Dodaj do ulubionych

Corka+tata+wspólny czas

25.09.07, 17:51
Witam. Jestem żoną pracoholika. Probuje od dluzszego juz czasu
wywalczyc czas dla corki. Maz uwaza ze nie ma za bardzo co z nia
robic, bo ona woli kolezanki, ksiazke, komputer. Jest 11-letnia
jedynaczka, bardzo samodzielna, ma wiele pasji, ktore akurat tate
nie interesuja.
Napisalam to wszystko w duzym skrocie. Widze ze mu dojrzewanie
naszej corki przecieka przez palce, powinnam miec to w nosie, bo to
on obudzi sie pewnego dnia (albo i nie), ale nie potrafie. Nie chce
zeby corcia miala taki obraz rodziny, ojca.....
Kazdy pomysl, rada, beda mile widziane....
Obserwuj wątek
    • egon26 Re: Corka+tata+wspólny czas 25.09.07, 18:31
      Jak ma już 11 lat to minęło mu już dzieciństwo i przegapił już bardzo wiele w
      życiu córki, trochę to późno na martwienie się o ich relacje choć jeśli obydwoje
      będą chcieli to na pewno się da. Cześć kobiet izoluje swoich mężów od małych
      dzieci, mam nadzieje że ty nią nie byłaś bo można by powiedzieć że sama
      naważyłaś piwa. W okresie wczesnego dzieciństwa łatwiej jest nawiązywać te
      kontakty bo i czasu przede wszystkim dziecko ma więcej, trudno by 11 letnia
      panna miała spędzać cały swój wolny czas z rodzicami, ma koleżanki, hobby i inne
      zajęcia. A żeby ich zbliżyć do siebie to najlepiej by spędzili czas ze sobą więc
      albo ich gdzieś wyślij tylko we dwoje, albo sama jedź tyle że wyłącz korki w
      domu by nie było komputera i telewizora- więc chyba prościej ich gdzieś wysyłać
      - może nawet do rodzina, na narty, nad jezioro, do kina itd.
      • da.ria Re: Corka+tata+wspólny czas 25.09.07, 21:00
        NIe nie bylam kobieta izolujaca ojca od dziecka. Wrecz przeciwnie,
        zawsze zalezalo mi na zgranej, cieplej rodzinie. Ale mam wrazenie ze
        on po prostu nie potrafi, w jego dzialaniu nie ma ekspresji,
        wlasnych pomyslow, bardzo kocha corke, ale mam wrazenie ze zupelnie
        nie umie (i nie umial) znizyc sie do jej poziomu. TO co ona lubi
        jemu wydaje sie nudne. Najgorsze ze wszystko to co ja staram sie po
        cichu (tak zeby sie nie zorientowal) podsuwac (odrobienie matmy,
        wypad na rowery, gra w scrable, i inne).... robi na sile. Widze ze
        mu to nie sprawia radosci i robi to tylko w imie spokoju w domu.
        Dziwi mnie to bardzo, bo jest czlowiekiem cieplym, nie stroniacym od
        okazywania uczuc (wobec mnie).
        Fakt ze od kilku lat to zatwardzialy pracoholik i kiedy jest juz w
        domu to sam nie wie co chcialby robic, czy swoje hobby, czy sen, czy
        film. Na szczescie nie siedzi przed kompem.
        Wiecej o problemie z pracoholizmem i tym co to dla nas znaczy
        opisalam na forum eksperckim forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=898&w=69304163
        Bede wdzieczna za opinie takze na tamten temat, ktory jest dla mnie
        bardzo bardzo wazny i trudny do rozwiazania.
        Chetnie poslucham punktu widzenia i rad panow.
        • znikad Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 02:36
          A co ON lubi robic w wolnym czasie? Bo ja lubie jezdzic na nartach,
          grac w brydza, patrzec na piekne kobiety, zwiedzac muzea i koscioly,
          sluchac jazzu, pic wino z dziwnych miejsc, plywac na canoe, ogladac
          filmy Felliniego i roznych jeszcze pare rzeczy smile Z powyzszej listy
          moje dzieci nie probowaly jeszcze tylko wina. Wszystkie inne moje
          hobby, przyjemnosci, slabostki i przyzwyczajenia probujemy z dziecmi
          w roznych konfiguracjach. Ja mam corke i dwoch synkow. Corka ma 13
          lat i jest swietna partnerka do wszystkich moich ulubionych zajec.
          Do tych mniej ulubionych jak zmywanie naczyn czy zmiana oleju tez
          jest nieczego sobie wink To ja Ja chyba bardziej zawodze, bo mnie
          szukanie idealnej pary dzinsow przez 5 godzin interesuje srednio ale
          jak juz sie dam naciagnac to przynajmniej ogladam sobie ladne panie,
          ktore tez czegos szukaja w sklepach z ciuchami wink)) Czy ten Twoj maz
          nie moze chociaz sprobowac wciagnac Waszej corki w Jego ulubione
          zajecia? Moze ja mam szczescie, ale moje dzieci zawsze byly chetne
          probowac wlasciwie wszystkiego lacznie z pieleniem i przepuszczaniem
          miesa przez maszynke. Czy On nie ma zadnych zainteresowan procz
          pracy?
          • da.ria Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 09:27
            Ma zainteresowania, podstawowe to motocykle, stare motocykle, ich
            naprawa, przerabianie, udoskonalanie i oczywiscie jazda. Ma jeden w
            domu ale oczywiscie nie ma czasu na prace przy nim. To corki akurat
            nie interesuje, juz probowalam im cos tam podpowiedziec. Kolejne
            hobby to wędkarstwo, tez odpada, bo corke to nudzi, nie wstanie
            rano smile Maz nie lubi zadnego sportu, tanca, zakupow, gier
            planszowych.
            Lubi prace w ogrodzie i tu czasem corcia mu towarzyszy, ale tez
            rzadko.... no bo meza ciagle nie ma.
            Ogladaja razem kabarety, bo to uwielbiaja oboje, ja zreszta tez. Ale
            wiadomo.. to niezbyt czeste chwile.
            Teraz ... wyjezdza na tydzien na delegacje, potem znow na tydzien
            zagranice..... i znow zostajemy same. Wroci, bedzie musial nadgonic
            prace tutaj........
            Wiesz, moze nawet udaloby mi sie cos wyszukac, wspolnego dla nich,
            dla nas. Ale czasem, po tylu latach, opadaja mi skrzydla, ze musze
            sama wszystko inscenizowac, nagrywac, podsuwac.
            Jezeli nie zawolam na wspolny obiad, to kazdy zje sam, jezeli nie
            zaproponuje spaceru (co czesto i tak jest odrzucane z powodu
            zmeczenia).... to kazdy siedzi sam.
            Widze ze ostatnio wiele taki listow sie pojawilo, i tutaj i na
            innych forach, ludzie maja problem z byciem razem, spedzaniem czasu.
            Praca niszczy .......oczywiscie praca ponad miare.

            • adellante1 Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 09:32
              > Praca niszczy .......oczywiscie praca ponad miare.

              A powiedz mi Serdeńko Pracujesz li Ty czy tylko narzekaniem sie zajmujesz?
              Moze by trzeba pójść do pracy zeby mąż nie musiał byc pracoholikiem. Moze
              wartałoby pomóc w utrzymaniu, wiesz w wielu rodzinach tak jest ze oboje
              małżonków zajmuje się pracą zawodową.
              • da.ria Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 12:05
                Serdeńka pracuje i pracowala, i wtedy kiedy maz studiowal, i po
                urodzeniu dziecka i teraz. Mam fajna prace, jestem ceniona, a i w
                domu blyszyczy (co maz ceni), bo lubie porzadek.
                Nie narzekam. Roznica jest taka, ze ja nie mowie po to zeby
                powiedziec i za chwile szukac kolejnego powodu do narzekania na
                biednego meza. JA SZUKAM ROZWIAZANIA. Nie jest dla mnie norma praca
                od 6 -23 codziennie. Odsypianie w niedziele. Brak realizacji swoich
                hobby i odpuszczenie relacji rodzinnych.
                Nie narzekam, tylko szukam rozwiazania.... bo mi zalezy na mezu,
                rodzinie, jego zdrowiu psychicznym i fizycznym, przyszlosci corki
                (tez tej emocjonalnej, psychicznej). Mam swiadomosc wplywu,
                mechanizmu w ktory wpadl maz, na corke i relacje w rodzinie.

                Tak wiec, Twoja teoria, ze siedze w domu, nudze sie, marudze i
                narzekam jest chybiona smilesmile
                • adellante1 Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 12:19
                  > Tak wiec, Twoja teoria, ze siedze w domu, nudze sie, marudze i
                  > narzekam jest chybiona smilesmile

                  Cieszę sie.
                  Nie przypieprzam się dla zasady ale sama dobrze wiesz że to co się dzieje na
                  e-mamciach wywołuje bardzo często pełne politowania kiwanie naszymi głowami.
                  Rozwiazania na taka sytuacje nie znajdziesz bo nikt z nas nie jest w twojej
                  sytuacji a prawdziwe sytuacje zawsze są indywidualne.
                  Nie chcę być wredny ale zadam kilka pytań bez odpowiedzi na nie nic nadal nie
                  rozjaśnia mi się w główce.
                  1. Charakter pracy małzonka?
                  2. Ilość nadgodzin jest niezgodna z prawem. Jak ma je rozliczane?
                  3. Czy ta ilość nadgodzin niesie za sobą oczywiste profity finansowe?
                  4.Czy dla pracy poświęca hobby zainteresowania, kolegów znajomych?
                  5. Czy inni jego znajomi z pracy spedzają w niej równie duzo czasu?
                  6. Czy znasz środowisko w którym pracuje (kolegów, koleżanki szefostwo etc)?

                  Może tak byc ale nie musi , że "pracoholizm" jest kamuflażem jakiegoś większego
                  smrodu.
                  • da.ria Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 13:09
                    Rozumiem ze was moze denerwowac takie narzekanie, ciagle pretensje i
                    naprawde jestem daleka od stosowania takiej metody w domu, bo wiem
                    ze szybko moze to sie odwrocic przeciwko mnie. Tym bardziej, kiedy
                    maz uwaza ze ma racje i ze nie popelnia zadnych bledow.

                    Odpowiadam na Twoje pytania.
                    Otoz on pracuje od rana 8 godzin na etacie, w bardzo dobrej duzej
                    firmie, na odpowiedzialnym stanowisku, za dobra pensje
                    (wystarczajaca na normalne zycie bez zaciskania pasa). W tej pracy
                    nie ma nadgodzin, wszyscy koncza o 16 i ida do domu. Znam jego
                    kolegow, kolezanki i bezposredniego szefa. To normalni, fajni
                    ludzie.
                    Potem maz zajmuje sie swoja firma, jednoosobowa. Ma mnostwo kliento
                    (uslugi) i nie moze nikogo zatrudnic bo w szybkim tempie stracilby
                    klientow, taki rynek. Poza tym uwaza ze tylko on dobrze to zrobi,
                    klienci go cenia, wracaja do niego i w ten sposob przez te kilka lat
                    powstala olbrzymia baza.
                    Maz ma swoje hobby i to kilka ale nie ma czasu nimi sie zajmowac.
                    Lubi tez dom, przebywanie w nim, bo sam go wybudowal i jest jego
                    wielka duma. Ale oczywiscie z braku czasu nie ma kiedy tu byc, nie
                    ma kiedy poswiecic sie hobby czy rodzinie. Oczywiscie praca te
                    przeklada sie na finanse, codziennie oddaje mi zarobione w danym
                    dniu pieniadze. Sam nie ma zadnych potrzeb, na nic nie zbiera, ma
                    ukochane auto, ktorego nie zamierza zmieniac. Uwaza ze ja najlepiej
                    gospodaruje tymi pieniedzmi dlatego mi je oddaje. Ja tez jestem dosc
                    oszczedna i nie roztrwaniam tego co on przyniesie.

                    Ostatnio coraz czesciej czuje nie zlosc, czy smutek.... ale troske.
                    Zal mi meza, ze nie potrafi inaczej zyc, przystopowac....
                    Pytalam czy nie lubi byc w domu i dlatego pracuje tyle. Zaprzeczyl,
                    powiedzial, ze wrecz przeciwnie, uwielbia nasz dom, ale praca jest
                    wazna i jak jest to nie nalezy jej odrzucac, bo kiedys moze jej nie
                    byc.

                    Walcze o jego zdrowie, czas na hobby, jego relacje z corka, ze mna.
                    O rodzine. O to co bedzie mial we wspomnieniach za kilkanascie lat.
                    Walcze o to zeby nie obudzil sie pewnego dnia kiedy nas juz nie
                    bedzie, albo po zawale, wypadku..... A to wszystko z notorycznego
                    zmecznienia. O seksie juz nie wspomne, bo przy takim trybie zycia
                    jest on na szarym koncu...

                    Kocham go od 18 lat, nieprzerwanie.... i nie chce zeby kiedys
                    zalowal... tego co mu nieublaganie umyka. Na razie mam jeszcze
                    sile... nie wiem jak dlugo...
                    • egon26 Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 14:04
                      Ciężko ci coś doradzić bo jeśli ten facet nie ma w ogóle czasu na nic to jak ma
                      mieć czas na dziecko. Czasem jest tak że dopiero wstrząs zmienia człowieka,
                      czasem jest to już za późno. Ja myślę że na początek powinnaś wywalczyć
                      jeden-dwa popołudnia wolne dla was. Jak to zrobić nie za bardzo wiem, z tego co
                      piszesz dodatkowa praca męża nie jest wam niezbędna finansowo, więc mógłby
                      spróbować jednak kogoś zatrudnić może się zdarzyć że podwykonawca odbierze część
                      zleceń ale nie koniecznie wszystkie. Mąż mówi że prace trzeba szanować bo kiedyś
                      może jej nie być, spróbuj uświadomić mu trochę inną sytuacje, nad wieloma
                      rzeczami w naszym życiu nie mamy kontro. Zdrowia, życie może zabraknąć każdemu z
                      nas w każdej chwile a wtedy co zostaje?! tylko wspomnienia i żal że czasu z tą
                      osobą spędzało się tak mało. Musisz mu to jakoś uświadomić.
                      • znikad Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 15:57
                        Sam nie wedkuje ale mam kumpla, ktory zycie by oddal za wedkowanie.
                        I dlugo jezdzil na ryby sam i innymi takimi jak On. W koncu sie Mu
                        slubna zbuntowala i zaczeli jezdzic razem rodzinnie a Ona jeszcze
                        wciagnela takich jak ja z rodzina. To znaczy wedkarz sobie wedkuje a
                        my sobie jestesmy w lesie, na plazy, ogolnie w okolicy na jakims
                        sympatycznym campingu. Wieczorem jest wspolne ognisko, gawedzenie,
                        przechwalki wedkarskie. Dzieci sa szczesliwe, bo maja starych i
                        rowiesnikow pod reka, starzy sa szczesliwi, bo dzieci sie soba
                        zajmuja, wedkarze sa szczesliwi, bo nikt Im nie broni wedkowac a nie-
                        wedkarze sa szczesliwi, bo chociaz troche czasu z wedkarzami
                        spedzaja. To tylko przyklad z mojego wlasnego podworka. Z tymi
                        motocyklami to ja tez nie wiem dlaczego On by nie mogl Waszej corki
                        w to wciagnac. Moja dziewuszka jest np. swietna jesli chodzi o
                        computer technical support smile Sama sobie radzi i widac, ze Ja to
                        bardzo bierze. Z obecnym partnerem Jej mamy naprawia i piesci tez
                        Jego vintage autko (piekny Ford z 1942 roku) i z tego co wiem to
                        wspolne naprawianie bardzo Ich zbliza. Moje dzieci ze mna
                        remontowaly nasz basement i jak juz mowilem sa "zmuszane do
                        niewolniczej pracy" przy pieleniu razem ze mna w ogrodzie wink) Mnie
                        to sie zdaje, ze nie trzeba specjalnie szukac wspolnych zajec,
                        raczej robic wspolnie jak najwiecej z tego, co i tak jest do
                        zrobienia w domu. Moze Ty za duzo robisz w domu w ogole? Czy Twoj
                        maz i Twoja corka maja jakies domowe obowiazki, ktore mogliby robic
                        razem narzekajac przy tym zgodnie na Twoj "terror"? Wspolny wrog
                        zawsze bardzo laczy wink) Znam to z autopsji - pamietam trzepanie
                        dywanow z moim ojcem i nasze zgodne skargi na pedantycznosc mojej
                        mamy. To nas polaczylo jak malo co smile
                        • adellante1 Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 17:50
                          znikad
                        • adellante1 Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 17:57
                          Znikad - jesteś debesciak i jak zawsze jesteś niedoścignionym dla
                          nas wzorem ;P

                          A na poważnie. Twój stary się po prostu zgubił. Jest dumny i
                          szczęśliwy z tego ze w wyscigu szczurów jest liderem.
                          Zapomniał co jest w życiu ważne a co nie. Mam kilka pomysłów jak
                          mozesz go wystudzić. Jeśli go nie wyhamujesz strzeli ci kopytami na
                          zawał.

                          1. Daj mu powody do zazdrości. Niech cos zacznie czaszkować ze
                          pozostawiana samopas żona moze dac powody do zazdrości.
                          2. postaw mu poprzeczke diablo wysoko. Zacznij stawiać fanaberie
                          finansowe np ze nowy samochgód za 50 tys na gwiazdke dla ciebie,
                          luxusowe wakacje itp.. Faceci lubią działać na przekór.
                          3.Szczera i otwarta rozmowa jakich miałaś setki pewnie nie da
                          zadnego rezultatu to juz wiesz, więc zacznij krecić, motać, zrób tak
                          zeby odczuł ze wieczór który jest w domu jest ci troche nie naręke
                          bo cośtam...

                          NIe lituj się i nie współczuj. Ten osioł odbiera to jako dodatkowy
                          doping!! Zawał przed 45 rokiem zycia przeżywa tylko niecałe 8%
                          trafionych...
    • da.ria Re: Corka+tata+wspólny czas 27.09.07, 18:43
      Dziekuje wam bardzo, dwie ostatnie wypowiedzi wrecz mnie rozbawily.
      Oczywiscie nie w znaczeniu ze mowicie glupoty, ale prawdy oczywiste
      napisane zostaly z dowcipem i humorem a tego chyba mi najbardziej
      brakuje. Realizm mnie dobija.
      Fakt, ze w domu robie wszystko sama, w wiekoszosci, nie liczac
      koszenia trawnika i mycia jego auta, bo swoje to juz sama.
      Praktycznie zawsze jest czysto, ciuszki w szafach, zwierzaki (a jest
      ich troche) nakarmione, dziecko zadbane, lekcje odrobione. Corcia ma
      obowiazki codzienne i tzw sobotnie. Pomaga mi i nie wymiguje sie.
      Jednak moj maz .... on wymaga tylko jednego: zebym byla usmiechnieta
      i szczesliwa. Tylko nie dociera.... ze szczescie nie bierze sie
      znikad. NIe dociera ze my corcia nie potrzebujemy tej kasy na
      koncie, bo i tak jej nie zuzywamy.

      Metode nr 3. Czyli ze przeszkadza mi jak przychodzi wczesniej,
      stosowalam. NIe powiem, czul sie fatalnie z tym, bo mialam swoje
      sprawy, wyjscia z corka na zajecia, areobik, albo po prostu szlam
      spac (bo pora pozna). NO ale ile mozna. Na koncu to ja wysiadlam z
      tego zajmowania sie..... a on dalej to samo.
      Metoda mowienia wprost, pisania listow, maili, punktow ipt.....
      wykorzystywana wielokrotnie i bez skutku.
      Uwaza ze taki jest, ceni prace, nie zamierza sie zmienic i ze
      ogolnie ludzie TAK ZYJA.
      Metoda na kochanka...odpada. Po pierwsze mam luz totalny i moge
      wychodzic i jezdzic gdzie chce i kiedy chce. Oczywiscie musze sie
      liczyc z corka, jej zajeciami. Ale nie musze sie specjalnie
      tlumaczyc, wiec on nawet nie zauwazy ze dostaje kilkanascie smsow
      wiecej, albo ze chodze bardziej zadbana (bo kurcze juz bardziej nie
      mozna, hi,hi, zawsze pachne, nie laze w barchanach ani
      rozciagnietych dresach).
      W sumie jak to pisze teraz, to juz sama sie smieje.... Bo trzeba by
      byc glupcem zeby nie chciec byc z taka zona i corka.
      Oczywiscie mam wady a podstawowa jest to ze chce miec dobrze w
      zyciu, chce miec prawdziwa ciepla rodzine wiec WYMAGAM. A on pewnie
      odbiera to jako kontrole, nadzor. Sama juz nie wiem. W sumie czesto
      powtarza ze jestem super gospodarna, ze swietnie sobie radze z
      domem, ze dbam o niego i corke. Jak tu sie polapac.
      Probowalam tez metody... takiej ze zawsze bylam usmiechnieta,
      zadowolona jak wracal. Nic nie mowilam, nie prosilam o nic, nie
      narzekalam, nie probowalam przeprowadzac rozmow pouczajacych, bo
      uznalam ze moze dlateog nie wraca do domu.
      A tu nic. Przyjal ten stan jak normalny, a ja dlugo z tym udawaniem
      nie wytrzymalam.
      Kolo sie zamyka. Ja mam byc szczesliwa, ale nie jestem bo nie mam z
      kim i moje priorytety i wizja rodziny jest zupelnie spychana przez
      jego prace. Jak nie jestem szczesliwa.. to dupka, bo on moze
      (teoretycznie) miec powod do uciekania w prace. I badz tu czlowieku
      madry.
      Oczywiscie informacje o chorobach, mozliwosci zawalu, o tym ze ja
      tez moge nie dozyc tych szczesliwych dni kiedy bedzie mniej pracowal
      (jestem przewlekle chora, ale nie uciazliwie dla otoczenia).... nie
      docieraja.
      Wiec to wszystko dla mnie oznacza jedno - choroba zwana
      pracoholizmem.

      I dlatego mi smutno, bo to bardzo dobry czlowiek, czuly, mily, nie
      szczedzi mi przytulenia, mysle ze mnie kocha, bo czesto o tym mowi i
      czuje sie to cieplo w glosie. Wiec dlatego mi smutno.... bo taka
      fajna rodzina by z nas mogla byc.... gdyby tylko dal nam szanse i
      gydyb tylko chociaz kilka godzin w tygodniu nam poswiecil......
      • znikad Re: Corka+tata+wspólny czas 28.09.07, 02:49
        To moze zachoruj? Najlepiej zlam obie rece naraz. Powaznie mowie,
        jesli facet jest faktycznie przyzwoity, przejmie sie i sie wszystkim
        zajmie. Beda z corka o Ciebie dbac i beda sie musieli jakos dogadac.
        Do tych zlamanych rak mazesz jeszcze podlapac larengitis taki, co
        bys nie mogla mowic chociaz ze 3 tygodnie. Powinno podzialac. W
        ostatecznosci niech Cie wysla w delegacje na jakies 6 tygodni,
        najlepiej gdzies gdzie nie ma telefonow a poczta dochodzi
        sporadycznie. Spitzbergen? Patagonia? Suwalki?
        • adellante1 Re: Corka+tata+wspólny czas 28.09.07, 08:27
          Znikad ... Ty znowu swoje. zaczynasz gadac jak nawiedzona e-mamcia...
          Przecież kobicie tu chodzi o cos zupełnie innego. No weź ty chłopie przeczytaj
          ze problemem nie jest jego brak troski czy zaangazowania w rodzinę. Problem to
          PRACOHOLIZM który zniszczy tego osiołka i rozwali całkiem fajną rodzinkę.
          Jesli juz komuś trzeba byłoby łamać w tym związku łapy to właśnie facetowi żeby
          zwolnił, odpoczął, zaczął żyć .
          Co z tego że ma wspaniały dom jak on nawet nie ma kiedy zobaczyć jak on wygląda
          w dzień..
    • da.ria Re: Corka+tata+wspólny czas 03.10.07, 13:05
      Relacja z pola doświadczalnego...smile

      Nastapila znaczna poprawa relacji miedzy tata a corka. Chyba jednak
      moje, dosc drastyczne opisy przyszlosci, gorzkie slowa trafily w
      czuly punkt. Kierowalam sie instynktem i chyba nie zawiodl mnie.
      Symptomy poprawy to zagladanie do corci kazdego wieczora (nawet jak
      juz jest w lozku i spi), pytania do corci lub do mnie o jej dzien,
      szkole, plany na kolejny dzien, pomoc w lekcjach w niedzielny ranek,
      wyjazd na basen z cala rodzinka, wspolny film z przytulaniem nas obu.
      Hi,hi, brzmi to moze obcesowo, ale bylo milo i od razu moj pozimo
      agresji (wewnetrznie tlumionej) zmniejszyl sie.
      Na razie daje sobie (i mezowi) czas na okrzepniecie, na obserwacje
      czy to nie jest jednorazowy zryw. Uslyszalam tez ze......... nie
      robi tego na sile i ze to calkiem mile .....
      Jak pewnie podejrzewacie.... pyszczek mi sie usmiecha, z tzw... duza
      doza nieufnosci, ale jednak smilesmile
      Pozdrawiam serdecznie.
      Zona czlowieka pracujacego 16 h dziennie
      • adellante1 Re: Corka+tata+wspólny czas 03.10.07, 14:15
        "Chyba jednak
        moje, dosc drastyczne opisy przyszlosci, gorzkie slowa trafily w
        czuly punkt."


        Nie darmo madrzy tego swiata mówia ze na wszelkie uzależnienia najlepszy jest
        detox czyli terapia wstrzasowa.
        • znikad Re: Corka+tata+wspólny czas 03.10.07, 17:35
          To sie chyba nazywa "kropla drazy skale" wink))
          Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka