Dodaj do ulubionych

Podwiozłybyście?

    • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:14
      Nie zadzwoniłam bo zwyczajnie nie znam tych ludzi. Nie znam ich nazwiska (w bloku są 84 mieszkania), nie znam ich telefonów a przede wszystkim nie wiem jak zareagowaliby gdyby się ich dziecku, które byłoby pod moją opieką coś złego stało . Dziewczynka bez problemu po rozmowie z rodzicami może poczekać na nich w budynku basenu w kawiarence lub z własnym trenerem, który zajmował się następną grupą.
      • a1ma Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:17
        Dziecko miało telefon do rodziców? Mogłas poczekać, aż zadzwońi i poprosić, zeby dało Ci słuchawkę? Mogłas zapytać rodziców, czy nie maja nic przeciwko podwiezieniu? (chociaż jakby mnie ktos o to zapytał, to miałabym wątpliwości, bo najwyraźniej trafiłam na osobę niespełna rozumu...)
        • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:08
          Gdyby do mnie dziecko zadzwoniło, że chce wracać z jakąś obcą panią do domu, to takie ochrzan by dostało, że aż by furczało. Kazałabym zostać na miejscu i czekać na mnie. Na pewno nie pozwoliłabym na podróże z obcymi ludźmi, nawet gdyby to była widziana sąsiadka z tego samego bloku.
      • piwnicapelnagratow Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:18

        > Nie zadzwoniłam bo zwyczajnie nie znam tych ludzi. Nie znam ich nazwiska (w blo
        > ku są 84 mieszkania), nie znam ich telefonów

        Dziewczynka miała telefon, tak? TY nie musiałaś znać numeru.
        • kota_marcowa Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:21
          >
          > Dziewczynka miała telefon, tak? TY nie musiałaś znać numeru.

          Miała albo i nie miała, jak widać autorkę to nie obeszło.
      • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:20
        > Nie zadzwoniłam bo zwyczajnie nie znam tych ludzi. Nie znam ich nazwiska (w blo
        > ku są 84 mieszkania), nie znam ich telefonów

        Żeby porozmawiać z ludźmi przez telefon nie trzeba znać ich nazwiska. Dziecko w telefonie na pewno miało numer do rodziców. Głupio się tłumaczysz.

        a przede wszystkim nie wiem jak za
        > reagowaliby gdyby się ich dziecku, które byłoby pod moją opieką coś złego stało

        Prawdopodobieństwo,że dziecku stanie się coś złego w ciągu 2 km jest dużo mniejsze, niż że stanie się coś złego przerażonej małej dziewczynce, potraktowanej z buta na basenowym parkingu.
      • kota_marcowa Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:20
        OJP NIE WIERZĘ!!
        • aniani7 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:26
          Chciałam napisać to samo, ale mnie uprzedziłaś, OJP
      • atena12345 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:20
        beatulek napisała:


        > . Dziewczynka bez problemu po rozmowie z rodzicami może poczekać na nich w bud
        > ynku basenu w kawiarence lub z własnym trenerem, który zajmował się następną gr
        > upą.

        W takim razie spoko.
        A wątek w jakim celu?
      • ella_nl Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:25
        beatulek napisała:

        > Nie zadzwoniłam bo zwyczajnie nie znam tych ludzi. Nie znam ich nazwiska (w blo
        > ku są 84 mieszkania), nie znam ich telefonów a przede wszystkim nie wiem jak za
        > reagowaliby gdyby się ich dziecku, które byłoby pod moją opieką coś złego stało
        Co ty bredzisz??? Wystarczyłoby powiedzieć przez tel że odwieziesz ich córkę i tyle.
        Ale jak się nie ma rozumu....
      • annajustyna Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:57
        Znasz nazwiska wszystkich znajomych?!
      • kawka74 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:31
        > Nie zadzwoniłam bo zwyczajnie nie znam tych ludzi. Nie znam ich nazwiska (w blo
        > ku są 84 mieszkania), nie znam ich telefonów

        Jak sądzę, dziecko te telefony znało.
        Co Ci szkodziło wziąć ten telefon i zadzwonić?
      • fajnyrobal Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:04
        > Nie zadzwoniłam bo zwyczajnie nie znam tych ludzi. Nie znam ich nazwiska (w blo
        > ku są 84 mieszkania), nie znam ich telefonów a przede wszystkim nie wiem jak za
        > reagowaliby gdyby się ich dziecku, które byłoby pod moją opieką coś złego stało


        Acha, czyli jednak masz nie tyle kij w dupie co mega drąg.
      • scher [...] 13.03.14, 21:16
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • paskudek1 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:47
          scher ja śmiem twierdzić że nikt normalny nie zostawi ŻADNEGO dziecka w podobnej sytuacji, ganz egal znajome czy nieznajome. Nie odjechałbym donikąd wiedząc, że zostawiam dziewięcioletnie dziecko samo na parkingu, z perspektywą samotnego powrotu do domu....
      • nanuk24 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:58
        > Nie zadzwoniłam bo zwyczajnie nie znam tych ludzi. Nie znam ich nazwiska (w blo
        > ku są 84 mieszkania), nie znam ich telefonów

        Ich corka zapewne numer telefonu zna i by ci podyktowala, gdybys poprosila?
        Nie znasz naziwska? Nie szkodzi. "Dzien dobry, jestem Maria, corka Zdzisi spod 5...etc"
        • nanuk24 errata 13.03.14, 23:58
          matka Zdzisiwink
          • klamkas Re: errata 14.03.14, 00:32
            Dwa kieliszki po lunchu, dwa po obiedzie i dwa po kolacji? wink
            • nanuk24 Re: errata 14.03.14, 19:56
              Po dwa? To by bylo jak lizanie lizaka przez szybe.
    • girl.anachronism Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:19
      Jak mieli Cię zapytać, skoro myśleli, że twoja córka wraca autobusem? uncertain Pewnie nie planowali ci podrzucać dzieciaka, tylko zwyczajnie powiedzieli córce, żeby się trzymała koleżanki z bloku, bo ta wraca sama do domu. Zrobiłaś najgorsze co mogłaś, nie wyobrażam sobie zostawić przestraszonego dziecka samego na ulicy. Jak nie chciałaś wieźć bez poddupnika (chociaż 2 km według mnie nikogo by nie zbawiły, ale ok), to z czystej przyzwoitości mogłaś chociażby powiadomić jej rodziców że nie da rady, albo puścić córkę autobusem z dziewczynką. Nikt z ciebie opiekunki do dziecka nie chciał robić przecież. Fajnie się musiała czuć i ta dziewczynka, i twoja córka - niezłego obciachu jej narobiłaś swoją drogą.
    • mia_siochi Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:25
      Nie podwiozłabym obcego dziecka.
      Natomiast kazałabym małej zadzwonić do rodziców i poprosiłabym o przysłanie smsem zgody na podwózke.
      W zyciu bym jej tam samej nie zostawila.
      • bei Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:29
        A miala chociaż telefon?
        Ja bym dzwonila do rodziców, gdyby mala nie miala telefonu, i nie znałaby nr do rodziców dzwonilabym do wychowawcYni z prośbą o podanie kontaktu do rodziców.
        Nie zabralabym dziecka bez rozmowy z rodzicami, i nie zostawiłabym go na parkingu na pastwę losu.
        • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:42
          Jakie na pastwę losu. basen czynny do 21 ma tam kawiarenkę i własnego trenera, który ma telefon do jej rodziców.
          • ella_nl Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:44
            beatulek napisała:

            > Jakie na pastwę losu. basen czynny do 21 ma tam kawiarenkę i własnego trenera,
            > który ma telefon do jej rodziców.
            Bo tobie się nie chciało podnieść słuchawki do ucha i powiedzieć że zabierasz dziecko. A teraz się żałośnie tłumaczysz.
            • attiya Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:25
              przesadzasz
              to obowiązek rodziców wszystko w tej kwestii zrobić, żeby dziecko znalazło się w domu po basenie, to nie problem autorki
              • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:35
                attiya napisała:

                > przesadzasz
                > to obowiązek rodziców wszystko w tej kwestii zrobić, żeby dziecko znalazło się
                > w domu po basenie, to nie problem autorki
                >

                Jasne, jasne. Całkiem jak u Różewicza:

                List do ludożerców

                Kochani ludożercy
                nie patrzcie wilkiem
                na człowieka
                który pyta o wolne miejsce
                w przedziale kolejowym

                zrozumcie
                inni ludzie też mają
                dwie nogi i siedzenie

                Kochani ludożercy
                poczekajcie chwilę
                nie depczcie słabszych
                nie zgrzytajcie zębami

                zrozumcie
                ludzi jest dużo będzie jeszcze
                wiecej więc posuńcie się trochę
                ustąpcie

                Kochani ludożercy
                nie wykupujcie wszystkich
                świec sznurowadeł i makaronu
                Nie mówcie odwróceni tyłem:
                ja mnie mój moje
                mój żołądek mój włos
                mój odcisk moje spodnie
                moja żona moje dzieci
                moje zdanie

                Kochani ludożercy
                nie zjadajmy się Dobrze
                bo nie zmartwychwstaniemy
                Naprawdę
                • attiya Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:37
                  beatulek nie do końca dobrze zrobiła ale z ciebie wychodzi jak cię w tym wątku czytam ktoś bardzo brzydki....
                  • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:12
                    Brzydki to mało powiedziane.
          • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:45
            To ty tak to widzisz, ale nie 9-letnie przestraszone dziecko. Oprócz serca i mózgu brak ci jeszcze wyobraźni. To dziecko mogło ruszyć samo na piechotę, mogło wsiąść do niewłaściwego autobusu, bo akurat powrót na basen nie przyszedł jej do głowy jako najlepsze rozwiązanie.

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • kota_marcowa Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:49
              Ależ oczywiście, że tak, jak już napisałam wyżej, przestraszone dzieci bardzo często zachowują się nieracjonalnie.
            • lily-evans01 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 10:36
              Otóż to. I jeśli beatulek nie mogła/nie chciała/nie miała ochoty zabierać CUDZEGO dziecka, wystarczyło zawrócić z tym dzieckiem na basen, posadzić je na tyłku w kafejce, przykazać mu nie ruszać się stamtąd i poprosić trenera o tel. do rodziców.
              A tu beatulek od 9-latki wymaga obmyślenia racjonalnej i samodzielnej strategii zachowania, a sama, dorosła, zachowuje się jak gęś i prosię razem wzięte.
    • mruwa9 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:27
      na pewno nie zostawilabym dziecka samego na parkingu, bez opieki. Probowalabym sie skontaktowac rodzicami dziecka. I podwiezienie tez nie stanowiloby dla mnie problemu, moja 9-latka jest na tyle wysoka, ze w zasadzie poddupnika juz nie potrzebuje wiec z tej strony problem tez bylby do przeskoczenia (zreszta zwykle woze w bagazniku zapasowy, bo sytuacje spontanicznego podwozenia kolezanek zdarzaja nam sie calkiem czesto). Nie jestem tak zasadnicza ani kwadratowa, zeby odmowic dziecku podwiezienia , zwlaszcza jadac dokladnie pod ten sam adres, tylko dlatego, zeby utrzec nosa rodzicom. Ze nie utrzymujecie kontaktow? To moze wlasnie bylaby okazja do nawiazania fajnej znajomosci?
    • awesome810 oczom nie wierzę 13.03.14, 18:33
      jak można być tak głupim.
      Jest jednak nadzieja, że to jakiś test wrażliwości e-matki czy coś w tym guście.
      • antyideal Re: oczom nie wierzę 13.03.14, 18:36
        Tez mam nadzieje, ze to prowokacja
    • rhaenyra Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:37
      zbieram szczeke z podlogi
    • irina_katodina No a co z tą dziewczynką? 13.03.14, 18:38
      Chociaż próbujesz się dowiedzieć, czy dotarła do domu cała i zdrowa?
      • przystanek_tramwajowy Re: No a co z tą dziewczynką? 13.03.14, 18:40
        No co ty? Przecież nie może iść do jej rodziców, bo ich nie zna.
        • czar_bajry Re: No a co z tą dziewczynką? 13.03.14, 22:20
          a na dodatek jej córka nie koleguje się z nią ...
    • ella_nl Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:40
      beatulek napisała:

      > A te
      > raz siedzę i się zastanawiam czy ona cała do domu dotarła.

      Mam nadzieję, że wyrzuty sumienia cię zeżrą.
      • mindtriper Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:01
        Wystarczy, że pobliżu jej dziecka będącego w potrzebie pojawi się podobnie tępa laska z dupościskiem i bez sumienia.
    • beverly1985 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:49
      Wziełabym od dziewczynki numer telefonu do jej rodziców, ustaliła, czy dziecko nie kłamie, i podwiozla.

      Jak mozna zostawić przerażona 9-latkę na parkingu??
    • arkanna Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:52
      jaka trzeba byc sucza aby cos takiego zrobic. I jeszcze te tlumaczenia sad
      • naturella Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:59
        Nie wierze ze matka moze tak postąpić. Wyglada na to, ze najważniejsze było to, ze rodzice tej dziewczynki nie poprosili...! Nieważne ze dziecko zostało samo, ze sie balo, ze ma beznadziejnych rodziców którzy na innych zwalają opiekę nad nim - ważne jest to, ze dziecko zostawiłas samo. Gratuluje nauki, jaka z tego wypłynęła dla Twojej córki. Skoro dziewczynka miała zadzwonic do rodziców zeby im powiedzieć jaka sytuacja, to Ty tez mogłas zadzwonic i zapytać. Wiesz, ja bym tak postąpiła względem obcego dziecka, które jest samo na ulicy i wyglada na przestraszone, a co dopiero względem koleżanki mojej córki. No naprawdę w głowie sie nie mieści sad
      • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:00
        Jakbym miała takiego pie...a, że nie mogę przewieźć bez poddupnika, to najpierw zawiozłabym córkę do domu a potem wróciłabym po koleżankę, której kazałabym nie ruszać się do tego momentu z holu, szatni albo kawiarenki. A potem to już mogłabym robić dżihad rodzicom, że mnie narażali na dodatkową jazdę. TO BYŁY TYLKO 2 KM!

        ---
        Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
        • tomelanka Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:35
          W jedna i druga to już 4 wink
          • claudel6 Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 02:19
            jak dokładnie policzymy, to sie 8 z tego robi!
    • mindtriper Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 18:58
      Przez te wszystkie normy, zasady, wyalienowanie czy brak dotychczas oczywistej życzliwości, pod basenem zostało mokrawe dziecko, które nigdy nie jeździło samo autobusem.
      O tempora! O mores!
    • niutaki Beatulek naprawde zostawilas to dziecko? 13.03.14, 18:59
      K.... nie wierze.... i nie zadzwonilas do rodzicow, bo ich nie znasz?? Tak ciezko bylo zapytac dzieciaka czy ma swoja komorke/pamieta numer do matki czy ojca?
    • moofka Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:05
      Podwiozlabym, oczywiście, jeśli dziewczynka ma telefon, to bym zadzwonila
    • kkalipso Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:06
      Też mi pytanie, pewnie że tak.
      Na dodatek pod drzwi odprowadziła.
      Dobry przykład dajesz swojej córce nie powiem, oby tylko nigdy ona nie została w potrzebie a inna starsza osoba ją zostawi bo bo coś tam ....Szok.
    • guderianka Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:06
      NIGDY nie zostawiam dziecka samego. Nawet jak zobaczę , że jest jakieś w szatni i samo czeka-to zostaję/odprowadzam/interweniuję.
      Też bym jej nie zabrała-nie mając dodatkowego fotelika, jestem bardzo wyczulona na tym punkcie. Ale nie zabrałabym d..oopy w troki i nie pojechałabym nie mając pewności, że dziecko sobie poradzi. Ale kichę odwaliłaś uncertain
      • agni71 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:24
        > Też bym jej nie zabrała-nie mając dodatkowego fotelika, jestem bardzo wyczulona
        > na tym punkcie.

        Dziecko beatulka ma 158 cm wzrostu. Spokojnie mogło pojechac bez poddupnika i pozyczyć go koleżance. Ja mam 159 cm, nie jeżdżę na poddupniku.

        beatulek albo testuje wrażliwośc i sumienie ematek, albo jest bez serca. Nawet się nie upewniła, że dziecko ma telefon. żal...
        • rhaenyra Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:39
          ja 158 chyba musze ze poddupnik kupic sad
          • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:41
            Koniecznie, bo beatulek cię nie podwiezie i zostaniesz jak sierota na parkingu.

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • czar_bajry Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:22
            Mój syn ma 148 cm i jak bym mu pod dupnik zaproponowała to umarł by ze śmiechu...
    • wielkanocnaniespodzianka należysz do gr "szczekających suń" na tym forum 13.03.14, 19:18
    • asia_i_p Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:18
      Zadzwoniłabym do rodziców i podwiozła.
      Gdyby dziecko nie miało telefonu do rodziców, miałabym grubszy problem, ale też raczej zostawiłabym imienną informację na basenie, że podwożę dziecko i zabrałabym.

      Jeżeli 9-latka nie jest wyjątkowo drobna, to myślę, że do wzrostu potrzebnego do jazdy bez podkładki niewiele jej brakuje i pas da się bezpiecznie przeprowadzić. Na pewno nie zostawiłabym dziecka na parkingu przestraszonego i nie wiedzącego, co robić, ta opcja odpada.

      A na rodziców dziecka byłabym zła swoją drogą, tylko pewnie nic bym im nie powiedziała, bo jestem tzw. dupa wołowa (no ewentualnie grzecznym tonem nie mającym nic wspólnego z realnym nastrojem poprosiłabym o uprzedzenie następnym razem i przekazanie mi podstawki).
    • joa66 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:19
      Nie wierzę. Po prostu nie wierzę. Przecież nawet całkowicie obcego dziecka, takiego, które widzisz pierwszy raz w życiu, nie zostawia się na przestraszonego na ulicy. Można to było rozwiązać na wiele sposobów. Ty wybrałaś najgorszy możliwy.
    • kikimora78 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:27
      To zamiast siedzieć i sie zastanawiać idź i spytaj czy dotarła i wyjaśnij czemu jej nie wzięłas.
      A co braku poddupnikow - 2 km to nie daleko, jeśli już faktycznie był tak niezbędny to bym kazała dziewczynom zaczekać w szatni i podjechała do domu po podkładke - zajęłoby to 10 minut może ?
      • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:33
        Już byłam. dziewczynka jest cała i zdrowa ale i tak nie uwierzycie w zakończenie tej historii. Więc po co pisać. W każdym razie nie mam pretensji już do jej rodziców. I dobrze, że jej nie wzięłam.


        • ella_nl Re: Beatulek 13.03.14, 19:35
          beatulek napisała:

          I dobrze, że jej nie wzięłam.
          >
          To po co zakładałaś wątek?
          • beatulek Re: Beatulek 13.03.14, 19:42
            Bo jak zakładałam wątek to jeszcze tego nie wiedziałam. Poszłam sprawdzić później. Tata czekał na nią na przystanku autobusowym. I ona o tym wiedziała. Znów zrobiłam źle bo idąc do nich musiałam powiedzieć co i jak i ona teraz ma dźihad za to co zrobiła. W każdym razie jej ojciec powiedział, że jak będzie potrzebował pomocy to na pewno sam przyjdzie i poprosi a jej się czasami takie akcje zdarzają - pracują z nią nad tym. Dodam, że przystanek jest tuż przy basenie ale tak jakoś przodem do ulicy - nie widziałam go z auta.
            • ella_nl Re: Beatulek 13.03.14, 19:46
              beatulek napisała:

              > Bo jak zakładałam wątek to jeszcze tego nie wiedziałam. Poszłam sprawdzić późni
              > ej. Tata czekał na nią na przystanku autobusowym. I ona o tym wiedziała. Znów z
              > robiłam źle bo idąc do nich musiałam powiedzieć co i jak i ona teraz ma dźihad
              > za to co zrobiła. W każdym razie jej ojciec powiedział, że jak będzie potrzebow
              > ał pomocy to na pewno sam przyjdzie i poprosi a jej się czasami takie akcje zda
              > rzają - pracują z nią nad tym. Dodam, że przystanek jest tuż przy basenie ale t
              > ak jakoś przodem do ulicy - nie widziałam go z auta.
              Słaba ta historyjka....
            • kawka74 Re: Beatulek 13.03.14, 19:47
              Czyli gdybyś zadzwoniła do ojca czy matki dziewczynki, sprawy by nie było.
              Echch...
              • rosapulchra-0 Re: Beatulek 14.03.14, 11:24
                Byłaby, bo dziecko wcześniej zostałoby złapane na kłamstwie. Okazuje się, że Beatulek bardzo dobrze zrobiła, że nie zabrała tej dziewczynki, mała wróciła bezpiecznie z ojcem, rodzice o jej kłamstwie i tak się dowiedzieli, a przerażenie ("nigdy nie jechałam sama autobusem") pewnie wynikało z tego, że nie wyszedł jej szwindel z podwózką. W tym świetle, że niezła kombinatorka i krętaczka jest z tej dziewczynki.
                • kawka74 Re: Beatulek 14.03.14, 12:24
                  Chodzi mi o to, że nie byłoby sprawy z udziałem Beatulek, dziewczynka może by i dostała wygawor, ale od rodziców, którym przekazałaby informację o zamiarach córki.
                  Podwózka podwózką, ale zadzwonić trzeba było.
                  • rosapulchra-0 Re: Beatulek 14.03.14, 18:10
                    I tu się zgadzam. Ja na pewno bym zadzwoniła, jak nie do rodziców, to do szkoły i poinformowałabym o obcej dziewczynce w moim aucie. Ale na pewno bym jej nie zabrała ze sobą bez uzgodnienia z jej rodzicami, że mogę.
                • karola1008 Re: Beatulek 17.03.14, 08:24
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > Byłaby, bo dziecko wcześniej zostałoby złapane na kłamstwie. Okazuje się, że Be
                  > atulek bardzo dobrze zrobiła, że nie zabrała tej dziewczynki, mała wróciła bezp
                  > iecznie z ojcem, rodzice o jej kłamstwie i tak się dowiedzieli, a przerażeni
                  > e
                  ("nigdy nie jechałam sama autobusem") pewnie wynikało z tego, że nie wysz
                  > edł jej szwindel z podwózką. W tym świetle, że niezła kombinatorka i krętaczka
                  > jest z tej dziewczynki.
                  Ech, te dzieci... A to się e-matce do samochodu ładują, a to księdzu Bochyńskiemu do łóżka... Co to się, panie, porobiło.
            • rhodesian_ridgeback Re: Beatulek 13.03.14, 20:01
              beatulek napisała:

              > Poszłam sprawdzić późni
              > ej.

              Zadzwonić nie mogłaś, bo nie znałaś nazwiska, a teraz poleciałaś ich nachodzić w mieszkaniu? Już ci brak bruderszaftu nie przeszkadzał?

              > Tata czekał na nią na przystanku autobusowym. I ona o tym wiedziała. Znów z
              > robiłam źle bo idąc do nich musiałam powiedzieć co i jak i ona teraz ma dźihad
              > za to co zrobiła.

              Jakbyś zadzwoniła, to problem by nie istniał, a ty nie zostałabyś słusznie okrzyknięta podłą suczą na tym forum. Ale może i dobrze, że wyszło szydło z wora.

              Całe to twoje zakończenie jest słabiutkieuncertain W tej sytuacji, jedyne co być może pomogłoby uratować resztki honoru to otwarte przyznanie się, że popełniłaś zaj... wielki błąd - oczywiście nie spodziewam się tego.
              • rosapulchra-0 Re: Beatulek 14.03.14, 11:32
                Nie podniecaj się tak. Zadzwonić nie mogła, bo nie znała numeru telefonu, ale ponieważ to sąsiedzi, to zdecydowanie łatwiej było do nich pójść, nie sądzisz?

                No i jak to zwykle, na ematce bywa - ktoś napisze prawdę, to od razu mu się nie wierzy i próbuje wymusić tylko swoją, jedynie słuszną wersję.
                Osobiście nie wiedzę powodu, aby Beatulce nie wierzyć, za to widzę wiele powodów, że większość wypowiadających się w tym wątku zapomniało o rozumie i użyło tylko emocji. Negatywnych.
                • joa66 Re: Beatulek 14.03.14, 11:35
                  Zadzwonic nie mogła , bo nikt nie miał numeru telefonu - ani dziecko ani trener ani nikt na swiecie....
                  • rosapulchra-0 Re: Beatulek 14.03.14, 11:43
                    Może nie mogła, może nie chciała, może nie miała czasu, a może cała sytuacja była dla niej takim zaskoczeniem, że zachowała się tak, a nie inaczej. Jakie to teraz ma znaczenie? Dziecko całe i zdrowe, okazało się kłamczuchą, której rodzice są świadomi tej wady i próbują z nią jakoś walczyć. Dla mnie temat skończony, wsio.
                    Ale tu widzę, że niezły lincz powstał i niektóre panie normalnie już nie kamienie, ale głazy szykują, żeby dobić autorkę wątku, włącznie z jakimś wygrzebywaniem starego wątku, w którym Beatulek przyjmuje ciuchy dla swojego dziecka. Normalnie jakby to jakiś skandal na skalę światową był! I nie dziw mi się, że czasem chce mi się rzygać, na twórczość niektórych hien, które tylko czekają, aby się wyżyć na innych. Wszak nie od dziś wiadomo, że w grupie raźniej uncertain
                    • joa66 Re: Beatulek 14.03.14, 11:46
                      może nie chciała

                      ewidentnie nie chciała i o tym jest dyskusja

                      Nawet zakładając, że historia o czekającym na przystanku ojca jest prawdziwa, beatulek podjął decyzję ZANIM o tym się dowiedział
                  • przystanek_tramwajowy Re: Beatulek 14.03.14, 11:52
                    joa66 napisała:

                    > Zadzwonic nie mogła , bo nikt nie miał numeru telefonu - ani dziecko ani trener
                    > ani nikt na swiecie....

                    Bo tego telefonu nie było, ani basenu, ani parkingu i dziecka też nie było. To jak beatulek mogła podwieźć dziecko, którego tam wcale nie było? Wszak: Życie to sen wariata śniony nieprzytomnie.

                    ---
                    Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                    • joa66 Re: Beatulek 14.03.14, 11:58
                      Bo kłamliwe dziecko cwanych rodziców kłamało , że tam było big_grin Tak naprawdę bylo w Erewaniu a mine miało szczęsliwą
                      • rosapulchra-0 Re: Beatulek 14.03.14, 12:00
                        Ciekawe zjawisko. Wierzycie z całych sił w pierwszą część opowieści, a ponieważ zakończenie się wam nie podoba, to je negujecie jeszcze mocniej.
                        • iwles Re: Beatulek 14.03.14, 12:18
                          >Wierzycie z całych sił w pierwszą część opowieści, a ponieważ
                          > zakończenie się wam nie podoba, to je negujecie jeszcze mocniej.

                          na zdrowy rozum:
                          JAK dowiedziała się, w ciągu tak krótkiego czasu, wszystkich danych o rodzicach tej dziewczynki, których to danych w żaden sposób (jak tłumaczy) nie była w stanie znać ani poznać, kiedy odbierała córkę z basenu, hę?
                          • rosapulchra-0 Re: Beatulek 14.03.14, 18:08
                            Na zdrowy rozum: od swojej córki.
                        • latarnia_umarlych Re: Beatulek 14.03.14, 16:26
                          W kilka minut między jednym postem a drugim zdążyła ustalić, pójść, porozmawiać, wrócić i napisać posta na ematce?
                          Jak?
                          O 19:29 nic nie wiedziała, o 19:33 opublikowała już post po wizycie u tych ludzi, których nie zna i nie wie, gdzie dokładnie mieszkają?
                          Przecież to "zakończenie" to jawna ściema. O ile nie całość.
                          Usilnie bronisz trolla.
                          • rosapulchra-0 Re: Beatulek 14.03.14, 18:11
                            Nawet jeśli to troll, to historia jest jak najbardziej prawdopodobna. A to, co się teraz tu dzieje, to jest chamski lincz. Nieładnie.
                            • latarnia_umarlych Re: Beatulek 14.03.14, 22:29
                              O nie nie. Nie odwracaj kota ogonem. Napisałaś:
                              "Ciekawe zjawisko. Wierzycie z całych sił w pierwszą część opowieści, a ponieważ zakończenie się wam nie podoba, to je negujecie jeszcze mocniej."

                              Nie wierzę w zakończenie nie dlatego, że mi "nie pasuje", ale dlatego, że przyłapano autorkę na ewidentnym fantazjowaniu.
                              Ale ty oczywiście masz własną teorię i nie chcesz przyznać, że zakończenie jest z tyłka wzięte, bo teraz liczy się to, że sytuacja jest "prawdopodobna".
                              • rosapulchra-0 Re: Beatulek 15.03.14, 00:30
                                Laska wytłumaczyła się, jak mogła na nią najbardziej składnie. Dla mnie to sprawa skończona. Nawet jeśli kłamała, to to już pozostanie na jej, nie naszym sumieniu. Lincz, który tu powstał jest ohydnie obrzydliwy, a ja jestem daleka od niego.
            • czar_bajry Re: Beatulek 13.03.14, 22:24
              big_grinbig_grin
              teraz to już nie wierzębig_grinbig_grin
            • iwles Re: Beatulek 13.03.14, 22:36

              A skąd wiedzialas gdzie iść?
              Pare postow wyżej twierdzilas, że w bloku jest ponad 80 mieszkan, nie wiesz pod którym numerem mieszka ta dziewczynka.

              I jakos nie wierzę, że ojciec stal na przystanku, pare metrow przy basenie, a nie przyszedl na basen.
            • atena12345 Re: Beatulek 14.03.14, 04:57
              wiedział, że dziecko "łapie okazje" i nie poszedł po nią na basen?
              taaa...
        • wielkanocnaniespodzianka Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:36
          beatulek napisała:

          > Już byłam. dziewczynka jest cała i zdrowa ale i tak nie uwierzycie w zakończeni
          > e tej historii. Więc po co pisać. W każdym razie nie mam pretensji już do jej r
          > odziców. I dobrze, że jej nie wzięłam.

          a nie możesz wymyśleć mądrzejszego wyjaśnienia?
          • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:41
            I to sama koleżanka beatulek, która tak chętnie korzysta z życzliwości innych ludzi:

            forum.gazeta.pl/forum/w,834,140024550,,Oddam_dzieciecy_kozuszek_na_158_cm.html?v=2
            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • sueellen Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:44
              o rany, niech się beatulek lepiej ewakułuje z forum jesli jej życie miłe!
              • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:47
                Raczej zmieni nicka, bo pod tym ma przesrane. A wytłumaczenie, które w końcu nam zafundowała durne i mało prawdopodobne. A nawet, gdyby było prawdziwe, to nie usprawiedliwia jej chamstwa. Wykopała dziewięciolatkę z auta, usadowiła 11-latkę troskliwie na poddupniku (taka wielka baba musi na nim śmiesznie wyglądać) i zabrała dooopę w troki. Takie są fakty.

                ---
                Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                • jagienka75 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:04
                  Wykopała dziewięciolatkę z auta, usadowiła 11-lat
                  > kę troskliwie na poddupniku (taka wielka baba musi na nim śmiesznie wyglądać)
                  > i zabrała dooopę w troki. Takie są fakty.
                  >


                  w głowie się nie mieści, że po naszej pięknej planecie stąpają takie indywidua.
            • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:34
              pt, weź coś na otrzeźwienie. Co ta informacja ma do tematu wątku? suspicious sciana
        • ewa_mama_jasia Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:39
          Nie znasz ludzi, nie wiesz gdzie mieszkają (w bloku są 84 mieszkania), a byłaś? I co powiedziałaś, to ja zostawiłam Waszą córkę samą pod basenem?
        • kikimora78 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:42
          Jeśli chodzi o pomysłowość dzieci to jestem w stanie uwierzyć prawie we wszystko. Natomiast o tym dowiedziałas sie dopiero po fakcie.
        • sanrio Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:29
          chrzanisz koleżanko. Nie znałaś ich, nie wiedziałaś gdzie mieszkają, nie chciałaś gadać przez tel bo nie znałaś ich nazwiska i raptem poszłaś do nich?
        • attiya Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:30
          uwierzę smile pisz smile
        • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:20
          Ej, no napisz, jaki był koniec. Jesteśmy ciekawe.
      • raczek47 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:36
        W życiu bym nie zostawiła przestraszonego dziecka samego na przystanku, przecież mała miała telefon, mogła połączyć się z rodzicem, który potwierdziłby i wyraził zgodę,ze może z tobą wracać.
        Skąd zresztą wiesz,że rodzice dziewczynki zaplanowali jej wcześniej powrót z tobą?Może w trakcie zajęć coś im wypadło i skontaktowali się z córką,że ma poprosić ciebie o podwiezienie.Do ciebie przecież nie mieli telefonu.Może chcieli potem przyjść do ciebie i podziękować?
        Bardzo niefajnie się zachowałaś.
    • kaka-llina Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:31
      Nie mogę wprost uwierzyć, w krzesło mnie wbiło normalnie, ze ktoś moze być tak wredny i bez serca!
      I w imie czego????? DZIECKO!!!!! i jeszcze piszesz, że wystraszone samo zostawiłaś????
      Nie wiem, czy ty taka wrdena jesteś, czy po prostu tak bezdennie głupia!!!!
      Kompletna kretynka!!!
    • nenia1 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:32
      Ta historia jest ogromnie przykra, głównie ze względu na brak choćby cienia empatii
      w stosunku do tej 9 latki sad
      • ola33333 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:37

        ja bym wziela to dziecko, nie widze problemu (tym bardziej ze zawsze woze w bagazniku 3 poddupniki, gdyby mi sie dziecko spontanicznie umowilo z kolezankami).
        • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:48
          Tylko, że jak poszłam do nich sprawdzić czy dziecko dotarło to się okazało, ze jej ojciec czekał na nią na przystanku jak zawsze.
          • ola33333 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:04

            jesli dziecko i ojciec posiadaja telefon komorkowy, to mysle, ze sytuacja by sie szybko wyjasnila.
          • skarolina Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:12
            Naprawdę nadal uważasz, że dobrze zrobiłaś?
            Zabierać ot tak nie powinnaś, ale żeby zostawić dziecko samo, to wyobraźni trzeba nie mieć.
            Zadzwoniłabym do jej rodziców albo zaprowadziłabym do trenera, żeby on się skontaktował z rodzicami. I sprawa by się wyjaśniła.
          • sanrio Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:32
            ale to się kupy nie trzyma. Dlaczego miałby stać na przystanku, a nie podejść pod basen?
    • kawka74 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:35
      Rozum Ci chyba odjęło.
      Trzeba było zadzwonić do rodziców, dzieciak na pewno miał telefon, choćby po to, żeby im przedstawić sytuację i uzgodnić, co dalej, jeśli już tak bardzo nie chciałaś jej zabierać.
      Szkoda dzieciaka.
    • sueellen Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:41
      OMG, az nicka sprawdziłam czy to nie jednorazowy troll bo normalnie nie wierzę, że tacy ludzie chodzą po ziemi. Jezuu, zostawić przerażone dziecko i odjechać... brak słów!
    • beata985 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:50



      skoro nie zabrałas do auta, bo....
      Skoro nie zadzwoniłas ,bo...
      Skoro dziewczyny były przekonane że będą wracac autobusem to trzebabyło obydwie do autobusu wsadzic i na przystanku odebrac...
      Proste??? Proste
      • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:00
        Gdyby jej rodzice byli tak durni jak mi się pierwotnie wydawało to dałabym im lekcję, że jak sobie ustalą tak ja/moja córka będziemy się dostosowywać. Ale już sprawy nie ma. Tata czekał na nią jak zawsze na przystanku. To nie on jej powiedział, ze ma wracać z moją córką, to dziecko sobie ubzdurało.
        • rhodesian_ridgeback Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:47
          Rodzic, który wie, że dziecko ma skłonność do konfabulacji nie czeka na przystanku, tylko zbiera potomka z szatni. Tym bardziej, że ponoć daleko nie miał - wspominałaś, że przystanek przy samym basenie.

          Pogrążasz się z każdym postem bardziej.
          • klamkas Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:39
            Nie do końca wink. Sąsiedzi z mojego poprzedniego miejsca zamieszkania mieli takie podstępne i kłamliwe dziecko (prawie się nie znaliśmy, sąsiadka raz u mnie była z tym dzieckiem pożyczyć robot kuchenny, bo jej się zepsuł). Kiedyś mała zapukała (było koło 18.00), bardzo grzecznie spytała czy może wejść na chwilę i po wejściu rozpłakała się mówiąc, że jest głodna i chciała spytać czy moglibyśmy jej dać coś do jedzenia, bo ona wróciła ze szkoły, rodziców nie ma, będą dopiero wieczorem, a w domu nie ma NIC do jedzenia i ona jest taaaaaaka głodna. Nakarmiłam dzieciaka, pobawiła się trochę z moją córką (moja miała wtedy 4 lata, dziecko sąsiadów 8) i jak usłyszałam trzaśnięcie drzwiami to poszłam SAMA na pogawędkę z rodzicami. Okazało się, że smarkula miała w gotowy obiad do podgrzania, rodzice utknęli na izbie przyjęć w szpitalu, bo matka złamała rękę, a dzieciaka od dawno skręcało, żeby do nas przyjść, bo moja córka miała jakąś tam wymarzoną zabawkę tego dziecka i truła im od dawna, żeby do nas przyjść i się pobawić.

            I co, zamkniesz takie dziecko w domu? Będziesz pilnować 24/24? Nie dasz rady upilnować...
            • agata0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:08
              Tylko ty nie zostawiłaś głodnego dziecka, płaczącego na klatce, ponieważ nie wiesz, jak rodzice mają na nazwisko, a w ogóle to rodzice cię nie prosili o pomoc. I nie bałaś się, że jak ją wpuścisz, to może się uderzyć podczas zabawy w głowę i rodzice potem mogą mieć do ciebie pretensje.

              Czujesz różnicę?

              Niezależnie od tego, czy dziecko konfabuluje, czy nie, czy skończyło się dobrze, czy nie, autorka wątku zachowała się wstrętnie. A najgorsze, że ma jeszcze tyle potakiwaczek, co są strasznie czułe na punkcie bezpieczeństwa w samochodzie i na różne podobne historie...
              • klamkas Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:59
                Ale ja w ogóle nie komentuję zachowania autorki pierwszego postu, odpowiadam jedynie na komentarz, że kłamliwego dziecka nie zostawia się samego i skoro ojciec wie, że ma takowe to na pewno czekałby pod szatnią.
    • darby.shaw Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 19:58
      ciekawe, skąd wiedziałaś, beatulek (co za debilny nick), gdzie mieszka ta dziewczynka?
      nie wierze, ze tam poszlas, przeciez NIE ZNASZ TYCH LUDZI tongue_out
      • beatulek Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:03
        Mieszka w moim bloku. Od początku to pisałam. A, że nie znam tych ludzi - nie znam. Do tej pory nie znam ich nazwiska ani nr telefonu. Zwyczajnie zapukałam.
        • zottarella Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:29
          I tak pukałaś do 84 mieszkań po kolei?
          • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:32
            Mina ludzi bezcenna musiała być, jak otwierali a beatulek wylatywała z tekstem: "Czy to pańską córkę godzinę temu zostawiłam na parkingu?"

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • heca7 Re: Przystanek :) 13.03.14, 21:07
              Aż mam ochotę wstawić ten tekst do sygnaturki big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka