rodzice w szkole

IP: *.waw-bem.leased-e.ids.pl 18.09.02, 15:03
Właśnie odbyło się pierwsze spotkanie w gimnazjum. Zarówno witająca rodziców
p. dyrektor jak i wychowawczyni - jednoznacznie dały do zrozumienia, ze
rodzice w szkole nie sa mile widziani, nie mowiac o jakimkolwiek zapraszaniu
do wspolpracy. Czy kiedykolwiek nastapi przelamanie lodow? Czy jestesmy po
dwoch stronach barykady? Dlaczego nauczyciele sie boja rodziców a rodzice
szkoly?
    • Gość: Dorota Re: rodzice w szkole IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 22:04
      Ja bym chciała, aby rodzice wyrazili chęć wspólpracy ze szkołą, w której
      pracuję już 18 lat, ale jak się ktoś znajdzie to inni patrzą na niego jak na
      jakiś okaz. Pozdrawaim
      • Gość: piernick Re: rodzice w szkole IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 19.09.02, 02:05
        Na niesmiałą uwagę o uwzględnianiu potrzeb uczniów ( chodziło o zmianę
        wychowawcy klasy) p. Dyrektor oznajmiła, że jest przede wszystkim pracodawcą.
        Gimnazjum znajduje się w dużym ośrodku akademickim, co z doskonaleniem
        nauczycieli i zmiana ideologii kształcenia?
      • Gość: piernick Re: rodzice w szkole IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 19.09.02, 02:05
        Na niesmiałą uwagę o uwzględnianiu potrzeb uczniów ( chodziło o zmianę
        wychowawcy klasy) p. Dyrektor oznajmiła, że jest przede wszystkim pracodawcą.
        Gimnazjum znajduje się w dużym ośrodku akademickim, co z doskonaleniem
        nauczycieli i zmiana ideologii kształcenia?
    • Gość: monika Re: rodzice w szkole IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 15:23
      Niestety tej kij ma dwa końce,a może nawet trzy. To prawda, że są szkoły, w
      których ciągle nie ma miejsca dla rodziców, to bardzo smutne, bo dobrze
      zmotywowani i pokierowani rodzice to skarb dla szkoły.
      Z drugiej zaś strony będąc nauczycielką i jednocześnie rodzicem, byłam kilka
      dni temu świadkiem takiego zdarzenia na zebraniu rodziców: Pan wychowawca
      poprosił rodziców o wypełnienie anonimowej ankiety o preferencjach rodziców
      dotyczących wychowania w szkole, tj. czego powinno dotyczyć i w jakim zakresie
      rodzice mogliby się włączyć w tworzenie programu wychowawczego szkoły.
      Natychmiast odezwali się rodzice, którzy stwierdzili, że to szkoła i
      nauczyciele wiedzą, co mają robić i to nie jest ich sprawa. Powiem szczerze,
      że ręce mi wtedy opadły.
      Trzeci koniec tego kija to sytuacja często obserwowana w szkołach
      niepublicznych, w których wszyscy rodzice mają prawo głosu i często
      wykorzystują je w sposób wręcz skandaliczny. Tu znowu opis autentycznej
      sytuacji z zebrania w szkole niepublicznej: rodzice oświadczyli wychowawczyni
      klasy, że to nowe dziecko, które właśnie przyszło do klasy ich dzieci jest
      jakieś blade i brzydkie, dlatego należałoby jak najszybciej się go pozbyć.
      Przykład, który przytoczyłam jest bardzo jaskrawy, ale zrobiłam to celowo,
      żeby zilustrować złożonośc tego problemu.
      Jednak cały czas jeszcze wierzę, że da się pogodzić interesy szkoły z
      interesami rodziców i myślę, że u większośći rodziców i nauczycieli są to
      wspólne interesy.
      Miałam takie doświadczenie jako wychowawca klasy i wiem jaką radość sprawiały
      mi wtedy kontakty i praca z rodzicami.
Pełna wersja