robert_de_molesme
04.02.03, 17:51
Zauwazam z pewna satysfakcja, ze ostatnimi czasy glownym argumentem na tym
forum zwolennikow akcesji na "najlepszych z mozliwych" warunkach
wynegocjowanych przez L. Cezara Millera jest teza o bezalternatywnosci dla
tego przedsiewziecia.
Umilkly w znacznym stopniu glosy - jak to bedzie fajnie, i co to Unia nam da:
i w sensie materialnym, i know-how, i zarzadzanie, i wyksztalcenie i w sensie
awansu cywilizacyjnego.
Pozostala gola teza: nie ma alternatywy: jak nie UE to KILA.
Jako przeciwnika integracji na "najlepszych z mozliwych" warunkach, taki
obrot sprawy cieszy mnie bardzo, bowiem pokazuje ze argumentacji pozytywnej
juz brak, pozostala jedynie negatywna: tzn. straszenie Bialorusia.
Dobrze sie dzieje.
Tym niemniej, drodzy zwolennicy akcesji (no i moze od czasu do czasu trafia
sie tu ktos nowy), pozwolcie ze odswieze wasza pamiec: sa alternatywy. Rozne,
a jedna z nich jest:
Europejski Obszar Gospodarczy (EOG) - European Economic Area jest układem w
ramach którego dobrodziejstwa Wspólnego Rynku (tzw. cztery wolności) obejmują
państwa spoza Unii.
Obowiązuje:
1. wolny przepływ towarów przemysłowych,
2. wolny przepływ kapitału,
3. wolny przepływ usług i
4. wolny przepływ siły roboczej.
Ostatni - 4 - punkt ma dla Polski znaczenie kluczowe, o ile bowiem w ramach
Układu Stowarzyszeniowego Polskę obejmują już pierwsze 3 wolności, o tyle jak
dotąd Polacy nie mogą bez ograniczeń podejmować pracy w Unii Europejskiej.
Polska negocjując akcesje do Unii Europejskiej wynegocjowała już wszystkie
kwestie powiązane z funkcjonowaniem Wspólnego Rynku. Nie należy spodziewać
się żadnych cudów – okresy przejściowe wynegocjowane obecnie obowiązywałyby
także w sytuacji przystąpienia Polski do EOG.
Do EOG należą wszystkie państwa Unii, Norwegia, Islandia i Liechtenstein. Nie
wielkość tych państw jest tu istotna (choć nota bene PNB Norwegii jest wyższy
od PNB Polski), a fakt istnienia mechanizmów prawnych i ekonomicznych
określających zasady wzajemnych stosunków.
Państwa poza-Unijne należące do EOG zachowują własną politykę rolna, i mogą
chronić własny rynek rolno-spożywczy. Polsce taki scenariusz pozwoliłby w
sposób ewolucyjny transformować i modernizować polskie rolnictwo w sposób nie
powodujący kryzysu socjalnego na wsi. Wymagałoby to zgody samych
zainteresowanych: zarówno rolników, jak i polityków ich reprezentujących.
O tym ze obecny kształt polskiego rolnictwa nie jest atrakcyjny dla samych
rolników, i ze świadomość potrzeby jego reformowania istnieje, niech świadczy
choćby fakt ze jedynie 1 proc. 15-latkow deklaruje chęć podjęcia zawodu
rolnika (badania przeprowadzone wśród młodzieży szkolnej rozpoczynającej w
1998 roku naukę w szkołach ponadpodstawowych podległych kuratorium
torunskiemu, N = 4251 osób - Patrz „Raport o stanie Polskiej Wsi - Polska
Wieś 2002” pod redakcją Prof. J. Wilkina, str. 32-33). Ludność wiejska nie
unika podejmowania pracy poza rolnictwem – tej pracy po prostu nie ma. Jak
powszechnie wiadomo wieś, wraz z rolnictwem, są “zamrażarką” bezrobocia w
Polsce. Doprowadzenie w krótkim czasie (po ewentualnej akcesji do UE) do
pozbawienia ponad miliona osób ich podstawowego źródła utrzymania nie
rozwiąże żadnego z polskich problemów, a te istniejące tylko zaostrzy.
Państwa poza-Unijne należące do Europejskiego Obszaru Gospodarczego nie są
także związane tzw. Wspólną Polityką Zagraniczną i Bezpieczeństwa i tzw.
Wspólną Polityką Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (tzw. II i III filar
Unii).
Polska jest w NATO, politykę bezpieczeństwa ma jasno zdefiniowaną – jesteśmy
najbliższym sojusznikiem USA w Europie Środkowej i tzw. wspólna politka
bezpieczeństwa żadnej nowej jakości w tym obszarze dla Polski nie wnosi.
Przykłady niemożności tzw. Europejskiej Wspólnej Polityki Zagranicznej i
Bezpieczeństwa można mnożyć. Nawet zatarg hiszpańsko-marokański latem br. o
parę skał na Morzu Śródziemnym rozwiązać musiał Departament Stanu USA. co sie
dzieje w sprawie Iraku to juz groteska.
Osobom liczącym zaś, że Wspólna Polityka Sprawiedliwości usprawni działalność
polskich sądów pragnę dać pod rozwagę jedynie przykład włoskiego wymiaru
sprawiedliwości.
Negatywną stroną medalu pozostawania poza-unijnym członkiem EOG jest to, że
możliwość wpływania na legislacje dotyczącą Wspólnego Rynku jest ograniczona
do konsultacji w ramach Wspólnego Komitetu EOG. Jest to o tyle mało istotne,
że normy dotyczące Wspólnego Rynku są ze swej natury normami technicznymi i
Polska tak czy owak zgodziła się je przyjąć akceptując już w 1992 roku Układ
Stowarzyszeniowy, a w procesie akcesyjnym tzw. acquis communautaire.
Dla jasności Układ Schengen nie jest Układem "unijnym". To porozumienie do
którego nie należą niektóre kraje Unii (np. Wielka Brytania) a należą poza-
Unijne państwa EOG.
Moglibyscie Euro-Entuzjasci przekraczac granice bez paszportu nawet gdyby
Polska do UE nie weszla.
Innymi słowy: uczestnictwo Polski w Europejskim Obszarze Gospodarczym
niosłoby dla naszego kraju wszelkie ekonomiczne dobrodziejstwa pełnego
członkostwa w Unii Europejskiej, jednocześnie nie narażając go na olbrzymie
zagrożenia związane z fatalnymi warunkami narzuconymi Polsce w obszarze
rolnictwa ifinansów.
Do kwestii pełnego członkostwa w Unii zaś powinniśmy wrócić za 15-20 lat, po
modernizacji sektora rolno-spożywczego i dopiero po uzyskaniu przez niego
kompatybilności z unijnym. W przypadku likwidacji unijnej Wspólnej Polityki
Rolnej, okres ten mógłby być krótszy.
Pozdrawiam.
Robert de Molesme