Dodaj do ulubionych

refleksje po dzisiejszym programie PPD

23.04.08, 20:02
Oglądałam dziś na tvn kolejny odcinek i jedna z tych kobiet powiedziała, że nigdy nie gotowała dla rodziny. To już nie ona pierwsza i nie pierwszy raz pokazują, że one kompletnie nie umieją gotować. I tak mnie naszło pytanie co oni w takim razie jedzą i jak żywią swoje dzieci? Wszystko kupują gotowe i w mikrofale...?
Obserwuj wątek
    • foretka Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 23.04.08, 20:25
      Moja refleksja dotyczy prowadzacej: jak zobaczylam w jaki sposob
      czysci klatke chomikowi to stwierdzilam, ze to jednak chorobawink

      Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
      Zakątek Szczecińskich MaMsmile__1% dla Mateuszka
      Wakacje 2008
    • alojw Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 23.04.08, 20:40
      > I tak mnie naszło pytanie co oni w tak
      > im razie jedzą i jak żywią swoje dzieci? Wszystko kupują gotowe i
      w mikrofale..
      > .?

      Abigell dokładnie tak. W marketach mają wszystko gotowe. Moja
      teściowa jak pojechała tam na miesiąc do rodziny i zobaczyła co oni
      jedza to w szoku byłam. Wszystko z mrożonek, do mikrofali i gotowe.
      Stąd też taka otyłość wśród Anglików. Dzieci też są inaczej
      odżywiane niż u nas, ale to juz inna para kaloszy. A np. zup tp już
      wogóle nie gotują. W piątki jest dzień fisch&chips i wszyscy to
      kupują na mieście i tym się opychająsmile
      Swego czasu czytałam artykuł jak to zachodnie hipermarkety
      otwierając w Polsce sklepy "przejechały się" na wstawianiu dużej
      ilości chłodni. Nie wiedzieli, że Polacy gotują, a nie mrożonki
      kupująsmile
      • abigell Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 23.04.08, 21:02
        No to w szoku jestem...
        • domisia290 Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 17:41
          Standardowe wyposażenie angielskiego marketu to wszelkiej maści
          gotowe zupy w puszkach,pudełkach i innych
          pojemnikach,klopsy,ryby,mięso-wszystko usmażone-tylko
          odgrzać,kurczaki i gotowe torby z orientalnym jedzieniem...można
          kupić ugotowane i obrane(!) jajka,cebulę pokrojoną w drobną
          kostkę,marchewke w talarkach,plasterkach,kostkach i innych
          gwiazdkach. Umyta i postrzępiona sałata pakowana próżniowo,ziemniaki
          obrane i posypane koperkiem-gotowe do podgrzania,a na deser można
          zjeść obrane ćwiarki różnych owoców-oczywiście pakowane próżniowo....
          Wszystkie ww dostępne w wielu wariantach i rozmiarach...
          A "gotowanie" przeciętnej Angielki polega na krążeniu między lodówką
          a mikrofalą...i nie są to kobiety pracujące zawodowo....
          a co do karmienia dzieci to faktycznie odrębna bajka...
    • mjermak Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 23.04.08, 22:34
      hi, hi w USA jest to samo, ja nadal wsrod kolezanek amerykanek
      uchodze za gwiazde kulinarna tylko dlatego, ze potrafie i drozdzowe
      ciasto upiec i chleb i zupe ugotowac sama z podstawowych skladnikow.
      W Polsce moje umiejetnosci sa przecietne podejrzewam, normalne. One
      sie tutaj opieraja albo na gotowych daniach mrozonych, albo
      zamawiaja gotowe jedzenie do domu albo ida do family restaurant,
      gdzie ejst tanio i niby domowo (ale niezbyt zdrowo) albo na
      polproduktach-ciasto z pudelka tylko wody, 1 jajko i pol szklanki
      oleju dodac, nawet mikser nie potrzbny a wyrasta ze hej, ciastka
      sprzedaja zamrozone juz na papieprze do pieczenia zwiniete w rulon-
      tylko rozwinac i wstawic do piekarnika. To ze to wszystko tez nie
      smakuje jak domowe jedzenie to insza inszosc i dlatego Ameryka
      przezywa teraz wielki powrot do zdrowego, naturalnego i lokalnego
      jedzenia-zaznaczam "oswiecona" Ameryka.
      Przerazilybyscie sie tym co sie tutaj daje malym dzieciom do
      jedzenia.
    • prologica Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 23.04.08, 22:55
      ja jem obiady w pracy i zabieram na nie dziecko. maz je w pracy albo po pracy we
      wlasnym zakresie (system zmianowy)

      WIEC W TYGODNIU TEZ NIE GOTUJE

      potrafie gotowac, wychodzi mi to dobrze, ale na tygodniu NIE gotuje - to tak dla
      usprawiedliwienia co niektorych wink (na pewno nie wszystkich)
      • marzeka1 Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 08:14
        Też nie gotuję w tygodniu, jemy w szkolnych i zakładowych stołówkach dobre, zbilansowane jedzenie, gotuję tylko w weekendy.Jest jednak różnica między niegotowaniem a jedzeniem marketowych gotowców, które często (bo mrożonki warzywne i owocowe- nie) są śmieciowym jedzeniem.A potem zdziwnienie, że plaga otyłości.
        • abigell Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 09:00
          Dzięki dziewczyny za wypowiedzi, ja mało światowa dziewczyna wink to i się
          zdziwiłam, że można tak niezdrowo karmić rodzinę na co dzień. A zauważcie, że
          niektóre te Panie nie pracują zawodowo tylko wychowują dzieci, a mimo to nie
          gotują. Od razu tłumaczę, że moim postem nie miałam zamiaru urazić osób, które
          pracują zawodowo i nie gotują, zgadzam się z marzeką1 - jest różnica między
          jedzeniem w stołówkach a podawaniem rodzinie śmieciowego jedzenia.
    • nini6 Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 08:41
      TA. Dokładnie wszystko maja gotowe. Od brokuła z kleksem sera gotowego do
      wstawienie do mikrofali, na całych daniach skończywszy. Wszystko smakuje
      podobnie smile to chyba początek żarcia w pigułkach smile
      Mnie zaszokował jedna u uczestniczek PPD, która powiedziała, że nie gotuje, a
      RAZ chciała synkowi zrobić kanapkę, posmarowała ją masłem orzechowym, zapomniała
      o dżemie i sie zniechęciła....
    • e.milia Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 10:18
      Nawet mnie to szokuje, chociaż jeszcze do niedawna nie umiałam ugotować prawie
      niczego. Tyle, że to było w czasach studenckich i o ile sama mogłam żywić się
      jedzeniem z puszek/słoików itd, to nie chciałabym żywić tym rodziny. A zwłaszcza
      karmienia tym dzieci!!! Jestem na etapie nauki gotowania i nie zawsze wychodzi,
      nie umiem jeszcze wiele i nie gotuję codziennie póki co, ale jak już zaczęłam
      żywić się tym, co przygotowuję własnoręcznie, to nie mam zamiaru wracać do
      gotowych półproduktów a już na pewno nie do rzeczy, ktore wystarczy odgrzać. Mam
      porównanie i umiem docenić różnice smile
      • f.l.y Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 10:23
        a ja mam wyrzuty sumienia, jak zdarzy mi się nie mieć obiadu w
        domu smile
        • e.milia Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 10:48
          ja na razie nie muszę mieć obiadu w domu wink Mieszkam z chłopakiem i on i tak je
          w pracy, ja też często gdzieś poza domem, więc jak już coś ugotuję, to z własnej
          dobrej woli i chęci, hihi wink Ale coraz częściej mi się to zdarza, chociaż i tak
          przeważnie gotowanie to w weekendy i to wspólnie.

          Ale kiedyś zamierzam być taką przykładną panią domu, z obiadkami domowymi itd wink
        • k1234561 Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 10:59
          Ja tez mam dzisiaj te wyrzuty sumienia,bo obiadu w domu nie
          ma.Normalnie w tygodniu jest tak,że gotuje moja mama.Z prostej
          przyczyny,mąż pracuje w innym mieście i zwykle do domu dojeżdża
          dopiero na godzinę 20-21.Nie wyobrażam sobie gotować obiadu na 2
          osoby (ja + córka) i podawać odgrzewany posiłek póznym wieczorem
          mężowi.Moja mama i tak i tak gotuje codziennie i my tez tam
          codziennie jesteśmy dlatego 2 osoby więcej nie robią jej różnicy.Ale
          za to "wystawne" niedzielne śniadanie to u nas rytuał + niedzielny
          obiad własnoręcznie ugotowany przeze mnie.
          A co do treści wątku,to nie dziwi mnie już,że angielskie panie domu
          nie umieją gotować.Jakiś czas temu na Kuchnitv,był ,pewnie nadal
          jest,program,prowadzony przez Jamiego Olivera,który strał się
          wprowadzić zdrowe= normalne posiłki w szkolnych stołówkach.To był
          szok dla mnie jak dzieciaki nie chciały nawet spróbować kanapki z
          szynką,pomidorem i sałatą,bo nigdy(!!!!)wcześniej czegoś takiego nie
          jadły.Tylko pizza,hamburgery,czipsy,chrupki i batoniki,no zgroza po
          prostu.
    • mary_lu Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 12:02
      Pracowałam kiedyś w amerykańskiej niedrogiej restauracji, takiej
      niby włoskiej.

      Przychodziły tam "prawdziwe" amerykańskie rodziny na obiady.
      Większość była stałymi bywalcami. Wiele rodzin przez pół tygodnia
      kolędowało po podobnych cenowo knajpach w miasteczku, a w pozostałe
      dni zamawiały u nas pizzę z dostawą.

      Dań warzywnych prawie wcale nie sprzedawaliśmy, choć było ich wiele
      w karcie. No, czasem ktoś zjadł jakieś warzywo, ale musiało być
      grillowane i grubo posypane serem. Na przystawkę często zamawiano
      małą pizzę! Potem były kluchy z sosem, wielgachne kanapki z
      pieczonym lub smażonym mięsem, albo więcej pizzy.

      Dzieciaki warzy nie dotykały. Czasem jakiś naiwny dziadek lub ojciec
      próbował zamówić sałatkę do dania głównego lub na przystawkę, wtedy
      oburzone dziecko syczało "Przecież ja nie jem warzyw", "nie myślisz
      chyba, że zjem coś zielonego". W ramach "zdrowotności" amerykański
      dzieciak zawsze dostawał do obiadu szklankę mleka. Flaki mi się
      przewracały, gdy widziałam pizzę lub spaghetti z sosem pomidorowym i
      pulpetami mięsnymi zapijane mlekiem...
      • nini6 Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 12:40
        Flaki mi się
        > przewracały, gdy widziałam pizzę lub spaghetti z sosem pomidorowym i
        > pulpetami mięsnymi zapijane mlekiem...

        Hehe mój syn (16 lat) zapija mlekiem wszystko. Nie robi mu różnicy, czy to
        naleśniki z serem czy karkowka smażona z cebulką... Pije dwa litry mleka
        dziennie, bez sensacji żołądkowych.
        • miko_mama do nini :-))) 24.04.08, 13:27
          nini6 masz wspaniałą sygnaturkę. dziś mam taki nastrój że wszystkich ich bym
          tam chętnie wysłała. Poprawiłaś mi humor kobieto.


          • prymulia Re: do nini :-))) 24.04.08, 14:06
            Żałuję, że nie oglądałam. Byłam kilka miesięcy w UK i przeraziło mnie , jakie ilości jedzenia oni wyrzucają. Wszystko kupują w zgrzewkach, kilkupakach etc. połowę odgrzewają, z tego zjadają też połowę i reszta do kosza. A tyle się mówi o krajach dotkniętych klęską głodu.

            Swoją drogą, jak AT czyściła tą klatkę?
            • abigell Re: do nini :-))) 24.04.08, 15:13
              No właśnie czyszczenie tej klatki to przegapiłam i nie wiem. Dzieci mi się stale
              kręcą pod nogami, to pić, to coś innego i nie widziałam.
          • nini6 Re: do nini :-))) 24.04.08, 14:27
            Dzięki :o> mnie też się podoba
    • mjermak Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 16:16
      Jak dzieci sa male to wybor dan w sloiczkach sie o wiele wiekszy niz
      w Polsce no i juz od dawna, od lat sa dostepne i lekarze kobietom
      wmawiaja, ze sa lepsze od czegokolwiek co zrobilaby matka w domu!!!!
      I potem drugi mit, ze male dziecko nie powinno jesc tego samego co
      dorosli, po nie ma zebow, bo nie umie jesc widelcem i zaczyna sie
      karmienie dziecka makaroni and cheese (makaron ugotowanay z melekim
      i duza ilsocia pomaranczowego sera), hot-dogami, hamburgerami, pizza
      i zupamiz puszki. W ten sposob dziecko, istota inteligentna, szybko
      sie naczy, ze nie musi jesc niczego co jest nowe, wyglada dziwnie,
      ma dziwny kolor i smak, nie poznaje smakow wtedy, keidy jest an to
      czas a potem terroryzuje rodzine i je tylko kilka produktow. Kiedys
      przezylam szok, bo dostalam w przedszkolu nagrode jako jedyna mama
      dajaca dziecku na lunch warzywa w osobnym pojemniczku, bo moje
      dziecko zje wszystko-dla mnei to bylo przerazajace ze nikt inny nie
      daje takich rzeczy dziecku na lunch!!! Duzo dzieci przynosilo gotowe
      lunche kupowane w sklepach lub nawet sniadnie z McDonaleda.
      O ile rozumiem zapracowane matki z nizszej kalsy sredniej, ze nie
      maja na prawde czasu an gotowanie, bo wracaja do domu kolo 18 a
      wychodza z niego po 7 rano (sama tak fukcjonuje) to nie potrafie
      zrozumiec kobiet niepracujacych, nalezacych do klasy sredniej, ktore
      moga sobie pozwolic na to, zeby nie pracowac.
      Kiedys rozmawialam ze znajoma, ktora ma 3 corki-aktualnie nastolatki
      i ja pytalam jak to jest, co ona im daje do jedzenia itd. W tygodniu
      dzieci lunch jedza w szkole (zgroza co tam dostaja) ona lunch w
      pracy ale kolacje tradycyjny amerykanki dinner jedza w domu wszyscy.
      Ona wlasnie gotuje z takich roznych gotowcow, mrozonek itd bo
      twierdzi, ze nie po to amerykanskei feministki latami wlaczyly o
      rownouprawnienie, zeby ona teraz w kuchni siedziala. Jej mama nie
      pracowala, byla typowa gospodynia domowa a tez zachlysnela sie
      gotowymi obiadkami tzw tv dinners, co sie je odgrzewa w mikrofali. I
      niby mialo chodzic o to, ze wiecej czasu sie soedzi z rodzina, ze
      mozna miec czas na swoje hobby jak dzieci sa w szkole albo wlasnie
      podjac prace zawodowa. Z 3 corek jedna jedyna wykazuje
      zaionteresowanie gotowaniem i pieczeniem i ta moja kolezanka
      wyobrazcie sobie usiluje ja do tego zniechecic!!! Ona uwaza mnie za
      meczennice i usiluje mnie buntowac przeciwko wschodnioeuropejskim
      nalecialoscim patriarchalnym! Nie docieraja do niej argumenty o
      zdrowotnym aspecie jedzenia, sama jest bardzo otyla ale nie da sie
      przekonac, ze to ma zwiazek z jedzeniem, raczej twierdzi,ze ma za
      malo ruchu i geny.
      ja tez nei gotuje codzinnie, ale w sobote i niedziele gotujemy
      wielkie obiady, czasami polowe zamrazam, dania sa takie, zeby to
      mozan bylo wykorzystac w ciagu tygodnia. W czwartek albo rozmrazam
      zamrozone jedzenie albo cos szybko gotuje, gesta zupe, jakis makaron
      czy ryz, pieke na szybko jakies mieso czy rybe. Chodzenie na luch w
      miescie jest dla mnie za drogie i chce zeby dziecko mialo codziennie
      cieply posilek jak wroci ze szkoly.
      • abigell Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 24.04.08, 18:21
        dzięki za szczegółową wypowiedź, się rozpisałaś smile)) no to ja też męczennica wink
        bo gotuje a nie specjalnie lubię, ale ja to rozpatruję w kategoriach zdrowia
        właśnie. Sama też niedługo wracam do pracy i myślę, że będę podobnie robić, w
        weekendy i zamrażać.
    • magdziol18 Amerykanskie zywienie dzieci.... 24.04.08, 19:42
      mjermak, rety gdzie Ty mieszkasz w tej Ameryce....
      Ja tu w Stanach nauczylam sie zdrowo jesc...dzieci moich znajomych
      jedza lepiej - zdrowiej niz dzieci w Polsce!!!! Oczywiscie zdazaja
      sie rodziny ktore jedza w McDonaldzie ale bylas ostatnio w Polsce w
      tej restauracji???Tlumy ludzi!!!!! A jedzenie chleba ciagle i na
      okraglo w Polsce, picie slodkich sokow, coca coli???? W Polsce
      bardzo niewiele osob pije wode - oczywiscie to sa moje obserwacje....
      Ameryka nie ma az tak strasznych nawykow zywieniowych - to tak dla
      sprostowania
      pozdrawiam
      Magdalena
      • molla7 Re: Amerykanskie zywienie dzieci.... 24.04.08, 21:35
        ło boże,, włos się jeży. po lekturze tego wątku mam wrazenie, ze Nigella ze swoją celebracją prostych, ale różnorodnych pomysłow na jedznie to jakaś kosmitkasmile

        Bedąc w Londynie widzialam mnóstwo sklepikow z organic food, u mojej gospodynie w lodówce stały cuda, jakich w naszych sklepach nie widziałam w życiu, a jednak kiedy ugotowałm prosta zupe warzywną była zdumionasmile
      • mjermak Re: Amerykanskie zywienie dzieci.... 25.04.08, 17:38
        na przedmiesciach stolicy mieszkam, w dzielnicy gdzie mieszka 90%
        kolorowych (przewaznie Murzyni, Latynosi, Azjaci), klasa srednia,
        czasami zamozniejsza (to juz jest 3 pokolenie emigrantow, ludzie
        wyksztalceni, zamozni, majacy drogie domy). Owszem sa tu dzielnice,
        gdzie ludzie odzywiaja sie super, uparwiaja joge i kupuja tylko
        organiczne jedzenie. Ale tu, czy w innej dzielnicy o podobnym
        przekroju spolecznym, jak i w wielu rejonach Stanow, ludzie
        odzywiaja sie okropnie. A w biedniejszych dzielnicach, samego
        Waszyngtonu jest jeszcze gorzej. Pracuje w DC i na parwde widze te
        fatalne nawyki jedzeniowe i na ulicy i po swoich wspolracownikach-
        na oko 60% osob mojej 600 osobowej firmy ma nadwage, widze co ludzie
        jedza na lunch w kafeterii obok, chociaz maja w ofercie menu zdrowe
        dania, salatki itd na prawde duzo osob dzien w dzien kupuje
        hamburgery z frytkami, smazone mieso, olbrzymie porcje, widze co
        jedza moje kolezanki z pracy, widze co ludzie laduja do koszykow w
        supermarkecie, widze otyle malutkie dzieci. Gdyby Ameryka nie miala
        fatalnych nawykow ie byloby ogolnonarodowych kampanii i bicia na
        alarm i walki z otyloscia, ktora jest tutaj uznana za chorobe.
        Wiem, ze Ameryka jest duza, z przyjemnoscia odwiedzam sobie Nowy
        Jork gdzie po ulicach chodza sami szczupli ludzie i dzieci nie jedza
        swinstw. Ale wg mnie nadal to sa enklawy.
    • madziaost lekko OT :) 26.04.08, 11:07

      oglądając programy typu PPD, jak się nie ubierać, porządek musi być,
      10 lat mniej, programy Jamiego Olivera i Q-jak kucharz, te okropne
      nastolatki itp, itd. mam nieodparte wrażenie, że:
      - angielskie/amerykańskie/kanadyjskie (niewłaściwe skreślić) kobiety
      nie potrafią sprzątać, prać, gotować, ubierać się, wychowywać dzieci.
      - normalni ludzie na świecie nie mają pojęcia, jak prowadzić dom. a
      jeśli robiły to kiedyś ich babki, to chyba zabrały tajemnicę do
      grobu.
      - świat oszalał albo ja jestem nienormalnasmile
    • zonaniezona1 Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 27.04.08, 09:11
      Mnie też zaszokowało wiele rzeczy . Frytki dwa razy tańsze w supemarkecie niż
      ziemniaki . Łatwiej jest wrzucić frytki do tłuszczu niż ugotować ziemniaki.
      Znajoma, która usprawiedliwiała się biedna,(lat 45) że nie ma mąki na naleśniki
      i patrząca z absolutnym zdziwieniem, że potrafię z mąki , jaja, mleka wody
      zrobić naleśniki.
      Ona od dziecka kupowała specjalną mieszankę do tego ( kosztuje 6 razy drożej
      niż mąka). Tak ogólnie to patrzyli na mnie ze zdziwieniem jak gotowałam ... 1.
      że mi się chciało ... 2 . że potrafię ... A moje dziecko patrzyło z przerażeniem
      na jedzenie swoich rówieśników , bo z kolei on bez zupki, kotlecika i suróweczki
      nie umie funkcjonować smile
      • green_shamrock Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 27.04.08, 10:48
        ja od roku mieszkam w irlandii ,tu jest troche podobnie ,ale raczej nie tak zle
        jak w UK , w sklepach mnóstwo jedzenia organicznego i duuuży wybór warzyw
        ,raczej patrzac po koszykach rodowitych mieszkańcó ,kupuja warzywa i owoe ale i
        produkty gotowe , ja sama mam zawsze w zamrazalniku cos gotowego do zrobienia
        ,ziemniakczki któe wystraczy wstawic na 15 min do piekarnika czy gotowa rybe
        tylko do podsmazenia ,sama kupuje placki/nalesniki ,taki ichnie zwane
        panakejkami w szejkerach ,dolewam tylko mleko i po 15 mkin moge smazyc ,a
        dlaczego z wygody ,co nie znaczy ze nie robie nalesnikó tez sama ,ale to ma dwa
        rózne smaki
        co do odzywiania w szkołach ,moja córa codzienie w szkole dostaje kanapkę z
        wedlina/serem/kurczakiem/czyms innym w zaleznosci od dnia + owoc + mleko w
        kartoniku lub jogurt do picia ,wiec nie jest najgorzej
        , fakt ze je sie tu duuużo wiecej fast foodów , niestety ,ja mam dziewn dziecko
        które nie ruszy hamburgera ,w Mc donaldzie zje tylko frytki albo kurczaka , a
        uwielbia :prawdziwe " obiady w domu i pochłania ogromne ilosci owoców ,ale to
        kwestia tego co sie wpaja od małego ,a i do Mc donalda zachodzimy nie czescie
        niz co drugi tydzien na happy meala ,jak poprosi ,wszytsko dla ludzi ale z
        umiarem ...
    • asiok1 Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 27.04.08, 18:34
      tak, ja pamiętam jak w jednym z odcinków, PPD dała uczestniczkom
      produkty, w których był piękny duzy korzeń selera, a jedna z nich
      nie miała pojęcia co to za warzywo, nawet nie była pewna czy jest to
      warzywo i czy jadalne..
      • mjermak Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 28.04.08, 03:05
        asiok1 napisała:

        > tak, ja pamiętam jak w jednym z odcinków, PPD dała uczestniczkom
        > produkty, w których był piękny duzy korzeń selera, a jedna z nich
        > nie miała pojęcia co to za warzywo, nawet nie była pewna czy jest
        to
        > warzywo i czy jadalne..

        nie przesadzajmy, akurat seler korzeniowy tutaj nie jest popularnym
        warzywem, uzywa sie glownie naciowego, ktorego znow w Polsce jeszcze
        nawet 5 lat temu nigdzie nie mozna bylo kupic i tez nikt nie
        wiedzial do czego sie to stosuje
      • izabelski Re: refleksje po dzisiejszym programie PPD 28.04.08, 13:47
        seler korzeniowy pojawil sie w sklepach w UK kilak alt temu

        tak samo nie wiedzialbys co zrobic ze swede - jak one z korzeniowego
        selera smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka