Dodaj do ulubionych

MĘŻOWIE CZEGO SIĘ BOICIE?

12.08.03, 11:45
Prosze o opinie zwlaszcza mezczyzn, mezow, tatusiow, ktorzy obawiaja sie
miec dziecko lub posiadali takie dylematy. chcialabym w ten sposob choc w
czesci zrozumiec swojego meza, ktory opiera sie i jak na razie jak mowi nie
czuje tego co ja - czyli potrzeby posiadania pierwszego dziecka. rozmawiamy o
tym, ale nie podzielam jego zdania. mysle, ze zawsze sobie poradzimy jak
bedziemy trzymac sie razem i kochac to dziecko. czy to jest normalne, czy
zawsze kobiety decyduja o tym kiedy miec potomstwo i namawiaja swoich
mezczyzn???
serdecznie dziekuje za wasze odpowiedzi
pozdrawiam
kasia
Obserwuj wątek
    • jacek1nowak Re: MĘŻOWIE CZEGO SIĘ BOICIE? 12.08.03, 14:17
      Witam.
      U mnie bylo wrecz przeciwnie. To ja namawialem i wreszcie uprosilem moja
      malzonke do drugiego dzieciaczka. Troche to trwalo, a to jeszcze nie teraz bo
      budowa, a to jeszcze nie wszystko mamy wypozadzone, a to jeszcze mamy czas itp.
      Wkoncu jednak uprosilem i od trzech latek (wtedy to wlasnie urodzil sie drugi)
      cieszymy sie z naszych dwuch chlopakow. Starszy z nich pojdzie teraz do 4-tej
      klasy. Wiec jest miedzy nimi troche roznicy wieku. Warto bylo jednak drazyc
      temat i prosic.
      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci.

      yupii
    • matiza Re: MĘŻOWIE CZEGO SIĘ BOICIE? 13.08.03, 09:39
      Witaj, u mnie jest zupełnie odwrotnie. Nie mamy jeszcze dzieci, ale to mój
      partner od kilku miesięcu cały czas przybąkuje o córeczce. Ja na początku
      zdecydowanie sie nie zgadzałam, ale teraz (po wielu godzinach rozmów)
      ustalilismy, że jednak zdecydujemy sie na dzidziusia.
      Na razie jestem na etapie wszytskich badań i szczepien a mój partner chodzi ze
      mna na wszytskie wizyty i szczepienia (boje sie zastrzyków)i jak dobrze pójdzie
      to za jakies 6 miesięcy zaczniemy starania.

      Pozdrawiam
      matiza
      • maknop Re: MĘŻOWIE CZEGO SIĘ BOICIE? 13.08.03, 12:28
        Czego sie boimy... Mysle, ze to zalezy od wielu czynników i zależy od partnera.
        Ja powiem coś o sobie wink
        Jesteśmy 2 lata po ślubie, najpierw nie myslałem o dziecku, bo:
        1) finanse, cieniutkie poczatki, chce dac dziecku wszystko, co bedzie dla niego
        dobre, a wtedy bylo tak, ze nie stac mnie bylo nawet na nowe buty i naprawde
        nie przesadzam : po prostu jeden ciagly debet
        2) troche sie docieralismy w małzenstwie, czasem wydawalo mi sie, ze niestety
        zakonczy sie ten zwiazek w sądzie - nie chcialem by dziecko cierpiało
        3) obsesja czy dziecko urodzi sie zdrowe, tym bardziej, ze mam pewien problemik
        genetyczny z kolanem, niby niewielka woda, biegam, jezdze rowerem, ale chyba
        kazdy ma takie obawy, a u mnie sie spotegowaly...

        Ale dziecko jest potrzebne i nie ma co odkladac na poznie tej decyzji, pozniej
        sie urodzi, to wczesniej bedzie sierota, nie pobawi sie z dziadkami itd.
        Dlatego jak tylko leciutko sie ustabilizowalo finansowo (choc ciagle biegam w
        trampkach wink i przestalismy sie kłocic, pewnej nocy zaproponowałem zonie, ze
        moze zaczniemy bez gumki wink

        I po 5 miesiącach prób, udało sie, a teraz jesteśmy w 4 miesiącu ciąży i choć
        nadal martwię sie o zdrówko, a lekarze kosztują diabelnie dużo, to ciesze się
        niesamowicie. Powiedz mężowi, że nie ma nic fajniejszego, super uczucie, i
        naprawde nie tzreba rezygnowac z wielu rzeczy, stylu zycia itp. jesli tylko
        myslicie podobnie, a związek jest partnerski...
    • shuriken Re: w sumie niczego... 18.08.03, 16:53
      No bo my, w odróżnieniu od Was, damy, mamy kwarcowe zegarki biologiczne - wybajerowane,
      z melodyjkami i podświetlaniem, ale tykania nie słychać. No i uważamy, że z wiekiem jedynie
      przybywa nam uroku, więc nie widzimy powodu, żeby się śpieszyć wink

      Ale przede wszystkim to jest tak, że z racji innej konstrukcji hormonalnej często bardziej
      kierujemy się kwestiami materialnymi (pieniądze, mieszkanie itp.) niż emocjonalnymi. Albo
      więc trzeba nas przekonać racjonalnie ("jesteś taki świetny, na pewno sobie poradzimy,
      wierzę w Ciebie, mój mężczyzno" smile, albo podstępem ("jeśli nie urodzę dziecka w ciągu tego
      roku, będziesz mieszkał pod jednym dachem z niebezpieczną wariatką" wink.
      • pesteczka5 Re: Hej. Shuriken! A nie pomyśleliście... 26.08.03, 21:47
        ...żeby do końca zespolić się z tą jedyną, ukochaną, usidlić ją na zawsze i
        przypieczętować komunię dusz i ciał miksując swe wspaniałe geny z jej
        uwielbionym zestawem?

        Czy Wam z wiekiem przybywa uroku... Różnych rzeczy Wam przybywa. Niektórym
        uroku.

    • dragon24 Re: MĘŻOWIE CZEGO SIĘ BOICIE? 19.08.03, 12:53
      Witam:

      Ja przy pierwszym dziecku nie bałem się niczego, no może czy bedzie zdrowe jak
      się urodzi.
      Teraz natomiast z małzonką myślimy o drugim dziecku i.... tu się zaczynają
      schody i powazne pytania. Moje pytania ( ojca ) czy damy sobie rade z drugim
      dzieckiem i może najważniejsze to czy będe mógł pokochać drugie dziecko jak te
      pierwsze. Boję się bardzo, że nie będe mógł dać maximum miłosci i czułości.
      Wkońcu nasze pierwsze dziecko jest ze mną bardzo silnie związane i kocham je
      ponad wszystko. Co będzie jak nie bede potrafił...???

      Poza tym czy będzie zdrowe, a jak nie to boję się że nie dam rady psychicznie.

      To są moje obawy, ale przy drugim dziecku. Pierwsze jest bez problemów jak
      myślę.

      Pozdrawiam Dragon.
    • mka16 Re: MĘŻOWIE CZEGO SIĘ BOICIE? 01.10.03, 22:25
      Kasiu, ja tylko chce Ci powiedziec, ze u mnie jest tak samo. Jestesmy juz 4
      lata po slubie i jakos nie zanosi sie na powiekszenie rodziny. Na poczatku nie
      bylo problemu,sama nie przepadalam za dziecmi, ale teraz juz mi hormony
      zaczynaja szalec. Duzo o tym rozmawiamy (co juz jest wielkim postepem, bo
      jeszcze rok temu ten temat w ogole nie istnial), moj maz wie, ze to dla mnie
      wazne i twierdzi, ze "bedziemy miec to dziecko" , ale ja nie chce zeby sie na
      nie decydowal ze wzgledu na mnie. Wiem, ze sie obawia, ze zmienia sie relacje
      miedzy nami, ze chcialby miec mnie tylko dla siebie itd. Ja mam nadzieje, ze te
      relacje az tak bardzo sie nie zmienia, moze beda inne, ale mam nadzieje, ze nie
      gorsze, moze panowie mogliby cos na ten temat powiedziec?
      W kazdym razie chcialam Ci powiedziec, ze nie jestes sama... Moze Twoj maz
      potrzebuje wiecej czasu? Ile jestescie po slubie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka