Dodaj do ulubionych

Jedynaczka

19.04.17, 20:04
Witam;
córkę urodziłam w wieku 37 lat po batalii z niepłodnością i poronieniem (ostatecznie miałam niedrożne jajowody, co na początku leczenia zostało wykluczone bez sprawdzenia). Z racji wieku nie zdecyduję się na drugie dziecko (ryzyko wad genetycznych przede wszystkim, w styczniu skończyłam 40 lat). Z tego względu córka będzie jedynaczką, co spędza mi sen z powiek. Martwię się, czy nie będzie kiedyś czuła się samotna, w razie kłopotów nie będzie miała do kogo się zwrócić o pomoc (siostra czy brat). Nie ma też kuzynki, w rodzinie same chłopaki. Wszyscy życzliwi dookoła doradzają próbę zajścia w ciążę, jakoś argument mojego wieku i dziecka chorego jest pomijany.
Jak Wam się żyje jedynaki?
Z drugiej strony, patrząc na moją mamę, posiadanie rodzeństwa nie jest gwarancją niczego.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:08
      IMO jedynaczka nie będzie jakoś dramatycznie odczuwać jedynactwa o ile w przyszłości wyjdzie za mąż i będzie miała własne dzieci. W innym wypadku zarówno rodzice jak i kobieta mają świadomość, że po śmierci rodziców zostaje całkowicie sama - takie tragedie mam okazję z daleka obserwować w rodzinach znajomych moich rodziców czy 40+ letnich bezdzietnych koleżanek siostry.
      • forma-lina Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:18
        Tego właśnie się boję. Nie zawsze życie układa się po naszej myśli, a jak śpiewał Rysiek, samotność to taka straszna trwoga...
        • nenia1 Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:24
          Ciekawe czemu tak śpiewał, skoro miał rodzeństwo smile
          • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:15
            big_grin
          • regina-phalange Re: Jedynaczka 20.04.17, 21:15
            > Ciekawe czemu tak śpiewał, skoro miał rodzeństwo smile

            Ba, do tego małżeństwo i spłodzenie potomstwa zaliczył, a to przecież rozwiązuje wszystkie problemy. wink
        • asia06 Re: Jedynaczka 20.04.17, 00:42
          Ale to wcale nie będzie tak, że jeśli jedno dziecko nie założy własnej rodziny, to to drugie będzie go z radością witać. To drugie będzie miało swoje życie i rodzeństwo będzie mu do tego zbędne.
      • kornelia_sowa Re: Jedynaczka 20.04.17, 04:00
        Aha, a jak jedno z rodzeństwa nie założy rodziny a drugie tak, to ta rodzina (żona/maż dzieci) będą z radościa pomagać "samotnej".
        Ematka mówi cos dokładnie odwrotnego.
        • triss_merigold6 Re: Jedynaczka 20.04.17, 06:11
          A dlaczego zakładasz z góry, że będzie wymagać pomocy, a nie np. potrzebować kontaktu, spotkania się, rozmowy, spędzenia razem świąt?
          • kornelia_sowa Re: Jedynaczka 20.04.17, 20:49
            Jak wyżej. Wiele razy czytałam tu o fochach ematks bo mąż pojechał spędzić czas z bratem/siostra np (nieważne czy się napić czy pogadać ) a nie spędzał tegoż czasu z nią i dziećmi.

            W święta byłam zaproszona z mężem i dziećmi do kumpla. Brata nie zaprosił.
            Ja tylko twierdzę że posiadanie rodzeństwa nie jest recepta na brak samotności ani tym bardziej gwarancja. Jedyna tworzenie natomiast wcale nie oznacza siedzenia w samotności gdy zabraknie rodziców.
            Nie zdarzyło mi się spędzić świat ani samotnie ani tylko z mężem i dziećmi.
            Moja koleżanka tak je spędza mimo że ma dwóch braci. Pamiętaj ze w dorosłym życiu pojawiają się często żony i mężowie, szwagrowie i bratowe.
            Jeśli nie ma wzajemnych sympatii,serdeczne relacje z rodzenstwem są baaaardzo trudne.
            • triss_merigold6 Re: Jedynaczka 21.04.17, 06:18
              Właśnie o tym pisałam wyżej - można nieodczuwać minusów jedynactwa jeśli posiada się własną rodzinę tj. męża i dzieci.
              • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 21.04.17, 08:07
                Do momentu aż właśni rodzicie nie zaczną być naprawdę starzy i chorować.
          • babcia.stefa Re: Jedynaczka 21.04.17, 14:11
            Siostra mojego męża potrzebuje właśnie "kontaktu, spotkania się, rozmowy, spędzenia razem świąt", a my unikamy jej jak tylko możemy. Zapraszamy ją tylko na wigilię, bo taką mamy na nią wytrzymałość (raz na rok).
            • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 21.04.17, 14:16
              A co jest z nią nie tak?
              • babcia.stefa Re: Jedynaczka 21.04.17, 16:10
                Odpał religijno-altmedowy (jak to ze sobą godzi, nie mam pojęcia).
    • jagodka_mare Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:10
      Jestem jedynaczka. I o niebo mniej egoistyczna niż np mąż z dwójka rodzeństwa. Nigdy nie cierpialam z tego powodu. Ja widzę dwa minusy. Jeden to wszelkie święta. Nie mam sumienia zostawiać moich rodziców samych więc wszystkie spędzamy razem. Drugi to poczucie odpowiedzialności z tytułu ewentualnej opieki jak będą na starość jej potrzebować. Muszę radzić sobie sama i nikt mi tu nie pomoże.
      • vaikiria Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:06
        To prawda, szczególnie to drugie jest nieco przytłaczające.
      • echtom Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:24
        Doświadczyłam obu tych minusów oraz tego, że w moim pokoleniu wszyscy mieli rodzeństwo, a ja czułam się czegoś pozbawiona. Przynajmniej ten ostatni aspekt odpada, bo dziś jest więcej jedynaków, więc zawsze będzie jakaś "grupa wsparcia". Co do postu Triss - cóż, znam parę jedynaczek w średnim wieku symbiotycznie związanych z rodzicami, przeważnie rozwiedzionymi lub owdowiałymi matkami, i dla mnie to jest straszne. Z drugiej strony, młodsze roczniki są bardziej mobilne i tworzą luźniejsze więzi rodzinne, więc jest mniejsze ryzyko takiego układu. Jak pisze Andaba - jeśli nie będziesz zaborcza i toksyczna, Twoje dziecko sobie poradzi smile
        • bi_scotti Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:35
          echtom napisała:

          > znam parę jedynaczek w średnim wieku symbiotycznie zwi
          > ązanych z rodzicami, przeważnie rozwiedzionymi lub owdowiałymi matkami, i dla m
          > nie to jest straszne.

          "Na pociesznie", well ... bardziej dla rownowagi, eh ... Mamy do spolki w rodzinach (mojej i meza) 4 kuzynki, ktore sa czyimis siostrami (nie ma reguly, czy mlodszymi/starszymi/po srodku), a do ktorych Twoj opis "symbiotycznych zwiazkow" (wybitnie niezdrowych!!!) pasuje idealnie. Aha, znam zawodowo faceta w takim samym ukladzie ale tu dochodzi element ethnic/cultural background sad W kazdym z takich przypadkow, trudno zaakceptowac, eh ...
          Osobiscie nigdy, przenigdy nie zalowalam braku rodzenstwa a im jestem starsza tym bardziej sobie cenie moj "wyjatkowy" status wink No regrets big_grin Cheers.
      • sanrio Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:25
        podpisuję się. ZWŁASZCZA z tymi świętami. Chciałabym raz móc olać święta, nie robić, nie świętować, wyjechać. No ale nie, bo rodzice sami
        Co do opieki - znam kilka przypadków rodzeństwa, z którego tylko jedna osoba w 100% opiekuje się rodzicem - drugie, trzecie dziecko umywa ręce, bo jest zagramanicą czy coś tam
        • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:31
          No to to owo "zagraniczne" dziecko dzięki bratu czy siostrze ma spokojną głowę o rodzica, który pozostał w kraju. Zatem jest to plus posiadana rodzeństwa.
        • nenia1 Re: Jedynaczka 20.04.17, 12:52
          Z tymi świętami to jakaś histeria. Po pierwsze, po cholerę ludzie się urabiają po łokcie na święta za cholerę nie mogę pojąć. Naprawdę tak trudno się wyrwać z jakiegoś narzuconego przez nie wiadomo kogo kieratu? Po drugie, święta są dwa razy w roku, można wyjeżdżać przez cały rok, tak trudno się spotkać z własną rodziną dwa razy w roku? Po trzecie, jak jednak jest taka silna potrzeba wyjazdu akurat w święta to nie można tego przedstawić rodzicom? Może rodzice mają rodzeństwo i nie będą sami wink Po czwarte, tego rodzeństwa na zastępstwo to i tak musiało by być więcej i najlepiej jakby jeden się poświęcił i nie miał współmałżonka, bo dochodzą teściowie i człowiek się nie rozerwie, szczególnie jak są odległości między domami.
          • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 17:07
            Jaki kierat? Poza świętami i tak coś sobie gotujesz, prawda? I okna myjesz chyba częściej niż 2 razy w roku przed świętami? Ja na święta nie mam więcej roboty niż przy dowolnych gościach poza okresem świątecznym.
            Gości trzeba nakarmić, czy świąteczni czy nie świąteczni.
      • aqua48 Re: Jedynaczka 20.04.17, 12:02
        jagodka_mare napisał(a):

        >poczucie odpowiedzialności z tytułu ewentualnej opieki jak będą
        > na starość jej potrzebować. Muszę radzić sobie sama i nikt mi tu nie pomoże.

        Je też jestem jedynaczką i doświadczyłam tego poczucia odpowiedzialności. Owszem jest ono trudne, ale ma też dobrą stronę - nikt nie podważa Twoich decyzji, nie strzela fochów, że on zrobiłby inaczej, a Ty to wszystko źle, podczas gdy on i tak palcem nie kiwnie, co niestety często się zdarza w przypadku rodzeństw.
        Poza tym wiesz na pewno na co możesz liczyć przede wszystkim - na siebie. Mnie w tym trudnym okresie pomagali mąż, dzieci i..przyjaciele. Nie musiałam się też z nikim rozliczać, dzielić itp.
        Nie jest tak źle być jedynaczką. Ważne żeby mieć i utrzymywać przyjaźnie.
        • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 12:27
          Jak często? U mnie jest taka sytuacja, że osobą starsza "zarządza" ten kto z rodzeństwa mieszka najbliżej i nie słyszy żadnego złego słowa od reszty rodzeństwa.
          • aqua48 Re: Jedynaczka 20.04.17, 12:36
            kaz_nodzieja napisała:

            > Jak często? U mnie jest taka sytuacja, że osobą starsza "zarządza" ten kto z ro
            > dzeństwa mieszka najbliżej i nie słyszy żadnego złego słowa od reszty rodzeństw
            > a.

            W rodzinach znajomych - osobą starszą zarządza dwóch braci - siostra się kompletnie wypięła, w innej tylko jedna siostra, druga przyjeżdżała okazjonalnie, głównie po to aby skrytykować tamtą. W jeszcze innej - siostra na miejscu i siostra z zagranicy na przemian, brat będący na miejscu udawał, że to nie jego matka, nawet na koszt dochodzącej opiekunki grosza nie dołożył. W kolejnej dwie siostry - brat też udaje że nie ma takiej potrzeby, za to do spadku jest pierwszy. Mogę tak mnożyć... Ale wobec podobnych sytuacji wolę już być jedynaczką.
            • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 12:40
              A ja znam wiele przykładów gdzie rodzeństwo sprawiedliwie dzieli się opieką lub jej kosztami (opiekunka).
              Wyjątki, jak w Twoim poście są wszędzie i tego nie neguję. Ale są to wyjątki, nie reguła.
              • milamala Re: Jedynaczka 20.04.17, 13:23
                Ja tez niestety nie znam ani jednego przypadku gdzie ta opieka bylaby sprawiedliwa. U mojej matki, jej najmlodsza sioistra wszystkich sie zajmowala, moja matka przyjezdzala raz w tygodniu w odwiedziny, podobnie druga siostra, a dwoch braci nawet tego nie robili, choc babcia wychowala syna jednego z nich.
                Ja co prawda jestem dzieckiem tym "zagramanicznym", ale moja matka nie potrzebuje jeszcze opieki, wrecz sama ja daje robiac wszystko za moja sioistre, ktora u niej mieszka i zajmujac sie jej dzieckiem od urodzenia. Ale wiem, ze jak przyjdzie co do czego, to sama sie bede musiala zajac matka.
    • heca7 Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:12
      Kilka dni temu dowiedziałam się, że daleka znajoma (absolutnie nie patologia ale mocno kościelne klimaty) zaszła w 5 ciążę. Planowaną. Kiedy urodzi będzie miała ...46 lat. Czterdziestka to przy tym pikuś wink
    • alicja.delicja80 Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:20
      Był niedawno taki wątek o rodzeństwie
      Wydaje mi się, że to kwestia charakteru i ludzi wokół. Można mieć masę znajomych bliższych, dalszych, być bardziej zżytym z nimi niż rodzeństwem.
      Może nawet ktoś, kto ma rodzeństwo wyjechać na drugi koniec świata i wtedy mierny kontakt może być.
      Dbaj by córka miała kontakt z innymi dziećmi, nawiązywała kontakty etc a rodzeństwo a tak potrzebne nie jest
    • fil.lo Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:21
      Daj spokój, nigdy nie wiadomo, czy rodzeństwo będzie się w przyszłości wspierało a nawet kontaktowało. Niestety, życie pokazuje, że różnie bywa. Dodam, że jestem jedynaczką i nigdy mi to nie przeszkadzało.
      Jeśli chcesz mieć dziecko, to porozmawiaj z mężem, potem z lekarzem. Czterdziestolatki rodzą zdrowe dzieci, są teraz dobre metody diagnostyczne i metody leczenia różnych wad jeszcze w łonie matki. Jeśli natomiast chodzi o to, by córka nie była jedynaczką, to naprawdę, daj spokój.
    • aguar Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:21
      "Wszyscy życzliwi dookoła doradzają próbę zajścia w ciążę, jakoś argument mojego wieku i dziecka chorego jest pomijany." Ten argument też zawsze wydaje mi się słaby. Też mi wielka różnica między 37 a 40. A chorego niekoniecznie trzeba rodzić. Bardziej do mnie przemawiają argumenty mieszkaniowe, finansowe, brak zdrowia i zwyczajnie sił u matki, obawy o to, że starsze jednak bardziej ucierpi na takiej decyzji, bo mama zbyt będzie wykończona, żeby być fajną mamą...
      A tak poza tym z jedynakiem nie żyje się źle. Doświadcza się wszystkich uroków macierzyństwa, a wykonuje się mniej czynności niż przy większej liczbie dzieci, ma się mniej dylematów, mniej wyrzutów sumienia (że się któreś zaniedbuje), jest mniej konfliktów. Takie dziecko może więcej dostać od rodziców (nie tylko materialnie!) i dzięki temu lepiej sobie potem radzić w życiu.
    • nangaparbat3 Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:31

      Pielegnuj więzi z kuzynami, ciociami, wujkami, całą rozszerzoną rodziną.
      Chłopaki czesto lepiej sie sprawdzają niż panny.
    • andaba Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:33
      Nie ona jedna, prawda?

      Jest mnóstwo jedynaków zadowolonych z życia i mnóstwo sióstr i braci, którzy by swoje rodzeństwo najchętniej wysłali w kosmos.

      Jedyne czym powinnaś się martwić, to tym, żeby nie przywiązać córki zanadto do siebie. Pozwól jej być trochę egoistką, żeby nie czuła się za ciebie odpowiedzialna do u...nej śmieci. Frazy "mamusia się martwi, mamusi jest przykro, mamusia tęskni" od razu wykreśl ze słownika, żeby ci się nie wyrwały za 20 lat.
      A resztą się nie przejmuj.
      • quilte Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:07
        "Jedyne czym powinnaś się martwić, to tym, żeby nie przywiązać córki zanadto do siebie. Pozwól jej być trochę egoistką, żeby nie czuła się za ciebie odpowiedzialna do u...nej śmieci. Frazy "mamusia się martwi, mamusi jest przykro, mamusia tęskni" od razu wykreśl ze słownika, żeby ci się nie wyrwały za 20 lat.
        A resztą się nie przejmuj."
        Zgadzam się. Jestem jedynaczką.

    • moni_kaw Re: Jedynaczka 19.04.17, 20:34
      Mam syna jedynaka i zupełnie nie rozumiem twoich rozterek; rodzeństwo niczego nie gwarantuje a brak rodzeństwa niczego nie przesądza
      • kolpik124 Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:09
        rodzeństwo niczego nie gwarantuje, a brak rodzeństwa pozbawia nawet szansy na to, aby sprawdzić czy nie gwarantuje....
        • moni_kaw Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:16
          Brak rodzeństwa ma również zalety nie tylko wady, czyli jak to w życiu smile
          • kolpik124 Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:24
            brak rodzeństwa nie daje szansy na sprawdzenie zalet jego posiadania

            rodzeństwo nie daje 100% gwarancji że napiję się z nim wódki na rodzinnej imprezie, brak rodzeństwa daje gwarancję, że się z nim tej wódki na 100% nie napiję
            • moni_kaw Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:33
              W odwrotną stronę tez to działa, brak rodzeństwa to 100 proc pewności ze nie spotkają cie wady związane z jego posiadaniem, dla przykładu faworyzowanie jednego dziecka przez rodziców
            • elf1977 Re: Jedynaczka 21.04.17, 17:34
              Myśl godna ozłocenia i wystrzelenia w kosmos.
          • 18lipcowa3 Re: Jedynaczka 20.04.17, 18:23
            brak rodzenstwa nie ma zadnych zalet, o czym ty piszesz?
            • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 19:37
              Może chodzi o pazerność. Spadek cały dla nich.
            • moni_kaw Re: Jedynaczka 20.04.17, 20:25
              Oczywiście ze ma zalety, ma też wady ale zalety równiez, jak prawie wszystko w życiu;
              • 18lipcowa3 Re: Jedynaczka 20.04.17, 21:09
                nie, nie ma zalet
                • moni_kaw Re: Jedynaczka 20.04.17, 21:17
                  Tak, ma zalety, część z nich została zresztą już w tym wątku wskazana
                  • 18lipcowa3 Re: Jedynaczka 21.04.17, 07:55
                    niby jakie?
                    • moni_kaw Re: Jedynaczka 21.04.17, 16:25
                      Czytać chyba potrafisz, prawda? To przeczytaj wątek ; a poza tym jestem na forum wystarczająco długo żeby pamiętac twoje przemadrzalsko- radykalne przemyślenia zanim urodziłas dzieci więc możesz sobie darować te prorodzinne opowieści
                      • 18lipcowa3 Re: Jedynaczka 21.04.17, 21:04
                        wez przestan, masz jedno dziecko - ok zyj z tym ale wiesz,,,nie ma to zalet
                        • moni_kaw Re: Jedynaczka 25.04.17, 15:52
                          Czyli jednak nie umiesz czytać
        • elf1977 Re: Jedynaczka 21.04.17, 17:11
          Głupi tekst w przypadku osoby, która z ważnych powodów nie może albo nie chce mieć drugiego dziecka.
      • fifiriffi Re: Jedynaczka 20.04.17, 10:57
        40tka tez jej nie gwarantuje,że urodzi chore dziecko. No i dzisiaj 4otka to normalny wiek rozrodczy.
        • 18lipcowa3 Re: Jedynaczka 20.04.17, 18:25
          no nie, nie normalny - pozny
          • dotcomhaha Re: Jedynaczka 20.04.17, 22:59
            Lol.ty zdaje się jako 20tka nie rodzilas wiec o co kaman.znam 30paro latki,tak bliżej 40 ,plodniejsze i zdrowsze niż niejedna 20 parolatka wpieprzajaca antyki.czytaj tabsy.I zmagajaca się z torbielami ,plodnoscia czy też przedwczesna menopauza.wcale nierzadkie zjawisko.co do rodzenstwa-moja matka od 20 lat nie rozmawia z bratem,mój tato miał takie stosunki z siostrą ze glowa boli.mogę sypać przykładami rodzeństwa żyjącego jak pies z kotem.więc nie bredz.Ja jestem jedynaczka,a znajomych i ludzi wokół miałam aż nadto.kwestia charakteru i domu z jakiego wychodzisz.zresztą,pier#dolenie kobity która najpierw nazywała dzieci bachorami a teraz święci się jako matka polka są warte tyle co nic.pzdr.
            • black.sally Re: Jedynaczka 21.04.17, 09:51
              ale że oni mieli problem z dogadaniem sie z rodzeństwem, to nie znaczy,że u innych tez tak jest.Ze masz "skrzywionych" rodziców to już trudno.
    • vaikiria Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:05
      Żałuję, że nie mam rodzeństwa, ale nie jest to wielka trauma. Ot, drobna niedogodność. W dzieciństwie trochę się przez to nudziłam i trochę nadmiernie rodzice skupiali na mnie uwagę. Wokół siebie widzę raczej fajne relacje między rodzeństwem i tego im zazdroszczę. Ale samotna się nie czuję, zbudowałam sobie bardzo mocne i trwałe więzi przyjacielskie.
      • verdana Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:16
        Naprawdę, nie ma co martwić się, ze za jakieś 40-50 lat córka być moze będzie samotna. Równie dobrze może mieć sześcioro rodzeństwa i być samotna w Australii. Albo w Mińsku Mazowieckim, bo pokłóciła sie z bratem i czterema siostrami. Może też jak ja mieć męża i troje dzieci i problem z tym, jak znaleźć czas dla wszystkich.
        • nowabiala1 Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:35
          Gorzej jak wyladuje w DPS, wiezieniu lub psychiatryku...
    • aagnes Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:14
      Wiekszosc znanych mi jedynakow wspominala, ze zazdrosci rodzenstwa, ale to takie gadanie pt: zazdroszcze tym, co maja fajne domy w fajnym miejscu bez kredytu, ale kazdy rozumny dorosły wie, ze rodzenstwo to nie sam cud miód i orzeszki, sporo sytuacji dramatycznych i tym bardziej bolesnych, ze to osoby bliskie i w teorii powinno byc super. jak zadbacie o wiezy rodzinne to i przyrodnie rodzenstwo moze byc bardzo bliskie, a zazwyczaj w zyciu jest tak, ze to osoby ktore sobie wybieramy do towarzystwa i przyjazni sa bardziej wartosciowe niz rodzina. moim zdaniem zupelnie nie ma sie co martwic na zapas. ja bym bardziej rozpaczala jakbym miala dwoje czy wiecej dzieci i nie mogla im zapewnic tak samo dobrych warunkow i porzadnego startu w dorosle zycie, a dla jedynaka zawsze sie jakos naskrobie, nie ma nic gorszego niz walka o mieszkanie, pomoc dziadkow (czyli nas) w wychowywaniu dzieci itd... lektura tego forum daje rowniez niezly obraz tego jak to w zyciu potrafi wygladac.
    • drinkit Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:26
      Chyba za bardzo pielęgnujesz stereotypowe myślenie. Jestem jedynaczką, żyje mi się bardzo dobrze, rodzeństwa mi nie brakowało, rodzice mądrze mnie wychowywali tępiąc wszelkie przejawy egoizmu. Po prostu przez całe życie doskonale potrafiłam (i potrafię) sama się sobą zajać, nie mam problemu z fajnym spędzeniem czasu samej (kino, teatr, restauracja, krótki wyjazd w góry, sport) gdy akurat towarzystwa brak. Mam przyjaciół, jestem rodzinna, w relacje wchodzę bez problemu. I tak, to prawda, posiadanie rodzeństwa nic nie gwarantuje.
    • kkalipso Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:27
      Nie wie wiem jak to jest być jedynaczką bo mam rodzeństwo i żeby nie wiem co trzymamy się razem. Np. dochowanie rodziców czy też odchowanie dzieci bez NICH byłoby koszmarem. Każda pomoc/wsparcie się liczy. Trzymamy się razem.
      Córka długo była jedynaczką mnie bardzo pasowało (cisza, spokój w domu, mniej wydatków). Ale, na szczęście życie zdecydowało inaczej i ma SIOSTRĘ. W końcu jestem spokojna i już nie mam takich dylematów. Jak One się do siebie cieszą, kochają!
      Mam już prawie 41 l. i nie wiedzę problemu jak o 3 pytają smile czuję się świetnie, pełna energii, ochoty do życia ....
      • elf1977 Re: Jedynaczka 21.04.17, 17:13
        Świetnie, jaki związek ma to z postem autorki?
    • kropkacom Re: Jedynaczka 19.04.17, 21:45
      Samotność nie musi wiązać się z brakiem rodzeństwa. Można być samotnym w tłumie ludzi czy mając kilkoro rodzeństwa. Co do tego czy zawsze można liczyć na rodzeństwo to różnie bywa. Z tą różnicą, że jak ktoś ma rodzeństwo to ma pewną (choćby teoretyczną) opcję. Jaka jednak to opcja to zagadka. Bliska mi osoba w trudnej sytuacji nie mogła nigdy liczyć na brata. Za to mogła liczyć na swoje dzieci... Myślę, że gdyby nie było opcji tego konkretnego brata było by jej nawet prościej w tej konkretnej sytuacji.

      PS. Czterdziestka to nie jest żadna magiczna granica.
    • volta2 Re: Jedynaczka 20.04.17, 00:06
      znajomi raczej dobrze doradzają

      nie rozumiem, tylko czyje dziecko jest chore - to twoje obecne czy ryzyko urodzenia chorego? bo to faktycznie mógłby być problem

      sama jestem jedynaczką, mam dwoje dzieci rónież z tego względu że wiem, z czym się jedynastwo wiąże.
      to jest zupełnie inna jakość dzieciństwa

      kwestia rodzeństwa w dorosłości - ja na to patrzę tak, że nie mam szansy sprawdzić jak by było, za to mam szansę sama stworzyć/wykreować/ukształtować taki uklad między dziećmi, by te relacje kiedyś były takie, jakich chcemy dla siebie. nie mam gwarancji że się powiedzie(czynniki zewnętrznesmile), ale będę wiedziała że zrobiłam wszystko co w mojej mocy.

      a jeśli się nie uda, to wiem, że za to chociaż dzieciństwo dzieci mają fajne.

      ps. za moich czasów jedynactwo było rzadkością, dookoła były rodzeństwa teraz to się zmieniło i widuję takie sytuacje że ludzie z jednym dzieckiem biorą obce dziecko nawet na ferie "dla swojego" dziecka i to wiele lat pod rząd. taka proteza rodzeństwa...
      za moich czasów niemal nie do pomyślenia, owszem czasem się gdzieś zabrałam do cudzej babci na truskawki, czy na gryby ale to ja musiałam patrzeć spojrzeniem kota ze shrekasmile
      • milamala Re: Jedynaczka 28.04.17, 23:08
        volta2 napisała:

        cyt. ", dookoła były rodzeństwa teraz t
        > o się zmieniło i widuję takie sytuacje że ludzie z jednym dzieckiem biorą obce
        > dziecko nawet na ferie "dla swojego" dziecka i to wiele lat pod rząd. taka prot
        > eza rodzeństwa..."

        Tak mi sie przypomnialo, jak najstarsza corka siostry mojego meza bedac bardzo dlugo jedynaczka (doczekala sie potem duzo mlodszego rodzenstwa)miala przyjaciolke w dziecinstwie, tez jedynaczke i tak rodzice obu dziewczynek dogadywali, ze np. na wakacje dwa tygodnie spedzaly dziewczynki u jednych rodzicow a drugie dwa u drugich. Dobrze calkiem dziewczynki na tej "protezie' wychodzily. Mialy dwa razy bardziej urozmaicone wakacje i to w towarzystwie wlasnej przez siebie wybranej przyjaciolki.

    • hermenegilda_zenia Re: Jedynaczka 20.04.17, 01:26
      Argument wieku i zdrowia dziecka w ciąży to kwestia chodzenia na usg i zrobienia diagnostyki prenatalnej, nic więcej - chyba, zes z frakcji chazanowcow wtedy rzeczywiście sprawa wyglada inaczej. Drugie dziecko rodziłam w wieku 40 lat, ale decyzja była moja i typu, czy chce mieć jeszcze jedno dziecko, a nie typu, czy moje dziecko ma być czy nie być jedynakiem.
      • elf1977 Re: Jedynaczka 21.04.17, 17:36
        A jak płód będzie uszkodzony to każdy ginekolog w Polsce z radością zaproponuje aborcję, prawda?
        • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 21.04.17, 18:08
          Na szczęście jest jeszcze zagranica, a koszt zabiegu nie jest drastyczny.
          • elf1977 Re: Jedynaczka 25.04.17, 16:55
            Tak, jak dla kogo, wydaje mi się, że mamy na forum, nie reprezentują poziomu zamożności i zaradności kobiet w Polsce.
    • anagat1 Re: Jedynaczka 20.04.17, 01:45
      Mieszkam w Irlandii, tutaj wyksztalcone Irlandki zaczynaja myslec o dziecku w wieku ok 35 lat. W wieku 37 lat rodza pierwsze dziecko, a w wieku 41 maja trojke i czesto sa w ciazy z czwartym. Nie wiem, jak one to robia (wydolnosciowo).. ale takie realia. Twoje dziecko ma 4 lata. Jakiekolwiek rodzenstwo w tej chwili i tak nic nie zmieni- za duza przepasc wiekowa. Jesli chcesz wiecej dzieci, to sie staraj, ale dla siebie. Nie dla corki. Powodzenia!
    • kornelia_sowa Re: Jedynaczka 20.04.17, 04:11
      Jestem jedynaczką. Przez większą część życia spotykałam się ze współczuciem z tego powodu i ni cholery nie wiedziałam czemu.

      Argumenty współczujących:
      1. Bo ty taka biedna sama, nie masz się z kim bawic (dzieciństwo)
      Bzura 1 - bawiłam sie świetnie z kuzynostwem (mieszkali po sasiedzku- kuzynka i jej dwóch braci) oraz z okolicznymi dziećmi. Nigdy natomiast nie biłam się i nie byłam bita, szarpana, gryziona przez rodzeństwo. Obserwowałam to wtedy i nic się na świecie w tej kwestii nie zmienia.
      Nie miałam nierealnych marzeń , żeby chcoć raz nie donaszać po starszej siostrze itp

      2. Bo kto CI kiedyś w życiu pomoże?
      Ano, pomagali nie raz. Ciocia, rodzice, kuzyni!!!!!! bardzo (nie kuzynka, kuzyni- młodsi o 5 i 7 lat).
      Na chrzcinach córki była awaria wody. No pech. Moi kuzyni podwinęli rękawy, nosili wodę wiadrami od sąsiada ze studni , grzali ją na gazie, zeby można było pozmywać.
      Siostry mojego męża nawet palcem nie tknęły. Fakt, hybrydę miały świeżo zrobioną wink

      Nadmieniam że kiedy ostatnio mój maz miał poważny problem, zwrócił się z nim do mojego kuzyna własnie- żadna z sióstr nie wiedziała o niczym. Jak zapytałam dlaczego, to odpowiedział że "i tak nie pomogą, a tylko mleć językami będą"

      3. Bo jak rodzice bedą starzy to tylko na Tobie spocznie obowiązek opieki.
      No spocznie- nad ojcem. Mama zmarła nagle 9 lat temu.
      Sąsiedzi maja dwójkę dzieci. Sasiad już leżący- z cewnikiem, opiekuję się nim żona i córka mieszkająca za płotem. No syn by chciał, by chciał, ale musi do Niemiec jechać wink
      Owsze, czekoladki ojcu przywiózł jak był na święta ostatnio


      COś jeszcze???
      • kornelia_sowa Re: Jedynaczka 20.04.17, 04:18
        Sama mam dwójkę- ale też mi wsółłczuja. A moze dzieciom?
        Syn jest starszy od córki o 7 lat.
        Wielbi ziemię po ktorej stapa siostra. Wykąpie ją, popilnuje, codziennie mówi jej że jest śliczna i słodka.

        Kuzynka bardzo mi współczuje. U niej jest przepisowa różnica wieku : 3 lata. Dzieci mówią do siebie per: de...ilu, zamknij r..j, wynocha, jestes bezmó...iem itp.

        Zycia nie przewidzisz. Nie ma recepty na brak samotności.
        Nie znasz ludzi z rodzeństwem samotnych i nieszczęsiwych? Bo ja mnóstwo. Zwłaszcza teraz jak się ludzie rozjeżdzaja po cąłym swiecie???

        Ja marzyłam o trójce dzieci. Teraz mam 37 lat i tż się boje trzeciej ciąży. Raczej na dwójce poprzestane ale nie mam dwójki dlatego by syn nie był samotny tylko ze ja miałam jeszcze silną potrzebę rodzicielstwa
      • triss_merigold6 Re: Jedynaczka 20.04.17, 06:15
        Trudno, żeby kobiety nosiły wiadra z wodą jeśli obok byli sprawni panowie.
        • kornelia_sowa Re: Jedynaczka 20.04.17, 09:15
          Napisze wyraźnie bo tu tak trzeba. Nie miały nosić wiader. Sytuacja była wyjatkowa-mogły zaproponować pomoc w zmywania czy wycierania naczyń. Mogły prawda? Wszak jak się ma rodzeństwo to ma kto pomoc podobno,w takich właśnie nie ciekawych syt.
          • fifiriffi Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:05
            o! znowu czegoś nowego sie dowiedziałam z ematki.Ze róznica 3 lat jest "przepisowa" big_grin big_grin big_grin
            • kornelia_sowa Re: Jedynaczka 20.04.17, 20:57
              Tak tak. Właśnie tak mi powiedziała kuzynka gdy mój czterolatek nadal nie miał rodzenstwa-ze teraz to i tak już żadnego kontaktu nie będzie między nim i potencjalnym bratem/siostra.

              Zresztą w tym wątku któraś napisała ze przy roznicy 4 lata kontaktu i więzi żadnej juz nie będzie. Zatem musi to być najswietsza prawda
          • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:36
            Na tym forum ciągle piszecie jakie to kobiety są ciągle zaganiane do roboty na dwa etaty i więcej się wymaga od nich niż od mężczyzn i jak to np. kobiety same obsługują rodzinne przyjęcie, a Panowie tylko siedzą. No to chociaż raz mamy odwrotnie. Panom się nic nie stanie jak ola Boga jednorazowo z powodu awarii nie tylko przyniosą wody, ale.... nawet.....
            Uwaga!!!!


            Zmyją naczynia i je wytrą!!!!!!!!!!!!!!!
            • kornelia_sowa Re: Jedynaczka 20.04.17, 20:54
              Ty jak zwykle nie rozumiesz. Nie o tym był wątek. To było tylko przykład na zilustrowąnie ze rodzeństwo nie zawsze rwie się do pomocy.
              A przeciwnicy czy też krytycy jedynactwą twardo głoszą ze jak masz rodzeństwo to ma ci kto pomoc
              • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 21:02
                Bo najczęściej ma, choćby jedynacy skichali się z jadu i złości. Pojedyncze przypadki o niczym nie świadczą.
            • black.sally Re: Jedynaczka 21.04.17, 09:53
              kaz_nodzieja napisała:

              > Na tym forum ciągle piszecie jakie to kobiety są ciągle zaganiane do roboty na
              > dwa etaty i więcej się wymaga od nich niż od mężczyzn i jak to np. kobiety same
              > obsługują rodzinne przyjęcie, a Panowie tylko siedzą. No to chociaż raz mamy o
              > dwrotnie. Panom się nic nie stanie jak ola Boga jednorazowo z powodu awarii nie
              > tylko przyniosą wody, ale.... nawet.....
              > Uwaga!!!!
              >
              >
              > Zmyją naczynia i je wytrą!!!!!!!!!!!!!!!
              >

              szybko szukam w pamięci facetów z mojego otoczenia i... o matko -nie znam żadnego takiego, któego trzeba zagonić do pomocy w kuchni, w sprzątaniu czy w zmywaniu.Cud Panie, cud suspicious
        • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:33
          Słuszna uwaga Triss, jak zazwyczaj w samo sedno smile
    • little_fish Re: Jedynaczka 20.04.17, 05:49
      jestem jedynaczką, kuzynostwa w zasadzie brak - to znaczy jest, ale duża różnica wieku spowodowała brak głębszych więzi. Był taki moment w życiu, kiedy brakowało mi rodzeństwa, ale minął wink Mam oparcie w męzu i przyjaciołach. Opieka nad rodzicami mnie nie przeraża - niestety doświadczenia w mojej i męża rodzinie pokazały, że zazwyczaj i tak ten obowiązek pada na jedno z rodzeństwa (tak, wiem, że to nie reguła) i pozostaje jedynie żal - zarówno o obowiązki, jak i traktowanie dzieci w przyszłości. Na święta zdarza nam się wybywać z domu, rodzice to zaakceptowali bez większych problemów - brat w kłopotach (i bez nich też) zawsze po pomoc uderza do męża, w drugą stronę niekoniecznie smile, choć związani są ze sobą dość mocno. Naprawdę różnie w życiu bywa i nie ma co snuć czarnych scenariuszy
      • little_fish Re: Jedynaczka 20.04.17, 05:52
        matko - zjadło mi kawałek wypowiedzi :" Na święta zdarza nam się wybywać z domu, rodzice to zaakceptowali bez większych problemów - w końcu od dawne wiedzieli, że mają jedno dziecko. Mój mąż ma brata, brat w kłopotach (i bez nich też) zawsze po pomoc uderza do męża, w drugą stronę niekoniecznie smile, choć związani są ze sobą dość mocno."
    • evee1 Re: Jedynaczka 20.04.17, 07:19
      Jestem jedynaczka i zupelnie mi to nie doskwiera. Pisalam juz o tym ze trzy rarzy na tym forum przy okazji dyskusji jak to strasznie byc jednakiem wink. Mam dwojke dzieci, ale to drugie zdecydowanie nie bylo poczete po to, zeby zapewnic towarzystwo temu pierwszemu.
    • ina_nova Re: Jedynaczka 20.04.17, 10:18
      >>w razie kłopotów nie będzie miała do kogo się zwrócić o pomoc (siostra czy brat).

      Moja mama ma 3 rodzeństwa, i tak patrząc na relacje między nimi, cholernie się cieszę, że jestem jedynaczką. Dlaczego z góry zakładasz, że relacje między rodzeństwem będą ciepłe?
      • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 10:23
        99% opinii, że rodzeństwo jest złe wychodzi z ust jedynaczek lub jedynaków "bo jakaś znajoma lub siostry szwagra znajoma takie złe relacje miała".
        • milamala Re: Jedynaczka 20.04.17, 13:33
          "99% opinii, że rodzeństwo jest złe wychodzi z ust jedynaczek lub jedynaków "bo jakaś znajoma lub siostry szwagra znajoma takie złe relacje miała""

          To ja niejedynaczka sie wypowiem. Z wlasnego doswiadczenia, posiadania siostry, ktora po smierci matki przestanie nia byc moge jedynie powiedziec: posiadanie rodzenstwa w doroslosci jest przereklamowane. Moja siostra w niczym nigdy mi nie pomogla, zreszta nikomu, i nawet nikt tego od niej nie oczekiwal, bo ona takie lewe paluszki do wszsytkiego zawsze miala. Owszem w dziecinstwie wybawilysmy sie bardzo, ale od wieku nastoletniego sioistra byla tylko balastem.
        • elf1977 Re: Jedynaczka 21.04.17, 17:23
          Opinie raczej dotyczą nie tego, że rodzeństwo jest złe, lecz tego, że jedynactwo to nie koniec świata.
          Zawsze się dziwię takim skrajnym opiniom - każdy zna nieszczęśliwe skłócone rodzeństwo, tak jak każdy widział samotnego jedynaka, ale o czym to świadczy?
          W życiu bywa różnie, doradzanie matce po 40, po poronieniu (ach), leczeniu niepłodności, żeby strzeliła sobie bobasa, bo jakoś to będzie - zdaje mi się głupie i okrutne.
          Napiszę tak,autorko wątku, ciesz się tym, że los pozwolił Ci wreszcie na urodzenie dziecka, ciesz się życiem i plusami posiadania jedynaka ( a jest ich sporo - dla matki i dziecka). Przestań gdyba co by było... gdyby - nie ma rodzin idealnych, ale możesz mieć rodzinę szczęśliwą.
          Piszę ci to jako czterdziestoletnia matka jednej nastoletniej córki, która próbowała mieć więcej dzieci, a ich mieć nie mogła. Moje życie jest dobre takie, jakie jest, a moja córka jest zadowolona, a w życiu dorosłym rodzeństwo nie jest aż tak ważne, jakby mogło się zdawać.
      • fifiriffi Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:09
        to ja moge napisać że znam kilka jedynaczek-Zwłąszcza jedna- tylko z mamusią.Ma 7 lat jest wredna , pyskata, uważe sie za wielce dorosła i ustawia wszystkich.Mysli,że jest najmądrzejsza, bo mamusia jak już ma dla niej czas, to wmawia jej,że jest najważniejsza na świecie.Ja mam dwójkę dzieci, i choć zdarzy im sie pokłócić, zaraz sie godzą,żeby razem sie pobawić.Ja z moim rodzenstwem mam bardzo dobre relacje.Więc jakby kulą w płot,że rodzeństwo jest zawsze "be".
        Cóz...jedynak nie może napisac,że jednak było do dupy, że zostanie sam, ewentualnie z mężem,że sam rodzicami bedzie sie musiał opiekowac na starość. Ciągle sam, sam, sam
        • kornelia_sowa Re: Jedynaczka 20.04.17, 20:59
          O myślałam że piszesz o koleżance syna. Wredna i pyska 7 latka -z tym ze ma dwie starsze siostry. Zatem to jednak nie ta
        • elf1977 Re: Jedynaczka 21.04.17, 17:25
          Boże, nie wiem dlaczego, ale to co napisałaś, wydaje mi się bardzo infantylne. Prawie jak dzielenie społeczeństwa na pierwszy i drugi sort, cóż za klarowna i niedojrzała wizja świata.
      • echtom Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:38
        Moja mama miała trzy siostry, wszystkie do późnej starości kłóciły się o najmniejszy drobiazg, fochowały i obrażały jak małe dziewczynki, a przy tym miały niezwykle silną więź, były dla siebie największym wsparciem, nigdy ze sobą nie rywalizowały, nie szarpały o spadki i rzeczy materialne, więc ta relacja nie zawsze jest taka jednoznaczna, jak wygląda na pierwszy rzut oka.
        • black.sally Re: Jedynaczka 21.04.17, 09:55
          a moja ma trzy siostry i wszystkie sie kochaja i utrzymują kontakty, pomagają sobie.I czego to dowodzi?
    • mayaalex Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:16
      Naprawde nie sluchaj zyczliwych. Jesli sama bardzo chcesz (i maz tez smile to rob drugie, czterdziestka to nie koniec swiata. Jesli chcesz srednio to nie rob. Ja mam dwojke i widze, o ile latwiej jest z jednym, zwlaszcza w przypadku dwojki z dosc mala roznica wieku. Mam tez siostre, z ktora mam sredni kontakt - na razie wielkim plusem jest to, ze mieszka w PL a ja nie, wiec jest na miejscu (ale i tak nie wyklucza wyjazdu wiec nie wiadomo, czy ostatecznie, jak juz rodzice beda wymagali opieki to bedzie blisko czy nie).
      Dzieci moga sie bardzo pokochac i swiata poza soba nie widziec - a moze beda caly czas rywalizowac o Wasza uwage i serdecznie sie nie znosic, nie jestes w stanie tego przewidziec.
    • bei Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:33
      Jedynactwo to rowniez zalety, rodzenstwo nie jest gwarancja wiezi rodzinnej a czterdziestka to nie jest zelazna granica dla ciazy ( urodzilam w wieku 41 lat)
      Oczywiscie trudno jest wybrac, sle co bys nie wybrala, to w konsekwencjach wyboru moga byc zaletysmile
      Wsluchaj sie w siebie i pomysl, czego tak naprawde chceszsmile Daj tez zyc corce tak, by nie czula sie nadmiernie uwiazana. Pokaz, ze Ty radzisz sobie swietnie a przed nia swiat otworem stoi.
      • kaz_nodzieja Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:33
        Mądra z Ciebie kobieta.
    • jkl13 Re: Jedynaczka 20.04.17, 11:34
      Rodzeństwo niczego nie gwarantuje, też mam przykład u mamy (z jedyną siostrą nie odzywa się do dobrych 20 lat).
      Natomiast jeśli chcesz mieć drugie dziecko, to wcale nie jest za późno. Kobiety obecnie rodzą w tym wieku zdrowe dzieci, więc twoja córka nie musi być jedynaczką, jeśli ty chcesz mieć drugie dziecko.
      Różnicą wieku między dziećmi nie przejmowałabym się, bo tu także nie ma reguły (mam dużo lepszy kontakt z młodszą o 10 lat siostrą, niż z o 3 lata młodszym bratem; z kolei mąż miał doskonały kontakt z bratem, ale szwagier od 12 lat mieszka za granicą, więc siłą rzeczy widują się raz na 2 lata, a kontakt mają głównie skypowy, co naturalnie ochładza braterskie stosunki). Nie przewidzisz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka