04.05.11, 11:06
jak walczycie o siebie? o to zeby ktos wam nie narzucal swojego zdania, zeby nie dac sie zdominowac, zeby byc po prostu soba. mowicie wprost co myslicie? otwarcie wyglaszacie swoje poglady i ich bronicie? jak reagujecie, kiedy ktos bliski was krytykuje, stosuje wysublimowana przemoc psychiczna etc. jestescie sprytne i zalatwiacie sprawy sposobem po kobiecemu czy otwarcie przystepujecie do ofensywy?
Obserwuj wątek
    • dulcymea11 Re: egoistki? 04.05.11, 11:18
      No coz - jestem egoistka, krytycznie nastawiona do swiata i moja postawa jest znana wszem i wobec - tylko dzieki temu trwaja przy mnie tylko te osoby, ktore potrafia i chca to tolerowac. Ja nie sile sie na sztucznosc bo taka juz jestem. Jesli sie komus nie podoba - nie musimy utrzmywac kontaktow smile
      Kazdy jest 'jakis'. Mamy posrod znajomych mitomanow, materialistow, humorzastych, obrazalskich, niepomocnych i kazdy z nas wie czego sie moze po takim spodziewac - w tym po mnie. Oczywiscie, ze bywaja spiecia - jestesmy w koncu ludzmi i mamy wlasne emocje.

      Z niektorych cech nie jestem dumna i probuje je przepracowac - dla samej siebie bo czasem czuje ze zalewa mnie moja wlasna negatywna energia i gdzies przepadlo moje dawne - troszke bardziej ucieszne 'ja'.
    • broceliande Re: egoistki? 04.05.11, 11:19
      Raczej przystępuję do ofensywy. Jestem pyskata strasznie.
      Mnie się nie da narzucić zdania, chyba, że naprawdę mnie przekona, zastosuje mocne argumenty, a jestem bardzo wymagająca.
      Stosuję również rozmaite osobiste wycieczki...

      Może ze dwa razy ktoś mnie przekonał.
    • bri Re: egoistki? 04.05.11, 11:37
      Mówię wprost, jakie są moje marzenia, pragnienia, życzenia. Spory dotyczące poglądów to, co innego - nie zawsze widzę sens spierania się, nawet jeśli nie ukrywam poglądów. Jeśli uważam, że do czegoś mam prawo nie będę tego ukrywać nawet przy braku akceptacji moich bliskich. Poza tym po prostu robię swoje, nawet jeśli moi bliscy nie podzielają moich preferencji (np. chodzę do kina bo lubię, spotykam się z koleżankami, które lubię, itd.) W sprawach, które wymagają ustalenia wspólnego stanowiska wypracowujemy kompromis: każde z nas odpuszcza te elementy, które z jego punktu widzenia są mało istotne.

      Na krytykę reaguję różnie, idealna nie jestem i bywa, że krytyka jest słuszna, co przyjmuję do wiadomości i staram się poprawić. Jeśli mam wrażenie, że ktoś się czepia staram się dociec, jaka jest prawdziwa przyczyna niechęci, co ta osoba tak naprawdę stara się ode mnie uzyskać. Zdarza mi się oczywiście również reagować fochem wink Na szczęście nikt z moich bliskich nie stosuje wobec mnie żadnej wysublimowanej przemocy psychicznej. Gdyby tak było raczej bym się ze związku wymiksowała niż próbowała z tym walczyć.

    • jowita771 Re: egoistki? 04.05.11, 11:41
      Nie satysfakcjonuje mnie przeforsowanie swojego zdania cichcem. Musi być oficjalnie, wprost. Mówię głośno, o co mi chodzi. Na szarą eminencję się nie nadaję.
    • rosapulchra-0 Re: egoistki? 04.05.11, 11:42
      Nie umiem stosować damskich sztuczek sad Jeśli ktoś chce mi narzucić swoje zdanie, a jest ono sprzeczne z moim, to prawie natychmiast się denerwuję. A w nerwach trudno mi się opanować, żeby awantury nie zrobić. W lajtowych sytuacjach po prostu strzelam tzw. focha i wychodzę. I metoda "bo tak" u mnie nie przejdzie. Zawsze oczekuję jakiegoś wyjaśnienie i nie musi być ono wcale racjonalne smile
    • leserka0 Re: egoistki? 04.05.11, 11:46
      Czy to co napisałaś naprawdę Twoim zdaniem definiuje egoistkę?
    • kiniox Re: egoistki? 04.05.11, 11:46
      Moim zdaniem to nie ma nic wspólnego z egoizmem. Dlaczego obrona przed narzucaniem cudzego zdania miałby być egoizmem? Albo odwaga w głoszeniu swoich poglądów? Mam po prostu bardzo duże poczucie wartości własnej. Żadna w tym moja zasługa, jeśli już, to raczej kwestia geniuszu moich rodziców wink Ogólnie, krytykę mojego zachowania rozważam i wyciągam wnioski, ale jeśli się z tą krytyką nie zgadzam, to zlewam. Krytykę mojej osoby zlewam z założenia, jako niemerytoryczną i bezcelową. Zachowanie, które uznaję za niekulturalne (np. publiczne zwracanie mi uwagi przez kogoś bliskiego), ucinam w zarodku spokojnie i krótko, tzn. np. mówię, że porozmawiamy o tym w bardziej sprzyjających warunkach, a potem faktycznie wracam do tego i proszę, żeby W TEN SPOSÓB się to już nigdy nie powtórzyło. Nigdy, ale to nigdy nie zostawiam niewyjaśnionych nieporozumień. Lubię rozmawiać z ludźmi i słuchać innych od mojej opinii. A w ogóle najczęściej mówię "ludzie są różni" i daję innym prawo do całkowitej negacji moich wartości, opinii i mojej osoby. Ważne, że ja wiem, co się dla mnie liczy. Bolesne jest to, że ludzie łatwiej wybaczą ci, jak im się będziesz w życie wtrącać, niż jak im się we własne życie wtrącać nie pozwolisz. Ale i to przeżyję, chociaż oczywiście bywa to czasem przykre.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka