Dodaj do ulubionych

do mam bezsmoczkowych

02.04.11, 14:47
drogie mamy,

pisalam na forum w kilku watkach o swoim problemie-mianowicie niski przyrost wagi synusia w pierwszych 3 tygodniach zycia, obecnie-dzieki forum i waszym radom zrobilismy ogromne postepy-maly przybral przez ostatnie 2 tygodnie 550 g- (karmienie, karmienie i jeszcze raz karmienie oraz redukcja dostepu do smoka) co chyba bez wsparcia i wiedzy doswiadczonych mamusiek nigdy by sie nie udalo-moja wiedza podrecznikowo-poradnikowa oraz "dobre rady" nijak mialy sie do rzeczywistosci...bylam zalamana i bliska podaniu butli-a jednak sie udalo-mam nadzieje, ze teraz bedzie juz tylko lepiej...
tyle tytulem wstepu...
mam zapytanie do mam dzieci bzsmoczkowych, jak sobie radzicie z uspokojeniem dzidziusia np. w aucie podczas jazdy, na spacerze lub pod wasza chwilowa nieobecnosc,
szczerze powiem, ze smoka nie udalo mi sie calkowicie wyeliminowac tzn. w domu go nie uzywam, ale jak np. jade autem maly krzyczy-wtedy najlatwiej siegnac po dydolca-jednak zauwazylam, ze po takim spotkaniu ze smokiem zawsze jest chwilowy problem przy piersi-zle chwyta i sa zlosci-koryguje i przystawiam cierpliwie po czym wszystko wraca do normy, nie chce jednak meczyc siebie, a przede wszystkim małego i mieszac mu w glowie z tym smokiem, ale czasem poprostu wydaje mi sie, ze innej mozliwosci nie ma...a moze jest??

moze macie jakies sposoby na uspokojenie malenstwa-niestety nie zawsze mozna podac piers "od reki"-w domu jasna sprawa nie ma problemu, ale czasem tez trzeba wyjsc z czterech scian, wiec co wtedy??


pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dziub_dziubasek Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 15:07
      W samochodzie- na krotkich dystansach- przeczekiwalam, na dłuższych zatrzymywałam się gdzieś, karmiłam uspokajałam. Podczas mojej nieobecności dziecko z powodzeniem uspokajało się przytulone do taty czy babci, zabawiane grzechotkami, na spacerze jak któreś ryczało (ryczał tylko starszak, bo miał alergię na wózek) to wyciągałam z wózka, tuliłam, uspokajałam, odwracałam uwagę itp.
      Smoka żadne z nich nie znało.
      • mruwa9 Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 15:18
        u nas- jak wyzej.Trojka dzieci zupelnie bezsmoczkowa.
      • mrs.t Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 16:23
        ja to nawet nie wiem ze niby kiedy mialabym smoczka dawac? (a dodam ze mialam normalne placzace dziecko, ktore nigdy szczegolnie nie chcialo sie bawic na podlodze, ktorego nie bardzo mialam jak zpstawic samego bo z butelki nie byl ) ot- zamiast smoczka mialam chuste i piers :)

        no normalne, ze placze/plakal w samochodzie - zwykle wtedy spiewalam ,jakas tam zabawka byla zawsze; jak wiedzialam ze jest glodny no to coz robilam postoj (po pierwsze tankowalam tuz przed wyjazdem - juz w aucie nawet, no i tuz po zaparkowaniu jesli wytrzymal)

        potem jak nauczyl sie trzymac byl luz, tylko podawalam nowa zabawke -
        a, jeszcze wczesniej DLUUUGO zajelo mi znalezienie odpowiednio glosne zabawki ktora latwo mozna bylo nakrecic -
        po dosc dlugich poszukwwaniach , przez internet, w ciemno, kupilam to - http://www.google.co.uk/search?q=GUND+MUSICAL+POOH+BEAR&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:en-GB:official&client=firefox-a#q=GUND+MUSICAL+POOH+BEAR&hl=en&client=firefox-a&hs=8BN&rls=org.mozilla:en-GB:official&prmd=ivns&source=univ&tbs=shop:1&tbo=u&sa=X&ei=TTCXTeL-Boi5hAeV8vH1CA&ved=0CEkQrQQ&biw=1524&bih=869&fp=bd9f04c155202f36 okazalo sie strazlem w dziesiatke, jak ocham, i synek pokochal. Niestety dla nastepnego malucha trzeba bedzie kupic nowa bo przestala sie az nakrecac
        jeszcze pozniej, strzalem w 10tke byla komorka stara moja ale czynna (tylko bez kredytu by nie mogl nigdzie dzwonic etc) z piosenkami :)) od tej pory nazywam ja wrecz 'naszym smoczkiem' - dodam ze synek dluuugo jezdzil tylem do kierunku jazdy, ponad 18mcy mial zanim sie przesiadl na przodem do jazdy (tzn jasnen jalepiej jakby jezdzil tlem do kierunku do 4rtego roku zycia, no ale niestety:/)


        z problemem placzu w wozku nie mialam bo jak plakal - nie bylo problemu - szedl do chusty (albo od razu szedl do chusty)
        jak byl glodny - no to smoczkiem i tak na dlugo nie oszukasz- karmilam. czy to w polu czy w kosciele, zwykle mialam szal i nikt nic nie widzial i tak. Raz nawet karmlam w kolejce do kasy w supermarkecie - ktos mi wyjal zakupy, kasjer spakowal do toreb - synek skonczyl akurat jak przyszlo do placenia :)

        \
        bez smoczka zycie jest zupelnei normalne
        problem pojawia sie jak masz smoczek, bo wtedy kusi i skupiasz sie zamiast na wymyslaniu fajnych metod uspokojeniu na frustracji 'a czemu nie podac smoczka', marnujac energie i mysli:)
        • aajjaa Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 22:06
          > bez smoczka zycie jest zupelnei normalne
          > problem pojawia sie jak masz smoczek, bo wtedy kusi i skupiasz sie zamiast na w
          > ymyslaniu fajnych metod uspokojeniu na frustracji 'a czemu nie podac smoczka',
          > marnujac energie i mysli:)
          Wlasnie...:)
          Ja rowniez nie wiem kiedy smoczek "podac" - metody rozne, zawsze cos w koncu uspokoi malucha. Nie majac smoczka po prostu sie wymysla wciaz cos nowego i obserwuje reakcje ;)Na poczatku do zasniecia dawalismy palec, bo nie chciala na piersi zasypiac. Tulenie itp oczywiscie, jak byly rece potrzebne, to chusta, jak rece i kregoslup bolaly - to na pilce duzej, jak ktos juz pisal. Oczywiescie wszelkie zabawki grajace itp. I "nowosci". Cos nowego jest zawsze interesujace, przynajmniej na chwile ;) - czyli cokolwiek niezabawkowego, w miare bezpiecznego. Jakies sitka z kuchni, stare psie miski, komorka, melodyjki itp z niej, pudelko z vita D, butelka w woda morska w sprayu + psikanieta woda ;)... - no po prostu to co pod reka co moze zajac na chwile. I spiewanie.
    • sloneczkowa2010 Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 16:40
      Ja w samochodzie, gdy już bylo bardzo źle, znaczy bardzo płakala i malutka wtedy byla, to dawałam jej swojego palca do buzi (wczesniej przecieralam go wilgotną chusteczką) - stalismy parę razy w mega korku, a raczej jechalismy w tempie ślimaczym w centrum Warszawy i nie było się wtedy jak i gdzie zatrzymac. No ale wtedy nie prowadzilam samochodu. Nie wiem czy to dobra metoda, ale skutkowało doraźnie - uspokajała się i zasypiała.
      Jak już teraz jest starsza, to w samochodzie zwykle jest zadowolona, ale jak jest źle i nie prowadzę, to pomaga delikatne poklepywanie jej bo brzuszku/klatce piersiowej. Wtedy zazwyczaj po chwili zasypia i mam spokój :)
      Pomaga też spiewanie w samochodzie.

      Na spacerach, albo brałam na ręce, albo bujałam bardziej wózek lub szybciej jechałam (to nie zawsze działało niestety).
      W domu gdy jest niepsokojna, to biorę na ręce. Albo do chusty. To działa w 99%. Polecam chusty bardzo, bo przy cięższym dziecku na dłuższą metę ręce odpadają.
      Do chusty bierze też tata, jak mnie nie ma.
      Aha, no i w domu oczywiscie jak ja jestem i mała płacze, to często proponuję pierś. Jak była młodsza, to zazwyczaj prawie zawsze działalo, jak teraz już jest starsza to niekoniecznie, ale teraz są już inne metody odwracania uwagi - zabawki. U nas mega hitem jest takie tanie grające pianinko, coś koło 20 zł kosztowało. Uwielbia sobie nim sama grac.

      A jak marudna, bo śpiąca, to myk do chusty - zwykle śpi po nie więcej niż 3 minutach.

      Powodzenia!!!!
    • froobek Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 16:58
      W samochodzie oceniałam sytuację - naprawdę mocno głodny (podobno głód to u niemowlęcia potworny ból) czy płacze z innego powodu i ile jeszcze będziemy jechać. I albo postój na karmienie albo olanie sprawy (nie to, żeby nie było mi przykro, że płacze, ale co poradzić w samochodzie??).

      Spacer albo w chuście albo wyjęcie dziecka z wózka. Często chusta w koszu wózka na wypadek problemów.

      Raczej przez pierwszy rok nie wychodziłam z domu, jak nie spał, ale jeśli się zdarzało, tata sobie radził, tulił, nosił, zabawiał.
      • migotka2604 Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 17:50
        bardzo dziekuje, za rady:)
        wyglada na to, ze zycie bez smoka to nic trudnego-chyba musze sie lepiej postarac, a smoka najlepiej byloby wyrzucic, zeby nie kusiło...i sprobowac innych metod:)
        co do chusty-nie mam i nie uzywalam, szczerze mowiac myslalam, ze to bedzie zbedne, ale moj maly to taki przytulinski-najchetniej nie schodziby mi z rak i nie wypuszczal piersi z buzki wiec chyba czas pomyslec o chuscie...
        czy sa jakies polecane modele?zaraz bede szukac na allegro;)
        • mrs.t Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 17:57

          > czy sa jakies polecane modele?zaraz bede szukac na allegro;)
          zajrzyja n chustoforum albo na gazete
          forum.gazeta.pl/forum/f,44603,Kawalek_szmaty_chusty_i_.html

          bez kombinowania :)
          najlepiej od razu kupic chuste wiazana , skosnokrzyzowa, polskie NATI sa w dobrej cenie i super jakosci;
          wybierz jaki kolor ci sie podoba i tyle:)
        • blaue777 Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 19:50
          Bebelulu ma chusty wiązane i inne - kupiłam w promocji za 99 zł, ale czekam z jej używaniem, aż pozbędziemy się zimowego kombinezonu (w domu nie ma potrzeby)
        • klarci Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 11:28
          ja bym kupiła jakąś uzywaną, żeby nie wydać za dużo, a latem pomyślała o jakimś fajnym (mądrze skonstruowanym) nosidle, typu mei tai :)
    • dagmara-k Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 21:22
      moje sposoby na auto i wozek:
      - spiewam
      - robie durne miny
      - puszczam z komorki filmiki z gwiazda w roli glownej lub startowy sony ericsona;)
      - zabawki dzwiekowe
      - miala faze na ssanie ucha pluszowego konika jako dzieciatko 2-3 miesieczne
      - teraz juz duza to moze sie bawic czyms z guzikami, swiatelkami, przekladac z malego pojemnika do duzego
      no jak juz nic nie pomaga to sie zatrzymujemy a z wozka wyjmuje. rzadko sie to zdarza. przez rok zycia uzywala corka smoczka kilka razy doslownie gdzies w polowie czerwca ostatnio. tez w aucie sobie nie radzilam.
    • azomim Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 21:52
      Trudno coś doradzić, bo nie używając smoczka nie potrafię- naprawdę!- wyobrazić sobie sytuacji, w której musiałabym go użyć.

      Nawet jak synek był bardzo malutki, najlepiej uspokajało go tulenie. Jest tak do dziś.



      Ale fakt, nie jeżdżę z nim autem, więc ten problem odpada;)
    • alpha.sierra Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 21:54
      U mnie sprawdza się bardzo dobrze: tetrowa pielucha - wsadza sobie do buzi i żuje; malutka pluszowa krowa z szeleszczącą wstawką - całe 6,50 zł mnie kosztowała w tuptupie, więc mam 3 - zawsze któraś w praniu - regularnie tarmoszone albo żute, żyrafa Sophie - tarmoszona i ciućkana (i łatwa do umycia). Do tego sprawdza się chusta i/lub bujanie z wydawaniem z siebie niskiego "uuuuuuuuuu" :D. U koleżanki zetknęłam się z dużą piłką do ćwiczeń - ułatwia bujanie, odciąża ręce i kręgosłup - zamierzam nabyć ten wynalazek, bo Zofia odleciała w niecałą minutę :). Powodzenia!
    • czerwcowa_anulka Re: do mam bezsmoczkowych 02.04.11, 23:39
      > mam zapytanie do mam dzieci bzsmoczkowych, jak sobie radzicie z uspokojeniem dz
      > idziusia np. w aucie podczas jazdy, na spacerze lub pod wasza chwilowa nieobecn
      > osc,

      To zależy od tego jaką potrzebę sygnalizuje dziecko. Jeśli płacze - nie traktuję tego jako "płaczu" czyli "konieczności uspokojenia", tylko jako komunikat, i w zależności od przyczyny staram się zaradzić. Czyli:
      - jest głodne, chce pić - daję pierś
      - chce się przytulić - przytulam
      - jest mu niewygodnie, gorąco - staram się ulżyć
      - boli brzuszek - nosimy, masujemy, daję pierś
      - nudzi mu się - kombinuję coś ciekawego
      - ... itd :)

      Nigdy nie miałam w domu smoczka więc nie wiem w której z powyższych sytuacji mógłby mi się przydać. Pewnie w kilku - jako tymczasowe odwrócenie uwagi czy coś w tym stylu. Ale lepiej go po prostu wyrzuć i spokojnie obserwuj jakie potrzeby sygnalizuje dziecko, na pewno nie jest to potrzeba posiadania w buzi czegoś gumowego ;)
      • froobek Re: do mam bezsmoczkowych 03.04.11, 00:00
        > na pewno nie jest to potrzeba posiadania w buzi czegoś gu
        > mowego ;)

        :-)
    • mrowka75 Re: do mam bezsmoczkowych 03.04.11, 00:01
      Moja niestey w aucie krzyczała i krzyczy. Ma normalnie chya chorobę lokomocyjną. Zawsze tak staram się ukąłdac wyjazd,zeb zasneła w aucie, ale wiadomo,ze często taks ie nie da. jak tylko zakumała trochę oglądactwo starszy syn pokazywał jej filmiki na komórce, albo trzymał nad nią grzechotkę. Czasem nie pomagało, więc jechaliśmy z krzykiem, jak była straszliwa rozpacz to na chwilę sie zatrzymywałam. Na wyposażeniu auta do dziś mam stopery,zeby krzyk małej nie dekoncentrował mnie kiedy wykonuję manewry w mieście czy trasie. W sumie najdłuższe odcinki jazdy jakie teraz pokonujemy to półgdzinne.
      • mrs.t Re: do mam bezsmoczkowych 03.04.11, 11:04
        po pierwsze, anulko, wysmarowalas post do zapamietania, dla potomnosci:)

        To zależy od tego jaką potrzebę sygnalizuje dziecko. Jeśli płacze - nie traktuję tego jako "płaczu" czyli "konieczności uspokojenia", tylko jako komunikat, i w zależności od przyczyny staram się zaradzić. Czyli:
        - jest głodne, chce pić - daję pierś
        - chce się przytulić - przytulam
        - jest mu niewygodnie, gorąco - staram się ulżyć
        - boli brzuszek - nosimy, masujemy, daję pierś
        - nudzi mu się - kombinuję coś ciekawego
        - ... itd :)

        Nigdy nie miałam w domu smoczka więc nie wiem w której z powyższych sytuacji mógłby mi się przydać. Pewnie w kilku - jako tymczasowe odwrócenie uwagi czy coś w tym stylu. Ale lepiej go po prostu wyrzuć i spokojnie obserwuj jakie potrzeby sygnalizuje dziecko, na pewno nie jest to potrzeba posiadania w buzi czegoś gumowego ;)



        przyznam ze auto to najwiekszy problem, i owszem czasem moze ktores dziecko w desperacji wolac w aucie ze jest mu wszystko obojetne, dajcie mi nawet kawalek gumy do buzi by ten koszmar sie skonczyl:)
        moj tez w aucie mial fazy na plakanie; pomagalo NAJczesciej jednak spiewanie, czetso byl zbyt wkurzony na zabawki; ale z drugiej strony czesto w aucie usypial - moze to kwestia ze staralam sie tak planowac podroze by wypadaly w czasie sennosci..
    • lapwing123 Re: do mam bezsmoczkowych 03.04.11, 01:18
      My bezsmoczkowi również i uważam, że naprawdę czasem jest ciężko. Ale mój strach przed popsuciem techniki przezwyciężył:) Właśnie w tych sytuacjach co opisujesz- czyli auto, Twoje wyjście - wtedy największa pokusa podania smoczka może zawładnąć Twoim umysłem:) lub babci- oj nieraz babcia próbowała dać:).

      teraz cora ma 10 m, ale nadal nie lubi jazdy samochodem, więc sama raczej z nia nie jeżdzę, chyba, że naprawdę blisko.
      Co się sprawdzało i sprawdza:
      - zabawki ocyzwiście jakieś szeleszczące prychające grające
      - komórka z muzyką na full
      - moje śpiewanie

      Zawsze karmię (karmiłam) przed samym wyjazdem. Jeżeli dłużsez odcinki, np. wyjazd na wakacje to starałam się wyjeżdżać w porze drzemki.

      Standardowo chusta- bo jak się obudziła w wózku to wrzask, w chuście nie. jeśli w wózku to blisko domu:)

      Moje wyjścia- tankowanie na full przed wyjściem. Nigdy nie wychodziłam na dłużej niż 2h. A dodam, że obskoczyliśmy 5 wesel jak do tej pory. Córka zawsze ze mną i nianią.
    • luliluli Re: do mam bezsmoczkowych 03.04.11, 09:03
      W aucie jest najtrudniej, jeśli nie jest śpiący, zabawiam, grzechoczę, śpiewam, albo robi to za mnie Szczeniaczek Uczniaczek;) Ostatnio działa kuchenna miska, potrafi się nią długo bawić:D Jak jest śpiący, to lepiej, zauważyłam niedawno, że o wiele szybciej zasypia, gdy nikt nie siedzi z tyłu, ot chwilkę pomarudzi i śpi, dłużej to zajmuje, gdy ma kogoś z tyłu do pożalenia się;) Najgorzje było jak był młodszy, teraz jest coraz lepiej, podobno problemy w aucie mijają, gdy zaczyna się używać fotelika przodem do kierunku jazdy - zobaczymy.
      Zawsze dbamy też o to, żeby w oczy nie świeciło mu słońce, nie było za ciepło, jeśli jedziemy gdzieś dalej, rozbieramy go do domowych ciuchów, bo najbardziej wkurza go chyba czapka, kurteczka itd. nie samo auto.

      W kwestii wózka - my po prostu przez jakiś czas go nie używaliśmy:D do mniej więcej 5 miesiąca życia mały bywał tylko w chuście na spacerach, odkąd zamontowaliśmy spacerówkę, jest o niebo lepiej, ale też gdy jest zmęczony, zaczyna marudzić. Zauważyłam, że podobnie jak w foteliku - działa zabranie mu z oczu mamy;) jak wiem, że będzie spał na spacerze, wychodzimy z siedziskiem ustawionym tyłem do mnie, wtedy po prostu zasypia, gdy się zmęczy zamiast miałczeć:)

      W innych sytuacjach działa - wzięcie na ręce, noszenie, także w chuście, pierś, trzymanie na kolanach zamiast odkładania na ziemię, wspólna zabawa, zależy jaka jest przyczyna płaczu. No i trzeba przyznać, że bywają chwile, gdy nic się nie da zrobić, trudno - zatkanie smoczkiem jest raczej przede wszystkim ulgą dla rodzica:) my czasem sobie tę możliwość odbieramy na rzecz niepodawania smoczka;) u nas był on w użyciu jakąś dobę-dwie, gdy mały miał chyba ze 2 miesiące, pomijając koszmarne problemy z odrzuceniem piersi - też nie wiedziałam, kiedy go dać, a kiedy zrobić coś nnego czy dac pierś:D
      • jul-kaa Re: do mam bezsmoczkowych 03.04.11, 15:11


        luliluli napisała:
        > podobno problemy w aucie mijają, gdy
        > zaczyna się używać fotelika przodem do kierunku jazdy - zobaczymy.

        Niekoniecznie przodem, ale mniej leżącego. Moim zdaniem dziecko siedząc tyłem w "następnym" foteliku widzi tak samo dużo, jak dziecko siedzące przodem. A może nawet więcej, bo ma przed nosem tylną szybę a nie siedzenie :)

        A do autorki wątku: jeśli chodzi o smoczek , to mam podobne doświadczenia jak dziewczyny, po prostu smoczka nie miałam i zawsze starałam się zaradzić konkretnej potrzebie (którą nigdy przecież nie była "potrzeba smoczka" :))
        Powodzenia z wyrzucaniem gumowego niszczyciela ;)
        > Zawsze dbamy też o to, żeby w oczy nie świeciło mu słońce, nie było za ciepło,
        > jeśli jedziemy gdzieś dalej, rozbieramy go do domowych ciuchów, bo najbardziej
        > wkurza go chyba czapka, kurteczka itd. nie samo auto.
        >
    • klarci Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 11:24
      w domu i w samochodzie uspokajałam.
      jeżeli byo kilka metrów do przejechania, to mówiłam, głaskałam itp., jak daleko, to zatrzymywalismy sie uspokajałam i ruszliśmy dalej. kiedyś 200 km zrobiliśmy w 4 godziny, w ten sposób ;) ale to była moja wina, bo dokarmiałam, a wyjechaliśmy za późno, nie miałam butli przy sobie, więc musiało się skończyć płaczem :/ (młody bardzo szybko przyzwyczaił się do uczuca pełności po butli :/)

      możesz jeszcze spróbować dać swój palec do possania. a w ostateczności pewnie też bym dała smoka. nawet kilka razy dałam, ale mój szybko wypluwał, o jego to nie zadowalało, chciał mnie i koniec ;) niestety jak dziecko nie śpi w aucie, to lepiej ograniczyć wyjazdy do minimum - wiem jakie stresujace jest jak młode płacze, a szczególnie dla kierowcy :/ jak macie raz na jakiś czas dłuższą podróż, to bym jednak ratowała sie smokiem. aby nie za często.
    • klarci Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 11:26
      a z zabawkami byłabym ostrożna. można tyklko lekkie i miękkie :/ poszukaj w sklepach, może coś przyczepianego do szyby.
      niestety zapominamy co ta zabawka może zrobić dziecku przy ostrym hamowaniu, albo stłuczce :/
    • tully.makker Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 15:12
      Czytam i czytam i wlosy mi sie jeza na glowie. Dzis jechalam do przychodni w korkach ze starszym godzine bez 3 minut. Do tej samej przychodni zapewne bee jezdzic z mlodszym, jak sie urodzi. zadnego miejsca do zatrzymanie sie po drodze nie widzialam. moze slabo patrzylam, zreszta, jak sobie pomuysle o tym, co musialabym zrobic, by potem wlaczyc sie do ruchu.

      I tmatka w takiej sytuacji dostaje porade, zeby przeczekac??????????? 57 minut??????????
      • froobek Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 16:10
        Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek trzymała niemowlę w samochodzie 57 minut - to nie jest czas jazdy dla niego odpowiedni. Jak były korki, to trzeba było jechać komunikacją - to zwykle przyspiesza i ułatwia sprawę.
        • tully.makker Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 16:16
          Zdecydowanie ponadgodzinna podroz autobusem wsrod charchajacych ludzi jest dla niemowlecia duzo lepsza niz podroz samochodem. Masz calkowita racje.
          • froobek Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 16:36
            Chyba nie zrozumiałaś. Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie tam, gdzie samochód jedzie godzinę, tam autobus 40 minut, a tramwaj 30. Dziecku jest super wygodnie, jak jest w chuście lub jako tako jak jest w wózku - na pewno lepiej niż w foteliku - i krócej.

            A Twoim zdaniem od jakiego wieku dzieci jeżdżą autobusem?? :-D

            Zresztą nie bardzo rozumiem, do czego zmierzasz. Przecież to Ty napisałaś, że nie było się gdzie zatrzymać, więc jaka jest alternatywa dla przeczekania?? To Ty planujesz przejazd na godzinę i taką trasą, że nie ma możliwości zatrzymania się. Ja bym tak z niemowlakiem nie pojechała i już. Za bardzo cenie jego i własna wygodę.
            • tully.makker Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 17:05
              Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie tam, gdzie samochód j
              > edzie godzinę, tam autobus 40 minut, a tramwaj 30.

              To ciesze sie twoim szczesciem. Niestety, nie kazdy tak ma, a ja za bardzo cenie wlasna wygode, by jezdzic z wozkiem z 2 przesiadkami.

              To T
              > y planujesz przejazd na godzinę i taką trasą, że nie ma możliwości zatrzymania
              > się. Ja bym tak z niemowlakiem nie pojechała i już. Za bardzo cenie jego i włas
              > na wygodę.

              A ja np za bardzo cenie dobrego i sprawdzonego pediatre - napisalam wyraznie, ze jechalam z dzieckiem do lekarza, ale powtarzam jeszcze raz, by dotarlo - by zaprzestac korzystania z jego uslug tylko dlatego, ze po drodze do niego zdarzaja sie korki. Pediatre dodam, ktory robi mi uprzejmosc i przyjmuje niezapisane dziecko, jesli jest taka potrzeba - i wtedy niestety to ja musze sie dostosowac do godziny.

              I zrozum, ze sa kobiety, ktorore z okazji urodzenie dziecka prowadza dalej normalne zycie, a nie zamykaja sie w gyneceum.

              Nie wiem, jak mozna ci jeszcze wytlumaczyc, ze sa sytuacje, w ktorych jedzie sie z dzieckiem dosc dlugo bez mozliwosci zatrzymania, i ze porady w stuly "przeczekac" sa w takich sytuacjach zupelnie chybione.
              • mrs.t Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 17:36

                > Nie wiem, jak mozna ci jeszcze wytlumaczyc, ze sa sytuacje, w ktorych jedzie si
                > e z dzieckiem dosc dlugo bez mozliwosci zatrzymania, i ze porady w stuly "przec

                no ale ile mozna powtarzac - ze o ile mozna takich sytuacji sie unika.
                o ile mozna.
                ile razy w zyciu niemowlecia do tegoz pediatry musialas jezdzic? (jesil duzo to wspolczuje swoja droga :/)
      • yo_anka Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 16:20
        Coż, jako mama dwójki (pierwsze bezsmoczkowe, drugie tak) mogę powiedzieć że nie mam wypróbowanego sposobu na uciszenie dziecka w aucie.
        Jeszcze jak jechałam z mężem to siadałam z tyłu i mogłam zabawiać głaskać, śpiewać a i tak psu na budę czasem to się zdawało, bo jak wpadła w ciąg płaczowy to nie było zmiłuj.
        Najgorzej na autostradach, tam zjazdy są rzadko, ryk nie do zniesienia.
        Młoda nie daje się uspokoić, inna spraw że nie znała smoka ani butelki.
        Ostatnio nawet przy powrocie z Gdańska na A1 mieliśmy masakryczna jazdę.
        Stawanie na każdym postoju, który był możliwy...
        Oczywiście na postojach szła pierś w ruch
        Najlepiej było wyjeżdżać w porze jej snu bo zasypiała w miarę szybko ale na długich trasach wiadomo nie spała non stop.
        Doszło nawet do tego że z tyłu to ja w czasie jazdy odpinałam się za pasów i podawałam pierś wygięta ekwilibrystycznie do jej fotelika bo nie szło wcale jechać.....
        Nie jest to sposób polecany, bynajmniej, raczej wyraz mojej bezradności i determinacji.....

        Sama jeżdżę raczej krótkie trasy, z jednym najdalej 170 km, a ogólnie po mieście.
        A że mieszkam na przedmieściach to i tak wychodzi sporo.
        Pamiętam jedną jazdę na przeciwległy koniec miasta do hurtowni jak dziecko miało 6 m-cy
        W jedną poszło ok, ale z powrotem mimo karmienia przed wyjazdem była masakra, dziecko jak płakało, nie wiem do teraz czemu, może mu było za ciepło, potem już było wykończone od płaczu, a wtedy nie potrafi zasnąć, w każdym razie raz nakręcone nie chciało się uspokoić, a ja znów szukałam postoju na 3 pasmowej wylotówce aby zatrzymać się i karmić
        Ii z tych stresów drugi raz w życiu miałam mini stłuczkę ze słupem, którego nie widziałam przy wycofywaniu. Zostały odrapania na zderzaku do dziś.
        Drugi raz odrapałam bok auta a własnym wyjeździe z bramy, zaraz po szybkim telefonie ze szpitala ze mam jechać z tatą na pilne badania a był bardzo poważenie chory.
        Tak wiec stres potężny, normalnie jestem kierowcą z prawie 20 letnim stażem bezkolizyjnym.
        Stres jak płacze dziecko, którego nie możesz uspokoić to dla mnie duże obciążenie. mogę udawać ze nie słyszę jak już nic nie pomaga, ale to mnie roznosi od wew.

        Z drugim zdecydowałam się na smoka, bo tak (wiem że to nie jest miejsce w sieci, gdzie kobiety KP dają gumowe substytuty) ale dzięki temu jest lepiej.
        Nie mogę tak po prostu polecać smoka :) ale mogę napisać:
        Booosze, zupełnie inna jakość jazdy i usypiania wieczorem.
        A i karmię już szósty miesiąc, smoczek raz poz raz podaję, i nie męczymy się jak z pierwszą
        Dziecko pogodniejsze, nie płacze tyle.
        Ostatnio nawet zaczęłam ściągać i podawać w butelce.
        Pierwszy raz na to wpadłam jak znów jechaliśmy autostradą w dłuższą trasę. Zjadło, mlasnęło i bawiło się dalej a my jechaliśmy dalej bez wypinania się (ja zamontowana na stałe pomiędzy dwoma fotelikami z tyłu):)

        Dziecko jakoś przybiera, poza tym wierzę w jego inteligencję, że potrafi odróżnić smok od piersi i inaczej je ssie.
        Więc to kwestia twego wyboru i tego w co ty wierzysz.
        U nas smok nie zaburzył KP.

        Na spacerkach nie miałam problemu ze starszym dla odmiany bo wertepy działały usypiająco, a przy drugim smok na spacerku też pomaga.

        Opisałam swoją historię, jako kłam przekonaniu ze "smok to samo zło" i ze da się to rozsądnie połączyć.
        • froobek Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 16:39
          > Pamiętam jedną jazdę na przeciwległy koniec miasta do hurtowni jak dziecko miał
          > o 6 m-cy
          > W jedną poszło ok, ale z powrotem mimo karmienia przed wyjazdem była masakra, d
          > ziecko jak płakało, nie wiem do teraz czemu, może mu było za ciepło, potem już
          > było wykończone od płaczu, a wtedy nie potrafi zasnąć, w każdym razie raz nakrę
          > cone nie chciało się uspokoić, a ja znów szukałam postoju na 3 pasmowej wylotów
          > ce aby zatrzymać się i karmić
          > Ii z tych stresów drugi raz w życiu miałam mini stłuczkę ze słupem, którego nie
          > widziałam przy wycofywaniu. Zostały odrapania na zderzaku do dziś.

          No i dokładnie to mam na myśli - po co siebie i dziecko tak katować, siedzieć jak na szpilkach, myśląc, kiedy się zacznie ryk? Są autobusy.
          • yo_anka Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 19:51
            > No i dokładnie to mam na myśli - po co siebie i dziecko tak katować, siedzieć j
            > ak na szpilkach, myśląc, kiedy się zacznie ryk? Są autobusy.
            No, tu akurat Przejechanie z dzieckiem komunikacją miejską 21km wiązałoby się z 4-5 przesiadkami, i czasem około 2,5-3 h w jedną stronę, i targaniem go w upale wózkiem po przystankach przy ulicy gdzie spaliny itp.
            nie wspominając o tym że wepchnięcie się z wózkiem w podmiejską linie gdzie autobus jeździ raz na godzinę z tabunem uczniaków to wyzwanie.
            autem to wyszło 45/50 min

            A w autobusach Ci nie ryczy?
            Tyle tylko że tam musisz dojechać, autobus ci nie stanie tam gdzie chcesz, aby np przewinąć, bo dzieć ma kupkę i wyje.
        • mrs.t Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 16:50

          > Nie mogę tak po prostu polecać smoka :) ale mogę napisać:
          > Booosze, zupełnie inna jakość jazdy i usypiania wieczorem.
          > A i karmię już szósty miesiąc, smoczek raz poz raz podaję, i nie męczymy się ja
          > k z pierwszą
          > Dziecko pogodniejsze, nie płacze tyle.
          > Ostatnio nawet zaczęłam ściągać i podawać w butelce.
          > Pierwszy raz na to wpadłam jak znów jechaliśmy autostradą w dłuższą trasę. Zjad
          > ło, mlasnęło i bawiło się dalej a my jechaliśmy dalej bez wypinania się (ja zam
          > ontowana na stałe pomiędzy dwoma fotelikami z tyłu):)
          >

          no tak
          ale mowimy t u i tak o innym dziecku:)

          mamy bezsmoczkowe tez ci powiedza niejednokrotnie ze jedno dziecko maja zupelnei inne od drugiego; jedno nocne, drugi przesypia, jedno spokojne, drugie non stop na piersi.
          To falszywe wyciaganie wnioskow ze smoczkowania niestety;)
        • klarci Re: do mam bezsmoczkowych 04.04.11, 16:54
          z tym smok to samo zło, to ja myślę, że zależy od dziecka i tyle.
          że już nie wspomnę o dzieciach, które nie chcą smoka i koniec - patrz moje dziecko.

          ale zwróciłaś uwagę na ważną rzecz, żeby w trasy wyjeżdzać w porze snu dziecka - to bardzo dobry sposób, polecam.
          • lapwing123 Re: do mam bezsmoczkowych 05.04.11, 21:56
            O zapomniałam dodać- jak jedziemy daleko to tylko nocą. Od niedawna na to wpadłam i eureka. Śpi, jak się budzi to ja myk wygibasa, zje i dalej jedziemy.:)

            I druga rzecz już prze kogoś opisana: jak siedzi sama z tyłu to zasypia, jak siedze znią ja to zaczyna marudzić.
    • foxymum Re: do mam bezsmoczkowych 06.04.11, 13:14
      Na starej komórce mam nagrania suszarki, wodospadu i świerszcza. Na płacz pomaga tylko suszarka, ale wodospad i świerszcz wyciszają i przedłużają sen. Na swojej komórce (Samsung Wave) mam aplikację BabySleep - tam jest nagranie miksera - dla moich uszu koszmar, natomiast dla synka najlepszy uspokajacz w chwilach szczepionek i innych boleściach, również jak mu coś nie pasuje podczas karmienia, włączam na chwile, uspokaja się i wyłączam. Polecam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka