hugu Ciąża i poród (takie sobie marzenie...) 11.11.09, 17:07 Marzę o sytuacji, żeby w Polsce opiekę nad w miarę zdrową ciężarną mogły pełnić Położne. Żeby mogły mieć swoje prywatne praktyki i oferować np. przyjechanie na wizytę do podopiecznej do domu, gdy ta np. ma małe dziecko i nie ma go z kim zostawić. Żeby można było z Położną usiąść wygodnie, wypić herbatę i porozmawiać o tym, co nas dręczy, czego się boimy, czego nie wiemy o opiece nad dzieckiem, o porodzie i zdrowiu, jak widzimy naszą ciążę w kontekście spraw rodzinnych, jakie mamy problemy prawne czy osobiste związane z ciążą - nie tylko zdrowotne. Pani Położna byłaby naszą przewodniczką po ciąży i porodzie: znałaby aktualne prawo, wyjaśniałaby wątpliwości, cierpliwie odpowiadała na pytania zdenerwowanych przyszłych mam, czasem, jak psycholog, odpowiednio nastawiła i pocieszyła. Byłby to ktoś w rodzaju mądrej i doświadczonej przyjaciółki. Położna taka nie kazałaby co miesiąc lub nawet co 2 tygodnie badać krwi i moczu (przy w miarę normalnych wynikach) i unikałaby częstych badań palpacyjnych. Wystarczyłaby morfologia i mocz raz na dwa lub trzy miesiące, a badanie palpacyjne dopiero w II trymestrze, by sprawdzić, czy szyjka trzyma. Wcześnniej wystarczyłyby 2 USG - jedno w 8-9 tc, by sprawdzić, czy nie ma ciąży pozamacicznej i czy serduszko bije i drugie, w 13-14 tc połączone z genetyką i z testem PAPPA, by dowiedzieć się czegoś konkretniejszego o stanie ogólnym dzidzi. Potem jeszcze USG połówkowe i to USG pod koniec ciąży, dla określenia położenia dzidzi - i wystarczy. Położna powinna mieć też prawo wypisywania recept na leki typu duphaston itp. oraz skierowań na konsultacje specjalistyczne. Sam poród powinien odbywać się tak: Byłyby przy szpitalach położniczych Pokoje Porodowe - wygłuszone pomieszczenia w przyjemnych barwach, z przytłumionym światłem, toaletą, wanną, prysznicem, kanapą, drabinkami i różnymi akcesoriami do porodu. W momencie "0" przybywaliby tam: rodząca, ew. z mężem czy inną bliską osobą, i Pani Położna. Wszystko trwałoby tyle, ile ma trwać, bez popędzania, jeśli to nie oznaczałoby uszczerbku na zdrowiu mamy czy dzidzi. Możnaby było pić, jeść, chodzić na siusiu, odpoczywać na łóżku czy kanapie, włączyć ulubioną muzykę. Do porodu wybierałoby się dowolną pozycję, nawet "najdzikszą" i stosowałoby się naturalne metody niwelowania bólu. Respektowane byłyby życzenia co do nacięcia/pęknięcia. Cały czas byłaby pełna informacja, co się dzieje, jak długo to potrwa i co robić, by dobrze szło. Gdyby szło gorzej, rodzącą kładłoby się na łóżko i przewoziło do niezbyt oddalonej sali porodów zabiegowych, gdzie dyżurni lekarze decydowaliby o bardzej zmedykalizowanych rozwiązaniach i przeprowadzali stosowne procedury. Po szczęśliwym porodzie, gdyby wszystko było ok, wolno by było, po jakichś 6 godzinach spędzonych w specjalnej sali poporodowej (żeby jednak troszkę poobserwować sytuację) wyjść z dzieckiem do domu. Byłyby więc porody ambulatoryjne, bez zbędnej hospitalizacji. Cały czas jednak młoda mama miałaby prawo dzwonić po pomoc Położnej i ew. wrócić do szpitala, gdyby coś się działo nie tak. Chciałabym, żeby w Polsce stworzono dla ciężarnych i rodzących sensowne warunki obliczone na kieszeń przeciętnej rodziny. W tym celu należałoby określić 1) przyzwoite i ludzkie standardy oferowane przez NFZ (w tym np. znieczulenie na życzenie i chodzenie do lekarza w państwowych przychodniach, darmowe badania, darmowy poród siłami natury itd.) 2) Oferty dodatkowe skompilowane z usługami z NFZ (oparte na jasnym cenniku usługi specjalne: korzystanie z opisanych wcześniej Pokoi Porodowych funkcjonujących przy szpitalach, opieki pielęgniarki nad niemowlęciem, cesarskie cięcie na życzenie, poporodowe sale jednoosobowe itd.) Wiązałoby się to z prywatyzacją szpitali położniczych, z jakimiś innymi rozliczeniami, żeby niektóre usługi były za darmo, a za inne można było zapłacić. Chodzi o to, żeby rodząca miała prawo wybierać, jak chce rodzić i jeśli byłoby ją stać na "fanaberie" - to niechby miała do nich prawo za odpowiednią cenę! Wtedy szpital miałby wiecej pieniędzy na podnoszenie standardu usług podstawowych. I wzcyscy byliby szczęśliwsi. Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: Ciąża i poród (takie sobie marzenie...) 08.02.10, 20:05 Wiele chorób rozwija sie podstępnie i po to te badania choćby co miesiąc by je w porę wykryć i zapobiec ich dalszemu rozwijaniu się . Często nie ma długo objawów a w badaniach już widać , że coś nie tak. Ciąża to stan fizjologiczny ale obciążający organizm dlatego może spowodować ujawnienie się wielu schorzeń. Ktoś wymyślił te standardy postępowania nie po to bynajmniej żeby ciężarnym uprzykrzyć życie ale żeby monitorować ich zdrowie i zdrowie ich dzieci. Nie wiem jaki problem raz w miesiącu nasikać do kubka na badanie czy dać sobie pobrać krew. Jeżeli ktoś nie chce to niech nie chodzi do lekarza - po prostu. Położne prowadzące ciążę też mają obowiązek wysyłać na badania . Zawsze można odmówić wykonania badania ale trzeba się pod tym podpisać i to wzięcie odpowiedzialności za siebie i dziecko na siebie już jest trudne , prawda ?:) Odpowiedz Link Zgłoś
liwia_augusta Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 04.12.09, 16:15 Przede wszystkim podejście personelu do pacjentki, z przedmiotowego na podmiotowe. Odpowiedz Link Zgłoś
e.lucek Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 06.12.09, 00:03 W polskim położnictwie nie wiem co bym zmieniła. We Wrocłwskich szpitalach zmieniłabym stosunek personelu do rodzących i kobiet we wczesnym połogu. Rodziłam w kwietniu, przygotowana do porodu, spokojna, pełna dobrych myśli...dopóki nie trafiłam do szpitala. Od tej pory czułam się już tylko jak sztuka bydła. Położna zapytała mnie o ochronę krocza, po nieprzyjenym traktowaniu na izbie przyjęć pomyślałam, że jednak nie jest tak żle i nawet całkiem blisko cywilizacji. Wyraziłam życzenie, żadnych cięć, poród miał być naturalny. Nie było żadnych podstaw do ingerencji w poród, a jednak lekarz wbrew mojej woli zadecydował o cięciu. Dlaczego? Potem zszyto mnie tak ciasno, że nie mogli mi zdjąć szwów, nie muszę chyba opisywać z jakim cierpieniem to się wiąże. Psychiczny uraz mam do dziś. jak leżałam czekając na szycie to aż podskakiwałam z zimna, na co lekarz, że to normalne. A dać kobiecie choć prześcieradło do przykrycia to już nie jest normalne? Pomocy przy karmieniu piersią i pielęgnacji noeorodka też we Wrocławiu nie uświadczysz. Co to zanczy rodzić po ludzku? Personel trzeba edukować, nie kobiety. I respektować oświadczenie woli kobiety rodzącej, a nie postępować wedle swojego widzi mi się, jak to zrobiła lekarka. Żenada. Odpowiedz Link Zgłoś
dobi53 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 21.01.10, 17:50 personel medyczny powinien swoje pacjentki traktowac jako jedyne w swoim rodzaju, kazda z nas jest inna, natomiast traktowane jestesmy jak kolejny przedmiot w fabryce na tasmie! tylko next, next powinno nam sie pomagac w tak niesamowitym momencie jak przyjscie naszego dziecka na swiat empatia, empatia i jeszcze raz empatia byc moze powinny byc stosowane ankiety przed wyjsciem ze szpitala, aby przelozony danego lekarza, poloznej, pielegniarki mial poglad na to jak pracuja jego podwladni, w koncu kazdy z nas jest rozliczany za swoja prace, jest wiele nagrod ktorte nie zawsze musza sie konczyc np premia, bo pewnie tego typu nagrody sa w naszej sluzbie zdrowia mocno ograniczone..., ale mysle za bardzo wazne jest aby personel zdawal sobie sprawe ze rozne zachowania nie moga ujsc im plazem norma powinno byc aby w kazdym szpitalu przy cesarskim cieciu na sali operacyjnej mogl byc maz, by mogl rowniez uczestniczyc w przyjsciu swojego dziecka na swiat Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 08.02.10, 20:22 Pracuję we Wrocławiu. Przebywa u nas wiele pacjentek. Bardzo wiele opowiada , że jest miło zaskoczonych opieką i dziwią się , że jest tak dużo opluwających nas wpisów w necie. Chyba szerzy się teraz na to moda. Często oceniają , że nie można dogodzić każdemu i zawsze znajdzie się osoba , której się nic nie podoba. Dobrze , że nam o tym mówią bo to przynajmniej motywuje do lepszej pracy . Obrzygiwanie nas w necie straszy tylko niepotrzebnie inne ciężarne, uprzedza do personelu ( jak się potem okazuje niepotrzebnie ) i wcale do lepszej pracy nie zachęca. Odpowiedz Link Zgłoś
w1ld Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 02.02.10, 15:35 Wszystko już zostało powiedziane. Nie łudźmy się, nie żyjemy w bogatym kraju i kolejna ustawa nie zmieni warunków szpitalnych ani serc ludzkich. Pozostaje się cieszyc,że jest ta opieka lekarska, a nawet, że najlepsza opieka nad noworodkami ( Dziękuję Panie Owsiak ! ). Wierzę, że uda się chociaż wywalczyc prawo do wyboru miejsca i okoliczności wydawania na świat dziecka. Trzymam mocno kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
mama0303 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 25.02.10, 08:50 Urodziłam swoje dzieci w szpitalu w Żywcu,o którym więcej mówi się złego niż dobrego.Ja mogę powiedzieć że położne są tam bardzo miłe,nie byłam zostawiona "na pastwę losu" byłam informowana o postępach.Położna która towarzyszyła mi od pierwszych badań do samego porodu była bardzo rozmowna,miła,i w sumie cały czas śmiała się,pytała o coś,coś opowiadala.Lekarze wszyscy bardzo w pożądku,neonatolodzy super.Po porodzie kilkanaście razy dziennie,naprzemiennie przychodziły położne,lekarze,i pytały czy wszystko dobrze.Warunki nie są tam najlepsze bo budynek stary,ale personej pierwszorzędny,czysto było,a pościel można wymieniać kilka razy dziennie,i nie trzeba się o nią prosić gdyż kilka razy dziennie po salach,szli z czystą pościelą. Odpowiedz Link Zgłoś
mama0303 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 25.02.10, 08:55 No może jednak coś bym zmieniła.Nie ma możliwości w tym szpitalu znieczulić się przy porodzie.Ja nie chciałam i poród przeszedł dobrze ale znajoma też nie planowała znieczulenia,a poród miała wyjątkowo trudny,w takiej sytuacji powinna być możliwość znieczulenia,lub nawet w trudniejszych przypadkach cesarki. Odpowiedz Link Zgłoś
dzasta1111 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 06.03.10, 20:15 przede wszystkim możliwość znieczulenia nawet odpłatnie Odpowiedz Link Zgłoś
mama-008 psycholog na każdym oddziale połozniczym/patologii 30.03.10, 13:28 24h na dobę. aby w kazdej chwili mozna było porozmawiac, popłakac, dostac jakies info jak cos nas niepokoii. w szpitalu nikt ze mna nie rozmawiał o ciężniej chorobie synka, unikano mnie, a ja chciałam z koms porozmawiać, dowiedziec sie, jedynie pani sprzatająca sale odstawiała mopa i potrafiła cos miłego powiedzieć, wesprzec bo widziała ze chodze po ścianach i płacze w kazdym kącie(az sasiadki z sali juz na mnie nie patrzyły bo wiecznie płakałam) a personel medyczny od połoznych po ordynatora - olewka! takze OPIEKA PSYCHOLOGA, jesli ktorejs mamie byłoby cięzko, po stracie dziecka, po urodzeniu chorego dziecka i co najwazniejsze umiejętne przekazywanie złych wieści o dziecku np w asyscie psychologa,a nie jak to robiły u mnie lekraki - jak automaty: dziecko chore, 8 - 8 -9 pkt do obserwacji, zapalenie płuc, wada serca, nie wiadomo czy przetrwa noc. do widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mini-menstruacja Patyk w Gów..e 26.04.10, 10:24 1) Prawo wyboru rodzaju porodu. 2) Prywatyzacja całej służby zdrowia. Może wszystkie problemy położnic skończyłyby się gdyby były klientkami a nie pacjentkami. Zgodnie z maksymą "nasz klient nasz pan". Bo "pacjent" to dla lekarzy bezwłasnowolny obiekt, w którym dowolnie można gmerać lub nie, niczym patykiem w gównie nie informując go nawet po co. Bo kto słyszał, żeby gówno miało jakieś prawa ? Odpowiedz Link Zgłoś
mini-menstruacja Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 27.04.10, 12:24 A, no i te obowiązkowe szczepienia.... jakoś nie mam przekonania do niczego co obowiązkowe. Tym razem nie do słuszności robienia szczepień ale ich przymusu... Pielęgniarki dające smoczka lub butlę dzieciom gdy rodzice od tygodni edukują się i przygotowują do karmienia piersią ( jak ja ) to też zgroza... znów nie respektowanie zdania rodziców Gdyby była szkoła rodzenia pokazująca całą prawdę o porodzie bez wahania wybrałabym taką. Wyraz "pokazujący" mam na myśli w znaczeniu dosłownym ! Głupio mieć nacinane krocze i nie wiedzieć jak to naprawdę wygląda z tamtej strony. Lekarz to zwykle opryskliwy, "wszystkowiedzący" typ. Wybieram tych, którzy prowadzą dialog ze mną a nie nade mną. Ale leczę się tylko prywatnie więc mogę wybierać. W publicznej służbie zdrowia rzadko spotyka się takie okazy. Byłoby pięknie, gdyby było ich więcej. No i ten wybór porodu....jak wybór religii prawie. W domu, w szpitalu, w wodzie, na sianie, przez pochwę, przez cięcie cesarskie, przez głowę nawet jeśli medycyna pozwoli.... tak jak życzy sobie tego rodząca. To najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
lailala Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 30.04.10, 21:28 Całe szczeście pierwszy poród miałam domowy. Modlę sie o to by 2 dziecko też mogło przyjść na świat w domu.Wiedzac że nie zawsze jest to mozliwe zwiedziłam wszystkie szpitale w moim miescie oraz 2 godne uwagi poza granicami miasta. łącznie było to 5 szpitali i tylko w JEDNYM ( zreszta tym co przed laty wygrał w akcji rodzić po ludzku) mozna było przyjmowac dowolne pozycje w każdej fazie porodu. W pozostałych szpitalach to fikcja i komnetarze " chyba pani nie mysli że bede lezec na ziemii?" Druga rzecz o którą darmo prosić to to traktowanie mnie jak CZŁOWIEKA i to na dodatek ROZUMNEGO. Lekarzom trudno uwierzyć że wiem co chce i wiem co mówie... Możliwość refundacji porodu domowego i poinformowania szpitala o porodze domowym by w razie czego bez problemu można było kontynuować poród w szpitalu. Książka I. Chołuj urodzić razem i naturalnie jako OBOWIĄZUJĄCY standard porodowy dla każdej połoznej i lekarza.... ech.... marzenia.......i tak jest lepiej niż było bo chociaz teraz wiemy jak może być a jak nie jest. Moja matka to nawet nie wiedziała jak może być... Odpowiedz Link Zgłoś
monica188 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 17.05.10, 11:25 1. Chciała bym by niektóre rzeczy ujęte były w prawach pacjenta a nie nie tylko PTG. Np. Ciąża po terminie-kiedy musi być pacjentka przyjęta do szpitala-każdy robi co chce i kiedy chce co nie daje pajentce stabilizacji psychicznej. 2. Pomoc psychologiczna po porodzie-np. gdy pacjentka miała ciężki poród. 3. Zlikwidować nacisk na kamienie i sposób wyboru porodu-kązda z nas jest dorosła i powinna mieć prawo wyboru czy chce karmić i jak chce rodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
nisiabu Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 17.06.10, 05:18 Przede wszystkim podejście do porodu naturalnego. Marzę o tym, by wśród lekarzy i położnych była świadomość jak ten proces przebiega i że zakłócanie go "niezbędnymi" ingerencjamii go zakłóca. Ponieważ zbyt częsty jest brak tego zrozumienia bardzo boję się szpitala i wybrałam poród w domu. Teraz czekam na drugie dziecko i też chcę jak najdalej od szpitali z ich taśmowością, rutynowym podawaniem oksytocyny, podłączaniem do ktg (brak ruchu), rodzeniem na leżąco (nie mogę odżałować, że moją siostrę i bratową zmuszono do porodów pod górkę, ponacinano i nie miały nawet w połowie tak dobrych wspomnienień jak ja). Warto byłoby by też uwrażliwić na kobiety z poronieniem Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_ciach Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 11.07.10, 23:04 Kilka z was pisze, o normalnym traktowaniu pacjentki. Jako podmiot nie przedmiot. W trakcie porodu to jeszcze ujdzie. Ale to co dzieję się po, to koszmar! Potworny nacisk na karmienie naturalne, przy kompetnym braku wsparcia. Niestety ciągłe przystawianie nie jest lekarstwem na wszystko. Jakieś ujednolicenie, choć w tym samym szpitalu, "pomocy" przy nauce karmienia, opieki nad dzieckiem. Leżałam trzy doby, przeżyłam pięć "zmian" personelu. Każdy tłumaczył co innego. Po porodzie każda z nas potrzbuje ciszy, spokoju, wsparcia. A nie porad "doradcy laktacyjnego"( jaka potworna nazwa!!!). Więcej ludzkiego podejścia a nie fanatyzmu podręcznikowego. ODROBINĘ TOLERANCJI, POSZANOWANIA DECYZJI KOBIETY RODZĄCEJ!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 27.07.10, 17:38 To jeszcze kwestie administracyjne / szpitalne: 1. kwity do szpitala spokojnie można wypisać nawet miesiąc przed porodem, a nie w panice na izbie przyjęć. Przy przyjeździe do porodu tylko dopisać ostatnie sprawy, prawdopodobnie termin OM i grupa krwi się nie zmieniły. 2. kasy, biura do odbioru różnych dokumentów powinny być blisko wejścia do szpitala, albo w miejscu łatwym do znalezienia. A z kwestii meryto: 1. przestać straszyć zzo.... To jest już u nas naprawdę śmieszne. Tylko w PL kobiety mają powikłania na jakąś legendarną skalę. Pół świata rodzi z zzo i ma się świetnie. Naprawdę trzeba skończyć z naturalnym fanatyzmem - tzn, jeśli ktoś nie chce z zzo, to bardzo proszę, ale jeśli ktoś chce (i może, badania itp), to naprawdę nie ma sensu go namawiać w czasie skurczów. Odpowiedz Link Zgłoś
nives1 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 27.07.10, 23:39 Ja rodziłam raz i w świetle tego porodu i opowieści koleżanek z sali - tylko jedno - żeby porodu siłami natury nie przeciagać w nieskończonosć. W samym szpitalu spędziłam prawie 20 godzin, wcześniej w domu prawie 10 cały czas na koszmarnych bólach krzyżowych. Rezultat porodu naturalnego (bo nie było zagrozenia zycia dziecka lub matki) był taki ze nie byłam ww stanie sie zajać własnym dzieckiem ze zmęczenia. A chciałam bardzo. A reszta bez zarzutu. Choć informowano bardziej męża niż mnie bo byłam z bólu średnio przzytomna ;) Odpowiedz Link Zgłoś
anka_1234567 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 17.09.10, 16:02 -przede wszystkim większa edukacja jezeli chodzi o karmienie piersia-kolezanka z sali miala problemy (najpierw zastoj, potem nawal) to lataly wokol niej jak opetane, z tym ze kazda pielegniarka mowila jej co innego, tak ze biedna dziewczyna po kilku zmianach personelu usiadla i zaczela plakac bo bardzo chciala karmic ale byla juz tak zdezorientowana ze nie wiedziala co robic. Jezeli o mnie chodzi to byla jedna wizyta z zapytaniem: Ssie?? No ssie, je ladnie. i to wszystko. Nikt nie pokazal mi pozycji do karmienia ani nic, w domu walczylam miesiac, bo zaczely sie problemy. pomoglo mi dopiero forum :) -druga sprawa-lakarze ktorzy przyjmuja pacjentki prywatnie ale pracuja tez w szpitalach-ja do swojego chodzilam cala ciaze prywatnie, wizyta co cztery, czasem co trzy tygodnie, ile pieniedzy wydalam-wole nie myslec. Szpital wybralam rowniez z ta mysla-bo przeciez tam pracuje moj lekarz. I co?? Gucio! Lezalam 4 doby a ten cham sie nawet nie pojawil!!! Wsciekla bylam na niego jak nie wiem!!! Jeszcze po porodzie robil problemy z wypisaniem zaswiadczenia do becikowego-oczywiscie chyba myslal ze za ten swistek tez dostanie kasa-aha takiego!! -wiecej wrazliwosci u poloznych-wiem ze to ich praca i dla nich codziennosc, ale ciezarna nie rodzi codziennie i porod ma byc dla niej czyms pieknym, pierwsza chwila kiedy widzi swoje wyczekane Malenstwo, a nie jakims rutynowym procesem -no i na koniec-troche wrazliwosci, trzy lata przed urodzeniem syna poronilam. Kiedy trafilam do szpitala polozono mnie na sali z dwiema innymi dziewczynami-obie byly w siódmym miesiacu ciazy. Mozecie sobie tylko wyobrazic jak sie czulam-nie bede tego nawet komentowac bo i wracac do tego tez nie chce. To tyle. Aleksander - mamusi wisicycek Odpowiedz Link Zgłoś
kokosara mikołów 21.09.10, 12:19 rodziłam w szpitalu w mikołowie i jestem bardzo zadowolona szpital jest przyjemny, zadbany, wszyscy lekarze i położne były bardzo miłe, dostałam rozpuszczalne szwy :) idealnie byłoby gdyby dawali jeszcze na życzenie znieczulenie ale niestety nie ma tak dobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
nola9 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 24.09.10, 10:17 Wprowadziłabym ankiety dla kobiet po porodzie, wypełniane w dniu wyjścia, żeby kobieta ochłonąwszy mogła napisać jak była traktowana, w ankiecie były jasno sformułowane pytania np "czy odpowiadano na Twoje pytania w trakcie porodu" tak lub nie bo np mi nikt nie odpowiadal i w ogole mnie traktowano jak powietrze a jak poprosilam o znieczulenie do szycia to lekarka powiedziala ze mnie nie pyta o zdanie tylko poloznej!:( Oczywiscie te ankiety bylyby brane pod uwage i wyciagane bylyby konsekwencje do tych bez szacunku gburowatych, nadętych i nie raz chamskich położnych! Odpowiedz Link Zgłoś
nola9 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 24.09.10, 10:36 Zapomniałam napisac o opiece po porodzie, pomoc w przystawianiu do piersi! udzielanie informacji na temat karmienia i pięlęgnacji noworodka! Ja niestety karmię butelką bo nikt mi nie pomógł, dziecko darło się non stop z głodu w szpitalu, ja miałam piersi pożarte a jak poprosiłam o pokazanie jak przystawiać do piersi to dostałam taki ochrzan że szok a najlepsze było pytanie "to nie widziała pani nigdy jak ktoś karmi?!" Odpowiedz Link Zgłoś
nurolek Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 18.10.10, 20:55 1. Zachęcanie i możliwość aktywnego porodu - zwłaszcza I fazy. Chodzić, skakać na piłce, wanna itd. Możliwość wyboru pozycji do porodu - w sensie do parcia, a nie leżeć na wznak, nogi zadarte. Raczej niechętnie się patrzy jak kobieta chce stanąć lub kucnąć i skorzystać z grawitacji. Ja miała wspaniałą położną która dała mi krzesełko, asekurowała i kazała przeć. 2. Obowiązkowe USG przed porodem i szacowanie wagi dziecka i podejmowanie decyzji czy cc czy sn. Ja się omordowałam, naparłam jak głupia a skończyło się cc, bo tętno poleciało, a dzieciak ważył 4 kg. Moja koleżanka urodziła 4,5 sn, ale zmusili ją do tego (wiedzieli, że dziecko powyżej 4 kg), porozrywało ją, miała pękniętą szyjkę, dziecko oderwało łożysko, straciła litr kwi i przytomność. Gdzieś zagubiło się szukanie dobra pacjentki i dziecka w tym upartym dążeniu do porodów sn. 3. Jak zagrożona ciążą to całodobowe KTG - moją przyjaciółkę skierowali do szpitala w 38tyg bo mało wód płodowych,słabe ruchy , łożysko III stopnia. Odwlekli decyzje o cesarce na następny dzień, zrobili KTG wieczorem - niby ok.Nie wiedzieli potrzeby całodobowego monitoringu. Następnego dnia o 7 rano dziecko już nie żyło.Zmarło w brzuchu w szpitalu (!!!!) w 21 wieku...zgroza... 4. Więcej o prawdziwej laktacji !!! A nie filmiki edukacyjne jakie to karmienie jest łatwe, a jakie przyjemne, intuicyjne, że dziecko naturalnie samo, delikatnie. Że są kryzysy laktacyjne, że pokarm ZAWSZE jest dobry, jak nauczyć dziecko dobrze chwytać pierś, żeby krew nie tryskała z sutków, że karmienie na żądanie oznacza nieraz cycozwis co godzinę i jest to NORMALNE! (a nie efekt słabego pokarmu) Karmienie to harówa - ja trafiłam na oporny egzemplarz który dostawał spazów jak tylko zbliżałam go do piersi. Już miałam rezygnować, ale przyszła młoda położna i pogadała ze mną ode serca, prawdziwie, bez lukrowania o cudownym karmieniu piersią. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_z_sadyby Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 12.03.11, 07:58 1. Sala pojedyncza nie powinna być tylko dla tych, które opłaciły położną (szpital na Madalińskiego ma taką praktykę) 2. Opłacona położna powinna towarzyszyć rodzącej od początku a nie tylko w ostatniej chwili czyli wyjścia dziecka (szpital - j.w.) 3. Nie wolno czekać aż rodząca poprosi o znieczulenie! Drgawki i utraty przytomności rodzącej z powodu bólów krzyżowych, utrzymujące się bóle parte przy nie postępującym rozwarciu szyjki, PRZYMUS leżenia, choć wtedy bolało dużo bardziej, brak pomocy ze strony położnych - to wszystko powinno dać do myślenia. Znieczulenie sprawiło, że a) bóle były dużo mniejsze b) wreszcie otworzyła się szyjka c) przestałam mieć drgawki i tracić przytomność d) urodziła się córeczka, ale ma mikrouszkodzenia mózgu. ;-( 4. Jeśli wiadomo, że poród trwał dobę a mama jest skonana, to na prawdę - albo niech mąż zostanie do pomocy albo Panie na dyżurze niech nieco pomogą mamie. Przecież jak kobieta śpi na siedząco, to nie jest w stanie zająć się noworodkiem! Wystarczy pozwolić zostać komuś z rodziny. (ten sam szpital). Odpowiedz Link Zgłoś
pstrabiedronka Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 01.09.11, 12:17 mama_z_sadyby napisała: > 1. Sala pojedyncza nie powinna być tylko dla tych, które opłaciły położną (szpi > tal na Madalińskiego ma taką praktykę) mówisz o sali do porodu? to jest nieprawda. Mam troche zastrzeżeń do moich porodów tamże (2 razy rodziłam) ale to akurat nieprawda. Pierwszy raz byłam na pojedynczej bez położnej. Drugi raz z położną. Koleżanka dwa razy rodziła tam bez położnej - w sali 1-osobowej bratowa raz - identycznie Chyba, że mówisz o sali pojedyńczej po porodzie - dla matki z dzieckiem. No to niestety jest wogóel mega płatne, i nei zależy chyba jednak od opcji czy miałaś położną czy nie. Po prostu trzeb zapłacić za taka salę. Odpowiedz Link Zgłoś
flying_kasia25 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 13.11.11, 19:03 Przede wszystkim traktowanie kobiet rodzacych. Pewnie w wielu miejscach na swiecie kobiety rodza gorzej niz w Polsce, jednak to nie zmienia faktu, ze mogloby byc lepiej i jest co zmieniac. Odpowiedz Link Zgłoś
jolusia77 Wątek porównawczy 05.09.12, 22:37 Ja urodziła już troje dzieci i czwarte mam w drodze. Pierwszą córkę urodziłam w Polsce i moje przejścia można zatytułować krótko "poród z piekła rodem''. Rodziłam w małym szpitalu w Brzozowie. Na sali 4 rodzące jednocześnie kobiety, ja dostałam miejsce najgorsze- w przeciągu (do sali były dwa wejścia). Przed porodem obowiązkowo mnie ogolono szpitalną żyletką i zrobiono lewatywę. Położna bardzo źle poprowadziła poród (miałam potem sporo pęknięć). Dostałam krwotoku, musiałam mieć transfuzję, przez co przez pierwsze kilka godzin nie dostałam małej do karmienia. Już nie wspomnę o obowiązkowym nacięciu krocza. Potem- na sali poporodowej osiem kobiet. Wchodzi ginekolog-położnik i każe wszystkim jednocześnie podnieść koszule i zagląda jak się goimy. Na oddział nie było wejść dla rodziny, nawet męża. Położne przeglądały podawane reklamówki i usuwału rzeczy nieodpowiednie jak cytrusy, bo pzrecież przy karmieniu nie wolno tylu rzeczy... I jeszcze kilka rzeczy z pewnością by się znalazło, ale to chyba lista najgorszych. Potem urodziłam dwoje dzieci w UK (i kolejne też będę rodziła tutaj). Porodu bałam się okropnie. Po tamtym miałam tak koszmarne przejścia i komplikacje zdrowotne, że przepaść pomiędzy najstarszę i kolejną córką to aż 10 lat!!! Ciąże prowadziły położne, położnika widziałam tylko raz w 12 tygodniu w obu ciążach. Połóżne prowadziły moje ciąże od początku i zdążyłam poznać je podczas wizyt. Podczas porodu było mi zatem przyjemniej, bo znałam już osobę przyjmującą poród. Z perspektywy sądzę, że ciąża powinna być prowadzona i w Polsce właśnie przez położne, ale dopiero wtedy, kiedy przyjmie się niepisany kodeks pracy i etyki postępowania z pacjentką z państw takich jak UK. Położne te przychodziły do mnie potem przez 10 dni po porodzie, dosłownie każdego dnia (w Polsce położna środowiskowa nie pojawiła się u mnie ani razu!). Poród odbywał się w salach jednoosobowych, mogłam mieć ze sobą ulubioną płytkę, mogłam pić wodę (w czasie długiego porodu w Polsce umierałam z pragnienia podczas porodu i nie pozwolono mi pić). Mąż towarzyszył mi w porodach za darmo. Dziecko po porodzie od razu przystawiłam do piersi. Położne pogratulowały mi i poszły zrobić herbatę dla wzmocnienia. Dostałam tez tosta. Miałam w pokoju łazienkę, gdzie mogłam się po porodzie umyć. Nikt mnie nie naciął i porody były poprowadzone tak, że nie popękała mi szyjka. Położne zrobiły nam rodzinne zdjęcia z pierwszych chwil. Na drugi dzień miałam wizytę fizjoterapeutki, która zaleca połóżnicom ćwiczenia obkurczajęce itd. Odwiedziny nie były zakazane, nikt nie przeglądał mi siatek i nie krzyczał, że powinnam wiedzieć, że karmiąc nie spożywa się cytrusów. ITD Moja siostra też rodziła w UK i jej przeżycia pokrywają się z moimi. To przeszczepiłabym to Polski. W UK czułam, że mój poród to mój poród i każdy się ze mną liczył oraz podchodził do mnie z szacunkiem (nawet odgórnie system gwarantując rodzącej pokój jednosobowy i możliwośc porodu rodzinnego). Mój polski poród był na przeciwległym biegunie- zero szacunku dla rodzącej. A niech już to z siebie wypchnie, niech nie pyta i niech jak najszybciej zniknie, bo za nią już kolejne do ''załatwienia''. Odpowiedz Link Zgłoś
arathlo Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 04.11.12, 12:18 Może nie w stricte samym położnictwie, ale ogólnie to ja bym poród widziała tak, że już w czasie ciąży powinno być kilka rozmów z położną w wybranym szpitalu, a najlepiej z wybraną, która powinna być nieodpłatna (cóż...gdyby któreś położne w danym szpitalu były szczególnie oblegane a inne nie, to trzeba się zastanawić czemu i te niewybierane wyszkolić tak, żeby dorównywały pozostałym wiedzą i sympatią). Jednoosobowe sale porodowe powinny być oczywistym standardem, a nie luksusem (często płatnym). Tak samo sale poporodowe, powinny być do max. 3 osób (miałam przyjemność być w 2osobowej i to jest naprawdę komfort, natomiast widziałam co się dzieje na 5osobowej- jarzeniowe światło było tam zapalone do późnych godzin nocnych i drzwi niemal non stop otwarte, chórem płaczące dzieci itd.- jaki to jest komfort dla zmęczonej porodem kobiety i noworodka, dla którego światło i hałas jest szokiem?). Ochrona krocza powinna być rzeczywista, a nie tylko górnolotnym hasłem, często szpitale się nim chwalą, a statystyki jednak mówią swoje...Poza tym- kwestia karmienia. Rodziłam w szpitalu, który podobno super-wspiera karmiącą matkę, dekalog karmienia wisi na wejściu itd. Tymczasem przy pierwszym dziecku to pielęgniarka zaproponowała mi dokarmienie dziecka, bym mogła się wyspać. O poradę laktacyjną nie mogłam się doprosić. Przy drugim dziecku w tym samym szpitalu to ja poprosiłam raz o mieszankę, bo nie mogłam nawet do łazienki się od dziecka oderwać, to dostałam bez problemu i w zasadzie żadnych pytań. Koleżanka z sali miała problemy z karmieniem to jej pomagała dobroduszna pielęgniarka, a doradca się nie pojawił. Uważam, że spotkanie z doradcą i to jak najszybciej po porodzie powinno być obowiązkowe, a już na pewno w sytuacji, gdy mama prosi o dokarmienie dziecka czy zgłasza jakieś problemy albo prosi o nią (no ja miałam poradę na korytarzu udzieloną- ma pani mleko? mam. To dobrze.). Nie widze w tym żadnych praktyk propagujących i wspierających karmienie. I to w szpitalu które się tym niby szczyci. To jak jest tam gdzie się tym nie szczycą? No chyba mamy XXI wiek...Aha , no i kwestia tego kontaktu 2godzinnego skóra do skóry. Rozporządzenie ministra w tej kwesti jest z 2010, ja rodziłam w 2011 i nie zaznałam. Kilka minut dziecko leżało, potem zostało zabane na ważenie, a potem miałam te 2 godizny dopiero. Ale dziecko już było zawinięte (chyba). I to mówię o warszawskim, dobrym pod wieloma względami szpitalu, zresztą z matką i dzieckiem "w tytule". Wiem, że w mniejszych miastach bywa gorzej, dużo gorzej. W zasadzie ja jakoś bardzo nie narzekam, Bogu dzięki sama mam dużą wiedzę bo szukam jej nieustannie, więc i upomnieć się o swoje mogę i jestem świadoma tego co robię (i co ze mną robią). Ale wiem, że jestem baaaardzo dużo mam, które pop prostu SĄ w ciąży i całą wiedzę na jej temat czerpią od lekarza, bo na co dzień nie mają czasu poświęcić się na wielogodzinne zgłebianie tajników wiedzy medyczno-położniczej. Przychodzą rodzić i przyjmują każde słowo personelu za prawdę, konieczność i jedyną słuszność. I w sumie tak powinno być. Tylko ten personel rzeczywiście powinien tę prawdę i konieczność znać. Iść z duchem czasu i wiedzy, a jest tak, że w niektórych aspektach to wciąż stoimy od 20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
milamala Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 16.11.12, 15:22 Wprowadzilabym cesarke na zyczenie. Wiele kobiet boi sie panicznie porodu naturalnego, nic nie usmierza tego strachu, a w polskich warunkach musi placic lekarzowi prywatnie za cesarke albo lapowke w panstwowym. Uwazam, ze z szacunku do kobiety-matki, powinno pojawic sie cos takiego jak cesarka na zyczenie. Niech kazdy rodzi jak chce. Odpowiedz Link Zgłoś
arathlo Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 19.11.12, 17:50 W sumie to tak...jak chcom niech sie tnom ;) A tak serio...byle by to było z sensem, niech taka kobieta co chce, nim będzie mogła podpisać takie życzenie, miała obowiązek spotkania się z położną, psychologiem, niech rzetelnie zostanie zapoznana z faktami na temat sn i cc, żeby był to świadomy wybór, a nie że rok później usłyszy relację kolezanki z sn i będzie żałować... Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 10.12.12, 12:39 Ja popieram - cesarka powinna być na życzenie. I oczywiście zzo również. I żeby się kasą nie zasłaniali niech nawet będzie że to są usługi płatne. W końcu rynek prywatnych usług medycznych nie jest jeszcze na tyle rozwinięty żeby każdy mógł z tego skorzystać. Jakby tak było nie byłoby takich tragedii jak ta ostatnia z córeczką tego olimpijczyka co z powodu ignoranctwa, niechlujstwa albo/i pazerności jakiegoś konowała urodziła się "naturalnie", szkoda tylko, że z niedotlenieniem mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
2qu0ch Rodzić po ludzku 19.05.13, 17:06 Atmosfera wokół państwowej służby zdrowia nie jest miła. Nie służy to ani pacjentkom, ani lekarzom. Ale jak tu nie krytykować jak ulubionym hasłem położnych do rodzących w Zgierzu jest "zamknij dziób krowo". Znajoma rodziła tam w ubiegłym tygodniu. Nie chciała rodzić prywatnie "bo to nie wypada". Działa społecznie dla ludzi i bała się, że jakby rodziła w klinice prywatnej to byłoby to źle odebrane. Chodziła tam do szkoły rodzenia myślała że jest dobrze przygotowana. Niestety personel średni przerósł jej spokojną naturę. Nie rozumiała, że w takiej pięknej chwili kobieta kobiecie może być tak nie życzliwa, wręcz chamska. Nic dziwnego że z tego szpitala lekarze uciekają. W końcu blisko Łódź a tam jest kilka szpitali na wysokim poziomie. W zasadzie na pytanie co bym zmieniła, to przede wszystkim personel. Kiedyś wyżywali się na chorych bo mało zarabiali. Dziś wyżywają się bo to patriotyczne. Jakie to prozaiczne. Myślałam że nadmiar formy nad treścią nakazujący by kobiety rodziły w bólach to będzie główny sukces prywatnych usług medycznych. Chodzi mi o to by jak była potrzebna cesarka to lekarz nie będzie się zastanawiał czy to wypada, czy go proboszcz na mszy nie wyklnie. Myślałam że to dlatego by mieć poród przez cesarskie cięcie rodzące wybierają prywatne szpitale. A to nie prawda. Chodzi o prozaiczny czynnik ludzki. Najśmieszniejsze jest to że dzisiejsza młodzież olewa wrzaski takich położnych. Krzyczą na nich w szkole, poniżają w pracy, to w szpitalu państwowym też ich poniżają. Zastanawiam się tylko dlaczego kiedyś ci młodzi ludzie mają utrzymywać taką położną, płacąc ZUS i pracując dla Polski. Jak ta dziewczyna która rodziła w Zgierzu ma nadal społecznie działać na rzecz ludzi którzy tak ją skrzywdzili. Może czas zastanowić się co jest prawdziwym powodem emigracji ludzi młodych. Z pewnością już nigdy nie poprę żadnych protestów ludzi w białych fartuchach. Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.wiewiorka Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 12.10.13, 11:53 już wiele padło słów..z dużą częścią się zgadzam. napiszę więc w skrócie: 1) aby żaden Pan doktor nie decydował za kobietę że DZIŚ ma urodzić "bo tak" 2) aby kobiecie i jej dziecku dano CZAS aby poród trwał tyle ile potrzebują obydwa organizmy i kobiety i dziecka 3) nikt nie może być ordynarny wobec kobiety i jej bliskich 4) nikt nie wie lepiej od kobiety co ona czuje, jak bardzo ją boli...jak chce rodzić, w jakiej pozycji jej najlepiej- w końcu mamy prawo do samostanowienia! nie jesteśmy bezwolnymi zwierzętami, które zdają się na łaskę lub niełaskę PANA I WŁADCY lekarza 5) pełna informacja i pomoc ze strony personelu-na temat stanu matki i dziecka, możliwych skutków danego działania (prawdziwe informacje!!!! nie straszenie i rzucanie ot tak głupot) Odpowiedz Link Zgłoś
persemona Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 22.04.14, 16:51 Pewnie się powtórzę, ale dobrze p. Kasia będzie miała rzetelną statystykę. Oto moich 10 przykazań. 1. Izba przyjęć- ograniczyć formalności do minimum, wenflon zakładać tylko w uzasadnionych przypadkach. Przychodzę rodzić siłami natury, a nie leczyć choroby. 2. Nie indukować rutynowo porodów, każda szyjka rozwiera się we właściwym czasie - zakazać oxy i masażu szyjki gdy wszystko przebiega prawidłowo. 3. Zminimalizować liczbę personelu zwłaszcza pozbyć się lekarzy, przy których położne czują się zestresowane i zmieniają nagle taktykę pezyjętego porodu, pod wpływem lekarzy zamiast chronić krocze nacinają. 4. Doszkolić personel w zakresie pozycji wertykalnych 5. Zapewnić na oddziale obecność anestezjologa 6. Zapewnić poczucie intymności, przygasić te okropne jarzeniówki, osłonić łóżko oorodowe i fotel gin jakimś parawanem, z reguły ustawione są na wprost drzwi- żenada. 7. Zlikwidować wieloosobowe sale porodowe uniemożliwiające poród rodzinny. 8. Wsłuchiwać się w rodzącą i nie narzucać rozwiązań, nie straszyć użyciem kleszczy i vacum. 9. Ograniczyć do minimum badanie ktg- zmora polskich porodówek. 10. Ocenę krocza po porodzie dokonać w gabinecie a nie na sali w obecności innych położnic a i zdarza się że ich odwiedzających. Odpowiedz Link Zgłoś
persemona Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 22.04.14, 16:58 No i chyba najważniejsze. Wprowadzić kontrole w zakresie przestrzegania standardów opieki okołoporodowej. Mijają 3 lata od wprowadzenia przez sejm tego dokumentu, a tylko fundacja rodzic po ludzku pokusiła się o własny monitoring. Nic więc dziwnego, że wyniki tego raportu są zatrważające. Szkoda że anonimowe. Odpowiedz Link Zgłoś
fafyfa Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 26.04.14, 08:51 Mam za soba dwa porody. Oba bez komplikacji. W dwoch roznych szpitalach w Warszawie. Opieka byla bardzo dobra, czulam ze bylam w dobrych rekach. Teraz czekam na trzeci porod. Mam nadzieje ze bedzie co najmniej tak jak poprzednio. Co bym zmienila, co mnie przeraza? Plan porodu.Co to wogole jest? Zeby byc potraktowana jak czlowiek trzeba spisac umowe ze " szpitalem", bo inaczej bedziesz rodzic jak zwierzak? Masakra. Dobrze by bylo dalej uswiadamiac polozne i lekarzy, ze ich pacjetami sa ludzie - tak po prostu. Nikt do porodu nie przychodzi dla przyjemnosci, chce po prostu miec profesjonalna pomoc dla siebie i dziecka. A czy nacinac krocze, dawac znieczulenie, lezec plackiem czy chodzic w trakcie porodu itp to decyzje o ktorych mozna "dyskutowac" i decydowac w trakcie porodu. Odpowiedz Link Zgłoś
bieniewicka Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 02.08.14, 15:46 Zakazać masażu szyjki macicy wykonywanego w ramach indukcji. Czyste barbarzyństwo. Oprócz niewyobrażalnego bólu, w moim przypadku dało to taki efekt, że miałam przez 9 godzin skurcze i 0cm rozwarcia. Dopiero kolejne blisko 20 godzin skurczów doprowadziło do rozwiązania. Co więcej, trafiłam na lekarkę w Św Zofii, która nawet się mnie nie spytała, po prostu stwierdziła że jestem 9 dni po terminie i musi to zrobić. Kazała nabrać powietrza albo krzyczeć. Metody jak za czasów PRL. Jak moja położna o tym usłyszała to myślałam że wyjdzie z siebie, była wściekła. Myślałam, że w Św. Zofii postępują inaczej, ale teraz wiem że dużo właśnie zależy od tego na kogo się trafi. Nigdy się na to badanie nie zgadzajcie. Mam nauczkę, nawet gdy ktoś będzie mi mówił ze robi to dla mojego dziecka, gada bzdury. Sa inne metody, chociażby cierpliwość gdy usg i ktg wskazują na to ze wszystko jest w porządku z ciąża, która ma prawo trwać od 38 do 42 tygodni. Natomiast sam poród i opiekę poporodowa w Sw Zofii oceniam pozytywnie, będę tam rodzic ponownie jeśli przyjdzie taki czas. Może zdecyduję się na poród w Domu Narodzin :) Odpowiedz Link Zgłoś
marimele Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 11.03.15, 11:13 Przedmiotowe traktowanie to jest coś co najbardziej mi przeszkadza. Zadziwia mnie, że kiedy idę do przeciętnego salonu kosmetycznego gdzie obsługuje mnie młoda dziewczyna, nie wykształcona (dorabia sobie, bo coś tam studiuje), skończyła ledwie kurs np. depilacji woskiem, to taka osoba potrafi wykazać się większym szacunkiem do mnie, poszanowaniem mojej intymności i empatią niż przeciętny lekarz, po studiach i po zajęciach z psychologii. Skąd się to bierze? Odpowiedz Link Zgłoś
myszka1996.d Re: Co zmieniłabym w polskim położnictwie? 12.07.14, 15:09 katarzynaoles napisał: > Wątek nie tylko dla sfrustrowanch ;). Czekam na posty - szczegóły w > wątku "prośba do forumowiczek"www.fotka.pl/grupa/875642/Sexi_Panowie_i_Sexi_Panie/ Odpowiedz Link Zgłoś