zamożna a żona nie zarabia.
    • pyzzi Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 17:06
      Jeszcze z innej strony :
      Pomyślałam, że skoro mąż może nie unieść ciężaru pracy na dom, (chociaż na razie może )
      to ja przejmując jego rolę z czasem też mogę nie dać rady pracować na etacie. Choroba, skleroza, utrata pracy, no nie wiem.
      Czyli po planie B należy obmyśleć plan C - z czego żyć nie pracując w pracy, u siebie w gabinecie,w swoim sklepie itp.
      Myślałyście o tym ?



      • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 18:04
        pyzzi napisała:

        > Jeszcze z innej strony :
        > Pomyślałam, że skoro mąż może nie unieść ciężaru pracy na dom, (chociaż na razi
        > e może )
        > to ja przejmując jego rolę z czasem też mogę nie dać rady pracować na etacie. C
        > horoba, skleroza, utrata pracy, no nie wiem.
        > Czyli po planie B należy obmyśleć plan C - z czego żyć nie pracując w pracy, u
        > siebie w gabinecie,w swoim sklepie itp.
        > Myślałyście o tym ?

        Z jednej strony - jeśli oboje pracujecie, to szansa na to, że oboje będziecie np. jednocześnie bezrobotni jest dużo mniejsza.

        Z drugiej strony - na pewno warto zastanowić się nad planem C np. dotyczącym opieki nad dziećmi.
        • jezderkusie123 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 21:16
          A ja tak po prostu, po ludzku Ci zazdraszczam smile Staram sie od wielu lat pogodzić pracę z wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu. Ostatnio jako pracownik szarej strefy, niestety, sprzatając cudze domy, co jednak pozwala na odprowadzenie i przyprowadzenie z przedszkola, na ugotowanie obiadu zanim gimnazjalistka wróci ze szkoły, na przytulanie i zwyczjne bycie w domu gdy mnie potrzebują i nie potrzebują również.
          Mało to feministyczne podejście ale bardzo chciałabym aby mój małż zarobił wystarczająco , a ja mogłabym siedzieć w domu ze świadomością, że mogę a nie muszę iśc do pracy. Wieczorami czytałabym moje zaległe książki, pranie wyprasowane a nie leżące na kupie, czekające na wolna chwilę.... marzenia smile
        • serberta Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 22:39
          Oczywiscie są sytuacje pozostanie w domu jest uzasadnione;
          maleńkie dziecko ,
          obłożnie chory domownik
          Jeżeli ma sie dzieci w wieku szkolnym , to czynności domowe nie zajmuja więcej niz 4-5 godzin dziennie. Można to podzielic na 2 osoby, powoli tez wdrazać dzieci.
          Przy załozeniu: proste potrawy, Aranzacja wnetrz,wykluczająca kurzołapy, bibelociki, krochmalone serwetki, pieniste falbanki, snieżne dywaniki do łazienki. Zreszta taka estetyka bardziej mi odpowiada. Umiar ,minimalizm, funkcjonalnosć.
          Buduar i pokój pensjonarki podoba mi sie wyłaącznie w muzeum
    • pyzzi Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 23:10
      A nie lepiej mieć plan C typu : nie musimy już pracować?
      • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 27.05.12, 23:41
        pyzzi napisała:

        > A nie lepiej mieć plan C typu : nie musimy już pracować?

        No, ale taki plan wymaga jednak znaaacznie wyższych dochodów niż te, o których pisze większość dziewczyn. Ewentualnie wygranej w totka.

        Bo przy skromnym budżecie, gdzie problemem jest np. aparat ortodontyczny dla dziecka, odłożenie zaskórniaków na czarną godzinę to jedyne na co można liczyć.
        • princesswhitewolf Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 28.05.12, 11:06
          Poza tym NIGDY nie wiadomo jak bedzie wygladac przyszlosc. To ze dzis ma sie jakas stabilizacje bo maz dobrze zarabia nie oznacza ze zawsze tak bedzie. Maz moze stracic prace, byc chory lub umrzec.
          Okolicznosci zyciowe ZAWSZE ulegaja zmianie. Nikt z nas nie ma pewnosci co do naszych emerytur a coz dopiero niepracujaca kobieta nie ma pojecia jak bedzie wygladac ich zycie za pare lat.
          Moja matka skladala na Ksiazeczke Systematycznego Oszczedzania spore pieniadze. W polowie lat 90tych okazalo sie to NIC NIE WARTE i ledwo wystarczylo na spodnice. Tak samo w sprawie niepracujacych kobiet. Jesli nie podnosza kwalifikacji, nie maja doswiadczenia staja na pozycji straconej z czasem gdy ich okolicznosci zyciowe sie zmienia.
          Z wyjatkiem krotkotrwalego okresu kiedy dzieci sa naprawde male dla mnie to jest to zwyczajne lenistwo. Wola spedzac czas pichcac i malujac pazury. Wiekszosci z tych kobiet nie chce sie dalej ani uczyc, ani pracowac i zaslaniaja sie rzekomym poswieceniem dla dzieci i meza . Ale czasy sa trudne, duzo sie zmieni w UE i niezle dostana w pupe od zycia...
          • gosza26 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 28.05.12, 11:19
            princesswhitewolf napisała:

            > Poza tym NIGDY nie wiadomo jak bedzie wygladac przyszlosc. To ze dzis ma sie ja
            > kas stabilizacje bo maz dobrze zarabia nie oznacza ze zawsze tak bedzie. Maz mo
            > ze stracic prace, byc chory lub umrzec.
            ----------------------------------
            No właśnie to jest to czego ja doświadczyłam w moim rodzinnym domu-już o tym pisałam. Mama miała ok 45 lat jak ojciec dostał I grupę inwalidzką i cały ciężar utrzymania domu spadło na nią. Kilkaset zł , które ojciec dostaje nie wystarczyłoby nawet na rachunki domowe, nie wspomnę o lekach dla niego czy normalne funkcjonowanie.
            Chyba w tym przywołanym artykule był ciekawy argument za aktywnością zawodową kobiet: odchodzący mężczyzna zabiera najcenniejszy kapitał, czyli doświadczenie zawodowe.

            Złą opinię kobietom będącym w domu robi ta grupa , o której pisze poprzedniczka. Bo,że nie wszystkie takie są to nie mam cienia wątpliwości.
    • autumna Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 29.05.12, 09:13
      Rozumiem wybór, ale trochę bym się obawiała takiego układu z racji bezpieczeństwa finansowego.
      Myślę, że na razie jesteś po prostu zmęczona paskudnymi rodzajami pracy.
      A czy nie byłabyś w stanie zarobić na tym, co naprawdę lubisz? - zajrzałam na bloga, robisz piękne rzeczy, czy z tego nie mogłabyś zrobić źródła dochodu? Co innego chodzić do znienawidzonej pracy, a co innego zarabiać na swojej pasji, spokojnie, i w nienormowanym czasie, bez presji.
      • gosza26 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 29.05.12, 10:09
        autumna napisała:

        > Rozumiem wybór, ale trochę bym się obawiała takiego układu z racji bezpieczeńst
        > wa finansowego.
        > Myślę, że na razie jesteś po prostu zmęczona paskudnymi rodzajami pracy.
        > A czy nie byłabyś w stanie zarobić na tym, co naprawdę lubisz? - zajrzałam na b
        > loga, robisz piękne rzeczy, czy z tego nie mogłabyś zrobić źródła dochodu? Co i
        > nnego chodzić do znienawidzonej pracy, a co innego zarabiać na swojej pasji, sp
        > okojnie, i w nienormowanym czasie, bez presji.
        >
        ---------------
        Przejrzałam Twój blog. Popieram pomysł autumny i życzę powodzenia w realizacji biznesu smile
    • farciara85 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 05.07.12, 08:39
      popieram smile ja niejako jestem "zmuszona" siedziec w domu- mam 2-miesiecznego synka, drugi lat 6, chodzi do przedszkola, oczywiscie nie w wakacje smile probuję wiec ogarnac domowe sprawy miedzy karmieniem mlodszego a szukaniem ubrania dla starszego, przewijaniem mlodszego a wlaczaniem bajki starszemu, itd. praca , którą codziennie wykonuję w domu, jest niewidoczna, bo przeciez co w tym dziwnego, że jest wysprzątane, wyprane, ugotowane ( obiad zawsze z dwóch dań). a mąż... gdy poprosiłam go wczoraj, żeby zrobił kolację starszemu, rozbrajająco powiedział: przecież wczoraj mu robiłem... macie jakies metody na niewystarczająco dobrych, opornych panów domu? u mnie to najbardziej szwankuje sad
      • lili.lolo Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 05.07.12, 09:10
        Nie rób obiadu, a gdy spyta co się stało, odpowiedz: przecież wczoraj ci robiłam... oczywiscie życzliwie z uśmiechem na ustach, dla lepszego efektu. Jeśli nie załapie za pierwszym razem, powtórz akcję. Tylko zrób to dziś, w odniesieniu do wczorajszej sytuacji, inaczej sprawa ulegnie przedawnianiu i mąż nie złapie aluzji.
        • farciara85 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 05.07.12, 12:48
          pomysł całkiem niezły, niestety na mojego nie zadziała, wywołam tylko kolejną wojnę. inne sugestie? bo już mi brak pomysłów sad
          • gosza26 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 05.07.12, 17:24
            farciara85 napisał(a):

            > pomysł całkiem niezły, niestety na mojego nie zadziała, wywołam tylko kolejną w
            > ojnę.
            --------------
            oj jesli małżonek ma dwie lewe rączki to raczej tej wojny nie uniknieszuncertain
      • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 05.07.12, 18:24
        farciara85 napisał(a):

        > mam 2-miesiecznego synka, drugi lat 6 (...)
        > praca , którą codziennie wykonuję w domu, jest niewidoczna, bo
        > przeciez co w tym dziwnego, że jest wysprzątane, wyprane, ugotowane
        > ( obiad zawsze z dwóch dań). a mąż...

        Sądząc z wieku dzieci, jesteście ze sobą już jakiś czas. Czy to znaczy, że przez ten cały czas sama wszystkim się zajmowałaś i dopiero opieka nad dwojgiem dzieci nadwyrężyła Twoje możliwości?

        Jak czytam takie historie, to zawsze się zastanawiam, dlaczego ich bohaterki nie zrobiły mężowi wielkiej awantury, kiedy próbował się wymigać z pierwszego sprzątania wspólnego gniazdka, tylko latami udawały domowe boginie.
        • tinysiskin Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 06.07.12, 08:23
          Kilka lat temu nie pracowałam zawodowo przez niemal 1,5 roku, postanowiłam ambitnie, że w tym czasie będę idealną żona, mamą i kim tam jeszcze. Codzienne obiadki z dwóch dań, deserki, idealnie wysprzątane mieszkanie, porządek nawet w najgłębszych kątach, domowe przetwory w lecie, można się wkręcić bardzo niezdrowo. I mąż, który zdecydowanie nie pali się do pomocy, rozumiem...
        • farciara85 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 06.07.12, 08:35
          wiem moja wina, ale na poczatku wydawalo mi sie takie romantyczne robic mu kanapki czy podawac obiad pod nos... a jak mi sie to znudzilo to juz bylo za pozno na zmiany sad ale co bylo tego nie zmienie, tylko co robic teraz??
          • magdalaena1977 Re: Pogodziłam się z byciem Żoną Domową 06.07.12, 10:37
            farciara85 napisał(a):

            > a jak mi sie to znudzilo to juz bylo za pozno
            > na zmiany sad ale co bylo tego nie zmienie, tylko co robic teraz??

            Nie mam własnych doświadczeń, ale IMHO nie ma co oczekiwać, że mąż sam z siebie postanowi wziąć się do roboty. To jest poważna zmiana w życiu rodziny, wymaga czasu, przegadania, rozważenia wszystkich opcji - może lepiej byłoby zatrudnić sprzątaczkę albo nianię?
    • leokadka Niemożliwe! 06.07.12, 09:03
      Czytam wątek i nie dowierzam. Większość pracujących pisze nie o zagonieniu tylko o rozwoju osobistym. Nie wiem czy to uzasadnianie wątków pracujących kobiet wynika z faktu, że teraz tak modnie pisać, że kobieta jest i matka i żoną i super pracownicą, czy tu są na forum same panie dr. nauk medycznych czy panie architekt.

      Nie krytykuje. Proszę, a pytam z czystej ciekawości. Co takiego robicie w pracy, jakie macie zawody i wykształcenie, że piszecie, iż w pracy się rozwijacie i po to Wam jest potrzebna?

      Mamy cholerny kryzys. Sama jestem po studiach, po wyższej uczelni, kierunek teoretycznie dobry. Mam znajomych głównie wśród wykształconych ludzi. Mają kwalifikacje, znają języki. I nie wszyscy mają pracę, a ci którzy ją mają to czasem muszą pracować grubo poniżej kwalifikacji. Np. wciskać kit ludziom przez telefon, pracując w telemarketingu za grosze i próbując wyrobić limit.

      Gdzie jest ta praca, która tak bardzo rozwija, że nie ma znaczenia, iż dzięki niej, widzimy dzieci nocami, a dom leży odłogiem.

      Mam dwójkę dzieci. Pracując w korporacji zakupy robiłam w sklepach nocnych, wieczorem padałam z nóg, dzieci mogłam jedynie uspać, na kolację czasem wyjadałam ciastka z szafki, bo nie miałam już siły jechać do sklepu czy sobie coś przygotować jeśli w lodówce coś się ostało. I nie tylko istotna jest tu organizacja, bo człowiek robotem nie jest. Etat ma 8 godzin. Do tego dochodzą dojazdy, więc poza domem jesteśmy min 10 godzin.

      Powiem tak. Jestem teraz w domu. Bo tak się ułożyło. Mogę pójść do przedszkola na przedstawienie, z dzieckiem do lekarza, na rehabilitację. Pracuję w domu, ale czasem chciałam z niego wyjść. Tylko gdzie i za ile i za jaką cenę?

      Dlatego pytam z ciekawości. Nie ze złośliwości. Bo przecież na forum piszą głównie kobiety z PL ogarniętej kryzysem, gdzie wielu pracowników pracuje za grosze po 10 godzin dziennie. Skąd ta euforia, rozwój? Gdzie pracujecie, że się rozwijacie? W ofertach mamy tylko od lat oferty zatrudnienia "sales menagerów", wcześniej przedstawicieli handlowych, sprzedawców, telemarketerów. Są jeszcze oferty do administracji za 2 tys brutto i po wielkich plecach. Gdzie więc ten rozwój?
      • ankh_morkpork Oj tam, oj tam... 08.07.12, 13:59
        > Gdzie więc ten rozwój?

        W "branży IT", bycie np. programistką komputerową (Java, C++, C#, itp) nie tylko daje szansę na rozwój, ale wręcz ten rozwój wymusza. Poza tym w tej branży w wielu firmach można pracować zdalnie z domu, co bardzo ułatwia życie osobom posiadającym dzieci.
      • lilyrush Re: Niemożliwe! 08.07.12, 17:56
        troche jak poprzedniczka- praca na pograniczu IT i HR- prowadzę projektu na terenie całej Europy
        muszę ogarnąć i skoordynować prawie 23 krajów o róznych kulturach, poziomie znajomosci angielskiego i podejściu do pracy
        u mnie znaczenie może mieć jeszcze to, ze ja jestem po rozwodzie i kwestia nie pracowania w ogóle nie wchodzi w rachubę
      • hela6 Re: Niemożliwe! 08.07.12, 20:02
        Coś w tym jest o czym piszesz.
        Kiedyś złapałam drobną robótkę przy zakładaniu marketu. Tak imponujące cv pracują przy układaniu towaru na półkach że serce się kraje.
      • hamerykanka Re: Niemożliwe! 09.07.12, 01:25
        Leokardko, doskonale cie rozumiem.
        Ja tez jestem w podobnej sytuacji. Po doktoracie, maz tez naukowiec, dostal nowa prace w Teksasie, wiec przeprowadzilismy sie trzy lata temu. No i od tej pory zonk. Bylam przyzwyczajona do wiru pracy naukowej, do laboratorium , myslenia koncepcyjnego..a tu nagle zostalam kura domowa, bo nie moge znalezc pracy w zawodzie. Tzn moglabym, ale bylby to inny stan, w najlepszym przypadku inne miasto z kilkugodzinnym dojazdem w jedna strone. I co w takim razie z rodzina? Z nasza 4 letnia obecnie corka?
        Musialam wiec sie poswiecic-zreszta praca meza jest specyficzna, jest kilka miesiecy w roku, ze podrozuje co tydzien na pare dni, organizujac konferencje lub jezdzac na konferencje, spotkania i szkolenia. Kto zajalby sie dzieckiem, gdybym rowniez pracowala i miala wyjazdowki?
        Niedawno dopiero pogodzilam sie z byciem kura domowa. I wytlumaczylam sobie, ze moja praca w domu i wokol domu jest rownie wazna, bo potrzebna, a prtzez to ze sama remontuje dom od podstaw, stawiam tarasy i budynki gospodarcz, sama kladlam kafelki i podloge z desek, zaoszczedzilismy duzo pieniedzy- 3/4 kosztow czegokolwiek w Stanach stanowi robocizna.
        Ucze sie wiec byc dumna z tego , co robie.
        Tu jest moj watek o moim domu i ogrodzie: smile
        forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/33-moj-ogrod/21965-domek-na-prerii
        • kasia-em Re: Niemożliwe! 09.07.12, 10:34
          Hamerykanko, jestem dopiero na 3 stronie zalinkowanego przez Ciebie wątku, ale już muszę Ci to napisać: SZACUN dziewczyno! big_grin
          Jestem w szoku, że urządziłaś TAKI ogród w tak niesprzyjających warunkach...
          • hamerykanka Re: Niemożliwe! 09.07.12, 19:39
            Dziekismile
            Przyznam , ze ogrod ostatnio troche zaniedbalam, bo buduje to patio i domek grillowy (wlasnie zeszlam z dachu bo zaczelo padac). Ale jak kupilismy, najpierw musialam zedrzec farbe ze sciany w sypialni (byla z czyms w rodzaju piasku, darla skore jak papier scierny), nauczylam sie klasc gladz, potem malowanie wszystkich pomieszczen.
            najwiecej pracy bylo w kuchni; mielismy tam tani parkiet debowy, grubosci doslownie kilka mm, przyklejony do podpodlogi. Tak wiec zerwalam to, zerwalam stare meble, polozylam nowa podpodloge z plyt cementowo-wloknowych, na to mate grzewcza i kafelki (nniech je szlag, wyszly mi nierowno bo pieski polataly po nich zanim zaschlo), nowe meble z Ikei wlasnorecznie skrecane i wieszane, znalazlam tania firme kamieniarska do zrobienia blatow z czarnego granitu, sama znalazlam i kupilam nowe AGD bo maz zwalil to na mnie; w tej chwili mam do dokonczenia plytki na scianach rowniez granitowe, zamontowanie oswietlenia podszafkowego.
            Zima bede robic lazienke-lacznie ze zrywaniem plyt k-g i robieniem scian na nowo, po tym jak odkrylam przy okazji , ze welna mineralna w scianach nie jest polozona na calej powierzchni tylko sa wolne przerwy po obu stronach takie, ze na 3-4 palce jest pusta prestrzen niezaizolowana....
            W nastepnym roku bede robic garaz na dwa samochody i warsztat, byc moze rowniez nowy dach na domu, zalezy od funduszy...
            Musze cos robic, bo bezczynnosc doprowadza mnie do depresji, wtedy nie mysle, ze nie mam pracy...
    • blond_w_pisowni ręce opadają 08.01.14, 10:33
      czytam i nie moge uwierzyc...

      Wyłania mi się z tego wątku obraz kobiety, która kocha (albo się jej wydaje ze kocha) męża i:

      1) wychowuje mu dziecko
      2) podaje posiłek
      3) ogarnia mieszkanie
      4) robi zakupy, pranie, prasowanie, podlewanie kwiatków, ...[dopisz co chcesz]...

      a mąż? pan? imperator?

      1) zarabia i uważa, że żona to służba
      2) dzieckiem z wielkim bólem się zajmuje
      3) rzuca spodnie i skarpety pod siebie
      4) spocone pachy myje psikając old spajsem

      no ale jest dziecko, które ich wiąże a w sumie wiąże matkę, bo tata patrz punkt 2)

      wyrazy współczucia
      • kamunyak Re: ręce opadają 08.01.14, 12:12
        mnie też opadają.
        Po o wałkować temat przewałkowany już niemal 2 lata temu, hmmm?
        • blond_w_pisowni Re: ręce opadają 08.01.14, 13:51
          bo to chyba temat uniwersalny i jakże bolesny, jak czytałam wypowiedzi niektórych babek to zdominowanych przez łojców ich dziecka

          eh niby można dać kopa takiemu w d##ę, bez pomocy taki tatuś jest jak niemowlak, kilka dni i chodziłby zas##ny, głodny, nie miałby gdzie wyładować stresu, ale jak jedna forumka wspomniała wcześniej, przed szczęściem kobietę ogranicza dziecko
          • kamunyak Re: ręce opadają 08.01.14, 14:23
            no to załóż nowy wątek. Np na e-matce, gdzie lubisz przecież wpadać. Tam łykną chetnie.
            Wiesz jak się czyta taki rozrośniety wątek? wcale sie nie czyta bo nikomu nie chce się przkopywać przez 200 postów.
            Dyskusja jest więc żadna.
            Jakżeś go odkopała kobito? specjalnie wstukałaś w wyszukiwarkę 'kura domowa" czy tak przypadkiem wyszło? zawsze mnie to zastanawia jakim cudem baby wywlekają takie starocie. Z nudów?
            No tak, jak chłop odwala odkurzanie to ty wywlekasz stare wątki.
            • blond_w_pisowni Re: ręce opadają 08.01.14, 14:29
              chłop nie odwala odkurzania, ja go nie zmuszam ani nie proszę, robi to sam z siebie, wyobraź sobie big_grin przeraziła mnie tylko skala niewolnictwa

              skąd wiesz, że często bywam na emamie, zainteresowała mnie twoja szpiegogenność big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka