sofija_biala
04.09.10, 12:21
Witam
Mam problem z karmieniem piersią. Syn urodził się ze sporą niedowagą i obnizonym napięciem
mięśniowym, spędził po urodzeniu półtora tygodnia w inkubatorze, był karmiony sondą, potem
strzykawką i butelką. Dla uspokojenia miał podawany przez położne smoczek.
Ja ściągałam pokarm laktatorem i od chwili pojawienia się pierwszych kropel (byłam po cesarce) Mały
dostawał moje mleko. Na sztuczne mleko podawane wczesniej reagował krwawieniami żołądka.
Po wyjęciu z inkubatora spędziliśmy jeszcze tydzeń w szpitalu. Do każdego karmienia dostawiałm go do
piersi. Łapał płytko, raczej sobie oblizywał i smakował, jeśli zassał, to na kilka sekund, potem się
prężył, płakał, odpychał pierś i nie chciał ssać. Próbowałam go tak przetrzymywać do 30 minut, ale w
efekcie dziecko nie jadło wcale a ja - przyznaję - pękałam psychicznie.
W szpitalu korzystałam z pomocy położnych, wypróbowałyśmy wszelkie pozycje karmienia, niestety
bez efektu.
Takie próby przystawiania trwaly przez 3 tygodnie. Po każdym nieudanym ssaniu dostawał butelkę ze
ściągniętym moim mlekiem. Potem się poddałam i tak zostało do dziś.
Proszę o informacje - czy jest jeszcze szansa na przestawienie go na pierś? Ewentualnie, jeśli się to nie
powiedzie, jak długo można (udaje się) karmić mlekiem ściąganym.
Pokarm ściągam regularnie co około 3h, mleka jest coraz więcej i na potrzeby synka wystarcza.
Dziecko ładnie przybiera.