Dodaj do ulubionych

Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś

08.08.12, 16:39
Juz wyjaśniam o co mi chodzi.
Mój mąż jest prawnikiem i moja koleżanka, którą znam ponad 20 lat (nie przyjaciółka, bliska koleżanka, ale tylko koleżanka) mieszka ok. 200 km od naszego miasta i po raz enty chce się rozwieść z mężem, przy czym przy poprzednich razach 1x pofatygowała się tylko do adwokata, stwierdziła, że to drogo i bez sensu wyrzucać kasę.
W ubiegły piątek wpadła na epokowe odkrycie (jakby nie wiedziała dotąd), że mój mąż prawnik, czyli rozwiedzie ją za darmo, serio. Jak mi to wprost oznajmiła, z tekstem, żebym z M. porozmawiała, to aż mnie wmurowało. Podałam jej tylko nr. tel. do kancelarii męża i finito.
Mąż oczywiście jej odmówił, raz, że nie przepada za moją koleżanką (co ciekawsze ona też go nie lubi, ale można przecież wydoić jelenia, głupi jest to się nie zorientuje), a dwa my przecież z tego żyjemy. I teraz obraza majestatu, koleżanka przysłała mi tylko bardzo niemiłego smsa i cisza.
I z Bogiem sprawa, nawet mi ulżyło, że znajomość sama się zakończyła.
I mam do was pytanie, czy w takiej sytuacji przyszło by wam w ogóle do głowy zachować sie, jak ta moja koleżanka?
Czy swoim znajomym robicie coś z czego żyjecie za darmo? (wiecie o co mi chodzi, bo trochę dziwnie zabrzmiałosmile)
Obserwuj wątek
    • mkaroli Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 16:48
      Staram się nie wykorzystywać znajomych. A jeśli mam jakąś zawodową prośbę to za usługę płacę lub mam jasną umowę ja tobie naprawiam komputer ty mi leczysz psa a za zużyte materiały każdy płaci sam.
      Czasami mam problem bo nie ukrywam, że lubię się leczyć u znajomych lekarzy (oczywiście w gabinetach a nie na imprezie) a niektórzy z nich nie chcą pieniędzy ani usług, więc staram się odwdzięczyć w inny sposób
    • princesswhitewolf Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 16:51

      A po co jej w ogole prawnik? Po to by ja trzymal za reke? To jakas skomplikowana sprawa z duza niezgoda stron w jakiej potrzebna jest szczegolowa znajomosc prawa?
      W wiekszosci spraw rozwodowych za porozumieniem stron, praca prawnika ogranicza sie do zalozenia sprawy w sadzie, pogadania raz czy dwa z klientka a poza tym towarzyszenia w sadzie i niekoniecznie jakiegos wielkiego udzialu.

      Wszystko zalezy jak bliska jest to przyjaciolka.

      > Czy swoim znajomym robicie coś z czego żyjecie za darmo?

      tak. zalezy jednak jak bliski znajomy i jaka ma sytuacje finansowa. Nie kazdemu
      • anetapzn Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 16:56
        princesswhitewolf napisała:

        >
        > A po co jej w ogole prawnik? Po to by ja trzymal za reke? To jakas skomplikowan
        > a sprawa z duza niezgoda stron w jakiej potrzebna jest szczegolowa znajomosc pr
        > awa?
        > W wiekszosci spraw rozwodowych za porozumieniem stron, praca prawnika ogranicza
        > sie do zalozenia sprawy w sadzie, pogadania raz czy dwa z klientka a poza tym
        > towarzyszenia w sadzie i niekoniecznie jakiegos wielkiego udzialu.

        Bo mąż na pewno nei da jej rozwodu, a ona sama nie ma zdrowia walczyć.

        > Wszystko zalezy jak bliska jest to przyjaciolka.
        Koleżanka, bliska, ale koleżanka, nigdy nie uważałam jej za przyjaciółkę.

        > > Czy swoim znajomym robicie coś z czego żyjecie za darmo?
        >
        > tak. zalezy jednak jak bliski znajomy i jaka ma sytuacje finansowa. Nie kazdemu

        Nie chodzi mi o przyjaciół czy bliską rodzinę, to inna kwestia.
        • princesswhitewolf Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 21:14
          > Bo mąż na pewno nei da jej rozwodu, a ona sama nie ma zdrowia walczyć.

          Moze nie dawac. Wystarczy ze jedna strona nie chce byc w malzenstwie i juz sad udziela slubi. Nie ma przymusu malzenstwa, to nie islam.
          Prawnik jej jedynie bylby potrzebny w kwestiach finansowych, albo jak chce meza pozbawic praw do widzenia dziecka.
      • dzedlajga Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:50
        princesswhitewolf napisała:

        > tak. zalezy jednak jak bliski znajomy i jaka ma sytuacje finansowa. Nie kazdemu

        podpisuję się wszystkimi rękami i nogami. Ale oczywiście prawo decyzji pozostawiam sobie.

        Wymuszaczy spuszczam po drzewie. Choć na szczęście nie muszę. Tylko raz mi się trafiło, że dawno-nie-widziana-koleżanka-z-podstawówki (z naciskiem na dawno nie widziana), bardzo się zdziwiła, gdy na jej prośbę przedstawiłam jej cennik. Więcej się nie odezwała.
    • wadera3 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 16:55
      No to, jako była żona wziętego adwokata, już Ci odpowiadam.
      Mój były mąż, nieżyczliwy i niekoniecznie pomagający ludziom, zazwyczaj nie odmawiał moim koleżankom, ale po prostu brał mniej pieniędzy, niż zwykle, na ogół dużo mniej.
      Nieraz za darmo udzielał porad, ale nie na zasadzie, że każdemu na każdy temat, i bez limitu.
      Tyle, że z pewnością nie pomagałby komuś, kto chciałby za darmo "bo taniej".
      Bliższym(niż wymieniona przez Ciebie) znajomym nieraz coś doradził za darmo, ale spraw za darmo raczej nie prowadził, w końcu też z tego żyje.
      • anetapzn Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 16:58
        wadera3 napisała:

        > No to, jako była żona wziętego adwokata, już Ci odpowiadam.
        > Mój były mąż, nieżyczliwy i niekoniecznie pomagający ludziom, zazwyczaj nie odm
        > awiał moim koleżankom, ale po prostu brał mniej pieniędzy, niż zwykle, na ogół
        > dużo mniej.
        > Nieraz za darmo udzielał porad, ale nie na zasadzie, że każdemu na każdy temat,
        > i bez limitu.
        > Tyle, że z pewnością nie pomagałby komuś, kto chciałby za darmo "bo taniej".
        > Bliższym(niż wymieniona przez Ciebie) znajomym nieraz coś doradził za darmo, al
        > e spraw za darmo raczej nie prowadził, w końcu też z tego żyje.
        >
        >
        Wadera ale tu nie chodzi o taniej, tylko darmo!!!!
        Mój maż prowadzi sprawy darmo, ale nie tego typu od roszczeniowych koleżanek swojej żonysmile.
        Sam powiedzial, ze co innego jakby to była znękana przez alkoholika, maltretowana matka 7rga dziecibig_grin
        • wadera3 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:08
          No, to na pewno u mojego byłego skończyłoby się tak samosmile
        • ankw Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 09.08.12, 22:55
          to jego praca i pieniądze dla Waszej rodziny - w przypadku kobiety z 7 dzieci - komuś biednemu zawsze trzeba pomóc - ALE w przypadku Twojej "koleżanki" Twój mąż zachował się tak jak trzeba
          • anetapzn Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 10.08.12, 06:59
            ankw napisała:

            > to jego praca i pieniądze dla Waszej rodziny - w przypadku kobiety z 7 dzieci -
            > komuś biednemu zawsze trzeba pomóc - ALE w przypadku Twojej "koleżanki" Twój m
            > ąż zachował się tak jak trzeba

            To ja wiem, ja mu nic nie narzucam, nawet jestem szczęśliwa, że ta znajomość się rozleciałasmile
    • squirk Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:05
      Zdarza mi się zrobić koleżance kolczyki taniej, niż zrobiłabym komuś obcemu, zrealizować jakieś zamówienie po kosztach, upiec komuś chleb z czystej sympatii ale nie przesadzam z byciem słodką jak marszmaloł, okazuję sympatię ale pamiętam, że jak przesadzę to mi ludzie wlezą na głowę. Lubię ludzi ale siebie też. Zachować się tak, jak Twoja koleżanka, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, nie po to ludzie inwestują w siebie latami czas i pieniądze żeby na tym nie zarabiać tylko dlatego, że mnie znają. Staram się być pomocna i doceniam życzliwość innych ale stosujemy się do "kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi", oczywiście z niewielkimi ustępstwami na rzecz przyjaźni.
      smile
    • budzik11 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:05
      Podoba mi się przysłowie "Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi".

      Staram się nie wykorzystywać znajomości. Mam znajomą lekarkę-pediatrę. Jak poszłam do niej prywatnie i nie chciała ode mnie pieniędzy, to od tamtej pory chodzę tylko do przychodni, w której pracuje. Co innego, kiedy odwiedzamy się prywatnie czy nasze dzieci bawią się razem, a co innego kiedy idę do niej jako do lekarza.
      • princesswhitewolf Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:15
        A ja chodze do lekarzy i nie wmuszam im pieniedzy jesli naprawde nie chca za prywatna wizyte. Za kazdym razem przynosze im jednak COS co w cenie praktycznie jest rownowartosci wizyty- slodycze, alkohol, zestaw kosmetykow itd itp
        • dzedlajga Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:41
          princesswhitewolf napisała:

          > A ja chodze do lekarzy i nie wmuszam im pieniedzy jesli naprawde nie chca za pr
          > ywatna wizyte. Za kazdym razem przynosze im jednak COS co w cenie praktycznie j
          > est rownowartosci wizyty- slodycze, alkohol, zestaw kosmetykow itd itp

          Rozumiem Twoje podejście. Ale nie rozumiem lekarza, który woli słodycze zamiast pieniędzy. Koszt zbliżony, a to TY (pośrednio) dyktujesz lekarzowi na co on wydaje zarobione przez siebie pieniądze. Bo jak spojrzeć na to z boku to tak to właśnie wygląda.

          Ja rozumiem, że ludzie nie biorąc pieniędzy próbują nam okazać swoją sympatię. Ale czy naprawdę pieniądze zostały wynalezione, żeby sobie sympatię czy inne uczucia okazywać?

          To nie lepiej umówić się na piwo/piknik/spacer czy co tam jeszcze komu innego do głowy przyjdzie i w ten (nieco może staroświecki, ale jakże miły) sposób okazać sobie sympatię?

          Pieniądze (tak mi się wydaje) są po to, żeby dentysta, który potrzebuje chleba nie musiał za każdym razem piekarzowi zęba wyrywać.
          • princesswhitewolf Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 21:09
            >Ale nie rozumiem lekarza, który woli słodycze zamiast
            > pieniędzy

            Dlaczego? Sa rozne przyczyny. Napisalam ze to dobrzy znajomi. Pochodze z malego miasteczka U mnie w rodzinie sami lekarze i dentysci, moi rodzice, siostra i wszyscy sie u wszystkich lecza a oni u nas. Kolo sie zamyka kiedys tam.
            Rzecz w tym ze ja nie jestem lekarzem, a cos musze z siebie dac. Nie bede sie szamotac jak nie chce pieniedzy i to nie jest lagodne "nie" najczesciej gdzie mozna jeszcze wmusic. Wiec zawsze przywloke cos z zagranicy ( mieszkam w UK) co moze byc "atrakcyjne" dla nich bo takiego w PL nie ma.
            • dzedlajga Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 21:41
              Ja rozumiem na czym polega zasada wzajemności i że żeby czuć się w porządku MUSZĘ coś dać z siebie. Jeśli nie mogę zaproponować równoważnej usługi - wtedy - jeśli ktoś stanowczo odmawia zapłaty - rzeczywiście MUSZĄ to być słodycze czy alkohol. To jakoś łatwiej przyjąć niż pieniądze, choć Bogiem a prawdą na to samo wychodzi, no chyba, że ktoś te słodycze ukradł, ale rozumiem, że nie o tym tu rozmawiamy.

              Nie rozumiem, dlaczego ktoś za rzetelnie wykonaną pracę nie chce wynagrodzenia. Że pojadę kodeksem - nie można się zrzec wynagrodzenia za pracę.

              Gdyby ktoś nie chciał ode mnie pieniędzy za wykonaną usługę (poza najbliższą rodziną) więcej nie odważyłabym się skorzystać z jego pomocy. Dla mnie to jak zamknięcie drzwi przed nosem.

              Rozumiem, że przysłowiowa czekolada jest jakimś wyjściem z trudnej sytuacji, tylko nie rozumiem dlaczego ludzie tak lubią sobie komplikować życie. Mówię o lekarzu, nie o Tobie.

              Przecież, jeśli spojrzysz z dystansu - nadal płacisz za wizytę. Tyle, że nie pieniędzmi w gotówce a pieniędzmi w czekoladzie że tak się wyrażę, bo przecież za ową czekoladę zapłacić musisz, w dodatku - jak piszesz - mniej więcej tyle ile by kosztowała wizyta. Z Twojego punktu widzenia - uczciwe. Z punktu widzenia lekarza - strzał w stopę, bo to Ty decydujesz, żeby zarobione przez niego pieniądze wydać na czekoladę, choć w gruncie rzeczy on by może wolał truskawkową a nie z orzechami... Ale darowanemu koniowi... Tyle, że koń kupiony a nie darowany.

              Naprawdę wolałabym wziąć kasę (ew. trochę mniej niż normalnie) a w ramach zacieśniania przyjaźni wyskoczyć razem za miasto.
              • princesswhitewolf Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 22:00
                > Nie rozumiem, dlaczego ktoś za rzetelnie wykonaną pracę nie chce wynagrodzenia.
                > Że pojadę kodeksem - nie można się zrzec wynagrodzenia za pracę.


                Bo kodeksy nie obowiazuje jesli ktos dla ciebie jest wazniejszy.... Moja mama tez czasami nie bierze pieniedzy od biednych albo znajomych. I jakos nie cierpi z tego powodu

                >Choć w gruncie rzeczy on by może wolał truskawkową a ni
                > e z orzechami...

                Niektorzy lubie ludzia fikusne prezenty- ja taka jestem. Wole prezent i wysilek cudzy niz jakby mi przyjaciel dal 100 zl. ( ohyda, nie wysilil sie)
                Alez ludzie jacy sie znaja dokladnie wiedza co lubia znajomi zreszta mozna sie spytac, " a jak smakowalo...."
                • dzedlajga Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 22:53
                  Chyba zaczynam rozumieć, dlaczego się nie możemy dogadać.

                  Ja, idąc za pytaniem anetapzn mówię załóżmy o mojej Pani Doktor, z którą zawsze zagadam chwilę i lubię ją (mam wrażenie, że z wzajemnością). Chodzę do niej co prawda państwowo, ale nigdy przenigdy nie wyobrażam sobie, że gdybym potrzebowała wizyty prywatnej (a udziela też i takich) miałabym jej nie zapłacić czy też ona miałaby ode mnie nie przyjąć zapłaty.

                  Ty zaś chyba mówisz bardziej o kimś, kogo bardziej określiłabym jako ukochaną-ciocię, albo przyjaciółkę

                  Jeśli udało mi się dobrze rozszyfrować Twoją wypowiedź to rzeczywiście to, co napisałam powyżej nijak ma się do Twojej sytuacji. Zapłacić za wizytę (czy cokolwiek innego, co jest warte więcej niż parę groszy) trzeba. Za "parę groszy", chyba wystarczy dziękuję. I jeśli pieniądze wyglądają niezręcznie - wtedy trzeba wymyślić jakiś zamiennik.

                  Czy dobrze zrozumiałam?
                  • princesswhitewolf Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 09.08.12, 00:01
                    Ty zaś chyba mówisz bardziej o kimś, kogo bardziej określiłabym jako ukochaną-ciocię, albo przyjaciółkę

                    nie no nie az ciociesmile))Ale powiedzmy ze jej ojciec leczy sie u mojego ojca, a jej siostra u mojej mamy, a ja wpadam do niej na kontrole. Ale ze ja nie lekarz ani male dziecko tychze rodzicow tylko 40letnia baba to jej costam przynosze... i pytam jak smakowalo by wiedziec co zda egzamin nastepnym razem.Z kilkoma lekarzami tak mam. Pochodze z malego miasta... takie uklady.

                    Ale juz powiedzmy w innym miescie gdzie studiowalam czy pracowalam, tez sobie nie wyobrazam nawet milej pani lekarz nie dac pieniedzy jesli to prywatna wizyta.
                    • vvrotka Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 11.08.12, 21:21
                      Popaprane układy w tym naszym kraju. Często są to sytuacje bardzo niezręczne i często osoby nie potrafią powiedzieć wprost, że im taka sytuacja nie pasuje uśmiechają się są mili i wydaje się, że jest super układ. Wybierając bliską znajomą osobę na "usługodawcę" podstawowym czynnikiem zazwyczaj jest myślenie że będzie taniej, potem rzetelniej itd. Mnie to wkurza i ja unikam takich zależności. Sama miałam kilka sytuacji, dostałam w zamian za wykonanie dla znajomego czekoladę, czy jakiś trunek... i podałam dalej bo ja nie mogę jeść słodkości a alkoholu nie pije.
          • raszefka Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 10.08.12, 20:58
            dzedlajga napisała:

            >
            >
            > Pieniądze (tak mi się wydaje) są po to, żeby dentysta, który potrzebuje chleba
            > nie musiał za każdym razem piekarzowi zęba wyrywać.
            >
            Czy mogę sobie powyższe wstawić w stopkę mojego zawodowego forum? Jest cudne!!
            • dzedlajga Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 10.08.12, 21:55
              Bardzo proszę big_grin
      • squirk Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:17
        U mnie wynika to nie tylko z szacunku dla cudzej pracy, czasu, wysiłku włożonego w zrobienie czegoś dla mnie. Chodzi także o to, że jeśli nie będę oczekiwała jakiejś formy rewanżu za to, co dla kogoś robie, jemu będzie głupio, będzie skrępowany, może nie odważyć się poprosić o nic więcej i mogłoby to zaważyć na naszej znajomości - działa to w obie strony, byłabym skrępowana gdyby ktoś przesadził z życzliwością dla mnie i unikałabym powtórki. Lepiej cenić się wzajemnie i dograć wszystko tak, żeby obie strony były zadowolone.
    • edw-ina Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:27
      Mam kilkoro przyjaciół, którzy są grafikami i nie raz mi pomogli. Ale kiedy chodziło o rzeczy zawodowe, to umawialiśmy się na zapłatę, bo to jednak ich praca i z tego żyją. Wiem, że płacę mniej, ale też z tego względu np. nie wnikam, że coś tam mi robią 3 tygodnie, choć mogliby w 3 dni. Po prostu rozumiem, że tak czy siak robią mi przysługę. Kilka razy pomogli mi gratis, kiedy np. próbowałam coś zrobić sama, o coś podpytywałam, po czym stwierdzili: wiesz, ja ci to pół godziny będę tłumaczyć, a zrobię to sam w 10 minut. Bardzo staram się nie nadużywać. Po śmierci ojca pomagał mi kuzyn- notariusz. Poza kolejnością i po kosztach, bo wyszedł z założenia, że jak kiedyś jego zabraknie, to też chciałby, żeby ktoś pomógł jego dziecku. Ogólnie bardzo wiele osób w różnych sytuacjach mi pomogło i jestem im za to bardzo wdzięczna. Ale - nie wyobrażam sobie akcji "zrób mi za darmo coś, z czego żyjesz". Zbyt wielu moich bliskich znajomych ma wolne zawody i wielu ludzi wychodzi z założenia, że chyba nie muszą jeść, bo najlepiej to jakby wszystko robili za darmo.
      Sama pomagam, kiedy tylko mogę, ale kiedy widzę, że ktoś to zaczyna regularnie wykorzystywać, to odmawiam.

      A poza tym to słyszałam nie raz, że najgorzej to się przyznać w towarzystwie, że jest się prawnikiem lub lekarzem - od razu wszyscy mają do ciebie setki spraw big_grin
    • kasia-em Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:29
      W życiu nie przyszłoby mi do głowy wykorzystać tak znajomego czy przyjaciela.

      Tylko że ja to widzę tak: załóżmy, że mam np. znajomego prawnika/dentystę/mechanika.
      Jeśli w ogóle ośmielam się korzystać z ich usług, to tylko dlatego, że mam do nich duże zaufanie i (może naiwnie) wierzę, że oni robiąc coś dla osoby, którą znają, przyłożą się do sprawy, zaangażują może ciut bardziej niż gdybym była obcym klientem.
      No i że w efekcie rozwód/plomba/hamulce będą załatwione jak należy. Płacę pełną stawkę jak u obcego, ale mam z tyłu głowy pewność, że usługa jest wysokiej jakości. Raczej w ten sposób podchodzę.
    • ookaa Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:46


      anetapzn napisała:

      > Czy swoim znajomym robicie coś z czego żyjecie za darmo?

      Tak. Nawet często. Nie uważam jednak, że to prawidłowe i w pełni rozumiem osoby, które darmowych przysług nie wyświadczają. Na dodatek ogromnie się krępuję, gdy to ja za darmo korzystam z czyjejś uprzejmości i staram się unikać takich sytuacji. Wiem, że to pokręcone wink.







    • hela6 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 17:57
      Nie potrafię korzystać z przysług nawet jeśli ktoś się naprasza z własnej woli. Taka samosia jestem.
      Za to często słyszę w rodzinie - zrób coś za mnie bo ty się na tym znasz. A "znam się" bo jak sama coś potrzebuję to docieram do źródła informacji i poświęcam na to sporo czasu by poznać. W sumie prosta sprawa ale czasochłonna a komuś szkoda czasu więc próbuje zwalić na mnie kupno lodówki, samochodu, wyszukanie "dobrego biura podróży" przez osoby które nie mają nic do roboty.
      Inny argument - bo nie pracujesz. Wszystko są skłonni usiłować powiesić na człowieku pod tym hasłem. Nie masz poważnego zajęcia to pracuj za darmo dla innych. Za pachołka najlepiej.
    • keepersmaid Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 19:58
      Robie i prosze ale zazwyczaj chodzi o drobiazgi, w powazniejszych kwestiach wole miec jakies ustalenia (np. kolezanka graficzka poprawia mi zdjecie, a ja jej podpowiadam jak cos napisac po angielsku na opakowaniu, ktore wlasnie projektuje).

      Czasami jako wolny zawod odmiawialam przyjecia pieniedzy od obcych ludzi, bo tak - czasem takie pro bono jest bezcenne, dla mnie, nie dla nich, bo to ja sie lepiej czuje.

      Ale o poprowadzenie sprawy czy leczenia za darmo w zyciu bym nie poprosila, o porade co zrobic w trudnej sytuacji - tak, ale nie o swiadczenie uslug... Wole zaplacic i zachowac przyjaciol.
      • edw-ina Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 20:52
        Ale o poprowadzenie sprawy czy leczenia za darmo w zyciu bym nie poprosila, o p
        > orade co zrobic w trudnej sytuacji - tak, ale nie o swiadczenie uslug... Wole z
        > aplacic i zachowac przyjaciol.

        - dokładnie w ten sam sposób o tym myślę. Mogę poprosić o podpowiedź, sugestię, opinię, ewentualnie drobną pomoc, która nie naraża nikogo na dużą stratę czasu itp. Ale nie o wykonanie za darmo lub za przysłowiowe piwo czegoś, co leży np. w zakresie pracy tej osoby. Swego czasu musiałam zlecić komuś wykonanie dość zaawansowanej grafiki pod program. Znalazłam firmę (z polecenia zresztą znajomych), ale o ocenę wyniku poprosiłam mojego dobrego przyjaciela - człowieka, który należy do wąskiego kręgu najlepszych grafików w tym kraju, jeśli nie w Europie. Zapytał dlaczego jemu nie zaproponowałam tej roboty, przecież jakoś by mnie wcisnął w grafik, na co odpowiedziałam szczerze, że wiem, jakie są jego stawki i ile ma pracy, jak również mam świadomość, że nie odmówiłby mi ze względu na lata zażyłości i zaniżyłby stawkę, a nie chcę go wykorzystywać. Ucieszył się i stwierdził, że szkoda, że tak rzadko spotyka się z takim typem myślenia, bo nawet znajomi jego znajomych mają czelność prosić go o różne rzeczy za przysłowiowe piwo. I wyszło w sumie fajnie, bo nadzorował projekt do końca, lecz sam go nie wykonywał. On się cieszył, że może mi pomóc, a zajmuje mu to kwadrans na kilka dni, ja się cieszyłam, że mam na wyciągnięcie ręki świetnego fachowca, a w konsekwencji wyszła nam naprawdę fajna rzecz. Dlatego można sobie pomagać, ale też nie bezkrytycznie, dobrze jest szanować czas drugiego człowieka.
        • annakate Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 21:10
          Jestem prawnikiem i niestety bardzo często jest tak, że odnajdują mnie znajomi sprzed lat i proszą o poradę. Nie prowadzę kancelarii, więc nie mogę po prostu odesłać do kancelarii i wziąć za poradę taniej. Pół biedy jeśli porada jest ogólnikowa, albo sprowadza się do tego do kogo ma iść, ale zdarza się foch ciężki, kiedy mówię, że nic więcej nie poradzę, że się na tym nie znam i tłumaczę, że zajmuję się wąską dziedziną i w tym jestem dobra, ale na całym prawie się nie znam i to tak, jakby z bolącym uchem iść do ginekologa, w końcu tez lekarz.
          Znamienne, że przyjaciołom się to nie zdarza, natomiast "koleżanki z podstawówki" nie mają żadnych skrupułów.
          • frezyjka81 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 21:44
            Mam dokładanie tak samo - jestem prawnikiem i odzywają się do mnie ludzie dosłownie z prehistorii albo znajomi znajomych. Powoli uczę się być asertywną i zaczęłam odmawiać - kieruję do specjalistów w danych dziedzinach prawa i często spotykam się z dużym niezadowoleniem. Sama nie korzystam z pomocy/wiedzy w taki sposób jak zrobiła to "koleżanka" założycielki wątku. Pamiętam jak na studiach jeden z profesorów dał nam radę, żeby w sytuacjach pozazawodowych nie przyznawać się do naszej profesji bo ludzie nie dadzą nam żyć - wtedy się z niego śmiałam i miałam go za chciwego gbura - teraz rozumiem całkowicie.
    • magdalaena1977 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 08.08.12, 22:14
      A ja unikam korzystania z usług znajomych. Bo wiem, że taka relacja zawodowa doprawiona elementem przyjaźni jest z zasady skażona - on może chcieć mi policzyć taniej więc będzie miał wrażenie, że się poświęca. Ja nie wytknę połowy niedoróbek, bo będę chciała być miła.
      A obcego rzemieślnika mogę spokojnie obsztorcować, potargować się o cenę ... Mogę skupić się na wykonaniu usługi, a nie na pielęgnowaniu naszej relacji.
      Dlatego np. przy kupowaniu ciężkich rzeczy wolę zamówić droższą dostawę z wniesieniem i montażem niż napraszać się znajomym, narażać ich na urazy kręgosłupa i w ogóle.
    • claratrueba Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 09.08.12, 07:20
      I oczekuję przysług i je wyświadczam. Dobrym znajomym tzn takim, z którymi sie spotykam. Takim, którzy przypominaja sobie o mnie raz na ruski rok jak czegoś potrzebują i albo chcą darmochy albo nie proponują zapłaty od razu-odmawiam wprost. Na znajomości z ludźmi o mentalności dziada to mi nie zależy.
      Z innymi- na zasadach honorowych. Tzn. jeśli jest to w ramach normalnej pracy tego człowieka nie ma mowy by nie zapłacić. Tzn.np. jeśli znajomego lekarza proszę by rzucił okiem na wyniki badań i nic więcej lub by powiedział co z tym zrobić albo wypisał receptę- nawet nie proponuję zapłaty. Winna mu jestem przysługę. Jeśli to normalna wizyta to zawsze płacę, po normalnej stawce lub "nocna/świąteczna taryfa"- x 2. Albo normalna taryfa +wino jeśli upiera sie przy stawce normalnej grożąc, że się obrazi.
      Chyba, ze wcześniej coś ważnego dla tej osoby zrobiłam nie biorąc kasy- za ten raz jesteśmy kwita. Za następne- już nie.
      Jeśli nie do końca jest to "normalna praca" tego znajomego a zdobycie dla mnie informacji, skontaktowaniem z kimś, kto może mi pomóc- nawet nie proponuję zapłaty choćby był to duży wysiłek dla tej osoby. Po prostu mówię "masz u mnie przysługę". I jeśli o coś poprosi "nie ma że boli" po prostu rzucam wszystko i się odwdzięczam.
      Jest problem ze znajomymi, którzy są po prostu biedni i zwracają się o pomoc do kolegów bo nie stać ich na normalna usługę. Zawsze za darmo nawet jeśli chca płacić, wszystko jedno czego sprawa dotyczy. Zawsze jakoś się rewanżują.
    • hela6 A ja z odwrotnej strony. 09.08.12, 13:16
      Mam znajomą, na nieszczęście jest to żona dobrego kolegi i kobieta ta narzuca się ze swoimi umiejętnościami tak że powątpiewam ile jest tych umiejętności a ile wysokiego mniemania o sobie.
      Podczas rozmowy wręcz poluje na informacje do których mogłaby się przyczepić i powiedzieć ze źle coś w życiu robisz a jeśli nie wie jak to i tak jest pewna że źle skoro nie mam wielkich sukcesów a ona zna się na tym i bo gdzieś tam kiedyś przy czymś pracowała i zgłoś się do nie j koniecznie to ona ci życie prawidłowo poustawia bo ona wybitny fachowiec jest i jak pracowała dla jakiejś firmy to nie mogli wyjść z podziwu dla jej umiejętności. Nawiasem mówiąc mam wrażenie że epizodycznie pomagała w jakimś "projekcie" a skłonna jest przewracać ludziom życie do góry nogami na podstawie fusów na dnie szklanki. Rzędzian, psia krew.
      Sory ale mdli mnie od razu na samo wspomnienie.
    • patsy79 oooo Kochana..... 09.08.12, 14:27
      temat świetnie mi znany smile mój M pracuje w szpitalu i w przychodni prywatnej, a nasi znajomi bliscy i dalsi, rodzina itd. ciągle uderzają do nas z prośbami typu: załatwiłbyś miejsce u siebie na oddziale, przyspiesz termin tomografi, wizyty u specjalisty, a nawet zupełnie błache " odbierz mi wyniki badań i jak będziesz wracał to podrzuć mi po drodze" , ja rozumiem jeszcze załatwić tego typu tematy bliskim znajomym, ale czasem mamy tak, że kolega prosi o załatwienie dla swojego znajomego smile Mojego M szlag już trafia jak słyszy tego typu prośby
      • sajolina Re: oooo Kochana..... 09.08.12, 15:22
        I mam do was pytanie, czy w takiej sytuacji przyszło by wam w ogóle do głowy zachować sie, jak ta moja koleżanka?

        Gdybyście byli moimi bliskimi znajomymi, a mnie by rzeczywiście nie było stać na prawnika, to bym zapytała, czy Twój mąż może mi udzielić jednorazowej porady i jakoś nakierować na dalsze postępowanie, natomiast niezależnie od stopnia zażyłości nigdy nie zdecydowałabym się poprosić o prowadzenie całej sprawy, bo to już jest wyłudzanie czy wręcz żebractwo.

        Czy swoim znajomym robicie coś z czego żyjecie za darmo? (wiecie o co mi chodzi, bo trochę dziwnie zabrzmiałosmile)

        Mnie się zdarza i czasem się o to denerwuję, ale z drugiej strony każdy czasem potrzebuje pomocy i przysługi (ja też) i nie wyobrażam sobie kasować znajomych za podzielenie się moją wiedzą i umiejętnościami, tym bardziej, jeśli nie wymaga to ode mnie większego nakładu pracy. Natomiast wszystko ma swoje granice rozsądku.
      • hela6 Re: oooo Kochana..... 09.08.12, 21:15
        Pewnie waszemu znajomemu jego z kolei znajomy wiercił dziurę w brzuchu bo ponoć ma znajomego lekarza który... może mu odebrać wyniki big_grin
        • patsy79 hela.... 10.08.12, 07:30
          akurat w przypadku znajomego chodziło o miejsce na oddziale smile bez przesady jeśli poprosili by o odebranie wyników to był by już totalny idiotyzm
          • hela6 Re: hela.... 10.08.12, 09:36
            No przecież domyślam się że nie o odebranie wyników chodzi ale wbrew pozorom i sporo jest ludzi wyciągających wszelakie znajomości i wykorzystujący je do spraw błahych, co moim zdaniem jest jeszcze bardziej wkurzające bo to ze ktoś wykorzystuje wszelkie możliwości dla ratowania zdrowia i życia wcale mnie nie dziwi tak samo jak nie dziwi mnie agresja pacjentów w kontakcie z lekarzami.
            • claratrueba Re: hela.... 10.08.12, 10:08
              ale wbrew pozorom i
              > sporo jest ludzi wyciągających wszelakie znajomości i wykorzystujący je do spra
              > w błahych,

              Tak. To chyba typowe dla takich jak ja i starszych- wychowanych w komunie, że bez znajomości to nic się nie da.
              Problem w tym, że często tak jest. W sprawach niezbyt ważnych, gdzie napotyka się na jakiś dziwny mur. Wystarczy by była to instytucja nieprywatna. Służba Zdrowia- nie komentuję, koszmar. Gmina? chciałam normalnie, chodziło o pozwolenia na wycinkę drzew uschniętych- zero reakcji wydziału przez 3 miesiące mimo moich telefonów i wizyt. jeden telefon do koleżanki, która ma tam koleżankę (choć w innym wydziale) - dwa dni i sprawa załatwiona. To była błaha sprawa, urzędnik miał wszystko włącznie ze zdjęciami suchelców- tylko wydać opinię- max. 15 min roboty.

              • dzedlajga Re: hela.... 10.08.12, 10:48
                ale zgodzisz się, że to jednak trochę co innego "zmusić" urzędnika państwowego, żeby wykonał swoje obowiązki, za które co miesiąc dostaje wynagrodzenie (może i marne, ale sam się na takie zgodził, zawsze mógł zostać bezrobotny - wtedy by pracować nie musiał) a czym innym zmuszanie prawnika, żeby ZAMIAST zarabiać pieniądze pracował za uśmiech pani Zosi. A efekt i tak będzie taki, że pani Zosia z czegoś tam niezadowolona będzie i będzie miała pretensje - samo życie.

                Jeśli - dajmy na to - zawodowo kosisz trawniki, choćby jako pracownik gminy to masz wyznaczony teren i masz zasuwać z kosiarką. To paranoja, że czasem trzeba poprosić, żebyś nie zapomniał o "parku pod lasem" mimo, że to nadal wyznaczony teren i należy do Twoich obowiązków.

                Ale skoro ja chcę, żebyś pod moim domem też skosił, bo masz dostęp do kosiarki - to przynajmniej wypadałoby, żebym Ci za robotę zapłaciła a nie oczekiwała, że skoro mnie znasz i masz dostęp do kosiarki, to co to dla Ciebie?
                Pominę już taki drobny szczegół, że wykorzystywanie sprzętu służbowego do celów prywatnych bez wiedzy pracodawcy - jakby to powiedzieć - trochę nielegalne chyba jest. Nieuczciwe na pewno.

                Ale w przypadku prawnika i własnej kancelarii ten problem (wykorzystywanie czasu i sprzętu służbowego do celów prywatnych) akurat nie istnieje.
              • hela6 Re: hela.... 10.08.12, 11:35
                Ja mówię o przypadkach typu telefon do siostry lekarza żeby ten wyniki odebrał albo zarejestrował mnie do lekarza bo żeby się samemu zarejestrować trzeba kilkakrotnie spróbować się dodzwonić a po co się przemęczać?
                • dzedlajga Re: hela.... 10.08.12, 12:46
                  oj wiem o czym mówisz. A potem jeszcze można owego lekarza zgrabnie opie.... bo wyniki na wczoraj były potrzebne, a on dopiero dziś nam je przyniósł. Oj, niedobry. Trzeba go ukarać. Może następnym razem przyśle pielęgniarkę do domu, żeby krew pobrała, bo przecież dlaczego ja mam latać do przychodni jak wszyscy skoro znajomy siostry jest lekarzem?

                  Uwielbiam takich sprowadzać na ziemię.
                  • dzedlajga Re: hela.... 10.08.12, 13:10
                    oj, ale po co ja jakieś niestworzone historie wymyślam, skoro z ostatnich kilku tygodni mam prawdziwą - o wiele ciekawszą.

                    Otóż ktoś, nazwijmy go pan Krzysio zadzwonił, że mu jakiś tam sprzęt nie działa. Pan Krzysio jest w nieco zaawansowanym wieku o technice pojęcia nie ma ale lubi mieć nowe zabawki. Więc poprosił, żebym ja (jako ta wszechwiedząca i wszystko-umiejąca) sprawdziła w internecie i pomogła mu problem rozwiązać. W pierwszej chwili zgodziłam się ale chwili namysłu postanowiłam go odesłać do sprzedawcy bądź serwisu - sprzęt jest nowy, więc może jakiś wadliwy a ja będę jak głupia naprawiać przez neta coś czego na oczy nie widziałam. Zadzwoniłam, ale pan Krzysio gdzieś wybył więc przekazałam info jego żonie.

                    Pod wieczór okazało się, że pan Krzysio prosto po telefonie do mnie pofatygował się do sklepu i problem został raz-dwa rozwiązany.

                    Opatrzność nade mną czuwałam, że nie spędziłam kilku godzin w sieci szukając rozwiązania, bo bym chyba musiała odwiedzić pana Krzysia i gołymi rękami życia go pozbawić, że mi d... bez potrzeby zawraca.

                    O! Takie przypadki też się zdarzają!
    • raszefka Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 10.08.12, 21:03
      Nie, nie oczekuję. Ale za to zawsze mam obawy, że tego oczekuje się ode mnie i dlatego nie lubię leczyć znajomych oraz dalszej rodziny (od najbliższej nie biorę).

      U lekarzy na prywatnych wizytach nie przyznaję się, że też jestem z branży. Wolę normalnie zapłacić. A jeśli ktoś z kolegów wie i nie chce pieniędzy, nie rewanżuję się czekoladami, alkoholem itp.
    • jul-kaa Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 11.08.12, 00:59
      Pracuję jako redaktor językowy. Z uśmiechem poprawiam znajomym artykuły, tłumaczenia, pisma, podania, listy, mejle, prace magisterskie nawet. Ale zdarzyło mi się, że byłam bardzo intensywnie namawiana na zredagowanie pięciuset stron książki. Za darmo oczywiście, choć koleżanka pieniądze na wydanie książki miała. Ale pewnie na czymś musiała oszczędzić. Wymigiwałam się, ponieważ początkowo byłam zaskoczona, że prosi o to osobę w ostatnich dniach ciąży. Nie zrozumiała, ponieważ jak już miałam noworodka, zgłosiła się ponownie z tą samą pracą. Tym razem byłam bardziej stanowcza...
      • kluska2cv Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 11.08.12, 22:35
        Mój mąż jest mechanikiem, dziennie odbiera kilka do kilkunastu telefonów że coś komuś się popsulo i może on wpadnie popatrzeć, albo coś poradzi, a może skoczy i pomoże holować. Mówię tu o telefonach kiedy jest już w domu.
    • ladyjm Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 13.08.12, 17:03
      IMHO cała historia wyszła ci tylko na dobre, a odpowiadając na pytanie - nie, ale gdyby mnie o to poprosily moje 2 najlepsze (1) przyjaciółki (ktorych mam 2) to tak smile
      • catalina81 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 13.08.12, 20:59
        dobrym przyjaciołom doradzam w moich kwestiach zawodowych za darmo (nie chcę pieniędzy i nie oczekuję nic w zamian, mogę, to pomogę), znajomym ogólnie coś podpowiem. z resztą się rozliczam - ustalamy jasne zasady na początku, żeby nie było nieporozumień.

        mama przyjaciela ze szkoły mojego brata (dla mnie to dobry kolega) jest pediatrą. kiedyś tam sama się zadeklarowała, że w razie awaryjnych sytuacji mamy do niej walić jak w dym (normalnie chodzimy do niej do przychodni). pieniędzy nie chce i jak kiedyś zostawiliśmy wychodząc, to nas goniła obrażona, że jak tak. wiem, że lubi ogrodowe roślinki i co jakiś czas coś fajnego jej podrzucam. na początku było nam trochę głupio, ale brat spytał czy jak kolega przyszedłby do mnie po radę, to czy bym wzięła od niego pieniądze. nie wzięłabym.

        mamy wąskie grono przyjaciół, na których możemy liczyć. czasem my pomożemy im, czasem oni nam. nie zawsze pieniądze się liczą.
    • aadzia21 Może jestem niedzisiejsza, 14.08.12, 11:03
      ale to chyba fajnie, że mamy różne zawody i możemy sobie w razie czego pomóc? Jestem nauczycielką i kilkoro dzieci moich znajomych przygotowałam do matury nie biorąc pieniędzy (koleżanki się zazwyczaj odwdzięczały jakimś drobiazgiem, ale nie o to chodzi). Na podobnej zasadzie mogę liczyć na swoich znajomych nie martwiąc się o kasę.
      W opisanej przez Ciebie sytuacji uderza mnie przede wszystkim roszczeniowa postawa Twojej znajomej, która uznała, że pomoc Twojego męża jej się bezdyskusyjnie należy. Ja bym na pewno inaczej z Tobą/ z Wami rozmawiała pytając np. o jakieś korzystne warunki zapłaty.
    • jag_2002 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 18.08.12, 22:22
      nie lubie cwniactwa i wykorzystywania, jestem w tym wzgledzie dosc asertywna

      znajomych, o ile jest to kwestia tylko zbadania, badam za darmo, no ale moim glownym narzedziem pracy sa glowa i sluchawki
      • raszefka Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 18.08.12, 22:34
        Możesz zbadać za darmo, a wnioskami podzielić się za kasę wink
        • jag_2002 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 19.08.12, 12:56
          oczywiscie, tylko po co?
          wniosek jest: albo wez cos bez recepty albo idz do swojego lekarza, bo wymagasz leczenia lekami na recepte czy skierowania do specjalisty
          • wiesia650 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 19.08.12, 14:07
            A ja oczekuję,ale porady do jakiego specjalisty się udać.Prawnicy mają swoje specjalizacje,lekarze są dobrzy,lub gorsi.Skoro mamy znajomych to chyba nie tylko do picia kawy.Nigdy nie korzystałabym z darmowego prowadzenia sprawy,czy leczenia.Zawsze za to płacę,ale wskazanie właściwej osoby uważam za całkowicie dopuszczalne
            • jag_2002 Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 23.08.12, 21:48
              czasami nie trzeba specjalisty, bezreceptowa aspiryna wystarczy, to tez jest porada lekarska
    • mmena Re: Czy oczekujecie, że znajomy zrobi dla was coś 31.08.12, 14:47
      Nie robię interesów ani z rodziną, ani ze znajomymi.
      Z obcymi sytuacja jest jasna. Płacę określoną stawkę i wymagam określonych usług.
      Służbowe relacje ze znajomymi zawsze są skażone. Oni policzą taniej lub wręcz nic, ja nie będę się wściekać gdy coś pójdzie nie po mojej myśli. W efekcie żadne z nas nie jest zadowolone, a dodatkowo pozostaje tzw. dług wdzięczności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka