milva_barring
03.03.18, 08:11
Muszę się wyżalić. Zawsze takie uzewnętrznienie mi pomagało.
Jestem po 40. Mąż, jedno dziecko lat 9. Teraz, kiedy dziecko już nie potrzebuje mnie tak bardzo widzę, jak bardzo bezsensowne jest moje życie. Nie mam żadnej pasji. Ale najgorsze jest to, że nie widzę, żeby istniało coś, co mi sprawia przyjemność. Nawet teraz nie mogę sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek coś takiego istniało.
Poszukuję jakiegoś hobby, jakiejś pasji.
Lubię czytać książki, ale traktowanie tego jak hobby to by była nadinterpretacja.
Nie lubię jeździć na rowerze dla samego jeżdżenia. Musze mieć cel - przemieścić się dokądś, to tak, rekreacyjnie nie, tłumy na ścieżkach rowerowych do tego nie zachęcają.
Prace manualne (quilling, scrapbooking, szydełkowanie, haftowanie, druty itp.) mnie zwyczajnie nudzą.
Chodzę na siłownię i zajęcia grupowe na siłowni, ale to z konieczności, wielkiej przyjemności z tego nie mam.
Lubię chodzić. Najbardziej po górach i w lesie. Teraz pogoda jednak raczej nie sprzyja wychodzeniu na długie wędrówki (aż taką pasjonatka nie jestem).
Nie mam zdolności artystycznych - nie śpiewam, nie mam poczucie rytmu i nie gram też na żadnym instrumencie, nie umiem malować, rysować, nie piszę wierszy. Być może mogłabym pisać, np. bloga, ale nigdy tego nie robiłam.
Puzzle są dla mnie trudne. W planszówki nie mam z kim grać. Krzyżówki lubię rozwiązywać, ale traktowanie tego jak hobby...
A i jestem gruba, więc np. konie odpadają. Wolontariat chyba też. Nie jeżdżę samochodem, przemieszczam się autobusem. Nie mam dużo pieniędzy na realizację tegoż hobby.
No i jednak, może dziecko mnie nie potrzebuje aż tak bardzo, to jednak jest małym dzieckiem i ja tego wolnego czasu nie mam aż tyle.
Przegadałam z kolegą wiele godzin na ten właśnie temat. On twierdzi, że na każdy jego argument mam kilka kontrargumentów i tak naprawdę nie chcę nic robić, tylko gnić przy kompie. A ja czuję, że się duszę, że to nie życie tylko wegetacja.
Myślę, że najbardziej mnie obrazuje wiersz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej
"Słońce stanęło w zenicie:
oglądam się na przebytą drogę:
to ma być moje życie?
Patrzeć się na to nie mogę!"
Podpowiedzcie co może robić sfrustrowana baba z średnim wieku.