Dodaj do ulubionych

Samodzielność, a odpowiedzialność

06.05.09, 12:26
Dziewczynka z tornistrem (góra ośmiolatka) odprowadza do: przedszkola, babci,
gdzieś... nie wiem gdzie, swoją siostrę (ok. 5-6 lat). Same wychodzą z domu.
Przeprawiają się przez ulicę z sygnalizacją świetlną, wsiadają do komunikacji
miejskiej, jadą 2 przystanki, wysiadają, kolejne skrzyżowanie z dwoma
przejściami, znów spacerek i znikają mi z oczu między blokami.

Nie balibyście się puścić takie w sumie 200cm człowieka surprised na miasto? Przecież
gdzieniegdzie kałuże są głębsze wink
Obserwuj wątek
    • wysoki.brunet Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 06.05.09, 14:49
      > Nie balibyście się puścić takie w sumie 200cm człowieka surprised na miasto? Przecież
      > gdzieniegdzie kałuże są głębsze wink

      jak ktoś ma więcej niż jedno czy dwoje dzieci to po prostu nie ma wyboru
      • kckk Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 06.05.09, 15:14
        Ok, ale w którym momencie kończy się nieodpowiedzialność rodzica nawet
        zmuszonego przez życie do podobnych praktyk, a w którym zaczyna minimalna
        świadomość samodzielności u dziecka, uprawniająca do tak dużego zaufania ze
        strony opiekunów? (o zaufaniu do losu już nie wspominając).
        W przypadku starszej siostry ta samodzielność jest obarczona dodatkowo ogromną
        odpowiedzialnością za młodszą.
        • miacasa Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 06.05.09, 15:25
          > Ok, ale w którym momencie kończy się nieodpowiedzialność rodzica nawet
          > zmuszonego przez życie do podobnych praktyk, a w którym zaczyna minimalna
          > świadomość samodzielności u dziecka, uprawniająca do tak dużego zaufania ze
          > strony opiekunów?

          U mojego dziecka samodzielność społeczna dopiero kiełkuje, dziecko ma niewiele
          ponad 6 lat i dość opornie przyswaja zasady bezpiecznego funkcjonowania na ulicy
          (od kilku dni jeździ na rowerze po osiedlowej ulicy pod naszym ukrytym
          nadzorem). Przeraża mnie perspektywa samodzielnego chodzenia do szkoły przez
          ruchliwą ulicę i przejazd kolejowy, myślę, że długo samej jej nie puścimy choć
          dzieci sąsiadów pokonywały tę trasę samodzielnie od drugiego półrocza pierwszej
          klasy. Moje dziecko jest strasznie gapowate i impulsywne ale są dzieci w jej
          wieku, które dość roztropnie poruszają się po mieście. Dużo zależy od dziecka.
          • wysoki.brunet Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 06.05.09, 15:32
            > klasy. Moje dziecko jest strasznie gapowate i impulsywne ale są dzieci w jej
            > wieku, które dość roztropnie poruszają się po mieście. Dużo zależy od dziecka.

            Jak ma rodziców skupionych na nim może sobie pozwolić na to by być gapowate i
            impulsywne. Jak jest najstarszym dzieckiem w wielodzietnej rodzinie,
            samodzielność pozwala mu egzystować, po za tym rodzice obciążają je częścią
            obowiązków niezależnie pewnie od wieku.
            • kckk Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 06.05.09, 15:42
              Czy ja już doszedłem do tego etapu???
              Mam wrażenie jakbyś czasem wink pisał z sensem, tylko dlaczego brak mi przełożenia
              na własny grunt?
            • miacasa Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 06.05.09, 15:57
              > Jak ma rodziców skupionych na nim może sobie pozwolić na to by być gapowate i
              > impulsywne.

              Jest bardzo dużo racji w tym co piszesz, niestety córka ma pewne deficyty
              wynikające z problemów neurologicznych (jest po obustronnych wylewach) i
              jesteśmy zmuszeni do zwiększenia czujności w jej przypadku. Młodsza o 2 lata
              córka o wiele szybciej chwyta związek między ryzykownym zachowaniem a przykrymi
              następstwami, normalnie uczy się na własnych błędach i o nią jesteśmy bardziej
              spokojni.
      • larua Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 12:08

        > jak ktoś ma więcej niż jedno czy dwoje dzieci to po prostu nie ma
        wyboru


        To zart ???
        Czy w sensie jedno mniej czy wiecej nie czyni roznicy ???
      • blackglass Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 13:59
        wysoki.brunet napisał:
        > jak ktoś ma więcej niż jedno czy dwoje dzieci to po prostu nie ma wyboru
        Zawsze masz wybór!
        Jaka jest przeszkoda w zaprowadzeniu dzieciaka do szkoły?
        I jaka jest tu różnica miedzy zaprowadzeniem jednego a dwójki?

      • demonii.larua Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 16.05.09, 17:28
        > jak ktoś ma więcej niż jedno czy dwoje dzieci to po prostu nie ma >wyboru
        Bzdura!
    • lambert77 Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 14:04
      Nie wiem co w tym dziwnego. Sam zostałem tak wychowany. W czasach gdy
      zostawienie dziecka 7 lub 8 letniego z kluczem na szyi nie było czymś
      niezwykłym. Wiem że czasy się zmieniły drżymy za każdym razem kiedy ktoś spojrzy
      na nasze dziecko sami nie spuszczamy go z oczu bo nie daj boże coś się stanie
      ale czy to tak powinno wyglądać?? Myślę, że sporą krzywdę nam i dzieciom robi
      szybkość przekazywania informacji. Za czasów naszych rodziców nie było
      informacji o pedofilach o śmierci dzieci po pobiciach przez rodziców. Nikt się
      nad tym nie zastanawialiśmy. A dzisiaj?? Jeżeli jakiś bydlak zgwałci i zje
      dziecko to na drugi dzień wie o tym cały świat i wszyscy patrzą na swoich
      sąsiadów czy przypadkiem on też nie zrobi krzywdy naszemu dziecku. Generalnie
      jestem za usamodzielnianiem dziecka a tym samym uczynieniem go odpowiedzialnym
      za pewne sprawy.
      • kckk Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 14:32
        Masz Pan stalowe nerwy, ja bym się bał.
        • lambert77 Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 15:04
          nerwy nie mają z tym nic wspólnego będę szalał z niepokoju pewnie dostanę
          jakiejś zapaści wink ale to nie znaczy, że mam krzywdzić dziecko. Znam taki
          przypadek dzieciaka, który nie wyjdzie nawet na podwórko się pobawić bo wszędzie
          zawsze z mamusią albo tatusiem. Jeżeli zostaje sam to tylko i wyłącznie na
          różnego rodzaju grupowych zajęciach z opiekunem. To jest kalectwo stary.
          W wieku 7-8 lat sam robiłem sobie śniadanie do szkoły jeżeli rodzice wychodzili
          wcześniej do pracy. W wieku 10-12 już gotowałem drobne rzeczy na obiad
          • lambert77 cd :) 15.05.09, 15:11
            sam wychodziłem do szkoły i sam z niej wracałem ale to były inne czasy inne miejsce.
            • kckk Re: cd :) 15.05.09, 15:21
              Ej, ja do szkoły chodziłem sam od drugiej klasy, o ile dobrze pamiętam. Sęk w
              tym, że szedłem do niej 4 minuty spacerkiem i nie musiałem pokonywać większych
              ulic. To zupełnie co innego. W tamtych latach samochód było słychać minutę
              wcześniej zanim pojawił się w polu widzenia. Teraz jeżdżą cicho wink i szybko,
              natężenie ruchu x10 Dosłownie SZOK!
              • lambert77 Re: cd :) 15.05.09, 15:25
                Może samochodów było mniej ale sam wiesz jak było z przechodzeniem przez ulice
                smile nie ważne jak byle na drugą stronę. Śmiem twierdzić, że teraz tego rodzaju
                wypadków z udziałem dzieci jest mniej niż kiedyś. Wbrew pozorom natężenie ruchu
                jest lepsze niż jeden wariat śmigający co 15 minut.
                • kckk dawca genów hardcorowiec 18.05.09, 11:19
                  Patrz Lambert są "odważniejsi" od Ciebie wink Mówię o ojczulku, który wysłał
                  wieczorem trzylatkę po lody.
                  Prawdziwy z niego twardziel, taki to dopiero potrafi nauczy życia własne dzieci,
                  w jedną noc suspicious
                  • lambert77 Re: dawca genów hardcorowiec 18.05.09, 12:01
                    smile kckk przejaskrawiasz nie mówię że nie masz racji twoje argumenty są jak
                    najbardziej prawidłowe i niestety podpiszę się i pod twoim zdaniem i pod swoim.
                    Prawda tak naprawdę leży gdzieś pośrodku. Pytanie tylko o czym mówimy - o
                    samodzielności dzieci czy o bezdennej głupocie reproduktorów bo rodzicem tego
                    nie można było nazwać smile...
                    • kckk Re: dawca genów hardcorowiec 18.05.09, 12:32
                      > czym mówimy - o samodzielności dzieci czy o bezdennej głupocie reproduktorów

                      Prawda.
                      Usłyszałem-napisałem.
                      Nie żebym to ja wyreżyserował smile
                      A najśmieszniejsze było, że przecież nie ma określonego wieku od którego dziecko
                      może legalnie stawać się obieżyświatem. Znaczy się co?
                      Stary niewinien? surprised
                      • lambert77 Re: dawca genów hardcorowiec 18.05.09, 13:31
                        winien jak cholera ... tak samo jak menel który zamiast dziecko odprowadzić do
                        sklepu czy na policje zaprowadził je na meline.
          • kckk Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 15:11
            A może jeszcze co...? wink
            Może powiesz, że jesteś jedynakiem? surprised
            • lambert77 Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 15:32
              nie mam młodszego o dwa lata brata. Ojciec nie pieścił się z nami za co mu
              dziękuję, matka jak to matka najchętniej by schowała i chuchała dmuchała na
              wszystko ale generalnie sytuacja była taka my idziemy do pracy dzwoni budzik wy
              idziecie do szkoły chleb masło wędlina leży na widoku kanapki i heja w trasę. A
              jak się zaspało bo budzika się nie słyszało to ojciec po wywiadówce zadbał
              żebyśmy następnym razem słyszeli budzikwink. Wtedy nie robiło się takiego cyrku z
              dziećmi. Dzisiaj media i specjaliści próbują Ci wmówić, że cały świat tylko
              czycha na twoje dziecko luz panowie i panie. Wbrew pozorom nikt nie czyha na
              cnotę i nerki waszych dzieci a wypadek mogą mieć wszędzie. Najfajniejsza jest
              jedna rzecz którą musimy sobie uzmysłowić i wbić do tych naszych zakutych
              rodzicielskich łbów smile NIE OCHRONIMY DZIECI PRZED WSZYSTKIM - możemy zapobiegać
              pewnym sytuacją przez uczenie dzieci. Jeżeli ktoś uważa, że jeżeli będzie
              trzymał dziecko za rękę przez całe dzieciństwo to ono nie wpadnie pod rozpędzony
              rower nie spadnie z drzewa czy ze zjeżdżalni to jest w cholernie dużym błędzie i
              życie zweryfikuje to szybko i brutalnie niestety sad
              • kckk Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 15:49
                Widzę, że Cię nie przegadam przynajmniej na razie. Ale dobra, tedy skupmy się
                jak skutecznie przemówić do małolata, aby sam łaskawie zechciał zadbać o siebie,
                czyli swoje zdrowie no i o nasz spokój sumienia. Instynkt samozachowawczy toż to
                za mało. Wiedza rzecz dobra, aczkolwiek takie szczenie też prędzej czy później
                popadnie w rutynę codzienności i zacznie głupstwa wyprawiać, popisywać się przed
                rówieśnikami...
                I co ?
    • titta Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 15.05.09, 14:23
      Brak odpowiedzialnosci to jest jak mi szesciolatek przynosi niemowle
      na zajecia (powaznie, powaznie). Jak oboje chodza, mysla i dbaja o
      siebie (starsze nie zostawi malego, a male nie odejdzie)
      to...zlinczujcie, ale nie widze nic w tym zlego. W przeciwienstwie
      do trzymania pod kloszem kilkunastoletnich fajtlap, zapatrzonych
      jedynie w swoje potrzeby (wylaczajac zaburzenia autystyczne).
    • demonii.larua Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 16.05.09, 17:38
      Ja bym się bała po pierwsze dlatego, że znam swoje dzieci (9-latkę mam na mysli
      zwłaszcza) smile Po drugie - przedszkole na drugim końcu miasta. I po trzecie nie
      ma opcji by z przedszkola/do przedszkola dziecko przyprowadzało inne dziecko -
      wymóg dyrekcji. W szkole zresztą to samo, do lat 8 dziecko musi być
      przyprowadzone i odebrane przez osobę dorosłą, potem podpisuje się papier że
      dzieć przychodzi i wraca sam smile
    • kicia031 Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 01.06.09, 20:30
      Kiedy widze cos takiego, wyciagam telefon i dzwonie pod 112.

      Jesli rodzice nie sa w stanie zajac sie dziecmi, ktore splodzili, dzieci powinny
      trafic do rodziny zastepczej. Zreszta, w przedszkolu takim jak moje
      wychowawczynie same wezwalyby policje bedac swiadkiem takiej sytuacji.
      • jaremax Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 01.06.09, 23:45
        Kicia smile Ty to chyba w Ameryce długo byłaś wink
        Dawno , dawno temu , gdy jeszcze pewexy istniały, znajomy mówił ,że
        amerykańce są tacy sami durni jak ruscy tylko ,że w dżinsach.
        Inny kraj ,inny świat.Trzeba owszem brać wzorce , ale nie z
        telewizorasmile
        • kicia031 Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 02.06.09, 14:25
          Nie bylam w Ameryce i nie bede - nie bede sie plaszczyc przed
          wizowym urzedniczyna, by moc wydawac u nich moje ciezko zarobione
          zaskorniaki, kiedy jest tyle innych miejsc, gdzie moge spedzic
          wakacje.
    • caramel.macchiato Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 02.06.09, 14:42
      Kckk, jak zwykle zgadzam się z Tobą. Mnie zawsze robi się żal takich
      maluszków, co same muszą dojeżdżać do szkół. Ja wiem, że ciężko jest
      we współczesnym świecie sprostać wszystkim wyzwaniom, szczególnie,
      gdy ma się dzieci, ale NA LITOŚĆ BOSKĄ!!! Toż to dzieci!
      • matijas77 Re: Samodzielność, a odpowiedzialność 29.06.09, 01:48
        sam się nad tym bardzo zastanawiam; zgadzam się, że "czasy się zmieniły". Ja
        miałem na wsi 2 km do szkoły i chodziłem tam sam od 1. klasy, jakoś wtedy
        zacząłem sobie sam odgrzewać obiady, robić kanapki itd., bo tak było trzeba. Ale
        teraz mieszkam w Wawie i nie widzę opcji, żeby córeczka jechała sama gdzieś do
        szkoły daleko. Chociaż teraz ma dopiero 1,5 roku, a wyobrażam sobie, że jako
        10-latka będzie w stanie podjechać gdzieś metrem czy autobusem. W znane miejsce.
        Teraz mi trudno orzec, co jeśli sam nie będę mógł jej odprowadzić - wynajmować
        obcą panią do tego za grube pieniądze???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka