Dodaj do ulubionych

Niejadalne smakołyki

12.06.03, 21:00
Kochany moderatorze, proszę nie przenosić tego wątku na forum o jedzeniu.
Pocieszcie mnie. Moja córka, miesięcy 8 prawie zeżarła dziś pół strony gazety
(wyborczej zresztą). Jak ja dopadłam to wyciągnęłam z gębusi kilka wypluwek
pracowicie przeżutych, ale po wnikliwym śledztwie połączonym z misternym
odtworzeniem układanki z kawałków odzyskanych z wypluwek stwierdzam - trochę
brakuje. O ile pamiętam to Starszy też kiedyś jadał gazety i wszelaki papier,
który potem ujawniał się, że tak powiem – drogami naturalnymi. W ogóle moje
dzieci mają przedziwne powinowactwo do jedzenia rzeczy niejadalnych, i o ile
Madzi się nie dziwie, wszak wiek niemowlęcy ma swoje prawa, o tyle niepokoi
mnie nieco Starszy, który zażera się proszkiem do prania garściami, kiedyś
wypił nieco odświeżacza do ubikacji oraz namiętnie popija płyn do czyszczenia
szyb. Oczywiście je też normalne rzeczy, niemniej lubi sobie tak urozmaicać
dietę.
Powiedzcież mi na pocieszenie – co zjadły wasze dzieci i że im nic
Obserwuj wątek
    • ewunia_uk Re: Niejadalne smakołyki 12.06.03, 21:35
      Eee gazeta nie zaszkodzi... To tylko celuloza. W dodatku kiedys gdzies mi sie
      obilo o uszy, ze farba gazetowa jest bakteriobojcza.

      Nie dalej jak w zeszly weekend moja Zosia (niewiele ponad rok) zjadla chyba ze
      trzy garscie ziemi z grzadki, a na zakaske ssala sobie kamienie ze sciezki
      zwirowej. Wystarczyla doslownie minuta, kiedy odwrocilam sie wieszajac pranie.

      Jak dotad (a minelo 5 dni) bez objawow, zrowa jak rydz. Na szczescie nie w
      ogrodku ni pryskalismy i nie kladlismy nawozu smile
    • maja252 Re: Niejadalne smakołyki 12.06.03, 21:42
      witaj

      wiesz mi sie na usta nasówa tylko jedno pytanie co ten proszek robi w zasiegu
      rąk dziecka a raczej ust????

      tak pozatm to sie tobie dziwie ze wiedząc iż dziecko zjadło garść proszku do
      prania to nie jesteś z nim na płukaniu żołądka przecież to taki proszek to
      nawet dzieciaka zabić może jesli go zje odpowiednio dużo ....tak sobie myśle
      że ten post to prowokacja bo wieżyć mi sie nie chce że to mogła by być prawda


      Maja
      • abakus_ Re: Niejadalne smakołyki 13.06.03, 09:31
        Zdecydowanie prowokacja.
        Wiem z autopsji, że spożycie łyżeczki proszku do prania skutkuje 40-stopniową
        gorączką, a proszek zakąszony surowym ziemniakiem kwalifikuje do wezwania
        pogotowia. Wszystkie te domowe "połyki" przetestowałam w celu usprawiedliwionej
        absencji na klasówkach. Harce w kostiumie kąpielowym na śniegu po krótkim
        czasie przestały dawać oczekiwany efekt, organizm się uodpornił i musiałam
        poszukiwać alternatywnych metodwink)
        pozdr.
        • grzalka Re: Niejadalne smakołyki 13.06.03, 12:39
          E, tam, myślę, że nie prowokacja, a koloryzacja (ale wizja dziecka zjadającego
          garściami proszek do prania to mnie rozbawiła).
          Reszko, Wyborcza ma dośc dobrą jakość druku, lepsza Wyborcza niż Superekspresswink
          A dzieci są pancerne.
          Ja jako dziecko zjadlam garśc bilonu i żyję.
          Tylko Kreta schowaj

          Pozdrawiam
          • adzia_a Re: Niejadalne smakołyki 13.06.03, 12:50
            No, ja Resztę czytuję na tym forum z nieukrywaną przyjemnością od około dwóch
            lat i prowokacja to doprawdy ostatnie, co by mi przyszło do głowy.
            Ależ jesteście nieufne, dziewczyny wink
            Co do jedzenia - myślę, że większość dzieci napychała się dziwnymi rzeczami,
            mój mąż jadł węgiel i wapno, ja piłam wodę z kałuży (fakt, to chyba zdrowsze
            niż proszek), a w przedszkolu miałam dwóch braci, którzy ogryzali sobie guziki
            od mankietów wink
            Jakie to szczęście, że kret do rur jest w takim specjalnie siłowo zamykanym
            pojemniku smile
            Trzymaj się i pilnuj żarłokow.
            • odalie Re: Niejadalne smakołyki 13.06.03, 14:28
              Ja zjadłam element elektroniczny, chyba diodę, zawierający german. Doskonale
              pamiętam, że wcale nie chciałam - ja się tylko _bawiłam_ że to cukierek. Miałam
              jakieś trzy latka.

              Skończyło się na szpitalu, gdzie pompowali mi w żyły zawrotne ilości płynów i
              kazali co godzinę sisiać do nocniczka. Pamiętam kroplówki i nocniczek. Z tego
              co mówiła mi mama, groziło to uszkodzeniem nerek, ale chyba dioda raczyła wyjść
              ze mnie w całości.
        • ehhermiona Re: Niejadalne smakołyki 14.06.03, 00:09
          Dzieci, dzieci, przecież Reszka jest.... no, lekarzem smile))))) Znaczy się zawsze
          zdąży dzieciom jakąś odtrutkę przyrządzićsmile))))))))))
    • reszka2 Re: Niejadalne smakołyki 13.06.03, 21:54
      No pewno że koloryzacja, brawo dla tych co się poznali.
      Mój synek niekoniecznie je garściami proszek, ale np. ostatnio przy
      przygotowywaniu prania troche mi się wysypało na podłogę, a on lizał to
      świństwo prosto z ziemi. Nie zaszkodziło mu, chyba ma wytrenowane enzymy
      rozkładające ten proszek, więc w wieku szkolnym szachrajstwa przed klasówką nie
      wchodzą w rachubę, będzie musiał wymyslić cos innego, a będzie mu trudno, bo
      jestem lekarzem. Resztki GW pożarte jak podejrzewałam przez córeczke znalazły
      się po dywanem, i twórczo uzupełniły układankę.
      Proszek do prania spoczywa na swoim miejscu, tj.na trzeciej półce od góry w
      szafie zamykanej na skomplikowany zamek (co nie jest żadna przeszkodą dla
      wścibskiego trzylatka). A ja pędzę przyrządzić smakowite ciasteczka z proszku
      IXI podlane sosikiem z Ludwika.
      Pa, kochane.
      • ekachna Re: Niejadalne smakołyki 13.06.03, 22:06
        Pamiętam, że jadłam kredę, pisek z piaskownicy i uwielbiałam podkradać w
        przedszkolu figurki z masy solnej. Pyszne były!
        Moja córka jest bardziej obrzydliwa: kiedy miała roczek zjadła muchę ( a fuuu )
        a zimą, w wieku 18 miesięcy uklękła na chodniku by spróbować rozdeptanej,
        wyplutej przez kogoś, gumy do żucia...
      • umasumak Re: Niejadalne smakołyki 13.06.03, 22:10
        Hejhej! A mój kuzyn gdy miał 3 lata, wcinał bańki z choinki jak tylko nikt nie
        widział. I żyje. Ale nie polecam mamom podawania tego smkołyku dzieciom na
        podwieczorek wink)
    • ania_rosa Re: Niejadalne smakołyki 13.06.03, 23:48
      hej
      ja byłam amatorką kremu do golenia i papieru toaletowego. Został mi nawet
      brzydki nawyk- do dziś zjadam książki. Tzn podczas lektury obgryzam im rogi. Na
      zwracaną mi uwage odpowiadam zawsze, ze mam zwyczaj dogłębnie przyswajać
      wiedzę. Daje mi to tez genialne rozeznanie w popularności moich niegdysiejszych
      lektur: "muminki" mają obgryzione WSZYSTKIE rogi, "Pippi Langstrumpf" połowę,
      a "kubuś Puchatek" tylko jedną- widac nie wciągnął mnie.
      Gryzłam też szklanki, ale wypluwałam wink
      Z takich ciekawszych to też mydło- miało wspaniały perfumowo mdlący posmaczek.
      A mrówki smakują kwaśno.
      Rosa
      ps. To nie prowokacja, ja naprawdę jestem wszytskożerna.
      • alexk-ignacy Re: Niejadalne smakołyki 14.06.03, 11:02
        ania_rosa napisała:


        > Gryzłam też szklanki, ale wypluwałam wink

        Też gryzłam szklanki :0)
        Kiedyś do rozpaczy doprowadziłam znajomą rodziców, która odebrała mnie z
        przedszkola i podała w domu herbatkę w szklance big_grinDD. Pół szklanki było w mojej
        buzi big_grin.
        Oczywiście kazali mi wypluwać, ale może kiedyś coś połknęłam?? kto wie...

        A w podstawówce na ZPT zdarzało nam się objadać klejem UHU...
        • awetom Re: Niejadalne smakołyki 16.06.03, 15:43
          Moja siostra wyżerała psu z miski, a kiedyś wcięła jajecznicę z pokrzywami
          którą mama przygotowała dla malutkich kaczuszek i nie byłoby w tym nic
          dziwnego gdyby nie to, ze miała już 17 latek i...nienawidziła jajecznicy
          ewa
    • joaz Re: Niejadalne smakołyki 16.06.03, 16:01
      Moja Zosia mając 16 miesięcy zjadła ze samkiem 2 ślimaczki, które parę minut
      wcześniej jej pokazałam. Z buzi udało mi się wygrzebać tylko resztki skorupek.
      joanna
    • agusiah Re: Niejadalne smakołyki 17.06.03, 13:11
      Mialam kilka lat, gdy polknelam mala metalowa kulke z lożyska (z kola od roweru). Nie przyznalam sie mamie, co sie stalo, tylko zapytalam ja, czy GDYBYM polknela taka oto kuleczke, to czy ta kuleczka by wybuchla.

      No i moja madra matka, nie domyslajac sie powodow pytania i zapewne pragnac ustrzec dziecko przed takim smakolykiem, odpowiedziala, ze owszem - wybuchlaby.

      Sluchajcie, to byla najgorsza noc w moim zyciu. Caly czas czekalam na wybuch i nieunikniona smierc. Do tego kulilam sie pod sciana, zeby w razie eksplozji nie poranic odlamkami spiacej mamy. Do dzis jej pamietam ta bezmyslna odpowiedz i mam ciarki na plecach jak to sobie przypomne.

      A swoja droga - korzysc z tego taka, ze nie strasze swojego dziecka wymyslonymi zagrozeniami. Swoja droga, co ze mnie bylo za dziecko, ze wolalam umierac cala noc niz przyznac sie matce do polkniecia kuleczki....

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka