Dodaj do ulubionych

Poród i po...

24.09.12, 12:02
witajcie!tak mnie naszło..moje dziecko ma już 3 lata ale jak wspomnę sobie początki jej życia i mojego macierzyństwa to aż mnie ciarki przechodzą..Teoretycznie (tylko)wiedziałam co mnie czeka.Nie byłam młódką(27lat)ale przerosło mnie to.Ten stan ciągłego strachu,poczucia winy,uczucie duszenie się w domu z małym kosmitą.Zmęczenie.Straszne to było..i trochę trwało ok 6m.przeszło samo bez pomocy specjalistów.a wiem że była to depresja poporodowa..Kocham moje dziecko nad życie ale wtedy niekoniecznie..jak było u was?
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Poród i po... 24.09.12, 12:06
      A u nas było inaczej, calkiem inaczej, zaczęłam na nowo odkrywać uroki macierzyństwa i chciałabym jeszcze i jeszcze... wink
      • lencia102011 Re: Poród i po... 24.09.12, 12:10
        U mnie było podobnie, szczególnie pierwsze 3 miesiące były trudne. Teraz mała ma prawie rok i jest super smile
    • echtom Re: Poród i po... 24.09.12, 12:10
      Bałam się tylko o dziecko, bo miałam zerowe doświadczenie z czymś tak małym i delikatnym. Poza tym weszłam w nową rolę jak w masło.
    • anek130 Re: Poród i po... 24.09.12, 12:11
      ja miałam prawie tak samo, najgorsze było dla nie karmienie piersią, bo mnie to przez całe 6 miesiecy bolało, pękały brodawki, raz zapalenie piersi itp. atrakcje- a poza tym chaos, mimo ze mój Alek był grzecznym i spokojym dzieckiem nie lubiłam tej nowej sytuacji i niewiadomej- jedynie nie miałam uczucia, ze go nie kocham. Mi pomógł powót do pracy zaraz po macierzyńskim.
      • kobitkafeministka Re: Poród i po... 24.09.12, 12:18
        to nie tak że jej nie kochałam ale cieszyć się macierzyństwem zaczełam jak miała 6-8m(nie pamiętam dokładnie)Mój stan psychiczny na okres zaraz po porodzie oceniam na tragiczny.ale przeszło i jest wspaniale.Z dwojga złego-nawiązując do wątków atowlasnieja-która pisze ze pierwsze 6m życia jej córki były wspaniałe że była w niej zakochana a pozniej jej przeszło i do teraz jej nie lubi to już wolę depresję początkową żeby pozniej było tak fajnie jak teraz..
    • totorotot Re: Poród i po... 24.09.12, 12:15
      też już nie jestem młódką
    • franczii Re: Poród i po... 24.09.12, 12:23
      U mnie tak nie bylo. Tzn. mialam zalamanie nastroju po pierwszym dziecku, przejsciowe, samo minelo przy wsparciu meza. Jedyny moj problem byl taki, ze nie moglam schudnac (nie wiedzialam ze niektore kobiety w czasie karmienia nie chudna) i tym sie frustrowalam ale nigdy nie czulam sie uwiazana, prowadzilam aktywne zycie bedac na wychowawczym i okres do 3 lat uwazam za fantastyczny.
    • kocianna Re: Poród i po... 24.09.12, 12:27
      Poród pamiętam jako doświadczenie nieomal mistyczne i zupełnie lajtowe w sensie bólu, stresu etc. Moje wpisy na forum rówieśniczym to potwierdzają, natomiast odczucie moich bliskich jest zupełnie inne (być może to ONI się stresowali i martwili).
      Pierwsze miesiące wspominam hurraoptymistycznie, jako nieustającą sielankę. Na roczek robiłam Młodej pamiętnik z mojego pierwszego roku macierzyństwa, opierając się m.in. na e-matce i forum rówieśniczym... i z zaskoczeniem stwierdziłam, że pisałam, że mi cięzko i że dużo się żaliłam na "dni wyjca" i że "mam ochotę wyrzucić dziecko przez okno" albo "zapchać z powrotem do macicy".

      Dziś pamiętam głównie, że nienawidziłam samotnych spacerów z wózkiem i że bardzo trudno było zaprzyjaźnić się z innymi wózkowymi mamami, że nie odpowiadały na zaczepki, i że bardzo chciałam do dorosłych ludzi. I że mąż miał depresję poporodową i się o niego bardzo martwiłam. I że do pracy wracałam z płaczem, że zostawiam dziecko z obcą babą (cudowną nianią), ale SZCZĘŚLIWA.
      • heca7 Re: Kocianna :) 24.09.12, 13:11
        Kocianna mogę do Ciebie napisać na gazetowy? Mam parę pytań o Rosję i nie mam kogo zapytać ? smile
        • kocianna Re: Kocianna :) 24.09.12, 13:16
          jasne smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Poród i po... 24.09.12, 12:45
      ja jestem odporna i mam bardzo wdzięczne w koegzystencji dziecko, wiec wspominam dobrze smile poza tym nastawienie - nie nastawiałam sie ze JA MUSZE cokowiek (karmić piersią, wychowywac ekologicznie, podawac okreslone rzeczy, a okreslonych nie podawac itd). to mi pozwoliło uniknąć zbędnych stresów.
      najgorsze dla mnie bylo takie uczucie "utraconej wolnosci" - niby wiedzialam ze tak bedzie, ale sytuacja kiedy tak sie juz stało byla dla mnie ciezka do zniesienia.
    • kika989 Re: Poród i po... 24.09.12, 12:46
      Poczatki były trudne- bo syn bardzo szybko trafił do szpitala z pwoodu zum-u. Strasznie się bałam- przed kazdym pobieraniem moczu bolał mnie brzuch, przed kazdymi wynikami ( a ze trudno pobrac próbkę odpowiednio- powtarzaliśmy bad. często).

      Ciągły strach, gdy zachowywał sie podobnie (baaardzo długo spal) jak w poczatkach choroby.
      Źle było, bo karmienie było masakrycznie ciezkie.
      Wiele tedy łez wylałam, oj wiele.
    • grave_digger Re: Poród i po... 24.09.12, 12:50
      po porodzie córek - zwłaszcza pierwszej - byłam tak strasznie szczęśliwa, że nie przeszkadzały mi nieprzespane noce i obowiązki. nie czułam zmęczenia etc. nie wiem co to depresja poporodowa, bo ja miałam dokładnie odwrotnie.
      wiem jednak, że można nie od razu swoje dzieci po porodzie kochać. bo moja druga córka długo żyła w cieniu (w mym sercu) starszej siostry. dziś często staram się jej to rekompensować.
    • limahl.pl Re: Poród i po... 24.09.12, 12:51
      Nie rodziłem
    • yuka12 Re: Poród i po... 24.09.12, 12:54
      Poniewaz oba poczatki macierzynstwa wymagaly ode mnie zaangazowania i sily (corka prawie tydzien na oddziale noworodkow, syn 3 tygodnie na oddziale opieki medycznej dla wczesniakow) na depresje i zalamania nie mialam czasu. Dwoje maluchow w domu, mlodszy wiecznie chory, inny kraj, musialam sobie radzic. Depresja przyszla pozniej, po kilku latach nieprzespanych nocy, z perspektywa miesiecy zimowych w zamknieciu z chorujacymi dzieci, pustki towarzyskiej i zyciowej, z cialem nabierajacym kilogramow pomimo diet i cwiczen.
    • edelstein Re: Poród i po... 24.09.12, 12:55
      Mimo alergii mlodego wspominam super,najgorszy czas byl tak od 2lat do prawie 3.Dal mi popalic.Zmienil sie,teraz jest do rany przyloz,ale wtedy,to byla masakra.Akurat poznalam mojego w tym czasie i do dzis go podziwiam,ze wytrzymal nerwowo z nami.Niedzieciaty trafil do pieklatongue_out teraz jak ktos mowi,ze moj syn jest grzeczny to moj odparowuje,trzeba bylo go wodziec jak mial dwa lata.Niemowlaka moglabym miec,ale na mysl,ze znow mam miec takiego dwulatka odchodzi mi ochota na powiekszanie rodziny.
      • andaba Re: Poród i po... 24.09.12, 13:21
        Ja nigdy nie miałam nic nawet zblizonego do depresji poporodowej, przeciwnie, porody mi dają potężnego kopa, wszystkiemu podołam. A po urodzeniu najmłodszej, po koszmarnej ciąży z koszmarnymi rokowaniami dostałam wręcz euforii poporodowej, jeżeli taka jednostka chorobowa nie istnieje, to byłam pierwszą, którą "dotknęła".
    • mondovi Re: Poród i po... 24.09.12, 13:28
      Zupełnie inaczej - nigdy nie bałam się swojego dziecka, ani jego reakcji, nie miałam poczucia winy, zmęczenie też mnie ominęło - syn bezkolkowy śpioch. Jasna sprawa, że stresowałam się, ale nigdy mnie to nie hamowało, ani nie dołowało.
    • shellerka o maj gad! to ja na odwrót! 24.09.12, 14:38
      ostatnio non stop mam sny o karmieniu piersią, porodzie, leżeniu z młodą i jej tuleniu.

      okres po urodzeniu drugiego dziecka był absokulfalutnie najpiękniejszym okresem mojego życia.

      błogość, błogość, błogość, miłość absolutna i wielkie wyciszenie wew i zew (no, ale fuks wiemsmile )

      mimo, że w ciągu pierwszego pół roku młoda przechodziła równo z braciszkiem prrzedszkolakiem wszelkie katarki, ospy, a nawet rota.
      • kobitkafeministka Re: o maj gad! to ja na odwrót! 24.09.12, 14:44
        shellerka napisała:

        > ostatnio non stop mam sny o karmieniu piersią, porodzie, leżeniu z młodą i jej
        > tuleniu.
        >
        > okres po urodzeniu drugiego dziecka był absokulfalutnie najpiękniejszym okresem
        > mojego życia.
        >
        > błogość, błogość, błogość, miłość absolutna i wielkie wyciszenie wew i zew (no,
        > ale fuks wiemsmile )
        >
        > mimo, że w ciągu pierwszego pół roku młoda przechodziła równo z braciszkiem prr
        > zedszkolakiem wszelkie katarki, ospy, a nawet rota.
        >
        >


        Powiem tak.Nie było mi dane odczuć błogostanu i szczerze wszystkim wam zazdroszczę.Nie wiem dlaczego tak jest ze jednym jest dobrze a innym nieuncertain
    • zuwka Re: Poród i po... 24.09.12, 15:17
      pierwsze trzy miesiące. Ciągły strach, czy dobrze sobie radzę, czy ona się nie udusi we śnie, czy dobrze rozumiem jej placz, czy na pewno nadaję się na matkę... itp.
      Uwięziona w domu nie byłam, bo zaraz po wyjściu ze szpitala pojechałam na zakupy (gabaryty już nie te niż w ciąży, ale i nie te co przed ciążą). W trzecim miesiącu życia dziecka byłam na koncercie Madonny. więc z tym miałam luz.
      Najbardziej bałam się, że nieświadomie skrzywdzę swoje dziecko.
      Mniej więcej po trzech miesiącach przeszło to okropne uczucie.
      Moje też ma już 3 lata
    • lafiorka2 Re: Poród i po... 24.09.12, 15:20
      u mnie było fajnie,różowo nawetsmile uwielbiałam za jednym i drugim razem tego małego"kosmitę" jak piszesz....
    • julita165 Re: Poród i po... 24.09.12, 15:46
      Mój synek niedługo skończy rok więc jeszcze dobrze pamiętam początki...wcale nie było tak źle smile Synuś na szczęście z tych dzieci łatwych w obsłudze: jedzenie, spanie, zdrowie itd, itp bezproblemów. Poza tym bardzo zaangażowani w pomoc mąż i mama także luzik, dziecko bezproblemowe, a i możliwości jakiejś odskoczni w zasięgu ręki. W zasadzie najgorszy był sam początek ale to dlatego, że ja nie wiedziałam że z noworodkiem aż tak nie ma kontaktu, że aż taki jest jakiś "nieobecny", pamiętam że przerażał mnie taki jakby "pusty" wzrok mojego dziecka bo bałam się czy wszystko z nim ok.
      • bi_scotti Re: Poród i po... 24.09.12, 16:04
        Za kazdym razem (3) ucieklam z domu do pracy po jakichs 3-4 tygodniach - z dziecmi zostal maz i on sie tym bardzo cieszyl. Doprowadzil wszystkie szczesliwie do pojscia do szkoly (JK - 4 lata) jako full-time tata w domu i to bylo perfect dla nas wszystkich. Ja bym oszalala. Powaznie. Rodzic moge codziennie ale potem prosze "to" sobie zabrac przynajmniej na pierwszy rok. Potem juz coraz lepiej, najlepsze sa/byly lata pre-teen & teen smile
    • kkalipso Re: Poród i po... 24.09.12, 16:14
      Ja wspominam okres po porodzie ,po powrocie do domu ze szpitala jako jeden z najpiękniejszych w życiu.Już gdzieś mówiłam,że wstawanie w nocy na karmienie to było taką frajdą,że sama się instynktownie budziłam zanim córka zapłakała.

      Którejś takiej nocy,nie pamiętam ile dokładnie miała już po karmieniu ,po przebraniu kiedy jeszcze ją tak przytulałam a pierwsze promienie słońca zaglądały w okno uśmiechnęła się pierwszy raz,niezapomnę do końca życia.
      Ja ogólnie od momentu zajścia w ciąże zapomiałam o Bożym świecie,interesowały mnie tylko zakupy dla małej,przygotowywanie pokoiku,badania i wizyty u lekarza.Pranie prasownie i układanie miśków i gadzetów dla dziecka.Wszystko było takie nowe i pachnące ,mąż taki dumny z NAS,chodził i się wszystkim chwalił córką.
      Dla mnie życie przed dzieckiem wydało się śmieszne i puste ,dziecko pokazało mi co tak naprawdę jest ważne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka