Dodaj do ulubionych

Kwestie swiatopogladowe

19.01.03, 16:07
Przenosze z watku "Rzetelna debata" watek dotyczacy wplywu akcesji Polski do
Unii na kwestie swiatoplgladowe.

17 stycznia napisalem:

"... pragne zasygnalizowac istnienie tematu presji jaka bedzie wywierana na
Polske w kwestiach chocby swiatopogladowych. Ta presja i tak juz jest,ale
jako panstwu czlonkowskiemu bedzie nam znacznie trudniej sie jej oprzec."

Pan Maciej Duszczyk odpowiedzial:

"Zgoda, taka presja następuje, ale jak pokazuje przykład Irlandii da się temu
niebezpieczeństwu przeciwdziałać. Po drugie przy obecnej TV satelitarnej i
internecie ta presja jest ponadnarodowa i chyba nieunikniona. Dużo zalerzy od
nas jak wychowamy nasze dzieci. "

Tyle tytulem wstepu.

Sa chetni do merutorycznej dyskusji?

Pozdrawiam

Robert de Molesme
Obserwuj wątek
    • vico1 Re: Kwestie swiatopogladowe 19.01.03, 17:14
      Dzisiaj istnieje w UE duza rozbieznosc swiatopogladowa, co (niestety) powoduje
      niemoc w rozwiazaniu kryzysow, np. w bylej Jugoslawii. Chaciazby w obecnym
      kryzysie irackim widzimy oficjalnie skrajne postawy W. Brytanii i Niemiec.
      To powoduje frustracje w innych krajach UE.
      Indywidualni politycy, ale tez poszczegolne partie polityczne w Beneluksie
      odwazaja sie na krytyke poczynan amerykanskich na bliskim wschodzie, ton
      oficjalnych wypowiedzi rzadow jest jednak proamerykanski.
      Chodzi tu przede wszystkim o lojalnosc w stosunku do Ameryki jako sojusznika w
      NATO i jedynego sprawnego mocarstwa swiatowego.

      Trzeba przyznac, ze w codziennej prasie i TV pokazuje sie antyamerykanskie i
      antyizraelskie nastroje wsrod miejscowej spolecznosci muzulmanskiej, a takze
      niepokoj i proamerykanska postawe srodowiska zydowskiego. Mimo to udaje sie
      utrzymac spokoj spoleczny w takich miastach jak Antwerpia i Amsterdam.

      Obecna sytuacja uaktywnia glosy w UE, by zunifikowac i zcentralizowac sprawy
      miedzynarodowe, choc na dobra sprawe niewiele z tego widac.
      W Beneluksie wytyka sie W. Brytanii bezkrytyczna aprobate USA, mowiac tym samym
      o potrzebie wiekszej lojalnosci w UE. Unie niepokoja takie sprawy, jak n.p.
      dwustronne porozumienia indywidualnych krajow z USA, torpedujace dzialalnosc
      europejskiego trybunalu do przestepstw przeciwko ludzkosci.

      Duze kraje UE maja zroznicowane interesy w roznych rejonach Swiata i to tez
      oficjalnie okazuja w swoim postepowaniu. Moim zdaniem Polska z wlasnym i
      odmiennym spojrzeniem na problemy Swiata nie bedzie wiec wyjatkiem. Czy
      zaistnieje kiedys cos takiego jak jednolita polityka miedzynarodowa UE?
      Chodzi tu takze o wlasne sily zbrojne szybkiego reagowania. Moim zdaniem droga
      jest jeszcze daleka.
      • vico1 Re: Kwestie swiatopogladowe 19.01.03, 17:26
        vico1 napisał:


        > antyizraelskie nastroje wsrod miejscowej spolecznosci muzulmanskiej, a takze

        sorry, oczywiscie islamskiej, a nie muzulmanskiej - to przez pospiech.
        • robert_de_molesme sprostowanie 19.01.03, 18:16
          Dzieki Vico1 za wpis, ale zanim nam sie temat rozjedzie, chcialbym sprostowac
          ze w zalozeniu dotyczy on takich kwestii jak:

          "polityka pro/anty-rodzinna"
          "polityka pro/anty-natalna"
          "kara smierci"
          "polityka wspierania zwiazkow malzenskich/ polityka rownouprawnienia wolnych
          zwiazkow"
          "dyskryminacja/rownouprawnienie z powodu/bez wzgledu na orientacje seksualna"
          "eutanazja/godna smierc, prawo do aborcji/prawo do zycia"
          "rynkowe spoleczensto/solidaryzm spoleczny"
          "wielokulturowosc/podtrzymywanie tradycji"

          Pozdrawiam

          RdM
          • vico1 Re: sprostowanie 19.01.03, 20:47
            Rozumiem co chcesz poddac pod dyskusje. Nie sadze, by wymienione tematy tak
            istotnie roznily Polske od n.p. wciaz katolickiej Belgii, w ktorej pracuje i
            mieszkam. Mentalnosc ludzi rozni sie oczywiscie w katolickiej Irlandii w
            porownaniu z bardziej ateistyczna Holandia.
            Obowiazuja jednak podstawe prawa:
            - wolnosc wiary, lista zarejestrowanych religii jest dosc dluga,
            - walka z dyskryminacja w bardzo ogolnym zakresie: reguluje sie prawa:
            fiskalne, spadkowe i cywilne tak, by nie dyskryminowac rodzin, w tym zyjacych
            bez aktu malzenstwa, rowniez par homoseksualnych mieszkajacych razem.

            Zgadzam sie, ze ostatnio wprowadzono szereg praw dla mnie co najmniej
            dyskusyjnych, ktore przechodza wiekszoscia glosow: partie rzadzace przeciw
            opozycji.
            I tak w przypadku Belgii przeszla eutanazja, ktora wsrod licznej spolecznosci
            katolickiej jest bardzo krytykowana. Katolickie szpitale, a sa to najlepsze
            szpitale w Belgii, z przyczyn moralnych odmawiaja przeprowadzania eutanazji i
            taka odmowa jest zgodna z prawem. Niedlugo odbeda sie wybory w Belgii i mozna
            sie spodziewac, ze liberalowie beda musieli oddac troche pola.
            Trzeba podkreslic jedno, UE na te sprawy nie ma i nie bedzie miala wplywu.
            Nie wyobrazam sobie, by cos podobnego przeszlo w Irlandii czy w Hiszpanii.
            Co do odrzucenia kary smierci panstwa UE sa zgodne. Tu wypada po prostu te
            zasade przyjac. Jest to idea z ktora sie osobiscie niezbyt zgadzam, zwlaszcza w
            stosunku do n.p. seryjnych mordercow.
            Jednym z kierunkow atakow przeciwnikow integracji Polski w UE sa tzw.
            opiekuncze panstwa, opinie typu...tego sie nie da sfinansowac, te kraje
            zbankrutuja i.t.d.
            Jesli ludzie na Zachodzie, na przestrzeni wielu lat, wywalczyli prawa dla
            pozbawionych pracy, czy ludzi chorych, to trzeba to z najwiekszym szacunkiem
            uszanowac. Mimo recesji nie ma problemu z finansowaniem systemu
            ubezpieczeniowego w Belgii. Finansowanie systemu emerytalnego w Belgii (podobny
            maja Niemcy) trzeba jednak podsterowac z uwagi na obecny niz demograficzny i
            starzenie sie powojennego wyzu. Troche pozno, ale w Belgii zalozono tzw.
            srebrny fundusz, w ktory regularnie pompuje sie nadwyzki budzetowe. W koncu
            jedno z moich pierwszych spostrzezen to widok zadbanych i pogodnych starszych
            ludzi, majacych swoje kluby, jadacych wspolnie na wycieczki.

            Czego i Wam wszystkim zycze.

            Pozdrawiam


    • Gość: erik Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 18:47
      robert_de_molesme napisał:

      > Przenosze z watku "Rzetelna debata" watek dotyczacy wplywu akcesji Polski do
      > Unii na kwestie swiatoplgladowe.
      >
      > 17 stycznia napisalem:
      >
      > "... pragne zasygnalizowac istnienie tematu presji jaka bedzie wywierana na
      > Polske w kwestiach chocby swiatopogladowych. Ta presja i tak juz jest,ale
      > jako panstwu czlonkowskiemu bedzie nam znacznie trudniej sie jej oprzec."


      Witaj Robercie!

      Cieszę sie, że poruszyłeś tę fundamentalną kwestię. Jest ona często
      bagatelizowana, a każdego kto próbuje zwrócić uwagę na te sprawy, traktuje się
      jak zabawnego idiotę, który zawraca głowę, gdy tymczasem ważą się epokowe dla
      nas decyzje w kwestii dopłat dla rolników, liczby śledzi które będą mogły łowić
      polskie kutry, czy też kwot mlecznych i tym podobnych.

      Tymczasem owe "kwestie światopoglądowe" istnieją, i nie da się ukryć że sama
      Unia, choć tak bardzo się od tego odżegnuje, to jednak również na jakimś
      światopoglądzie bazuje. Owszem, jest prawdą że zakres spraw, którymi zajmuje
      się Unia jest jasno zakreślony, i ogranicza się do wspólnej poltyki
      gospodarczej i walutowej, spraw zagranicznych i bezpieczeństwa, oraz wymiaru
      sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Trzeba jednak pamiętać, że przez lata
      swojej aktywności te sfery zostały wypełnione pewną treścią, która niezawodnie
      ukazuje nam jakiego rodzaju światopogląd był w Unii dominujący w tym okresie.

      Unia mogła pójść w innym kierunku niż poszła, i wtedy byłbym jej gorącym
      zwolennikiem. Przede wszystkim zamiast tworzyć w sferze gospodarczej różne
      wspólne polityki, powinna ograniczyć się do pełnego otwarcia granic dla ludzi,
      towarów i kapitału (ty chyba jesteś podobnego zdania). Zamiast tworzyć
      ponadnarodowe ciała prawotwórcze (Komisja, Rada Unii), oprzeć się na traktatach
      zawieranych między równoprawnymi, w pełni suwerennymi państwami (przy
      utrzymaniu minimalnej administracji wspólnotowej, kompetentnej tylko w
      dziedzinie wykonawczej). Tu dochodzimy do kwestii suwerenności państwowej,
      którą traktuje się w Unii jako szkodliwy przeżytek, i która bez wątpienia już
      wkrótce stanie się niemal całkowitą fikcją (vide ostatnie propozycje wspólnej
      polityki zagranicznej opartej nie na jednomyślności członków, ale na głosie
      większości).

      Tak więc Unia zamiast tworzyć jedność w różnorodności, opartą na wspólnym,
      wolnym od reglamentacji rynku, oraz na poszanowaniu suwerenności swoich
      członków, poszła w kierunku ujednolicenia i tworzenia europejskiego
      superaństwa. I to właśnie świadczy o przyjęciu przez nią obcego modelu
      cywilizacyjnego. Ja to nazywam wpływami wschodu. Z jednej strony mamy tutaj
      typowe wpływy średniowiecznego modelu bizantyjskiego. Przejawiają się one w
      rozrośniętej do granic możliwości biurokracji, w fiskalizmie (choć podatki
      pozostają ciągle w gestii państw), oraz etatyźmie. Nieobca temu modelowi jest
      również owa tak wychwalana dziś neutralność światopoglądowa, która w Bizancjum
      występowała pod postacią podporządkowania spraw religii cesarzowi, oraz
      wyrzeczenia się w polityce moralności, która miała ustępować miejsca racji
      stanu.
      Drugi silny prąd ze Wschodu to wpływy judaistycznego zachwytu nad doczesnością,
      odrzucania celów wyższego rzędu (duchowych) i prób budowania raju już tutaj, na
      ziemi. Jest to widoczne również w działaniach Unii, a szczególnie w publicznych
      wypowiedziach różnych jej zwolenników. Hasłami mającym otworzyć nam bramy do
      owego "ziemskiego raju" są wezwania do realizowania "sprawiedliwości
      społecznej", a także wdrażania modelu demokratycznego "społeczeństwa otwartego
      i obywatelskiego", dzięki któremu znikną na zawsze wszelkie wojny i konflikty.

      Podsumowując, widzę wyraźnie, że pomimo zaklęć o światopoglądowej neutralności
      Unii, ta budowla jest wzoszona na fundamentach zgoła nam obcych, a nawet
      wrogich.
      W następnym poście przejdę do mojego poglądu na ewolucję Unii w kierunku
      superpaństwa już nie tylko w sensie de faco (jak dziś), ale i de iure. Będzie
      to miało oczywiście niebagatelny wpływ na zwiekszenie owej przewidywanej przez
      Ciebie "światopoglądowej presji" wywieranej przez instytucje unijne na Polskę.
      Na razie dzięki za dotrwanie do końca :)
      • Gość: erik Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 11:05
        Tak więc Unia u swych fundamentów wspiera się na obcych, zgoła nieuropejskich i
        niechrześcijańskich podstawach. Cel swojego istnienia zaczerpnęła z judaizmu, a
        model organizacyjny z Bizancjum (które z kolei pełnym garściami czerpało z
        typowo już wschodnich starożytnych cywilizacji Babilonu, Persji czy Egiptu).

        Nie chcę tutaj zbyt sczegółowo opisywać dlaczego tak się stało, bo pewnie
        zostałbym zaszczuty przez kilku piszących na tym forum euroentuzjastów. W
        każdym razie żywię głębokie przekonanie o deteminiźmie historii, i za Pismem
        Świętym wierzę w negatywną rolę żydowskiego judaizmu w dziejach świata.
        Oczywiście tego judaizmu nie wolno utożsamiać z samymi tylko Żydami. Trzeba go
        postrzegać jako pewien sposób widzenia świata, niezależny od rasy czy narodu,
        choć mający swe źródło właśnie w religi żydowskiej. Ten judaistyczny
        materializm jest odwiecznym wrogiem chrześcijańskiej duchowości, a walka między
        tymi siłami dobra i zła jest nieodłącznym elementem dziejów od czasu przyjścia
        Chrystusa. Dziś bez wątpienia trzeba oddzielić judaizm w wąskim, typowym tylko
        dla Żydów religijnym wydaniu, od judaizmu w rozumieniu szerszym, tym w którym
        został on przyjęty przez zlaicyzowane narody pogańskie. Ten
        dzisiejszy "judaizm" to materializm postoświeceniowy, stawiający człowieka w
        centrum świata, zastępujący dawne "przesądy" kultem nauki i rozumu, dążący do
        ciągłego postępu, do nieustannego przekształcania materialnej rzeczywistości
        (ciągła zmiana zamiast trwania tego co dobre), wreszcie mający chrześcijaństwo
        i jego dorobek w głębokiej pogardzie (co już zostało zapożyczone z judaizmu w
        najczystszej postaci).

        Piszę to wszystko tylko po to, aby uzmysłowić, że pomimo dzisiejszego braku
        zainteresowania ze strony Unii sprawami światopoglądowymi, atak na tę
        zarezerwowaną dziś suwerennym państwom sferę jest w dłuższej perspektywie
        nieunikniony. Nie trzeba przy tym podzielać mojego detrminizmu, wystarczy
        przyjżeć się dzisiejszej Europie.
        Otóż ta Europa w mniejszym lub większym stopniu jest już dzisiaj
        zdechrystianizowana. Ten proces postępuje już od stuleci, ale nabrał
        niebywałego przyśpieszenia wraz z upowszechnieniem się ustrojowego modelu
        demokratycznego. Dotyczy to chyba każdego państwa, w tym również Polski. Sama
        Unia oficjalnie nie miesza się jeszcze za bardzo w te kwestie, ale jest to bez
        wątpienia przemyślana taktyka. Po prostu opozycja wobec takich pomysłów byłaby
        dzisiaj jeszcze zbyt silna. Na razie mamy więc wielki okres oczekiwania na
        dzień, gdy Kościół i narody katolickie zmiękną w wystarczający sposób, aby atak
        na nie nie wywołał większego zamieszania.

        Ile na to trzeba czasu? Myślę, że już niewiele (demokracja robi swoje). W
        każdym razie będzie to ostatnia przeszkoda na drodze do zagłady starej Europy
        chrześcijańskich narodów. No a gdy chrześcijański fundament zostanie skruszony
        do końca, nie będzie oczywiście żadnych przeszkód na drodze do zaakceptowania
        eutanazji, aborcji, całkowitego równouprawnienia homoseksualistów itp.

        Aby nie było wątpliwości, uważam że nawet jeśli Polska nie wejdzie do Unii, ten
        proces będzie u nas przebiegał równolegle, o ile nie zrezygnujemy z demokracji.
        Globalizacja, tv sat, o których pisze Pan Duszczyk, nie mają tutaj nic do
        rzeczy. Złe wzorce istniały zawsze. Dlatego racją jest, że ważna będzie
        edukacja naszych dzieci, ale na niewiele sie ona zda, jeśli rzeczywistość
        będzie zgoła inna. Cóż pomoże mówienie dziecku, że eutanazja czy aborcja jest
        złem, skoro przy okazji będziemy go też uczyć cnót obywatelskich w stosunku do
        państwa, które te negatywne zachowania dopuszcza?

        Przede wszystkim jestem więc za dokonaniem ostatecznego rozbratu z demokracją.
        Lud jest łatwym narzędziem w rękach kłamców, i dlatego zawsze w ostatecznym
        rachunku bierze ich stronę. Uczciwość i prawdomównośc to w demokracji cechy
        negatywne, dlatego każdy dzień w demokratycznym reżimie jest dniem triumfu zła
        nad dobrem.

        Aha. Wychodzi na to, że jak wejdziemy do Unii to już kaplica, Antychryst
        zwycięży. Tymczasem wcale nie. Zawsze pozostaje niezachwiana pewność, że
        zbiurokratyzowany i zetatyzowany moloch musi któregoś dnia paść. Głęboka
        liberalizacja w warunkach ustroju demokratycznego jest na szczęście niemożliwa.
        Taki już jest ten świat. Pan Bog miał rację, gdy stwirdził, że to co uczynił,
        jest dobre :)
        Amen
        • Gość: kai Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 11:22
          Gość portalu: erik napisał(a):

          > Tak więc Unia u swych fundamentów wspiera się na obcych, zgoła nieuropejskich
          i
          >
          > niechrześcijańskich podstawach. Cel swojego istnienia zaczerpnęła z judaizmu,
          a
          >
          > model organizacyjny z Bizancjum (które z kolei pełnym garściami czerpało z
          > typowo już wschodnich starożytnych cywilizacji Babilonu, Persji czy Egiptu).
          >
          > Nie chcę tutaj zbyt sczegółowo opisywać dlaczego tak się stało, bo pewnie
          > zostałbym zaszczuty przez kilku piszących na tym forum euroentuzjastów. W
          > każdym razie żywię głębokie przekonanie o deteminiźmie historii, i za Pismem
          > Świętym wierzę w negatywną rolę żydowskiego judaizmu w dziejach świata.
          > Oczywiście tego judaizmu nie wolno utożsamiać z samymi tylko Żydami. Trzeba
          go
          > postrzegać jako pewien sposób widzenia świata, niezależny od rasy czy narodu,
          > choć mający swe źródło właśnie w religi żydowskiej. Ten judaistyczny
          > materializm jest odwiecznym wrogiem chrześcijańskiej duchowości, a walka
          między
          >
          > tymi siłami dobra i zła jest nieodłącznym elementem dziejów od czasu
          przyjścia
          > Chrystusa. Dziś bez wątpienia trzeba oddzielić judaizm w wąskim, typowym
          tylko
          > dla Żydów religijnym wydaniu, od judaizmu w rozumieniu szerszym, tym w którym
          > został on przyjęty przez zlaicyzowane narody pogańskie. Ten
          > dzisiejszy "judaizm" to materializm postoświeceniowy, stawiający człowieka w
          > centrum świata, zastępujący dawne "przesądy" kultem nauki i rozumu, dążący do
          > ciągłego postępu, do nieustannego przekształcania materialnej rzeczywistości
          > (ciągła zmiana zamiast trwania tego co dobre), wreszcie mający
          chrześcijaństwo
          > i jego dorobek w głębokiej pogardzie (co już zostało zapożyczone z judaizmu w
          > najczystszej postaci).
          >
          > Piszę to wszystko tylko po to, aby uzmysłowić, że pomimo dzisiejszego braku
          > zainteresowania ze strony Unii sprawami światopoglądowymi, atak na tę
          > zarezerwowaną dziś suwerennym państwom sferę jest w dłuższej perspektywie
          > nieunikniony. Nie trzeba przy tym podzielać mojego detrminizmu, wystarczy
          > przyjżeć się dzisiejszej Europie.
          > Otóż ta Europa w mniejszym lub większym stopniu jest już dzisiaj
          > zdechrystianizowana. Ten proces postępuje już od stuleci, ale nabrał
          > niebywałego przyśpieszenia wraz z upowszechnieniem się ustrojowego modelu
          > demokratycznego. Dotyczy to chyba każdego państwa, w tym również Polski. Sama
          > Unia oficjalnie nie miesza się jeszcze za bardzo w te kwestie, ale jest to
          bez
          > wątpienia przemyślana taktyka. Po prostu opozycja wobec takich pomysłów
          byłaby
          > dzisiaj jeszcze zbyt silna. Na razie mamy więc wielki okres oczekiwania na
          > dzień, gdy Kościół i narody katolickie zmiękną w wystarczający sposób, aby
          atak
          >
          > na nie nie wywołał większego zamieszania.
          >
          > Ile na to trzeba czasu? Myślę, że już niewiele (demokracja robi swoje). W
          > każdym razie będzie to ostatnia przeszkoda na drodze do zagłady starej Europy
          > chrześcijańskich narodów. No a gdy chrześcijański fundament zostanie
          skruszony
          > do końca, nie będzie oczywiście żadnych przeszkód na drodze do zaakceptowania
          > eutanazji, aborcji, całkowitego równouprawnienia homoseksualistów itp.
          >
          > Aby nie było wątpliwości, uważam że nawet jeśli Polska nie wejdzie do Unii,
          ten
          >
          > proces będzie u nas przebiegał równolegle, o ile nie zrezygnujemy z
          demokracji.
          >
          > Globalizacja, tv sat, o których pisze Pan Duszczyk, nie mają tutaj nic do
          > rzeczy. Złe wzorce istniały zawsze. Dlatego racją jest, że ważna będzie
          > edukacja naszych dzieci, ale na niewiele sie ona zda, jeśli rzeczywistość
          > będzie zgoła inna. Cóż pomoże mówienie dziecku, że eutanazja czy aborcja jest
          > złem, skoro przy okazji będziemy go też uczyć cnót obywatelskich w stosunku
          do
          > państwa, które te negatywne zachowania dopuszcza?
          >
          > Przede wszystkim jestem więc za dokonaniem ostatecznego rozbratu z
          demokracją.
          > Lud jest łatwym narzędziem w rękach kłamców, i dlatego zawsze w ostatecznym
          > rachunku bierze ich stronę. Uczciwość i prawdomównośc to w demokracji cechy
          > negatywne, dlatego każdy dzień w demokratycznym reżimie jest dniem triumfu
          zła
          > nad dobrem.
          >
          > Aha. Wychodzi na to, że jak wejdziemy do Unii to już kaplica, Antychryst
          > zwycięży. Tymczasem wcale nie. Zawsze pozostaje niezachwiana pewność, że
          > zbiurokratyzowany i zetatyzowany moloch musi któregoś dnia paść. Głęboka
          > liberalizacja w warunkach ustroju demokratycznego jest na szczęście
          niemożliwa.
          >
          > Taki już jest ten świat. Pan Bog miał rację, gdy stwirdził, że to co uczynił,
          > jest dobre :)
          > Amen


          Zapomniałeś dodać o wpływach azteckich i pewnych naleciałościach kultury
          polinezyjskiej.
          • Gość: erik Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 11:38
            Gość portalu: kai napisał(a):

            > Zapomniałeś dodać o wpływach azteckich i pewnych naleciałościach kultury
            > polinezyjskiej.


            możliwe, że coś przeoczyłem :)
            W każdym razie o ile znaleźlibyśmy w Unii "pewne naleciałości" kultury
            polinezyjskiej, to z pewnością nie znajdziemy tam ani pyłka z tego co kiedyś
            nazywano cywilizacją łacińską.
    • gerkad Re: Kwestie swiatopogladowe 19.01.03, 18:56
      Witam,
      po pierwsze jesli pan Duszczyk napisał to co cytowałeś , to ma powazne problemy
      z ortogafią.Ad rem - akurat nie boje sie w naszym akcesie do UE narzucania nam
      kwestii swiatopoglądowych.Mam obiekcje do akcesji w wymiarze li tylko
      ekonomicznym i społecznym natomiast daleki jestem to ,że narzucanie Polakom
      nowych systemów wartości zmieni naszą mentalność .Polska jest jednym z
      nielicznych na swiecie krajów homogenicznych jesli chodzi o narodowość, ma
      silne podłoże jesli chodzi o wszelkie tradycje i kulturę.Te dwa wymienione
      pierwistki swiadczą o żywotności narodu, bo gdy umiera tradycja i kultura to
      przestaje takze istniec naród.Polacy nawet w trudnych czasach stanowili
      awangardę kulturalną Europy i wnosili w jej dziedzictwo niemały wkład.Nie ma
      czasu na specyfikowanie ale powieściopisarze,malarze a w obecnym czasie
      najlepsi nawet na świecie poeci, dalej kompozytorzy,rezyserzy itd. Więcej ja
      uważam, ze akurat na tej niwie mogą tchnąć ożywienie i nowe spojrzenie w
      przeciwieństwie do ekonomii, tu do zaoferowania mamy niewiele ale także
      niewiele ma do zaoferowania nam Wspólna Europa.Czy w Hiszpanii coś sie zmieniło
      od kilkunastu lat akcesjii ?We Włoszech na południu dalej funkcjonuje "comorra"
      i "cosa nostra".Irlandia też sie oparła nawet w kwestiach tak etycznie
      drażliwych jakim jest kwestia aborcji.Weźmy pod uwage fakt ,że akceleracja
      zmian we współczesnym świecie jest niespotykana w porównaniu z wczesniejszymi
      epokami.W zasadzie mozna skonstatować, ze jedyna pewna rzeczą w dzisiejszej
      rzeczywistości to nieuchronność ciągłych zmian.Biorąc jeszcze pod uwage fakt
      globalizacji wszelkie innowacje w sztuce, kulturze ,modzie przenoszą sie na
      inne grunty prawie ,że natychmiast i ma to miejsce nizależnie od źródła tej
      innowacji ( Stany Zjednoczone ,Europa czy Azja ).Narody o dłuższym nazwijmy to
      stażu kulturalnym i tradycjach a do takich zaliczam nasz kraj sa według mnie
      mniej podatne na wzorce z innych kultur.Oczywiscie są pewne wyjątki vide
      skopiowany "Dzień świetego Walentego ' praktycznie przyjał sie w naszej
      obyczajowości ale np. juz Halloween nie za bardzo i mam nadzieje ,ze zostanie
      całkowicie relegowany.Konkludując mam nadzieje, że to my bedziemy w niektórych
      kwestiach obyczajowych, kulturalnych i naszych tradycji ( kuchnię chyba tez do
      tego mozna zaliczyć) podziwiani i to my z kolei będziemy w stanie odrzucać złe
      i pełne szmiry oraz banalności wzorce z innych demokracji a przyswajac te godne
      uwagi.
      Pozdrawiam z nuta nadziei.
      • gerkad Re: Kwestie swiatopogladowe 19.01.03, 19:06
        Poniewaz nie czytałem, nie znałem zagadnień ale wydaje mi sie,ze smiało moją
        wypowiedź mozna zaliczyc do ostatniego punktu.
      • Gość: robi Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 19:20
        Bardzo ładnie to napisałeś i w zasadzie nie pozostaje mi wiele do dodania. Może
        tylko to, że dla młodzieży jesteśmy starymi piernikami i nasze poglądy niewiele
        ją (tzn. młodzież) obchodzą. A to właśnie młode pokolenie jest nośnikiem nowych
        trendów kulturowych. Tak naprawde nie ma wielkiego znaczenia dla kierunku
        rozwoju kulturowego, czy będziemy w UE, czy nie. Powszechny dostęp do różnych
        źródeł informacji powoduje, że globalne mody, także kulturowe przenikają do
        Polski bardzo szybko. Jest to zjawisko, którego nie da się zatrzymać.
        Musielibyśmy odizolować sie jako naród jak Chasydzi czy Mormoni, żeby zachować
        własną nienaruszoną tradycję. Kultura masowa będaca wytworem cywilizacji
        kosumentów, napawa mnie pewnym niepokojem, ale ona juz tu jest, więc trzeba się
        z tym pogodzić. Stąd także i dla mnie kwestie swiatopoglądowe nie stanowią
        problemu w naszej integracji z UE. Natomiast aspekt ekonomiczny akcesji to
        zupełnie inna bajka.
      • maciej.duszczyk Re: Kwestie swiatopogladowe 20.01.03, 09:11
        No i zbłaźniłem się, choć tak się pilnowałem. Przepraszam za to „zalerzy”. Nie
        chciałem w to nigdy wierzyć, ale cos takiego jak dysortografia istnieje.
        Dobrze, że moja żona jest logopedą.

        Do wątku ustosunkuje się trochę później.

        Maciej Duszczyk
        • Gość: robi ortografia IP: *.waw1.bptnet.pl 20.01.03, 09:27
          Proszę się nie martwić panie Macieju, to normalny objaw uwstecznienia
          spowodowany używaniem komutera, który sam poprawia błędy. Niestety na tym forum
          taki "poprawiacz" nie jest dostępny, stąd problemy. Sam się czasami łapię na
          prostych błedach i dla upewnienia sprawdzam w "wordzie", jak jest poprawnie.
          • Gość: PABLO radosny kimmjiki IP: *.kamir.com.pl 20.01.03, 17:43
            kimmijki jest radosnym eurofanem. Nie wiem po co on
            właściwie chce wchodzić do Unii? Żeby jeździc bez
            paszportu? Żeby nie było granic celnych?
            Czym jest UE? I po co nas tam pcha Adam Michnik i jego
            ideologiczny organ? Adama nie obchodzi wolność
            gospodarcza Adam to ostatni ideolog na polskiej scenie.
            Unia to własnie projekt ideologiczny i nawet jesli
            jeszcze nie reguluje kwestii światopoglądowych to będzie
            je regulować gdyż w tym tkwi istota unii.
            Stawiam dolary przeciwko orzechom iż Unia doprowadzi w
            bardzo krótkim czasie do:
            1) wyrównania stawek podatkowych we wszytskich krajach
            2) wprowadzenia unijnych norm światopoglądowych dla
            każdego kraju członowskiego oczywiscie kierunek jest juz
            wyznaczony: aborcja tak, eutanazja tak, kara śmierci nie.
            panie kimmjiki unia to unifikacja czyli jednorodność. pan
            duszczyk napisał że siła unii leży w różnorodności. Cóż
            kiedy chodzi aby wszystko ujednolicić: po cholere byłyby
            wtedy te tysiace eurourzędasów?
            • kimmjiki Re: radosny kimmjiki 20.01.03, 22:11
              Gość portalu: PABLO napisał(a):

              > kimmijki jest radosnym eurofanem. Nie wiem po co on
              > właściwie chce wchodzić do Unii? Żeby jeździc bez
              > paszportu? Żeby nie było granic celnych?

              Miedzy innymi.

              > Unia to własnie projekt ideologiczny i nawet jesli
              > jeszcze nie reguluje kwestii światopoglądowych to będzie
              > je regulować gdyż w tym tkwi istota unii.

              Ho ho, nie dosc, ze bedzie regulowac, to jeszcze "w tym tkwi istota". Ciekawe,
              ze przez pol wieku pies z kulawa noga nie obejrzal sie w Brukseli na kwestie
              swiatopogladowe, a tu nagle mieliby diametralnie odmienic swoje podejscie.

              > Stawiam dolary przeciwko orzechom iż Unia doprowadzi w
              > bardzo krótkim czasie do:
              > 1) wyrównania stawek podatkowych we wszytskich krajach
              > 2) wprowadzenia unijnych norm światopoglądowych dla
              > każdego kraju członowskiego

              Przyjmuje zaklad i dodaje, ze tu mi kaktus wyrosnie, jesli choc jedna z tych
              przepowiedni sie spelni.
            • Gość: robi Re: radosny kimmjiki IP: *.dialup.warszawa.pl 20.01.03, 23:09
              Gość portalu: PABLO napisał(a):

              > Stawiam dolary przeciwko orzechom iż Unia doprowadzi w
              > bardzo krótkim czasie do:
              > 1) wyrównania stawek podatkowych we wszytskich krajach
              > 2) wprowadzenia unijnych norm światopoglądowych dla
              > każdego kraju członowskiego oczywiscie kierunek jest juz
              > wyznaczony: aborcja tak, eutanazja tak, kara śmierci nie.
              > panie kimmjiki unia to unifikacja czyli jednorodność. pan
              > duszczyk napisał że siła unii leży w różnorodności. Cóż
              > kiedy chodzi aby wszystko ujednolicić: po cholere byłyby
              > wtedy te tysiace eurourzędasów?

              W obydwu przypadkach masz trochę racji, ale tylko trochę:

              1)UE dąży do ujednolicenia stawek podatków pośrednich poprzez wprowadzenie
              chociażby stawek minimalnych. Dla Polski ma to takie znaczenie, że pojawi się
              np. 3% VAT na żywność, co napewno spowoduje zwyżki cen. Inaczej jest z
              podatkami dochodowymi, ponieważ praktycznie w każdym kraju 15 obowiazują inne
              zasady (choć wykazują wiele wspólnych cech). Ogólnie UE przyjęła zasadę tzw.
              konwergencji systemów podatkowych, tj. stopniowego zbliżania bez wyznaczania
              sztywnych ram.

              2) W przypadku norm światopoglądowych nasza akcesja co najwyżej przyspieszy
              pewne nieodwracalne procesy związane z globalizacją i tzw. kulturą masową i w
              tym zakresie masz rację, że dojdzie do unifikacji poglądów na wymienione
              zagadnienia. Ale odbędzie się to w sposób naturalny, na skutek częstszych, niż
              dotychczas kontaktów. Nie będą do tego potrzebne żadne nakazy i zakazy urzędowe.

              Gdyby kontrowersje wokół akcesji dotyczyły wyłącznie w/w kwestii na pewno
              głosowałbym "tak".
        • robert_de_molesme ortografia 20.01.03, 09:34
          Panie Macieju - glowa do gory.

          Wszystkim sie zdarza pomylic. Ja juz sie z kieszonkowym slowniczkiem
          orgograficznym sie nie rozstaje. Zwalam wine na te kope lat za granica i
          ograniczony kontakt z jezykiem, ale to wymowka jak inne.

          Zauwazylem Panski blad, i nie ze zlosliwosci go zostawilem, a dlatego by nie
          cenzurowac Panskiej wypowiedzi w zaden sposob. Nawet przecinka nie tknalem.

          Pozdrawiam

          RdM
        • gerkad Errare humanum est 20.01.03, 20:25
          Nie miałem żadnych intencji aby wykorzystac potkniecie, bowiem jest to sprawa
          pozamerytoryczna.Nie mógłbym jednak przejść obok bez ingerencji ( nie pozwala
          mi na to mojaosobowość skorpiona,jak i fakt,że pracujac jako "belfer"-
          matematyk też zwracałem na to uwagę).
          Chciałby przeprosić jesli mój głos zabrzmiał zbyt mentorsko,natomiast co do
          kwestii "invocatio dei" przyszłej konstytucji UE jestem tez za , postrzegam
          bowiem siebie jako konserwatywnego liberała z tym, że nie sądze aby inicjatywa
          mogła wyjść od aktualnego parlamentu , bo ten ( mam na mysli koalicyjną
          większość ) raczej mysli o dotrzymaniu obietnic wyborczych i w wyniku spadku
          notowań przywołuje dyżurny temat ustawy o aborcji mimo odmiennego zdania
          prezydenta czy nawet prawie juz neofitę - premiera.
    • kimmjiki Re: Kwestie swiatopogladowe 19.01.03, 23:29
      robert_de_molesme napisał:

      > Sa chetni do merutorycznej dyskusji?

      A o czym tu dyskutowac? Unia nie reguluje kwestii swiatopogladowych i tyle. Nic
      wiecej nie da sie tu powiedziec, bo temat po prostu nie istnieje.
      • Gość: Michał Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 06:55
        Unia zajmuje się sprawami światopoglądowymi, np. ostatnio parlament europejski
        zdecydowanie poparł aborcję.
        Socjaliści chcą, aby związki homoseksualistów miały status małżeństw, chcą tez
        legalizacji eutanazji.
        Żądanie zniesienia kary śmierci to także jeden z przykładów ingerencji Unii w
        sprawy swiatopoglądowe.
        Powyższe pomysły są forsowane wbrew woli większośći społeczeństw.
        • kimmjiki Re: Kwestie swiatopogladowe 20.01.03, 12:00
          Nic z tego, o czym mowiles, nie jest regulowane przez prawo unijne.
          • maciej.duszczyk Re: Kwestie swiatopogladowe 20.01.03, 15:44
            Szanowni Forumowicze,

            Ten temat jest bardzo ciekawy. Zgadzam się z kimijki, że tych kwestii nie
            reguluje prawo wspólnotowe. Nie oznacza to jednak, że takiej dyskusji nie ma i
            nie należy jej dalej prowadzić. Jest to szczególnie ważne, ponieważ wiele osób
            wykorzystuje to, żeby nadużywać pewnych argumentów działających na wyobraźnię,
            szczególnie w naszym kraju, gdzie te kwestie są tak ważne. Uważam, że nie ma co
            dyskutować na temat pochodzenia Unii Europejskiej. Przeszła ona tak daleką
            drogę od pomysłu Wspólnoty Węgla i Stali, że doszukiwanie się obecnie jakiejś
            głębszej logiki w tamtym czasie jest bezpodstawne. Dzisiaj taka dyskusja ma
            większy sens, chociażby w dobie rozmów na temat Konstytucji UE (nie sądzę
            jednak, żeby ona w niedługim czasie powstała). Tak naprawdę to kwestie
            światopoglądowe dyskutowane są jedynie w Parlamencie Europejskim i mają raczej
            kawiarniany charakter, ponieważ nie mają większego znaczenia dla obecnej UE.
            Nie oznacza to jednak, że można to pomijać. Skupie się na kwestiach dotyczących
            polityki pronatalistycznej lub antynatalistycznej kreowanych w różnych
            państwach członkowskich oraz stosunków społecznych. Przykładowo w większości
            państw członkowskich UE istnieje dość liberalne prawo dotyczące przerywania
            ciąży. Odmiennie jest w Irlandii, gdzie prawo to jest bardziej restrykcyjne niż
            u nas. Nie oceniam tego tylko stwierdzam fakt. Należy teraz założyć, że w
            drodze legislacji - Irlandii, czy w przyszłości Polsce będzie się narzucać
            przyjęcie konkretnego rozwiązania (nie wiadomo jakiego, można sobie równiez
            wyobrazić np., że do głosu dojdą ultrakatolicy, którzy będą chcieli zaostrzenia
            tych przepisów w całej UE, choć oczywiście kierunek jest raczej odwrotny). W
            związku z tym, że brak jest w Traktatach zapisów to umożliwiających, konieczna
            byłaby ich nowelizacja, co z kolei pociągałoby zgodę tych państw na takie
            zapisy. Oczywiście byłby tu sprzeciw i sprawa jest załatwiona. Jednym słowem
            nie wyobrażam sobie, żeby w dającej się przewidzieć perspektywie coś takiego
            miało miejsce. Musiałby tu zostac wypracowany jeden model "europejski system
            wartości", co chyba jest po prostu niemożliwe. Siła Europy leży w jej
            różnorodnosci. Kolejna kwestia to model polityki rodzinnej. I tak bogate
            państwa stosują system zachęt (słabo skutkujący) inne pozostają raczej bierne
            (np. Polska). Wydaje się, że dany model zależeć będzie w przyszłości od nacisku
            społecznego i sytuacji demograficznej. Tutaj są dwa wyjścia albo masowa
            imigracja albo aktywna polityka prorodzinna. Pomimo tego, że dzisiaj mówi się
            więcej o tej pierwszej to w przyszłości wróci debata o tej drugiej.
            Prawdopodobnie konieczny będzie tu model pośredni.

            Innym problemem jest pewnego rodzaju indoktrynacja, polegającą na preferowaniu
            pewnych liberalnych zachowań dotyczących postaw społecznych (legalizacja
            związków homoseksualnych, eutanazji itp.). To jest inny problem, tylko z nim
            sama UE nie ma związku. To jest pewien model obowiązujący w kilku państwach
            członkowskich i coraz bardziej rozpowszechniający się w społeczeństwach
            demokratycznych i wolnorynkowych. I tutaj przechodzimy do dyskusji na temat
            odnowy społecznej i więzi międzyludzkich, które pod koniec XX wieku zostały
            jednak zaburzone. Trzeba pamiętać jeszcze o jednym. I tutaj nie mogę zgodzić
            się z erykiem Globalizacja wymusza wiele zmian związanych z technologiami
            informacyjnymi i szybkością podróży. Kraj demokratyczny, wolnorynkowy nie
            prowadzący polityki emigracyjnej nie może przeciwdziałać w prosty sposób
            zdobywaniu informacji (skończyłaby się demokracja i wolny rynek). Może za to
            oddziaływać na ich interpretacje poprzez mądrą politykę. Głównym źródłem są
            jednak rodzice i dlatego pisałem o wychowaniu. Nie zawsze się to udaje, ale na
            zaniechanie nie można sobie pozwalać.

            Podsumowując nie łączyłbym tej problematyki bezpośrednio z członkostwem w UE.
            Jednocześnie obserwowałbym tę debatę w Parlamencie i nie zwracałbym uwagi na
            wypowiedzi o konserwatywnej i zacofanej Polsce. Tak jak Francja nie jest
            mocarstwem tak Polska nie jest konserwatywna (dwa stereotypy). Ktoś sobie może
            opowiadać dowolne epitety (chociaz konserwatywny to nie np. moim zdaniem zły
            czy zacofany) i to jego problem ludzi, którzy mu wierzą. Nasz kraj jest po
            prostu pod tym względem normalny mając swoją tradycję. Ponadto jako obywatel
            kraju członkowskiego chciałbym, żeby nasi Parlamentarzyści (przecież ich
            wybierzemy samodzielnie) brali udział w tej debacie po obu stronach. Jaka
            Polska będzie w przyszłości pod względem modelu społecznego, o tym zadecyduje
            nie członkostwo a zupełnie inne kwestie.

            To na razie tyle i proponuje jeszcze jeden temat. Co sądzicie na temat naszej
            inwokacji dei w Konstytucji. Może być podstawą Konstytucji UE czy nie? Ja
            jestem zdania, ze tak i to byłby taki nasz wkład do tej
            debaty.

            Pozdrawiam

            Maciej Duszczyk
            • bebokk Re: Kwestie swiatopogladowe 20.01.03, 22:38
              Pomijając fakt, że moim zdaniem konstytucja europejska jest niepotrzebna ( po
              co konstytucja współnocie gospodarczej jaką jest Unia ? ), to :
              - zapis w polskiej konstytucji jest dobry i każdy może się pod nim podpisać,
              chyba, że nie cierpi osobiście Pana Boga. Zapis jest bowiem neutralny
              i niewierzący w Pana Boga jest w konstytucji potraktowany tak samo.
              - w samej Unii jest bardzo silna grupa dążąca do narzucenia wszystkim
              cżłonkom "jedynie słusznych" pomysłów światopoglądowych. Nie jestem za
              dyskryminacją mniejszosci seksualnych, ale skoro od powstania cywilizacji
              termin małżeństwo odnosił się do związków damsko-męskich, to nie można na siłę
              robić z niego pośmiewiska. Homoseksualiści powinni mieć możliwość zawierania
              umó cywilno-prawnych i sprawa będzie załatwiona. Równie dobrze można podważyć
              sens wszystkich pojęć prawnych i na przykład nadać takie same prawa jak
              dorosłym dzieciom lub uznać, że nie można dzielić mieszkańców na obywateli
              danego kraju i tzw. pobytowców.
              To dziwne, że zwolennicy tolerancji dla mniejszości nie tolerują zwykle
              poglądów wiekszości.
            • Gość: erik Re: Invocatio Dei, i nie tylko IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 12:37
              Witam

              Mam nadzieję Panie Macieju, że pewne nieporozumienia z poprzedniego wątku
              zostały już wyjaśnione. Po prostu nie przyszło mi do głowy, że nasze forumowe
              złośliwości ktoś może wziąść na poważnie. Zresztą byłoby to sprzeczne z
              głoszonym tutaj przeze mnie katolickim punktem widzenia. W każdym razie
              przepraszam jeżeli poczuł się Pan urażony.

              maciej.duszczyk napisał:

              ) wiele osób wykorzystuje to [kwestie światopoglądowe - e.], żeby nadużywać
              ) pewnych argumentów działających na wyobraźnię, szczególnie w naszym kraju,
              ) gdzie te kwestie są tak ważne.


              Proszę mi wierzyć, że nie używam owych "pewnych argumentów" nigdzie indziej,
              poza tym forum. Po prostu zostałbym wyśmiany, i nikt nie chciałby mnie dalej
              słuchać (forum na szczęście rządzi się nieco innymi prawami).


              ) Uważam, że nie ma co dyskutować na temat pochodzenia Unii Europejskiej.
              ) Przeszła ona tak daleką drogę od pomysłu Wspólnoty Węgla i Stali, że
              ) doszukiwanie się obecnie jakiejś głębszej logiki w tamtym czasie jest
              ) bezpodstawne.


              Nie ma tutaj żadnej ludzkiej logiki. Jeśli te zarzuty odnoszą się do mnie, to
              śpieszę sprostować, że nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, i nie
              wierzę w istnienie jakiegoś "tajnego rządu światowego", chcącego zniszczyć
              chrześcijaństwo. Jedyne w co wierzę w tym przypadku, to w nieustanną ingerencję
              szatana w nasze ziemskie dzieje, i w to, że ślady jego obecności można z
              łatwością odczytać. Nie chcę nikogo zanudzać dalej tymi sprawami, ale dla
              chrześcijanina powinny to być prawdy oczywiste. Wystarczy otwoszyć Pismo
              Święte, i już na pierwszych kilku stronach ST, na przykładzie Abrahama i jego
              rodziny znajdzie się klucz do zrozumienia dziejów świata. Nie wspominając już o
              fundamentalnej z tego punktu widzenia teologii Św. Pawła. Ale to są sprawy
              wiary, dlatego zostawiam ją już w spokoju. W każdym razie takie widzenie świata
              jeszcze kilkadziesiąt lat temu było czymś oczywistym, nie wzbudzającym uśmiechu
              politowania. Znak czasu. Być może zbliżają się czasy ostateczne? :)))

              Dla porządku. Nie twierdzę, że EWWS, Euratom, EWG czy UE powstały na skutek
              zmowy masonerii czy jakichś innych wrogów Kościoła. To nonsens. Nie twierdzę
              też, że np. Romano Prodi podpisał pakt z diabłem. Krótko mówiąc prymitywnym
              jest tok myslenia, wskazujący że za UE kryje się uświadomiona chęć zniszczenia
              Boga (choć w pojedynczych, klinicznych przypadkach jest to widoczne).
              Uprawnione jest za to twierdzenie, że logika i dynamika zmian w Europie, a co
              za tym idzie w UE, prowadzą do ostatecznego wykreślenia Chrystusa z ludzkiej
              świadomości. Tylko tyle.


              ) Dzisiaj taka dyskusja ma większy sens, chociażby w dobie rozmów na temat
              ) Konstytucji UE (nie sądzę jednak, żeby ona w niedługim czasie powstała). Tak
              ) naprawdę to kwestie światopoglądowe dyskutowane są jedynie w Parlamencie
              Europejskim i mają raczej
              ) kawiarniany charakter, ponieważ nie mają większego znaczenia dla obecnej UE.
              ) Nie oznacza to jednak, że można to pomijać. Skupie się na kwestiach
              dotyczących
              )
              ) polityki pronatalistycznej lub antynatalistycznej kreowanych w różnych
              ) państwach członkowskich oraz stosunków społecznych. Przykładowo w większości
              ) państw członkowskich UE istnieje dość liberalne prawo dotyczące przerywania
              ) ciąży. Odmiennie jest w Irlandii, gdzie prawo to jest bardziej restrykcyjne
              ) niż u nas. Nie oceniam tego tylko stwierdzam fakt. Należy teraz założyć, że w
              ) drodze legislacji - Irlandii, czy w przyszłości Polsce będzie się narzucać
              ) przyjęcie konkretnego rozwiązania (nie wiadomo jakiego, można sobie równiez
              ) wyobrazić np., że do głosu dojdą ultrakatolicy, którzy będą chcieli
              ) zaostrzenia tych przepisów w całej UE, choć oczywiście kierunek jest raczej
              ) odwrotny). W związku z tym, że brak jest w Traktatach zapisów to
              ) umożliwiających, konieczna byłaby ich nowelizacja, co z kolei pociągałoby
              ) zgodę tych państw na takie zapisy. Oczywiście byłby tu sprzeciw i sprawa jest
              ) załatwiona. Jednym słowem nie wyobrażam sobie, żeby w dającej się przewidzieć
              ) perspektywie coś takiego miało miejsce.

              A czy wyobrażał Pan sobie piętneście lat temu tak daleko idące zmiany w kraju i
              w Europie? Albo, czy wyobrażał Pan sobie dwa lata temu, że pomysł Konstytucji
              UE stanie się czymś oczywistym, na wyciągnięcie ręki. Myślę, że kiedy pisze
              Pan, że nie wierzy w powstanie owej konstytucji, to oszukaje Pan trochę samego
              siebie. Bo co by to miało znaczyć, że konstytucji UE nie będzie? Czyżby
              przewidywał Pan załamanie się prac Konwentu UE, jakiś nieprzezwyciężalny impas?
              Jeśli tak, to prosiłbym o jakieś konkrety. Na czym Pan te przeczucia oparł?


              ) Musiałby tu zostac wypracowany jeden model "europejski system
              ) wartości", co chyba jest po prostu niemożliwe.

              Ten model istniał ponad tysiąc lat (chrześcijaństwo - rozum - praworządność).
              Niestety, większa część Europy i Europejczyków porzuciła go, otwierając się na
              wpływy innych systemów wartości jako równoprawnych. Dzięki temu mamy dziś inny
              obowiązjący model (demokracja - tolerancja - neutralność światopoglądowa).
              Ciekaw jestem, czy jest Pan w stanie temu zaprzeczyć?

              ) Siła Europy leży w jej różnorodnosci.

              Mały błąd. Siłą Europy zawsze była jedność w różnorodności. Dziś różnorodność
              zanika - zasługa UE


              ) Kolejna kwestia to model polityki rodzinnej. I tak bogate
              ) państwa stosują system zachęt (słabo skutkujący) inne pozostają raczej bierne
              ) (np. Polska). Wydaje się, że dany model zależeć będzie w przyszłości od
              ) nacisku społecznego i sytuacji demograficznej. Tutaj są dwa wyjścia albo
              ) masowa imigracja albo aktywna polityka prorodzinna. Pomimo tego, że dzisiaj
              ) mówi się więcej o tej pierwszej to w przyszłości wróci debata o tej drugiej.
              ) Prawdopodobnie konieczny będzie tu model pośredni.

              Wyczuwam to szczyptę europejskiej nowomowy, i może dlatego nie jestem w stanie
              zaskoczyć o co Panu chodziło. Gdyby był Pan łaskaw sformułowować tę myśl w
              sposób bardziej przystępny, byłbym wdzięczny :)


              ) Innym problemem jest pewnego rodzaju indoktrynacja, polegającą na
              ) preferowaniu pewnych liberalnych zachowań dotyczących postaw społecznych
              )(legalizacja związków homoseksualnych, eutanazji itp.). To jest inny problem,
              ) tylko z nim sama UE nie ma związku. To jest pewien model obowiązujący w kilku
              ) państwach członkowskich i coraz bardziej rozpowszechniający się w
              ) społeczeństwach demokratycznych i wolnorynkowych.


              Ma Pan świętą rację. Jest to model "coraz bardziej rozpowszechniający się w
              społeczeństwach demokratycznych". Ja uważam tak samo. I jestem podobnie jak Pan
              przekonany, że Unia nam tego modelu nie narzuci. Po prostu demokracja zrobi u
              nas i w pozostałych państwach Europy swoje, i wtedy sami poprosimy, by ten
              model stał się modelem ogólnoeuropejskim, sankcjonowanym przez Unię. Myslę, że
              sam Pan teraz zauważa, jak demokracja zmienia różnorodność kulturową Europy w
              ujednolicenie.


              ) I tutaj przechodzimy do dyskusji na temat odnowy społecznej i więzi
              ) międzyludzkich, które pod koniec XX wieku zostały
              ) jednak zaburzone. Trzeba pamiętać jeszcze o jednym. I tutaj nie mogę zgodzić
              ) się z erykiem Globalizacja wymusza wiele zmian związanych z technologiami
              ) informacyjnymi i szybkością podróży. Kraj demokratyczny, wolnorynkowy nie
              ) prowadzący polityki emigracyjnej nie może przeciwdziałać w prosty sposób
              ) zdobywaniu informacji (skończyłaby się demokracja i wolny rynek). Może za to
              ) oddziaływać na ich interpretacje poprzez mądrą politykę. Głównym źródłem są
              ) jednak rodzice i dlatego pisałem o wychowaniu. Nie zawsze się to udaje, ale
              ) na zaniechanie nie można sobie pozwalać.


              Powiem więcej. Również państwo niedemokratyczne nie może i nie ma prawa
              przeciwdziałać w zdobywaniu informacji. Róznica jest taka, że państwo
              niede
              • Gość: Robi1 Re: Invocatio Dei, i nie tylko IP: *.zax.pl 21.01.03, 13:36
                Z ta chrześcijańską tradycją to chyba nie jest takie proste. W Europie od dawna
                istnieją 3 główne nurty chrześcijaństwa - i na pewno nie są one identyczne. Mi
                jako ateiście najbardziej podoba się nurt protestancki - jest najbardziej
                szczery - wyznawców ma chyba najmniej, ale za to przynajmniej zaangazowanych.
                Wspólnego prawa aborcyjnego być nie musi - dziś Polki, które po długim namyśle
                zdecydowały się na przerwanie ciąży jeżdżą do Czech czy Holandii. Wkrótce będą
                jeździć bez paszportu, wystarczy im dowód osobisty - jak ktoś zechce, to i tak
                usunie, a "moralizatorzy"? Jedynie zwiększają koszty takich zabiegów, napędzają
                więcej pieniędzy klinikom poza Polską lub też narażają lekarzy i pacjentki na
                nielegalne aborcje w Polsce.

                Gorzej już będzie miał ktoś obłożnie chory, bo turystyka eutanazyjna nie będzie
                miała szans, chyba że ... ?

                Pary jednopłciowe też mogą sobie jechać do Berlina, ale w Polsce i tak tego
                nikt nie uzna. Próbuje się tłumić dyskusję tematem adopcji dzieci, a odmawia
                się w imię niby wyższych wartości podstawowych praw tym ludziom - prawo
                spadkowe promuje biologiczna rodzinę zmarłego, nawet gdy nie miał z nią przez
                długi czas nic wspólnego, to i tak dziedziczy rodzina. Owszem, możnma
                sporządzić testament - ale tu są opłaty i łatwo go podwazyć, nawet obalić. Gdy
                mąż dziedziczy po żonie i odwrotnie bez opłat się obchodzi. Poza tym partner
                (ka) może mieć problem z odwiedzeniem swego partnera/ki na oddziale intensywnej
                terapii, gdy tylko jakiś lekarz lub pielęgniarka będzie mieć taki kaprys.

                Załuję, że Unia nie ma mocy ustanowienia wszędzie legalizacji skracania
                cierpień dla osób śmiertelnie i beznadziejnie chorych oraz legalizacji związków
                jednopłciowych. Może ktoś zrobiłby to za Polskę.
                W naszym podporządkowanym w dużej mierze katolickiemu klerowi państwie wiele
                rzeczy moze się opóźnić, a to przede wszystkim dlatego, że ktoś kiedyś
                ratyfikował z Watykanem tak niekorzystny konkordat, jakiego chyba żadne państwo
                w Europie nie ma.
                • Gość: Michał Protestanci a sprawy swiatopoglądowe IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 17:40
                  Gość portalu: Robi1 napisał(a):

                  > Z ta chrześcijańską tradycją to chyba nie jest takie proste. W Europie od
                  dawna
                  >
                  > istnieją 3 główne nurty chrześcijaństwa - i na pewno nie są one identyczne.
                  Mi
                  > jako ateiście najbardziej podoba się nurt protestancki - jest najbardziej
                  > szczery - wyznawców ma chyba najmniej, ale za to przynajmniej zaangazowanych.
                  Co ty za bzdury piszesz ? Jestem na twoje nieszczęście protestantem i słabo mi
                  się robi czytając twoje brednie.
                  Szczerość chrzesciajnina nie zalezy od przynależności do danego Kościoła, tylko
                  od jego wiary. Mniej od protestantów jest prawosławnych.

                  Żaden z Kościołów protestanckich nie jest za aborcją, eutanazją i małżeństwami
                  homoseksualistów.
                  Co do pierwszysch dwóch problemów to stanowisko jest bezkompromisowe.
                  Co do ostatniego to pod wpływem propagandy laickiej w niektórych Kościołach
                  homoseksualiści są modni, ale oznacza to jedynie opiekę duszpaterską nad nimi,
                  a nie uznanie ich zwiazków jako małżeństw. Na to żaden Kościół nie pójdzie.
                  Eutanazja jest legalna w katolickiej Belgii, a w samej Holandii jest więcej
                  katolików niż protestantów.
                  W Szwecji homoseksualiści są uprzywilejowani przez państwo, ale np. w Finlandii
                  nie.
                  To, że prawo państwowe w większosci krajów europejskich zezwala na aborcję nie
                  oznacza, ze Kościoły to aprobują.
                  Różnica polega jedynie na tym, że Kościół katolicki protestuje silniej od
                  protestanckich.
                  Ale np. w USA głóną siłą występującą przeciwko aborcji, małżeństwom
                  homoseksualistów i eutanazji są protestanci, zwłaszcza na południu. To dzięki
                  ich głosom wygrali ostatnie wybory republikanie.
                  • robert_de_molesme Re: Protestanci i Katolicy 21.01.03, 17:48
                    Gość portalu: Michał napisał(a):

                    Co ty za bzdury piszesz ? Jestem na twoje nieszczęście protestantem i słabo mi
                    się robi czytając twoje brednie. Szczerość chrzesciajnina nie zalezy od
                    przynależności do danego Kościoła, tylko od jego wiary.

                    Michal.

                    Wlasnie trwa Tydzien Modlow za Jednosc Chrzescijan. Przesylam ci braterskie
                    pozdrowienie. W ubiegla niedziele w katolickiej Katedrze w moim miescie
                    wysluchalem ciekawego i kazania pastorki luteranskiej. Czy w Polsce
                    praktykowane sa wzajemne wizyty?

                    Szczesc Boze
                    Robert de Molesme
                    • Gość: Michał Re: Protestanci i Katolicy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 19:24
                      Nabożeństwa ekumeniczne odbywają się od wielu lat.
                      W polskim Kościele luterańskim nie ma kapłaństwa kobiet.
                      Tezę o tym, że protestanci mają inne poglądy od katolików w sprawach aborcji
                      czy eutanazji lansują dyletanci z Polski, którzy znają Zachód z wizyt
                      turystycznych i którym przepisy państwowe kojarzą się z poglądami duchownych.
                      Francuskich protestantów poznałem w Alzacji.
                      Taki np. Albert Scweitzer może być wzorem do naśladowania dla wszystkich.

                      Pozdrawiam serdecznie
            • Gość: erik Re: Invocatio Dei, i nie tylko IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 13:25
              kontynuuję :)

              Otóż w państwie niedemokratycznym sytuacja jest o tyle lepsza, że można pewne
              słuszne rozwiązania narzucić z góry. Nie prowadzi to w dodatku to żadnych
              wielkich protestów społecznych, bo te rozwiązania są naprawdę słuszne i w
              sposób naturalny bliskie ludziom. Tymczasem w państwie demokratycznym, za
              przeproszeniem, gów... zawsze wypłynie na wierzch. Obawiam się przy tym, że
              nawet dobre wychowanie naszych dzieci na niewiele się tutaj zda, jako że nie
              można być cywilizowanym na dwa sposoby (w tym przypadku poprzez wzorce rodzinne
              i sprzeczne z nimi wzorce tolerowane przez państwo). Tak więc w więksości
              przypadków, człowiek postawiony przed alternatywą rodzina-społeczeństwo,
              wybierze to, co jest wyznawane przez większą grupę (prosta zależność: jeśli
              moje wzorce rodzinne są tylko jednymi z wielu, konstytuujących społeczeństwo,
              to znaczy to tyle, że nie są one uniwersalne, a więc nie są prawdziwe).


              > Podsumowując nie łączyłbym tej problematyki bezpośrednio z członkostwem w UE.
              > Jednocześnie obserwowałbym tę debatę w Parlamencie i nie zwracałbym uwagi na
              > wypowiedzi o konserwatywnej i zacofanej Polsce. Tak jak Francja nie jest
              > mocarstwem tak Polska nie jest konserwatywna (dwa stereotypy). Ktoś sobie
              może
              > opowiadać dowolne epitety (chociaz konserwatywny to nie np. moim zdaniem zły
              > czy zacofany) i to jego problem ludzi, którzy mu wierzą. Nasz kraj jest po
              > prostu pod tym względem normalny mając swoją tradycję. Ponadto jako obywatel
              > kraju członkowskiego chciałbym, żeby nasi Parlamentarzyści (przecież ich
              > wybierzemy samodzielnie) brali udział w tej debacie po obu stronach. Jaka
              > Polska będzie w przyszłości pod względem modelu społecznego, o tym zadecyduje
              > nie członkostwo a zupełnie inne kwestie.


              Święta prawda, podpisuję się pod tm w całej rozciągłości. Wszystko tak naprawdę
              zdecyduje się tutaj, między Odrą a Bugiem, a nie w Brukseli. Tylko że w
              warunkach państwa demokratycznego, kierunek zmian światopoglądowych jest w
              sposób nieubłagany tylko jeden. Jeżeli jednak pozostaniemy poza Unią, wszystko
              jeszcze będziemy mogli odkręcić (jak pisał Korwi-Mikke, łatwiej jest zawrócić
              małą łajbę, niż ogromny parowiec). Tymczasem o ile się orientuję, to w
              traktatach konstytuujących UE nie ma klauzuli przewidującej opuszczenie tej
              organizacji. W takim przypadku prawo międzynarodowe (chyba zwyczajowe) stawia
              podobno wymóg jednomyślnej zgody wszystkich członków danej organizacji na jej
              opuszczenie przez jedno z państw. Tak więc po wejściu do UE, aby zmienić te
              niekorzystne trędy, pozostanie nam już tylko przejąć stery owego parowca, co
              przy całej naszej ułańskiej fantazji, jest chyba niewykonalne.


              > To na razie tyle i proponuje jeszcze jeden temat. Co sądzicie na temat naszej
              > inwokacji dei w Konstytucji. Może być podstawą Konstytucji UE czy nie? Ja
              > jestem zdania, ze tak i to byłby taki nasz wkład do tej
              > debaty.


              Wspominałem już w tym wątku o bizantyjskim modelu na którym oparła się Unia
              (biurokracja, fiskalizm, etatyzm). Pomysły z invocatio Dei są również bliskie
              bizantyjskiej wizji państwa. To właśnie w Bizancjum pomieszanie tego co boskie,
              z tym co cesarskie osiągnęło swoje apogeum. Poza tym, czy "firmowanie"
              antywolnościowej Konstytucji UE nie byłoby świętokradztwem (wszak drugie
              przykazanie mówi: nie będziesz używał imienia Pana Boga swego na daremno)?

              Państwo nie istnieje po to, aby generować dobro, lecz po to, aby zapewnić
              człowiekowi maksymalną wolność. Religia jest prywatną sprawą każdego człowieka,
              i państwo w żaden sposób nie może się tu określać (nawet w tak kompromisowy
              sposób, jak to jest w naszej konstytucji).

              Tak więc nawet gdyby w Konstytucji UE znalazło się wezwanie "W imię Boga w
              Trójcy Jedynego", katolik miłujący wolność powinien się temu sprzeciwić.


              Czuje się dzisiaj wiosnę za oknem, czyż nie?
            • robert_de_molesme Odpowiedz Panu M. Duszczykowi 01.02.03, 16:12
              maciej.duszczyk napisał:
              ....
              Przykładowo w większości państw członkowskich UE istnieje dość liberalne prawo
              dotyczące przerywania ciąży. Odmiennie jest w Irlandii, gdzie prawo to jest
              bardziej restrykcyjne niż u nas. Nie oceniam tego tylko stwierdzam fakt. Należy
              teraz założyć, że w drodze legislacji - Irlandii, czy w przyszłości Polsce
              będzie się narzucać przyjęcie konkretnego rozwiązania (nie wiadomo jakiego,
              można sobie równiez wyobrazić np., że do głosu dojdą ultrakatolicy, którzy będą
              chcieli zaostrzenia tych przepisów w całej UE, choć oczywiście kierunek jest
              raczej odwrotny). W związku z tym, że brak jest w Traktatach zapisów to
              umożliwiających, konieczna byłaby ich nowelizacja, co z kolei pociągałoby zgodę
              tych państw na takie zapisy. Oczywiście byłby tu sprzeciw i sprawa jest
              załatwiona. Jednym słowem nie wyobrażam sobie, żeby w dającej się przewidzieć
              perspektywie coś takiego miało miejsce. Musiałby tu zostac wypracowany jeden
              model "europejski system wartości", co chyba jest po prostu niemożliwe. ...

              Maciej Duszczyk



              Panie Macieju

              Wywolalem temat, ktory zebral kilka ciekawych wpisow (i zwyczajowa dawke piany)
              na ktore dotad nie mialem okazji odpowiedziec. W tzw. miedzyczasie samo zycie
              wzbogacilo nas o pewne doswiadczenia, do ktorych tez sie odniose.

              Pisze pan w swoim wpisie rzeczy w duzej czesci prawdziwe, ale nie do konca.

              Jest faktem ze Irlandia .. etc. etc..., jest faktem ze Parlament Europejski
              moze sobie popyszczyc, ale moca wlasnych decyzji nie jest w stanie nic zmienic,
              jest faktem ze Unia pewnych kwestii nie regulowala dotychczas, itd.

              ALE,

              Jest tez faktem ze Unia jest tworem ktory bezustannie rozszerza swoje
              kompetencje, kosztem panstw narodowych. Startowali od wegla i stali, przez
              Wspolny Rynek, teraz polityka monetarna, wspolna polityka zagraniczna i
              bezpieczenstwa (ha, ha, ha - sam pan przyzna ze powodow do ubawu mialem
              ostatnio wiele), wspolna polityka spraw wewnetrznych. Postepy postepu sa
              znaczne.

              Jest tez faktem ze Unia wpadla na kolejny „genialny” pomysl: Karte Podstawowych
              Wolnosci. Oczywiscie prawa czlowieka sa jak najbardziej OK, nie mam nic
              przeciwko temu by ludzie mieli prawo do uczciwego procesu, korzystali z
              wolnosci slowa, itd. Problem pojawia sie ze wzgledu na fakt, ze o ile same
              zapisy KPW sa bezsporne, o tyle ich intepretacja przesadzi bardzo wiele
              istotnych kwestii a interpretacja ta nie jest z gory nam znana.

              Szczegolnie pojemny jest artykol zakazujacy wszekkiej dyskryminacji.

              Cytata z ONETU (zrodlo ponizej): „... katalog praw człowieka mający obowiązywać
              instytucje i organy Unii oraz Państwa Członkowskie, w tym zakaz dyskryminacji z
              powodów: płci, rasy, koloru skóry, pochodzenia etnicznego lub społecznego, cech
              genetycznych, języka, religii lub światopoglądu, poglądów politycznych lub
              innych, przynależności do mniejszości narodowej, majątku, urodzenia,
              niepełnosprawności, wieku lub orientacji seksualnej.”

              Czy jest Pan w stanie obecnie wskazac chocby w przyblizeniu w jakim kierunku
              pojdzie jego interpretacja?

              Czy zakaz pracy z dziecmi osob skazanych prawomocnie za pedofilie jest
              dyskryminacja?

              Czy ograniczenie prawa do adopcji dzieci do zwiazkow hetero jest dyskryminacja
              osob homoseksualnych?

              Czy uprzywilejowanie podatkowe malzonkow (wspolne opodatkowanie) jest
              dyskryminacja osob zyjacych „na kocia lape”?

              Pytan takich mozna postawic dziesiatki – odpowiedzi na zadne z nich nie ma.

              Dlatego pozwole sobie postawic teze ze przystepujac do Unii wchodzimy w
              nieznane. Polska jako kraj dosc konserwatywny z punktu widzenia rozwiazan
              swiatopogladowych , bedzie otoczona w Unii przez wiekszosc krajow o znacznie
              luzniejszym „mores”. I te panstwa, poprzez Karte PW, beda mialy w reku idealny
              instrument do wplywania na ustawodastwo w Polsce.

              Oczywiscie Unia 25 (24, 23, 22, czy ile to w koncu bedzie) to juz nie bedzie ta
              sama Unia co Pietnastka. Doplyw „barbarians” ze wschodu przesunie punkt
              ciezkosci w kierunku konserwatywnym. Nie bedzie to jednak przesuniecie na tyle
              istotne by moc zahamowac postepy postepu. (NB: w Euro Trybunale Praw Czlowieka
              w Strasbourgu, uklad sil jest zupelnie inny – (przy 44 czlonkach Rady Europy,
              w tym Turcji, Rosji i 5 innych panstwach post-sowieckich, Rumunii, Bulgarii,
              Bosni, Moldawi, Macedoni, Grecji i Cyprze) zwolennicy postepu sa w o wiele
              slabszej sytuacji i „przez Strasbourg” nie sa w stanie budowac Nowego Lepszego
              Swiata spod znaku Ery Wodnika.

              Co zas sie tyczy Irlandii (i Malty) to sytuacja Polski jest nieporownywalna.
              Spoleczenstwa obu tych panstw sa moralnie o wiele zdrowsze niz spoleczenstwo
              polskie. Nie przeszli komunizmu. Przez lata nie zyli w systemie klamstwa,
              przemocy, wszechogarniajacej propagandy.

              Teraz wracajac do wydarzen z osytatnich tygodnii: strasznie cienkie musza byc
              poufne prognozy rzadowe odnosnie wyniku referendum, skoro Towarzysz LC Miller,
              znany ze swojej milosci do Kosciola Rzymsko-Katolickiego, zdecydowal sie
              na „Deklaracje o moralnosci”. Tonacy brzytwy sie chwyta.

              Pani Jaruga-Nowacka pozwolila sobie na passus ze „jezeli wchodzimy do Unii nie
              po to by zmienic nasze ustawodastwo w sprawie aborcji, to po co wlasciwie
              wchodzimy”.

              I na koniec kwiatek sprzed kilku dni (samoewidentny):

              info.onet.pl/640449,11,item.html
              Pozdrawiam

              Robert de Molesme
              • maciej.duszczyk Re: Odpowiedz Panu M. Duszczykowi 03.02.03, 12:03
                robert_de_molesme napisał:
                >
                > Jest tez faktem ze Unia jest tworem ktory bezustannie rozszerza swoje
                > kompetencje, kosztem panstw narodowych. Startowali od wegla i stali, przez
                > Wspolny Rynek, teraz polityka monetarna, wspolna polityka zagraniczna i
                > bezpieczenstwa (ha, ha, ha - sam pan przyzna ze powodow do ubawu mialem
                > ostatnio wiele), wspolna polityka spraw wewnetrznych. Postepy postepu sa
                > znaczne.

                Panie Robercie. Zdecydowana większość nowych pól działalności dotyczy
                Jednolitego Rynku i ogranicza się do zagadnień ekonomicznych. Wszystkie inne
                napotykają na opór i tu ma Pan racje dobry jest przykład Wspólnej Polityki
                Zagranicznej. Proszę sobie wyobrazić co by się działo, gdyby dotyczyło to
                moralności czy światopoglądu.

                >
                > Jest tez faktem ze Unia wpadla na kolejny „genialny” pomysl: Karte
                > Podstawowych
                > Wolnosci. Oczywiscie prawa czlowieka sa jak najbardziej OK, nie mam nic
                > przeciwko temu by ludzie mieli prawo do uczciwego procesu, korzystali z
                > wolnosci slowa, itd. Problem pojawia sie ze wzgledu na fakt, ze o ile same
                > zapisy KPW sa bezsporne, o tyle ich intepretacja przesadzi bardzo wiele
                > istotnych kwestii a interpretacja ta nie jest z gory nam znana.
                >
                > Szczegolnie pojemny jest artykol zakazujacy wszekkiej dyskryminacji.
                >
                > Czy jest Pan w stanie obecnie wskazac chocby w przyblizeniu w jakim kierunku
                > pojdzie jego interpretacja?

                Oczywiście, że nie. Chodzi tu jednak o kwestie związane z dyskryminacją
                (najczęściej w kwestiach zatrudnienia) a nie o kwestie związane z moralnością.
                Interpretacja może iść w najbardziej absurdalnych kierunkach. Przykładowo
                ogranicza Pan zapis do zakazu dyskryminacji ze względu na płeć (najprostszy
                jaki mogę sobie wyobrazić) i dalej może ktos to interpretować jako przyzwolenie
                na zmianę płci, a jeżeli tak to co z prawem do posiadania dzieci, kiedy mama
                stała się tatą lub odwrotnie? Wszystko jeżeli byśmy chcieli możemy
                zinterpretować dowolnie. Ja wierzę jednak, że racjonalni będą sędziowie
                dokonujący tych interpretacji i społeczeństwa, które będą te interpretacje
                akceptować.

                > Czy zakaz pracy z dziecmi osob skazanych prawomocnie za pedofilie jest
                > dyskryminacja?


                > Czy ograniczenie prawa do adopcji dzieci do zwiazkow hetero jest
                dyskryminacja
                > osob homoseksualnych?

                Wchodzimy na dyskusję, którą pozwole sobie pominąć. Jestem na te kwestie
                strasznie wyczulony. Jeżeli jakieś państwo lub organizacja międzynarodowa (np.
                UE) kazałaby wprowadzac te przepisy jako obowiązkowe w Polsce miałaby we mnie
                zagorzałego przeciwnika.

                > Czy uprzywilejowanie podatkowe malzonkow (wspolne opodatkowanie) jest
                > dyskryminacja osob zyjacych „na kocia lape”?

                Tu muszę powiedziec mam problem. To jest moje zdanie. Mam kilku przyjaciół,
                którzy preferują ten typ związku i tutaj nie wiedzę dlaczego mieliby miec inne
                prawa niz ja i moja żona.

                >
                > Oczywiscie Unia 25 (24, 23, 22, czy ile to w koncu bedzie) to juz nie bedzie
                ta
                >
                > sama Unia co Pietnastka. Doplyw „barbarians” ze wschodu przesunie p
                > unkt ciezkosci w kierunku konserwatywnym. Nie bedzie to jednak przesuniecie
                na tyle istotne by moc zahamowac postepy postepu.

                Tu sie nie zgadzam. Państwami, które preferują całkowicie inny typ
                światopoglądowy to Holandia i Belgia. Inne są zdecydowanie przeciw dodatkowym
                przepisom. My raczej wzmocnimy drugą stronę a np. Czechy i Węgry tę pierwszą.
                Nadal jednak sprzeciw jednego państwa wystarczy aby zablokowac zmiany
                światopoglądowe.

                > Pani Jaruga-Nowacka pozwolila sobie na passus ze „jezeli wchodzimy do Uni
                > i nie
                > po to by zmienic nasze ustawodastwo w sprawie aborcji, to po co wlasciwie
                > wchodzimy”.

                Ta Pani nie zaprasza mnie już na żadne spotkania, uznajac mnie za osobę
                niepożądaną. Za każdym razem powtarzałem, ze UE ma nic do naszej ustawy i
                bardzo proszę nie wykorzystywać dyskusji na temat UE do promowania jej
                nowelizacji. Czy to uczynimy czy nie to nasza narodowa sprawa ( a raczej piekło)

                Pozdrawiam

                MD
                • robert_de_molesme Druga odpowiedz Panu M. Duszczykowi 25.02.03, 00:21
                  maciej.duszczyk napisał:

                  > robert_de_molesme napisał:
                  > >
                  > > Jest tez faktem ze Unia jest tworem ktory bezustannie rozszerza swoje
                  > > kompetencje, kosztem panstw narodowych. Startowali od wegla i stali, przez
                  >
                  > > Wspolny Rynek, teraz polityka monetarna, wspolna polityka zagraniczna i
                  > > bezpieczenstwa (ha, ha, ha - sam pan przyzna ze powodow do ubawu mialem
                  > > ostatnio wiele), wspolna polityka spraw wewnetrznych. Postepy postepu sa
                  > > znaczne.
                  >
                  > Panie Robercie. Zdecydowana większość nowych pól działalności dotyczy
                  > Jednolitego Rynku i ogranicza się do zagadnień ekonomicznych. Wszystkie inne
                  > napotykają na opór i tu ma Pan racje dobry jest przykład Wspólnej Polityki
                  > Zagranicznej. Proszę sobie wyobrazić co by się działo, gdyby dotyczyło to
                  > moralności czy światopoglądu.
                  >

                  Nadmiar skromnosci Panie Macieju!

                  Mamy obywatelstwo europejskie, mamy Konstytucje (w powijakach),
                  mamy "zwierzchniosc" (primacy, primauté) prawa Unii nad prawem krajowym, mamy
                  wspolna polityke migracyjna i azylu, mielismy (cha, cha) probe wspolnej
                  polityki zagranicznej. Sam Pan mi pisal o swoich nadziejach ze Unia nam wyleczy
                  sadownictwo (wspolna polityka sprawiedliwosci i spraw wewnetrznych).

                  Mamy wreszcie Karte Wolnosci: to BEZPOSREDNIO dotyczy moralnosci i
                  swiatopogladu.

                  > > Jest tez faktem ze Unia wpadla na kolejny „genialny” pomysl: Karte
                  > > Podstawowych Wolnosci. Oczywiscie prawa czlowieka sa jak najbardziej OK,
                  nie mam nic
                  > > przeciwko temu by ludzie mieli prawo do uczciwego procesu, korzystali z
                  > > wolnosci slowa, itd. Problem pojawia sie ze wzgledu na fakt, ze o ile same
                  > > zapisy KPW sa bezsporne, o tyle ich intepretacja przesadzi bardzo wiele
                  > > istotnych kwestii a interpretacja ta nie jest z gory nam znana.
                  > Szczegolnie pojemny jest artykol zakazujacy wszekkiej dyskryminacji.
                  > >
                  > > Czy jest Pan w stanie obecnie wskazac chocby w przyblizeniu w jakim kierun
                  > ku pojdzie jego interpretacja?
                  >
                  > Oczywiście, że nie. Chodzi tu jednak o kwestie związane z dyskryminacją
                  > (najczęściej w kwestiach zatrudnienia) a nie o kwestie związane z
                  moralnością.

                  Raczy Pan zartowac.

                  > Interpretacja może iść w najbardziej absurdalnych kierunkach. Przykładowo
                  > ogranicza Pan zapis do zakazu dyskryminacji ze względu na płeć (najprostszy
                  > jaki mogę sobie wyobrazić) i dalej może ktos to interpretować jako
                  przyzwolenie
                  >
                  > na zmianę płci, a jeżeli tak to co z prawem do posiadania dzieci, kiedy mama
                  > stała się tatą lub odwrotnie? Wszystko jeżeli byśmy chcieli możemy
                  > zinterpretować dowolnie. Ja wierzę jednak, że racjonalni będą sędziowie
                  > dokonujący tych interpretacji i społeczeństwa, które będą te interpretacje
                  > akceptować.

                  A moze mi pan wskazac przeslanki (poza-religijne) na ktorych opiera Pan
                  swoja "wiare"? To nie w Polsce dopuszczono eutanazje, to nie u nas panstwo
                  sankcjonuje prawnie zwiazki osob tej samej plci, to nie u nas dopuszcza sie
                  adopcje dzieci przez pary homoseksualne. To nie w Polsce rozdawane sa
                  prezerwatywy przez higienistke w szkolach srednich.

                  Wszystkie te przyklady maja pokrycie w praktyce panstw unii. I maja
                  usankcjonowanie w prawie tamtych, "postepowych" panstw.
                  >
                  > > Czy zakaz pracy z dziecmi osob skazanych prawomocnie za pedofilie jest
                  > > dyskryminacja?
                  >
                  >
                  > > Czy ograniczenie prawa do adopcji dzieci do zwiazkow hetero jest
                  > dyskryminacja osob homoseksualnych?
                  >
                  > Wchodzimy na dyskusję, którą pozwole sobie pominąć. Jestem na te kwestie
                  > strasznie wyczulony. Jeżeli jakieś państwo lub organizacja międzynarodowa
                  (np.
                  > UE) kazałaby wprowadzac te przepisy jako obowiązkowe w Polsce miałaby we mnie
                  > zagorzałego przeciwnika.

                  No, to ja sie panu dziwie. Jest pan slepy na rozwoj wydarzen. I panski unik nie
                  spowoduje ze temat sie nie pojawi.


                  >
                  > > Czy uprzywilejowanie podatkowe malzonkow (wspolne opodatkowanie) jest
                  > > dyskryminacja osob zyjacych „na kocia lape”?
                  >
                  > Tu muszę powiedziec mam problem. To jest moje zdanie. Mam kilku przyjaciół,
                  > którzy preferują ten typ związku i tutaj nie wiedzę dlaczego mieliby miec
                  inne prawa niz ja i moja żona.

                  To ja panu powiem dlaczego Pan i Panska zona powinni Panstwo miec wiecej praw
                  niz osby zyjace na "kocia lape".

                  Istnieja tony studiow mowiacych ze najlepszym bo najzdrowszym srodowiskiem dla
                  wychowania dzieci sa biologiczni rodzice. Jest w interesie panstwa wspierac -
                  takze przez system podatkowy - spojnosc i trwalosc malzenstw i rodzin.
                  Uprzywilejowanie podatkowe jest "nagroda" za to ze postawili sobie panstwo
                  wyzej poprzeczke (czy bariere) wymagana do rozpadu zwiazku (rozwod) niz osoby
                  zyjace "de facto".

                  Na marginesie - to jest horror - panstwo nie ma zadnej polityki prorodzinnej a
                  dzietnosc spadla do 1.39. Gorzej niz w Unii.

                  >
                  > >
                  > > Oczywiscie Unia 25 (24, 23, 22, czy ile to w koncu bedzie) to juz nie bedz
                  > ie
                  > ta
                  > >
                  > > sama Unia co Pietnastka. Doplyw „barbarians” ze wschodu przesu
                  > nie p
                  > > unkt ciezkosci w kierunku konserwatywnym. Nie bedzie to jednak przesunieci
                  > e
                  > na tyle istotne by moc zahamowac postepy postepu.
                  >
                  > Tu sie nie zgadzam. Państwami, które preferują całkowicie inny typ
                  > światopoglądowy to Holandia i Belgia. Inne są zdecydowanie przeciw dodatkowym
                  > przepisom. My raczej wzmocnimy drugą stronę a np. Czechy i Węgry tę pierwszą.

                  Moglby pan mi wskazac jakies postempackie rozwiazania w ustawodastwie
                  pomowionych tu Czech i Wegier?

                  > Nadal jednak sprzeciw jednego państwa wystarczy aby zablokowac zmiany
                  > światopoglądowe.

                  Czy aby napewno? W Luksemburskim trybunale - sprzeciw panstwa? Panie Macieju -
                  taka sciema nie przystoi!
                  >
                  > > Pani Jaruga-Nowacka pozwolila sobie na passus ze „jezeli wchodzimy d
                  > o Uni
                  > > i nie
                  > > po to by zmienic nasze ustawodastwo w sprawie aborcji, to po co wlasciwie
                  > > wchodzimy”.
                  >
                  > Ta Pani nie zaprasza mnie już na żadne spotkania, uznajac mnie za osobę
                  > niepożądaną. Za każdym razem powtarzałem, ze UE ma nic do naszej ustawy i
                  > bardzo proszę nie wykorzystywać dyskusji na temat UE do promowania jej
                  > nowelizacji. Czy to uczynimy czy nie to nasza narodowa sprawa ( a raczej
                  piekło
                  > )Bardzo sie Panu chwali ze nie koleguje sie pan z Pania J-N. Co nie zmienia
                  postaci rzeczy ze Pani J-N bedzie wykorzystywac wszelki dostepny jej orez w
                  walce o postempy postempu. I Karte podstawowych wolnosci tez.
                  >
                  > Pozdrawiam
                  >
                  > MD


                  Klaniam sie

                  RdM
                  • robert_de_molesme Pan Duszczyk nas opuscil. 26.02.03, 14:47
                    Moze jakis "ekspert spoleczny" pofatyguje sie z replika?

                    Pozdrawiam

                    Robert de Molesme
          • Gość: klip Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.core.net.pl 20.01.03, 18:14
            kimmjiki napisał:

            > Nic z tego, o czym mowiles, nie jest regulowane przez prawo unijne.


            Prawda, na razie to postulaty wskazujace droge przyszlemu prawodawstwu.
        • Gość: Robi1 Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.ceti.pl 21.01.03, 01:09
          Kara śmierci to taka sprawa, że nawet gdy większość jest za, to i tak być jej
          nie powinno - po prostu prawo nie powinno komus zabierać życia. Wiadomo, że
          tłum będzie wołał inaczej. Chyba nawet Kościół katolicki jest przeciw karze
          śmierci.
          W sprawie aborcji i eutanazji jestem za i ku irytacji wielu życzyłbym sobie,
          aby Unia Europejska z czasem miała moc wprowadzenia rozwiązań z Belgii i
          Holandii jako powszechnie obowiązujących - póki co Unia takiej mocy nie ma.
          A związek homoseksualny wcale nie musi być nazwany małżeńskim - o ile wiem, to
          w krajach, gdzie zwiazki takie są zalegalizowane, wcale nie są one nazwane
          małżeńskimi. Problem w tym, że w Polsce problem gejów i lesbijek jest w
          polityce tematem taboo, a chodzi o 10% społeczeństwa - czyli wcale nie tak
          mało. A największę paranoją jest, że przeciw sobie wypowiadaja się często sami
          zainteresowani z świata polityki czy kościoła.
          • Gość: klip nie,nie,nie IP: *.core.net.pl 21.01.03, 14:12
            Gość portalu: Robi1 napisał(a):

            > Kara śmierci to taka sprawa, że nawet gdy większość jest za, to i tak być jej
            > nie powinno - po prostu prawo nie powinno komus zabierać życia.

            Nie bede sie rozpisywal odsylam:
            www.upr.org.pl/kara_smierci/kara_smierci.html
            albo ciekawszej dyskusji www.bezuprzedzen.pl/szukaj/szukaj.pl?
            Range=All&Format=Standard&Terms=kara+%B6mierci


            Wiadomo, że
            > tłum będzie wołał inaczej.

            Akurat w tej sprawie zdanie tlumu jest calkiem logiczne.

            Chyba nawet Kościół katolicki jest przeciw karze
            > śmierci.

            Dobrze,ze napisales "chyba", bo to nieprawda. Zresztą to czesty "blad"
            przeciwnikow.

            > W sprawie aborcji i eutanazji jestem za i ku irytacji wielu życzyłbym sobie,

            Przepraszam, ale to typowe, popierac zabijanie niewinnych i bezbronnych, a
            darowac zycie mordercom.Cos tu po prostu nie jest tak.

            > aby Unia Europejska z czasem miała moc wprowadzenia rozwiązań z Belgii i
            > Holandii jako powszechnie obowiązujących - póki co Unia takiej mocy nie ma.

            Czyli integracja na poziomie swiatopogladu. Dziekuje, wole roznorodnosc.


            > A związek homoseksualny wcale nie musi być nazwany małżeńskim - o ile wiem,
            to
            > w krajach, gdzie zwiazki takie są zalegalizowane, wcale nie są one nazwane
            > małżeńskimi. Problem w tym, że w Polsce problem gejów i lesbijek jest w
            > polityce tematem taboo, a chodzi o 10% społeczeństwa

            Bzdura, badania Kinseya, ktore podawaly taki odsetek sa zwyczajnie sfalszowane
            (sa na to dowody i napisano o tym ksiazki). Mowi sie o 1,5-2% populacji.

            - czyli wcale nie tak
            > mało. A największę paranoją jest, że przeciw sobie wypowiadaja się często
            sami
            > zainteresowani z świata polityki czy kościoła.
            • robert_de_molesme Papiez swoje, UPR swoje 21.01.03, 14:31
              Gość portalu: klip napisał(a):

              > > Dobrze,ze napisales "chyba", bo to nieprawda. Zresztą to czesty "blad"
              > przeciwnikow.

              >
              www.vatican.va/holy_father/john_paul_ii/speeches/2000/oct-dec/documents/hf_jp-ii_spe_20001103_convention-human-rights_en.html

              The Council of Europe has succeeded in having the death penalty removed from
              the legislation of the large majority of its member States. While rejoicing in
              this noble achievement and looking forward to its extension to the rest of the
              world, it is my fervent hope that the moment will soon come when it will be
              equally understood that an enormous injustice is committed when innocent life
              in the womb is not safeguarded.
              • Gość: klip Re: Papiez swoje, UPR swoje IP: *.core.net.pl 21.01.03, 14:55
                To osobiste zdanie papieza(nie obowiazuje mnie jako katolika,choc daje do
                myslenia), KK dopuszcza tak stosowanie jak i nie stosowanie ks.
            • robert_de_molesme Katechizm Kosciola Katolickiego o karze smierci 21.01.03, 14:35
              Kanon 2267

              Assuming that the guilty party's identity and responsibility have been fully
              determined, the traditional teaching of the Church does not exclude recourse to
              the death penalty, if this is the only possible way of effectively defending
              human lives against the unjust aggressor.

              If, however, non-lethal means are sufficient to defend and protect people's
              safety from the aggressor, authority will limit itself to such means, as these
              are more in keeping with the concrete conditions of the common good and more in
              conformity to the dignity of the human person.

              Today, in fact, as a consequence of the possibilities which the state has for
              effectively preventing crime, by rendering one who has committed an offense
              incapable of doing harm - without definitely taking away from him the
              possibility of redeeming himself - the cases in which the execution of the
              offender is an absolute necessity "are very rare, if not practically
              nonexistent."
              • Gość: klip katechizm IP: *.core.net.pl 21.01.03, 15:05
                Wezmy po polsku, wiecej osob zrozumie. Tekstem oryginalnym jest bodajze
                lacinski, ale ten to juz malo kto zna.

                www.katechizm.diecezja.elk.pl/rkkkIII-2-2.htm od 2258

                Stanowisko KK uleglo po 1998 zlagodzeniu, jednak KK ciagle ks dopuszcza, bo
                przeciez nie moze zaprzeczac Tradycji i calkowicie zapomniec o Starym
                Testamencie. Caly czas jednak spotykam sie z opinia: "jestem przeciwny ks, bo
                jestem katolikiem i religia mi zabrania", a jest to bzdura wynikajaca z
                niewiedzy.
                • robert_de_molesme Czyja wykladnia: Ojca Swietego czy klipa? 21.01.03, 15:11
                  Pozwol ze pozostane przy interpretacji Ojca Swietego.

                  PS: Dzieki za namiar na polski tekst. Faktycznie pierwsze tlumaczenie na polski
                  bylo slabe.
                  • Gość: klip Prosze bardzo IP: *.core.net.pl 21.01.03, 15:22
                    Oczywiscie, kazdy dokonuje wyboru sam i rozumiem, ze papiez ma duzy autorytet.
                    Jedyne czemu sie sprzeciwiam to traktowaniu Jego slow w tej sprawie jako
                    obowiazujacych(bo to nieprawda).
    • Gość: klip Re: Kwestie swiatopogladowe IP: *.core.net.pl 20.01.03, 18:41
      Trudno nie oprzec sie wrazeniu,ze przemiany w niektorych panstwach UE sa b.
      szybkie i to nie bynajmniej w duchu konserwatywnym(malz. homoseksualne,
      eutanazja,zniesienie ks). To czy przyjmie je UE i czy "wskoczy" na kolejny
      poziom intergracji przekonamy sie niedlugo przy okazji prac nad konstytucja UE.
      Sama konstytucja,rzecz ciekawa, tez pare lat temu byla nie do pomyslenia, a
      teraz jest juz prawie oczywiste,ze bedzie. Przebakuje sie juz cos o prezydencie
      UE, silach zbrojnych UE. Ja uwazam,ze UE zniknie rozsadzona przez tendencje
      odsrodkowe i narodowe interesy albo tez bedzie trwala jak nic nie znaczaca Liga
      Narodow czy ONZ. Nie widze po prostu zadnych trwalych wartosci, na ktorych UE
      moglaby oprzec swoj byt, skoro chce integrowac cos wiecej niz gospodarke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka