Dziewczynka z tornistrem (góra ośmiolatka) odprowadza do: przedszkola, babci,
gdzieś... nie wiem gdzie, swoją siostrę (ok. 5-6 lat). Same wychodzą z domu.
Przeprawiają się przez ulicę z sygnalizacją świetlną, wsiadają do komunikacji
miejskiej, jadą 2 przystanki, wysiadają, kolejne skrzyżowanie z dwoma
przejściami, znów spacerek i znikają mi z oczu między blokami.
Nie balibyście się puścić takie w sumie 200cm człowieka

na miasto? Przecież
gdzieniegdzie kałuże są głębsze