sofi84
07.02.10, 23:06
Ja na wstępie chciałabym przeprosić, jeśli ktoś poczuje się obrażony - nie to
jest moją intencją.
Rzuciłam fajki 1 stycznia po tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży i
teraz, jak trwa trzeci miesiąc, nie wyobrażacie sobie, ile kosztuje mnie
niepuszczenie pawia na osobę, która wchodzi do sklepu zaraz po tym, jak
wywaliła peta. Jaki smród jest na klatkach schodowych, jak ludzie wychodząc
podpalają pety jeszcze w środku.
Czy palacze sobie serio nie zdają sprawy jak strasznie śmierdzą? Ja modlę się,
żeby ten okres mdłości szybko minął, bo to jest nie do wytrzymania. Do
komunikacji miejskiej w ogóle nie wsiadam, bo najgorsi są Ci to wywalą takiego
fajka i wsiadają do ciasnego tramwaju/autobusu.
Pewnie jak mi minie nadwrażliwość, to aż tak mnie to wkurzać nie będzie, ale
Ci ludzie będą dalej zwyczajnie ŚMIERDZIEĆ. I pomyśleć, że sama tak
'pachniałam'...
Jeszcze raz sorry, ale może ktoś z Was się zastanowi, zanim zapali szluga
przed sklepem/autobusem/na klatce schodowej/przystanku autobusowym/itp
pozdrawiam