Myślicie, że da się zwrócić kompletnie nieużywany biustonosz, jeszcze z metkami?
Zrobiłam głupotę, choć nie do końca świadomie. Przymierzałam tydzień temu model Sloggy i wydał mi się wprost idealny. Ładnie dopasowany, bezszwowy, wygodny - wszystko ok. Kupiłam więc dwa w różnych kolorach. Jeden zaczęłam nosić od razu i już po pierwszym dniu szlag mnie zaczął trafiać, bo o ile podczas przymierzania i stania w sklepie biustonosz sprawował się po prostu bez zarzutu, to podczas codziennego użytkowania (zwłaszcza przy pochylaniu się, szybszym chodzeniu, podniesieniu rąk do góry itp.) kolokwialnie mówiąc cycki mi z niego wychodzą górą

Nie jest to jakiś bardzo płytki biustonosz, raczej o tradycyjny kroju, ale coś z nim jest nie tak, bo nigdy nie miałam takich problemów. Nie mogę powiedzieć, że źle go dopasowałam, bo jak wyżej - podczas przymierzania (a certoliłam się chyba z pół godziny, zanim podjęłam decyzję) wszystko było ok. Teraz to po prostu męczarnia.
Oczywiście ten noszony już przepadł, siłą rzeczy, ale zastanawiam się nad zwrotem tego drugiego, kompletnie nie ruszanego? Myślicie, że da radę? Sklep to Triumph. A może lepiej reklamować, jako nienadający się do normalnego używania?
Miałyście taki przypadek ze zwrotem bielizny?