Dodaj do ulubionych

Dziecko i odpad atomowy

30.07.21, 14:19
Zakochuje Wam się dziecko w odpadzie atomowym. Dziecko, powiedzmy, lat 17, płeć dowolna, płeć odpadu również dowolna. Odpad definiowany jakkolwiek, po prostu nigdy dla was nieakceptowalny jako kandydat na partnera życiowego latorośli. Co robicie?
Obserwuj wątek
    • woman_in_love Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 14:23
      Honor naszej rodziny wyklucza takie zachowanie!

      Jeżeli dziecię płci żeńskiej, to wiadomo, dziadek, ojciec czy tam wujkowie to rozwiązują.
      Jeżeli dziecię płci męskiej to w sumie nie wiem, ale pomyślę.
    • abecadlowa1 Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 14:41
      Już było niedawno. Wiekszość forumek opowiedziała się za opcją wysłania męża z misją łomotu, ewentualnie poproszenia o pomoc pięściową wójka Zdziśka, który niedawno skończył odsiadywać karę.
      • annaboleyn Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 15:22
        bergamotka77 napisała:

        > Partner życiowy w wieku 17 lat? big_grin
        >
        Nie życiowy, tylko siedemnastolatka uważa, że życiowy. Gdyż owszem, siedemnastolatki tak mają, że się zakochują jak obłąkane. A teraz wyobraź sobie, co taka dziewczyna może zrobić z tej wielkiej miłości.
        Serio, jak na matkę nastolatków, to miewasz empatię koparki głębinowej.
        • bergamotka77 Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 15:34
          Wyluzuj double. 17-latka może tak mówić czy pisać ale nie autorka wątku, która zapewne naście lat nie ma. Bo jak słyszę w tym wieku o partnerze życiowym to chce mi się śmiać. Można mieć dziewczynę/ chłopaka a nie partnera życiowego bo mieszka sie w tym wieku w domku i nie dzieli życia z nikim poza rodzicami I rodzeństwem.
          • annaboleyn Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 15:44
            bergamotka77 napisała:

            > Wyluzuj double. 17-latka może tak mówić czy pisać ale nie autorka wątku, która
            > zapewne naście lat nie ma. Bo jak słyszę w tym wieku o partnerze życiowym to c
            > hce mi się śmiać. Można mieć dziewczynę/ chłopaka a nie partnera życiowego bo
            > mieszka sie w tym wieku w domku i nie dzieli życia z nikim poza rodzicami I rod
            > zeństwem.
            >

            Dżoano, ja jestem super wyluzowana, naprawdę. (Ale że uważasz, że jak wymienisz mój poprzedni nick, to co, nie wiem, speszę się? wink). Autorka wątku słusznie jest przerażona na myśl, co siedemnastolatka zakochana bez pamięci w odpadzie atomowym i uważająca tegoż za patrnera życiowego - może odstawić. A może wiele, zapewniam. Nie wiem, co Cię śmieszy i dlaczego, nie bardzo też wiem, jak Ci wytłumaczyć, że chodzi o to, co nastolatka myśli, a nie o to, czy na pewno jest to wedle norm społecznych jej partner życiowy. Masz dziecko w podobnym wieku, dziwię sie, że tego nie rozumiesz.
            • bergamotka77 Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 16:00
              Rozumiem, ba pamiętam co wyprawiałam gdy mialam 17 lat smile No i nie oburzaj się o double to wyraz sympatii, bo tak anno to dziwnie brzmi. Zresztą pracowalyśmy chyba kiedyś w jednej firmie i też mogłabym przywołac tu twoje imię, ale nie jestem świnia.
              • annaboleyn Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 16:55
                bergamotka77 napisała:

                > Rozumiem, ba pamiętam co wyprawiałam gdy mialam 17 lat smile No i nie oburzaj się
                > o double to wyraz sympatii, bo tak anno to dziwnie brzmi. Zresztą pracowalyśmy
                > chyba kiedyś w jednej firmie i też mogłabym przywołac tu twoje imię, ale nie je
                > stem świnia.

                Moje królewskie imiona to ja sama mogę tu przywołać wink A moimi klientami było skromne kilkanaście warszawskich firm związanych z jedną dużą branżą, wśród tych dla niejednej pracowałaś smile Zresztą zawsze pobocznie od zajęcia głównego. Ale na pewno chcesz o tym rozmawiać? wink
                Mnie po prostu wkurza okropnie takie śmieszkowanie z cudzych czasem ewidentych i sporych dramatów tu. A juz uważam, że jak obie mamy dzieci (i obie miałyśmy siedemnaście lat, nieprawdaż), to już według mnie jakieś podstawowe zrozumienie nas po prostu zobowiązuje. To tak, jakbyś Ty napisała, że dziecko jedzie na studia i wahacie się co wybrać, a ja bym zarechotała, że o jezu, w tym wieku i pyta rodziców o zdanie?? No, cmon.

                Chyba, że chcemy jakiejś forumce dokopać w ramach zadawnionych zobowiązań - to cóż, pozostaje mi zrozumieć wink
                >
            • magdallenac Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 16:30
              annaboleyn napisała:

              > Dżoano, ja jestem super wyluzowana, naprawdę. (Ale że uważasz, że jak wymienisz
              > mój poprzedni nick, to co, nie wiem, speszę się? wink).

              Cale szczescie, ze wymienila, bo bym nie wiedziala, ze Ty to Ty! Annaboleyn, to brzmi dostojnie i wzniosle, pozdrawiam Wasza krolewska mosc😀
    • annaboleyn Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 15:25
      Chyba czekam, staram się być przy i robić wszystko, żeby dziecko nie straciło do mnie zaufania. I żeby wiedziało, ze w razie kłopotów ma uderzać najpierw do mnie. O rozmowach nie wspominam, bo to oczywiste. O ile jeszcze chce rozmawiać. A jakie masz układy z dzieckiem?
    • nowaktola78 Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 15:42
      Ja miałam takie chlopaka właśnie w wieku lat 17, zakochałam się się nim po uszy, to był typowy łobuz, typ spod ciemnej gwiazdy. Co q nim widzialam, nie wiem po prostu imponowała mi jego pewność siebie i był moim pierwszym chłopakiem w łóżku. Budził respekt to też fakt. Moi rodzice byli delikatnie mówiąc załamani, próbowali mi wyperswadować na każdy mozliwy sposób. Nic to nie dało. Kiedy byliśmy razem na dyskotece i podrywał mnie jakich chłopak, kiedy zobaczył to mój chłopka straszliwie go pobił, wtedy zapaliła mi lampka. Po kilku tygodniach zrobił się tak chorobliwie zazdrosny ze zaczęłam sie go bać. Znajomość przerwałam sama z siebie ale musiałam ukrywać się całe wakacje u rodziny bo nie chciał przyjąć do siebie. To było okropne doświadczenie, serce nie sługa i to co mówili rodzice tylko mnie do niego zbliżało, musiałam sama przejrzeć na oczy
    • bulzemba Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 16:55
      U znajomych była taka wielka miłość z patologią. Słownie nie poskutkowało. Na szczęście tamta strona zerwała.

      Nie chcę pisać szczegółów. Ale im bardziej mój mówili że to zły pomysł tym większa miłość była...
      • akseinga1975 Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 19:27
        Bo dokladnie tak to dziala, im wiecej sprzeciwow i krytyki ze strony rodzicow tym wieksza milosc i bunt, bo wszyscy sa przeciwko nam i naszej milosci. Niestety rodzice sa w takich przypadkach bezradni. Pozostaje czekac, byc obok, wspierac i czekac z nadzieja, ze klapki spadna z oczu, chemia minie i mloda osoba sama przejzy na oczy
    • laluna82 Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 19:16
      My szczęśliwie pożegnagnaliśmy pannę syna w tym roku. Może nie był to odpad atomowy ale nie wyobrażałam jej sobie w rodzinie sad Oprócz ambicji i pracowitości (nauka), co było jej niewątpliwym plusem, była interesowną materialistką, w dodatku strasznie zasadniczą. Chłodna w obyciu. Wspólnie zaczęli studia, co było nieco niepokojące ze względu na wiek. Mogło to się przerodzić w małżeństwo.
      Były rozmowy z synem i zwracanie mu uwagi na pewne jej niefajne zachowania. Wydawało mi się wtedy, że nie słucha ale już po zerwaniu sam przyznał, że na kilka rzeczy zwróciliśmy mu uwagę. Trwało to dwa lata, na szczęście się nią zmęczył, ona chyba też, bo krótko walczyła, potem jemu się odwidziało i walczył o powrót, aż w końcu oboje sobie dali spokój i uffff koniec.
      Zakochani nie słuchają ale w chwilach wątpliwości, kryzysów, zaczynają jednak analizować zdanie bliskich.
    • kanna Re: Dziecko i odpad atomowy 30.07.21, 22:15
      Zaczynam adorować odpad, wychwalać i zapraszać na wspólne wyjazdy. Prędzej, czy później wymięknie wink

      Trochę wymyślam, ale tylko trochę.
      Mój syn miał miłą, ładną dziewczynę. On miał 17, ona prawie 16. Spotykali się , lubili itp. Natomiast ojciec tej dziewczyny uznał, ze mój syn jest świetnym kandydatem na zięcia. I praktycznie go adoptował (wyjazdy, mieszkanie u nich przez pół tygodnia, prezenty itp.).

      Syn uciekł po kilku miesiącach. Od tatusia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka