aisak51 18.02.13, 21:46 Hej dziewczyny Czy któraś z Was stosowała tp 1 i tp 2. Zastanawiam się nad ich zakupem a nie mogę za dużo znaleźć w necie na ich temat opinii. Z góry dziękuję za wszelkie informacje. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lirio Re: tp1 i tp2 19.02.13, 07:02 Stosuję różne preparaty ziołowe, leczyłam się homeopatią ale to jakoś mnie nie przekonuje. Opis produktu, firma sprzedająca stwarzają wrażenie braku profesjonalizmu. Wolę herbatkę ajurwedyjską czy preparaty witaminowe (chelaty) Olimpu Odpowiedz Link
horpyna4 Re: tp1 i tp2 19.02.13, 07:59 Lirio, to nie są preparaty ziołowe, ani homeopatyczne. Po prostu są to zestawy zawierające tzw. mikroelementy, czyli pierwiastki występujące w bardzo niewielkich ilościach w naturalnym pożywieniu, ale absolutnie niezbędne do normalnego funkcjonowania organizmu. Brak tych pierwiastków w pożywieniu może powodować nawet nowotwory, a podawanie tych preparatów nieraz pomagało w cofnięciu się choroby. Sama znam kilka takich przypadków. Nie sądzę natomiast, żeby był jakiś sens w przyjmowaniu ich, jeżeli człowiek jest zupełnie zdrowy i nie ma objawów niedoboru któregoś z mikroelementów. Odpowiedz Link
lirio Re: tp1 i tp2 19.02.13, 16:07 Wiem, napisałam o tym na marginesie. Do mnie nie przemawia opis tego preparatu. Odpowiedz Link
aisak51 Re: tp1 i tp2 20.02.13, 23:00 Dziękuję bardzo Mnie również nie przekuje za bardzo sklep który to sprzedaje. Preparaty te polecił mi bioenergoterapeuta do którego chodzę ale chyba zrezygnuję z ich zakupu. Odpowiedz Link
misiowazona Re: tp1 i tp2 20.02.13, 13:16 Myślałam, że chodzi o program 1 i 2 telewizji polskiej... Odpowiedz Link
horpyna4 Re: tp1 i tp2 21.02.13, 07:51 He, he... ja też miałam w pierwszej chwili takie skojarzenie, ale szybko załapałam, o co chodzi. Po prostu znam te preparaty z dawnych czasów; "tp" to inicjały ich twórcy, Tadeusza Podbielskiego. Był on... weterynarzem i zaobserwował, że w niektórych miejscach krowy chorują z niewiadomych powodów. Zbadał trawę na pastwiskach, i okazało się, że chorowały wtedy, jak w pożywieniu nie było bodajże selenu, a może jeszcze jakichś innych pierwiastków występujących zwykle w śladowych ilościach; dokładnie nie pamiętam, bo było to naprawdę dawno. W tamtych czasach nie można było normalnie kupić tych preparatów, ale robiła je i sprzedawała siostra tego pana, która była farmaceutką i pracowała w jednej z warszawskich aptek. I znam wiele przypadków, kiedy bardzo one pomogły ludziom chorym na różne nowotwory. Odpowiedz Link