rozzalenie tesciowej

IP: *.* 06.12.01, 17:17
jejku normalnie jestem taka wsiekla na ta babe , nigdy sie publ;icznie nie uzalam ale teraz normlanie wyszxla z siebie. Ma pretensje ze chcem jechac z mezem i 3 mies dzieckiem na swieta do dziadkow meza. Dziadek jescze nie widzial malego chcemu nmu go pokazac a i przy okazji kierujemy sie troche wygoda. mieszkamy sami bez mam itp i nie dalabym rady uszykowac swiat przy moim maminsynku a przeciez nie bede jadla kanapek ani zebrala aby ONA mi cos ugotowala i dala do domu. Ma zal ze niby ja zostawiamy sama na swieta ale ona nie bedzie sama , a jeszce mi wciska kity ze daje sobie wmowic tok myslenia mezowi i ze co on mi wcisnie to ja uwazam za sluszne a tak zupelnie nie jest!!!!wrrrrrrrrr normalnie musze to komus napisac bo wybuchne zaraz. Ona nie chce zrozumiec ze po 1 my chcemy jechac na swieta a po 2 nie dalibysmy rady tutaj nic sami przygotowac przy malym ratunku sad sad :(
    • Gość edziecko: guest Re: rozzalenie tesciowej IP: *.* 07.12.01, 07:07
      My się zamykamy w domu i puszczamy plotę, że wyjeżdżamy na wczasy, dobre nie. Polecam.Omijamy rodzinne zjazdy i humroy teściowych i mam do której trafimy.Olej teściową, sorry, kieruj się swoją wygodą i rozsądkiem.
    • Gość edziecko: guest Re: rozzalenie tesciowej IP: *.* 07.12.01, 08:55
      Teściowe są niestety tragiczne i nie chodzi tu nawet o ich stosunek do naszych mężów, bo w moim przypadku mąż jest za mną, nie za swoją mamą (być może dlatego,że ją zbyt dobrze zna). Staram sie ograniczać z Nia kontakty, bo mnie "słabi". Jest niesamowicie samolubna, co wyszło przy okazji świąt. Byłam chora i padałam z nóg a On a bezczelnie zadzwoniła do mnie z hasłem,ze u Niej jest zwyczaj,ze co roku wszyscy sie spotykają u Niej na świątecznym sniadaniu. Ja to wszystko rozumiem,ale trudno,abym z gorączką leciała na jej śniadanie. Poszedł mój mąż sam (oprócz Niego ma 37 letniego syna z żoną i wnuczką) no i była ciężko obrażona. Jak ja jej nie lubię.
      • Gość edziecko: guest Re: rozzalenie tesciowej IP: *.* 07.12.01, 09:41
        Ja mam problem podobny , ale odwrotny otóż chodzi o to,że mój mąż delikatnie mówiąc ciężko znosi wizyty u moich rodziców ponieważ nie dogaduje się z moją mamą (trzeba przyznać, że jest ona osobą ciężką we współżyciu, apodyktyczną, i generalnie uważa że tylko ona ma rację). Mój mąż w tym roku definitywnie odmówił wyjazdu na święta do moich rodziców, powiedział, że jak chcę to mogę jechać sama z córką, a jeżeli chcę żebyśmy spędzili święta razem to przecież nie muszę tam jechać. I tu jest mój dylemat. Moi rodzice bardzo kochają swoją wnuczkę, dosłownie szaleją na jej punkcie a mają rzadką okazję ją widywać ponieważ mieszkamy daleko od siebie ok. 300km. Ja jestem jedynaczką, więc gdy nie pojadę to rodzice spędzą święta sami i na pewno będzie im bardzo bardzo przykro. Trzeba przyznać że oni nam bardzo pomagają i po prostu czuję, że gdybym nie pojechała do nich to byłoby ostatnie świństwo jakie mogłabym im zrobić. Z drugiej strony nie dziwię się miojemu mężowi bo moja mama jest naprawdę "ciężka". Ja ją znam 27 lat i się przyzwyczaiłam, ale mój mąż...Najlepiej by było jakbym go jednak namówiła, żeby jechał z nami, ale jak się go do czegoś zmusza to przynosi to zazwyczaj odwrotny skutek, owszem pojedzie, ale będzie cały czas demonstrował swoje niezadowolenie i chodził z miną obrażonego księcia. Nie wiem co robić. Chyba ze względu na te wszystkie "układziki rodzinno-bezsernsowne" coraz bardziej nie lubię świąt. Dodam jeszcze że nie możemy zorganizować świąt u siebie i zaprosić rodziców bo wynajmujemy małe mieszknie i się zadepczemy. W styczniu odbieramy własne i mam nadzieję że Wielkanoc rozwiążę już w ten sposób.
    • Gość edziecko: guest Re: rozzalenie tesciowej IP: *.* 07.12.01, 11:02
      O rety a moja teściowa wykazała się... już nawet nie wiem jak to nazwać... chyba głupotą... ale...Sprawa dotyczy zbliżających się świąt. Niechcący usłyszałam co zamierza. Ale nie śmiejcie się bo mi strasznie głupio o tym pisać.Rozmawialiśmy cos na temat prezentu dla wnuczka (naszego synka), żeby nie było to coś co już ma (teściowa była u nas parę miesięcy temu). Mówię, że moja mama kupiła już taki samochodzik-jeździk (i ze mały uwielbia się takim bawić u sąsiadów).Rozmowa sie skończyła. Po jakimś czasie słyszę jak mówi do swojego młodszego syna (po cichu), żeby kupił taki jeździk. A on na to: "mamo po co przecież już jeden dostanie". A teściowa na to, że przecież najpierw będziemy na Wigili u nich i wnuczek u nich dostanie pierwszy prezent. (Dodam, ze babcie strasznie rywalizują o wzgledy wnuczka, ale teściowa to już chyba przegina, tym bardziej, że nigdy nic małemy nie kupiła tak po prostu tylko zawsze "w odwecie")Śmiać mi się chce z niej, z całej sytuacji, no i co mam zrobić? Czy jej powiedzieć, że jest durna?Chyba jednak pojedziemy najpierw do moich rodziców, a potem do nich a gdy mały dostanie drugi prezent to powiem że oddamy go dla biednych dzieci.
    • Gość edziecko: guest Re: rozzalenie tesciowej IP: *.* 07.12.01, 11:15
      My problem swiąt rozwiązalismy następująco - Każdego roku Wigilię i I dzień swiąt spędzamy albo u jednych albo u drugich Rodziców. Można to tak zorganizować, bo jedni mieszkają tak jak my w Poznaniu,a drudzy ok. 200km dalej. Nie chcemy wariować i w ciągu jednych swiąt być i tu i tam, bo też chcemy z tego wszystkiego uszczknąć cos dla siebie, zwłaszcza teraz, kiedy sami mamy dziecko. Kajus - gdy czytałam Twój post zrobiło mi się strasznie smutno, bo faktycznie masz sytuację nie do pozazdroszczenia. A nie mogłabys porozmawiać ze swoją mamą? Tak szczerze od serca - niech chciaż przez swięta powstrzyma swoją apodyktycznosc? Z korzyscią dla wszystkich?
      • Gość edziecko: guest Re: rozzalenie tesciowej- do Lilly IP: *.* 07.12.01, 12:33
        Gdyby z moją mamą dałoby się porozmawiać dawno bym to zrobiła (zresztą wiele razy próbowałam), ale tak jak napisałam poprzednio moja mama uważa, że we wszystkim ma rację również w tym że ona jest super. Wiem że to wszystko brzmi strasznie, ale ona nie jest aż takim potworem, tylko ta "jedynie słuszność mojego zdania i mojego sposobu życia" jakie prezentuje jest dobijająca. A na dodatek jeszcze przechodzi menopauzę... Lilly ja też jestem z Poznania, może odezwiesz się czasem na priva kazmierczak_a@wp.plWesołych Świąt
        • Gość edziecko: guest Re: rozzalenie tesciowej- do Lilly IP: *.* 07.12.01, 14:36
          A ja bym mimo wszystko spróbowała. Wyczuj Jej lepszy dzień i delikatnie trochę opłotkami uderz w czułe tony. Cały czas naiwnie wierzę w terapeutyczną wartosc rozmowy. No i witam Poznaniankę! Na pewno się odezwę! Pa.
          • Gość edziecko: guest Re: rozzalenie tesciowej- do Irminy IP: *.* 08.12.01, 00:05
            Ja na myśl o mojej mam dreszcze. Ale chyba udało mi się ją trochę wychować.Zaraz po ślubie wymagała od nas żebyśmy z nią spędzali każdy weekend , a kiedy teść kupił nam mieszkanie(wyobrażacie sobie jaki fart?) to zamiast się cieszyć płakała jak bóbr , bo wyobrażała sobie , że będziemy wszyscy razem szczęśliwie mieszkać u niej.Kiedy przychodzili do nas goście , których ona nie lubiła , była wyrażnie niezadowolona a od nas wymagała obecności przy zastawionym stole przy okazji wszystkich wizyt swoich dalszych i bliższych krewnych. Kiedy się wprowadziliśmy do swojego mieszkania , każdemu , kogo spotkała mówiła , żeby nas odwiedził i koniecznie zobaczył nowe mieszkanie jej syna. Zapomniała chyba biedna , że to był też mój dom i mam prawo sama zapraszać sobie gości. Kiedy przychodziła pilnować naszego synka podczas naszej nieobecności( pracujemy) wychodziła w piątek zapłakana , że zobaczy go dopiero w poniedziałek , a w sobotę rano już wydzwaniała,czy może jednak przyjdziemy do niej. Nigdy się jednak nie uginamy i nie robimy niczego wbrew sobie i te incydenty są teraz coraz rzadsze .Wydaje mi się , że teściowa zaczyna rozumieć , że na pewne rzeczy nigdy nie przystaniemy i godzi się z tym. Zawsze grzecznie mówię wprost , co myślę o jej pomysłach i nie robię niczego na siłę.Coraz częściej akceptuje i szanuje nasze decyzje, co oczywiście nie znaczy , że jest już całkiem dobrze. Najważniejsze , by nie ustępować , bo wtedy rozochocona sukcesem brnie dalej.Trzeba jasno wytyczyć granice.
Pełna wersja