Dodaj do ulubionych

"kocham księdza"

26.10.10, 19:12
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,8546639,Kochajac_ksiedza.html
Czy tylko mi się wydaje czy ta pani tkwi w głębokim samooszukiwaniu się i obłudzie?
jak praktykująca katoliczka moze uważać za dobrego księdza, który żyje w kłamstwie i łamie zasady swojego własnego kościoła? okłamuje przełożonych i wiernych? i jeszcze do tego siada po tej drugiej stronie konfesjonału, gdzie ocenia cudze postawy moralne, podczas gdy jego własna kwalifikuje go do utraty kapłaństwa.
Żeby było jasne - uważam, ze celibat jest szkodliwą i anachroniczna tradycją. Ale jest to wewnętrzna sprawa kościoła, ze wciąz go utrzymuje. Nikt przeciez nie zmusza do kapłaństwa. W przypadku KK oznacza ono wyrzeczenie się miłości do kobiety.
A tu taki pan, co to chciałby zjeśc ciastko i mieć ciastko. Nie mam żadnego szacunku dla takiej postawy i kompletnie nie rozumiem jej zachwytów nad nim.

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,8546639,Kochajac_ksiedza.html
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:16
      Panią należałoby wysłać do psychologa na długą terapię zamiast wysłuchiwać rzewnych bajek o tym jak miłość do niedostępnego pana ją uwzniośliła.
    • a.va Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:19
      Ona go idealizuje, bo jest w nim zakochana. W rzeczywistości pan pewnie jest dużo mniej wspaniały niż ona uważa.

      • triss_merigold6 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:21
        Będę się upierać, że pani ma coś nie tak z głową. Przytomna, zdrowa psychicznie kobieta, nie zakochuje się w księdzu, bo ten z definicji nie jest mężczyzną od którego można czegokolwiek sensownego oczekiwać.
        • a.va Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:28
          Nie no, to oczywiste, że musi być w jej głowie coś, co poleciało na taką sytuację. Ale to nie przeszkadza, że idealizuje go jak każda zakochana kobieta.
        • claudel6 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:31
          no, triss, ona przecież niczego od niego nie oczekuje smile cały czas to powtarza.
          • chloe30 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:37

            claudel6 napisała:

            > no, triss, ona przecież niczego od niego nie oczekuje smile cały czas to powtarza.

            no przecież nie przyzna sie, że jest głupia pipą która NIE MOŻE niczego oczekiwać
    • marzeka1 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:24
      Wiem jedno, to już nie te czasy, że któregoś tam syna czy córkę "przeznaczano" do stanu duchownego bez patrzenia,czy ma powołanie, czy nie. To wolny wybór i jak facet nie radzi sobie z własną seksualnością, to nie ta droga. Wstrętne jest za to trwanie w kłamstwie, że można to jakoś pogodzić, nie można.
      Pani co najmniej dziwna.
    • hawela Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:31
      Osobiście znam sytuacje damsko-meskie z księdzemw roli głównej.
      Ale artykuł jakiś dziwny, mam wrażenie, że wymyślony.
      • fogito Re: "kocham księdza" 26.10.10, 19:53
        Ksiądz też facet i do tego często bardzo atrakcyjny, bo przystojny, szarmancki i dobrze wykształcony. Ja tam się nie dziwię. Można kochać na wiele sposobów i znam takie związki wokół siebie.
        Reasumując - bardziej dziwię się jemu, że nie wstyd mu stawać przed ołtarzem, bo w końcu łamie śluby czystości. A jej nie dziwię się wcale.
        • asocial buha-ha-ha 26.10.10, 21:24
          az chce zobaczyc te babke.... kobieta 35-45, dziecko i powodzenie wieksze niz u bezpryszczowej 15latki w gimnazjum.

          Z tego beznadziejnego wywiadu, normalnie wylania sie obraz enigmatycznej seksbomby w spodniczce i pantoflach (domyslam sie, ze chodzi o kapcie, juz mozna Pania latwo zidentyfikowac geograficznie na podstawie uzywanego slownictwa), z ktora kazdy chce zakladac rodzine, nawet ksiadz.
          A jasie pytam, co taka seksbomba, ktora tak kontroluje swoje zycie, robi z kolesiem, z ktorym nigdy nie bedzie?

          Swoja droga, takie opowiesci dziwnej tresci zawsze mi przypominaja pewna anegdotke: majac lat 14 pojechalam z kolezankami na wagary do miasta na drugim koncu Polski. W kawiarni w centrum miasta spotkalam proboszcza z mojej maciupkiej miejscowosci, pod reke z kobietem i dzieckiem +/- w moim wieku. Mina proboszcza, kiedy mnie zobaczyl: bezcenna.
          • frutella Re: buha-ha-ha 29.10.10, 09:16
            Dokładnie o tym samym pomyslałam- bohaterka pseudo-seksbomba, której nikt (nawet ksiądz po kolędzie!) się nie może oprzeć...Taaaa jasne.....Już to widzę.
            Baba BREDZI! I tyle...Fantasmagorie!
            Trafiłaś w sedno asocial.

            Swoją drogą, jeśli anegdota, którą opisujesz prawdziwa, to wagary Twoje- bezcennesmile
    • lusitania2 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 21:35
      pani pewnie z tych, co uważają, że facet jest dobry od święta, ale żeby tak dzień w dzień - to jednak męczące.
      Coś w typie żon marynarzy dalekomorskich. Fajnie, jak po tym pół roku do domu zjedzie, ale tylko przez pierwszy tydzień. Potem chciało by się wrócić do stałego rytmu życia, w którym faceta nie ma.
      A ksiądz - w istocie zawód, jak inne. Że owieczki (oraz coponiektórzy księża) wierzą, że jest czy powinno być inaczej, to problem owieczek i księzy, nie chcących pogodzić się z prostą rzeczywistością.

      W temacie tego konkretnego księdza nie będę się wypowiadać, bo jego własnych wypowiedzi nie ma, natomiast ona - dla mnie jest racjonalna, świadoma ograniczeń, związanych z sytuacją, jaka jest, nie wiem, po co by miała na terapię iść.
    • syriana Re: "kocham księdza" 26.10.10, 21:35
      też miałam wrażenie, że z panią coś nieteges jest
      niby taka niezależna i niepotrzebująca stabilizacji, ale to chowanie się przed wszystkimi to jakiś koszmar rodem z klimatów "za słonej zupy"

      no i koloratkowy najwidoczniej nienadający się wybitnie do tego fachu skoro już wcześniej jakąś zbałamucił

      obleśność moralna, życiowa i w ogóle jakieś to niesmaczne biorąc pod uwagę, że córka pani się gdzieś w tle kręci
      • miaowi Re: "kocham księdza" 26.10.10, 21:45
        Jeżeli obie osoby, doroosłe skądinąd, godzą się na taki układ, bez szantażowania, robienia wyrzutów i nadziei na zmianę, to w czym problem?
        Nie każdy, kto nie chce w domu na co dzień męskich kapci, nadaje się na terapię.
        Tym bardziej, że ma baba dziecko i może nie chce wprowadzać zamętu w ich życie codzienne?
        • a.va Re: "kocham księdza" 26.10.10, 21:56
          Jeżeli człowiek zgadza się na związek, który nie jest związkiem, to znaczy, że jest tego jakaś przyczyna i takie właśnie rzeczy leczy terapia. Oczywiście leczy tych, którzy jej chcą, na razie dla tej pani jej "związek" nie jest problemem.
          • miaowi Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:12
            No to nazwijmy to układem. Jeżeli odpowiada obojgu zainteresowanym i nikt nie ma poczucia, że jest wyykorzystywany, to moim zdaniem nie ma się co czepiać.
          • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:24
            W głowach Wam się przewraca. PAni ma tajemnego kochanka - i tyle. Pasuje jej to - i OK. Miliony kobiet mają kochanków - i nikt nie każe im sie leczyć. Mnie zdecydowanie jest bliższa pani niezależna mająca kochanka od mężatki prowadzącej podwójne życie.
            • a.va Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:30
              Jej też nikt się nie każe leczyć. Ale faktem jest, że osoby, które potajemnie mają kochanków, mają tych kochanków, bo z reguły mają jakiś problem ze sobą. Ci, którzy nie mają problemu ze sobą, po prostu nie pakują się w skomplikowane, raniące relacje. Nikt nie wybiera takich sytuacji życiowych, bo je lubi, to są skomplikowane, trudne doświadczenia, lepiej ich nie mieć niż je mieć, to chyba jasne.

              • miaowi Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:33
                Ale ja odnosze wrażenie, że nikt tu nikogo nie rani.
                Granicą naszej wolności jest wolność drugiego człowieka. Nigdzie nie jest powiedziane, że jedyną normą jest związek pani plus pan, mieszkający razem.
              • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 08:41
                a.va napisała:

                > Jej też nikt się nie każe leczyć.

                Ależ każą, przynajmniej kilka osób w tym wątku każe.

                le faktem jest, że osoby, które potajemnie m
                > ają kochanków, mają tych kochanków, bo z reguły mają jakiś problem ze sobą. Ci,
                > którzy nie mają problemu ze sobą, po prostu nie pakują się w skomplikowane, ra
                > niące relacje. Nikt nie wybiera takich sytuacji życiowych, bo je lubi, to są sk
                > omplikowane, trudne doświadczenia, lepiej ich nie mieć niż je mieć, to chyba ja
                > sne.

                Absolutnie nie jasne.
                Matka z dzieckiem, która decyduje sie związać z kimś, kto ojcem tego dziecka nie jest, wchodzi w sytuację moze jeszcze trudniejszą. Tu na nice trzeba wywrócić całe życie, i nie wiadomo z jakim skutkiem - zawsze jednak wszystko co się zdarzy obarczy dziecko. W przypadku sekretnego romansu ewentualne problemy czy cierpienie są jej i tylko jej. Małe piwo, w zestawieniu z powikłanymi i głębokimi konfliktami dziecko-matka-ojczym.
                • triss_merigold6 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 10:34
                  Matka i ojczym dziecka przynajmniej mają szansę na normalną relację damsko-męską - oficjalnie razem śpią, dzielą się kasą, kłócą o to kto wypił resztkę mleka do kawy, chodzą na zmianę na wywiadówki, mają życie towarzyskie z innymi parami etc.
                  Już widzę jak dorastająca dziewczynka łyka klimat, że ksiądz tak przypadkowo jedzie z nią i mamunią na wakacje i nie opowiada o tym koleżankom. Inne dzieci z rodzicami też jeźdżą z księdzem na wakacje?! To jest dopiero ciężka schiza - panienka patrzy jak mamusia z księdzem kit wciskają całemu światu i jej przy okazji. Perfekcyjny sposób na wychowanie panienki zabawki żonatych gości, nieustającej "tej trzeciej", która idealizuje misia, bo un skomplikowany wewnętrznie, a ona go zmuszać nie będzie do dokonywania wyborów.
                  • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 18:40
                    To prawda, że ten wspólny wakacyjny wyjazd jest i dziwaczny, i niepokojacy.
                    Co do ojczyma dorastającej dziewczynki - wiadomo, że dzieci nie są postrzegane jako obiekty seksualne przez osoby, które mieszkały z nimi zanim ukończyły czwarty rok zycia. Potem to juz nie działa, sytuacja się komplikuje, chcemy tego czy nie.
                  • claudel6 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 22:25
                    Perfekcyjny sposób na wychowanie panienki zabawki żonatych gości, nieustają
                    > cej "tej trzeciej", która idealizuje misia, bo un skomplikowany wewnętrznie, a
                    > ona go zmuszać nie będzie do dokonywania wyborów

                    wiedziałam, ze mogę na Ciebie liczyć w temacie wink
            • bri Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:33
              Ja też bym jej się z tego względu leczyć nie kazała. Już bardziej niepokoi to niewytłumaczalne zainteresowanie duchownych jej osobą - w wywiadzie wspomina, że praktycznie każdy ksiądz jaki ją w domu odwiedzał robił jej niedwuznaczne propozycje wink
              • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 18:42
                Fakt. Mnie też to zastanowiło. W sumie też podejrzewam, że pani jest z lekka przynajmniej mitomanką - cos jak Nałkowska (Zofia), każdy mężczyzna, jakiego spotkała, jej pożądał (wg niej samej).
        • claudel6 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:05
          ale to nie o to chodzi (przynajmniej mi). chodzi o to, że ona go wynosi pod niebiosa i jakos ta jego doskonałość nie koliduje jej z tym, ze jej ukochany okłamuje ludzi z ich wspólnoty - koscioła katolickiego. ludzi którzy mu ufają i traktują jako moralny punkt odniesienia
          • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:25
            E tam. Lud polski katolicki zawsze rozumiał, że ksiądz ma gospodynię. I specjalnie sie tym nie przejmował.
        • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:09
          No więc właśnie. W gronie rodzinnym nasłuchałam się ostatnio o ojczymach. W sumie tylko ja miałam jeden z życia przykład pozytywny - wyszło jeden przyzwoity wobec czterech toksycznych.
          Równie dobrze można by napisać, ze na terapię powinna pędzić każda, co to zostawszy sama z dzieckiem koniecznie chce "ułożyć sobie życie na nowo" - bo liczba możliwych powikłań i komplikacji, jeśli kierujemy się wyłącznie rozsądkiem, nakazywałaby aż nadmierną ostrożność.
          Nie ma na szczeście jednego obowiązującego modelu zycia, nie ma obowiązku sprawienia sobie chłopa na stałe.
          Ktoś napisał, że Ksiądz świetnie się urządził, ma kochanke i żadnych zobowiązań - ale ona też żadnych zobowiązań nie ma, choćby takich jak pielęgnowanie w chorobie, co zazwyczaj spada na żonę, rzadziej zdecydowanie na męża. Pomysł, że to ONA jest w tym związku wykorzystywana, jest rodem ze świata, w którym kobieta musi mieć "oparcie" w mężczyźnie, a myśl że wybrała życie bez chłopa w domu jawi się jako szaleństwo - przypomina starą (zapewne 40 plus) panią Raczyńską z "Dziewcząt z Nowolipek".
          • a.va Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:14
            To nie chodzi o oparcie w mężczyźnie i że ona jest bardziej pokrzywdzona. Toksyczność tego związku dotyczy przecież i jej, i jego. A o tym, że związek jest toksyczny świadczy choćby to, że musi być ukrywany. Ukrywanie związku jest toksyczne zawsze, w mniejszym lub więskzym stopniu.
            • bri Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:22
              Dokładnie. Sytuacja podobna jak związek z żonatym mężczyzną. Można oczywiście się na to zdecydować czasowo, jeśli bardzo się ma ochotę, ale na dłuższą metę zwykle kończy się jednak niezbyt przyjemnie.
              • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:26
                A co się na dłuższą metę kończy przyjemnie? W sumie najprzyjemniejsze zakończenie to śmierć jednej z zainteresowanych osób.
                • bri Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:30
                  Niby tak, ale przynajmniej nie musisz się ukrywać, ani martwić, że ktoś się dowie. Mnie coś takiego dobijało.
                • a.va Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:32
                  Związek z żonatym mężczyzną nie tylko kończy się nieprzyjemnie. On jest nieprzyjemny już w trakcie.
                  • miaowi Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:35
                    Ale to jest inna sytuacja - ksiądz nie jest żonaty. Ja akurat księży nie lubię, ale gdybym miała romans z facetem stanu wolnego, to ze względu na dziecko też bym się z tym nie afiszowała.
                  • jogo2 Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:44
                    Proponuję panu Pacewiczowi wywiad z bohaterką 10, 15 lat później. Może się okazać, że księdzu libido spadło i postanowił zerwać z grzesznym trybem życia. Pani naprawdę została sama i 10 15 lat później ciężej jej układać sobie życie na nowo. Albo zaszła w ciążę no i ma dylemat. A ksiądz nie chce porzucić kapłaństwa, bo co on by taki wykształcony i subtelny robił po zrzuceniu sutanny. Magazynierem za 1200 PLN został? To już lepiej się umawiać codziennie na rozmowę o 7.00 rano z lubą.

                    Notabene, nie wierzę że stawka 174 pln na 4 księży tygodniowo to standard w KK. Po wielu księżach widać, że to jest niemożliwe.
                  • franczii Re: "kocham księdza" 26.10.10, 23:01
                    Bo zwiazek z zonatym krzywdzi tez inne osoby, w "zwiazku" z ksiedzem zadne inne osoby nie cierpia.
                    Bedzie dym jak sie dziecko pani dowie ale na razie dziecko male.
                  • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 18:44
                    Skąd wiesz?
          • triss_merigold6 To porównajmy z ojcami 27.10.10, 18:48
            To porównajmy przykłady z życia tylko zamiast figury ojczyma podstawmy figurę ojca - jakbym się rozejrzała wśród rodziny i znajomych blizszych i dalszych to wyjdzie może jeden sensowny wobec czterech mniej lub bardziej beznadziejnych lub nieobecnych (co tez jest beznadziejne).
            • nangaparbat3 Re: To porównajmy z ojcami 27.10.10, 18:53
              Jednak nieudany ojczym ma wartość ujemną dodaną. Poza tym - ojca się musi mieć, ojczyma niekoniecznie.
        • vivibon Re: "kocham księdza" 27.10.10, 16:07
          <Jeżeli obie osoby, doroosłe skądinąd, godzą się na taki układ, bez szantażowania, robienia wyrzutów i nadziei na zmianę, to w czym problem?

          W tym:
          "Jeżeli oceniamy związek kapłana z kobietą w czysto ludzkich kategoriach, kierując się normami, których powinni przestrzegać, to wiadomo, że wzbudzi on co najmniej niesmak. Ale jeśli spojrzy pan na nas poprzez pryzmat wiary, a więc i miłości, która jest w nią wpisana, to zobaczy pan coś, co pozwoli ocenić nas inaczej. Bo czego ja mam się obawiać? Że spadnie na nas grom z jasnego nieba?"
          I w tym:
          Nie mogę też udawać, że nie widzę, jak się rozwija jako kapłan. Poza tym mamy wspólną miłość, a jest nią Jezus Chrystus, który dla nas dwojga jest niezwykle ważny. Jak ja w ogóle mogłabym pomyśleć, żeby Panu Bogu odebrać takiego kapłana?! O, wtedy dopiero miałabym wyrzuty sumienia i obawiałabym się Jego gniewu!".

          Nie jestem wierząca, ale mnie szlag trafia jak ktoś tak sobie pięknie racjonalizuje grzech - w rozumieniu wspólnoty do której należy. Wszystko jest ok, bo jak ją ksiądz bzyka, to wrzeszczy "o boże!".
          • triss_merigold6 To taki wielokąt 27.10.10, 16:13
            To taki wielokąt: pani, ksiądz, Bóg i Jezusek.
            • nangaparbat3 Re: To taki wielokąt 27.10.10, 18:50
              triss_merigold6 napisała:

              > To taki wielokąt: pani, ksiądz, Bóg i Jezusek.

              Prawie sie popłakałam ze smiechu.
              Ale z drugiej strony: rabin, pop, pastor - mają żony. Ba - o ile wiem, rabin i pastor wręcz powinni je miec. Znane mi żony pastorów bardzo serio funkcjonują w takim właśnie czworokącie - z pożytkiem dla siebie, wiernych, kościoła. Już bez żadnej ironii.
      • franczii Re: "kocham księdza" 26.10.10, 22:55
        Ale ja podnieca to chowanie sie, tajemnica, to co zakazane, a ksiadz to juz w ogole tabu. Taki rodzaj perwersji i to dosc powszechnej i lajtowej. No moze nie wszyscy od razu z duchownymi ale zakazany zwiazek podnieca sporo osob.
        • to.ja.kas Re: "kocham księdza" 27.10.10, 01:38
          Czytałam i ja panią rozumiem. Ja tez należe do kobiet które mają dość daleko i mocno rozbudowaną przestrzeń prywatną. Związek tak, związek na stałe, w domu, z dzieckiem/dziećmi, codziennym byciem razem - NIE.
          Bez przesady.
          Zgadzam się z Nangą i tym co napisała , nie ma jednego obowiązującego schematu i kobieta szczęśliwa to nie tylko kobieta co ma portki w domu. A najlepsze, że panie co niby takie samodzielne i niezależne na taka niezależnosc zareagowały wysyłaniem kobiety do terapeuty wink
          Jeśli jej pasuje (a nie widze powodów by jej nie wierzyć, zwłaszcza ze moja konstrukcja psychiczna i potrzeby są podobne) i pasuje jemu to niech im się wiedzie.

          Dla mnie piękny przykład rozmowy z osobą która nie uważa iż słowo "kocham" jest synonimem słów "jesteś mój/moja i masz ze mną być".
          Ja lubię swoją wolnośc i nie martwie się co będzie za lat 20 jak już trudniej będzie układać sobie życie niż w tej chwili wink)))
          • a.va Re: "kocham księdza" 27.10.10, 10:42
            > Dla mnie piękny przykład rozmowy z osobą która nie uważa iż słowo "kocham" jest
            > synonimem słów "jesteś mój/moja i masz ze mną być".
            > Ja lubię swoją wolnośc i nie martwie się co będzie za lat 20 jak już trudniej b
            > ędzie układać sobie życie niż w tej chwili wink)))

            Wolność to nie związek. Jeśli ktoś nie chce tworzyć związku, to po prostu jest sam, jeśli chce być w luźnym związku, to wybiera inną wolną osobę, która chce być w luźnym związku, ale jeśli jest w związku z księdzem, i musi to utrzymywać w tajemnicy, jest w związku, który się kłóci z zasadami religii wyznawanej przez tę osobę, jest w związku, który nie daje jej żadnego realnego wsparcia, a w dodatku naraża ją na ostracyzm, jeśli się to wyda - to osoba, która wikła się w taki związek ma problemy ze związkami. Inaczej by w to nie weszła, bo to za duże ryzyko.
            • to.ja.kas Re: "kocham księdza" 27.10.10, 12:00
              Ale z tego co pisze owa pani ona dysonansu i dyskomfortu z łamania czegokolwiek nie czuje. I może nie czuć? Nawet sobie to jakoś wytłumaczyła i zracjonalizowała? Może? Może. Obrońcy krzyża nie słuchają co mówią biskupi, ba wrzeszcza do księży że są kupieni i tez nie czują z tego powodu chyba nijakich wyrzutów sumienia.
              Tak jak wyrzutów często nie mają kochanki czy osoby zdradzające.
              Więc nakładasz własną perspektywę. I mało tego oczekujesz, że wszyscy mają taką samą jak Ty. A świat jest bardzo zróznicowany, bardziej niż Ci się wydaje.
              A i jeszcze coś - takie ukrywanie się i swojego rodzaju konspiracja często powoduje, ze zwiazek nie wpada w rutyne i sie nie "starzeje" co widać i po związku tej pani. Dla niektórych to cenniejsze niż codzienne budzenie się koło partnera. I tez mają do tego prawo.
              • claudel6 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 22:29
                Obrońcy krzyża nie słuchają co mówią biskupi, ba wrzeszcza do
                > księży że są kupieni i tez nie czują z tego powodu chyba nijakich wyrzutów sumi
                > enia.
                i myslisz, ze oni nie wymagają leczenia? smile
            • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 18:56
              Inaczej by w to nie weszła, bo to za duż
              > e ryzyko.
              Zalezy od osoby i siły namiętnosci.
    • moniq.only molitwa 26.10.10, 22:42
      kochającego i kochającej księdza...wink
      www.prezbiter.pl/content/view/16/2/
      Zawsze można się pomodlić wink
    • lola211 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 08:21
      Ona moze sobie kochac kogo chce i sypiac z kim chce.Dla mnie - egzaltowana dosc z niej jednostka.On- typowy czarny obłudnik, jakich wielu.

      I pomyslcie, ze takim jak on sie spowiadacie.

      Osobiscie znam jednego ksiadza zakochanego w kobiecie.Tyle ze on porzucil stan kaplanski.A brzydki jak siedem grzechow glownych.
      • jowita771 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 10:07
        Ja tez znałam. Zakochał się w pani, przychodził do niej do pracy (pracowała w miejscu publicznym) i patrzył, rozmawiał. Potem zrzucił sutannę i dopiero wtedy uderzył do pani w konkury. Na księdza się nie nadawał, za uczciwy.
    • jowita771 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 09:54
      No, rzeczywiście, wspaniały facet, ma się baba kim zachwycać.
      W seminarium wpajają klerykom, że ksiądz jest kimś lepszym, niż zwykły śmiertelnik, stąd w Polsce tak mało świeckich ludzi jest zaangażowanych w życie kościoła. Ręka do góry, kto z Was widział nie-księdza dającego komunię. Ja widziałam raz - we Francji. W Polsce trudno spotkać, bo trzymają się tego, że ksiądz jest kimś więcej niż reszta ludzi. Nawet niechętnie podchodzą do podawania komunikantu na rękę. Bo to już trochę umniejsza księdza, jak to, żeby jeszcze ktoś mógł dotknąć opłatka. I tu tez takie podejście - "zabronią wstępu do prezbiterium i łamania chleba" - jak to miło uważać się za coś lepszego i być uważanym przez innych (chociaż już chyba coraz mniej tych innych i w dodatku wymierają). Ale zrezygnować z czegoś to już nie.
      Znałam przemiłego kleryka po pierwszym roku seminarium, który zapytany przez znajomych, czy mają się do niego zwracać po imieniu opowiedział historię o starszej pani, która całowała młodego księdza w rękę. Ksiądz się wzbraniał, a babina mu na to "gó...arzu, nie ciebie całuję, tylko Boga, który jest w tobie". W takim seminarium już na pierwszym roku wkładają im do głów, że są lepsi. I jak tu potem zrezygnować z takiego życia?
      Dochodzi do tego brak perspektyw. Któraś wspomniała o dobrym wykształceniu, ale cóż można robić z takim wykształceniem? Uczyć religii by można, ale po zrzuceniu sutanny to chyba nie za bardzo. Paradoksalnie, wprowadzenie etyki do szkół mogłyby być dla takich eksksięży jakimś wyjściem.
      • triss_merigold6 A rzeczywistość skrzeczy 27.10.10, 10:27
        Taki zwykły ksiądz proboszcz po zrzuceniu sutanny jest na rynku pracy bez szans. Znaczy ma szansę załapać się na kasę do marketu, bo nawet na budowę się nie będzie nadawał, zbyt delikatny fizycznie jest. Szansę ma ksiądz z tytułem profesorskim - wykładowca, znany publicysta, dziennikarz. Toteż ksiądz przytomnie kalkuluje, że zrzucenie sutanny się nie opłaca - miłość miłością, ale kasę na życie mieć trzeba, poza tym utrata statusu "pasterza całowanego przez owieczki w rękę" i degradacja do poziomu "fizyczny za 1200 zł" byłaby bolesna. Dla pani kochanki też, bo tu może sobie gościa idealizować, uwznioślać, podniecać się jego wyjątkowym zaangażowaniem w kapłaństwo, a w realu miałaby eks księdza na utrzymaniu + jego dramatyczne wyrzuty sumienia, histerie, wewnętrzne dylematy etc. Zero komfortu.
        • nangaparbat3 Re: A rzeczywistość skrzeczy 27.10.10, 19:03
          A Ty , Triss, siadłabys dla faceta w kasie marketu?
      • nangaparbat3 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 19:01
        > a. Ręka do góry, kto z Was widział nie-księdza dającego komunię.
        Ja widziałam. U mnie w parafii. Straszny typek, którego zwyczajnie się bałam.
      • hawela etyka 28.10.10, 11:15
        Nie wydaje mi się, by ktoś, kto - z dowolnych przyczyn - porzucił kapłaństwo - czyli zerwał przyrzeczenia i śluby, które złożył przecież świadomie i dobrowolnie, powinien nauczać etyki
        • jowita771 Re: etyka 29.10.10, 06:27
          A moim zdaniem, bardzo by się nadawał. Chyba zdajesz sobie sprawę, że większość księży cudzołoży (choć oczywiście, nie wszyscy z kobietami), ale ogrom z nich nie porzuca kapłaństwa, bo tak jest zwyczajnie wygodniej. Człowiek, który odrzucił wygodne życie, aby żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i sumieniem jest właśnie tym, który powinien nauczać etyki.
    • ola Re: "kocham księdza" 27.10.10, 10:10
      claudel6 - zgadzam się z tobą w 100%
      hipokryzja ciężka do strawienia.
      • jowita771 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 10:32
        No, ciężka. Aż się uśmiechnęłam na samą myśl, że taki ksiądz by mi nie dał rozgrzeszenia, bo śmiałam się związać z człowiekiem, którego poprzednia żona się zakochała i odeszła. A on, ten podlec porzucony miał czelność znaleźć sobie druga babę zamiast żyć w czystości, a fe! Nie zasłużyli na ciastko.
      • franczii Re: "kocham księdza" 27.10.10, 10:40
        Moglabym zrozumiec, ze dla katolika byloby to trudne do przelkniecia ale dla niewierzacyh? Czy to wasz kram? Wasz wzor moralny? To wy sie u niego spowiadacie czy co?
        • triss_merigold6 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 10:53
          Dopóki kk via funkcjonariusze owej instytucji uzurpuje sobie prawo do wypowiadania się w kwestiach prawa i moralności oraz wpływania na kształt ustaw, dopóty mam prawo glanować werbalnie każdego księdza, który odstaje od chrystusowego ideału.
          • franczii Re: "kocham księdza" 27.10.10, 11:12
            Uzurpowac sobie prawo do gadania moze kazdy
            Problem jest wtedy, gdy ludzie sa na tyle tepi zeby tego gadania sluchac.
            To ciemnote trzeba glanowac. A funkcjonariusze by glupi byli gdyby dobrowolnie zrezygnowali z wladzy jaka maja nad ludzmi.
            • jowita771 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 11:21
              Dlatego trzeba uświadamiać ludziom, kogo całują po rękach, trzeba nagłaśniać przypadki łamania zasad przez księży. Niech ludzie przejrzą na oczy, wtedy coś się ruszy.
        • lola211 Re: "kocham księdza" 27.10.10, 15:35
          Mnie to by dyndało osobiscie.Gdyby nie fakt, ze kk i jego funkcjonariusze wpieprzaja sie takze w moje zycie, mimo ze nie chce miec z nimi nic wspolnego.



          Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • claudel6 Re: "kocham księdza" 28.10.10, 23:56
      głosy czytelników:
      wyborcza.pl/1,95892,8579306,Jest_i_msza__i_seks__I_klamstwo___listy.html
      bardzo się zgadzam, szczególnie z tą drugą wypowiedzią
      • franczii Re: "kocham księdza" 29.10.10, 08:38
        Wow, to juz nie sa egzaltowane bzdety, to sa mega egzaltowane patetyczne bzdety.
        Dorosnac do rezygnacji z uczucia? Mentalna masturbacja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka