Dodaj do ulubionych

Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I

22.08.08, 09:24
Pytałyście mnie jakie wnioski wyciągnąłem z Wątku "Wspaniały dzień...". Ok.

Na początek podziękowania. Dzięki Wam dziewczyny, zrozumiałem jak wielkie
popełniłem błędy. Zamiast o tym żeby było dobrze rodzinie, myślałem bardziej o
tym żeby było dobrze żonie. Co gorsza tym samym robiłem jej krzywdę żyjąc w
przekonaniu, że daję jej radość.

Chodzi o to, że starałem się zapewnić żonie wszystko co tylko było możliwe, a
nawet sam wymyślałem dla niej rzeczy, które napędzały tę spiralę. Taki
przykład. Na wiosnę przyniosłem jej z pracy laptopa. Powiedziała, że nie jest
jej potrzebny. Powiedziałem (zgodnie z prawdą), że i tak musiałem go kupić
więc lepiej żeby sobie z niego korzystała, po co ma się kurzyć w kartonie. Co,
oczywiste żona laptopa polubiła. Niestety okoliczności wymusiły potrzebę jego
sprzedaży. Ile ja się potem nasłuchałem o tym, że jej tego laptopa sprzedałem,
łącznie z ostatnim tekstem, że z tego powodu, że jej tego laptopa nie
załatwiłem skasowała moje zdjęcia.
Podobnie wygląda sprawa z pieniędzmi. Oczywiście ciągle jest ich mało. Żona
nawet twierdzi że w ogóle nie ma swoich pieniędzy. Oczywiście zawsze starcza
jej na opłacenie swoich zajęć, warsztatów, strojów, wyposażenia, paliwa do
samochodu, kosmetyczki i masaży. Ja nie mam karty do firmowego konta, ona ma i
jedynym ograniczeniem jest to że nie zawsze na tym koncie coś jest.
Niestety dopiero teraz zrozumiałem, że to wszystko zwyczajnie nie daje jej
satysfakcji, prawdopodobnie dlatego, że nie ma poczucia że sama sobie to
zawdzięcza. Doszło do procesów znanych z socjalizmu. Potrzeby ludzkie są
nieograniczone i nie ma możliwości by je wszystkie zaspokoić.

I tu nie chodzi tylko o pieniądze. Wcześniej gdy nie mieliśmy dwóch samochodów
zrywałem się wcześniej z firmy by mogła pojechać na swoje zajęcia. Raz czy dwa
w przeciągu roku nie dałem rady dojechać i dowiedziałem się że zrobiłem to
celowo, jej na złość.

Oczywiście ja nie jestem idealnym mężem, ani moja żona najgorszą żoną. Jak
pisałem wcześniej sypię głowę popiołem i przyznaję się do błędów.

Pomysł na przyszłość mam taki by:
1 zrezygnować z części klientów, rozwijania firmy i ograniczyć mocno czas
pracy do 5-6 godzin. Pracować będę wtedy gdy dzieci będą w szkole/przedszkolu.
Potem będę zajmował się dziećmi do tej 17-18 tej.

2 Zatrudnię Panią do pomocy. Do posprzątania w domu, do ugotowania obiadu, a
zaoszczędzone pieniądze będę odkładał na wkład do kredytu na dom. Z moich
szacunków wynika, że już za jakieś 3 lata uzbiera się wystarczająca kwota.

3 Żona uzyskuje całkowitą swobodę w zakresie swoich działań. Zakładam jednak,
że po tej 17-18 będzie mogła pobyć z dziećmi na te 2-3 godziny. Oczywiście
jeśli będzie chciała dłużej być z dziećmi to też dobrze, nie mam zamiaru nic
jej narzucać. W każdym razie będzie mogła iść do pracy na cały etat, na pół,
czy ćwierć, chodzić do koleżanek, rozwijać swoje pasje w proporcjach jakie
sobie tylko sama ułoży. Oczywiście nie musi zarobionych pieniędzy dokładać do
utrzymania domu, a lodówki przed nią też zamykał nie będę.

No i czekam teraz na Wasze opinie.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:32
      Bosz jaki łaskawca z ciebie....
      • szara.sowa Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:34
        Sądzisz, że to zły plan? Coś powinienem zmienić? Chętnie posłucham konkretnej
        krytyki.
        BTW. Dobrze, że zwróciłyście mi uwagę na możliwość wypalenia się po dłuższym
        czasie. Stąd ten pomysł z Panią do pomocy i wolnych wieczorów dla mnie.
        • iwles Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:39

          to jest znowu tylko TWÓJ plan !

          Czy może razem z żoną go ustaliłeś, po długiej rozmowie ?

          a co będzie jeśli zona nie zaakceptuje go w pełni ? Jak zareagujesz ?


          Jakoś nie widzę tutaj, że Ty w żonie widzisz drugiego czowieka,
          partnera... masz plan, w twoim mniemaniu cudowny, teraz tylko zona
          musi się do niego dostosować ;/
    • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:36
      Nie wiciągnąłeś wniosków żadnych-gdybyś je miał to byś porozmawiał z
      żoną a nie pisał na forum.
      • gryzelda71 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:38
        Nie zartuj,po co z żona rozmawiać.Ma być jak pan wymyślił i już.
        • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:40
          No właśnie-ON WYMYŚLIŁ-tylko zapomniał,że małżestwo to jest zespół,
          gdzie się idzie w jedną stronę a nie każdy w swoją...A na dodatek
          jest taki dumny.
        • bellisprimum Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:41
          no już chciałam pisać czy to co konsultuje tutaj skonsultował z żoną
          proponuję zrobić w formie pisemnej, przy użyciu słownika z dokładnym
          zdefiniowaniem niektórych pojęć...
    • twinmama76 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:44
      szara.sowa napisał:
      > Pomysł na przyszłość mam taki

      Litości!
      Po pierwsze primo - wolałabym przeczytać "pomysł na przyszłość MAMY
      taki"

      Po drugie primo - po cholerę wypisujesz to na forum? POROZMAWIAJ W
      REALU Z ŻONĄ i w REALU rozwiązujcie swoje problemy.

      czy to naprawde takie trudne?
      • szara.sowa Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:52
        Ale chyba lepiej najpierw poradzić się gdzie indziej. Może wymyśliłem coś złego,
        na co żadna kobieta się nie zgodzi. Po co w tym wypadku zawracać głowę żonie.
        Jeszcze się zdenerwuje...
        • iwles Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:57

          !!!!!!
          i Ty z takim podejściem do życia jeszcze mówisz głośno, że wszystko,
          całe twoje życie było podporządkowane żonie? wszystko robiłeś dla
          JEJ dobra ???????

          Ty, który obrażasz się na żonę, bo nie chce Ci asystowac przy
          podklejaniu tapety ????????? rzucasz wszystko i mówisz, że masz to
          gdzieś ???? z myślą o dobrym samopoczuciu żony zapewne..... ;/


          rozwalsz mnie gościu .....
        • gryzelda71 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:59
          Wszystko źle wymyśliłeś.Bo nie myślałeś razem z żoną.
        • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:59
          Mój też kiedyś miał genialny plan i był z siebie dumny. Jak się w
          końcu przyznał z przeogromną dumą jak on wszystko zgrabnie pogodził-
          to najpierw zbladłam a potem było NIGDY SIĘ NA TO NIE
          ZGODZĘ!.Zapomniał biedak mnie zapytać o zdanie-po co skoro on jest
          tak mądry i inteligentny.
          Rada-nawet gdybyś uważał,ze masz cudowny plan-Twoja żona wcale nie
          musi mieć tego zdania-a co najważniejsze obiektywnie rzecz ujmując
          może mieć nawet rację- nie przewidziałeś tego niestety.
          • marina2 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 10:07
            nie podoba mi się,że nie chcesz rozwijać firmy to chore,frustrujące
            w dłuższym czasie.

            a reszta do omówienia z żoną,a nie na forum.naprawdę nie rozumiem
            czemu z nią o tym nie pogadasz "błąd komunikacji".ale to taka
            choroba naszych czasów.
    • margotka28 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 09:46
      ja tutaj czegoś nie rozumiem. Twoja żona nie pracuje a ty tak?
      Dzieci chodzą do przedszkola/szkoły tak? Żona spędza czas u
      fryzjerów/kosmetyczek/tancerzy tak?

      Ty za mało czasu spędzasz z dziećmi tak? Chciałbyś to zmienić tak?
      Jeśli na wszystkie pytania odpowiesz tak, to powiem ci jedno: twoja
      żona to leń, a ty jakiś cholerny planista. Nie rozumiem jaki cel
      przyświeca twojemu planowi. Co chcesz przez to osiągnąć?

      I dlaczego zwyczajnie nie porozmawiasz o tym z żoną?
    • chicarica Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 10:03
      Krótko mówiąc, stary, ty masz znacznie poważniejszy problem niż żona - ale nie
      podejmuję się tego problemu zdiagnozować, powinien to zrobić specjalista.
      • triss_merigold6 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 10:11
        Tak, ten problem to źle dobrane leki. Albo brak leków.
        • iwoniaw Nic dodać nic ująć 22.08.08, 11:12
          Jak rzadko się zgadzam z Triss bez żadnych zastrzeżeń, tak tym razem w pełni
          poprę - dobra terapia i leki to podstawa, potem można myśleć, co dalej.
    • ulkapolla Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 10:18
      szara.sowa napisał:

      >> Chodzi o to, że starałem się zapewnić żonie wszystko co tylko
      było możliwe, a
      > nawet sam wymyślałem dla niej rzeczy, które napędzały tę spiralę.
      Taki
      > przykład. Na wiosnę przyniosłem jej z pracy laptopa. Powiedziała,
      że nie jest
      > jej potrzebny. Powiedziałem (zgodnie z prawdą), że i tak musiałem
      go kupić
      > więc lepiej żeby sobie z niego korzystała, po co ma się kurzyć w
      kartonie. Co,
      > oczywiste żona laptopa polubiła. Niestety okoliczności wymusiły
      potrzebę jego
      > sprzedaży. Ile ja się potem nasłuchałem o tym, że jej tego laptopa
      sprzedałem,
      > łącznie z ostatnim tekstem, że z tego powodu, że jej tego laptopa
      nie
      > załatwiłem skasowała moje zdjęcia.
      > Podobnie wygląda sprawa z pieniędzmi. Oczywiście ciągle jest ich
      mało. Żona
      > nawet twierdzi że w ogóle nie ma swoich pieniędzy. Oczywiście
      zawsze starcza
      > jej na opłacenie swoich zajęć, warsztatów, strojów, wyposażenia,
      paliwa do
      > samochodu, kosmetyczki i masaży. Ja nie mam karty do firmowego
      konta, ona ma i
      > jedynym ograniczeniem jest to że nie zawsze na tym koncie coś jest.
      > Niestety dopiero teraz zrozumiałem, że to wszystko zwyczajnie nie
      daje jej
      > satysfakcji, prawdopodobnie dlatego, że nie ma poczucia że sama
      sobie to
      > zawdzięcza. Doszło do procesów znanych z socjalizmu. Potrzeby
      ludzkie są
      > nieograniczone i nie ma możliwości by je wszystkie zaspokoić.
      >


      Żałosny jesteś. Zamiast posłuchać żony próbowałeś uszczęśliwiać ją
      na siłę lepiej wiedząć co dla niej dobre. Zmusiłeś do używania
      laptopa a jak się przyzwyczaiła to go jej zabrałeś. Ma karte do
      pustego konta firmowego. Ty nie masz, no bo po co skoro tam nie ma
      pieniędzy. Mam wrażenie, że mógłbyś być pierwowzorem bohatera-
      psychopaty dla niejednego trillera.
    • zona_mi Terapia 22.08.08, 10:43
      nie widzę innego rozwiązania.
      Albo poddasz się terapii - najlepiej gdybyście oboje poddali się
      terapii rodzinnej, albo uwolnij żonę od siebie, egoistyczny, nadęty,
      nierozumiejący co to jest małżeństwo i WSPÓLNE życie, podejmowanie
      decyzji, facecie.
      Przestań planować i podejmować decyzję za nią, przestań jej
      dyktować, wydzielać pieniądze - skoro nie pracuje, to ty jej, jak
      rozumiem, dajesz?
      Przestań nią manipulować, zastraszać, wpędzać w poczucie winy i
      robić z siebie skrzywdzone biedactwo, które tak chce dobrze, a ta
      jędza nie docenia.
      Wcale jej się nie dziwię - na jej miejscu ze wszystkich sił
      usiłowałabym się wyrwać z takiego chorego związku, w którym mam
      tylko wykonywać polecenia, bo pańcio zaplanował inaczej i nie liczy
      się ze mną jak z człowiekiem, tylko maszynką do rodzenia i
      wychowywania dzieci, która na dodatek ma "się prezentować", stąd
      wspaniałomyślne finansowanie wypominanej tu po wielokroć kosmetyczki.

      Moim zdaniem bardzo potrzebujecie pomocy - razem lub osobno.
    • ania.silenter Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 11:00
      IMHO najtrafniej podsumowała sprawę Triss. Normalny człowiek nie wywleka
      intymnych małżeńskich spraw na forum zamiast porozmawiać z żoną. Ale żeby z nią
      porozmawiać/wysłuchać to trzeba przyznać, iż małżeństwo jest związkiem a żona
      równoprawnym partnerem, który ma taki sam głos w sprawach rodziny jak mąż. Całe
      szczęście, że mój mąż nie usiłuje mnie zmienić na swoje własne wyobrażenie bo
      już dawno bylibyśmy po rozwodzie.
    • mika_p Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 11:02
      Wytłumacz mi.

      1. rezygnujesz z części klientów i rozwijania firmy - pieniędzy będzie mniej
      2. zatrudnisz panią do prac domowych - pieniędzy będzie jeszcze mniej
      3. zaoszczędzone pieniądze przeznaczysz na nowy dom.

      Jakie zaoszczędzone pieniądze?

      I przypominam, że nie odpowiedziales mi na pytanie z porpzedniego wątku: kto w
      tych magicznych dniach z dziećmi gotował, prał i sprzątał.

      No i tak jak dziewczyny pisały wczesniej, tez bym chciała wiedziec, co żona na
      to. Bo może ona wolałaby miec wolne wieczory, a nie swobodę do 17, a potem kieracik?
      • desire.et W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 11:15
        jedyny wniosek, ktory mi sie nasuwa po przeczytaniu twoich wypocin
        to to, ze to, co napisales, to jeden wielki BELKOT. Idz, chlopie, do
        specjalisty i pozwol sobie pomoc. Gdyby moj maz tak mi planowal
        zycie, nie pytajac mnie o zdanie, to dawno wyladowalibysmy w
        wariatkowie..
        To, co tu usilujesz opisac, to jakis chory belkot egoisty..
        Sorki, ale cisnie mi sie cos gorszego na usta, ale nie bede
        pisac... sad(
      • babcia47 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:09
        do 17-tej to ona ma chyba w załozeniu pracować i uzupełniać utracone
        przez Pana i Władcę dochody..
      • szara.sowa Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 09:23
        Sprawa jest prosta.
        Odejdzie miesięcznie
        Utrzymanie drugiego samochodu minimum 2 tys.
        niania ok 400 zł
        ubezpieczenia żony ok 600 zł
        taniec, język ok 400 zł z kosztami dojazdu wyjazdami ekstra i akcesoriami.
        moje obiady na mieście ok 300zł (różnicy).
        Głęboko wierzę, że odejdą także słodycze w strasznych ilościach ok 300zł
        Razem ok 4 tys zł miesięcznie.
        Na Panią do pomocy wydam nie więcej jak ok 1000zł, więc ok 3 tys w domowym budżecie powinno co miesiąc zostać. Myślę, że więcej, ale wolę zaniżać szacunki oszczędności, a podwyższać szacunki wydatków.

        Jeśli chodzi o klientów. Rezygnacja z tych którzy i tak nie bardzo przynoszą zysk nie powinna zaważyć na zmniejszeniu dochodów.
        • wieczna-gosia Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 20:09
          ja bym ci moj drogi na takie dictum zalozyla sprawe o alimenty "na zone". I
          zawalczyla o to bym zaplacil koszta sadowe.

          To co piszesz jest skandaliczne- za "bunt na pokladzie" i niezadowolenie z
          dotychczasowego ukladu odcinasz ja od przyjemnosci i wolnosci, na ktore WAS
          stac. WAS- powtarzam- zapominasz moj drogi ze na razie macie wspolnote majatkowa
          i oszczednosci, ktore pragniesz poczynic sa oszczednosciami na zonie. Ach
          przepraszam obiadzik.... czyli dowalisz jej z najbardziej bolesnej finansowej
          strony- gratulujemy, gratulujemy. I ty sie zastanawiasz czy ona moze naprawde
          chce rozwodu? Jesli jest inteligentna- a oboje wiemy ze jest- to nie tylko
          powinna go chcec, ale powinna dobrze sie do niego przygotowac pod kazdym
          wzgledem. I powinna sie przygotowac na zapewne niezla walke- w koncu swojej
          wlasnosci nie wypuscisz z rak tak latwo.
    • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 11:24
      Przychylam się do wypowiedzi innych dziewczyn - idź chłopie do specjalisty.
      Nie proponuję nawet terapii rodzinnej, bo terapia rodzinna jest po to, aby
      ratować rodzinę, a po tym bełkocie z twojej strony to broń Panie Boże od
      kontynuowania z tobą jakichkolwiek relacji społecznych, w tym i rodziny.

      I przestań znowu bredzić jaki to wspaniałomyślny jesteś i jak to twoja rzekoma
      wspaniałomyślność zniszczyła wasz związek, bo się na pawia zbiera.
    • betty_julcia Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 11:29
      Wiesz, jedno jest pewne, masz zbyt dużo wolnego czasu na wymyslanie
      bzdur. Zajmij sie rodziną, dziecmi ( o ile je masz) bo z tego co
      wypisujesz wywnioskować można jedno - jesteś samotnym fantastą, bez
      rodziny, marnującym czas na forum, analizującym to co piszemy i
      wprowadzającym swoisty bełkot. Podchodzi pod problemy psychiczne???
      Przestań juz wymyślać długie elaboraty bo nudny juz jesteś.
    • rotera Re: powtórze się 22.08.08, 12:02
      >najbardziej wredna/zła/nieobliczlna kobieta to taka która czuje się
      niekochana... a reszte sam sobie wykombinuj>

      i jak widze nic nie wykombinowałeś
      plan o dupe potłuc bo jak mniemam nie o to chodzi

      mniemam też że doszło już do takiej sytuacji, że nie jesteś w stanie
      tak po prostu podejść do niej, wziąźć za ręke,
      powiedzieć 'pogubilismy się, choć pogadamy'

      ona pewnie tą ręke odtrąci i wcale się nie dziwie, ale zrozumiesz
      dopiero jak stracisz, a właściwie już straciłeś bo przecież żyjecie
      obok siebie.
    • ala67 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 12:14
      Podstawowa rzecz, której zrozumieć najwyraźniej nie potrafisz lub
      nie chcesz: dla swojej żony powinieneś być nie wspaniałomyślnym (w
      swoim przekonaniu) szefem, ale partnerem. Bo na tym polega zdrowy
      związek.
      Jeśli cos dotyczy Was dwojga, to powinno być zadecydowane przez
      oboje. I przez oboje zaakceptowane.

      A nade wszystko: szacunku, człowieku. Bo z twojego kpiącego,
      protekcjonalnego, pełnego wyższości tonu bije coś wprost przeciwnego.
    • paulina-1 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 12:37
      A może Twoja żona potrzebuje Ciebie a nie prezentów który jej dajesz.
      Wspólnie spędzone chwile są dużo lepsze niż laptop i inne drobiazgi.
      Porozmawiaj z nią o tym czego ona chce.
    • falka32 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 12:39
      Jedną rzecz sobie uświadomiłeś i to dobrze: że to, co robiłeś "dla żony" nie
      było dla żony, bo żona ma inne potrzeby i potrzeba życia na poziomie nie jest
      najważniejszą, skoro żyjąc na poziomie jest nieszczęśliwa.

      Ale teraz powtarzasz ten błąd - diagnozujesz od nowa potrzeby żony, na podstawie
      naszych wpisów i układasz plan, jak te - zdiagnozowane przez ciebie potrzeby -
      zaspokoić.

      Przy czym z naszych wpisów wynika jedno - nie masz pojęcia o potrzebach swojej
      żony, przez tyle lat nie miałeś pojęcia, ponieważ uważałeś, że je znasz.
      Usiłujesz je przetłumaczyć na swój język, na swoje kategorie potrzeb. Nie pytasz
      żony, czego ona pragnie i dlaczego jest sfrustrowana. Może nie chodzi wcale o
      kierat domowy? Może kierat domowy jest tylko dodatkowym czynnikiem,
      zwiększającym frustrację i odbierającym radość z życia? Już nie chce mi się
      trywializować, że może frustruje ją brak kontaktu z tobą i to, że jej nie chcesz
      słuchać, wpatrzony we własną wizję tego, czego powinna potrzebować. Ale to też
      nie jest od rzeczy, bo to taka klasyka gatunku. A może jest zupełnie inaczej?

      Ja, przeciwnie niż reszta, polecałabym mediacje rodzinne. Nie terapię, tylko
      skorzystanie z "tłumacza", który pomoże wam uporządkować i sformułować potrzeby
      i priorytety, zdejmie blokady komunikacyjne - i dopiero znając swoje potrzeby i
      niedobory naprawdę, możecie snuć plany, jak zmienić życie i jego organizację,
      żeby wam się obojgu dobrze żyło. W ułożeniu planu, który zadowoli wszystkich
      mediator też pomoże. Bo tak, to ty gadasz po węgiersku a żona po chińsku i oboje
      się wkurzacie, że to drugie nie rozumie, jak przecież jasno mówicie.
      • szara.sowa Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 09:26
        Ależ właśnie cały mój "plan" podporządkowany jest temu, by żona miała możliwość
        i swobodę w realizacji swoich celów i pragnień.
        • wieczna-gosia Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 16:28
          bo jak wiadomo "ja ci pokaze" to prawdziwie wspierajaca i partnerska postawa.
          • szara.sowa Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 19:44
            No więc pytam w takim razie czego moja żona oczekuje (bo ani "tak", ani "nie" na
            moją propozycję nie uzyskałem). Żona mówi, że "nie wie". Pytam, czy może ona ma
            jakiś plan, jakieś propozycje. Powiedziała, że tak - rozwód. No, niby miałem
            poprzez śmiech zrozumieć, że to żart, ale czy na pewno? O rozwodzie słyszę od
            niej od lat. Może jednak na prawdę tego chce?
            Gosiu, Twój poprzedni wpis w tym wątku był jednym z nielicznych do rzeczy.
            Odnośnie postawionych pytań. Ja znam na nie odpowiedzi, niestety wydaje mi się
            też że znam odpowiedzi także mojej żony i nie wiem co smutniejsze.
            • wieczna-gosia Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 20:01
              > No więc pytam w takim razie czego moja żona oczekuje (bo ani "tak", ani "nie" n
              > a
              > moją propozycję nie uzyskałem). Żona mówi, że "nie wie".
              wolno jej.

              Powiedziała, że tak - rozwód. No, niby miałem
              > poprzez śmiech zrozumieć, że to żart, ale czy na pewno? O rozwodzie słyszę od
              > niej od lat. Może jednak na prawdę tego chce?

              dla mnie to prosty sygnal, ze ani zwiazku w obecnym jego ksztalcie ani waszych
              relacji poza zwiazkowych czyli kasy, stosunku do roznych rzeczy nie potrafi
              zaakceptowac w obecnym ksztalcie. Jak se ciebie czytam, to podziwiam zaprawde ze
              tyle lat wytrzymala bo to wyglada na niezly oboz treningowy.

              gratulije ze znasz odpowiedzi- sek w tym ze odpowiedzi zawsze mozna zmienic. To
              zalezy jak bardzo sie tego pragnie. Dla mie to co proponujesz jest proba sil w
              temacie. Powstaje pytanie co ty zrobisz jak zonie wyjdzie. Bo co zrobisz jak jej
              nie wyjdzie to ja jestem w stanie przewidziec- za morde na smycz i spokoj i
              cieszymy sie ze nie wyszlo, zgodnie z zalozeniem. Bez twojego emocjonalneg
              wsparcia- nie tylko organizacyjnego- jest duza szansa ze nie wyjdzie-
              rozkrecales dzialalnosc, wiesz ze wazne jest wsparcie, te wszystkie "nie martw
              sie" "poradzisz sobie" itd. Co Zrobisz jak wyjdzie? bo przy takim ukladzie jaki
              jej zaproponowales, ukladzie typu proby sil- dla mnie oczywisty bylby rozwod. Na
              razie ona nie ma srodkow. Ale je bedzie miala. I co- jak jej wyjdzie zaczniesz
              ja nagle szanowac i doceniac? Jak zacznie zarabiac tyle co ty albo tyle by moc
              sie utrzymac?
              Stary smiech pusty mnie ogarnia. Twoj uklad to jest odsuniecie emocjnalne na
              odleglosc ramoenia i po mojemy- jest to uklad ktory czlowiek jest w stanie
              zaakceptowac tymczasowo- do czasu az sie pozbiera. A potem trzeba wypieprzac
              gdzie pieprz rosnie.

              Powyciagaj jeszcze raz te wnioski.

              Poza tym- ja nie lubie jak sie ze mnie kretynke robi- powtarzam ci jeszcze raz.
              Albo wyjasnisz sytuacje albo ja ja wyjasnie bo nie bede przeciez z toba
              rozmawiala udajac ze nie wiem o czym mowa. no to jak bedzie panie szary?
              • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 21:41
                >Poza tym- ja nie lubie jak sie ze mnie kretynke robi- powtarzam ci >jeszcze
                raz. Albo wyjasnisz sytuacje albo ja ja wyjasnie bo nie bede >przeciez z toba
                rozmawiala udajac ze nie wiem o czym mowa. no to jak >bedzie panie szary?

                O - zaciekawiłaś mnie Gosiu smile
                Czyżby istniały jakieś aspekty sytuacji, o których szanowny autor celowo nie
                wspomina, gdyż są dla niego niewygodne, a za to rzucają zupełnie inne światło na
                problem? ;P
                • kocianna Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 22:50
                  Hmmm. Jak rozwód, to może www.spotkaniamalzenskie.pl Tam w jakowyś cudowny
                  sposob uczą ludzi rozmawiac ze sobą... I wydostawac sie z glebokich kryzysów.
                  • szara.sowa Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 25.08.08, 10:32
                    Zaproponowałem żonie udział w takim spotkaniu, ale się nie zgodziła.
    • marghe_72 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 12:45
      wniosek jest jeden - nie umiesz / nie chcesz wyciągać wniosków..
      • chicarica Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 12:59
        Wniosek jest jeden - ten pan ma nieźle nagrzmocone pod deklem. Jakbym miała
        takiego starego, to bym go biła wink Co za pawian...
    • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 13:14
      > No i czekam teraz na Wasze opinie.

      Rzeczywiście z żoną porozmawiaj.

      I nie bierz do siebie tego, że dziewczyny każą Ci zamiast pisać na forum, iść
      pogadać z żoną.

      Ja wiem, że czasem lepiej obgadać z kimś innym niż zainteresowanym swoje własne
      pomysły, przed przedstawieniem ich zainteresowanemu. Dziewczyny tego chyba nie
      rozumieją.

      Tak, czy siak, czekam niecierpliwie na informacje, jak zareagowała żona. smile
      • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 13:24
        Rozumieją- tylko jak można pochwalać,ze mąż ułożył żonie plan dnia?
        Kiedy może wyjść a kiedy nie?A Ty byś się człowieku zgodził, jak by
        żona powidziała:od dziś masz od 16-do 18 wolne w środy, a ja od 19-
        21, skoro o 20 byłby Twój ulubiony mecz w telewizji?Rozumiesz już-to
        że by ona myślała,że jest wielce wspaniałomyślna -nie byłoby tak w
        istocie, skoro nie mógłbyś sobie odpocząć oglądając np.wymieniony
        mecz. To przykład był oczywiście. U mnie w domu to ja lubę mecze-
        mój ukochany-zwylke nie ogląda i nie zamierza.
        • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 13:26
          Reasumując te pomysły mają być odpowiednie jedynie dla niego i żony
          a nie dla reszty-co z tego,ze Ty powiesz,że super pomysł skoro nie
          Ty będziesz taki plan realizował?
          • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 13:42
            > Reasumując te pomysły mają być odpowiednie jedynie dla niego i żony
            > a nie dla reszty-co z tego,ze Ty powiesz,że super pomysł skoro nie
            > Ty będziesz taki plan realizował?

            Właśnie zasięgnięcie opinii osób trzecich pozwala spojrzeć na własny "pomysł /
            plan" z obiektywnego punktu widzenia. Czy to zły pomysł, że wątkotwórca przed
            podjęciem dyskusji z żoną chce dowiedzieć się, co ona może o tym sądzić?

            W mojej opinii lepiej wiedzieć, że któryś punkt planu to kompletna głupota ZANIM
            się go zaproponuje żonie... smile
            • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 13:46
              Włąśnie- niekoniecznie. To co ja lubię i jakie mam potrzeby-moja
              najlepsza koleżanka ma inne- ona mówi:to się jej spodoba i będzie
              zadowolona, a ja na to samo-nie żartuj chłopie.Są sprawy, o których
              się nie rozmawia z koleżankami np. i one nie mają prawa o niektórych
              osobistych sprawach wiedzieć. Już jaśniej nie mogę.
              • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:00
                Nie musisz jaśniej. Po prostu nie rozumiesz zamiaru wątkotwórcy.
                • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:02
                  Rozumiem-wg mnie plan nie jest dobry-moim osobistym zdaniem i nie ma
                  szans zaakceptowania przez żonę autora. Teraz ok?
                  • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:08
                    Co więcej- nie zachowuję się tak zwykle, a już z pewnością nie w
                    stosunku do partnera-ale po takim planie, gdyby mi zaprezentował-
                    zostałby natychmiast wyśmiany-wystarczy?
                    • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:14
                      > ale po takim planie, gdyby mi zaprezentował-
                      zostałby natychmiast wyśmiany-wystarczy?

                      Ja bym nie wyśmiała - powiedziałabym tylko, że planowanie życia przez kogoś
                      innego jest dla mnie uwłaczające i godzi w moją niezależność jako człowieka,
                      poza tym stawia mnie na pozycji niższej w stosunku do planisty tongue_out

                      Po czym bym wyśmiała tongue_outtongue_out
                      • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:17
                        Przepraszam Kotula-też bym przed wyśmianiem powiedziała, co myślę bo
                        bym nie przemilczała z pewnością smile
            • iwles Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 13:49

              Ale nie chodzi o to, w którym miejscu nalezy pooprawić plan. Cbodzi
              o to, że takiego planu w ogóle być nie powinno !
              Że sam fakt układania planu dla rodziny, zony - jest beznadziejnym
              pomysłem !

              Mojej koleżanki mąż też kiedyś zrobił podobny plan. Dla dzieci
              (kiedy co maja robić). Żona skwitowała to tylko jednym pytaniem:
              - a o której mogą pierdnąć ?
              • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 13:53
                Próbuję powiedzieć to samo-ale albo obaj panowie są planem
                zachwyceni,albo nie wierzą,że żona autora używa mózgu do myślenia-a
                to już przesada jest. Tudzież nie wierzą,że sami wykazują się
                logicznym myśleniem.
              • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:12
                No więc ok. Pan sowa zapytał: co o tym sądzicie.
                Odpowiedź 1: ja sądzę, że plan jest do niczego, trzeba poprawić pkt 3
                Odpowiedź 2: tak, trzeba poprawić, ale punkt 2, pkt. 3 jest ok
                Odpowiedź 3: ja sądzę, że planu w ogóle nie powinno być
                Odpowiedź 4: plan jest rewelacyjny! ja byłabym zachwycona
                Odpowiedź 5: myślę, że przy niewielkich zmianach bym zaakceptowała

                Otóż właśnie to o tym sądzimy.
                Niestety - żadna z osób 1,2,3,4,5 nie jest żoną pana sowy i nie siedzi w głowie pana sowy.
                JEDYNĄ metodą weryfikacji planu jest przedstawienie go żonie i prośba o opinię. Przy czym żona może: zaakceptować plan, zaakceptować go ze zmianami, odrzucić go i sporządzić swój, może również zanegować sam pomysł zaplanowania jej życia przez kogoś innego jako uwłaczający jej godności. Ale tylko ona jest w stanie to zrobić - zasięganie opinii na forum jest kompletną pomyłką.

                Czego zdaje sie obaj panowie nie są w stanie pojać.
                • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:47
                  > JEDYNĄ metodą weryfikacji planu jest przedstawienie go żonie i
                  > prośba o opinię. (...) Ale tylko ona jest w stanie t
                  > o zrobić - zasięganie opinii na forum jest kompletną pomyłką.
                  >
                  > Czego zdaje sie obaj panowie nie są w stanie pojać.

                  Właśnie nie.

                  Dzięki zasięgnięciu opinii na forum wątkotwórca dowiedział się, czego może
                  spodziewać się od żony po przedstawieniu planu. Na przykład tego, że zostanie
                  zapytany, kiedy wolno jej pierdnąć.
                  Generalnie dowiedział się, że jego plan jest nic nie wart.

                  I dzięki temu może już wiedzieć, że nie należy do żony z takim czymś wychodzić.

                  Ergo
                  • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:57
                    > Ergo
                    • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:01
                      > Pan nie dał sobie szansy spróbować.

                      Zależy, jak wątkotwórca zamierza zacząć dyskusję z żoną.

                      Jeśli: "słuchaj, wymyśliłem coś takiego, że nasz plan dnia mógłby wyglądać tak
                      [...], co o tym myślisz?", żadnej szansy nie straci.

                      Przecież to, że wątkotwórca przychodzi tu po poradę, nie oznacza automatycznie,
                      że będzie próbować żonie narzucić swoje pomysły...
                      • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:13
                        krzysztof-lis napisał:

                        > > Pan nie dał sobie szansy spróbować.
                        > Zależy, jak wątkotwórca zamierza zacząć dyskusję z żoną.
                        > Jeśli: "słuchaj, wymyśliłem coś takiego, że nasz plan dnia mógłby wyglądać tak
                        [...], co o tym myślisz?", żadnej szansy nie straci.
                        > Przecież to, że wątkotwórca przychodzi tu po poradę, nie oznacza
                        automatycznie, że będzie próbować żonie narzucić swoje pomysły...

                        Masz rację.
                        W takim razie pytanie do pana-sowy.
                        Przychodzisz do żony z planem i mówisz tak, jak powiedział Krzysztof.
                        Żona na to mówi "absolutnie się na to nie zgadzam, czuję się upokorzona i
                        poniżona takim planem, nie chcę, abyś decydował za mnie o wszystkim".
                        I...? Twoja reakcja?


                        Problem jest w komunikacji.
                        Zamiast usiąść razem z żoną i wspólnie określić, co leży w związku, jakie
                        wymagania obu stron nie są spełniane i co powoduje frustrację, pan sowa szuka
                        rozwiązań na podstawie tego, co on uznał że leży w związku i na podstawie jego
                        przypuszczeń na temat tego, co przeszkadza żonie. To tak, jakby próbował
                        rozwiązać równanie matematyczne nie mając połowy danych, a pozostałe dane są błędne.
                        • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:32
                          > Zamiast usiąść razem z żoną i wspólnie określić, co leży w związku,
                          > jakie wymagania obu stron nie są spełniane i co powoduje frustrację,
                          > pan sowa szuka rozwiązań na podstawie tego, co on uznał że leży w
                          > związku i na podstawie jego przypuszczeń na temat tego, co
                          > przeszkadza żonie.

                          Myślę, że to nie jest ZAMIAST tylko ZANIM. A to, że szuka rozwiązań i wymyślone
                          przez siebie poddaje pod krytykę, nie jest nic złego w mojej opinii.

                          • ib_k Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:40
                            krzysztof-lis napisał:
                            > Myślę, że to nie jest ZAMIAST tylko ZANIM. A to, że szuka
                            rozwiązań i wymyślone
                            > przez siebie poddaje pod krytykę, nie jest nic złego w mojej
                            opinii.

                            w mojej też nic złego, ale poczekajmy na Sowę wróci z pracy to
                            pogadamy,
                            na razie, jakby coś do mnie to potem proszę bo się odlogowuję.
                            Pa
                            • babcia47 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:41
                              wczoraj jakoś mu nie przeszkadzało w pisaniu to, że siedział w
                              pracy..może ktos go dzis zastąpił w komentowaniu? smile)
                            • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:42
                              Potem to ja raczej w niedzielę wieczorem. wink
                            • szara.sowa Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 09:34
                              Pan Sowa nie był w pracy. Spędził kolejny cudowny dzień z dziećmi. Pani Sowa
                              stwierdziła, że zasadniczo to ona ma podobne pomysły. Planu póki co nie
                              akceptuje (w sensie takim, że musi się zastanowić). Jest zła, czy może
                              rozżalona, że tego rodzaju wnioski Pan Sowa ma teraz w głębokim kryzysie
                              związku, a nie np rok temu. Pan Sowa też żałuje.
                              • triss_merigold6 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 13:54
                                Powinieneś pełzać za żoną całując ślady jej stóp.
                          • babcia47 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:40
                            w sumie to masz rację..bo wiele kobiałek konsultuje swoje pomysły na
                            forum ZANIM wprowadzi je w zycie..kto pyta nie błądzi..no i Sowa
                            dowiedział sie, że nie tędy droga..plan się układa wspólnie a nie
                            dla kogoś
                          • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:45
                            > Myślę, że to nie jest ZAMIAST tylko ZANIM. A to, że szuka rozwiązań > i
                            wymyślone przez siebie poddaje pod krytykę, nie jest nic złego w > mojej opinii.

                            Złego nie ma nic - jak mówisz.

                            W szukaniu rozwiązań generalnie nie ma nic złego, natomiast szukanie rozwiązań
                            nie mając kompletnych danych to imho kolejna strata czasu i energii; dodatkowo
                            niezaakceptowanie takiego rozwiązania przez drugą osobę może budzić słuszną,
                            choć niezamierzoną frustrację i zdenerwowanie - "ja poświęciłem tyle czasu i
                            wysiłku na analizowanie, wymyślanie, dopasowywanie, a jej się nie podoba!".

                            Żeby uniknąć tej frustracji nie można tworzyć gotowych rozwiązań, czy planów
                            rozwiązań. Trzeba określić wymagania, priorytety, cele, odczucia - każda strona
                            we własnym zakresie. I z takim fundamentem należy wypracowywać plan - WSPÓLNIE.
                  • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:59
                    Skoro Pan Sowa ułożył cały plan sam(po wcześniejszym wszechwiedzącym
                    wątku to wnioskuję)-to bez pytania na forum powinien wiedzieć 99%
                    będzie NIE.
            • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 13:50
              Zapytaj się na forum np. jaki kolor bielizny kupić żonie- wszyscy
              powiedzą biały będzie ok. Ty kupujesz- przynosisz- oczekujesz
              pochwały a ona: zawsze tylko białe i białe-trzeba było kupić coś
              ciekawgo wreszcie...Dlatego o to pyta się wyłącznie żonę a nie
              obcych.
              • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:45
                > Zapytaj się na forum np. jaki kolor bielizny kupić żonie- wszyscy
                > powiedzą biały będzie ok. Ty kupujesz- przynosisz- oczekujesz
                > pochwały a ona: zawsze tylko białe i białe-trzeba było kupić coś
                > ciekawgo wreszcie...

                To nie tak.

                Pytam na forum, potem pytam żonę: "jaką Ci bieliznę kupić? białą?".
                • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:48
                  > Pytam na forum, potem pytam żonę: "jaką Ci bieliznę kupić? białą?".

                  A żona odpowiada "Czarną".
                  Identycznej odpowiedzi udzieliłaby na pytanie zadane bez konsultacji z forum
                  czyli "jaką ci bieliznę kupić?".
                  Dla mnie strata czasu i energii.
                  • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:52
                    > Identycznej odpowiedzi udzieliłaby na pytanie zadane bez konsultacji
                    > z forum czyli "jaką ci bieliznę kupić?".
                    > Dla mnie strata czasu i energii.

                    W takim nieskomplikowanym przypadku rzeczywiście.
                  • joxanna Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:10
                    Ja tu widzę jeszcze jedną kwestię:

                    Z poprzedniego wątku wynikało, że żona może być raczej znerwicowana, albo w
                    lekkiej depresji. Po 8 latach w domu z dziećmi (jak rozumiem) nawet święty
                    mógłby zwariować. Może mieć obniżone poczucie własnej wartości, może czuć się
                    zagubiona, może nie umieć dokonać wyboru, albo wskazać czego naprawdę chce. Nie
                    dlatego, że jest głupia. Po prostu może być w takiej fazie. W kółko ta sama
                    rutyna. W kółko te same obowiązki.

                    Nie wiem, co zrobić, ale jeśli tak jest to nie chyba nie ma co wymuszać na niej
                    dużych decyzji. Jest super czas - dzieci duże, codziennie zdeponowane w różnych
                    placówkach. Myślę, że dobry pomysł to wciąganie żony w sprawy firmy. Powolutku.
                    Najpierw niech sobie zagospodaruje 2 godziny dziennie. A potem powoli, jak
                    nabierze pewności, jak będzie w stanie przestawić się na inną rutynę (m.in.
                    zgodzić się, że buty mogą mieć różne miejsce), zdecyduje, czy chce pracować w
                    firmie rodzinnej, czy w zupełnie innym miejscu, czy też dalej zajmować się
                    domem. Ale to będzie nowa decyzja, podjęta nie w desperacji, tylko świadomie i
                    spokojnie.

                    W dodatku to czym żona się zajmie (praca vs dom) to jest WSPóLNA decyzja. Ani
                    tylko twoja, ani tylko jej. Macie wspólny dom póki co i oboje o niego dbacie.
                    Czy to partnersko, czy podzieliwszy sie obowiązkami.
            • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:19
              > W mojej opinii lepiej wiedzieć, że któryś punkt planu to kompletna
              > głupota ZANIM się go zaproponuje żonie... smile

              Krzysiu, i to jest kluczowa kwestia - to, co dla 99% osób jest głupotą, dla
              jednej może być super pasującym sposobem na życie.
              Co z tego, że mi 50 osób powie, że te buty są brzydkie i nie warto ich kupować,
              skoro mnie one właśnie się podobają?
              • ib_k Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:29
                Laski dajcie spokój, odnoszę wrażenie że rzeczywiście zwycięża w was
                jakaś opacznie rozumiana solidarność macicy!
                Większość wątków na forach społecznościowych dotyczy takich właśnie
                spraw, facet mógłby pójść do psychologa i z nim pogadać o swoich
                pomysłach na życie i małżeństwo, mógłby z kumplem na piwo ale wybrał
                nasze forum bo myślał że znajdzie tu największe spektrum bab z ich
                charakterkami,i zrozumie wreszcie o co chodzi jego żonie, a tu
                zonk...wszystkie walą w niego jak w bęben zamiast próbować
                wytłumaczyć co czuje jego baba. Wbrew pozorom nasze problemy nie są
                jedynie naszymi problemami. Zdecydowana większość z nas ma takie
                same problemy jak sąsiadka za ścianą z tego samego apartamentowca
                lub blokowiska...trochę empatii i zrozumienia.
                I nie przesadzajcie z tymi wyzwiskami
                • mama_kotula Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:34
                  > wszystkie walą w niego jak w bęben zamiast próbować
                  > wytłumaczyć co czuje jego baba

                  Ib_k, czytałaś poprzedni wątek?
                  Przez prawie 200 postów próbowano panu wyjaśnić, co może czuć jego żona.
                  Bezskutecznie - czego dowodzi ten wątek.
                  Głównie dlatego, że dawano panu do zrozumienia, że żona czuje się manipulowana,
                  ustawiana pod sznurek i nakłaniania do tańczenia jak mąż zagra. Pan zrozumiał,
                  po czym... wymyślił dla żony plan big_grin
                • purpurowa_komnata Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:36
                  Mnie o pustą solidarność z kimkolwiek podejrzewać nie możesz.100%
                  odpowiedzi było:obgadaj sprawę z żoną to tylko wy 2 wiecie jak wasze
                  życie ma wyglądać. Taka odpowiedź nie zadowoliła to były odpowiedzi
                  prosto z mostu. Takie same problemy nie oznaczają takiego samego
                  rozwiązania bo nie ma jedynie słusznych rozwiązań, są tylko
                  najlepsze w konkretnej sytuacji, dla konkretnych ludzi a nie dla
                  ogółu.
      • ib_k Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:01
        No to teraz może ja...z własnego doświadczenia
        Na początek pytania na które powinieneś odpowiedzieć sobie ty i
        twoja żona
        1. Podstawowe pytanie Czy kochasz żonę, czy wciąż jesteś nią
        zainteresowany jako kobietą, czy podnieca cię?
        2. Jak wam się układa współżycie seksualne? Czy jest dla ciebie
        satysfakcjonujące?
        3. Jeżeli na 1 odpowiedziałeś nie a na 2 fatalnie to najlepiej omów
        z żoną zasady separacji/rozwodu i sprawy dotyczące wychowania/
        utrzymywania dzieci, prawdopodobnie jesteś w tym domu tylko ze
        względu na dobro dzieci lub ze strachu przed pokazaniem wszystkim że
        poniosłeś porażkę
        4.Jeżeli na 1 odpowiedziałeś tak a na 2 dobrze, pomyśl dlaczego
        twoja żona jest sfrustrowana?
        Sowo, wyprowadź się na jakiś czas, powiedz żonie że musisz wszystko
        przemyśleć i ją poproś o to samo.
        Dajcie sobie chwilę czasu i odpoczynku od codzienności. Potem
        możecie porozmawiać o swoich odczuciach i przemyśleniach sami lub w
        obecności osoby trzeciej
        Myślę że, jakiekolwiek planowanie nie ma sensu, żona nie zaakceptuje
        twoich pomysłów ponieważ jest w niej za dużo złości do ciebie.
        Myślę że trochę zapomniałeś że rodzina i sprawy dostatku
        materialnego to nie wszystko, jesteś zmęczony dostarczaniem rodzinie
        dóbr wszelakich a zapomniałeś że mimo wszystko liczą się uczucia i
        zainteresowanie, dzieci cieszą się z nowych zabawek ale jak
        zauważyłeś były równie szczęśliwe gdy poświęciłeś im swój czas. Nie
        namawiam cię do porzucenia pracy, może trochę ją ogranicz. żona też
        potrzebuje "dopieszczenia" jestem pewna iż docenia to że zapewniasz
        jej bezpieczeństwo materialne ale jestem też pewna że traktujesz ją
        trochę jak dostarczyciela spokoju domowego, a ona chce
        poczuć się atrakcyjną kobietą dla ciebie a nie tylko "żoną " i matką
        3 dzieci. Stąd te jej poszukiwania poza domem, kursy
        samodoskonalenia, koleżanki. Być może podświadomie chce ci pokazać
        że żyje nie tylko dla domu i dzieci, że potrzebuje w pewnym sensie
        przeciąć pępowinę z codziennością. Myślę że tak naprawdę to ona nie
        wie czego chce, jest zadowolona że nie musi pracować i walczyć o byt
        a jednocześnie nieszczęśliwa bo jej świat skurczył się do rodziny.
        Jest to typowa sytuacja kobiet którym mąż zapewnia wygodne życie a
        nie mają pasji i dosyć pracowitości aby rozwijać jakieś swoje
        zainteresowania pozarodzinne. Niektóre kończą jak P.Kulczyk, w
        pewnym momencie wychodzą z domu i zaczynają coś robić (wolontariat,
        praca niezobowiązująca, mało płatna ale dająca jakąś tam
        satysfakcję) lub zasklepiają się w swoim lenistwie umysłowym i
        żalach że nic w życiu nie osiągnęły a "przecież tyle mogły zrobić,
        tylko ten mąż który ich nie rozumiał i dzieci wciąż mające jakieś
        problemy".

        W każdym razie jeżeli nie zaczniecie współdziałać w naprawie związku
        za chwilę nie będzie czego naprawiać. Jesteście już dosyć daleko od
        siebie, i być może powinniście przez jakiś czas przestać się widywać
        i zastanowić jak wyglądałoby wasze życie osobno.

        I tak jak napisał ktoś wcześniej , nie możesz oczekiwać wdzięczności
        za to że utrzymujesz rodzinę, nie jesteś szefem, w pewnym sensie
        jest to twój obowiązek względem rodziny tak jak obowiązkiem żony
        jest doglądanie domu i dzieci. Ale macie jeszcze obowiązki względem
        siebie, i wydaje mi się że o nich zapomnieliście.
        I jeszcze jedno
        spokój, spokój bez krzyków, wylewania żalów, oskarżeń i zaczynania
        zdania od "bo ty nigdy, bo ty zawsze".
        Powodzenia

    • babcia47 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:26
      nie wiem w jakiej dziedzinie prowadzisz swoja firme, ale jak sądzę
      chyba zatrudniasz jakiś pracowników, sam tez musisz poswiecić swój
      czas kosztem rodziny..a moze jest to tez rodzaj odskoczni od
      rodziny, bo i tak sie zdarza.. Dzieci sa juz duze i rozparcelowane
      po różnych "placówkach", co stoi na przeszkodzie by np. zone
      wprowadzic w sprawy firmy? może zastapić jakiegos pracownika lub z
      czasem odciążyc Ciebie w chwilach kiedy sam masz dość,
      zachorujesz ..lub odczujesz silna potrzebe spedzenia czasu z
      dziećmi. Zona jako osoba zainteresowana to chyba najlepsza osoba,
      której mozna zaufać, która będzie podejmowała decyzje na Wasze
      wspólne dobro i która nie bedzie (pewnie z czasem) obawiała sie
      skonsultowac telefonicznie swoich decyzji z Toba..co pracownikom
      wychodzi różnie) Dajac jej mozliwośc decydowania o Waszym wspólnym
      zyciu i statusie..dasz jej tez mozliwość wykaania, spełnienia
      zawodowego..i stały kontakt ze sobą!! Bedziecie mieli tysiące
      wspólnych spraw i tematów do obgadania i to na wielu
      płaszczyznach..moze nie wciągnie się w ciągu tygodnia lub
      miesiaca..ale z własnego doświadczenia wiem, że człowiek jest w
      stanie sie nauczyc wszystkiego i to z bardzo odległyn
      dziedzin..Pozatym siłą rzeczy odpadnie powód do fochów w razie
      kłopotów finansowych..bo bedzie wiedziała, że wystapiły, z jakich
      powodów i na jak długo trzeba zacisnąć pasa..ale to wszystko trzeba
      obgadac z żoną a nie układac jej i rodzinie życie według własnych
      wyobrażeń..trzeba z ludźmi rozmawiać i SŁUCHAĆ, i pytać jeżeli
      czegos sie nie rozumie..a dopiero później wyciągać wnioski i wysuwać
      propozycje..
    • bellisprimum Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:43
      Sowo, pytanie czym różni się zdanie 1 od zdania 2
      1. Po pracy zajmę się dziećmi a Ty możesz iść na swoje zajęcia
      2. Kochanie co powiesz na to, żebym po pracy zajął się dziećmi, będziesz miała
      trochę czasu dla siebie....

      trudne, prawda??
      • ib_k Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:52
        bellisprimum napisała:

        > Sowo, pytanie czym różni się zdanie 1 od zdania 2
        > 1. Po pracy zajmę się dziećmi a Ty możesz iść na swoje zajęcia
        > 2. Kochanie co powiesz na to, żebym po pracy zajął się dziećmi,
        będziesz miała
        > trochę czasu dla siebie....
        >
        > trudne, prawda??

        ALE NIE O TO CHODZI!
        Myślę że ich problem nie polega na tym że on nie zajmuje się dziećmi
        a ona nie ma czasu na swoje zachcianki.
        Ma opiekunkę i sprzątaczkę, ma czas na kosmetyczkę i fitness
        ON MA SIĘ NIĄ ZAJĄĆ A NIE JĄ WYRĘCZAĆ W DOMOWYCH OBOWIĄZKACH!!!

        Zdecydowanie lepiej będzie jak powie
        Kochanie, wrócę trochę wcześniej z pracy, zostaw dzieci z opiekunką
        a my pójdziemy na film do kina, kawiarni, restauracji, spacer lub
        umówimy się w mieście na randkę, jak kiedyś, na naszym ulubionym
        moście.
        Problemem tej kobiety nie jest brak czasu, zbytnie przepracowanie i
        zmęczenie- to jest jego problem, jej problemem jest monotonia i brak
        zainteresownia nią jako kobietą!

        • bellisprimum Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:53
          akurat to to był przykład wzięty z boku

          chodzi mi o to W JAKI SPOSÓB jest to powiedziane
          • ib_k Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 14:59
            Być może bellisprimum, ale odnoszę wrażenie że większość foremek tu
            właśnie widzi problem, także w poprzednim wątku sowy
            ogólnie odniosłam wrażenie że wszystkie posty mówiły
            "co ty wiesz facet o domu i wychowaniu dzieci, posiedziałeś z nimi
            dwa dni i się cieszysz, posiedź dwa lata wtedy będziesz wiedział
            jaki to ciężki los".
            Co nie zmienia faktu że Sowa nie widzi problemu swojej żony, myśli
            że jej problemem jest siedzenie w domu i wychowywanie dzieci, bo
            tylko w takim "obszarze" ją zauważa
            • krzysztof-lis Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:02
              > Co nie zmienia faktu że Sowa nie widzi problemu swojej żony, myśli
              > że jej problemem jest siedzenie w domu i wychowywanie dzieci, bo
              > tylko w takim "obszarze" ją zauważa

              Co raczej nie jest wyłącznie jego winą.
              • ib_k Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:05
                krzysztof-lis napisał:
                > Co raczej nie jest wyłącznie jego winą.

                Oczywiście że nie, gdzieś po drodze zagubiła im się zdolność
                komunikacji ale gdyby było inaczej nie byłoby na tym forum Pana Sowy
            • bellisprimum Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 15:04
              ib_k, nie wiem czy zauważyłaś, ale w poprzednim wątku również wielokrotnie
              radzono panu sowie by POROZMAWIAŁ z żoną, zaczął jej SŁUCHAĆ,
              że może żona nie chce mieć planowanego życia, pan sowa przemyślał i bam,
              następnego dnia mamy gotowy... plan, dalej Ci nie zgrzyta?

              i naprawdę nie chodzi tu o 'wymądrzanie się' bo kobiety siedzące w domu wiedzą
              lepiej
              jedyną możliwą drogą do zrozumienia kogoś jest SŁUCHANIE tego co mówi i
              wielokrotnie było podkreślane by pan sowa POROZMAWIAŁ z żoną jak z PARTNERKĄ a
              nie stawiał się w pozycji osoby 'zarządzającej domem'
        • bellisprimum i parafrazując Twój przykład 22.08.08, 14:54
          1. Kochanie, wracam jutro wcześniej z pracy idziemy do kina
          2. Kochanie co powiesz na to, żebym wrócił jutro wcześniej z pracy i pójdziemy
          do kina
          widzisz różnicę??
          • ib_k Re: i parafrazując Twój przykład 22.08.08, 15:03
            bellisprimum napisała:

            > 1. Kochanie, wracam jutro wcześniej z pracy idziemy do kina
            > 2. Kochanie co powiesz na to, żebym wrócił jutro wcześniej z pracy
            i pójdziemy
            > do kina
            > widzisz różnicę??

            Masz rację , być może tak byłoby lepiej zawsze może się kazać że ona
            mam okres i ochotę na leżenie w wannie z ciepłą wodą.
            Ale Ja bym powiedziała, cudownie kochanie ale proszę przełóżmy to na
            środę lub czwartek jak masz możliwość bo jutro będę się trochę źle
            czuła...
            • bellisprimum Re: i parafrazując Twój przykład 22.08.08, 15:05
              ib_k napisała:

              > Ale Ja bym powiedziała, cudownie kochanie ale proszę przełóżmy to na
              > środę lub czwartek jak masz możliwość bo jutro będę się trochę źle
              > czuła...

              tylko, moja droga, tym sposobem wyraziłabyś swoje zdanie, mając dwa odrębne mamy
              możliwość DIALOGU no i właśnie tutaj o brak tego dialogu chodzi IMO oczywiście,
              choć sporo ludzi z tego co czytam zgadza się z moją opinią
              • ib_k Dialog 22.08.08, 15:17
                ktoś musi zacząć, przyjmijmy że zaczyna go Pan Sowa, Z faktów
                podanych przez niego rozumiem że żona też za bardzo nie ustala z nim
                swoich działań, żyją właściwie osobno, pełni pretensji do siebie
                wzajemnie i pewnie rozmawiają a właściwie kłócą się, tylko o
                dzieciach i problemach domowych.
                Gdyby było inaczej nie byłoby tego wątku!
                Facet ma pomysł, głupi, dobry nie wie, chce się dowiedzieć. W go
                się czepiacie o formę jego planu, no przecież nie wydrukowałby go i
                nie podsunął żonie do podpisania, Cieszmy się że w ogóle zaczął o
                tym myśleć, podpowiedzmy mu co jeszcze może zrobić a nie wyzywajmy
                od głupków.
                Namawiacie do rozmowy z żoną, fajnie ale caly wic polega na tym że
                oni nie potrafią już ze sobą spokojnie rozmawiać, zbyt przepełnieni
                są frustracją i żalami.
                Ani on nie zaakceptuje jej pomysłów , zakładając że ona w ogóle
                potrafi je wyartykułować, ani ona jego "PLANU".
                Odpoczynek i przemyślenie samemu wszystkiego, na spokojnie,
                powiedzenie sobie dokładnie czego się chce, pragnie, potrzebuje, to
                jest droga do zrozumienia partnera, a nie tylko skupianie się na
                pustych formach wypowiedzi czy stwierdzenie że chcę inaczej niż
                jest, ale JAK to już nie wiem...
                • iwles Re: Dialog 22.08.08, 15:20

                  ja myślę, że bez pomocy osób tzrecich typu psycholog, mediator,
                  terapeuta - w tym wypadku nie da się sad
                • bellisprimum Re: Dialog 22.08.08, 15:23
                  ale ib_k, cały czas podejmowane były tutaj próby przekonania pana że jednak nie
                  jest idealnie, choć on takim idealnym jest
                  i o to chodzi
                  jak coś naprawić trzeba się zastanowić razem bo ma to ratować ich związek
                  i nikt nie mówił że będzie łatwo
                  jak nie idzie się dogadać we dwoje trzeba szukać pomocy z zewnątrz, ale trzeba
                  wiedzieć czego OBIE strony chcą a nie wdrażać swoje plany
                  • mama_kotula Re: Dialog 22.08.08, 15:25
                    > jak nie idzie się dogadać we dwoje trzeba szukać pomocy z zewnątrz, > ale
                    trzeba wiedzieć czego OBIE strony chcą a nie wdrażać swoje plany

                    Dokładnie. Plan można zbudować, ale wspólnie.
                    Nie da sie budować planu wyłącznie na podstawie swoich odczuć i WYOBRAŻENIA o
                    odczuciach drugiej osoby, której dotyczy plan. Jak napisałam wyżej - to tak,
                    jakby rozwiązywać zadanie mając połowę błędnych danych. Nie da rady smile
            • ulkapolla Re: OT 22.08.08, 15:49
              ib_k napisała:

              > Masz rację , być może tak byłoby lepiej zawsze może się kazać że
              ona
              > mam okres i ochotę na leżenie w wannie z ciepłą wodą.


              Jak sie ma okres to raczej sie nie lezy w wannie z ciepla woda.
              Niezdrowo i niehigienicznie tongue_out.
    • wieczna-gosia Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 22.08.08, 17:14
      > Chodzi o to, że starałem się zapewnić żonie wszystko co tylko było możliwe, a
      > nawet sam wymyślałem dla niej rzeczy, które napędzały tę spiralę. Taki
      > przykład. Na wiosnę przyniosłem jej z pracy laptopa. Powiedziała, że nie jest
      > jej potrzebny. Powiedziałem (zgodnie z prawdą), że i tak musiałem go kupić
      > więc lepiej żeby sobie z niego korzystała, po co ma się kurzyć w kartonie. Co,
      > oczywiste żona laptopa polubiła. Niestety okoliczności wymusiły potrzebę jego
      > sprzedaży
      jesli jej potrzebny laptop jako taki- oczywiste ze go polubila. Co miala zrobic
      sie pociac? Jesli byl jej potrzebny a zostal sprzedany- oczywiste jest ze sie
      nasluchales? Moze trzeba bylo komuter zalatwic. Potrzebny jej byl? tak? To ze
      musiales go sprzedac to jedno a alternatywa? Jakby mi maz sprzedal cos co mi
      potrzebne tez by mial przestare nie mowiac o tym ze gdyby sprzedal cokolwiek co
      uzywam bez konsultacji ze mna, to bym sie wsciekla.

      > Podobnie wygląda sprawa z pieniędzmi. Oczywiście ciągle jest ich mało. Żona
      > nawet twierdzi że w ogóle nie ma swoich pieniędzy. Oczywiście zawsze starcza
      > jej na opłacenie swoich zajęć, warsztatów, strojów, wyposażenia, paliwa do
      > samochodu, kosmetyczki i masaży. Ja nie mam karty do firmowego konta, ona ma i
      > jedynym ograniczeniem jest to że nie zawsze na tym koncie coś jest.
      > Niestety dopiero teraz zrozumiałem, że to wszystko zwyczajnie nie daje jej
      > satysfakcji, prawdopodobnie dlatego, że nie ma poczucia że sama sobie to
      > zawdzięcza. Doszło do procesów znanych z socjalizmu. Potrzeby ludzkie są
      > nieograniczone i nie ma możliwości by je wszystkie zaspokoić.
      Jesli starcza na jej warsztaty, stroje i kosmetyczki- to znaczy ze pieniadze sa.
      Jakby wam na chleb brakowalo to by nie starczalo wam na kosmetyczke. Ty sobie
      mozesz uwazac ze to pieniadze wyrzucone w bloto- sek w tym ze sa. Jesli laska ma
      poczucie ze nie ma pieniedzy- znaczy ze nie ma poczucia ze pieniadze ktore
      zarabiasz ty- sa wspolne. Czyli juz jest cos nie halo. Utwierdza mnie w
      przekonaniu ze tak to sie przestawia to co ty napisales o tym jakby pracowala-
      ze ona SOBIE moze pracowac ze ty nawet alimentow nie potrzebujesz (no wiadomo
      kretynka zona nie zarobi tyle ile wladca maz chociazby sie zsikala) i ze jak
      bedzie pracowac grosza od niej nie chcesz. Ze co? Jestescie malzenstwem- to co
      zarobi ona i to co zarobisz ty to wasze. Nie jej i nie twoje. To nie jest
      narzedzie wladzy to zwykly srodek platniczy sa- sie wydaje, odklada, rozmawia o
      nich rachunki sie placi. nie ma- d0o kosmetyczki sie nie chodzi. Proste i
      logiczne. A nie ze ja zarabiam to jej dam na to czy na tamto, ona jak bedzie
      zarabiac to bedzie miala swoje. Swoje to bedzie miala po rozwodzie. I ty wtedy
      bedziesz mial swoje.

      Wiesz co doprowadza mnie do mdlosci- ze chociaz czytam to z twojej perspektywy i
      domyslam sie ze pewna doza autokreacji w tym istnieje- to nie dostrzegasz takich
      rzeczy ze najpierw opisales sytuacje, jaka byla do tej pory- ty zapitalasz jak
      samochodzik a ona wielka pani nie zadowolona. Chociaz przeciez tyle dostaje. No
      wiec nie ma zadnej otwartosci na zmiany tylko jest akcja- to ja jej pokaze jak
      to ciezko. A moze ona kurna chce zeby jej bylo ciezko? Moze marzy o tym y
      przychodzic lekko nieprzytomna z pracy? Ale nie to musi byc proba sil niech
      gnojowa zobaczy jak to jest i predzej ci tu kaktus wyrosnie niz jej sie uda w
      zyciu zawodowym osiagnac tyle co ty, no nie?
      Jak raz wyciagnoles wnioski to wyciagnij je jeszcze raz. I mam prywatna prosbe
      bys przestal rznac glupa, dobrze? I doskonale wiesz o co chodzi....
    • lila1974 Czy was nie nudzi ten ... - autor:dlania 22.08.08, 20:26
      Przyklejone przez moderatora

      Czy was nie nudzi ten szary.sowa? Próbowałam sie wgryźć z te dwa
      wątki, ale to smiertelnie nudne!!!
      Przewidywalne, bezpłciowe i żenujące. Może ktoś mnie jednak
      przekona, że sie
      mylę? Może ja jakiejś głębi nie jestem w stanie uchwycić?
      • lila1974 Re: Czy was nie nudzi ten ... - autor: majmajka 22.08.08, 20:28
        przyklejone przez moderatora


        Autor: majmajka
        Mnie wkurzyl tym pierwszym watkiem i nie czytalam reszty. Dwa dni to
        ja bym mogla nawet z tesciowa i szwagierkami non stop przebywac i
        nie mialabym dosc.
        • bunny.tsukino Re: Czy was nie nudzi ten ... - autor: majmajka 22.08.08, 20:36
          Jest dokładnie jak sowa z Kubusia Puchatka. Napuszony, przekonany o swojej
          madrości, dlania a to na pewno znasz
          >>nie dziwota że głupi mądrego przegadał
          Mądry żeby nie być mu dłużnym
          rzekł wiesz dlaczego dzwon jest głośny
          bo w środku jest próżny<<
          • gabrysia5 Sowo 23.08.08, 12:20
            Mam o Tobie takie zdanie: krążych po forach wywołując kłótnie i
            bezsensowne dyskusje. Postujesz tylko po to, by wkurzyć innych.
            Nie będę wdawac sie z z Tobą w dyskusje bo to jest pozbawione sensu
            z dwóch powodów: prowokuje cię to do dalszego "wzbudzania burzy" i
            wydaje mi się,że ci tylko na wywołaniu zamieszania; nie interesuje
            cię temat dyskusji, a więc i wnioski z tejże. Więc ŻEGNAM.
            • gorajka Re: a ja odwrotnie 23.08.08, 23:54
              Mnie się podoba pan sowa, i podoba mi się że tu napisał i że szuka
              pomocy.
              I nie wnikam czy to troll, wobbler czy jaka inna zaraza.
              I co go spotyka? Typowa maglana atmosfera, wszystkie baby jak jeden
              MĄŻ huzia na Józia, i wyzwiska, i obelgi, i to na podstawie jednego,
              w lekkim tonie napisanego postu.
              No żenada, trochę śmieszno a jednak straszno.
              Po pierwsze nie znamy człowieka(przynajmniej ja), nie znamy jego
              żony, problem znamy z jednych ust więc siłą rzeczy jest to
              subiektywna wypowiedź ale wszystkie panie ematki wydały osąd i wyrok.
              Ktoś tu napisał, że szara sowa krąży po forach, robi zamęt i
              wywołuje kłótnie.
              Dobre sobie smile miłe panie, przeczytajcie jeszcze raz swoje posty bo
              ja nie zauważyłam ani jednego postu pana sowy, który byłby w
              kłótliwym albo napastliwym tonie.
              Po drugie jesteście stronnicze bo facet dostaje po głowie za
              wszystko, nawet za to że się stara ,natomiast jego żonie z góry
              wszystko się usprawiedliwia.
              Spróbujcie odwrócić sytuację, jakby któraś napisała że zarabia na
              rodzinę a facet siedzi w domu z dziećmi i jeszcze domaga się
              laptopa, wychodzenia na siłownię i imprezowania z kolegami po nocach
              to pierwszą radę jaką by dostała to by było: kopnij gada w dupę i
              wystaw mu walizki za drzwi, czyż nie? wink
              Szara sowa, baby pojechały po Tobie jak po burej suce ale takie są
              reguły magla.
              Ale ty chyba wiesz co o tym myśleć.
              Jutro zażądam od mena karty do firmowego konta, no i w końcu pójdę
              do kosmetyczki i masażysty i na solarium i na ksiuty z psiapsiółami
              i na tańce. I co tam, robotę też p....olę, w końcu też mi się od
              życia coś należy, a co!!!
              • gorajka Re: a ja odwrotnie 23.08.08, 23:57
                a już argument, że nie wywleka się intymnych małżeńskich sporów na
                forum położył mnie na łopatki.
                A wy tu panie tylko przepisami kulinarnymi się wymieniacie?
                ha ha
              • frogger.1 Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 00:06
                wiesz co gorajka...nie szalej z to filozofia sobotnia-nocna.Raz,ze to zaden
                Pan,bo ja jeszcze troche wierze w te harce.Idiota jakis sie bawi,a Ty od razu
                wierzysz.A w to mu grajwink
                • gorajka Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 00:56
                  no ale chyba inne dziewczyny też mu uwierzyły? bo odpisują i się
                  ekscytują wink
                  Bawi nie bawi potargować można smile
              • wieczna-gosia Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 10:07
                Spróbujcie odwrócić sytuację, jakby któraś napisała że zarabia na
                > rodzinę a facet siedzi w domu z dziećmi i jeszcze domaga się
                > laptopa, wychodzenia na siłownię i imprezowania z kolegami po nocach
                > to pierwszą radę jaką by dostała to by było: kopnij gada w dupę i
                > wystaw mu walizki za drzwi, czyż nie? wink
                nieodmiennie w watkach typu "jak czesto puszczacie facetow na meskie spotkania"
                mowie ze w ogole nie rozumiem sprawy z puszczaniem smile Moj maz nie pracowal jakis
                czas- bylo dla mie dosc oczywiste ze po monotonii dnia spedzonego z dziecmi i
                garami nalezy mu sie relaks- dokladnie tak jak mi. Faktycznie zdjal mi z glowy
                wszystkie obowiazki domowe. I gdyby byl to uklad permanentny, to dla higieny
                tego ukladu i zwiazku byloby dla mnie bardzo wazne by moj maz czul sie jak moj
                partner, by nie czul ze ja mam kase i wladze tylko ze oboje mamy kase i oboje
                zarzadzamy- ja swiatem zewnetrznym bardziej i rachunkami a on tym domowym. Ba
                powiem wiecej- niepracujacemu mezowi sklonna bym byla zwalic na glowe owe
                rachunki, gdyz ona ma wieksza w kontrole i wglad w nasz domowy budzet i zna
                lepiej jego potrzeby. Co wiecej gorajko- bylam 9 lat niepracujaca zona przy
                mezu- i pracowalismy nad tym ukladem, czasami burzliwie, do tego momentu az
                oboje czulismy sie partnerami. I jak najbardziej domagalam sie roznych rzeczy
                dla realizacji pasji/ odpoczynku/ czystej zabawy. A konkretnie rzecz biorac sie
                nie domagalam tylko informowalam meza ze czegos takiego mi potrzeba wiec kupie.
                Jesli pieniadze byly- nie bylo problemu- jesli z kasa bylo cienko- negocjowalismy smile
                Takze gorajko- nie masz racji traktowanie niepracujacego wspolmalzonka jak
                darmowa pomoc domowa bez wiekszej wartosci oburza mnie zawsze. Zona, ktora od 8
                lat wychowuje dzieci tego pana nie musi przepraszac ze zyje i ograniczac wydatki
                do minimum gdyz nie zarabia. Musi ograniczac pieniadze jedynie w tym przypadku
                gdy po prostu ich nie ma. A z tego co pisze sowa wynika ze nie ma przymusu
                ekonomicznego by zona poszla do pracy- zauwaz, ze ostrozne oszczednosci na zonie
                pana sowy to 3 tysie. Czyli innymi slowy oni (nie on) ma mniej lub bardziej
                luzne 3 tysie poza normalnymi oplatami, poza wyjazdami wakacyjnymi itd. Gosc
                moze bez specjalnej szkody dla budzetu pracowac 4-5 godzin dziennie- nie zarywa
                nocy i nie pracuje na zawal zasuwajac po 20 godzin na dobe. W tej sytuacji
                kompletnie nie rozumiem jakichkolwiek rozgrywek personalno finansowych.


                Co wiecej- zona goscia u niego samego prcuje na pol etatu- czyli nie jest zona
                niepracujaca i de facto zarabia. Dla mnie jest oczywiste ze sie ma karte do
                konta- jesli ktos ma forme to jest to konto firmowe, tez mam dzialalnosc a moje
                konto jest kontem firmowym smile

                Slowem gorajko- nie, to nie tak ze biedna sowa dostala po dziobie za
                roszczeniowa zone. Biedna sowa dostala po dziobie za to ze urzadzila swiat wg
                wlasnego widzimisie i sie dziwi ze ma bunt na pokladzie. Dostala tez za to ze
                jego rozwiazanie de facto sprowadza sie do wywalenia buntownikow za burte i
                kolejne zdziwienie ze zona w tej sytuacji mowi- no to rozwod. No do jasnej
                cholery a jak nie rozwod to co?
                • szara.sowa Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 11:51
                  Zatrudnienie mojej żony ma charakter formalny. W ramach pracy zajmuje się
                  głównie obsługą formalną (papiery) swojego zatrudnienia tj. sprawami
                  ubezpieczenia, rozliczeń itp i sprawami rodzinnymi.
                  Więcej napiszę potem.
                • gorajka Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 12:07
                  Droga Gosiu
                  Zawsze byłaś dla mnie użytkownikiem godnym czytania ale w tej
                  sprawie mam inne zdanie.
                  Moja uwaga nie dotyczyła wszystkich kobiet na forum oczywiście.
                  Po prostu po wieloletnim tu pobycie i przeczytaniu tysięcy postów
                  nasunęło mi sie takie spostrzeżenie.
                  Nie odniosłam również wrażenia, że sowa chce tu kogoś wyrzucić za
                  burtę, chyba że danie szansy żonie na realizację zawodową podciągasz
                  pod tę kategorię.
                  pzdr i szacuneczek Monika
                  • babcia47 Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 18:24
                    Pan Sowa przede wszystkim zlekcewazył wkład zony w ich dotychczasowe
                    zycie rodzinne i jego zawodowe, wypowiadając się zresztą w tym duchu
                    na forum (poprzedni wątek, czytałaś?) Teraz jest zdziwiony, że po 8
                    latach wykonywania wzorowo swoich obowiązków jako matki (sam
                    przyznał) i gospodyni..dziwi sie, że żona ma dośc takiego zycia w
                    połaczeniu z totalnym niedocenianiem (dzieci same się dobrze
                    wychowały), nieliczeniem się z jej zdaniem (przysłowiowe buty)a
                    nawet poniżaniem przez traktowanie jak osoby co najmniej głupszej
                    (udowadnianie racji "mojszej" ze słownikiem w ręku) i co wychodzi z
                    obu postów totalnego niesłuchania co zona mówi, braku komunikacji i
                    permementnego ustawiania się na pozycji osoby, która zarządza cudzym
                    życiem bez pytania i według własnego "widzi mi się"..nawet anioł by
                    tego nie wytrzymał na dłuzsza metę..
                    • mama_kotula Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 18:26
                      E tam, to jest bez sensu.
                      Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że mamy niepełne dane na temat sytuacji,
                      okrojone z tych, które dla pana-sowy są niewygodne. A że pan-sowa to manipulator
                      pierwszej klasy, to nic dziwnego że kogoś udało mu się przekonać, że z niego
                      biedny skrzywdzony żuczek, ale wybaczy krzywdy i będzie wspaniałomyślny.
                      • babcia47 Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 18:55
                        nawet przy całych skłonnościach do manipulowania..czasem,
                        przypadkiem udało mu się napisac kilka zdań, z których wyziera
                        troche inna "prawda" o tym związku niz ta, która Sowa chce nam
                        sprzedać..
                  • evee1 Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 18:37
                    > Nie odniosłam również wrażenia, że sowa chce tu kogoś wyrzucić za
                    > burtę, chyba że danie szansy żonie na realizację zawodową podciągasz
                    > pod tę kategorię.
                    Ale stwierdzenie "od dzisiaj ja zostaje w domu, a Ty zarabiasz na nasza rodzine"
                    nie jest daniem szansy zonie. Jezeli ona nie jest w stanie na te rodzine zarobic
                    tak od dnia nr 1 i maz o tym dobrze wie, to takie postawienie sprawy jedynie
                    pokazuje zonie, gdzie jest jej miejsce. W takiej sytuacji zona moze tylko
                    podwinac ogon i przeprosic meza za swoje zle zachowanie i glupie pomysly. I
                    wszystko to oczywiscie pod plaszczykiem wspanialomyslnosci meza.
                    W calym rozumowaniu Pana Sowy chyba brakuje refleksji i proby odpowiedzi na
                    pytanie dlaczego tak sie dzieje jak sie dzieje. Zreszta to widac po obu watkach,
                    gdzie Pan Sowa skrupulatnie unika odpowiedzi na zadawane mu pytania, natomiast
                    przytacza coraz to nowe sytuacje. Na dodatek dolacza dotego swoja interpretacja
                    co to zona nie miala na mysli. Oczywiscie mysli i intencje miala wylacznie
                    negatywne. I to jest dla mnie najbardziej irytujace.
                    • szara.sowa Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 20:29
                      Przepraszam, a gdzie ja napisałem, że "od dziś Ty zarabiasz na naszą rodzinę, a
                      ja zostaję w domu?" Napisałem coś z goła innego, że ja zarabiam na rodzinę, a
                      żona ma całkowitą wolność wyboru w zakresie zarabiania bądź niezarabiania na
                      siebie, rodzinę czy cokolwiek innego.

                      Niestety nie potrafię docenić wkładu mojej żony w rozwój firmy, szczególnie
                      jeśli poruszymy temat tzw. wsparcia. Nie chcę pisać więcej, gdyż moja żona czyta
                      ten wątek, a póki co na temat tego jak ona widzi temat wsparcia nie chciała się
                      wypowiadać.

                      Żona ostatecznie z moich propozycji nie chce korzystać i nie oznacza to żadnego
                      podwijania ogona, ani przepraszania. Bynajmniej nie tego oczekiwałem (w sensie
                      nie oczekiwałem podwijania ogona).

                      Była kiedyś między nami taka historia. Żona zrobiła prawko, miała swoją
                      działalność. Nie czuła się pewnie za kierownicą więc jeździłem z nią. Któregoś
                      dnia powiedziałem że z nią nie pojadę. Praktycznie zmusiłem ją by pojechała
                      sama. Miała do mnie wtedy żal, bo trochę pobłądziła, ale w końcu jednak
                      dojechała na miejsce i był to taki "impuls" który ją przełamał. Odtąd zrozumiała
                      wreszcie, że potrafi jeździć i dziś jest dobrym kierowcą (moim zdaniem wiele
                      lepszym niż przeciętna na drogach).

                      Podobna sytuacja jest teraz. 3 lata temu żona wybrała sobie prywatną szkołę,
                      którą skończyła wzorowo. Szkoła miała pozwolić jej na wybraną przez siebie
                      aktywność zawodową. Pracy w tym zawodzie nigdy nie podjęła i raczej nie
                      podejmie, bo teraz ma inne pomysły. Nie mam o to do niej żalu, czy pretensji,
                      staram się nie wypominać. Jednak jestem przekonany, że także i tu zabrakło tego
                      impulsu.
                      Wbrew temu co tu niektórzy piszą jestem przekonany, że moja żona sobie z pracą
                      zawodową doskonale poradzi jeśli ktoś/coś ją do tego zmusi (wcześniej prowadziła
                      własną działalność na dość trudnym rynku).
                      Żeby było jasne. Ja nie mam zamiaru jej do niczego zmuszać bez jej
                      wcześniejszej zgody na to.

                      Jednak to wszystko o czym tu napisałem to w gruncie rzeczy mało istotne rzeczy.
                      O tych istotnych nie mogę pisać, co gorsza nie mogę o nich póki co z nią rozmawiać.
                      • mama_kotula Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 20:45
                        Znaczy, sugerujesz, że żona ma tak mało wiary we własne siły, że tylko zmuszona
                        do czegoś jest w stanie sobie z czymś poradzić - i w myśl tej idei powstał twój
                        światły i wspaniałomyślny plan?
                        Coś na zasadzie wepchnięcia do wody, aby szczeniak nauczył się pływać, tak? tongue_out
                      • babcia47 Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 22:43
                        > Niestety nie potrafię docenić wkładu mojej żony w rozwój firmy,
                        szczególnie
                        > jeśli poruszymy temat tzw. wsparcia.
                        ..wiekszośc panów uwaza, ze sam fakt prowadzenia domu i zdjęcia im z
                        głowy wszystkich problemów dotyczacych zycia codziennego jest psim
                        obowiązkiem i zazwyczaj nawet nie cenią tego typu kobiecej
                        działalności..ze dwa lata temu był pomysł zeby tzw. gospodynie
                        domowe obradrzyć emeryturą i obliczono, że wartośc pracy kobiety
                        prowadzacej dom mozna wycenić na ok 1200,-..srednia krajowa wynosiłe
                        wtedy cos koło 2,5 tys... o ile pamietam nie wliczono do tego opieki
                        nad dziećmi..a porządna niania kosztuje teraz niezłą kasę..weź pod
                        uwage ze spora ilośc kobiet wykonuje te obowiazki godząc je z pracą
                        zawodową i zarabianiem na utrzymanie całej rodziny..a co do wsparcia
                        konkretnie dotyczacego Twojej firmy? Czy słuchasz jej zdania w taki
                        sam sposób jak w sprawach dotyczących zycia prywatnego?
                • szara.sowa Re: a ja odwrotnie 24.08.08, 21:09
                  Gosiu, moja żona w mojej ocenie ma znacznie więcej odskoczni od monotonii
                  codziennego życia niż ja. Nie chcę się licytować, ale tak to oceniam. No, być
                  może to moja praca sama w sobie jest wystarczającą odskocznią od szarej
                  codzienności, ale gdybym chciał teoretycznie podzielić się wieczorami z żoną to
                  byłoby to 3:2 dla niej, a ile byłoby dla nas?.

                  Ja raczej wolę jednak popołudnia spędzać w domu, wracam do niego mimo wszystko z
                  radością. Szkoda, że do tej pory raczej ten czas w domu zwykle przelewałem przez
                  palce siedząc w necie, ale mam zamiar to zmienić.

                  Cóż, temat finansów jest u nas dość skomplikowany. Fakt jest taki że nie mamy
                  żadnych oszczędności w gotówce, a jedynie środki zamrożone na lata.

                  Jak już chyba wcześniej pisałem, moja żona owszem jest zatrudniona, ale w
                  praktyce nie pracuje zawodowo.
                  • frogger.1 Re: a ja odwrotnie 25.08.08, 00:22
                    ja pierduuu...Wez sie zajmij normalnym zyciem,bo tego sie nie da
                    zrozumiec.Polszczyzna piekna,wymuskana.Nie wierze w te Twoje zwirtualizowane
                    problemy.Albo baba jestes i do tego samotna,ze sie w to bawisz.A jak facet to
                    optuje ze studencik psychologii sobie eksperymenta robi,albo raczej pisarz
                    niespelniony.W kazdym badz razie nie wierze,ze prawdziwy facet jestes.moze
                    wobbler hiiii....
    • frogger.1 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 23.08.08, 23:47
      Moje wnioski po przeczytaniu twojego posta to
      1 albo nie jestes facetem(no chyba,ze bez jaj,dupkiem jakims)
      2 jesli jestes facetem,to jak wyzej,jakims kompletnym sfrustrowanym ,brzydkim i
      zapyzialym ciota.Sorry,ale normalny facet nie smazy takich dyrdymalow.Albo sie
      ma jaja albo...
    • kasiek5 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 25.08.08, 11:26
      Napisałeś że żona czyta te wątek. Czy to ma być jakaś forma terapii małżeńskiej?
      Rozmowa przez forum ? Szczeże nie sądze aby to pomogło sprawie...
      • urbanflow7 Re: Sprawy małżeńskie - W.N.I.O.S.K.I 26.08.08, 13:59
        może zamiast rozmawiac przez forum powinniscie porozmawiac tak normalnie a nie
        że nie możesz czegos napisać bo żona czyta ten wątek. To naprawdę jest śmieszne!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka