Dodaj do ulubionych

Pytanie do fachowców - bar wschodni

20.05.08, 16:22
Witam.

Szukam lokalizacji baru wschodniego ze zdjęcia
www.szmulowizna.pl/bar-wschodni
Proszę o pomoc - oglądanie ortofotomapy itp nie pomogło mi.

MisieK
Obserwuj wątek
    • andrzej_b2 Re: Pytanie do fachowców - bar wschodni 20.05.08, 18:34
      Zabierając głos w ww. sprawie nie pretenduję do „fachowca” (bo i od czego?), tylko do jednego z tych, którzy sięgają pamięcią do Pragi powojennej. To tak na wstępie, gwoli jasności.
      Knajpa nazwana „Barem wschodnim” istotnie stała na rogu Kijowskiej i Targowej, zwrócona frontem do Kijowskiej. Doskonale widać ją na fotoplanie 1945, z jej charakterystycznym cieniem trójkątnego szczyciku. Została zburzona pod koniec lat 60-tych XX w., w czasie budowy wschodniej nitki ul. Ząbkowskiej, wbrew protestom varsavianistów.
      Pozdrawiam :-)
      • warm-dom Re: Pytanie do fachowców - bar wschodni 21.05.08, 09:08
        Dziękuję za szybką odpowiedź. I uważam , że jest Pan NAJWIĘKSZYM
        FACHOWCEM W TEJ BRANŻY , KTÓRY MA CHĘCI ODPISYWAĆ TAKIM LAMEROM JAK
        JA.
        Patrzyłem na to skrzyżowanie wielokrotnie na fotoplanach i mam tylko
        drobne uwagi :
        - bar chyba stoi frontem do Targowej
        - zburzono chyba przy budowie (poszerzaniu) Kijowskiej.
        Ale to drobiazgi. Dziękuję
        • andrzej_b2 Knajpa i...T. Ładyński 21.05.08, 10:10
          warm-dom napisał:
          > - bar chyba stoi frontem do Targowej

          Oczywiście, dom stał szczytem do Ząbkowskiej, a frontem do Targowej, ale w związku z tematem, znów nie mogę powstrzymać się od osobistej refleksji.

          Knajpę, o której mówimy mijałem po drodze od przystanku tramwajowego na rogu Targowej i Kijowskiej do domu przy Brzeskiej 2. Tu bowiem od 1945 r. mieścił się warsztat samochodowy Tomasza Ładyńskiego, członka mojej rodziny. Nic nie byłoby w tym nadzwyczajnego gdyby nie to, że był on przed wojną współwłaścicielem firmy B-cia Ładyńscy (Wincenty i Tomasz), która stanowi cząstkę automobilizmu warszawskiego. Już około 1910 r. pojawiły się na ulicach taksówki B-ci Ładyńskich. Firma eksploatowała wówczas 25 samochodów marki Fiat i stworzyła zaplecze techniczne dla ich obsługi, tj. garaże i warsztaty, zlokalizowane na specjalnie zakupionym terenie przy ul. Czerniakowskiej 186-188. B-cia Ładyńscy uruchomili również szkołę jazdy samochodowej, która mieściła się przy ul Leopoldyny (Emilii Plater)10.
          Wincenty nie wrócił z wojny, firma przy Czerniakowskiej leżała w ruinie, a Tomasz odtworzył działalność właśnie przy Brzeskiej. W oficynie było skromne mieszkanie właściciela zakładu a dalej, w głębi podwórka, garaże, warsztaty naprawcze i stacja benzynowa. Na jakich zasadach wszedł w posiadanie posesji nie wiem? Firma jego opierała się dość długo upaństwowieniu, bowiem tu przez pewien czas dokonywali napraw swych samochodów dygnitarze państwowi. Warsztat działał do ok. 1952 r. po czym, został przekształcony w bazę samochodową WSS. Wujkowi Tomaszowi pozwolono mieszkać do śmierci w oficynie.
          Pozdrawiam
          • andrzej_b2 Nie do wiary, 22.05.08, 15:10
            gdy sto lat temu wuj Tomasz rozpoczynał działalność zawodową, zaopatrzenie automobilistów w benzynę urastało do problemu, szczególnie poza większymi miastami. Benzyna, i to nie zawsze odpowiedniej jakości, była wówczas sprzedawana wyłącznie w...aptekach i mydlarniach. Wybierający się więc w dalszą podróż zabierali z sobą niezbędny zapas gwarantowanej benzyny, mocowany skórzanymi pasami do stopni pojazdów. Najbardziej popularna była „Oscaryna” zatwierdzona przez Departament Przemysłu i Handlu w Petersburgu i sprzedawana w blaszanych bańkach 5- i 15-litrowych oraz w beczkach żelaznych. O mechanicznych dystrybutorach paliw do Warszawy dopiero zaczęły przenikać wiadomości. Już jednak działało na rynku Towarzystwo B-ci Nobel w Petersburgu z siecią dystrybucji na całe Królestwo Polskie. Dopiero jednak u zarania niepodległości można mówić o początkach racjonalnej i bezpiecznej dystrybucji paliw w Polsce. Początkowo wyłączność na tę działalność miało Towarzystwo Standard-Nobel Polska (al. Jerozolimskie 57). Firma posiadała park cystern do przewozu produktów naftowych i nawet transport rzeczny do zaopatrywania swych składów położonych nad Wisłą. Spółka rozpoczęła budowę ulicznych i garażowych stacji benzynowych, w których urządzenia odmierzające były cechowane przez urzędy miar. Oto stacja benzynowa nr 2 przy pl. Napoleona w połowie lat 20-tych.
            foto1.m.onet.pl/_m/f3b034c8788f9c8df48a14bab81dfba5,21,19,0.jpg',0,1
            Zdjęcie pochodzi z opracowania „Przemysł i Handel” (1928).
            Pozdrawiam :-)
            • andrzej_b2 Szkoła Braci Ładyńskich 23.05.08, 17:35
              Szkoła jazdy B-ci Ładyńskich była jedną z nielicznych w Warszawie pierwszej dekady XX w. Nauczanie obejmowało teoretyczne i praktyczne wiadomości z dziedziny mechaniki automobilowej i techniki jazdy, ale pierwszy podręcznik pt. „Sztuka prowadzenia samochodu” wyszedł dopiero w 1911 r. Oto niektóre zawarte w nim zapisy aktualne do dziś:
              – „Prawdziwie dobrym woźnicą samochodowym człowiek się rodzi, a nie staje się”.
              – „Przezorność i zimna krew są to przymioty konieczne dla prowadzącego jaki bądź szybko poruszający się wehikuł”.
              – „Należy być umiarkowanym i rozważnym w dążeniu do wielkich szybkości jazdy, gdyż szybkość działa na niektóre osoby upajająco, a początkujący dochodzą pod tym względem do takich wybryków, że tracą panowanie nad samochodem i nad własnymi zmysłami”.

              Teoria sobie, a życie sobie, bo oto np. nieraz na skrzyżowaniach można było spotkać carskiego policjanta, salutowaniem pozdrawiającego „woźnicę samochodowego”. Był to nieomylny znak, że należy zatrzymać się i z uśmiechem wręczyć „panu władzy” 5 rubli. Taka była taksa. Gdyby ktoś spróbował zlekceważyć ustalony zwyczaj, długo musiałby potem płacić mandaty, nie wiedząc z jakiego powodu.
              Pozdrawiam :-)
              • christinus Re: Dopuszczalna szybkosć 24.05.08, 14:25
                Na warszawskich ulicach można było rozwinąć prędkość do 25 km/h (s. osobowe).
                Samochody ciężarowe nie mogły przekraczać 12km/h, a ponadto miały zakaz
                poruszania się po głównych ulicach centrum. Zaszaleć można było jadąc do Łodzi
                lub Poznania, tam dopuszczalna prędkość wynosiła 40 km/h.
                • andrzej_b2 Stacje benzynowe 26.05.08, 19:05
                  Pierwsze uliczne stacje benzynowe pojawiły się w Warszawie przed r. 1925. Pierwszą wybudowano w al. Jerozolimskich róg Emilii Plater (nr 1), kolejną na pl. Napoleona róg Wareckiej (nr 2). Do napełniania baków stosowano tam nowoczesne dystrybutory produkcji amerykańskiej. W 1925 r. liczba stacji wzrosła do ośmiu; przybyły więc: w al. Szucha, przy pl. 3-Krzyży, u zbiegu Zgoda i Jasnej, u zbiegu Chłodnej i Elektoralnej, przy pl. Bankowym i przy Targowej. Do kwietnia 1926 r. ulicznych dystrybutorów było już dwadzieścia.
                  Pierwszym w Warszawie producentem tego typu urządzeń było Przedsiębiorstwo Robót Instalacyjnych Kazimierza Szymańskiego (Białobrzeska 33), zał. w 1931 r. Oprócz głównego wyrobu produkowano tam przepływomierze i wszelkiego rodzaju akcesoria do przetaczania paliw płynnych. Liczba stacji benzynowych systematycznie rosła i w r. 1938 osiągnęła niebagatelną liczbę 162, całkowicie pokrywając zapotrzebowanie miasta.
                  Pozdrawiam :-)
                  • andrzej_b2 Wypadki uliczne 27.05.08, 21:24
                    Jeszce w końcu pierwszej dekady XX w. panował pogląd, że motoryzacja przyczyni się do zmniejszenia liczby wypadków ulicznych w Warszawie, jednak szybki rozwój automobilizmu sprawił nieaktualność tej teorii. Przyczyn wypadków było wiele: słaby stan techniczny automobili, nie stosowanie przepisów jazdy, nadmierna szybkość i brawura, a nierzadko nadużycie alkoholu. Carska policja wprawdzie karała mandatami za nieostrożność jazdy i pozbawiała czasowo prawa kierowania pojazdami osoby rozwijające nadmierną prędkość, a za wypadki po pijanemu odbierała je na stałe, jednak trzeba dodać, że ówczesne przepisy nie zabraniały kierowcom spożywania alkoholu. Niejedna kawiarnia i restauracja, jak np. „Café Varsovie”, reklamowała swój lokal jako miejsce spotkań automobilistów przy stole suto zastawionym jadłem i trunkami. Wspomniana „Café Varsovie” mieściła się w prawej części budynku Nowy Świat 5,
                    foto1.m.onet.pl/_m/1f2a8f9f8e7b6860a45d597d06dc76c5,21,19,0.jpg',0,1
                    zaś w lewej był salon samochodowy Klemensa Starzyńskiego „Automobiles”, reprezentujący firmy: Panhard-Levassor, Lancia i Fabrique Nationale (foto pochodzi z Przeglądu Technicznego 1914, tab. III).
                    Rozbicie wówczas samochodu, o ile nie łączyło się z uszkodzeniem ciała, nie było wielką przykrością dla kierowcy. Istniały bowiem biura reasekuracyjne, jak nap Tow. Ubezpieczeniowe „Rossija”, ubezpieczające kierowców od odpowiedzialności cywilnej, które wypłacało odszkodowania „bez zachodu”(tak przynajmniej się reklamowano).

                    Pozdrawiam :-)
                    • allgau Re: Wypadki uliczne 28.05.08, 15:57
                      każdy wypadek musiał być sensacją, skoro w 1939 r. w samej Warszawie
                      było zarejestrowanych niespełna 4 tys. samochodów osobowych, co
                      plasowało stolicę Polski daleko w tyle nie tylko za takimi
                      metropoliami jak Londyn, Berlin czy Paryż, ale również Praga czy
                      Budapeszt....
                      • andrzej_b2 Regulacja ruchem drogowym 01.06.08, 21:36
                        Problemem regulacji ruchem drogowym na ulicach Warszawy zajęto się w połowie lat dwudziestych. Dnia 15 maja 1925 wyszło rozporządzenie „O ruchu ulicznym w m.st. Warszawie” (dwa miesiące po analogicznym wydanych przez prefekturę Paryża). Za łamanie zasad przepisy przewidywały kary do dwóch miesięcy aresztu lub 500 zł grzywny i to bez wyjątku, w stosunku do wszystkich uczestników dróg.
                        foto1.m.onet.pl/_m/24751893a9086e41dee4af7374e06e29,21,19,0.jpg',0,1
                        Prawo karania mieli funkcjonariusze PP, a od 1926 r. nowo utworzony pluton policyjny ruchu kołowego, którego funkcjonariusze nosili kaski podobne do strażackich i białe opaski na rękawach.
                        foto1.m.onet.pl/_m/b2e229929184067cf6ca3600d257e7e9,21,19,0.jpg',0,1
                        Od 1927 r. pluton ten dysponował trzema dwucylindrowymi motocyklami „Indiana” z bocznymi wózkami, wykorzystywanymi w systemie trzyzmianowym. W formacji zmotoryzowanej początkowo służyło ośmiu członków plutonu, pozostali pełnili służbę pieszą. W 1930 r. namalowano na ulicach pierwsze białe pasy na przejściach: przy pl. Trzech Krzyży i na skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Chmielną. Na ważnych skrzyżowaniach i w innych punktach miasta ruch był kierowany ręcznie, ale w 1927 r. uruchomiono w tym celu dwubarwne światła prod. „Ericcson”. Pierwsze zamontowano na skrzyżowaniu al. Jerozolimskich z Marszałkowską.
                        foto2.m.onet.pl/_m/68760e62cd3fcd299e6c0ecc6d97e08e,21,19,0.jpg',0,1
                        Po kilku latach przybyły kolejne: na skrzyżowaniu Marszałkowskiej ze Złotą, Sienną i Sienkiewicza oraz na skrzyżowaniu al. Jerozolimskich z Bracką a także na Złotej z Żelazną.

                        (Zdjęcia pochodzą : Sołtan A.: Warszawa wczoraj i dziś – 1998; Tygodnik Ilustrowany – 1926; Ilustrowany Kurier Codzienny – 1927)
                        Pozdrawiam :-)
                      • andrzej_b2 Re: Wypadki uliczne 03.06.08, 19:57
                        allgau napisał:

                        > każdy wypadek musiał być sensacją, skoro w 1939 r. w samej Warszawie
                        > było zarejestrowanych niespełna 4 tys. samochodów osobowych

                        Najpoważniejszą przyczyną wypadków samochodowych była nieostrożność jazdy. Stała się powodem głośnego wypadku, jakiemu uległ w 1930 r. konsul meksykański. Na tzw. „zakręcie śmierci”, u zbiegu dzisiejszej Sobieskiego i Wilanowskiej, jego samochód marki Panhard wypadł z drogi i rozbił się na drzewie. Zginął konsuli i kierowca.
                        Głośny był też wypadek, który spowodował Adolf Dymsza, znany aktor komediowy. Wracając do domu po libacji pożyczonym Packardem, nie zapanował nad kierownicą i na moście Poniatowskiego uderzył w słup latarni. Samochód uległ znacznemu zniszczeniu, a trzej pasażerowie zostali ranni.
                        Awaria techniczna była przyczyną rozbicia się autobusu miejskiego na pomniku Bogusławskiego przy pl. Teatralnym. Jedna pasażerka uległa poważnej kontuzji kręgosłupa, a po kuracji wytoczyła proces Dyrekcji Tramwajów i Autobusów. Kierowca nieszczęsnego pojazdu tak głęboko przeżywał zdarzenie, że popełnił samobójstwo.
          • witekem Re: Knajpa i...T. Ładyński 21.09.08, 22:13
            do andrzej_b2

            Witam
            proszę o kontakt w sprawie rodziny Ładyńskich.
            witekem@NOSPAM.gazeta.pl
          • emilian49 Re: Knajpa i...T. Ładyński 22.08.16, 15:05
            Witam, chciałbym wiedzieć coś więcej o Rodzinie Ładyńskich. Moja Babcia pochodziła z Ładyńskich i była prawdopodobnie ich siostrą - Olimpia, która wyszła za mąż za mojego Dziadka Walentego Popławskiego. Ustaliłem w internecie, że było ich 5-cioro rodzeństwa. Wspominała mi o tym jeszcze w moim dzieciństwie moja Mama mówiąc o Wujkach i warsztacie na Czerniakowie. Jestem od roku na emeryturze i jak to w tym wieku, dopiero zaczyna się myśleć min. i o przodkach.Wdzięczny bylbym za jakąkolwiek informację związaną z moją prośbą, być może zrewanżuję się podobnym. Pozdrawiam - mój adres : emilian.poplawski@vp.pl


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka