Gość: aktor
IP: *.acn.pl
27.08.04, 00:10
jest taka dziwna rzecz - nasze srodowisko jest tak male, ze az strach z kims
otwarcie rozmawiac o kims innym, bo zaraz to do niego dotrze; kiedy sa
premiery, wszyscy na nie przychodza, ale jesli porozmawiac indywidualnie
okazuje sie, ze nikt tych premier nie lubi, i slabo mu kiedy widzi te
wszystkie achy, ochy i plasy, cale to udawnianie, to mizdrzenie sie... w
teatrach frustacja az kipi, bo brak pieniedzy... chyba nie ma teatru ktory
tworzylby zgrany zespol, ludzi ktorzy stanowia rodzine, czuja jakas
wspolnote, bo na to nie ma czasu... z planu na plan, z proby na probe... i
chyba nie ma ani jednej osoby ktora bylaby dla nas autorytetem... czy
naprawde wszystkiemu winna sytuacja finansowa kraju? czy to takie
srodowisko,w ktorym zawisc, klamstwo jest po prostu na porzadku dziennym?
powiedzcie mi, prosze...