Mniej więcej od roku wałkujemy z mężem temat zwierzęcia w naszym domu. Chcielibyćmy, by ktoś z nami zamieszkał

Wczoraj pytałam Was o królika, ale po Waszych opiniach i doświadczeniu mojej siostry, z królika zrezygnowałam. Nie chcę drobnicy jak chomiki czy inne myszy. Chodowałam za młodu i już nie chcę. Świnka też raczej odpada.
Chyli w grę wchodziły pies lub kot.
Proszę o radę szczęśliwe i nieszczęśliwe

posiadaczki.
Za kotem przemawia to, że spokojnie może siedzieć w domu jak jesteśmy w pracy i nie będzie się nudził. Problemem z kolei jest, że Nie mielibyśmy co z kotem zrobic wyjeżdzając na weekendy czy urlopy. Nie mamy nikogo kto mógłby wpaść ogarnąć kota nawet raz na kilka dni. Wiem, że niektóre z Was zabierają koty ze sobą. Ale to dość mocno ogranicza miejsca gdzie można wychechać. Przeciez nie zostawię kota w pokoju hotelowym, zwykle nie ma takiej opcji. Na spacer też go nie wezmę
Co do psa z kolei. Wydaje mi się, że więcej jest możliwości zabrania go ze sobą na wakacje czy do rodziny. Tylko że pies będzie się nudził sam w domu, jak my jesteśmy w pracy. Bardzo bardzo podobają mi się rasy Jack russel terrier lub beagle, a to są dość żywiołowe zwierzaki.
Jeśli chodzi o nasz tryb życia - nie ma nas w domu przez 5 dni w tygodniu - ok 9, czasem 10 godzin dziennie. Na spacery/wyjścia mogłabym poświęcić ok 30-60 minut rano i 60-90 minut wieczorem - tak wstępnie oceniam. Wyjeżdzamy powiedzmy 2 razy w roku po 2 tygodnie, i jeden weekend w miesiącu.
Poradźcie coś. Czy Wy przy podobnym trybie życia macie zwierzaki, zwłaszcza psy? Albo wybijcie z głowy posiadanie żywych stworzeń na stanie.