Moja córka ma 25 miesięcy. Od lipca jest odpieluchowana. Zakładamy jej pieluchę tylko podczas drzemki w dzień i na noc. Sporadycznie się zdarza, że pielucha jest sucha. Potrzeby fizjologiczne sygnalizuje, sama potrafi się rozebrać i siąść na nocnik. Generalnie nie było z tym żadnych problemów.
Jest mądrą i rozsądną dziewczynką. Za dobre zachowanie dostaje naklejki, które nakleja na drzwi do swojego pokoju.
Od 2 tygodni córka z pełną premedytacją sika na dywan, patrzy mi przy tym prosto w oczy i bardzo ją to bawi. Zdarza jej się to raz, dwa razy dziennie. Zawsze po tym z nią rozmawiam, ona wie, że źle zrobiła, że powinna siadać na nocnik. Poza tym za takie zachowanie zabieram jej jedną z naklejek.
Przypuszczam, że może to być reakcja na mój powakacyjny powrót do pracy (jestem nauczycielką), w wakacje niemal cały czas byłyśmy razem, a teraz zajmują się nią babcie. Chociaż codziennie po powrocie do domu staram się jej poświęcić cały mój czas, to może dla niej za mało i tak reaguje.
Co mogę jeszcze zrobić, czy rozmowa i zabranie nagrody to wystarczająca kara? Przyznaję, że bardzo denerwuje mnie ta sytuacja, bo mam wrażenie, że dziecko mi się uwstecznia. Nie podejrzewam dziecka o wrodzoną złośliwość, chociaż może się mylę
A może jakieś inne rozwiązania?