Dodaj do ulubionych

Warszawscy dyrektorzy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 01:55
Oto siły warszawskich teatrów:
Ateneum - Holoubek, 82 lata
Nowy - Hanuszkiewicz, 80 lat
Dramatyczny - Cieślak, 54 lata
Wspólczesny - Englert, ok 60 lat
Narodowy - Englert, 61 lat
Studio - Brzoza, 45 lat
Rozmaitości - Jarzyna, 34 lata
Syrena - Borys-Damięcka, 65 lat
Powszechny - Rudziński, ok. 60 lat
Polski - Kilian, 45 lat
Na Woli - Augustyniak, 65 lat
Kwadrat - Karwański, 75 lat
Ochoty - Mędrzak, 47 lat
Żydowski - Szurmiej, 80 lat
Na Targówku - Prochyra, 57 lat
Komedia - Dądajewski, 70 lat
Prezentacje - Szejd, 67 lat
średnia wieku: powyzej 60 lat
Obserwuj wątek
    • Gość: mikolaj7 Re: Warszawscy dyrektorzy maja niedlugo umrzec IP: *.skane.se 19.06.04, 00:13
      ci najstarsi maja niedlugo umrzec.
      • Gość: Tomasz Mościcki Re: Warszawscy dyrektorzy maja niedlugo umrzec IP: *.acn.waw.pl 19.06.04, 01:09
        A co Państwo proponują? Czy ich utopić, zagazować, czy jak w "Przedwiosniu" -
        wystawić jak tych wiejskich starców na mróz, żeby sami "doszli"? Panie Mikołaju
        - czy Pan naprawde jest przekonany, że będzie wiecznie młody? Szybko ten wiek
        Panu minie, zaręczam. Troche rozsądku - bo taktu już się nie spodziewam.
    • Gość: k.rudziński Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.04, 01:42
      ... mam 53,to trochę obniży średnią i może pan Mikołaj bedzie bardziej
      łaskawy... :)))
      • Gość: T. Mościcki Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.acn.waw.pl 19.06.04, 02:05
        Szanowny OPAnie Dyrektorze,
        Niech Pan pokój da. Pan nie musi się w tym łajnie taplać. Ja muszę - taki mój
        zawód. Ciekawe natomiast, czego się pan dowiedział i Pan sądzi o swojej
        potencjalnej publiczności. To bardzo ciekawe to wszystko czytać i obserwować,
        n'cest pas?
      • Gość: T. Mościcki Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.acn.waw.pl 19.06.04, 02:05
        Szanowny Panie Dyrektorze,
        Niech Pan pokój da. Pan nie musi się w tym łajnie taplać. Ja muszę - taki mój
        zawód. Ciekawe natomiast, czego się pan dowiedział i Pan sądzi o swojej
        potencjalnej publiczności. To bardzo ciekawe to wszystko czytać i obserwować,
        n'cest pas?
        • Gość: mikolaj7 mialem na mysli autentycznych starcow.... IP: *.skane.se 19.06.04, 02:59
          Istotnie Dyr po 80 to warszawska specjalnosc.Ciekawe co na to przepisy
          unijne.Dyrektorowe zycza swoim mezolkom 100 lat dyrektorowania.
    • Gość: Kapitan NEMO Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 19.06.04, 09:54
      Panowie, zamiast pisać głupoty o gazowaniu, wyrzucaniu na śnieg itp. - po
      prostu zaproponujcie kulturalny "wycug", to znaczy - tytuły honorowych
      dyrektorów albo co, a niech rządzą nieco młodsi. Niektórzy z tych staruszków,
      mimo ogromnych zasług, naprawdę już sił nie mają ani inwencji twórczej, a
      ogladanie ich "niewątpliwie" słusznych wystąpień, twierdzeń itp. w TV jest
      niekiedy żałosne
      • jasiek_natolin Re: Warszawscy dyrektorzy 19.06.04, 10:12
        A jednak Holoubek potrafił zrobić jeszcze świetne przedstawienie.Widać nie
        brakuje mu twórczej inwencji.Nawet w takim wieku.
        • Gość: Matylda Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 10:32
          Przepraszam dyr. Rudzińskiego za zawyżenie wieku. Jarzyna z kolei ma już 36
          lat, pozostali też raczej więcej niż mniej. Przedstawiłam tylko fakty, a
          państwo wyciągnęli wnioski.
        • Gość: Kapitan N. Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 20.06.04, 00:01
          Panie Jasiek - jak to mówią: jedna jaskółka... A słucha pan czasem, jak się
          wypowiadają w TV, coś mamrocą, coś najlepiej wiedzą, miny robią, a to żal
          patrzeć i słuchać, naprawdę, np. tego bardzo siwego "amanta" około 80, a
          przeciez go się kiedyś lubiło, po co ma tracić nasze uczucia?
    • Gość: jorgus Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 20.06.04, 09:08
      Hanuszkiewicz mimo swojej 80-tki wydaje sie zadziwiająco dziecinny. Artyści na
      stare lata, jeżeli szczęsliwie przeżyją okres burzy i naporu i parę kryzysów
      twórczych, stają się cudownie prości i szlachetni. To się chyba stało z
      Holoubkiem, który coraz prościej i piękniej gra i oby żył nam jak najdłużej.W
      sztuce piękne jest , że młodzi buntują się przeciw starym mistrzom. Nie
      powinni jednak z tym przesadzać, bo warto się czasem od nich czegoś nauczyć. Po
      co odkrywać coś, co zostało już dawno odkryte.
      A co do młodości i starości. Kiedyś Jerzy Krasowski(też koło 80) powiedział
      ironicznie o sobie, że starość sama w sobie nie ma jakiejś specjalnej
      wartości, że stary jest tak samo głupi jak młody, tyle, że dłużej. To
      powiedzenie powinno dać do myślenia zarówno starcom, jak i młodzieńcom.
      Pzdr.
      • jasiek_natolin Re: Warszawscy dyrektorzy 20.06.04, 09:51
        Trudno o celniejszą uwagę.
    • Gość: El Padre Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 11:26
      Kiedy we wczorajszej gazecie przeczytałem tytuł "Kino żywych trupów" od razu
      miałem to samo skojarzenie. Przerażające, że ci dziadkowie mają taki dar
      przekonywania o swojej niezbędności, że nawet tu nikt nie ma za dużych
      wątpliwości. Powoływanie się na przykłady jacy to oni kiedyś byli dobrzy
      niczego nie zmienia. T.Dramatyczny z Holoubkim (25 lat temu!) nie ma nic
      wspólnego z trupiarnią po nazwą Ateneum. To jet odcinanie dawno wyblakłych
      kuponów. Tu chodzi tylko i wyłącznie o władzę. Jak ktoś był dyrektorem pół
      życia, nagle przestał, przeszedł do Dejmka który dał mu nieźle popalić to
      drugiego takiego błędu nie zrobi. Będzie pazurami trzymał się stołka
      do zdechu. To samo z Hanuszkiewiczem i innymi. Żaden z nich nie ma takiej
      klasy jak Axer który wychował sobie następcę i gładko przekazał mu zespół.
      M.Englert nie wyciągnął z tej szkoły żadnych wniosków. On nikomu tego
      interesu nie ma zamiaru przekazywać. Też będzie trzymał stołek do zdechu.
      Życie jest skomplikowane. Żona przecież musi grać, córeczka robić kostiumy
      a synek zdjęcia i światło. Biznes rodzinny. I nic, że co lepsi aktorzy dają nogę.
      To zestawienie jest przerażające. Tylko jedno nazwisko człowieka przed 40-ką!
      Szanowni adwersarze spójrzcie sobie do encyklopedii i zobaczcie ile lat mieli
      ci ludzie kiedy zostawali dyrektorami i czy dziś mieliby jakiekolwiek szanse.
      Może okazać się, że awans na dyrektora teatru w komunistycznej Polsce był
      o wiele łatwiejszy i bardziej racjonalny niż dziś. Ta rzeka musi płynąć inaczej
      robi się stęchłe bajoro. Takie jakie po 20 latach rządów Englerta na przemian
      z Łapickim w Akademii Teatralnej. Kim są wogóle ci ludzie którzy tam rządzą!
      Co to za nazwiska i autorytety?! Syf total. Ja wiem, Jasiu Englert musiał
      zabezpieczyć sobie tyły na wypadek gdyby nie dostał dyrekcji Narodowego,
      ale jakim kosztem!
      Reasumując. Może amerykańskie podejście "Jesteś tak dobry jak twoje ostatnie
      dzieło" jest zdrowsze i bardziej mobilizujące dla twórców a przede wszystkim
      lepsze i atrakcyjniejsze dla widzów. Mam niestety świadomość, że to tylko
      senne marzenia:-(((
      • Gość: jorgus Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.04, 12:19
        Chyba jesteś El Padre jakimś aktorem bez etatu. Dlaczego zrzucasz winę za
        swoje niepowodzenia na cały świat? Przecież poza teatrami miejskimi życia
        teatralne aż kipi. Sam zrób sobie teatr, jeżeli jesteś prawdziwym artystą
        nic cię nie powstrzyma. Po co czekać, aż coś ci skapnie z urzędniczego stołu.
        Owszem, Dejmek został dyrektorem w swoich szczenięcych latach. Ale taka była
        wtedy polityka komunistów, żeby kreować nowy, socjalistyczny w formie i treści
        teatr i nowych ludzi, wbrew przedwojennej tradycji teatralnej i jej starym
        mistrzom. Dzisiaj o stanowiskach dyrektorskich decydują albo konkursy, albo
        jakieś urzędnicze nominacje, A każdy urzędnik na świecie ma to do siebie,że
        jego głównym zmartwieniem jest, aby jak najdłużej być urzędnikiem a to znaczy
        nie wychylać się, nie podejmować żadfnych decyzji, a jeśli już dłużej się nie
        da , żeby broń Panie Boże, nie była to decyzja kontrowersyjna. Żeby zmienić
        dyrektorów na młodszych należałoby zatem zmienić system ich wyłaniania.Pzdr.
        Więcej optymizmu, chłopie!
        • Gość: El Padre Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 13:40
          Pudło, ale ty chyba jesteś jakimś dyrektorem z tej listy, Jorgus. Nie bardzo
          nadążam za tokiem twojego rozumowania. Skoro nie można nic zmienić
          to należy trzymać mordę w kubeł. Tyle wynika z twojego postu.
          W latach 50-tych czy 60-tych studenci PWST mieli spotkanie z ministrem
          kultury W.Sokorskim. Znany babiarz i bon vivant już wtedy dość wiekowy.
          Kokietując studentów opowiadał im m.in. że życie mężczyzny można
          podzielić na dwa okresy. Pierwszym rządzi popęd seksualny, natomiast
          drugim żądza władzy. Najczęściej jest tak, że kiedy wygasa jeden zaczyna
          się drugi. Na pytanie studentów, a w takim razie co z panem,
          odpowiedział. Mnie to nie dotyczy. Ja jestem erotomanem:-)))
          PS. Czy ja zrzucam na kogoś jakąś winę? Czy ja coś pisałem o swoich
          niepowodzeniach? Skąd wiesz, że jestem pesymistą? Skąd wiesz, że nie
          jestem "prawdziwym artystą"? To wszystko w jednym poście.
          Nie rzucaj inwektywami, lecz argumentami.
          • Gość: jorgus Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.04, 13:53
            Sory, błędnie założyłem, że jesteś aktorem bez angażu. Co do trzymania mordy
            w kubeł- jestem przeciw kneblom. Osobiście staram się jednak nie przejmować
            nadmiernie sprawami, na któe nie mam realnego wpływu.
          • Gość: jorgus Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.04, 13:54
            I jeszcze jedno, nie jestem dyrektorem ani urzędnikiem. Pzdr.
            • Gość: Matylda Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 20:14
              Jorus pisze: róbcie teatr. Fajnie. Można założyć trupę, a co potem? Skad
              srodki. Tak się składa, że teatry rządzone przez emerytow maja budynki,
              dotacje, etaty i zero sil tworczych. Zdolni mlodzi rezyserzy pukaja od teatru
              do teatru i nikt ich nie chce. Emeryci wola zatrudniac slabych, ktorzy im nie
              zagrazaja.
              • Gość: ciekawy Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.04, 02:23
                matylda: konkrety! nazwiska??? kto puka i nie rezyseruje? i co proponuje?
                • Gość: uuu Re: Warszawscy dyrektorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.04, 16:46
                  ja jednak niektorych dyrektorow ,bym wymienil;holoubek,swietny artysta ,wybitny
                  rezyser(patrz k.edyp),ale dyrektor zaden.ateneum za jego dyrekcji nie jest
                  najlepszym teatrem.a hanuszkiewicz i nowy to juz gorzej niz tragedia.reszta
                  wiekowo nie przeszkadza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka