Dodaj do ulubionych

Toksyk w potrzebie

22.09.25, 15:45
Obyczajówka na ematkowy żer.
Uwaga, długie.

Osoba nazywala mnie swoją przyjaciółką. Fakt, laczy nas dlugoletnia znajomosc ale dla niej oznaczalo to tyle że systematycznie po mnie jeździła aż kontakt został zerwany i nie chcę do niego wracać (chronię swoje granice i zdrowie psychiczne). Aż tu nagle ma problemy osobiste, bez szczegółów ale sytuacja poważna, nie do pozazdroszczenia. Po ludzku współczuję. Ona domaga sie powrotu do kontaktów, jest z tym problemem zupełnie sama (ciekawe gdzie ci wszyscy ludzie?) No więc rozmawiamy. Placze, staram sie ja na duchu podtrzymać. Doradzam leki, bo brzmi kiepsko.
Po rozmowie wysyła wiadomości do mojego męża o "dawaniu mi szansy", oraz ze jestem egoistką ale moze nam sie uda powrócić do "przyjazni". Ja tej "przyjaźni" nie chcę, bo dopiero niedawno doszłam do siebie po jej ostatnich akcjach. Plus nie podoba mi sie ze wciąga w to mojego męża, wtf.

Jakie jest pytanie?

Czy "wspierać" ją w trudnej sytuacji życiowej a jak sie unormuje to poinformować, ze wolę utrzymać dystans bo mi to robi dobrze na głowę czy moze uciąć temat juz teraz? Co by zrobila ematka.

Ona żali sie w SM na "przyjaciolki" ktore ją w takiej chwili opuściły (jest jeszcze jedna dziewczyna) ja juz za stara jestem zeby pozwolić sie wpędzić w poczucie winy, bo i tez za dużo mi złego wyrządziła i nadal probuje jątrzyć a jednak sie zastanawiam.

Planuję skupić sie na merytorycznych odpowiedziach, wiem że będą tu jakieś hejterki ale wzorem paru innych forumek postaram sie nie zwracać uwagi.
Obserwuj wątek
    • marta.graca Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:46
      Uciąć temat już teraz.
      • iwoniaw Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:50
        marta.graca napisała:

        > Uciąć temat już teraz.
        >


        Tez tak uważam. Ani ci ona brat ani swat. Niby ma takie problemy, a zamiast sie skupić na ich rozwiazywaniu ma glowe do wypisywania durnot o "dawaniu szansy" i wplątywania twojego męża w swoje dysfunkcje? Lepiej nie bedzie, utnij to już.
        • daniela34 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:58
          No właśnie - takie problemy ma a i tak szczuje i intryguje. Najwyraźniej toksyna jest silniejsza.
          • primula.alpicola Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:13
            A homo planuje merytorycznie odpowiadać, nie wiem po co, żeby karmić toksyczkę?
            • daniela34 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:30
              Nie no, bez sensu. Ona będzie merytorycznie a toksyczka: "o ja biedna nieszczęśliwa, homo ma ego i jest egoistką, buuu..."
              • hanusinamama Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 20:48
                Ale czego by nie powiedziała toksykowi, te będzie ofiarą a homo wredną małpą.
            • kk345 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:38
              primula.alpicola napisała:

              > A homo planuje merytorycznie odpowiadać, nie wiem po co, żeby karmić toksyczkę?
              Merytorycznie to ma zamiar podejść do odpowiedzi tu, na forum, nie toksyczce.
            • bene_gesserit Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:28
              primula.alpicola napisała:

              > A homo planuje merytorycznie odpowiadać, nie wiem po co, żeby karmić toksyczkę?


              To zastanawia. Toksyczka zrobiła jej tyle złego, że homo długo nie mogła się otrząsnąć, teraz zamiast wdzięczności zaczyna jakas krzywa akcję z obgadywaniem jej za plecami z jej własnym mezem, a autorka wątku się waha się, czy jej pomoc, czy nie?

              Pytanie, o co chodzi tak naprawdę, jaka to dzika metapotrzeba stoi za ta niepewnością, zawisa dramatycznie w powietrzu. Bo, moim zdaniem, zdrowa reakcja jest tylko jedna
      • edith52 Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 13:02
        Podobnie. Nie widac u kolezanki autorefleksji ani zmiany podejscia. Nie krzywdz siebie, stracisz zdrowie i nerwy, a w odpowiedzi mozesz uslyszec ze jestes egoistka lub jeszcze bardziej krzywdzace slowa.
    • daniela34 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:48
      Po akcji z wiadomościami wysłanymi do męża zakończyłabym wspieranie.
      • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:50
        Dopiszę jeden szczegół: mąż jej odpisał, ze nie chce o mnie takich rzeczy słuchać (bylo wcześniej pare innych wiadomości, np o moim fucking ego) I ją zablokował.
        Moze polaczy kropki?
        • daniela34 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:56
          Dla męża oczywiście brawa.
          A kontakt uciąć - jesli toksyk kropek nie połączy.
          • iwoniaw Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:10
            daniela34 napisała:

            > Dla męża oczywiście brawa.
            > A kontakt uciąć - jesli toksyk kropek nie połączy.

            10/10 Reakcja męża wzorowa, bierz przyklad i blokuj panią bez żadnych rozkmin czy "wyjaśnień". Popatrz jakie forum jednogłośne, to coś znaczy, nie uważasz?
        • tiarav Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:11
          Wez przyklad z meza smile Po takich tekstach od niej - odwoluje moje "Jesli masz ochote i uznasz to za stosowne, mozesz wytlumaczyc jej, czemu nie bedzie powrotu do dawnej relacji".
          Z takimi osobami nie utrzymuje sie kontaktu.
        • mamkotanagoracymdachu Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:12
          homohominilupus napisała:

          > Dopiszę jeden szczegół: mąż jej odpisał, ze nie chce o mnie takich rzeczy słuch
          > ać (bylo wcześniej pare innych wiadomości, np o moim fucking ego) I ją zabloko
          > wał.
          > Moze polaczy kropki?
          >

          Niepotrzebnie odpisywał, mógł po prostu zablokować.
          Co też i Tobie polecam.
        • black.emma Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 17:03
          Połączy, nie połączy - to już nie twoja sprawa. Odetnij się czym prędzej, tacy ludzie się nie zmieniają.
        • hanusinamama Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 19:42
          NIe połączy bo w głowie ma blokadę na to. Będzie truć jadem aile się dac. Odciąć się ostro i zdecydowanie
        • szare_kolory Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 11:46
          Gratuluję męża. Natomiast jej w takiej sytuacji odpisać krótko, treściwie i bez zbędnych emocji, że zachwuje się skandalicznie i nie będzie tolerancji dla takich zachowań ani wzruszeń spowodowanych jej łzawymi opisami. A następnie zablkować.
    • ichi51e Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:49
      Ja nie rozumiem czego ona od ciebie oczekuję - no już przecież ojojasz wspierasz… co jeszcze masz z Inka skoczyć? Za skarżenie do męża bym się obraziła i przestała odbierać.
      • ichi51e Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:49
        *z okna
        • raczek47 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:55
          Chyba nie masz wątpliwości?
          Z premedytacją szkaluje Cię przed Twoim mężem , najgorszy z możliwych ludzkich potworów, które można spotkać na swojej drodze życiowej. Blokada natychmiast, bez żadnych wyjaśnień.
          • kk345 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:39
            Interesującą masz skalę potworów...
      • agniesia331 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:21
        Zablokowałaby po tej akcji z wiadomościami do męża.
        Traktuj ludzi NIE LEPIEJ NIZ ONI CIEBIE ALE Z WZAJEMNOSVI
    • bazia_morska Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:53
      Zablokować numer, uciąć kontakt. Wpłacić 10 euro na schronisko dla zwierząt, zapomnieć o tej osobie.
    • tiarav Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:53
      To milo, ze pomimo tego, co miedzy Wami zaszlo, bylas sklonna ja wspierac w rozmowie i wysluchac. Jej wiadomosc do Twojego meza i calkowite niezrozumienie przyczyn Waszego "rozejscia sie" oraz dziecinne wpisy na SM az prosza sie o taka o to rade - odpusc, chron sie, nie warto. Jesli masz ochote i uznasz to za stosowne, mozesz wytlumaczyc jej, czemu nie bedzie powrotu do dawnej relacji. Rozumiem, ze to, ze znalazla sie w trudnej sytuacji gryzie Cie i dlatego sie zastanawiasz. Wiesz dobrze, ze nie dasz jej tego, czego ona potrzebuje bez strat u siebie. Dlatego napisalam, ze nie warto. Przykra sytuacja, ale to nie Twoja sytuacja. A skoro i tak juz uznala Cie za egoistke... to poszlabym dalej ta sciezka. Slowa wsparcia na okolicznosciowej kartce od Ciebie i meza to max na co ja bym sie zdecydowala.
    • princy-mincy Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:53
      Uciąć już teraz, nie pomagać.
      Już masz przedsmak tego, co będzie dalej (laskawa pani daje Ci szansę i jeszcze wciąga męża).
      Nie daj się wciągnąć znów w bagno.
    • aankaa Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:57
      jak sie unormuje to poinformować, ze wolę utrzymać dystans bo mi to robi dobrze na głowę czy moze uciąć temat juz teraz?

      wytrzymałabym jeszcze 1-2 rozmowy i w zależności od tego, jak przebiegną - opcja 1 lub 2
      • aankaa Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 15:59
        teraz doczytałam o akcji z mężem - to od razu bramka nr 2
        • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:08
          Jeszcze dodam, gwoli ścisłości.
          Bywało lepiej miedzy nami. W dwóch najtrudniejszych chwilach w moim życiu była i mnie wspierała. Oczywiście ze chciałam sie odwdzięczyć i myślę, ze dlug wdzięczności spłaciłam z nawiązką. Ona za swoją pomoc oczekiwała ze moze we mnie walić jak w bęben a za każdą próbę postawienia granic była awantura i kilkumiesięczny foch. Doszłam więc do sciany.
          Ale ta jej pomoc w trudnych sytuacjach...to mnie gryzie. Żeby w tej chwili jeszcze ją powspierać. Dlatego.
          • ichi51e Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:10
            A nie możesz jej jakoś tak wprost tego powiedzieć? Że ona kiedyś i że ty teraz ją ale skarżenie się do męża i doszli za plecami bardzo ci to utrudniają w związku z czym potrzebujesz trochę dystansu?
            • ichi51e Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:10
              *foszki za plecami
            • tiarav Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:17
              "Troche dystansu"? A po co komu takie szarpanie sie. Kolezanka ma swoje zdanie na temat autorki, pisze o jakims dawaniu szansy, szkaluje za plecami (do meza!). Maly rachunek strat i strat w tym przypadku wskazuje, ze nic dobrego dla nikogo z utrzymywania tego kontaktu nie wyniknie. Wyrzuty sumienia mozna sobie przepracowac - wystarczy siegnac do wspomnien, tych ktore ciagle autorke gniota wink
          • black.emma Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 17:10
            homohominilupus napisała:

            > Jeszcze dodam, gwoli ścisłości.
            > Ona za swoją pomoc oczekiwała ze moze we mnie walić jak w bęben

            I dalej to robi, nic się nie zmieniło. A taka pomoc to nie jest żadne wsparcie. Nie masz długu wdzięczności, nawet tak nie myśl.
          • hanusinamama Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 19:44
            Ale wspiera się przyjaciół dla ich dobra a nie dla długu jaki u nas zaciągają.
            Pomogła ci super. Ty nie przekraczałaś jej granic, ona twoje tak
            • anajustina Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 20:04
              Mnie aktualnie taka jedna znajoma ze studiów męczy, a naprawdę nie mogę jej pomóc ani nie umiem. A jeśli odbiorę telefon, to będzie mi jęczeć przez dwie godziny. Muszę być okrutna i zignorować, bo chcę żyć.
              • hanusinamama Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 20:49
                Ja mam taką kuzynkę (dokąłdniej ona jest moją ciotką). Nie układa jej się w małżeństwie..ale nie układa się od 10 lat i nic z tym nie robi a potrafi płakać 3 godziny na telefonie.
                Nie mam ani siły ani czasu na te płacze. NO trudno. Też unikam
                • jieva1 Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 13:13
                  To ja mam tak z bliską koleżanką. Dramy związkowe od wielu lat, kiedyś była młoda i głupia to pocieszałam teraz już niestety tylko głupia, nie uczy się na własnych błędach. Nie mam ani siły, ani chęci słuchać godzinami jej opowieści związkowych.
    • turkusowozlota Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:03
      Kobieto daj sobie spokój, przecież to jest ukryta narcyzka! Najbiedniejsza wieczna ofiara.
      Nie dzwoń, nie rozmawiaj, jak ją gdzieś spotkasz powiedz, że bardzo się spieszysz, no nie masz kompletnie czasu.
      Załóż sobie bransoletkę z czarnym turmalinem, albo z tygrysim okiem, żeby wszystko co tobie wysyła do niej wróciło.
      Takich ludzi trzeba odcinać, bo są jak trujący bluszcz.
      • anajustina Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 17:01
        Jaka ukryta?
    • pepsi.only Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:04
      Wciąga męża?! Nadaje do niego na ciebie?! za twoimi plecami?! Żali się na SM ?! Jątrzy?!
      JEJKU, kontakt natychmiast uciąć. Żadnego wspierania.
      Byłaś, wysłuchałaś, i wystarczy, bo ona właśnie sie nakręca i będzie tylko gorzej.

      Jak najdalej od takich osób, niezależnie od tego w jak dramatycznej są sytuacji- one ze swoich problemów wychodzą obronną ręką, u reszty zostawiają wielkie zniszczenia, cierpienia i chaos.
    • primula.alpicola Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:05
      No chyba jaja.
      Po tej wiadomości do męża, Ty się jeszcze pytasz?
      • agniesia331 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:32
        Nie ma ofiar,sa ochotnicy.
        Jesteś taka ochotniczka i pytanie tylko,kto cie w życiu tak skrzywdził,ze jesteś ochotniczka na bycie ofiarą?
    • piataziuta Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:05
      Żeby zaistniała toksyczna relacja, potrzeba dwóch osób: inicjatora i ofiary, o konkretnych, dających się toksycznie uwiązać, cechach. Nie bez powodu ona uderza znowu do Ciebie - czuje, że znowu zmiękniesz, bo "wyjątkowa sytuacja".
      Więc albo się chcesz dalej taplać w toksynach, albo ucinasz i wygaszasz na fejsie.
      Po smsach do męża, nie powinnaś mieć już żadnych wątpliwości - pytanie, dlaczego je jeszcze masz? suspicious
      • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:58
        Ja sie sama nad sobą zastanawiam. Skad ten mechanizm.
        Ale jest tak jak piszesz.
        • 1matka-polka Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 11:06
          homohominilupus napisała:

          > Ja sie sama nad sobą zastanawiam. Skad ten mechanizm.
          > Ale jest tak jak piszesz.
          >

          Zastanów sie też nad swoim nickiem i biegiem na terapię. A relację z koleżanką uciąć już teraz.
    • alpepe Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:10
      Chyba cię ... sama się wykreślę, ale zaczyna się na j. kończy na ło. Odciąć babę i to skutecznie, by i twój mąż jej nie znał.
      TAK PO PROSTU. Żadnych tłumaczeń.
    • nenia1 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:15
      homo, nie wiem nad czym się zastanawiasz. Serio. To ona jest odpowiedzialna za swoje życie i za to, że tak je urządziła, że z problemem jest teraz sama. Widocznie wszyscy zdrowo myślący dawno uciekli, więc szuka jakiejś ofiary. Z tego co piszesz, okazałaś jej współczucie, poświęciłaś czas a ona pisze w zamian takie rzeczy do twojego męża? Kobieta stosuje zwykłe, proste manipulacji, inna są źli (zauważasz, że ty również) a ona taka biedna (chora?) i pokrzywdzona. Nie nabieraj się na to, twoje samopoczucie jest ważniejsze. I twojego męża. Nie masz się nad czym zastanawiać.
    • srubokretka Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:16
      Na czym polega twoje wspieranie?
    • zerlinda Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:17
      Naprawdę masz wątpliwości co zrobić? Utnij kontakt, zablokuj numer, mąż tak samo.
    • nastarana Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:19
      Nie, nie i jeszcze raz nie. Kiedy skończą się jej kłopoty staniesz się wrogiem numer 1, a na koniec ukradnie Ci męża. Jeśli mąż beznadziejny, to nie problem, jeśli fajny to będzie szkoda. Teraz muszę się iść wykąpać, bo czuję się oblepiona toksyną przez samo czytanie tego postu. Tyle lat na ematce, a Ty jeszcze się pytasz!
      • black.emma Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 17:18
        nastarana napisała:
        > Tyle lat na ematce, a Ty jeszcze się
        > pytasz!
        No właśnie 😆 zachowuj się jak prawdziwa ematka!
      • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 23:01
        nastarana napisała:

        > Nie, nie i jeszcze raz nie. Kiedy skończą się jej kłopoty staniesz się wrogiem
        > numer 1, a na koniec ukradnie Ci męża. Jeśli mąż beznadziejny, to nie problem,
        > jeśli fajny to będzie szkoda. Teraz muszę się iść wykąpać, bo czuję się oblepio
        > na toksyną przez samo czytanie tego postu.
        🤣


        Tyle lat na ematce, a Ty jeszcze się
        > pytasz!
    • borsuczyca.klusek Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:23
      W ogóle bym nie chciała z taką osobą mieć do czynienia, ani doraźnie, ani długotrwale. Jej problemy to nie jest twoja wina i twoja odpowiedzialność.

      A na końcu i tak wyjdziesz na tą złą.
    • heca007 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:25
      Sorry ale NIE. Po pierwsze skarżenie na ciebie do twojego męża. Po drugie teksty o "dawaniu ci szansy" a po trzecie obrabianie ci tyłka w MS tongue_out Zablokujcie babę, ty i mąż.
    • 3-mamuska Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:33
      Ja bym jej napisala :to co napisałaś do mojego męża spowodowalo ze nie chce z tobą więcej kontaktu. A na przyszłość jak chcesz mieć przyjaciółkę nie obrabiaj jej dupy.
      • 3-mamuska Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:41
        A i zablokowała.
      • la_felicja Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 09:36
        O, to mi się podobaj. Jasny przekaz, krótka piłka. Bo jak ją homo tylko zablokuje, bez wyjaśnienia, to będzie woda na jej młyn, lamenty i obrabianie tyłka i opowieści, jak to ją skrzywdzono bez powodu
        • chatgris01 Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 10:07
          la_felicja napisała:

          > Bo jak ją homo tylko zabloku
          > je, bez wyjaśnienia, to będzie woda na jej młyn, lamenty i obrabianie tyłka i o
          > powieści, jak to ją skrzywdzono bez powodu


          I tak będzie wink
          Olać.
          • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 10:28
            Zablokowałam bez wyjasnien.
            Sa dramy, próby samobójcze i kłamstwa. Pisałam wyżej.

            Odkąd nie mam kontaktu i nowych informacji o jej jazdach przestałam o tym myśleć.
            Jest dobrze.
            • chatgris01 Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 10:34
              Bardzo dobrze. I tak trzymaj.
        • m_incubo Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 19:39
          Wyjaśnianie czegokolwiek takiej osobie to tylko granie w jej grę i to na jej zasadach.
          • 3-mamuska Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 19:47
            Informacja, to nie wyjaśnienie. I od razu blokada.
            Ja uwazam ze należy powiedzieć czemu.
            Wlasnie po to aby nie snula wizji domysłów i wypytywania innych czemu” co ja biedna takiego zrobiłam.”
            A w razie wlasnie pojawienia sie koleznki ratowniczki mowiesz :przeciez jej napisalam ze xyz. Czego nie zrozumiała?
            • chatgris01 Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 19:52
              Ależ toksyk będzie snuł wizje, domysły oraz oskarżał niezależnie od tego, co się zrobi, szkoda więc energii na jakiekolwiek informacje czy wyjaśnienia. Zablokować i olać.
            • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 20:22
              Mamuśka, nie.
              Jakiekolwiek wyjaśnienia to woda na jej młyn. Przeinaczy tak, zeby wyszło ze jest biedną ofiarą a ja katem. Już bez słowa z mojej strony zdążyła stworzyć alternatywna historię. Uwierz. Nie poznałaś chyba jeszcze takiego manipulatora i toksyka i oby tak zostało.
              • iwoniaw Re: Toksyk w potrzebie 28.09.25, 20:28
                homohominilupus napisała:
                (...)


                Masz tu 100% racji, dla takiej osoby JAKAKOLWIEK odpowiedź/wyjaśnienie to punkt zaczepienia i materiał do przeinaczania faktow i kreowania sie na nieszczęśliwą, źle potraktowana ofiarę. Tylko blokada i ignor.
    • voyah3 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:39
      Ostatnio nudno na forum, moze poutrzymuj ten kontakt i będziesz nam relacjonowała kolejne dramy? Po sms do męża zapowiada sie wartka akcja. Maz niech ja odblokuje i napisze ze otworzyła mu oczu i składa pozew o rozwód.

      A tak serio to no way.
      • majenkirr Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:31
        Hehe, to mi sie podoba.
      • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:54
        voyah3 napisała:

        > Ostatnio nudno na forum, moze poutrzymuj ten kontakt i będziesz nam relacjonowa
        > ła kolejne dramy? Po sms do męża zapowiada sie wartka akcja. Maz niech ja odblo
        > kuje i napisze ze otworzyła mu oczu i składa pozew o rozwód.
        >

        Haha
        > A tak serio to no way.
    • kadfael Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:39
      Po tych wiadomościach do męża uciełabym kontakt natychmiastowo. Co za bezczelność.
    • la_mujer75 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 16:41
      Odciąc całowicie. Pochwalić męża. Nie miec żadnych wyrzutów sumienia.
    • misiamama Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 17:10
      Z własnego doświadczenia, w podobnej sytuacji pomogłam toksykowi. Przekonałam męża że powinniśmy, bo blabla. To był błąd, błąd i jeszcze raz błąd, toksyk ledwo wydębił czego chciał, dał nam tak popalić, że z trudem się pozbierałam.
      Oddziel wspólczucie od odpowiedzialności za kogoś. Możesz jej współczuć choroby. Nie odpowiadasz za jej leczenie ani dobrostan psychiczny - to jej własna odpowiedzialność.
    • szafkanocna Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 17:24
      zerwać kontakt. I nie przejmowac się. to nie twoje problemy. Ona sobie poradzi- będzie musiala. A że bez koleżanek- trudno. Widzisz, ze się nie zmienia i już zaczyna konspirować bez sensu (akcje z męzem). Będziesz tylko jej workiem treningowym i potem znowu będzie trzeba dochodzić do siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka