Gość: AW
IP: 194.98.151.*
11.06.03, 18:35
Przed referendum suwereniści mieli ciężkie zadanie.
Po referendum zrobiło się ono . . . jeszcze cięższe.
Nie wierzę zupełnie, że drogą załatwiania spraw okrężnie przez Brukselę
będzie możliwe poprawienie czegokolwiek w Polsce. Ci, którzy mają jeszcze w
tym kierunku złudzenia, już wkrótce przekonają się o tym konkretnie.
Dla mnie, jak najszybsze wystąpienie z UE jest teraz jedynym rozsądnym
rozwiązaniem. Walka o każdą piędź suwerenności trwa. Trzeba dalej bronić
niezależności podatkowej, monetarnej, prawnej.
"Z Unii trzeba wycisnac ile sie da "?? – Ja nie wiem jak, jak nie widzę
gdzie. I nie chcę wiedzieć. Niech nikt ode mnie tego nie oczekuje i nie
wrzeszczy, że grzeszę jeśli nie będę "wyciskać". Czy chcecie powiedzieć, że
teraz moim (i każdego Polaka) "obywatelskim obowiązkiem" stało się tracenie
czasu na szukanie, co i jak z UE można wycisnąć?
Czy to takie trudne do zrozumienia, że mnie wyciskanie niczego od nikogo w
ogóle nie interesuje ?
Ja nie wierzę w życie i gospodarowanie oparte na rachubach "ile można
wycisnąć". Ja zawsze wolałem oprzeć byt mój i mojej rodziny na tym co sam
zarobię, a nie na tym co mogę dostać jako zasiłek lub subwencję. Myślę, że
taka reguła jest najzdrowsza i najlepsza dla każdego Polaka – nie tylko dla
mnie jednego.
Dlatego UE nigdy mnie nie interesowała i nadal nie interesuje.
Czy ktoś byłby w stanie wytłumaczyć mi, dlaczego nagle muszę podporządkowywać
teraz moje myślenie UE i jej dyrektywom?
Jeśli chcecie wyciągnąc Polskę z socjalizmu, moim zdaniem, nie możecie
podporządkować swego myślenia, nie możecie nawet dać narzucać sobie tematów
do przemyślenia przez UE.
Jeśli dacie np sobie narzucić namysł, które subwencje z UE uzyskać i jak,
Wasz "liberalizm" niepostrzeżenie stanie się etykietką bez znaczenia.
Walka z narzuconym nam wchodzeniem do UE zgromadziła wokół wspólnej sprawy
różnych ludzi: z UPR, LPR i in; liberałów, personalistów, katolików itd.
Ta walka o niezależność myślenia, o godność, o samodzielność, jest głęboką
walką kulturową, która pozostaje aktualna.
Nie rozpraszajmy się i nie ulegajmy goryczy pod pretekstem tego przegranego
referendum.
Czeka nas może jeszcze więcej porażek, lecz w sprawie UE suwerenisci mieli
rację i w naszej walce kulturowej mamy ją nadal.