Dodaj do ulubionych

Konsumpcjonizm.

16.04.20, 14:11
Wiemy, że nadmierny to zło i źle dla środowiska więc tego nie kwestionuję (nie znoszę też wyrzucania jedzenia więc właśnie stygnie mi chleb bananowy a w lodówce mam dip z awokado bo wszystkie dojrzały) ale zaczyna mnie drażnić to ciągłe apelowanie ' o powstrzymanie się od zakupów' (tak trochę a' propos NIEgodnych). Nie mam tu na myśli snucia się po galeriach i spędzania w nich wolnego czasu ale jestem z frakcji,że czasem zakupy mają działanie terapeutyczne. Oczywiście, każdy, wedle potrzeb i upodobań, lubi co innego. Ja bardzo lubię kupować kosmetyki (perfumy!), książki, herbaty, porcelanę, ubrania i buty dla córki, fajne zabawki i gry.
Moja była sąsiadka żyje w duchu 'zero waste' (chwali się jej to, a jakże) ale nieustannie bombarduje fb odezwami w stylu ' wy puści ludzie! po co wam nowe buty?! po co kremy?!' i ciągle w ten deseń. Nie czepiałabym się ale to ciągłe ocenianie innych przez nią jest męczące a zdarzało się (gdy jeszcze była moją sąsiadką),że wprost mnie pytała po co chodzę do fryzjera (bo ona sama ścina włosy i jest ok i oszczędza), po co chodzę na fitness (według niej uprawianie jakiegokolwiek sportu to strata czasu i pieniędzy bo lepiej np spędzić w czas w ogródku; nie cierrrpię spędzania czasu w ogródku jeśli nie jest to leżenie z książką lub skoki na trampolinie z córką), po co mojej córce nowa zabawka (ona robi zabawki sama).
ps. mam mnóstwo różnej roboty dlatego właśnie prokrastynuję (chyba) na ematce.

Obserwuj wątek
    • chocolatemonster Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:15
      A! Wyjdę na wredną mendę ale bardzo często dawałam owej sąsiadce ubrania czy zabawki po mojej córce (nie wypominam!) i była zadowolona więc na coś się jej ten mój pusty konsumpcjonizm przydał. I...uważam,że gospodarkę trzeba nakręcać dlatego często kupuję ciasta w kawiarni u znajomej mimo,że sama umiem piec, umawiam się na mieście z koleżanką na lunch itd. Pod jakąś dyskusja na fb na temat filmu sąsiadka napisała,że według niej do kina chodzą ludzie, którzy nie mają co robić z czasem i z kasą...
      • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:29
        chocolatemonster napisała:

        > A! Wyjdę na wredną mendę ale bardzo często dawałam owej sąsiadce ubrania czy za
        > bawki po mojej córce (nie wypominam!) i była zadowolona więc na coś się jej ten
        > mój pusty konsumpcjonizm przydał.

        No, zawsze mnie rozczulały na minimalistycznych blogach hasła w stylu "po co kupować xyz, pożycz od znajomych" - ciekawe, że nie było to hasło "poradź sobie bez tego, skoro to takie zbędne", tylko uderzanie do tych okropnych konsumentów, co to mamonę wydają na wytwory konsumpcyjnej kultury 😉 Już nie wspomnę, że gdyby każdy miał takie podejście, to za bardzo nie byłoby skąd pożyczyć.


        I...uważam,że gospodarkę trzeba nakręcać dla
        > tego często kupuję ciasta w kawiarni u znajomej mimo,że sama umiem piec, umawia
        > m się na mieście z koleżanką na lunch itd.

        Ja robię te wszystkie rzeczy, bo nie widzę sensu siedzenia na złocie niczym smok do śmierci, ponad mózg gadzi wykształciły się nam w końcu i inne struktury pchające nas ku zaspokajaniu bardziej złożonych potrzeb 😉
        • yuka12 Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:42
          Coś w tym jest. Też mam takich znajomych, dla których państwo to zło (i dlatego mieszkają w domu od państwa i od państwa biorą zasiłki), konsumcjonizm to zło (ubierają sie w to, co dostaną lub znajdą), ustalone religie to zło (dzieci miały ed dzięki organizacji religijnej). Ludzie ci nie rozumieją, że w zasadzie pasożytują na innych, sami niewiele dając w zamian poza pustymi hasłami. Niestety w podobnym duchu wychowują dzieci.
          • chocolatemonster Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:53
            Aaa! Ta konkretna sąsiadka pracuje sobie na 1/70 etatu w jakimś sklepiku bo ma czworo dzieci i ok. tego nigdy bym się nie czepiała ale ona potrafi napisać na fb 'jaki piękny dzień spędzamy razem z dziećmi bo wiemy,że nie trzeba ciągle gonić za pieniędzmi...' i kiedyś mnie zapytała co mówię córce gdy idę do pracy. Ja na to 'że kobieta musi mieć swoje pieniądze i być niezależną i,że w pracowaniu nie ma nic złego, w braniu zasiłkow i dopłat jak ma się zdrowe ręce, a i owszem'. Zatkała się.
          • rosapulchra-0 Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 18:21
            yuka12 napisała:

            > Coś w tym jest. Też mam takich znajomych, dla których państwo to zło (i dlatego
            > mieszkają w domu od państwa i od państwa biorą zasiłki), konsumcjonizm to zło
            > (ubierają sie w to, co dostaną lub znajdą), ustalone religie to zło (dzieci mia
            > ły ed dzięki organizacji religijnej). Ludzie ci nie rozumieją, że w zasadzie pa
            > sożytują na innych, sami niewiele dając w zamian poza pustymi hasłami. Niestety
            > w podobnym duchu wychowują dzieci.
            >

            Też takich znam. Jeszcze się skarżą wszem i wobec, że nie ma dla nich pracy, bo imigranci ją im zabrali.
        • araceli Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:54
          iwoniaw napisała:
          > No, zawsze mnie rozczulały na minimalistycznych blogach hasła w stylu "po co ku
          > pować xyz, pożycz od znajomych" - ciekawe, że nie było to hasło "poradź sobie b
          > ez tego, skoro to takie zbędne",

          Ależ ekonomia dzielenia ma właśnie wielki sens. Nikt nie namawia do ciągłego pożyczania rzeczy, które używasz często ale po co kupować coś, czego użyjesz raz w roku?

          Moje osiedle ma grupę na FB i często ktoś zamieszcza prośby w stylu "czy ktoś miałby pożyczyć wykrywacz kabli na godzinę'? Oczywiście - można podjechać do marketu budowlanego i kupić za stówkę tworząc w ten sposób kolejnego elektrośmiecia...
          • yuka12 Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 15:57
            Wymiana a pasożytnictwo to zupełnie coś innego. Czyli ktoś kto pozbywa się calkiem jeszcze dobrej sofy, bo mu się powiększyła rodzina i musi kupić duży narożnik, a bierze tą sofę młoda rodzina na dorobku, bo potrzebują, a ich nie stać i biorą sofę z ukłonami i z wdzięcznością, to zupełnie co innego niż młode małżeństwo, które w sumie stać na nową sofę, ale głosi, że taki zakup to konsumpcjonizm, zamach na środowisko naturalne i w ogóle można przecież siedzieć na matach a jednocześnie ZA DARMO i po cichu chętnie przytuli tą sofę, bo skoro jest okazja i naiwniak oddaje, to czemu nie wziąć?
            Pierwsze małżeństwo korzysta w ramach współpracy i pewnie w przyszłości komuś też pomogą, drugie to wieczni biorcy.
            • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 16:34
              Ja to w sumie bym nic i do tych wiecznych biorców nie miała, gdyby poprzestawali na oferowanych rzeczach (komuś zbywa, inny bierze, no to git, to jest eko i nikt nie jest pokrzywdzony), a nie popadali w roszczeniowość. Niestety często to wygląda tak, że taki wieczny biorca za chwilę jest zdziwiony i oburzony, że ktoś mu "na chwilę" nie chce w kółko pożyczać czy to narzędzi, czy sprzętu sportowego czy jeszcze innych rzeczy, których mu "przecież nie ubędzie", a których "i tak nie używa aktualnie" i nie dociera do niego, że właśnie mu "ubywa", bo takie pożyczane rzeczy szybciej się zużywają i są to konkretne koszty, które właściciel będzie musiał ponieść wcześniej, niż gdyby tylko sam korzystał z danej rzeczy.
              • araceli Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 17:58
                iwoniaw napisała:
                > za chwilę jest zdziwiony i oburzony, że kt
                > oś mu "na chwilę" nie chce w kółko pożyczać czy to narzędzi, czy sprzętu sporto
                > wego czy jeszcze innych rzeczy, których mu "przecież nie ubędzie", a których "i
                > tak nie używa aktualnie"

                Myślę, że doskonale sobie zdajesz sprawę, że nie o to chodzi. Odpałki się zdarzają ale to margines. Czemu ma służyć robienie z tego reguły? Promowani zaśmiecania świata?
                • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 18:29
                  araceli napisała:

                  > iwoniaw napisała:
                  > > za chwilę jest zdziwiony i oburzony, że kt
                  > > oś mu "na chwilę" nie chce w kółko pożyczać czy to narzędzi, czy sprzętu
                  > sporto
                  > > wego czy jeszcze innych rzeczy, których mu "przecież nie ubędzie", a któr
                  > ych "i
                  > > tak nie używa aktualnie"
                  >
                  > Myślę, że doskonale sobie zdajesz sprawę, że nie o to chodzi. Odpałki się zdarz
                  > ają ale to margines. Czemu ma służyć robienie z tego reguły? Promowani zaśmieca
                  > nia świata?
                  >

                  Jakie promowanie zaśmiecania? Po prostu uważam, że co innego pożyczyć coś, czego potrzebuję nawet nie raz na ruski rok, a co innego robienie cnoty z faktu "niczego nie kupuję, bo po co, skoro można wiecznie sępić" i jeszcze obraźliwe komentowanie zwyczajów ludzi, od których mam w ogóle szansę pożyczać. I niestety nie jest to żaden margines wśród tych głosicieli minimalizmu, powiedziałabym że wręcz całkiem zauważalny nurt.
                  • chocolatemonster Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 18:48
                    U tej akurat pani to jest postawa 'ale jestem zajebista' oraz 'wszyscy powinni uprawiac ogrodek, kupowac w lumpeksach i robic dziela sztuki z rolek po papierze toaletowym i butelkach po mleku' a ja nie znosze koszenia,pielenia itd, w lumpeksach zdarza mi sie kupowac ale nie bede na sile kupowala czegos,co mi sie nie podoba a ta pozal sie boru sztuka to kolejne zycie makulatury.
                  • araceli Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 19:08
                    iwoniaw napisała:
                    > Jakie promowanie zaśmiecania? Po prostu uważam, że co innego pożyczyć coś, czeg
                    > o potrzebuję nawet nie raz na ruski rok, a co innego robienie cnoty z faktu "ni
                    > czego nie kupuję, bo po co, skoro można wiecznie sępić"

                    Jako ilustrację drugiego pokazujesz to pierwsze ewidentnie uderzając m. in. do bloga Simplicite.


                    Nie widzę nurtu 'sępienia' w minimalizmie - sępy były i będą. Zdecydowana większość ludzi niestety wstydzi się pożyczać i po takich nagonkowych wątkach wstydzić się będą jeszcze bardziej. Pojadą do marketu, kupią taniego chińczyka i zwiększą ilość śmieci. Na tym ci zależy?
                    • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 19:47
                      araceli napisała:

                      > iwoniaw napisała:
                      > > Jakie promowanie zaśmiecania? Po prostu uważam, że co innego pożyczyć coś
                      > , czeg
                      > > o potrzebuję nawet nie raz na ruski rok, a co innego robienie cnoty z fak
                      > tu "ni
                      > > czego nie kupuję, bo po co, skoro można wiecznie sępić"
                      >
                      > Jako ilustrację drugiego pokazujesz to pierwsze ewidentnie uderzając m. in. do
                      > bloga Simplicite.
                      >
                      Skąd ci to przyszło do głowy? Nawet nie wiem, czy i co było o pożyczaniu na tym blogu (choć skoro tobie się skojarzyło, to tylko potwierdza tezę, że postawa taka nie jest żadnym marginesem, tylko pleni się niestety wszędzie), miałam na myśli prastare i klasyczne już minimalistyczne blogi amerykańskie, zenhabits i minimalist m.in.


                      > Nie widzę nurtu 'sępienia' w minimalizmie - sępy były i będą. Zdecydowana więks
                      > zość ludzi niestety wstydzi się pożyczać i po takich nagonkowych wątkach wstydz
                      > ić się będą jeszcze

                      To już się wstydzą czy dopiero nabiorą wstydu? Niektórym by się przydał choćby w minimalnej dawce, owszem.
                      • araceli Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 21:35
                        iwoniaw napisała:
                        > (choć skoro tobie się skojarzyło, to tylko potwierdza tezę, że postawa t
                        > aka nie jest żadnym marginesem, tylko pleni się niestety wszędzie),

                        Nie - nie skojarzyło mi się z blogiem tylko właśnie z takimi głupimi zarzutami pod jego adresem jak twoje. Obśmiewanie pożyczania jako żerowania na kimś.


                        > To już się wstydzą czy dopiero nabiorą wstydu? Niektórym by się przydał choćby
                        > w minimalnej dawce, owszem.

                        Już się wstydzą i wstydu nie przełamią. A góra śmieci rośnie - bo każdy musi mieć własną - wiertarkę, szlifierkę i masę innych 'przydasi' używanych raz na ruski rok.
          • katriel Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 20:04
            > ekonomia dzielenia ma właśnie wielki sens

            Miałam na studiach kolegę, który na obozy i inne wspólne wyjazdy nigdy nie zabierał mydła, szamponu ani pasty do zębów. Tłumaczył, że on za to wozi latarkę, kompas i maszynkę spirytusową, które każdemu potrzebującemu chętnie pożyczy - więc żeby było sprawiedliwie, to mydło i pastę sam z kolei zamierza pożyczać od innych. To są tak podstawowe środki higieny, że na pewno ktoś będzie miał. To jest dopiero ekonomia dzielenia!
            • chocolatemonster Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 21:04
              Tyle, ze mi absolutnie nie chodzi o 'nie dzielenie sie' tylko o postawe krytykujaca ludzi zyjacych normalnie. Zreszta, ja nie mam problemu z dzieleniem sie i skoro sie dziele to fajnie by bylo gdyby osoba obdarowana nie patrzyla na mnie z gory.
              • iwoniaw Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 21:05
                chocolatemonster napisała:

                > Tyle, ze mi absolutnie nie chodzi o 'nie dzielenie sie' tylko o postawe krytyku
                > jaca ludzi zyjacych normalnie. Zreszta, ja nie mam problemu z dzieleniem sie i
                > skoro sie dziele to fajnie by bylo gdyby osoba obdarowana nie patrzyla na mnie
                > z gory.

                No dokładnie o to chodzi!
        • masz_ci_los Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 15:02
          >No, zawsze mnie rozczulały na minimalistycznych blogach hasła w stylu "po co kupować xyz, pożycz od >znajomych" - ciekawe, że nie było to hasło "poradź sobie bez tego, skoro to takie zbędne",
          Nie tyle zbędne – w ogóle, ale zbędne – na własność, codziennie.

          >Już nie wspomnę, że gdyby każdy miał takie podejście, to za bardzo nie byłoby skąd pożyczyć.

          No nie do końca – kiedy naprawdę chęć do pożyczania robi się powszechna, pojawiają się wypożyczalnie danego towaru. Patrz: biblioteki, wypożyczalnie kostiumów. O wiele bardziej ekologiczne wyjście niż kupowanie.

          Natomiast ciastko, kawa, lunch na mieście – oczywiście, sama radość. I o ile nie z papierowego kubka, to wszystko zgadza się ekologicznie.
            • masz_ci_los Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 16:31
              I o tę skalę warto zadbać, pożyczając rzadko używane rzeczy zamiast kupować, natomiast nie warto odmawiać sobie kawy czy ciastka, bo i tak wodę i energię zużylibyśmy we własnej kuchni robiąc kawę.
    • jolie Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:32
      Problemem jest chyba nadmierne kupowanie. I zakupy impulsywne. Ja patrzę na konsumpcję od strony ekologii (to jest dla mnie ważne) i przerażają mnie tony śmieci i plastiku i marnotrawstwo zasobów wody. Teraz w dobie koronawirusa również- przypłacimy to chyba ekologiczną katastrofą (wszędzie folia, jednorazowe rękawiczki i maski, wszystko pojedynczo pakowane). Ja z natury jestem raczej skąpa i lubię oszczędzać. Nie jestem natomiast ascetką i ze zwykłej próżności pewnych rzeczy sobie nie omówię -np. fryzjera czy zumby. Rodzinie takich drobnych przyjemności też nie odmawiam😀, widzę, że fryzjer moim chłopakom robi fajne fryzury (choć i ja potrafię ich dobrze obciąć, to jednak nie to samo). Ciułanie i odmawianie sobie wszystkiego non stop odczłowiecza i upokarza. A mój dosyć skąpy ojciec mawia, że na kulturze i edukacji nigdy nie należy oszczędzać, wystarczy już, że państwo pierwsze, co robi, to tnie wydatki tam. I ma w tym trochę racji.
      • chocolatemonster Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:44
        Ja się z Tobą zgadzam i np zakupy kosmetykowe robię wtedy, gdy mam już pustki a zdarzało się mi mieć trzy szampony... Każdy zakup ciuchowy jest dokładnie przemyślany bo nie lubię rzeczy 'na raz', aczkolwiek wiem, że jeśli zabije mi serce do czegoś droższego to będę to nosiła latami więc i tak jest opłacalne. I zgadzam się, takie wieczne odmawianie sobie wszystkiego źle wpływa na psychikę co widac po mojej sąsiadce.
        • jolie Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:52
          Sąsiadka może być fanatyczką, a tacy ludzie nigdy nie mają dystansu. Inna sprawa, gdy życie i ciężka sytuacja finansowa wymusza ciułanie- takim osobom współczuję, pieniądze zawsze dają wolność i wybór, a biedni nie mają tego wyboru. W życiu nie jest też do końca tak, że wszystko, co rozsądne i przemyślane, jest z definicji nagradzane - ja mam bardzo trafione rzeczy, które kupiłam impulsywne (bo były ładne i mnie zachwyciły, choć wcale nie miałam zamiaru ich kupować czy też szłam z myślą o zakupie czego innego).
            • chococaffe Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 15:11
              A co za różnica ile razy do sklepu będziesz chodziła? Jaki to ma wpływ na planetę i życie sąsiadki? Pretensje może mieć co najwyżej osoba, z którą dzielisz przestrzeń w łazience, że zabierasz jej miejsce.

              p.s. ja mam zwykle kilka kostek/szamponów bo moje włosy lubią zmiany.
              • jolie Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 15:51
                Jeżeli wraz z 3 szamponami w pakiecie idzie częstsze lub dłuższe mycie włosów, to ma to skutek dla planety - zużywa się więcej wody.
                Ja natomiast mam problem z kosmetykami do twarzy, bo mam skórę alergiczną i zdarza się, że polecany specyfik bardzo mi nie służy/ uczula. I wtedy kupuję następny, zatem to też nie jest ekologiczne (staram się ten niesłużący mi spożytkować inaczej, ewentualnie dać komuś, kto się nie brzydzi).
                      • daniela34 Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 17:54
                        chococaffe napisała:

                        > Mas zna myśli, że naklada się 3 szampony po kolei??? Też śmiałe.

                        Na czas nakładania można wprawdzie wodę zakręcić, ale spłukiwanie tych trzech warstw pewnie dłużej trwa. 😁
                      • chococaffe Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 17:55
                        p.s. ja mam 6 kostek do wlosów (kupuję on line, nie będę zamawiać po jednej) i cztery szampony , każdy z innym działaniem. Włosy myję raz dziennie, 1 raz bez względu na to jaki mam zapas. Podobnie jak nie myję już czystego talerza drugi raz tylko dlatego, że mam drugi płyn ani nie zakładam pięciu par spodni na siebie mimo, że mam wink
                      • jolie Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 17:59
                        Mieszkałam w akademiku z dziewczyną, która miała włosy "tłuste u nasady, a suche na końcach" i ona owszem najpierw myła szamponem na tłuszcz przy głowie, a później, dla zapachu, innym, raczej już nie przy skórze głowy. Tak twierdziła, ale faktycznie ten szampon do tłustych miał specyficzny zapach. I tak, długo jej schodziło mycie włosów, miała je długie. Autorka wątku może robi inaczej - tzn. żągluje butelkami co mycie, nie wiem.
                        • chococaffe Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 18:03
                          Ale może pielęgnacja bardzo długich włosów wygląda inaczej - nie wiem. Czy wszyscy mamy się obciąć na zero?

                          Poza tym różne sa rutyny, niektórzy myją głowę rzadziej, ale dwa razy ( i mogą miec w tym celu jedną butelkę bo to nie ma znaczenia), inni myją no codziennie jeden raz. Każdy dobiera sobie procedurę do potrzeb. Nikt zdrowy na umyśle nie myje włosów tyle razy ile ma butelek szmaponu na Boga.
                          • jolie Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 18:08
                            Ale o co ci chodzi? Podałam przykład, gdzie osoba wykorzystywała dwie butelki przy jednym myciu. I nie, nie twierdzę, że każdy ma mieć krótkie włosy, sama mam gęste i dłuższe (i gdy miałam krótką fryzurę, mycie trwało krócej i na pewno zużywałam mniej wody przy ich myciu, mniej szamponu, farby itd.)
                            • chococaffe Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 18:16
                              Chodzi mi o to, że sugerujesz, że liczba butelek szamponu w łazience świadczy o tym ile razy ktoś nakłada szampon przy jednym myciu. A to są dwie niezależne rzeczy. Sądząc po moich zapasach to nakładam szampon/kostkę 10 razy przy jednym myciu.

                              Zrozum, że ludzie planują, kupują różne rzeczy z zapasem - nie dlatego, że sa zakupoholikami, tylko wręcz przeciwnie - nie przepadają za zakupami i jak są w miejscu gdzie jest ich szampon, to kupują więcej butelek i mają spokój na parę tygodni/miesięcy. O ile nie zagrabiają innym domownikom ich miejsca na kosmetyki to co to komu szkodzi? Że mniej benzyny wypalili nie plącząc się po sklepach co chwila?
                              • jolie Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 19:41
                                Abstrahując już od twojego mentorskiego tonu, to napiszę (wcale nie odkrywczo) - wszystko zależy od ludzi i ich przyzwyczajeń i tym samym właściwie przyznaję Ci rację. Nie rozumiem, czym się tak obruszyłaś i sugerujesz mi brak logiki. Ja zauważyłam, że gdy robię jednorazowo duże zakupy spożywcze, to wcale mi się nie opłaca tak, jak wtedy, gdy robię je częściej i mniej. Po prostu, konsumpcja w domu jak najbardziej jest większa. Bo pokus więcej.😀. Dopuszczam natomiast, że ludzie w innych domach mają inaczej, dozują sobie sukcesywnie w dłuższym czasie równomiernie i oszczędzają czas, robiąc zakupy raz na tydzień. A jezeli chodzi o zakup chemii na zapas, to zdarzło mi sie zachomikować zapas i zapomnieć. I napiszę, że koleżanki, które kupują sporo kosmetyków kolorowych, w różnych barwach, odcieniach, jak najbardziej mówią, że mają 'napoczęte' 3 czy 4 pomadki/palety cieni, bo je kusi/lubią zmiany. I jak najbardziej wyrzucają niezużyte. Zresztą nie ma co powoływać się na koleżanki, ja aktualnie też mam rozpoczęte 2 pomadki, jedna leży i się psuje, bo kupiłam ją do makijażu na jakąś uroczystość rodzinną. Tak, to jest nieekologiczne. Oddałabym siostrze (nie brzydzi się), ale nie ma takiej możliwości.
          • kura17 PAni Nick 17.04.20, 08:49
            > Ja mam trzy zazwyczaj 😁 jeden przeciwłupieżowy, jeden pobudzający porost włosów
            > i wygładzający i jeden niebieski - niwelujący zolty kolor...

            mozesz polecic jakis szampon pobudzajacy porost wlosow?
            dziekuje! smile

            PS ja tez mam zestaw - wzmacniajacy, nadajacy objetosc, z olejkiem arganowym ... dolozylabym pobudzajacy wink
            • chococaffe Re: PAni Nick 17.04.20, 10:13
              kura - nie do mnie pytanie, ale odpowiem - nie tyle szampon (ale szampon Biotebalu też jest ok) co wcierka Biotebalu dla mężczyzn (!) z palmą sabałową. Tylko ta. Nigdy nie miałam lepszego efektu smile (plus dbałam o jakość kosmetyków myjących)
      • princesswhitewolf Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 17:00
        >Problemem jest chyba nadmierne kupowanie.

        Rzecz w tym ze gdyby tak wszyscy mysleli to wielu nie mialoby pracy. Stanowiska pracy nie powstaja z eteru ale zysku firmy i sprzedazy. A sprzedaz z kupowania

        i zeby nie bylo:

        U mnie w domu nic sie nie marnuje albo niebywale rzadko
        • snajper55 Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 17:05
          princesswhitewolf napisała:

          > >Problemem jest chyba nadmierne kupowanie.
          >
          > Rzecz w tym ze gdyby tak wszyscy mysleli to wielu nie mialoby pracy.

          Ale jakby mniej kupowali, to by mogli mniej zarabiać. Gdyby kupowali połowę tego co kupują, to mogłaby pracować jedna osoba zamiast dwóch.

          S.
        • jolie Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 17:14
          Spokojnie, ja mam 3 dzieci i siłą rzeczy kupujemy i konsumujemy relatywnie dużo (mimo mojego skąpstwa, które ma związek i z charakterem, i tym, że musimy zmienić mieszkanie).
    • daniela34 Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:46
      Wychodzę z założenia, że jeśli czegoś używam lub coś noszę, to taki zakup nie jest wyrazem rozbuchanego konsumpcjonizmu. Dotyczy to ubrań, kosmetyków, porcelany, poduszek, kocy. Nie jestem minimalistką, nie lubię estetycznych wnętrz, więc mam w domu dekoracyjne poduszki, koce, wazony, patery itd. Ale nie mam w szafie ubrań, ktòrych nie noszę, czy kosmetyków, których nie używam, więc chyba te moje zakupy są dość przemyślane.
      Samo łażenie po galeriach też czasem lubię, zwłaszcza jak są to babskie wypady.
      Teraz z kolei nie kupuję nic poza żywnością, bo nie potrzebuję. I pewnie do czasu powrotu do pracy tak będzie. No, książki zamówiłam, bo się zapas kończysz ale nie wiem, czy dotrą.
      Natomiast zgadzam się z jolie, że pandemia będzie koszmarem dla środowiska.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:51
      Nic jej nie dawaj, nie bierz nic od niej i po sprawie. Żeby ktoś coś dostał za darmo musi być osoba, która to odda nie chcąc pieniędzy.
      Ja się dzielę z ludźmi których lubię i widzę, że im ta pomoc się przyda. Oddając mówię, że mogą zrobić co chcą, było ileż tu było wątasków, że koleżanka wystawiła na allegro podarowane rzeczy ... mi to nie przeszkadza, bo miałam drugą opcję - postawić pod śmietnik.
      • yuka12 Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:59
        Znam ludzi, którzy całkiem nieźle żyją dzięki darom od innych ludzi. Wszystko zależy bowiem jeszcze KOGO uda się namówić do dobroczynności, a metody mogą być bardzo wyrafinowane.
        Nie szkodzi przy tym głosić hasła, że Bóg dba o wierzących, ochronie środowiska itp. itd.
      • chocolatemonster Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 15:05
        Wiesz, ja ją też przez długi czas lubiłam (nie miałam wtedy fb i jeszcze nie byłyśmy na tyle 'spoufalone',że odważyła się komentować mój styl życia). Nawet podziwiałam. I nie mam problemu w oddaniu ubrań czy zabawek po córce,zwłaszcza, że jej córka z wszystkiego się cieszy więc to fajne jest. Nie o to chodzi.
        • yuka12 Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 16:06
          Ja też tych moich jednych i drugich znajomych na początku lubiłam. Ale i tak coś mi zgrzytało, bo jakoś nie migłam się bardziej polubić czy zaprzyjaźnić. Z czasem wyszło parę spraw, parę ich poglądów i inne kwiatki, jakoś nie było to kompatybilne z naszymi postawami i przestaliśmy się spotykać. Ale wciąż mamy kilku wspólnych znajomych. Co nieco na ich temat do nas dociera, bo nawet wspólni znajomi bywają tym czy innym nieco zbulwersowani (generalnie tym, o czym sami wiemy).
          • chocolatemonster Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 16:20
            U mnie proces nielubienia zaczął się gdy wzięli psa ze schroniska. Sąsiadka zaczepiła mnie wtedy i wypytała o koszty utrzymania zwierzaka (mieliśmy kota). Zgodnie z prawdą powiedziałam,że usługi veta są drogie (choć dodałam,że nasz kot przewlekle choruje więc nie mam porównania z prowadzeniem zdrowego zwierzaka) i,że dobra karma też kosztuje choć można samemu przyrządzać (barf). Po dwóch dniach pytam sąsiadkę jak tam pies a ona mi mówi,że go oddali...bo piszczał w nocy.
    • chococaffe Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:56
      Z drugiej strony apelowanie przypomina nam, że od czasu do czasu warto przemyśleć swoje zachowanie co nie znaczy, że mamy się zgadzać z każda pierwszą lepszą szajbniętą osobą. Nie da się odgórnie ustalić nadmiaru, każdy sam powinien pomyśleć nad swoimi zakupami (jak bardzo potrzebne są, jak dużą i na jak długo dają przyjemność, czy jest to faktycznie moja potrzeba/przyjemność czy ulegam presji reklam, niekoniecznie bezpośredniej ale np ułudy idealnego swiata czy rodziny itd)

    • kosmos_pierzasty Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 14:58
      Przegięcie w żadną stronę nie jest dobre. Tzn. jeśli komuś (i jego rodzinie!) pasuje absolutny minimalizm, to dla mnie jest ok, ostatecznie nie ma takich ludzi aż tylu, żeby nam gospodarka padła od tego, ale - jak słusznie zauważasz - musi być też ten ktoś, od kogo odkupisz czy pożyczysz coś czego potrzebujesz. Natomiast jeśli na nadmierną konsumpcję pozwala sobie wiele osób, to jest to faktycznie ze szkodą dla środowiska. Tylko pewnie będzie problem z określeniem, gdzie zaczyna się "nadmierna".
      Imo ważne, by umieć rozpoznawać swoje autentyczne potrzeby (również te związane z przyjemnościami naturalnie) i nie dawać się wkręcać w gierki społeczne czy marketingowe.

      I jeszcze jedna sprawa, wg mnie poziom konsumpcji zależy też od wieku, czy etapu w życiu. Wiadomo - zanim się człowiek nie urządzi, tak jak lubi, to kupuje więcej, by osiągnąć ten dla niego osobiście zadowalający poziom życia, a potem np. spasuje. To też jest raczej normalne. I fajnie, gdyby sam będąc już np. na tym drugim etapie, nie pouczał tych, którzy go jeszcze nie osiągnęli.

      No i dzieciaki niestety generują sporą konsumpcję, bo mało, że rosną i rozwijają się, zmieniają się ich potrzeby, hobby, itp. to jeszcze są bardzo podatne na presję społeczną. Oczywiście tu jest pole do popisu dla rodzica, ale znów - trzeba imo szukać zdrowego środka, bo odmawiając dziecku wszystkiego w imię wyższych celów, można niechcący wychować osobę, która kiedyś zacznie sobie kompensować te "braki", jak może je rozumieć, i w konsekwencji konsumować na potęgę. Oczywiście nie musi tak być, ale jest to jeden z wariantów.
      • chocolatemonster Re: Konsumpcjonizm. 16.04.20, 15:03
        Akurat tej presji społecznej nie trawię. W zeszłym roku słyszałam jak dziewczynki rzucały nazwami projektantów sukienek komunijnych (a moja córka rzekła,że ludzi ciuchy od projektanta tk maxxsmile Kiedyś słyszałam jak nad synem sąsiadki znęcali się inni chłopcy bo nie miał firmowych butów. Pogoniłam tak,że w podskokach uciekali. Chłopca (dzieci sąsiadki) jest mi żal bo to bardzo fajne dzieci i oczywiście uważam,że problem leży po stronie tych chłopców i ich rodziców. Dziś zamawiałam buty córce i wołałam ją żeby sobie wybrała i skomentowała 'mama...a to nie drogo jest?' . Fajne to było.