Dodaj do ulubionych

Gdzie w Warszawie tanio zjeść ?

IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 09.04.05, 14:32
Jest jeszcze takie miejsce ? Czy można gdziekolwiek na mieście zjeść posiłek
tanio ? Bez drogich lokali itd., zwykły mały ogródek ze stolikiem.

Bo wku..a Mnie, że mimo że pożywienie jest bardzo tanie gdziekolwiek nie
kupić czegokolwiek na mieście to jest bardzo drogie. Mogę zjeść w domu
hamburgera za 1,10 zł., bo kajzerkę można kupić nawet poniżej 20 gr., sam
hamburger to poniżej złotówki, a plasterek ogórka, czy sera to też grosze.
Zakładając więc nawet, że sprzedawca chce na tym zarobić i nalicza marżę to i
tak cena powinna się zamknąć w 1,50 zł., bo marża jest zwykle koło 20%. Więc
dlaczego do k..wy nędzy zwykły hamburger kosztuje 4 zł., mielony 100 g. 5
zł., a herbata 1,50 ?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!? Byle gó..ane danie w
hipermarkecie to 10 zł., a nie ma tam prawie nic. Czy nie ma już żadnego
miejsca gdzie można zjeść normalnie z zarobkiem dla sprzedawcy, ale po
prawdziwych normalnych cenach, bez luksusów itp. ??? Wydaje się, że najtaniej
zjeść można w przydrożnej budzie, ale tam właśnie byle bułka z byle czym
kosztuje 4 zł. Co, 400% marży, och..ali ??? Czy mieszkać w Warszawie znaczy
nie móc zjeść normalnie bez wydawania 15 zł na obiad ??? Wietnamczycy wydają
się być niby tani, ale tam tak naprawdę też garstka frytek jest po 3 zł,
posiłek po 9,5 zł. Właśnie wszedłem ostatnio do jakiegoś baru bo było
napisane "smacznie i tanio". Najmarniejsze pyzy, 5 sztuk czyli nic były po 5
zł. a inne "dania" po 9 zł. i wzwyż. Nie mogę się z tym pogodzić po tym jak w
hipermarkecie biorę chleb za 0,99 zł., 11 pasztecików (łącznie 1 kg.) za 5
zł. !!!!! i opakowanie czterech hamburgerów za 3,49 zł. Można więc się nażreć
jak dziki osioł za 2 zł. Nie zgadzam się, żeby podgrzanie tego podnosiło cenę
do 11-stu. Pytam: Czy w tym mieście można jeszcze gdzieś TANIO i normalnie
zjeść ???
Obserwuj wątek
    • Gość: andy skoro 10 PLN to dla Ciebie drogo to kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 15:50
      sobie Opychę za 2.49 i nie zaśmiecaj forum...
      • Gość: sprawiedliwy Re: skoro 10 PLN to dla Ciebie drogo to kupuj IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 10.04.05, 01:01
        Oby kiedyś i dla Ciebie te 10 złotych nie było dużym wydatkiem. Nawet nie wiesz jakie figle płata los.

        sprawiedliwy
        • Gość: andy Re: skoro 10 PLN to dla Ciebie drogo to kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 09:44
          wtedy będę brał kanapki z domu i nie będę jęczał jak drogo się je na mieście...
    • Gość: mhm Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.future-net.pl 09.04.05, 15:58
      trochę ekonomii - w cenę danie wchodzą też koszt transportu (dodatkowy, bo ze
      sklepu trzeba przywieźć), koszt energii, koszt osługi, koszt czynszu lokalu...
      Jak chcesz tanio jeść, to w domu siedź...
    • Gość: spl Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 16:13
      W MacDonaldzie - hamburger podstawowy = 2 zł.
      • Gość: warszawianka Wpadnij na Krakowskie IP: *.aster.pl 09.04.05, 17:34
        Wpadnij na krakowskie Przedmieście do studenckiego baru niedaleko bramy głównej
        UW, tam jest niedrogo i smacznie, dlatego często są tam tłumy !!!!!
        • klemenko Re: Wpadnij na Krakowskie 09.04.05, 17:37
          W ogóle polecam bary mleczne, jeszcze ich trochę zostało...
        • tuzin_cwks Re: Wpadnij na Krakowskie 12.04.05, 04:00
          Tam wcale nie jest tanio. Np za 6 pln najesz sie mniej niz kebabem obok za te
          sama cene.
    • kubissimo Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 09.04.05, 18:04
      chleb za 0,99? gdzie???? :)
      cos mi sie wydaje, ze zakupow to Ty sam nie robisz :)

      i po cholere bierzesz u Chinczyka frytki???
      • sebpl Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 09.04.05, 18:49
        Chleb codzienny - 0,95 (krojony, zapakowany); rachunek z Carrefour Wileńska.
      • warszawianka23 EEtam 09.04.05, 18:53
        A ja nie kupuje chleba w żadnym z hipermarketów!!!!!!
        Lepiej nie jeść tego szajsu co wciskają klientom.
        Kupuje chleb tylko w mojej okolicznej piekarni za 1,10.
        • aniela Re: EEtam 09.04.05, 19:10
          u mnie w Zdrowiej Zywnosci 4 zl za ok. pol bochenka. ale za to zawsze jest
          czerstwy.
    • buggi Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 10.04.05, 01:23
      Ty sie lepiej i najsampierw zapytaj, co w tym kraju tanieje?
      • Gość: Render Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 10.04.05, 11:44
        Jak zwykle oczywiście nie wszyscy zrozumieli, inni wyśmiewają, a jedynie 1/3 to
        prawidłowe wypowiedzi na temat. Do pierwszego odpowiadającego: wypieprzaj stąd
        i sam nie zaśmiecaj sobą forum, gó..any łbie. ...Napisz cokolwiek, a zawsze
        znajdzie się jakiś debil poza opluwaniem nie mający nic do powiedzenia.
        Zastanów się człowieku. Ty właśnie jesteś zaśmiecającym forum.


        Do mhm: bzdura niestety co piszesz, bo koszty transportu płacą wszyscy,
        hipermarkety też, a tam jest 5 razy taniej. Nie ma kosztów lokalu, bo mówiłem
        wyraźnie, że zależy Mi tylko na budce z hamburgerami bez lokali itp. Jest tylko
        marża - ona nie powinna być wyższa niż 25% i energia na podgrzanie - ta jest
        znikoma. Łącznie sprzedający hamburgery może prowadzić taką działalność i
        zarabiać na tym sprzedając je po 1,50. Po drugie, Ja nie mówię, że to drogo,
        tylko że za drogo w porównaniu do realnej ceny tych towarów. 400% marży to jest
        działalność mafijna, a nie gospodarcza. Sam sobie jedz w domu. Mieszkaniec tego
        państwa powinien mieć możliwość pożywiania się na mieście codziennie np. w
        przerwie w pracy i powinno być go na to stać. Mnie stać, ale nie chcę tego
        robić, bo nie zgadzam się na te ceny, skoro wiem, ile rzeczy te kosztują
        naprawdę.

        Do spl: W Mac Donaldzie jest to bułeczka cienka i lekka jak pianka, a kotlecik
        jest w zasadzie plasterkiem. W srodku plasterek ogórka. Ten ich hamburger nie
        powinien kosztować więcej niż 1 zł.

        Do kubissimo: chleb za 0,99 zł. widziałem w Carrefour Al. Jerozolimskie. i to
        600 gram. To wcześniej, bo ostatnio była promocja na chleb angielski 800
        gram !!! za 1,60, a teraz jest 0,79 zł za jakiś codzienny, więc jeszcze mniej.
        To chyba raczej ty nie robisz sam zakupów.

        Do klemenko, warszawianki i sprawiedliwego: dzięki.

        • Gość: mhm Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.future-net.pl 10.04.05, 14:39
          tylko może nie zdajesz sobie sprawy, że hipermarkety sprawiają, że małe firmy
          bankrutują... bo zaniżają ceny..poza tym budka też płaci za dzierżawę ziemi...
          Poprowadź sobie trochę budkę i zobaczymy za ile będziesz sprzedawał te bułki
          • Gość: Render Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: 212.180.161.* 11.04.05, 06:34
            Przykro Mi niezmiernie, znów błąd. To nie same jedyne hipermarkety powodują, że
            mniejsi bankrutują, tylko taki jest logiczny porządek i następstwo działalności
            różnych sił. Nie ma możliwości, żeby mali zwyciężyli większych. Ludzie
            organizują się w większe podmioty, żeby mieć większe możliwości i większą siłę
            przebicia i przeważyć w zmaganiach z resztą. Dlatego zawsze przewagę zdobywają
            więksi. Miałbyś trochę socjologii na studiach, wiedziałbyś.


            A co do hamburgera nic nie wytłumaczy tych 4 zł. To znaczy wytłumaczy. Mafijna,
            niesprawiedliwa marża. Naciągają warszawiaków, dyktują te ceny, a wy się
            zgadzacie, przyzwyczajacie, a potem wręcz oburzacie jak ktoś przypomina wam o
            prawdzie. To powodzenia, żryjcie wszystko po 4 zł. za sztukę. Nic złego raz jak
            się wyjdzie na miasto w niedzielę, ale jak spróbujesz jeść tak codziennie w
            przerwie w pracy, co powinno być osiągalne zobaczymy jak będziesz wyglądał.

            I fajna w ogóle wasza reakcja na fakty o prawdziwych cenach towarów. Dobra, to
            sorry że ci o tym pisałem; żryj wciąż hamburgery po 4 zł. i dawaj się golić z
            kasy bez powodu, nie wiedziałem że lubisz. Masz wobec tego szerokie pole do
            popisu. Jedz zdradziecko drogą, a wcale nie lepszą czekoladę Lindt'a po 10 zł,
            pój się NA PEWNO nie wartym swojej ceny RedBullem i jeździj samochodami mafii
            taksówkowej, tymi bez nazwy na górze nierzadko za trzycyfrowe kwoty. Ja wybiorę
            normalność. Powodzenia.
            • buggi Re: do Rendera 11.04.05, 12:48
              Zadales pytanie na forum i dostales odpowiedzi, a ze nie takie w twój "smak"
              trafiajace? No sorry, nastepnym razem zaznacz moze jakich ripostów oczekujesz.
              Bedzie to mialo niewymowne dwie zalety: nam zaoszczedzisz swojego malkontenstwa
              i konfrontacji z "kuruturarnoscia" twoich wypowiedzi:/, a sobie niepotrzebnego
              czytania niemerytorycznych opini.
              • buggi Re: 'malkontenctwa 'byc mialo. 11.04.05, 13:01

    • Gość: jesteś kretyn To se kur(w)a załóż budkę z hamburgerami IP: *.chello.pl 10.04.05, 14:53
      i zostań milionerem. Koszt takiego hamburgera to nie tylko kszt kotleta, bułki
      i jakichś tam dodatków. To także koszt tego, że trzeba zapłacić takiemu
      sprzedawcy, ogrzać i oświetlić budkę, zapłacić za ziemie pod budką, wszelkie
      czynsze it itd, i w końcu coś tam samemu zarobić. Skoro uważasz, że te 4 złote
      zamiast 1,5 zł to taki interes to załóż sobie budkę z hamburgerami i zostań
      milionerem. A jak nie to siedź cicho i stołuj się w leader price.
      • Gość: Render Re: To se kur(w)a załóż budkę z hamburgerami IP: 212.180.161.* 11.04.05, 06:42
        Nie chcę zakładać. Chcę jeść i płacić normalnie, a nie nienormalnie. Głupi
        jesteś. Oni dyktują ci cenę 4 zł, a ty to łykasz, akceptujesz, a potem nawet
        nie chcesz słyszeć o tym, że przepłacałeś. Nic dziwnego. Widzę, że sporo się
        ich nażarłeś i spychasz w nieświadomość fakt, że dawałeś się wyr...ać. Spoko,
        więc dawaj się r..ać dalej. Po czyjej w zasadzie stronie jesteś baranie ?
        Podejrzewam, że 7 zł. za hamburgera też jakoś byś wyjaśnił, bo ty po prostu
        chcesz tyle płacić. Dobra, płać. Głupi jesteś.
      • Gość: Render Re: To se kur(w)a załóż budkę z hamburgerami IP: 212.180.161.* 11.04.05, 06:43
        I jeszcze jedno: nie wiedziałem, że w Leader Price można się stołować. Widzę,
        że masz stamtąd doświadczenia.
    • kubissimo Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 10.04.05, 19:01
      Fisz rymował "za trzy złote bułka z błotem"
      ale na pewno Cie ucieszy, że w przejsciu podziemnym pod Rondem Waszyngtona
      widziałem dzis hot-dogi za 1,50
      smacznego :///

      a pieczywa nie kupuje w supermarketach
      oni maja chleb jak na zachodzie - konsystencja waty i prawdopodobnie ten sam
      smak (jezeli ktos jadl wate to moze sie sie wypowiedziec)
      • Gość: Render Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: 212.180.161.* 11.04.05, 07:05
        Żałuję, niestety nie ucieszy Mnie, bo Ja nie jestem zmuszony do tańszego
        jedzenia, tylko miałem okazję poznać jak to jest jeść za własne pieniądze,
        wyczuliłem się na to i oburzyły Mnie rozbieżności między prawdziwymi cenami
        niektórych towarów, a ich późniejszą ceną składową w posiłkach podawanych w
        lokalach. I zwyczajnie nie odpowiada Mi to i nie zgadzam się na to. Ja mam
        forsy więcej niż niektórzy z tego forum, stać Mnie na najdroższe restauracje,
        ale nie pójdę tam, bo dostrzegam mechanizmy działające na świecie. Te same
        rzeczy sprzedaje się dwa, trzy i cztery razy drożej ludziom, którzy tylko
        więcej zarabiają. Przekonałem się o tym sam, kiedy zwykłe kanapki po 1,50
        zaczęto sprzedawać u Mnie w firmie po 3,50 tylko dlatego, że właściciel
        stwierdził, że od tych którzy mają więcej pieniędzy może brać więcej. I ludzie
        głupi brali te kanapki. A jakby zdołał wprowadzić je jeszcze na imprezy z
        udziałem gwiazd estrady, albo polityków chciałby za nie 10 zł. Zwyczajnie i
        normalnie pasożytuje na tobie, twoim życiu, twojej pracy i twoim powodzeniu
        finansowym, które powinno być twoim wyłącznym profitem. Powinieneś o tym
        wiedzieć, wyrwać się z tego grabiącego cię koła i rozpocząć życie sprawiedliwe
        dla ciebie. Bo to, że ktoś ma pieniądze to tylko jego zasługa i korzyść i nie
        powinien się dawać wciągać w to i kupować towary po normalnych cenach i nie
        oddawać swoich pieniędzy. Pomyśl, w ten sposób nigdy nie stajesz się
        zamożniejszy i nie zwiększasz swoich możliwości, tylko dajesz coraz większe
        pieniądze za to samo. Ja to widzę wyraźnie, nie zgadzam się zwyczajnie na to i
        zamierzam po prostu kupować rzeczy po cenach jakie są naprawdę dostępne i nie
        oddawać własnych pieniędzy.
        • kubissimo Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 11.04.05, 09:33
          rozlozyles mnie tym tekstem
          wnioski sa trzy
          albo jestes mitomanem, ktory juz nie wie czy kreowac sie na nieszczesliwe
          biedactwo, czy na krezusa
          albo zenujacym nowobogackim, ktory i tak zakupy robi w Leader Price, bo w ten
          sposob codzinnie odlozy 20 groszy na 'potem', a generalnie nienawidzi swiata,
          bo ten czyha na jego fortune, a raczej fortunke
          albo facetem, ktorego odstawiono od utrzymania przez matke, zone, lub kochanke
          i ktory nagle chcac-niechcac zauwazyl, ile kosztuje utrzymanie i wcale mu sie
          to nie spodobalo. mam takich znajomych, ktorych niemalze do trzydziestki
          utrzymywali (w pelnym tego slowa znaczeniu) rodzice, a teraz sobie nie radza,
          bo po odliczeniu 3/4 pieniedzy na alkohol, imprezy i taksowki [bo okazuje sie,
          ze dla nich to wciaz priorytety] zostaje im 600 zlotych i nie potrafia z tego
          przezyc
          • Gość: Render Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 11.04.05, 11:53
            Żal Mi cie. Nie wszyscy w przeciwieństwie może do ciebie są odstawiani od żon
            itp. Są jeszcze tacy, którzy zaczynają sami. A że ciebie i twoich kolegów
            poodstawiano od utrzymania nie znaczy, że to dotyczy już potem wszystkich. To
            też, że dla ciebie, czy innych priorytetami są wciąż imprezy i alkohol to też
            wasz problem, wasze wzorce i wasze standardy.


            Okazuje się ponadto, że w ogóle nie zrozumiałeś tekstu. Nie jest w nim napisane
            nic, co zacząłeś niepotrzebnie komentować, tylko coś kompletnie innego.
            Dźwignąłem swoje życie sam to po pierwsze, po drugie nic Mnie nie przeraża, bo
            mam więcej niż jedną możliwość natychmiastowego zrezygnowania z tego i mogę w
            każdej chwili przestać i wycofać się, bo robię to bardziej dla eksperymentu,
            nie z żadnej konieczności. Po trzecie i najważniejsze Ja nie jestem przerażony
            cenami żywności. Przeciwnie, jestem pozytywnie nimi zaskoczony i zafascynowany
            możliwościami, jakie w rzeczywistości może mieć przeciętnie zarabiający
            człowiek, jeśli jest świadom niektórych różnic cenowych i mądrze wydaje
            pieniądze na to, co rzeczywiście ma taką wartość, zamiast na marki, bogato
            wyposażone lokale, drogie miejsca i przeznaczone dla turystów-frajerów warunki.
            Chcę więc powiedzieć, że kupując produkty, tam gdzie są tanie ma się duże
            możliwości odnośnie innych rzeczy, na które część ludzi nie będzie nigdy stać
            przez ignoranctwo i bezmyślne tracenie pieniędzy poprzez ich wywalanie na te
            same rzeczy w innych miejscach, w których kosztują dwa, trzy razy tyle.
            • kubissimo Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 11.04.05, 13:57
              boszzzz, Ty nawet przeczytac ze zrozumieniem nie potrafisz
              wczesniej bylo mi Ciebie troche zal, teraz zal mi serdecznie
              niemniej dalsza dyskusja jest bezcelowa, bo desperacko probujesz odbijac
              pileczke i tylko sie tym pograzasz
              zycze wielu nowych doswiadczen w doroslym swiecie
        • Gość: Zaloguj się Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.chello.pl 12.04.05, 03:09
          "u Mnie w firmie po 3,50" pewnie z chrzanem. ja też, kurde, nienawidze z chrzanem.
      • Gość: Render Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: 212.180.161.* 11.04.05, 07:28
        I absurd doszedł już do tego stopnia, że ludzie tak bardzo dali się wciągnąć w
        niektóre wysokie ceny i tak bardzo uwierzyli w ich słuszność, że rzeczy tanie
        wydają im się gorsze, niepełnowartościowe i drugiej jakości tylko dla
        biedniejszych. BZDURA. Nawróć się na prawidłowy tryb myślenia i pomyśl, że to
        pełnowartościowe rzeczy są w rzeczywistości znacznie tańsze, ich koszt
        wytworzenia jest w rzeczywistości znacznie niższy, ale dokładasz forsę za
        markę, za miejsce, za naklejki, kolorki, tradycję firmy itd.

        Ostatnio kupiłem w Globi czekoladę nadziewaną malinową za 1,19 zł. z symbolem
        jedynki na opakowaniu, tzn. że to najtańszy produkt. Co, pewnie chcesz wiedzieć
        jaka była. To ci powiem. Była ZAJEBISTA. Może nawet lepsza niż znanych polskich
        i zagranicznych firm, o Lindt'cie za 7 zł nie wpominając. Ot i wszystko. Pełna
        prawda o cenach i o rynku. Teraz wiem co znaczy "płacić za markę", co kiedyś
        wydawało Mi się tylko sloganem.

        Więc ponieważ wiadomo, że człowiek lubi jednak mieć czasem coś dobrego,
        droższego i markowego, wybiorę sobie jakąś dziedzinę w której będę kupował
        marki z wyższej półki, ale co do zwykłego pożywienia itp. to rzeczy te są
        znacznie tańsze niż się niektórym wydaje; można wziąć bardzo wiele rzeczy tanio
        i nie dawać pieniędzy prywaciarzom, którzy za chleb chcą 2,40 zł.


        Co do chleba jeszcze, hipermarkety niektóre mają własne piekarnie. Takie same,
        albo lepsze jeszcze niż pozostałe firmy polskie. Ich chleb NIE JEST wcale
        gorszy. Być może jest lepszy. Kupowałem kilka rodzajów - wszystkie doskonałe.
        Otwórz oczy. Nie przepłacaj.
        • Gość: kixx Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.acn.waw.pl 11.04.05, 20:44
          Gość portalu: Render napisał(a): > Ostatnio kupiłem w Globi czekoladę
          nadziewaną malinową za 1,19 zł. z symbolem
          > jedynki na opakowaniu, tzn. że to najtańszy produkt. Co, pewnie chcesz
          wiedzieć
          >
          > jaka była. To ci powiem. Była ZAJEBISTA. Może nawet lepsza niż znanych
          polskich

          €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€
          oczywiscie ze placi sie za marke
          ale pamietaj,ze chemia w ostatnich latach zrobila kolosalne postepy
    • Gość: Render Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 11.04.05, 08:42
      Kontynuując, bo nie skończyłem wcześniej, wszedłem przedwczoraj do
      Wietnamczyków i wziąłem jakąś wołowinę słodko-kwaśną. Kosztowało 8,50. Było tam
      trochę, ale niewiele tej wołowiny w jakichś warzywach, surówka i trochę ryżu.
      Zjadłem, było ok., wiedziałem że zjadłem, ale nie mogę powiedzieć, żebym był
      najdzony do końca. Po chwili wziąłem więc jeszcze sajgonki, 3 szt. Były też z
      surówką. Koszt 5 zł. Po tym byłem bardziej syty i powiedzmy, że tyle conajmniej
      trzeba żeby móc powiedzieć, że się zjadło obiad. I jest to niestety 13,50 zł. i
      to bez żadnego napoju, żadnej herbaty, nic. Za takie pieniądze w Carrefour
      kupiłbym żarcia na cztery posiłki, albo więcej. Dość powiedzieć, że opakowanie
      krokietów z kapustą i grzybami 1kg, w którym mieściło się nawet 15 szt.
      kosztuje 4,99 zł. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I wątpię, żebym mógł
      wepchnąć tyle na jeden posiłek. Wizytę u Wietnamczyków może kiedyś powtórzę,
      ale na pewno nie stanie się miejscem Mojego posiłkowania.


      Wczoraj więc dla odmiany wszedłem tam, gdzie generalnie tanich posiłków
      spodziewać się nie powinienem, tzn. do TelePizzy. Wszedłem, bo od zewnątrz
      napisane było coś dosyć wyjątkowego. Mała pizza od 4,99 zł., średnia od 6,99
      zł. Wszedłem i okazało się oczywiście, że to cena wyjściowa od Margherity,
      czyli niczego poza serem i sosem. A jeden składnik do małej pizzy był po 2,30.
      Spróbuj więc wziąć trzy i płacisz 12 zł. a to wciąż tylko mała pizza. Wziąłem
      więc jeden, żeby zachować założenie "tanio" i zobaczyć, czy można się tym
      najeść. Teraz już wiem: nie można. Chyba, że panienka, ale normalny chłop
      nigdy. Trzeba by więc wziąć średnią, ale weź choćby dwa składniki i jest też 12
      zł. Najesz się, ale to nie jest tanio. No i spróbuj płacić tyle codziennie za
      obiad w przerwie kiedy jesteś w pracy. Sorry. Wizyty w TelePizzy nie powtórzę
      na pewno.


      Dziś miałem kontynuować próby, ale przypomniałem sobie coś o czym nie
      pamiętałem od dawna. W pewnej warszawskiej pizzerii, znanej Mi z wcześniejszych
      lat sprzedają prostokątne kawałki ZAJ...STEJ pizzy po 2,20 za porcję !!!
      Tak !!! Dokładnie. Nagle Mi się przypomniało to, co było potrzebne. Jadłem ją
      od lat, tyle że rzadko, okazyjnie kiedy byłem w okolicy. Kiedyś była tańsza,
      teraz cena poszła w górę, ale to normalne i wciąż utrzymuje się na znacznie
      niższym niż gdziekolwiek na mieście poziomie. A pizza jest doskonała, jest
      atrakcją. Porcje nie są wielkie, ale podobne do tych sprzedawanych na mieście,
      na pewno nie mniejsze. Jedząc trzy takie porcje być może mógłbym być najedzony,
      na pewno bardziej niż w Telepizzy, a zapłaciłbym 6,60 i to jest pierwsza warta
      zastanowienia cena. Dziś idę na tą pizzę. Zobaczę jak będzie.
    • margala bary mleczne 11.04.05, 12:09

      bary mleczne polecaM.
      www.mlecznadroga.piwko.pl/
      • zresetowany_berbec Re: bary mleczne 11.04.05, 13:24
        a ja sie z Toba zgadzam
        Produkcja 0,5 litra poiwa kosztuje poniżej 2 zł. Cena 6 to jedna z niższych
        jakie można znaleźć w centrum warszawy. Rozumiem, ze koszty utrzymania lokalu w
        centrum W-wy sa wysokie ale 8 zł za glupie 0,5 piwska??????
        No i podobnie ze wspomnianym jedzeniem- od kiedy poszłam "na swoje" schudłam,
        zmniejszył mi się żołądek i mam mniejsze zapotrzebowanie na żarcie. I tez mam
        problem- co zjeść w pracy. zazwyczaj zamawiamy cos z firmy cateringowej (dobre
        zupki za 3 zl- ktos ze scisnietym zoladkiem moze sie najesc. Obiad- pelny
        zestaw 10 zl- mozna sobie pozwolic od swieta). Poza tym jem w domu. Bary
        mleczne bardzo lubie, ale wychodzi na to ze kawal miecha z dodtakami to jakies
        8 zl wiec nie taka znowu rewelacja.
        Natomiast to, co wkurza mnie najbardziej to burżujskie kafejki z kawa powyżej
        10 zł- co najsmieszniejze- ustawiają je w takich miejscach jak BUW- i wiecie
        co? Myślałam , że raz- dwa splajtują. Okazuje się jednak, że określenie "biedny
        student" to przeżytek. Biedny student siorbie kawę hektolitrami...
        Tak, też zadziwia mnie zjawisko bezmyślnego zakupu produktów z maksymalną
        marżą. Czasami faktycznie, nie ma wyjścia, ale zazwyczaj wystarczy się trochę
        zastanowić, że jeśli będziemy na to przyzwalać sami sobie zaszkodzimy.
      • Gość: Render Re: bary mleczne IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 11.04.05, 19:19
        NO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Strzał w dziesiątkę. To jest właśnie to, o co Mi
        chodziło. Po prostu pożywienie na zasadzie zwrotu kosztów za posiłki, bez
        zdzierania za lokale, ozdoby itp. Jutro idę spróbować.
    • warzaw_bike_killerz Oto wielka tajemnica cen: 11.04.05, 14:17
      Wyliczajac dla hamburgera za 7 PLN:

      surowce: 2,00 PLN
      energia: 0,05 PLN
      Know-How: 4,90 PLN
      Marza: 0,05 PLN


      Razem: 7 PLN


      Jak widzisz najcenniejsza jest wiedza, a marza wcale nie taka spora!
      • Gość: Render Re: Oto wielka tajemnica cen: IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 11.04.05, 19:02
        Nic Mnie ta wiedza nie obchodzi, bo w przypadku kawki, hamburgera, czy kanapki
        żadnej wiedzy nie ma. Kotlet do kajzerki potrafi wrzucić każdy. Gdyby rzecz
        dotyczyła czegoś specjalnego, co właściciel wymyślił i do czego trzeba
        elitarnej wiedzy jaką tylko on posiada można byłoby powiedzieć, że może
        podnieść tego cenę, bo jest to towar wyjatkowy i niepowtarzalny. Tak może być
        ze sztuką różnego rodzaju np. Ale w przypadku żarcia nie ma w tym nic do
        wymyślania i żądanie 10 zł. za łyk kawki JEST żerowaniem na twojej
        pobłażliwości, twojej pracy i tobie samym. Ja mówię: NIE. Kawa jest warta
        złotówkę ze wszystkim i więcej NIE ZAPŁACĘ.
        • warzaw_bike_killerz Re: Oto wielka tajemnica cen: 11.04.05, 20:37
          Gość portalu: Render napisał(a):

          > Nic Mnie ta wiedza nie obchodzi, bo w przypadku kawki, hamburgera, czy
          kanapki
          > żadnej wiedzy nie ma.

          Jak to nie ma??? Jesli twoje podniebienie nie rozroznia surowcow, ktore zostaly
          dobrane do przygotowania elitarnej kanapki o smaku delikatnie pieszczacym twoje
          podniebienie wymuskana kompozycja w odpowiedniej proporcji, to wybacz. Pajda
          chleba ze smalcem nieprzetopionym tobie sie nalezy, a nie delikatna buleczka na
          podkladzie maselka oselkowego z lososiem okraszonym koperkiem i kaparami.

          > czegoś specjalnego, co właściciel wymyślił i do czego trzeba
          > elitarnej wiedzy jaką tylko on posiada można byłoby powiedzieć, że może
          > podnieść tego cenę, bo jest to towar wyjatkowy i niepowtarzalny.

          Kazde danie jest wyjatkowe i niepowtarzalne.

          Tak może być
          > ze sztuką różnego rodzaju np. Ale w przypadku żarcia nie ma w tym nic do
          > wymyślania

          Wiec ty szukasz zarcia, a nie dan serwowanych w restauracjach (chocby nazywaly
          sie McDonald). Zarcie masz w supermarkecie. W Carrefourze mozesz kupic sobie
          gotowe upieczone kurczaki - czasami tansze od surowych. Mozesz takze sobie
          dobrac pieczone ziemniaczki - to jest zarcie. Jesli nie widzisz roznicy, to
          faktycznie - po co przeplacac?

          i żądanie 10 zł. za łyk kawki JEST żerowaniem na twojej
          > pobłażliwości, twojej pracy i tobie samym.

          No prosze, nawet jestes smakoszem kawy. I nie rozrozniasz capuccino od caffe au
          lait. Szukasz kawy z fusami? Takiej w restauracjach nawet w Turcji nie
          uswiadczylem. Co prawda byla gesta jak grochowka po tygodniu, ale fusow nie
          miala.


          Ja mówię: NIE. Kawa jest warta
          > złotówkę ze wszystkim i więcej NIE ZAPŁACĘ.

          TO masz problem. A walory estetyczne miejsca w ktorym swiadcza kawe nie sa
          warte 9 PLN? Ja np. sadze, ze przejezdzajac jeden przystanek komunikacja
          miejska, czyli odleglosc jakies 300 metrow, nie jest warte wiecej niz 10 groszy
          rozkladajac koszta ropy na wspolpasazerow.
          • Gość: Render Re: Oto wielka tajemnica cen: IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 12.04.05, 10:28
            Zal Mi cie znów. Wykręciło cię ??? Co ty pie...lisz o jakichś walorach i
            niepowtarzalności. To nie restauracja w centrum Paryża, ani 5-tej alei w Nowym
            Jorku, tylko kanapka, albo hamburger, żeby się nim najeść. NAJEŚĆ. Lepiej nie
            pisz już nic, bo brakło ci pomysłów. To nawet nie argument. Po co się droczysz
            na siłę ??? To jest pożywienie w przerwie w czasie pracy. A jest dobre nawet
            jeśli to zwykły hamburger i nie trzeba niczego specjanego przy nim robić. To
            nie mistrzostwa kulinarne Europy, tylko przerwa na żarełko. Nikt normalny nie
            szuka, ani nawet nie chce znaleść tam nic specjalnego. Od bułkę ciepłą i kotlet
            wewnątrz. Jeśli są świeże i ciepłe to wystarczy. I w przypadku takich zwykłych
            rzeczy NIE MA żadnej wyjątkowości i kosztów za to. Kanapka i już. I ma mieć
            cenę 1 zł., a nie 4,50 zł. co widziałem dzisiaj w Tesco.


            A odnośnie autobusów oczywiście że się nie należy tyle pieniędzy za bilet.
            Oczywiście, że nie. I dlatego nie płacę od kiedy pamiętam.
          • Gość: Render Re: Oto wielka tajemnica cen: IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 12.04.05, 10:33
            "elitarnej kanapki o smaku delikatnie pieszczacym twoje
            podniebienie wymuskana kompozycja w odpowiedniej proporcji, to wybacz. "


            K..rwa, popie...liło cie ??? Ty mężczyzną jesteś, czy dziewczynką kapryśną ???
            Firanki masz też w różowe słonie ??? To idź do siebie na jakąś gejowską stronę
            i nie zawracaj następnym razem głowy...

            K..rwa, nie wierzę...
            • warzaw_bike_killerz Re: Oto wielka tajemnica cen: 12.04.05, 10:54
              Gość portalu: Render napisał(a):


              > Ty mężczyzną jesteś, czy dziewczynką kapryśną ???

              Zaraz, zaraz - to ty kaprysisz. To za drogie, tamto nie warte. Wybacz,
              rozrozniam chleb ze smalcem od bulki z ementalerem.

              Ty chcesz sie nazrec - ja z reguly jadam.

              Dlatego dajesz sie robic w konia i potem placzesz, ze nie mozesz znalezc pajdy z
              chlebem na rozkladanym stoliku pod Dworcem Centralnym za jedyne 1,50.

              Jednym slowem - otrzyj lzy i kup sobie smalec w hurtowej ilosci oraz make z
              drozdzami (wiesz ile marzy masz na bulkach?? Gdybys sam piekl - wyszloby taniej!)

              Albo w ramach nazarcia sie w przerwie pracy, wyciagnij ze swojego plecaczka
              suchy chleb i go wszamaj z woda. (przeciez nie widzisz roznicy w tym co "zresz").

              Po co ci restauracje, fast foody i inne badziewstwa rznace ciebie ze wszystkich
              stron po kieszeni????
              • Gość: warszawianka Kebab na Krakowskim IP: *.aster.pl 12.04.05, 11:10
                Kebab na Krakowskim to oszustwo, kiedys zamówiłam ,to dostałam wielka bułę,
                mnóstwo zieleniny jakiejś i odrobinke mikroskopijna mięsa i po za tym chyba
                kosztuje juz wiecej niz 6 zł!!!!!!!!!
                A najlepsze kebaby nie oszukane są w barku na parkingu Hipermarketu MAKRO w
                Ząbkach !!!!!!!!!!
                Zawsze są tam tłumy spragnionych dobrego świeżego jedzenia handlowców !!!!!!!
    • Gość: Dyzio Ta dyskusja staje się wysoce moczopędna ... IP: 62.233.191.* 11.04.05, 16:09
      Bo z jednej strony inicjator tego wątku niejaki "Render" wysoce słusznie
      choleruje się na "dżunglę" cenową w zakresie żywienia ludności poza domem,
      która b. często wyraża się w zawyżonych wartościach. Z drugiej jednak strony
      tenże inicjator wykazuje absolutna ignorancję na niwie podstawowych zasad i
      praw ekonomii, których z różnych względów nie da się na dłuższą metę omijać
      i/lub ignorować. To tylko w real socjaliźmie i w ekonomii Lepera i Kaczyńskich
      można zadekretować, że coś nie może być "drogie" i ma kosztować nie więcej niż.
      Bo kończy się to tak jak w PRLu czyli "ja mam zarabiać jak najwięcej, ale
      wszystko co kupuję musi być tanie, tak by było mnie na to stać". Ten sam
      hamburger w jednym miejscu bedzie kosztował 2,- a w drugim 20,- złotych (to
      pierwsze to budka w małym mieście to drugie to ekslyzwyna restauracja
      [uprzedzając uwagi - w takich tez czasem podają hamburgery !!!]). Cena oprócz
      zysku zawiera multum innych składowych. Dlatego każdy sam sobie musi wybrać co
      i gdzie może kupić. Na co go stać. Dziś w Polsce są tacy, których nie stać
      praktycznie na nic i dla nich dyskurs o codziennym posiłku za dwa złote jest
      wysoce moczopędny. Wiekszość postów w tym wątku to demagogia ale niczego innego
      nie można się było spodziewać. Taka prawda. Howgh !!!
      • Gość: Render Re: Ta dyskusja staje się wysoce moczopędna ... IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 11.04.05, 18:56
        Oj dyziu, dyziu, długo myślałeś nad tą wypowiedzią, czy też ktoś inny pomagał
        ci ją pisać ? Tyle razy mówiliśmy na forum, że wątki trzeba nauczyć się pisać
        samemu, inaczej nigdy się nie nauczysz. Z tatą i słownikiem w ręce pisałeś ?
        Nieważne... Jakby nie było na przyszłość pamiętaj, że wartość wypowiedzi i tak
        zostanie zmierzona na podstawie sensu, a nie kultury pojedynczych wyrazów.
        Przestań więc się męczyć nad nimi i starać, a zacznij myśleć trochę i nie
        wracaj na forum dopóki sam nie zaczniesz trzeźwo myśleć i nie otrząśniesz się
        ze schematów narzuconych ci przez życie i przyzwyczajenia, które kompletnie cie
        zesztywniło. Bzdury zwykłe jakieś tam pleciesz, nie wiesz co mówisz,
        wypowiedzieć się jedynie lubisz, więc coś tam bazgrzesz, ale poprzeć niczego w
        żaden sposób nie możesz. Nie będę się z tobą kłócił nt. ekonomii, ani
        odpowiadał na śmieszne zarzuty dot. Mojej komepetencji w tej sprawie, bo nie
        miałbyś pojęcia o czym mowa i bo mam wykształecenie oficjalne w tym kierunku i
        zdanie jakichś tam dzieciaków Mnie nie dosięga. Bądź poważny w końcu i pisz
        gdzieś na tematy na których się znasz zamiast miotać się chaotycznie i błądzić
        jak pijany we mgle na tematy o których nic w istocie nie wiesz tylko dla
        satysfakcji posiadania własnego "poglądu" na zadany temat.


        Bredzisz. To, że hamburger z lokalu położonego wysoko w górach będzie nawet dwa
        razy droższy niż ten ze zwykłej budki jest wiadome wszystkim. Wszyscy znają
        koszty transportu, przygotowania itp., tyle że one nie mają nic wspólnego z
        faktyczną wartością końcową towaru. Sam jesteś demagog jeśli tego nie widzisz.
        Jeśli sądzisz, że kawa o której ktoś wcześniej wspomniał za 10 zł podana koło
        uw jest tyle warta to rozpocznij terapię. W Mac Donaldzie 40 ml (wiesz ile to
        jest ?) kosztuje chyba 3 zł. 3 zł. za nic. Więc nie mów Mi że to nie zdzierstwo
        i złodziejstwo, bo nie wiesz gdzie żyjesz. Chcesz to płać 10 zł. za łyk kawki i
        zgadzaj się ze wszystkim co podyktuje ci świat.


        • Gość: Dyzio Renderowi - odp personalna ... IP: 62.233.191.* 12.04.05, 11:17
          Postąpię wbrew swoim zwyczajom ale zmuszasz mnie do tego. Stosujesz Waść
          czystą - żywą mentalność Kalego a poza tym w tym zapamiętaniu się co do
          dzielenia zdań i opinii na własne i błędne zapędziłeś się ciut (no może - pół
          ciuta) za daleko. Nie wiem jakie masz wykształcenie ale i ty nie wiesz jakie
          jest moje. Pomijam już fakt, iż formalne wykształcenie nie ma nic współnego z
          wiedzą o inteligencji nie wspomnę. W całym tym "temacie" personalnie atakujesz
          i ubliżasz tym, którzy "śmią wątpić w głoszone przez cię jedynie słuszne
          racje". Jesteś w tym zwyczajnie i po prostu załosny. Nie wiem kto cię trzyma za
          rączkę przy pisaniu postów, ale widac wyraźnie, że myślenie często sprawia ci
          ból i dlatego unikasz go dość często. Wprowadzając się w ten temat jako jedynie
          słuszny, pokazujący miejsce w szyku wszystkim maluczkim i uzurpując sobie prawo
          do obrażania "niepokornych" prowokujesz ewidentne pyskówki (jak widać i ja
          przyjąłem ten styl - smutne).
          Nie wiem czy masz choć mgliste pojęcie o ekonomi, procesach mikro i makro i
          paru innych rzeczach. Widzę, że obce ci jest też pojęcie popytu i kreowania go.
          Z twych postów wyraźnie wynika, że najbliższym ci (poza Kalim) jest władca,
          który kazał chłostać łańcuchami morze jak zszedł był w koncu na ląd po podróży
          w czasie sztormu. Zwyczajnie i po prostu obrażasz się na rzeczywistość. Nie
          czytasz tego co piszą inni. "Przelatujesz" literki i widzisz tylko to co chcesz
          widzieć(w tym względzie masz sporą konkurencję). Jeśli przypadkiem słyszałeś
          jakiś wykład z ekonomii to może jest minimalna szansa, że zapamietałeś jedną z
          podstawowych zasad, która głosi, iż(pomijając dobra podstawowe) do czasu, gdy
          nabywcy akceptowac będą cenę i jej progres to bedzie on następował. W
          przeciwnym przypadku nastąpi regres lub zniknięcie towaru / usługi z rynku
          wobec braku opłacalności działania. Skup się i postaraj choć w części zrozumieć
          bo większość wpisów w tym temecie przyznając ci rację "czuciowo" stara się w
          różnorodny sposób napisać, że nie możesz obrażać się na rzeczywistość. Taka
          prawda. Howgh !!! Ps. nie sprężaj się i nie sil na odpowiedź. Nie warto. Jam
          jest maluczki a tyś odpowiednie szkoły kończył ...
          • Gość: Render Re: Renderowi - odp personalna ... IP: 212.180.161.* 13.04.05, 06:06
            Synku, naprawdę... czy TY słyszałeś kiedykolwiek jakiś wykład z ekonomii...
            Tyloma ile Ja słyszałem dałoby się obdzielić połowę odpowiadających. Żal Mi
            cie. Nie będę ci się przedstawiał. Powiem tylko, że chociaż siedząc przed
            komputerem domyślnie zakładasz, że jesteś lepszy i bardziej kompetetentny to
            zastanów się, wyobraź sobie i bądź świadom, że chociaż byś nie chciał to
            rozmawiasz z lepszym i bardziej kompetentnym. Ja naprawdę nie muszę ci niczego
            dowodzić, ani pokazywać - mam inne grono znajomych do potyczek intelektualnych.
            Powiem ci krótko, szczerze i skromnie: "trochę" wiem, co piszę i "trochę" mam
            przygotowania w tym zakresie, chociaż temat o którym piszę nie wymaga
            specjalnego jego wykorzystywania. Czasem w życiu jednak trafiasz na "większych"
            w jakiejś dziedzinie. Zastanów się, czy tak nie jest tym razem, to może i
            lekkiego wstydu sobie potem zaoszczędzisz.
        • Gość: rat Re: Ta dyskusja staje się wysoce moczopędna ... IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 08:44
          Tyle dyskusji ale jeszcze chyba żaden z forumowiczów nie zauważył, że cena
          sprzedaży towaru jest wartością umowną. Zależy ona od popytu i podaży. Jednym z
          lepszych przykładów jest cena ziemi, potrafi ona wzrosnąć (ale i spaść) w
          krótkim okresie o wysoki procent kiedy okolica staje się modniejsza, jaki ma to
          związek z kosztami?. Można się z tym wzrostem zgodzić lub nie, zapłacić wyższą
          cenę lub nie ale jest ona faktem.
          Innym przykładem niech będzie cena mybacha, czy ktoś uwierzy w tak wysokie
          koszty produkcji żeby cena szła w miliony??. Ja nie wierzę choć przyznam że
          ich nie liczyłem. Znam natomiast koszt bezpośredni produkcji poloneza w latach
          1980-1990 - stanowił on około 20% ceny rynkowej :). Różnica czyli 80% to
          akcyzy, podatki, zyski itd.
    • sceptyk Jestem bliski przyznania racji Renderowi 11.04.05, 20:19
      Nie da sie ukryc, ze ceny sa za wysokie zarowno w stosunku do domyslnych
      kosztow wytwarzania, jak i przecietnych zarobkow konsumentow.
      Pisze "domyslnych" kosztow, bo tak naprawde to nie wiemy ile oni placa za
      surowiec, czynsz, oplaty dla mafii etc.

      Wydawac by sie moglo, ze niewidzialna reka rynku (czyli konkurencja) sciagnie
      ceny w dol. Ale nie sciaga. Czyzba zmowa kartelowa producentow hamburgerow?

      Ale jest jeszcze czynnik psychologiczny. Otoz w Polsce (a mam porownania
      miedzynarodowe) kazdy kto ma jakiekolwiek byle co sadzi, ze powinien zostac
      natychmiast milionerem. I w zwiazku z tym podnosi ceny do granic absurdu.

      Wydawac by sie moglo, ze niewidzialna reka rynku da po d... takim wsiowym
      byznesmenom. Ale jakos nie daje. Ciekawe. I dziwne.

      Osobiscie popieram supermarkety bedace wlasnoscia firm zagranicznych. W mojej
      opinii, oni sa najuczciwsi u nas. Co nie znaczy, oczywiscie, ze krysztalowo
      uczciwi. Ale w porownaniu z reszta uslug/handlu wypadaja korzystnie.
      • Gość: Render Re: Jestem bliski przyznania racji Renderowi IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 12.04.05, 10:14
        A, no właśnie, zapomniałbym. Najważniejsza sprawa. Otóż sprzedawcy i
        właściciele lokali gastronomicznych nie tylko kupują je taniej, bo po
        sklepowych, niskich cenach, ale mają jeszcze często NIŻSZE ceny od dostawców,
        ponieważ biorą je w wielkich ilościach. Nie tylko więc mają je po wielokrotnie
        niższych cenach niż potem sprzedają, ale biorą je jeszcze taniej niż można
        kupić w Tesco, Carrefour, czy Auchan. Najbardziej drastycznym przykładem niech
        będą te restauracyjki w warszawskich "łazienkach". Otóż jedna gałka lodów
        sprzedawana jest po nie wiem ile, ale zdaje się, że za ponad 1 zł. A wiecie,
        ile oni płacą za jedno 20 litrowe opakowanie tych lodów od Zielonej Budki ???
        20 zł. Tak, dokładnie tak. 20 zł. Podczas, gdy z tego opakowania wychodzi nie
        20 gałek, tylko ponad 400. Marża 2000%. Akurat w przypadku lodów to bardziej
        dopuszczalne, bo lody są czymś od święta, są deserem raczej, ale podobne marże
        są na napoje, kawę itp. Lody można takie zaakceptować. Ale zwykłego pożywienia
        sprzedawanego ze zwykłek budy na mieście nie. To samo odnośnie herbaty. Policz
        ile kosztuje opakowanie, ile jest tam torebek i ile wobec tego powinna
        kosztować jedna herbata z marżą dla sprzedawcy. A ile kosztuje ? W Mac
        Donaldzie 3 zł. !!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: enzo Re: Jestem bliski przyznania racji Renderowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 09:01
        sceptyk napisała:

        > Nie da sie ukryc, ze ceny sa za wysokie zarowno w stosunku do domyslnych
        > kosztow wytwarzania, jak i przecietnych zarobkow konsumentow.
        > Pisze "domyslnych" kosztow, bo tak naprawde to nie wiemy ile oni placa za
        > surowiec, czynsz, oplaty dla mafii etc.
        >
        > Wydawac by sie moglo, ze niewidzialna reka rynku (czyli konkurencja) sciagnie
        > ceny w dol. Ale nie sciaga. Czyzba zmowa kartelowa producentow hamburgerow?
        >
        > Ale jest jeszcze czynnik psychologiczny. Otoz w Polsce (a mam porownania
        > miedzynarodowe) kazdy kto ma jakiekolwiek byle co sadzi, ze powinien zostac
        > natychmiast milionerem. I w zwiazku z tym podnosi ceny do granic absurdu.
        >
        > Wydawac by sie moglo, ze niewidzialna reka rynku da po d... takim wsiowym
        > byznesmenom. Ale jakos nie daje. Ciekawe. I dziwne.

        Nie dziwne, wielokrotnie jako społeczeństwo dajemy przyzwolenie płacąc za lurę 6
        zeta, jak nam niesmakuje wychodzimy, zamiast poprosic o zwrot kasy, upomniec sie
        o swoje prawa, żyjemy w ciemnogrodzie konsumenckim.
        Jeżdżąc troche po Polsce, zauważyłem prawidłowość, im większe miasto tym gorsze
        i droższe żarcie. Droższe rozumiem, tylko dlaczego gorsze? Oczywiście można
        zasłaniac się hot dogiem na dworcu centralnym po 1,5 zł. z dodatkami 2, jedna
        jaskółka wiosny nie czyni.


        >
        > Osobiscie popieram supermarkety bedace wlasnoscia firm zagranicznych. W mojej
        > opinii, oni sa najuczciwsi u nas. Co nie znaczy, oczywiscie, ze krysztalowo
        > uczciwi. Ale w porownaniu z reszta uslug/handlu wypadaja korzystnie.

        Mam pewne wątpliwości do żarcia nie zapakowanego przez producenta i mrożonek w
        super i hipermarketach, po prostu nie kupuje, warzywa na poziomie dna.
    • warzaw_bike_killerz He he, studencino... 12.04.05, 21:27
      A teraz idz umyc lapki, bo zafajdales se czyms, gmerajac w spodniach. I to w
      miejscu publicznym! Czy w tej bibliotece maja roczniki twoich ulubionych
      magazynow z rozowej serii? Jak sie czlowiek napatrzy na te nagie panienki i w
      duszy mu zal, ze nawet nie ma nawet ostatniej raszpli, to go tak wkurzaja te
      ceny hamburgerow...
    • Gość: rat Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.acn.waw.pl 13.04.05, 08:46
      Tyle dyskusji ale jeszcze chyba żaden z forumowiczów nie zauważył, że cena
      sprzedaży towaru jest wartością umowną. Zależy ona od popytu i podaży. Jednym z
      lepszych przykładów jest cena ziemi, potrafi ona wzrosnąć (ale i spaść) w
      krótkim okresie o wysoki procent kiedy okolica staje się modniejsza, jaki ma to
      związek z kosztami?. Można się z tym wzrostem zgodzić lub nie, zapłacić wyższą
      cenę lub nie ale jest ona faktem.
      Innym przykładem niech będzie cena mybacha, czy ktoś uwierzy w tak wysokie
      koszty produkcji żeby cena szła w miliony??. Ja nie wierzę choć przyznam że
      ich nie liczyłem. Znam natomiast koszt bezpośredni produkcji poloneza w latach
      1980-1990 - stanowił on około 20% ceny rynkowej :). Różnica czyli 80% to
      akcyzy, podatki, zyski itd.
    • tom_aszek Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 13.04.05, 09:29
      A ja naiwnie liczyłem, że znajdę w tym watku jakieś adresiki gdzie mógłbym coś
      chapnąć tanio w czasie włóczęgi po mieście... A tu jak zwykle obrzucanie się
      wyzwiskami...
      • Gość: Render Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 13.04.05, 10:50
        Żebyś wiedział, że Ja przede wszystkim na to liczyłem i jak zwykle warszawiacy
        dali się poznać od swojej najbardziej powszechnej strony. Zapytaj o cokolwiek,
        napisz cokolwiek, a zaraz zleci się banda hien i szarańczy, niezadowoloych
        frustratów siedzących w domu, nic nie robiących, gnijących przed komputerem i
        czekającym jak te sępy na dowolne nowe wątki, na temat których nic do
        powiedzenia nie mają, ale włażą wszędzie i zżerają wszystko co w nich
        wartościowe, a zostawiają po sobie sranie. Jak widzisz te ksywy: warsaw bike
        killers czy jakoś tak to w ogóle nie czytaj, bo to dzieci na utrzymaniu
        rodziców, którzy nie zdobyli sobie szacunku i respektu na zewnątrz więc siedzą
        i srają, szydzą ze wszystkiego w internecie. Takie gówna powinno się wyłączać z
        sieci natychmiast bez rozmowy. Ja zacząłem temat normalnie, ale niestety
        znaleźli się gó..arze, którzy jak zawsze tylko szydzą. Na szczęście część
        odpowiedzi była normalna i zobacz sobie szczególnie tę listę barów z
        załączonego linku. Ja już zaliczyłem Złotą Kurkę. Znam ceny i szczegóły. Mogę
        się z tobą nimi podzielić w tym, albo następnym jakimś wątku.
      • margala Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 13.04.05, 10:52
        tom_aszek napisał:

        > A ja naiwnie liczyłem, że znajdę w tym watku jakieś adresiki gdzie mógłbym coś
        > chapnąć tanio w czasie włóczęgi po mieście... A tu jak zwykle obrzucanie się
        > wyzwiskami...

        Tom_aszku,
        tu znajdziesz bazę adresową barów mlecznych: www.mlecznadroga.piwko.pl/

        poza tym nieustannie polecam bar wegetariański GreenWay na ul. Szpitalnej,
        gdzie zjesz smaczny i obfity obiad za mniej niż 10 zł [zupa 3 zł, 2 danie 6-8
        zł].
    • kohol Re: Oto wielka tajemnica cen: 13.04.05, 09:35
      Ależ ty buc jesteś :D
      Aż śmieszne :D
      Nie jadłes nigdy smalcu? Żałuj. Smalec, jabłko, cebula, sól i majeranek - niebo
      w buzi.
      Lepsi ludzie, hihi, godne pożałowania.
      • Gość: Render Re: Oto wielka tajemnica cen: IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 13.04.05, 10:39
        Sam jesteś żałosny. A sól, jabłko i majeranek to coś o niebo lepszego. Wygląd
        sam smalcu i to co zawiera i czym jest zniechęca do jedzenia czegokolwiek przez
        następne kilka chwil conajmniej.
        • kohol Re: Oto wielka tajemnica cen: 13.04.05, 12:10
          Gość portalu: Render napisał(a):

          > Sam jesteś żałosny. A sól, jabłko i majeranek to coś o niebo lepszego. Wygląd
          > sam smalcu i to co zawiera i czym jest zniechęca do jedzenia czegokolwiek
          > przez następne kilka chwil conajmniej.

          W porządku, nie lubisz smalcu. Ja lubię. Tak, jak piszę - z jabłkiem, cebulą,
          solą i majerankiem. Coś fantastycznego, na litewskim chlebie na przykład :)
    • sceptyk I na koniec jeszcze mam pytanie do Rendera 13.04.05, 16:22
      Czy to prawda, ze jestes Prezesem? Gdzies ktos mi tak powiedzial na boku. Nie
      wszystkie Twoje posty w tym watku przeczytalem, ale te, na ktore natrafilem
      wskazywalyby, ze faktycznie nie jestes byle kim. No, no, pogratulowac. Sam wiem
      jaka to trudna droga awansu. Trzeba miec mnostwo roznorodnej wiedzy. Tak jak
      Ty. Jeszcze raz gratuluje.

      PS. W pelni solidaryzuje sie z pogladem Enzo, ze "żyjemy w ciemnogrodzie
      konsumenckim". Pełna racja. Taki Ralph Nader by nam sie przydal.
      • miki987 Re: I na koniec jeszcze mam pytanie do Rendera 13.04.05, 16:27
        w tym mieście nie można ani tanio ani dobrze zjeśc!
      • Gość: Render Re: I na koniec jeszcze mam pytanie do Rendera IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 13.04.05, 18:27
        Niezła kpina, he, he, nawet ci się udało. A Ja tylko chodzę do pracy na zwykłym
        stanowisku, w zwykłej firmie, tyle, że dużej i znanej i nie lubię tylko jak
        jakieś wyrostki na utrzymaniu rodziców, albo biegający w sobotnie wieczory po
        podwórkach gó..arze skaczą wyżej niż srają. Nie po to Ja siedzę tam czasem na
        nadgodzinach, wychodząc jednak z poczuciem satysfakcji i większą gotówką pod
        koniec miesiąca, żeby jakieś bydło podwórkowe wypowiadało się w kwestiach o
        których gó.. wie i zadzierało nos bez zasług, bez podstawy i bez powodu. Ja
        pierwszy nikogo nie oczerniam i dlatego zaciekle reaguję kiedy ktoś chce
        oczerniać Mnie. Nic więcej.


        Nader natomiast nie ma szans, ani teraz, ani w przyszłości. Ani on, ani
        Buchanan, ani Zieloni, ani reformatorzy. Tam jest biznes (R) kontra ideały (D).
        Na razie zwyciężył biznes. Ze strony demokratów wyjdzie teraz prawdopodobnie H.
        Clinton (chodzi o najwyższy fotel oczywiście) z czarnoskórym senatorem Obamą
        jako kandydata na wiceprezydenta. Z drugiej strony przyjdzie prawdopodobnie
        Schwarzennegger na prezydenta z też czarnoskórą, cholernie teraz popularną,
        sprawną i efektywną Condoleezą Rice u boku. To pięć razy ciekawszy zestaw niż
        był ostatnio.
      • Gość: Render Re: I na koniec jeszcze mam pytanie do Rendera IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 13.04.05, 18:52
        Schwarzennegger teraz jeszcze by nie mógł, ale w przygotowaniu jest ustawa,
        która daje prawo kandydowania człowiekowi, który ma obywatelstwo amerykańskie
        od 20 lat. Arnold spełnia ten warunek i prawie na pewno nim zostanie, bo
        mocniejszego, bardziej monumentalnego i rozpoznawalnego kandydata świat jeszcze
        nie miał.
    • Gość: mb Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? IP: *.idea.pl 14.04.05, 11:36
      Render, mnie się wydaje, że w tej dyskusji widzisz sytuację wnikliwie na płaszczyźnie ekonomii, ale czegoś w ludzkiej naturze nie dostrzegasz.
      Cena nie wynika z kosztów. Cenę ustala się taką, jaką klient jest gotów zapłacić. Jeśli tak ustalona cena nie pokrywa kosztów, to zazwyczaj nici z biznesu. Cenę (przy ustalonym towarze, przy konkretnej jakości) można podnosić dotąd, dokąd jest klient który tyle zapłaci.
      I jeśli widzisz ten mechanizm i Cię to drażni, to chyba jedyne co możesz zrobić, to nie brać udziału w tym, znaleźć własne ścieżki (znalezienie metod na tanie żarcie trochę potrwa, ale jest możliwe) oraz robić samemu tak samo tzn. swoje ceny dla innych wyznaczać nie w/g kosztów a w/g tego co możesz otrzymać.
      • warzaw_bike_killerz Re: Gdzie w Warszawie tanio zjeść ? 14.04.05, 11:53
        Gość portalu: mb napisał(a):

        > Render, mnie się wydaje, że w tej dyskusji widzisz sytuację wnikliwie na płaszc
        > zyźnie ekonomii,

        Na jakiej ekonomii? Ekonomia to nie jest zobaczenie ile kosztuje bulka i
        hamburger w sklepie i dorzucenie do tego marzy. Ile trzeba by sprzedac tych
        supermarketowych hamburgerow w bulce z marza 10% zeby pokryc:
        1. Pensje pracownic, ich zusy i podatki (panie nie pracuja tylko w ciagu 2 minut
        obslugiwania klienta)
        2. Koszty wynajmu, inwestycji w stoliki, farbe na scianach i urzadzen do
        smazenia w tym chocby jednej patelni.
        3. Koszty energii elektrycznej (chodzace non-stop lady chlodnicze), gazu i
        telefonow.
        4. Koszty plynu do mycia urzadzen, mydla i fartuchow roboczych oraz ich prania

        Patrzenie na ceny w supermarkecie wyliczajac 400% marzy jest chore z zalozenia.

        Ale:

        Bulka ze smalcem na stoliku pod centralnym moze miec ta marze 10%. Pan
        sprzedawca nawet nie musi kupowac mydla do mycia rak. Nawet moze zaoszczedzic na
        papierze do owijania tych bulek. Przeciez nie musi placic za lodowke, w ktorej
        trzyma ten smalec. To sie nazywa wtedy tanie jedzenie. Co prawda nigdy nie masz
        pewnosci, czy jakas restauracja nie trzyma "w cieplym" sera i szynki do pizzy,
        zeby ograniczyc koszty. Moze kupisz u nich taniej, ale pozywnosc takiego pokarmu
        moze byc watpliwa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka