Dodaj do ulubionych

Udajac ofiarę

12.11.06, 22:09
Proszę o pierwsze recenzje! Kto widział niech pisze.
Obserwuj wątek
    • Gość: kamila Re: Udajac ofiarę IP: *.elartnet.pl 14.11.06, 07:31
      Tu jest pierwsza recenzja. Jak narazie spektakl byl zagrany raz - premiera.
      www.e-teatr.pl/pl/artykuly/31481.html
    • Gość: Aga Re: Udajac ofiarę IP: *.chello.pl 20.11.06, 13:08
      Widziałam to piszę ;)
      Średnie. Tekst miał chyba spory potencjał, ale reżyser skutecznie go zdusił.
      Coś, co powinno być mocno gorzkie, podał w konwencji komedii i to tak, że z
      tego, co miało być serio, widownia się śmieje (tu duży zarzut wobec
      Zielińskiego). Szyc jak zwykle dobry, choć bez zachwytu, ciekawa rólka
      Celińskiej, za to epizod Zakościelnego wibitnie drewniany. Jedyne, co naprawdę
      wyszło, to sama końcówka.
      • angella12 Re: Udajac ofiarę 21.11.06, 08:41
        Ja też widziałam.
        Fantastyczne. Tekst ma duży potencjał i reżyser go nie zdusił, tylko wydobył.
        Bo właśnie w tym rzecz, że sztuka jest komedią. Wyjątkowo śmieszną, więc jedyne
        co nieco zdusił reżyser, to komediowość, żeby wydobyć tekst. Widziałąm
        zagraniczne inscenizacje tej sztuki i tam tekst zupełnie ginie w fali śmiechu i
        gagów. A to jest naprawdę dobra komedia z gorzkim (choć niewiarygodnie
        śmiesznym) tekstem.
        Szyc, Zieliński, celińska, Orzechowski - są rewelacyjni!

        > Widziałam to piszę ;)
        > Średnie. Tekst miał chyba spory potencjał, ale reżyser skutecznie go zdusił.
        > Coś, co powinno być mocno gorzkie, podał w konwencji komedii i to tak, że z
        > tego, co miało być serio, widownia się śmieje (tu duży zarzut wobec
        > Zielińskiego). Szyc jak zwykle dobry, choć bez zachwytu, ciekawa rólka
        > Celińskiej, za to epizod Zakościelnego wibitnie drewniany. Jedyne, co
        naprawdę
        > wyszło, to sama końcówka.
        • lapushkina Re: Udajac ofiarę 21.11.06, 22:28
          Ciekawa recenzja z e-teatru:

          «To byl spektakl! Jeśli nie spektakularny, to na pewno oryginalny w swej
          formule i pobudzający do refleksji nad najprostszymi, a zarazem
          najtrudniejszymi pytaniami. Czy żyję? Czy tylko udaję? Jak bardzo żyję? A może
          wszyscy jesteśmy fantasmagorycznymi wytworami naszych umysłów?



          Z całą pewnością można jednak powiedzieć, że tragikomedia braci Presniakow jest
          sztuką postmodernistyczną. Wielowarstwowa, niejednoznaczna i pełna alegorii
          oraz metafor w języku i konstrukcji postaci, bawiąca się niejako konwencją
          dramatu egzystencjalnego w stylu hamletowskim, a zatem czerpiąca z dramatow
          romantycznych. Pomieszanie stylów i rzeczywistości z fikcją i zwidami głównego
          bohatera ma jednak swój cel: szeroko rozumianą introspekcję. Proste pytania
          stawiane przez postaci dramatu wnikają bowiem w głąb relacji z bliskimi i w
          trzon, w "ja" samego Wali (świetnie "skrojony" do tej roli Borys Szyc) .

          Wala ma trudne zadanie życiowe: udaje ofiary wypadków i zbrodni podczas
          momentami komicznych w swym tragizmie rekonstrukcji zdarzeń milicji. Nie robi
          tego z entuzjazmem, choć Kapitan (furiat-milicjant Andrzej Zieliński)
          zdecydowanie każe poświęcać się rolom denatów, sugerując, że praca to święty
          obowiązek obywatelski. Wydaje się zresztą, że Wala nie poświęca się niczemu w
          dużym stopniu, że nie żywi sympatii wobec życia. Apatyczny, leżący w łózku poza
          pracą i medytujący do obrazków japońskich, myśli, jak skończyć ze soba, ale się
          boi. Odgrywanie ofiar ma byc terapią, swoistym odlękowieniem go na wypadek
          odejścia, oswojeniem z własną skończonością. Ale co robić, jeśli się także boi
          życia?

          Odpowiedzi na to fundamentalne pytanie, powracające w dramacie braci Presniakow
          nieustannie, nie potrafią udzielić ani rodzice Wali, ani Kapitan, ani nawet
          niby-Japonka (świetny epizod Stanisławy Celińskiej!) spotkana w barze udającym
          japońską restaurację, nie ujawnia jej także z zaświatow zagadkowy ojciec. Wala
          zaczyna więc dostrzegać, że on udając ofiarę jest w tym bardziej wiarygodny,
          niż reszta żyjących pozornie własnym życiem ludzi. Każdy kogoś udaje, za kogoś
          sie podaje i boi się spojrzeć na siebie z dystansu. Wala, niczym prawdziwy
          egzystencjalista, w śmierci dostrzega uwolnienie od masek i ról przyjętych
          przez otoczenie

          Ten teatr w teatrze, z efektownym końcowym przejrzeniem się w luztrze i
          spojrzeniem wewnątrz siebie, był praktykowany wiele razy. Ale sposób, w jaki
          pokazują to bracia Presniakow a za nimi Maciej Englert, jest nowatorski, bo
          niebanalny. Można go odczytywać we wszystkich kierunkach: bo jest i satyrą na
          życie, i tragikomedią ludzkiego istnienia, i powiastką filozoficzną w nowym
          wydaniu o bezcelowości życia. To sztuka głęboka, ale nie pozbawiona komicznych
          smaczków. O ile komiczne może być życie, w którym nie ma większego sensu.»

          "Być ofiarą i żyć?"
          Agnieszka Szmidel
          www.napis.pl/20.11
          • lapushkina Re: Udajac ofiarę 22.11.06, 16:38
            I jeszcze recenzja Anety Kyziol z "Polityki"

            Niby życie

            "Udając ofiarę" w reż. Macieja Englerta w Teatrze Współczesnym w Warszawie.
            Pisze Aneta Kyzioł w Polityce.

            «Ten sezon warszawski Teatr Współczesny zaczął polską prapremierą głośnej
            sztuki braci Olega i Władimira Presniakowów "Udając ofiarę". Jest bardzo
            zabawną - mimo że pełną odniesień do "Hamleta" - opowieścią o pokoleniu
            współczesnych trzydziestolatków, bynajmniej nie tylko rosyjskich. Hamlet stawał
            przed dylematem "być albo nie być", tymczasem jego współczesne wcielenie Wala
            (Borys Szyc) już dawno postanowił nie istnieć. Nieabsorbująco pomieszkuje u
            matki, niezobowiązująco od pięciu lat uprawia seks ze swoją dziewczyną, bez
            zaangażowania studiował filozofię, a teraz markuje pracę, odgrywając ofiary
            przestępstw podczas milicyjnych wizji lokalnych. Udaje, że żyje, i udaje, że
            umiera. W ten sposób - jak tłumaczy - oswaja śmierć. Inaczej niż rosyjscy
            inscenizatorzy sztuki Priesniakowów reż. Maciej Englert nie poszedł w groteskę.
            Scenę zaludniają co prawda typy na granicy karykatury: roztargnieni przestępcy,
            niezdarni, ale nadrabiający miną członkowie rodziny Wali, mocno zagubiona w
            rzeczywistości milicyjna ekipa rekonstruująca zbrodnie, o Stanisławie
            Celińskiej w roli "starej Japonki po przejściach" nie wspominając - jednak spod
            warstwy komediowej wyglądają całkiem poważne pytania o przyszłość świata
            rządzonego przez ludzi, którzy unikają wszelkiej odpowiedzialności. Najostrzej
            artykułuje je w swoim histerycznym monologu - najlepszym momencie tego bardzo
            dobrego przedstawienia - kapitan milicji (fantastyczna rola Andrzeja
            Zielińskiego).»

            "Niby życie"
            Aneta Kyzioł
            Polityka nr 47/25.11
            22-11-2006
            • Gość: kamila Re: Udajac ofiarę IP: *.elartnet.pl 06.12.06, 20:58
              Byłam wczoraj na spektaklu. naprawdę świetna komedia. bardzo dobrze sie ogląda.
              dobra sztuka. podoba mi się ten wątek udawania, trafne obserwacje naszego
              społeczeństwa, młodego pokolenia. no i dobre role. z przyjemnością się ogląda
              Celińską, Zielińskiego, Szyca. warto sie wybrać.
              • juvenala1 Re: Udajac ofiarę 17.12.06, 16:04
                Byłam wczoraj i spektakl bardzo mi się podobał.
                Bardzo dobry Szyc i Zieliński ( co do śmiechów publiczności w trakcie jego
                monologu- niestety, chyba niektórych kręci jak ze sceny padają wulgaryzmy, nie
                bardzo zastanawiajac się PO CO one są. Ten monolog miał być histeryczny i
                przerysowany( tak ja to odbieram) bo wynika z określonej, dość makabrycznej
                sytuacji..Nie będę pisać o co chodzi, żeby tym co nie byli nie psuć
                niespodzianki ;)
                POWALAJĄCA Celińska jako Japonka po przejsciach- mioooodzio :)
    • julka_mmm Re: Udajac ofiarę 17.12.06, 23:23
      Mierne, mierne i mizerne.
      Może gdyby pozostali przy zabawnej i tylko zabawnej konwencji.
      Ale to niby głębokie przesłanie...
      To nie jest dobry spektakl.
      • angella12 Re: Udajac ofiarę 20.12.06, 18:22
        Dla mnie spektakl był fantastyczny. I właśnie to jest jego zaletą, że uwypukla
        też tekst i to "przesłanie", o który mówisz.
        A większość aktorów zasługuje na nagrody za swoje role. I mam nadzieję, że to
        odpowiednie gremia zauważą.
        • julka_mmm Re: Udajac ofiarę 25.12.06, 21:13
          eee bez przesady...
          Lepiej, zeby nie zauważały, bo doprawdy nie ma czego zauważać
          Pozdrawiam.
          • lapushkina Re: Udajac ofiarę 28.12.06, 09:37
            Czarna komedia braci Presniakow obiegła już Europę, zrobiła furorę w Rosji,
            trafiła na ekran, a teraz - nareszcie - do Polski. Nazywana jest
            rosyjskim "Hamletem", oczywiście z pewną przesadą, bo autorzy z Szekspira biorą
            tylko aluzje. Ich uwaga koncentruje się na ukazaniu, co dzieje się z ludźmi po
            wielkim wstrząsie. Zamiast jednak pisać rozprawy, drążyć kwestię ideologicznie
            czy politycznie, Presniakowowie rejestrują symptomy: zanik uczuciowości,
            obcość, pogoń za pieniędzmi, bezrefleksyjne przyjmowanie rozmaitych mód... W
            centrum sztuki jest Wala (przekonujący Borys Szyc), wieczny student,
            dorabiający jako "ofiara" w wizjach lokalnych, przeprowadzanych przez milicję,
            aby doświadczalnie dociec, co było przyczyną zejścia ofiary. Śledztwa prowadzi
            Kapitan, pamiętający dawne czasy, tymi czasami ograniczony, ale i rozbudzony do
            pewnej wrażliwości, której mu dzisiaj brakuje - taki charakter ma jego wielki
            monolog o zagubieniu młodego pokolenia, tyleż śmieszny, co wstrząsający (wielka
            rola Andrzeja Zielińskiego). Wala bierze udział w tych doświadczeniach, bo z
            jednej strony boi się śmierci i chce ten strach opanować, a z drugiej
            podejrzewa Matkę i Wuja o zamordowanie Ojca, który ukazuje mu się we snach albo
            i na jawie... ("Hamlet"!). Trafne obserwacje nasycone są specyficznym humorem,
            który chroni widza przed poczuciem beznadziejności, bo choć Presniakowowie
            niczego nie ułatwiają, pokazując, jakie życie potrafi być wredne, to jednak
            próbują oswoić jego drapieżność, wystawiając to życie na śmiech. Maciej Englert
            poprowadził spektakl bez cudowania i wygrał, dając pole aktorom do cyzelowania
            wydawałoby się kukiełkowych postaci, które nabierają indywidualnych barw.
            Oprócz Zielińskiego i Szyca widz otrzymuje prawdziwe perły - nibyjapońską
            kelnerkę w wykonaniu Stanisławy Celińskiej czy też głupiutką, ale groźną Matkę
            Agnieszki Pilaszewskiej i mułowatego Wuja Sławomira Orzechowskiego. To się
            ogląda z rosnącym przerażeniem, jak cienka granica dzieli ofiarę od kata i jak
            łatwo tę granicę przekroczyć.»

            "Kat czy ofiara?"
            Tomasz Miłkowski
            Przegląd nr 48/03.12
    • kaathaarina27 Re: Udajac ofiarę 15.01.07, 14:55
      Jak dla mnie rewelacja, może nie absolutna, ale rewelacja.Spektakl widziałam
      wczoraj i zgadzam się z wypowiedziami większości:Szyc Zieliński Celińska -
      sprawiają wrażenie,jakby postacie były stworzone pod ich dyktando.Humor jest
      świetny i adekwatny do charakteru przedstawienia, zaś samo przesłanie nie ginie
      wśród serii gagów,raczej je uwypukla.Rzeczywiście w konsekwencji pozostaje
      wrażenie słodko-gorzkości sztuki.Końcówka jest bardzo dobra,a przy okazji
      przekonałam sie do talentów aktorskich Szyca:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka