Coś okropnego, od wczoraj nie mam zupełnie energii. Nawet na spacer mi się nie chce iść, ani poćwiczyć cokolwiek, ani ugotować

Ewentualnie mogę poczytać.
Snuję się jak duch bez celu albo leżę na kanapie gapiąc się tępo w sufit.
Zgnilizna i ciemność, wewnętrzna i zewnętrzna.
Poproszę o lekarstwo.