Gość: Filip
IP: 69.156.224.*
09.04.04, 06:14
polonia.pap.com.pl/
Anglia: Koniec londyńskiej „ściany płaczu” Polaków
„Ściana płaczu” to miejsce, które wszyscy znają. O jej istnieniu słyszeli
nawet w Polsce. Zlokalizowana na rogu ulic King Street i Ravenscourt od lat
służyła wszystkim będącym w potrzebie jako niezawodne źródło informacji. Któż
z nas nie odwiedził tego miejsca przynajmniej raz? Któż z nas nie szukał tam
oferty, która mogłaby zmienić nasz los? I tak właśnie jest. Od wczesnych
godzin rannych do późnych wieczornych ściana płaczu gromadzi tłumy gapiów,
którzy wpatrzeni w ogłoszenia, z długopisem i zmiętą kartką w ręce, szukają
nadziei na znalezienie pracy lub mieszkania. Niestety, kończy się jej era.
Świadczy o tym niezliczona ilość opowieści osób wykiwanych przez oszustów
żerujących na niedoli swych Rodaków.
Szczęście mają Ci radzący sobie z angielskim. Mogą oni sięgnąć po
ogólnodostępne czasopisma oferujące ogłoszenia właśnie o pracę i
zakwaterowanie. Aczkolwiek, okazuje się, że nawet ogłoszenia zawarte w tych
czasopismach nie odpowiadają naszym potrzebom. Oferty z pracą przeznaczone są
głównie dla tych posiadających work permit. Natomiast jeżeli chodzi o
zakwaterowanie to jego ceny przekraczają limit, jaki jesteśmy w stanie
poświęcić.
Potrzeba więc nam nowego, zaufanego źródła informacji. Czegoś co zaspokoi
głód nie tylko tych liczących pens do pensa, ale również tych niezadowolonych
z pracy, czy z dotychczasowych warunków mieszkaniowych.
Ale uwaga! Jest jednak nadzieja. 14 kwietnia przejdzie raz na zawsze do
historii wszystkich poszukujących pracy lub mieszkania. Oto na ten dzień
wyznaczono wejście na rynek dwutygodnika „Praca i Dom”, które ma odmienić los
brytyjskiej Polonii. „Praca i Dom” ma być alternatywą dla posiadającej złą
opinię ściany płaczu, jak i również dla wszystkich pism angielskojęzycznych
zamieszczających ogłoszenia o pracy i zakwaterowaniu.
Ciekawostką jest fakt, że „Praca i Dom” nie będzie tylko surowym magazynem z
ogłoszeniami, których liczba wynosić będzie ponad tysiąc siedemset. Jak
zapowiadają twórcy tego pisma, rubryki mają być przeplatane humorem w postaci
kawałów oraz zabawnych rysunków związanych z charakterem pisma. Co oznacza,
że jednocześnie dostarczając informacji, pismo ma jednocześnie działać
pozytywnie na tych szukających tej jednej jedynej oferty. Na tym ma się nie
kończyć. Ci, którzy chca znaleźć sobie lepszą pracę będą mogli odnaleźć
w „Praca i Dom” porady na temat tego jak napisać przekonywujące CV albo jak
zachować się na interview.
Co do ogłoszeń o pracę, główny nacisk będzie położony na budownictwo,
catering czy baby-sitting, aczkolwiek również i osoba aspirująca do
stanowiska kierowniczego w angielskiej firmie znajdzie w „Praca i Dom” ofertę
dla siebie. Również Ci zdesperowani będą mieli szanse na złapanie czegoś na
start.
Co się natomiast tyczy ogłoszenień o mieszkanie, będą one zgrabnie podzielone
na kategorie w taki sposób, że każdy bez problemu znajdzie sobie taką
lokalizację, która najbardziej go interesuje.
Jak powiedział jeden ze stałych bywalców pod „ścianą płaczu”, który swojej
tożsamości nie chciał ujawnić - „Przychodzę tu dzień w dzień. Pracy nie mogę
znaleźć od dwóch tygodni. Mieszkamy w piątkę w jednym pokoju. Zamiast tracić
czas tu, wolałbym wydać przykładowo funciaka i znaleźć sobie pracę i tani
pokoik, niż zachować tego funciaka i nadal być bez pracy i mieszkania”.
Tropem tym podążyli twórcy „Praca i Dom”, którzy wyznaczyli cenę nowego
dwutygodnika właśnie na funciaka: „Urzekła nas historia pewnego chłopaka,
którego nasz znajomy spotkał niedawno pod ścianą płaczu. Chłopak ten był w
opłakanym stanie. Po krótkiej rozmowie okazało się, że chłopak od 3 tygodni
sypia na ulicy. Mówił, że ma ostatniego funta i kilkanaście pensów w sam raz
na rozmowę lokalną. Mówił również, że wierzy, że ten ostatni funt jest jego
ostatnią nadzieją, dlatego też go nie wydaje. Kiedy nasz kolega opowiedział
nam o spotkaniu z tym biednym chłopakiem, wpadł nam do głowy pomysł na
stworzenie „Praca i Dom”. Ten funt pozwoli pismu się utrzymać, jednocześnie
dając naszym Rodakom coś znacznie więcej niż szansę na utrzymanie”.
Pomysłodawcy zdają się mieć jasną wizję tego co robią i brzmią
przekonywującą. Wszyscy zainteresowani pewnie chomikują teraz tego funciaka w
oczekiwaniu na 14 kwietnia. A gdzie „Praca i Dom” będzie dostępny, o tym
wydawcy mają poinformować w stosownym czasie, prosząc o zachowanie czujności.
Ostatnie słowo należy jednak do samych zainteresowanych. Mówią: Agnieszka, 22
lata, kelnerka „Ja i koleżanki mamy już dość obecnej pracy. Byłybyśmy w
stanie poświęcić tego funta, żeby tylko znaleźć coś lepszego.”, Pan Robert,
43 lata, stolarz „Znam się na rzeczy, ale co zrobię, po angielsku ani me, ani
be. Rozumieją państwo? Jak mam szukać roboty gdzie dobrze płacą?”, Adam, 32
lata, kurier „Akurat z pracy jestem zadowolony. Jednak wkrótce będę szukał
nowego mieszkania. Ta liczba ogłoszeń brzmi całkiem kusząco. Zaryzykuję. Poza
tym, przez nich chyba upadła ściana płaczu, co nie?”
Janusz Kamiński, Londyn, nadesłane 4 kwietnia 2004 r.