pierwszy raz chcę poradzić sie na forum, choć często sobie
podczytuję z zainteresowaniem. mam problem i już sama nie wiem, kto
tu ma rację. otóż co roku wigilia odbywa sie u mnie, a to z tej
racji, że mam z całej rodzinki najlepsze warunki mieszkaniowe, tzn.
dom z dużym salonem. oczywiście przyjęcie jest składkowe, ale same
wiecie, jak to jest - i tak gospodyni ma najwięcej roboty przy
garach, i sprzątania potem też, każdy wychodzi i wraca sobie do
super wysprzątanego domku, a u mnie syf, naczynia, papiery po
prezentach, pudła, śmieci - jednym słowem sajgon
chciałabym sobie jakoś w tym roku życie uprościć i pomyślałam, że
może by choć z tego gotowania sie wymiksować i zatrudnić firme
kateringową? tym bardziej, że byłaby to metoda, żeby raz zjeść coś
choć trochę innego, tzn. wigilijnego, ale inaczej przyrządzonego.
tym bardziej, że teściowa i szwagierka gotować to tak nie bardzo
potrafią i ich potrawy na ogół są...hmmmm...takie sobie
w sumie na wigilii mamy na ogół 4 rodziny, pomyślałam sobie, że
jakby się złożyć na koszty - to wcale by tak drogo nie wyszło,
przywieżliby jedzonko, może nawet obsłużyli, a potem zabrali
wszystie te brudne naczynia...ech rozmarzyłam się...
ale niestety, rodzina oburzona!!! i zbulwersowana i w
ogóle...odebrali to jako odmowę urządzenia wigilii, jest obraza
majestatu i zapowiedź, że jak tak, to niech każdy zostanie u siebie.
tym sposobem wyszłam na jednostkę antyrodzinną, szargającą na
dodatek świętości

((
proszę, wypowiedzcie się, czy mój pomysł jest rzeczywiście taki
bulwersujący?