Dodaj do ulubionych

jaka metoda nauki?

22.07.08, 00:07
witajcie.
mam 22 lata i chciałabym się zacząć uczyć niemieckiego - zupełnie od
zera. znam biegle angielski i słabo francuski. słowem - mam już
doświadczenie w nauce języków, jestem dorosła i chciałabym znaleźć
metodę odpowiednią dla siebie. jak Wam się wydaje - czy lepsza
byłaby nauka w szkole językowej, czy indywidualna - a może coś
jeszcze innego? będę wdzięczna za wszelkie sugestie.
dodam może tylko, że zależałoby mi na dość intensywnej nauce - po
dwóch latach chciałabym mieć skończony poziom B1.
Obserwuj wątek
    • toja3003 Moja rada jest prosta: 24.07.08, 16:17
      Moja rada jest prosta: stworzyć sobie medialne środowisko totalnie w
      obcym języku (to jest możliwe w Polsce!) - wyłącznie obcojęzyczne
      gazety, czasopisma, TV, filmy, radio, internet - nic po polsku.

      Kilka tysięcy słówek można naprawdę w miarę szybko się nauczyć;
      owszem to nie jest kwestia dni ale i nie lat - w zależności
      od wieku, zdolności itp. idzie o tygodnie czy miesiące.
      To nie jest problem ale co z tego wynika dla praktyki?

      Bardzo ostrożnie odnosiłbym się do statystycznych
      oszacowań dotyczących np. 95% rozumienia tekstu.
      Jest wiele dość krytycznych sytuacji, krótkich
      zdan, gdzie nieznajomość pojedynczego słowa staje się
      problemem i może prowadzić do nieporozumień.

      Reklamy obiecujące nauczenie się języka w parę tygodni
      to mit prowadzący do rozczarowań. Krótkie oszacowanie:
      Dziecko uczy się języka szybko, przede wszystkim
      dlatego, że godzinami i codziennie pozostaje
      w tym środowisku językowym, bez żadnych zachamowań
      i ma do opanowania dość prosty zasób słów
      i gramatyki (np. dla kilkulatka) ale nawet wtedy,
      powiedzmy od 2-go do 7-go roku życia
      ma za soba, skromnie licząc kilka godzin dziennie,
      ok. 10 tysięcy godzin kontaktu (nauki) z językiem
      (6 lat= ok. 2000 dni).

      Dorosły człowiek ma nie tylko same wady
      w porównaniu z dzieckiem ale jakby nie liczyć
      owej bariery kilku tysięcy godzin efektywnej
      nauki nie da sie wziąść jednym skokiem.

      Nie spotkałem jeszcze nikogo kto zna obcy język
      bez 5000 godzin nauki (obojętnie w jakiej formie
      a ta "szkolna" nie należy do najefektywniejszych).
      Podkreślam, że pod pojęciem "zna" rozumiem
      faktycznie "znanie" sprawdzone w praktyce
      za granicą, umożliwiające normalne życie i funkcjonowanie
      np. w swoim zawodzie a nie jąkanie się i kaleczenie,
      choćby poświadczone najlepszymi ocenami ze szkoły.

      5 tysiecy godzin to mnóstwo czasu. Pół godziny dziennie
      to 10 tysięcy dni a więc gdzieś ćwierć wieku. Owszem,
      godzina c o d z i e n n i e da po 10 latach
      pożądany efekt ale to i tak wielki wysiłek,
      jeśli mieszka się w Polsce, bo przecież są weekendy,
      urlopy, choroby itp.

      Tak, jeśli ktoś chce jedynie opanować fragment języka
      to może to zrobić szybciej, wybierając jeden z etapów:

      1. Umiejętność czytania (z tym jest najprościej, bo
      można się podeprzeć słownikiem, czy elektronicznym
      mazakiem-skanerem i czytać wolniej bądź szybciej.
      2. Umiejętność pisania - tu jest trochę trudniej,
      bo potrzeba znacznie więcej gramatyki ale
      też jest słownik + czas.
      3. Umiejętność mówienia - jeszcze trudniej,
      odpada słownik i możliwość manipulowania
      czasem ale można uzbroić się w zasób
      zwrotów na róńne okazje i nimi operować
      aby powiedziec co się chce, choć niekoniecznie
      tak j a k się chce.
      4. Bardzo często umiejętność rozumienia innych w obcym języku
      okazuje się najtrudniejsza - ludzie mówią normalnie
      a więc nie - wolno i dużymi, drukowanymi literami,
      tylko szybko, nawet bełkotliwie, dialektem, z błędami.

      Co polecam? Po opanowaniu z grubsza punktu 1.
      nie przejmować się zbytnio punktem 2. (korzystać
      z oprogramownia dokonującego korekty błędów).

      Przejść do punktu 3. i próbować mówić do
      siebie (w myślach) w obcym języku - owszem nikt
      nas tu nie skoryguje ale odkryjemy swoje luki
      i przygotujemy sobie własny zasób zwrotów na różne
      okazje, nawet jeśli z błędami to przynajmniej
      powiemy to szybko, a jeśli nie wykonamy tych
      ćwiczeń to i tak w praktyce popełnimy gorsze błędy
      tyle, że o wiele mniej płynnie.

      Jak opanować punkt 4.? Uważam za znakomitą
      metodę oglądanie (najlepiej ulubionych)
      filmów w wersji oryginalnej (DVD) ale koniecznie
      z podpisami w wersji oryginalnej (np.
      niemiecki film z niemieckimi podpisami,
      wtedy jest duża szansa, że są one 1:1 równe
      tekstowi mówionemu); wersja oryginalna z
      polskimi podpisami daje o wiele mniej
      a bez podpisów uczący się języka niewiele
      zrozumie...

      Tyle uwag strategicznych a szczegóły
      typu jak się uczyć, "same"
      ci się ułożą, jeśli podejdziesz do
      sprawy długofalowo i systematycznie.
      Efekty osiągniesz wówczas murowane i gwarantowane
      ale nie obiecuję cudów tylko "krew, pot i łzy".
      Czy warto? Odpowiedź należy do Ciebie.

      Mała wskazówka: badania psycho-językowe dowodzą,
      że ze zrozumieniem innych mniej problemów mają osoby otwarte
      na innych ludzi. Staraj się w sposób swobodny, luźny
      i niezablokowany ale skoncentrowany patrzeć na twarz,
      zwłaszcza usta ludzi podczas rozmowy (przez telefon nic z tego
      niestety). Słuchaj swoich ulubionych piosenek nauczywszy się na
      pamięć ich tekstów (znajdziesz w necie) i zaczniesz odróżniać
      te wszystkie zbitki i w całym zdaniu faktycznie trzeba doświadczenia
      żeby wyczuć melodię języka, dostrzec minimalne przerwy
      dzielące wyrazy. Powodzenia!

      I nie próbuj wymawiać niemieckich liter tak jak po polsku,
      np. niemieckie "e" odpowiada raczej naszemu "ei" a nasze
      "e" to niemieckie "ä" itp. Inaczej twój polski "brot"
      (zamiast "bhout") będzie rozumiany jako np. "deska" (brett)
      a paczka wymawiana jako "paket" zamiast "pakiejt" odebrana będzie
      jako "parkiet" (parkett). To działa oczywiście i w drugą stonę.
      • miss.chievious Re: Moja rada jest prosta: 25.07.08, 20:06
        Szczególnie ostatnia rada jest zabawna - nie wymawiaj głosek w obcym języku tak jak w polskim... ;)

        Z mojej strony polecam wypróbowany sposób nauki, zarówno angielskiego, jak i niemieckiego. Program komputerowy Profesor Klaus. Posiada bazę powtórek, różne rodzaje ćwiczeń - na słuchanie, pisanie, rozumienie, każdy wyraz jest czytany przez native'a speakera. Program obejmuje bodajże 12 000 słów. Polecam, bo działa lepiej niż wszelkiego rodzaju książki. Działa na tzw. pamięć długotrwałą w mózgu, dzięki czemu słowa nie ulatują tak szybko, jak te zapisywane mozolnie w zeszycie.

        I wg mnie bzdurą jest otaczanie się samym niemieckojęzycznym tekstem itp. w przypadku osoby, która nie ma pojęcia o niemieckim. Prawda jest taka, że wiele rzeczy, w przeciwieństwie do angielskiego, na początku nie da rady załapać intuicyjnie - czytałam kiedyś wywiad z profesorem angielskiego uniwersytetu, który pojechał do Niemiec, bez znajomości języka, licząc, że nauczy się, słuchając mieszkańców i z tv. Po 9 miesiącach nie umiał nic więcej niż parę słów i przyznał, że poniósł porażkę.

        Moja siostra jest w podobnej sytuacji jak Ty - dopiero zaczyna się uczyć. I też chciała samodzielnie - ma zdolności do języków, jest pilna itp. Skończyło się tym, że przyszła do mnie po pomoc, bo nie była w stanie w żaden sposób poradzić sobie z książką na poziomie poczatkowym [Moment Mal], która, mimo że prosta, to cała w języku niemieckim.

        Także polecam Klausa [wyd. Edgard], kosztuje koło 60-70 zł, ale warto - to do słownictwa. A jeśli chodzi o naukę gramatyki, to najlepsza jest nauka z człowiekiem - z prywatnym nauczycielem, a jeśli to zbyt wysoki koszt, w grupie. Będziesz miała kogoś, kto na bieżąco wprowadzi poprawki.
        • toja3003 no, te "zabawne rady" powodują, że 28.07.08, 11:05
          ludzie wymawiają tak ja pisałem. Faktycznie "zabawne".
          Oczywiście, że nie zaczyna się w 100% od wyłącznie obcojęzycznego
          środowiska, stąd pokazałem jak to robić etapami. I pełna zgoda na
          to, że najlepiej jest się uczyć za granicą mieszkając z rozmownymi
          tubylcami o zdolnościach i chąciach pedagogicznych. Ale nie każdego
          na to stać prawda?
          • konrad-walenrod Rozmowy z tubylcami .... 28.07.08, 11:40
            toja3003 napisał:

            I pełna zgoda na
            to, że najlepiej jest się uczyć za granicą mieszkając z rozmownymi
            tubylcami o zdolnościach i chąciach pedagogicznych. Ale nie każdego
            na to stać prawda?
            ×××××××××××××××××××××××××××××××


            Większość etnii zamyka się w swoich gettach i nie ma ochoty gadać z tubylcami w ich języku.

            Patrz getta polskie i tureckie pod zaborem RFN.

            Oni się zaciekle bronią przed imperializmem językowym kraju osiedlenia.

            A gdy Turcja stanie się pełnoprawnym członkiem Europy, Turecki stanie się urzędowym językiem w Europie.

            Patrz obecnie panujące stosunki w szkołach niemieckich.

            Nie decydują przepisy, a większość.

            A ta jest już, 15 lat przed przystąpieniem Turcji do Europy, turecka...
            • toja3003 przesadzasz, konrad-walenrod, owszem 28.07.08, 15:31
              to o czym piszesz ma zapewne też miejsce ale nie należy
              generalizować. Jeżeli Polak w RFN spotyka się z innymi Polakami to
              rzecz normalna ale jeżeli taki gość tam pracuje to ma okazję na
              uczenie się niemieckiego w pracy prawda? A kiedy Turcja stanie się
              członkiem UE to turecki uzyska takie same prawa jak np. polski i też
              będzie "urzędowym językiem w Europie". Co mają do tego "stosunki w
              szkołach niemieckich". Nie wiem co masz na myśli ale statystyki
              podają, że na 80 milionów mieszkańców RFN 3 miliony ma tureckie
              pochodzenie czyli statystycznie w szkole niemieckiej na 800 uczniów
              jest 30 z takim pochodzeniem czyli 1 osoba średnio na jedną klasę 25-
              30 osób. Wątpię żeby ta ponad 90%-wa większość z tego powodu
              przestawiała się na turecki...
              • konrad-walenrod największe tureckie miasto w Europie po Istambule? 29.07.08, 07:27
                toja3003 napisał:
                przesadzasz, konrad-walenrod, owszem
                ×××××××××××××××××××××××××

                „Islam siegt“

                Rütli-Schule znalazła swoje miejsce w wikipedzie....
                Chyba nie bez powodu...

                ###
                Bereits 2004 berichtete die damalige Rektorin der Schule, Brigitte Pick, in der Presse, dass die multikulturellen Integrationsversuche zu scheitern drohen („Ich sehe eine große Verzweiflung bei den Lehrern.“). Sie selbst sei auch bedroht worden (Drohbrief, „Islam siegt“).[1] Laut Brigitte Pick „liegt das eigentliche Problem weder in der arabischen, türkischen oder serbischen (kosovo-albanischen), sondern in der sozialen Herkunft der Schüler und ihren mangelnden Perspektiven. So hat im letzten Schuljahr kein Schüler einen Ausbildungsplatz erhalten. Auf der anderen Seite versagt die Lehrerbildung, die die künftigen Lehrer nicht auf die soziale Wirklichkeit vorbereitet.“
                ###
                de.wikipedia.org/wiki/R%C3%BCtli-Schule
                PS
                Zagadka:
                Jak nazywa się największe tureckie miasto w Europie po Istambule?
                • zielona_mina Re: największe tureckie miasto w Europie po Istam 29.07.08, 10:50
                  Kreuzberg
                  • konrad-walenrod Re: największe tureckie miasto w Europie po Istam 29.07.08, 11:24
                    zielona_mina napisała:

                    > Kreuzberg
                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                    Bingo!

                    www.welt.de/politik/arti2257443/Bomben_in_Muelleimern_versteckt__16_Tote.html
                • toja3003 Muzułmanie przyjeżdżają do Europy 29.07.08, 15:24
                  Muzułmanie przyjeżdżają do Europy ze względów gospodarczych a swoje
                  idee zabierają do nas ze sobą i przekształcają Europę na swoją
                  modłę, skoro my jesteśmy ideologicznie dla nich równie nieatrakcyjni
                  jak ich gospodarki dla nas. To są naczynia połączone i skoro maleje
                  liczba praktykujących chrześcijan w Europie zachodniej a rośnie
                  liczba praktykujących muzułmanów to będą zamykane kościoły i będą
                  powstawać meczety. Zakazami tego się nie powstrzyma. Być może nawet
                  religia w Europie będzie się w przyszłości rozwijać na bazie islamu.
                  • konrad-walenrod Wytłumacz to niemieckim zielonym!!!! 29.07.08, 16:10
                    toja3003 napisał:

                    Muzułmanie przyjeżdżają do Europy ze względów gospodarczych a swoje
                    idee zabierają do nas ze sobą i przekształcają Europę na swoją
                    modłę
                    ×××××××××××××××××××××××

                    Mądre słowa!

                    Wytłumacz to niemieckim zielonym!!!!
                    • toja3003 nie mam najmniejszego zamiaru 31.07.08, 15:16
                      tłumaczyć czegokolwiek komukolwiek a już niemieckim zielonym na
                      pewno nie. Okazuje się, że kraje które były przeciw użyciu
                      słowa „chrześcijaństwo” w projekcie konstytucji UE same wpadają we
                      własną pułapkę. Jak w RFN.
                      • konrad-walenrod Tja! 31.07.08, 15:22
                        toja3003 napisał:

                        > tłumaczyć czegokolwiek komukolwiek a już niemieckim zielonym na
                        > pewno nie. Okazuje się, że kraje które były przeciw użyciu
                        > słowa „chrześcijaństwo” w projekcie konstytucji UE same wpadają we
                        > własną pułapkę. Jak w RFN.
                        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                        Tja! Kann ich nur sagen.

                        Der Islam ist für den globalen kampf besser geeignet.

                        Er siegt an allen Fronten...

                        Allah ist groß.

                        Und Mohamed ist Sein Prophet.
                        • toja3003 tut mir Leid. 01.08.08, 09:46
    • prochottka1 Re: jaka metoda nauki? 27.07.08, 20:09
      ja bym polecila nauke jezyka niemieckiego w de
      jesli masz mozliwosc wyjedz jako opiekunka do dziecka na rok
      poziom B1 mozesz juz osiagnac po 6 mc a nie po 2 latach
      znam wiele osöb ktöre w twn sposöb nauczyly sie jezyka.
      ja sie tak nauczylam jezyka przyjechalam bez znajomosci ani jednego
      slowa. chodzilam na intensywny kurs nauki niemieckiego 5 godzin
      dziennie.
      600 godzin - 6 mc nauki - poziom b1- zertyfikat
      kolejne
      600 godzin - 6mc - poziom c1 mittel
      300 godzin - 3 mc - poziom c2 - daf albo dsh
      jak masz jakies pytania to napisz na priv
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka