Dodaj do ulubionych

Kolejki są od lat, nie trzeba nowych zgłoszeń

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.09, 01:05
A co z wizytami u internisty?
W mojej przychodni przyjmują przez cały dzień, ale jak nie przyjdzie
się koło 6.00-6.30 rano (rejestracja działa od 7.00), to
prawdopodobieństwo zapisania jest nikłe.
Obserwuj wątek
    • sekwana2005 Kolejki bez kolejek? 03.04.09, 06:19
      Co mi z tego, że zgłosić się będę mogł codziennie, osobiście,
      telefonicznie lub mailowo - jeśli termin i tak wyznaczą za ileś
      miesięcy?
      Z ostrymi bólami kręgosłupa w jeden dzień przyjął mnie lekarz
      pierwszego kontaktu, kierując do specjalisty. Przyjęto zapis
      telefonicznie, ustalając termin za miesiąc. Tego dnia dreptałem do
      trzech rejestracji - ogolnej na parterze, po odstaniu swego
      dowiedziałem się, że mam zgłosić się do specjalistycznej na piętrze,
      o umówionej godzinie przyjął mnie specjalista, nie robiac żadnych
      badań - ani nie kazał się rozebrać, ani buzi nie dał. Za to
      odręcznie jakiś ogromiasty kwestionariusz wypłełniał. Po raz trzeci
      odpowiadałem tego dnia na pytania o imię, nazwisko, adres, wiek,
      płeć. Najbliższe mojej dolegliwości pytania dotyczyły, czy ja lub
      ktoś w mojej rodzinie rękę lub noge złamał. No i dostałem
      skierowanie na badania. Trzecia rejestracja, tym razem w na "dolnym
      parterze" - wywieszka że jest pół godziny "przerwy technicznej".
      Objechali mi kręgosłup jakimś przyrządem - nowoczesnym, bo na
      ekranie widziałem jakie mam bogate życie wewnętrzne. "Wyniki
      przekazęmy lekarzowi jutro". Więc znowu kuśtykanie dwa piętra wyżej.
      Lekarz na luzie: co z tego, że wyniki jutro, skoro ma dyżur raz w
      tygodniu i własnie zaczyna urlop. Drań gdy prosiłem o nowe recepty
      na leki przeciwbólowe i osłonowe, bo te od internistki się kończą,
      odpowiedział, że mam iść do tego lekarza, który mi wcześniej
      wypisywał. W rejestracji usłyszałem, iż zapiszą mnie na nowy termin
      za dwa miesiące, jeśli lekarz uzna, że potrzebne jakieś zabiegi
      rehabilitacyjne, to da skierowanie, "ale najbliższe terminy za pół
      roku - i to do oceny celowości zabiegów, nie zaś rozpoczecia ich".
      6 godzin z głowy - tyle byłem w tej przychodni, wcześniej zapisany
      na wizytę.
      Wróciłem do mojej "podstawowej" przychodni, mojej lekarki nie było,
      zapisano mnie do innej wolnej, ta obejrzała moją kartę zdrowia i
      przyniesione leki, wypisała nowe recepty. Wszystko to od wejścia do
      przychodni do wyjścia z apteki zajeło 7 minut.
      Pisze o tym, bo kary dla dyrektorów i rejestratorek niewiele dadzą -
      i chyba, że przychód z jednej z nich przeznaczyć na jakiegoś
      licealistę, który zrobi mały program sieciowy, by komputery nie były
      tylko podstawkami pod kwiaty i by sześć razy jednego dnia tych
      samych danych ręcznie nie spisywano.
      Jesli jedyny specjalista przyjmuje raz w tygodniu dwie godziny -
      jak, do jasnej cholery, ma nie być kolejek?
      • Gość: olek Re: Kolejki bez kolejek? IP: *.aster.pl 03.04.09, 07:19
        Czepialski się znalazł. Można nie chorować, czyli zapobiegać.
        Mądry Polak po szkodzie.
        • Gość: $ Re: Kolejki bez kolejek? IP: 193.164.157.* 03.04.09, 10:03
          Olek, strzel barana z przytupem w ścianę to może przestaniesz bredzić
        • sekwana2005 czepialski... 05.04.09, 08:58
          Profilaktycznie jak najmniej wychodze z domu, by mnie np. samochód
          nie potrącił. Zmianom w kręgosłupie nie tak łatwo zapobiegać -
          czasem nie wiadomo, skąd się biorą.
          Mogę gratis sprzedać inną humoreskę. Parę lat temu pod Warszawą
          mieliśmy wypadek samochodowy, bo jakiś idiota o takiej jak teraz
          porze roku podpalił trawy na poboczu, zreszta stał i patrzył spod
          chałupy, czy się dobrze fajczy. Żona siedząca za kierownicą
          stwierdziła chwile wczesniej, iż nie będzie przyśpieszać, bo
          wprawdzie jakaś miejscowość się skończyła, ale formalnie
          dalej "teren zabudowany" - no i często policja tam stoi. Na widok
          dymu jeszcze zwolniła, ale okazało się, iż jakieś auto, które było
          daleko przed nami, w dymie zatrzymało się na środku drogi, nawet
          świateł ostrzegających nie włączając. Ledwie odetchnęliśmy, że co
          najwyżej zderzak porysowany, gdy walnęła nas z tyłu wielka
          ciężarówka. Z komórki wezwałem pogotowie i współpracownika, jakiś
          kierowca zawrócił by wezwać patrol policji stojący jakieś 100 metrów
          od tego dymu na międzynarodowej drodze Berlin-Warszawa-Moskwa.
          Po paru godzinach zacząłem tracić przytomność, więc odwieziono mnie
          do lokalnego szpitala, gdzie lekarz po nastepnych kilku godzinach
          oczekiwania obejrzał z tyłu i przodu przeswietlenie klatki
          piersiowej, stwierdził że to tylko stłuczenia - i zapisał mi
          pyralgin. Tydzień później wyjącego z bólu nie gorzej niż ambulans
          zawieziono mnie na prywatną konsultację w Warszawie. Okazało się, iż
          mam odłamkowe złamania kilku żeber i mostka. Kłopoty z kręgosłupem
          trochę po tym zaczęły się pojawiać.
          By zabawniej było - kierowca który pierwszy zatrzymał się, nas
          oskarzył o spowodowanie wypadku. W gorsecie wożono mnie na
          przesłuchania i sądową rozprawę. Wk... się - i zapytałem sędziego,
          kto jest bardziej poszkodowany? Ja z połamaną klatką piersiową, czy
          cwaniaczek który do maksimum wykorzystał zwolnienia lekarskie, choć
          przy każdej obserwacji szpitalnej nic nie wykryto? Kto był winny?
          Ten kierowca w warunkach ograniczonej widoczności wbrew przepisom
          zatrzymujący się na środku drogi, nie stosując żadnych ostrzeżeń?
          My, wedle biegłych, jadący poniżej 40 km na godzinę? Kierowca
          ciężarówki jadący według tej samej opinii ponad 80 km/h?
          Wtedy usłyszałem genialną opinię prokuratora "ciężarówka była na
          litewskich numerach i nie ma jej w Polsce, a ktoś musi być winny!"
          Cwaniaczka, który wyklepanie zderzaka wycenił na 4 tys. zł - a nasz
          duży Citroen, zmasakrowany jako zderzak między nim a ciężarówką,
          nadawał się tylko na złom, zaś za odszkodowanie mogliśmy fiacika
          kupić - zapytałem, czy byłby mniej poszkodowany, gdyby ciężarówka w
          niego walnęła.
          Sprawa została umorzona...
          Jaka może być większa profilaktyka, gdy w słoneczny, wiosenny dzień
          jedziesz z prędkością znacznie mniejszą od dozwolonej - a na dwóch
          idiotów trafiasz?
          Gdy połamany jesteś zbyty w szpitalu - zaś skutki urazu kręgosłupa
          co roku wracają? Chcesz się leczyć - ale znowu jesteś zbywany?
    • Gość: RAdek Re: Kolejki są od lat, nie trzeba nowych zgłoszeń IP: *.migutmedia.pl 03.04.09, 10:02
      Pod nosem mam "tradycyjną" przychodnię z numerkami, gdzie nigdy nie mogłem się dostać, kiedy byłem chory. Gdy nie byłem chory, a potrzebowałem np. skierowanie do specjalisty to stanie w kolejce od 6.00 nie bardzo mi się podobało. Zapisywania na następny dzień przychodnia nie praktykowała.

      Przepisałem sie do małej, prywatnej przychodni (ale mającej kontrakt z NFZ). Nie ma numerków, liczy się kolejność przyjścia. Jak jestem chory to spię do oporu i dopiero idę do lekarza. Czeka się od 1/2 do nawet 2 godzin, ale i tak wolę taki układ.

      Przychodnia pracuje od 8.00 do 20.00 więc można dostać się do lekarza nawet po pracy (ale wtedy jest właśnie największy tłok).

      Na szczęście jest już jakaś konkurencja więc czasem jest wybór.
      • Gość: @&* Re: Kolejki są od lat, nie trzeba nowych zgłoszeń IP: *.111.229.34.static.crowley.pl 03.04.09, 10:30
        jeśli zostaną odblokowane zapisy do specjalistów, co zrobi NFZ jak
        zastaną zajęte wszystkie miejsca do końca roku już np w kwietniu?
        Pomijam fakt,że część pacjentów, którzy zapisali się kilka miesięcy
        wcześniej zapomina po prostu o wizycie, nie przychodzi, nie odwołuje
        i blokuje miejsce.
        nie ma dobrego rozwiązania a takie propozycje to po prostu bicie
        piany!
    • Gość: pacjent Kolejki są od lat, nie trzeba nowych zgłoszeń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.09, 12:40
      Nie trzeba żadnych filozofi. Każdy pacjent po wizycie u lekarza ma
      wyznaczony termin kolejnej wizyty i albo wpisuje to do kalendzrza
      lekarz w gabinecie albo robi to rejestratorka. I tyle. Nowi pacjenci
      zapisuja sie każdego dnia na wolne terminy. Było tak w międzylesiu.
      Potem zmieniono że zapisy sa na kolejny kwartał z miesięcznym
      wyprzedzeniem i od razu powstał bałagan.
      A NFZ niech sprawdzi jeszcze mozliwośc zapisu do lekarza pierwszego
      kontaku w przychodniach POZ. Nie wszystkie wychodza na przeciw
      pacjentowi. Są takie archaiczne gdzie nie moge zapisac sie na
      wizyte wczesnie np w poniedziałek na piatek. Odpowiedź rejestratorki
      to Bo nie!!!. Nie zawsze wizyta u lekarza rodzinnego związana jest z
      nagłym zachorowaniem i koniecznościa bycia w danym dniu. Sa takie
      schorzenia , ktore wymagaja sporadycznego bycia w przychodni i
      pacjent powiien miec mozliwość ustalenia wczesniej terminu. A nie
      stać własnie w kolejce od 5 rano. czytaj przychodnia na
      Suchodolskiej. panie rejestratorki sa obrzydliwe. trzy baby siedza i
      pierdza w stolki. Pozdrawiam
      • alabama8 Re: Kolejki są od lat, nie trzeba nowych zgłoszeń 03.04.09, 14:07
        Proszę się jeszcze przyjrzeć np. Instytutowi Matki i Dziecka z
        dumnie wywieszonym certyfikatem ISO na ścianie. Do części poradni
        można zapisać się w rejestracji (ale dodzwonienie się graniczy z
        cudem - ja mogę tam podjechać, mam blisko, ale co z ludźmi którzy
        mieszkają daleko od Warszawy ?)
        Do reszty poradni zapisy są w poradniach, numeru telefonu nie można
        zlokalizować, a ja się już zlokalizuje to i tak nikt nie odbiera, a
        jak odbierze to mówi że zapisy to są w każdy piątek czy coś i do
        widzenia.
        OK. Udało się przebrnąć przez zapisy. Idziemy do lekarza. Zamiast
        numerków na konkretne godziny, wszyscy przychodzą na rano. Wąski
        korytarz, duszny i ciemny pełen jest dzieci po chemii, pacjentów
        chirurgicznych, noworodków, niemowląt, wózków, matek, ojców, babć.
        Po kilku godzinach czekania pacjenci są tak umęczeni że
        zasypiają ... na krzesełkach, podłodze.
        Instytut Tortur dla Matki i Dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka