Gość: METROLUBNA OD DZIŚ
IP: 212.76.37.*
10.03.09, 19:26
Witajcie,
Dziś około godziny 16.58 wsiadałam w autobus linii 504 przy Dworcu
Centralnym jadący na Kabaty. Raczej jeżdzę metrem, ale dziś
postanowiłam zrobić sobie przejażdzkę. Była to akurat godzina
szczytu więc kierowca podjeżdzał w korku co pół metra i hamował dość
intensywnie, co przyprawiało mnie o mdłości. Nie skłamię jak powiem,
że na tej trasie hamował co najmniej z tysiąc razy co pół metra!!!!
A mi za każdym razem robiło się niedobrze. Ale żeby było mało
atrakcji, przy każdym hamowaniu HAMULCE PISZCZAŁY PRZERAŹLIWIE!!!
Nie wytrzymałam do końca trasy. Wysiadłam na Natolinie i metrem
dojechałam do Kabat! Naprawdę tak trudno naoliwić hamulce?
Współczuję zmęczonym ludziom wracającym po kilku godzinach pracy
takimi autobusami, który muszą jeszcze słuchać takiego pisku, od
którego głowa boli! Ale najbardziej współczuję kierowcy, który
jeździ tak cały dzień!! Co wy na to?