Dodaj do ulubionych

Warto długo karmić piersią

    • elgosia Re: Warto długo karmić piersią 14.10.04, 10:26
      Na tym forum mamy dyskutować i dzielić się informacjami, a nie obrażać,
      zwłaszcza osoby nieobecne. Myślę, że mało kto się tek uczy, jak moja siostra.
      Jest początkującym lekarzem i na pewno nie opiera swojej wiedzy na jakimś
      widzimisię, tylko na opinii innych lekarzy, a że okazuja się być sprzeczne - to
      jest temat do dyskusji, a nie wiedza mojej siostry. Ktoś tu już napisał, że WHO
      kieruje swoje zalecenia głównie do krajów trzeciego świata. Może coś w tym jest.
      Jeśli chodzi o próchnicę - jeśli się zaczyna lub są podejrzenia, moim zdaniem
      trzeba przerwać karmienie. A przy karmieniu nocnym po prostu bardziej się
      ryzykuje. Dlaczego mamom butelkowym się zabrania karmienia nocnego, a
      piersiowym nie? Wydaje mi się, że zagrożenie jest i tu i tu.
      • fizula Re: Warto długo karmić piersią 14.10.04, 10:42
        elgosia napisała:
        > Na tym forum mamy dyskutować i dzielić się informacjami, a nie obrażać,
        > zwłaszcza osoby nieobecne.
        Sądzę, że nie obraziłam, tylko poddałam w wątpliwość kompetencje nieznanej mi
        osoby, która feruje wyroki będące w sprzeczności z dowodami naukowymi.
        Jeśli uraziłam, to przepraszam.
        >Ktoś tu już napisał, że WHO
        >
        > kieruje swoje zalecenia głównie do krajów trzeciego świata.
        No to ktoś nie czytał dokładnie. Zalecenie Światowej Organizacji Zdrowia jest:
        mleko matki do dwóch lat LUB DŁUŻEJ. DNatomiast dla krajów trzeciego świata do
        trzech lat lub dłużej. Tak więc widać, że nie ma "magicznej" granicy, po której
        mleko matki traci wartość, bądź staje się szkodliwe dla dziecka. Wynika stąd,
        że jest sens karmić dłużej ze względu na walory zdrowotne.
        Bywajcie zdrowi!
        • sonarino Re: Warto długo karmić piersią 14.10.04, 14:52
          Martynka ma 25 miesięcy i ciągle uwielbia cyca. To chyba jej największe hobby.
          Chciałabym już skończyć karmienie, które w tej chwili już chba nie można nazwać
          karmieniem tylko raczej przytulaniem się do cyca.Martynka zasypia tylko przy
          cycusiu, więc 1 raz jest cycuś w dzień i wieczorem, a poza tym ze 2 razy w
          nocy. Przyznam szczerze, że te nocne karnienia najbardziej mnie męczyły, więc
          od ok. miesiąca Mała owszem budzi się ale wystarczy że tłumaczę jej że wszyscy
          w nocy śpią(tu wyliczałam jej wszystkie znane osoby zwierzątka a nawet
          samochody) i w tej chwli już wystarczy że przytuli się do mnie i śpi dalej .
          Niestety między 5.30 a 6.00 nie ma sposobu - cyc musi buć w buzi, bo cały blok
          nie śpi.Teraz jesteśmy w trakcie przeprowadzki do nowego domu i nie chcę jej
          dodatkowo stresować odstawianiem ma siłę, Bo przyznam się już chcę ją
          odstawć.Jednak po pierwsze nie mam na Martynkę sposobu, a po drugie jak sobie
          pomyślę że już nigdy nie przystawię jej do cyca to jakoś mi żal. Chyba targają
          mną mieszane uczucia. bo czasami zazdroszę mamaom których dzieci same w pewnym
          wieku zrezygnowały z cyca. Jak ją do tego przekonać???
        • werbena11 Re: Warto, ale bez przesady 14.10.04, 16:40
          fizula, chcesz dyskutowac tylko z tymi, co uwazaja tak jak Ty? Gdzie Twoj mily
          ton z poczatku dyskusji?

          kazdy medal ma dwie strony i trzeba je widziec; w medycynie nie ma tylko
          bialego i czarnego, a zalecenia WHO trzeba widziec jako wytyczne, trend i tez
          opinie pewnej grupy lekarzy, a nie wyrocznie.

          mleko zawiera laktuloze- to cukier, ktory w nocy przy lekko wyzszej
          temperaturze ciala bardzo smakuje bakteriom produkujacym kwasy, na pewno
          sprzyja prochnicy. Niektore kobiety mnie zadziwiaja, karmia z takim
          poswieceniem, poranione brodawki, wstaja 15 razy w nocy, scisla dieta
          eliminacyjna, ale jednoczesnie nie mysla o podstawowym zapobieganiu prochnicy i
          w prosty sposob szkodza zebom dziecka.

          A jesli chodzi o remineralizacje, to oslabione zeby u kobiety, ktore
          zaatakowala prochnica juz sie nie zregeneruja.
          • fizula Re: Warto, ale bez przesady 15.10.04, 01:17
            werbena11 napisała:

            > fizula, chcesz dyskutowac tylko z tymi, co uwazaja tak jak Ty? Gdzie Twoj
            mily
            > ton z poczatku dyskusji?
            Taka już jestem, niezbyt miła, wyjątkowo udało mi się być miłą na początku, bo
            dużo się do mnie uśmiechano :o) Jednak chętnie podyskutuję, skoro znajdę
            chętnego. Mam nadzieję zrobić to kulturalnie. Trochę poniosło mnie. Urażonych
            już przepraszałam.
            Sypią się gromy na długotrwałe karmienie piersią ze względu na próchnicę, a
            więc czas zaprezentować jakiś konkret: streszczenie z badania. Wynika z niego,
            że nie zaobserwowano związku między próchnicą a długotrwałym karmieniem. W górę
            serca mamy karmiące! Przytaczam:
            "Długotrwałe karmienie piersią na żądanie i próchnica u dzieci
            Weerheijm KL, Uyttendaele Speybrouck BF, Euwe HC, Groen HJ. Caries Research, 32
            (1): 46-50,1998.
            W badaniu tym oceniono ryzyko wystąpienia próchnicy związane z długotrwałym
            karmieniem piersią u 96 duńskich dzieci. Czas trwania karmienia piersią wynosił
            średnio 21,5 miesiąca (SD 9,8) a średni wiek dziecka w momencie rozpoczęcia
            czyszczenia zębów wynosił 11,7 miesięcy (SD 5,1). 70% dzieci używało past
            zawierających fluor. Badanie wykazało, że długotrwałe karmienie piersią na
            żądanie nie zwiększa liczby przypadków próchnicy."
            Tak więc widzisz, Werbeno, że nie szkodzę zębom mojego dziecka karmiąc je w
            nocy. Inne czynniki są odpowiedzialne za powstawanie próchnicy.
            werbena11 napisała:
            > kazdy medal ma dwie strony i trzeba je widziec; w medycynie nie ma tylko
            > bialego i czarnego, a zalecenia WHO trzeba widziec jako wytyczne, trend i tez
            > opinie pewnej grupy lekarzy, a nie wyrocznie.
            Dobrze o tym wiem, dlatego wybieram lekarzy nieprzekupionych przez firmy
            produkujące różnorodne mleka modyfikowane. Akurat nie mają oni żadnego interesu
            w tym, matki karmiące im tego nie zasponsorują, hehe. A firmy produkujące
            mieszanki wiele by dały, żeby znaleziono dowody kompromitujące karmienie
            piersią. I już dawno by to otrąbiły wszem i wobec, gdyby im się to udało.
            Po pierwsze z chęcią zaprzestałyby pisać małym druczkiem, że mleko matki jest
            najzdrowszym mlekiem dla dziecka.
            werbena11 napisała:
            > mleko zawiera laktuloze- to cukier, ktory w nocy przy lekko wyzszej
            > temperaturze ciala bardzo smakuje bakteriom produkujacym kwasy, na pewno
            > sprzyja prochnicy.
            O ile mi wiadomo, to w nocy temperatura ciała jest lekko obniżona, a nie
            podwyższona (zwalniają się wszystkie procesy życiowe). Nie wiem o czym piszesz.
            Może lekko przytempa jestem ;o). Czyżby, według Ciebie, dziecko które ma
            gorączkę lub stan podgorączkowy było bardziej narażone na próchnicę?
            > A jesli chodzi o remineralizacje, to oslabione zeby u kobiety, ktore
            > zaatakowala prochnica juz sie nie zregeneruja.
            A dlaczego mama karmiąca ma mieć obowiązkowo osłabione zęby? Przecież dba o
            swoją dietę, żeby była urozmaicona i zdrowa(o ile dziecko nie ma alergii
            pokarmowej). Może więc być zdrowsza, niż przed karmieniem. Wszystko zależy od
            każdego indywidualnie.
            Bywajmy zdrowi i nie dajmy się próchnicy!
            • kuku-007 Re: Warto, ale bez przesady 15.10.04, 09:20
              Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi i właściwie mialam sie już nie odzywać,
              bo temat od dawna mnie nie dotyczy, ale... nie moge sie powstrzymać. Widać tu
              dwie ostro scierające sie frakcje - mam karmiących długo i trochę krócej. Żadna
              z was nie neguje tego, że karmienie jest b. ważne dla dziecka. Ale ile ma
              trwać? Są różne, czasem sprzeczne teorie, które przytaczacie na potwierdzenie
              waszych słów.
              No właśnie, teorie... Dyskusja ta przypomina mi spory nt. wyższości masła nad
              magraryną czy też odwrotnie - co jakiś czas prezentowano dowody na to, że
              lepsze jest jedno, lub drugie.
              Swego czasu nasze matki też były karmione podbudowanymi naukowo teoriami o
              wyższości sztucznego karmienia na godziny. Też padały konkretne naukowe
              agrumenty, a o alergii nikt nie słyszał. Były to czasy ogromnego
              zapotrzebowania na ludzi do pracy oraz specyficzne ekonomicznie :),że kobiety
              pracowały prawie bez wyjątku. Pamiętam, że o takiej co "nie musi pracować" bo
              mąż dobrze zarabia, mówiło się z zazdrością. Nie było to tak dawno temu,
              zaledwie pokolenie wstecz. Żłobki, przedszkola - to była norma. Takie warunki
              nie sprzyjały karmieniu piersią, które, jak by tego nie ubierać w poetyckie
              słowa, uwiązuje kobietę na dłużej lub krócej.
              Teraz jest zupełnie inaczej. Teraz ta, która pracuje jest szcześciarą, bo pracy
              nie ma i trzeba o nią ostro konkurować. Kobieta, która siedzi w domu i karmi,
              odpada w przedbiegach - i już jest o jedną mniej :)
              Teraz mowi sie o coraz dłuzszym karmieniu piersią. Nawet ponad 2 lata!
              (przytaczane przez fizulę zalecenia WHO)
              Wiem, że to co piszę może być uznane za szokujące i od czapy, zwłaszcza przez
              mamy z przekonaniem karmiących do drugiego i trzeciego roku życia. Ale patrzę z
              perspektywy tych kilku lat więcej - wychowywania dziecka i funkcjonowania na
              rynku pracy. I wcale nie potwierdza się teoria o większej odporności dzieci
              dłużej karmionych piersią, chociazby w waszych postach. W mojej rodzinie mam
              przykłady, że może być zupełnie odwrotnie. Ani też inne teorie, jakoby dzieci
              takie były bardziej śmiałe czy inteligentne. Obserwuję kilkoro dzieci, które
              znam "od urodzenia". Chodzą z moim synem do szkoły (10 lat). Wszystkie były
              karmione piersią dłużej (ponad 2 lata) lub krócej (3 mies.). Intelektualnie b.
              zbliżone, żadne nie odstaje :). A co do chorób - to właśnie ten najdłuzej
              karmiony na astmę alergiczną...
              Myślę więc, że nie ma co sie przerzucać sprzecznymi zaleceniami lekarzy, żeby
              udowodnić swoją rację. Za jakiś czas te zalecenia będą zupełnie inne, a potem
              jeszcze inne, w zależności od... no właśnie, od czego? Miejmy nadzieję, że od
              postępu nauki ;)
              Żeby było jasne - osobiście jestem za karmieniem - max do roku, chociaż i pół
              roku jest ok. I uważam, że jeżeli dziecko je już to, co dorosły (z wyłączeniem
              kawy i golonki :) nie cofajmy go dla własnej przyjemności do wieku niemowlęcego
              (a niemowlęciem się jest do końca pierwszego roku życia - przynajmniej taka
              teoria funkcjonowała za "moich" czasów).
              Wybaczcie ten może nieco chaotyczny i przydługi post, ale zniesmaczyły mnie
              posty fizuli, która generalnie wie lepiej. Ja rozumiem, że jeżeli karmi się z
              poswięceniem 2 czy 3 lata to trzeba sobie i innym jakoś to poświęcenie
              uzasadnić. Najlepiej "naukowo". Ale monopol na rację fizula może miec na forum
              długo karmiących piersią, a nie tu, gdzie wiele osob ma inne zdanie.
              No koniec, bo sie zmeczyłam. Idę nakarmić kota. Nie piersią :)
              pozdrawiam, kuku
              • iwonka13 Re: Warto, ale bez przesady 16.10.04, 15:29
                lepiej mi sie zrobiło kiedy przeczytałam twojego posta, zwlaszcza fragment o
                dzieciach, ktore nie karmiane piersią nie odstaja od rowiesnikow "cyckowych".
                Bo juz zaczely mnie wkurzac te teorie, ze dzieci karmione piersią sa lepsze
                mądrzejsze, zdrowsze...itd. To co z moim dzieckiem? Nie sądzę że
                będzie "gorsze", bo nie karmie go piersią. Nie karmię, bo nie mogę, nigdy mi
                sie nie pojawił pokarm, ani kropelka.
                Nikt nie zważa na te mamy co chciałyby karmic a nie mogą.
    • aleksandrynka Re: Warto długo karmić piersią 15.10.04, 12:06
      nie doczytałam do końca, czy ktoś może wspomniał o karmieniu jako profilaktyce
      raka piersi?
      Ostatnio o tym czytałam, ale nie pamiętam gdzie - sporo czytam :) W każdym
      razie ryzyko zachorowania maleje odwrotnie proporcjonalnie do długości
      karmienia. Nie wiem, czy czegoś nie pokręciłam, nie jestem matematycznym orłem,
      więc jeszcze raz: im dłużej karmisz, tym mniejsze ryzyko, że zachorujesz na
      raka.
      • maja312 Re: Warto długo karmić piersią 15.10.04, 12:22
        Jest dokładnie tak jak czytałas . Nadmienię równiez , że karmienie piersia
        zmniejsza takze ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy oraz przesuwa w
        czasie menopauzę.
        Pozdrawiam.
        Maja
    • j-p Re: Warto długo karmić piersią 15.10.04, 13:36
      Dlugo karmilam syna, bo az 2 lata. Karmilam , bo uwazalam i nadal tak
      uwazam,ze:
      1. matczyne mleko lepiej jest przyswajalne przez organizm malego czlowieczka
      2. dzieki zawartym w mleku matki substancjom jest wieksza szansa, ze dziecko
      bedzie zdrowsze, madrzejsze i silniejsze
      3. nic tak dobrze nie dziala na ,alenstwo jak przytulenie sie do cycusia i
      napicie sie slodkiego mleczka
      4. matka szybciej traci zbedne kilogramy i uzyskuje zgrabna figure, poniewaz
      macica szybciej sie obkurcza
      5. zmniejsza sie ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy
      6. w okresie karmienia kobieta jest znacznie spokojniejsz i weselsza
      7. zawarte w mleku matki naturalne p/ciala chronia dziecko i wspomagaja jego
      uklad odpornosciowy
      Jak narazie tyle mi sie przypomnialo... patrze na moja kruszyne i nie zaluje,
      ze przez dwa lata pil naturalne mleko z moich piersi. Teraz popatrzylam na moje
      piersi i wcale nie przypominaja one tych z opowiadan o obwislym biuscie...:))
      Drugie dziecko tez bede karmic naturalnie.

      Acha... przypomnialo mi sie jeszcze:
      8. czynnik ekonomiczny -nie musze kupowac drogiego mleka
      9. wygoda i bezpieczenstwo - nie wyobrazam sobie nocnego wstawania i
      wychodzenia z cieplego lozeczka po to, by podgrzac dziecku mieszanke mleczna,
      latwiej, wygodniej i bezpieczniej dla matki jest nakarmienie dziecka wlasnym
      mlekiem.
      • milarka Re: Warto długo karmić piersią 15.10.04, 15:03
        j-p napisała:

        > 4. matka szybciej traci zbedne kilogramy i uzyskuje zgrabna figure, poniewaz
        > macica szybciej sie obkurcza

        no to akurat przestaje działać po pewnym czasie, jest to argument za karmieniem
        piersią - ale z długim karmieniem nie ma nic wspólnego

        > 6. w okresie karmienia kobieta jest znacznie spokojniejsz i weselsza

        no to też chyba nie do końca - bo u mnie notoryczne niewyspanie, bądź spanie w
        jednej pozycji nie wywołuje spokoju i wesołości - wręcz przeciwnie

        8. czynnik ekonomiczny -nie musze kupowac drogiego mleka

        he, he, a ile ja forsy wydałam na wkładki laktacyjne!!!

        > 9. wygoda i bezpieczenstwo - nie wyobrazam sobie nocnego wstawania i
        > wychodzenia z cieplego lozeczka po to, by podgrzac dziecku mieszanke mleczna,
        > latwiej, wygodniej i bezpieczniej dla matki jest nakarmienie dziecka wlasnym
        > mlekiem.

        no i to też dla mnie żaden argument - bo mówimy tu o długim karmieniu - a takie
        8-9 miesięczne dziecko już tak naprawdę nie potrzebuje pokarmu w ciągu nocy, a
        budzi się na karmienie piersią nie z głodu tylko z potrzeby przytulenia się do
        cycusia
        i tak np. kiedy ja odstawiłam od piersi 11-miesięcznego synka to nie polegało
        to na tym, że od tego czasu zaczęłam w nocy przygotowywać mleko modyfikowane,
        tylko na tym, że maluch po prostu nie dostaje nic w nocy do jedzenia, teraz
        jest tak, że nawet jak mu się zdaży wcześnie wstać - koło 6 - to śniadanie i
        tak zje najwcześniej o 7.30, więc z głodu nie umiera
    • domjcent Re: Warto długo karmić piersią 15.10.04, 14:32
      Witam Was!!!!

      Ja karmię swoją Julkę już 15 miesięcy i nie zamierzam przestać....mimo, że
      czasami mam dosyć. Przychodzi do mnie i mówi:
      Mama, cycy.....possie jedną pierś i mówi: (po swojemu)drugi, czyli chce drugą
      pierś. Jest tak śmiesznie.....
      • kuku-007 Re: Warto długo karmić piersią 15.10.04, 16:17
        Ja karmię swoją Julkę już 15 miesięcy i nie zamierzam przestać....mimo, że
        > czasami mam dosyć. Przychodzi do mnie i mówi:
        > Mama, cycy.....possie jedną pierś i mówi: (po swojemu)drugi, czyli chce drugą
        > pierś. Jest tak śmiesznie.....

        No, z tak niepodważalnym argumentem
        ("jest tak śmiesznie") chyba nie ma co dyskutować...
        kuku
    • laura_eliza Re: Warto długo karmić piersią 16.10.04, 16:00
      Po pierwsze karmienie piersią to sprawa indywidualna. Nikt nie jest tu ideałem,
      chcesz karmić to proszę; nie – też dobrze.

      Ja karmię już 2 lata 6 miesięcy – tylko w domu, bo ludzie patrzą się dziwnie
      jak zdradzę że jeszcze karmię. Robię to dla wygody, satysfakcji, przyjemności
      ale też zdrowia mojej małej. Rośnie strasznie szybko (100cm i 19kg), a nie lubi
      nabiału, musiałabym jej pewnie dawać wapń w syropie, ale nie chcę.

      Co do nocy – od ½ roku usypia i wstaje w nocy do niej mąż – cycka w nocy nie ma
      i już. No i śpi spokojniej to fakt.

      Planuję zakończyć karmienie na wiosnę, bo chyba nie będę „przeginać”. Ale
      dzięki mojemu mleku nieraz moje dziecko uniknęło odwodnienia, jak była chora i
      nawet 5 dni nic nie chciała jeść, ani pić.

      POWODZENIA!!!!
    • mil17 alergik 16.10.04, 23:11
      a ja jestem mama, ktora ma Mikolaja-fana cycka 9-miesiecznego.bez problemu pije
      inne napoje z kubka i je wszystko, co moze poza tym. je wieczorem o 20, dojada
      jak to nazywam za godzine, potem ok 24 i o 6 rano. nie wiem, czy jak bede
      chciala go nauczyc pic wode w nocy, to o tej 23 mam mu pic dawac??? mnie sie
      zdaje, ze on jest wtedy glodny.
      poza tym jest alergikiem ( a piers chroni przed alergia...). ma okropne bole
      brzucha i zapalenie jelita. jak go boli, to w nocy czasem pocycka troche, ale
      to nie czesto. lubi tez spiewanie i utulanie.od 2 miesiecy stosuje diete
      eliminacyjna: nie jem chleba, przetworow mlecznych, kurczaka, wieprzowiny,
      przypraw, pietruszki, jaj, kukurydzy... nie wiem jak dlugo pozyje. nauczylam
      sie zyc z tym, ale ciagle tesknie za chlebem. chce go sprobowac odczulic,
      chociaz na bialko i przenice, bo to straszne koszty i niepewna metoda.
      czy jest na forum jakas mama, co by chciala dlugo karmic, a ma taka drakonska
      diete? nie o to chodzi, ze nie mam mleka, ale boje sie powoli o swoje zdrowie.
      no jak, jest wsrod dlugo karmiacych taka mama?
      • fizula Re: a kuku 18.10.04, 02:29
        Kuku napisała:
        >zniesmaczyły mnie posty fizuli, która generalnie wie lepiej. Ja rozumiem, że
        >jeżeli karmi się z poswięceniem 2 czy 3 lata to trzeba sobie i innym jakoś to
        >poświęcenie uzasadnić. Najlepiej "naukowo".
        Bardzo Ci dziękuję, Kuku, za słowa krytyki. Coś w nich oczywiście jest. Dzielę
        się w powyższych postach swoją pewnością siebie w tym względzie oraz
        rzeczywiście wiedzą, czego nie uważam za ujmę. Oczywiście wcale nie musi Ci się
        to podobać. I nie zamierzam rezygnować z własnej pewności tylko dlatego, że
        mamom krótko karmiącym lub wcale może się to nie podobać. Zamierzam raczej
        dzielić się nią z tymi mamami, które widzą pożytek dłuższego niż przeciętnie
        karmienia, ale brakuje im wsparcia, śmiałości czy czegoś tam jeszcze. Dlatego
        akurat ta część Twojej analizy mojej osobowości, jakobym potrzebowała moje
        długie karmienie uzasadniać sobie jest chybiona. Na przyszłość wolałabym unikać
        publicznych analiz mojej osobowości, bo nie taki temat wątku. Jak będę miała
        taką potrzebę, to udam się do jakiegoś psychologa, znam kilku z widzenia ;o)
        Z drugiej strony, jak dla mnie dłuższe karmienie nie jest poświęceniem.
        Potrzebuje moje dziecko napić się maminego mleczka, to mu daję-żadne
        poświęcenie, a normalna sprawa. Jak potrzebuje zjeść kaszę, też mu daję bez
        zbędnego poświęcania się.
        >A kuku napisała:
        >A co do chorób - to właśnie ten najdłuzej
        >karmiony na astmę alergiczną...
        A nie słyszałaś o tym, że taka choroba jak astma może mieć podłoże dziedziczne
        (wrodzone), a nie nabyte przez rodzaj karmienia? A więc jego mama pewnie
        dlatego go tak długo karmiła, żeby wzmocnić jego osłabione rozwijającą się
        chorobą siły. Dzieci astmatyczne z tego co słyszałam w ogóle należą do bardzo
        chorowitych, dlatego wcale się nie dziwię tej mamie, że chciała wzmocnić
        malucha.

        >Teraz jest zupełnie inaczej. Teraz ta, która pracuje jest szcześciarą, bo
        >pracy nie ma i trzeba o nią ostro konkurować. Kobieta, która siedzi w domu i
        >karmi, odpada w przedbiegach - i już jest o jedną mniej :)

        Ja się uważam za szczęściarę, że mogę być z moimi dzieciakami, cieszyć się na
        codzień ich rozwojem, dzielić ich smutki i radości. Do pracy mi
        nieśpieszno...Mam jej wystarczająco dużo w domu. Zresztą są też mamy długo
        karmiące wśród tych, które nawet bardzo wcześnie wróciły do pracy. W tym wątku
        chociażby wypowiadały się dzielne mamy, które umiały pogodzić pracę i długie
        karmienie. Ja osobiście się nie cieszę, jak ktoś odpada w przedbiegach z powodu
        karmienia, a mu zależy na pracy. Bardzo smutne!

        >I uważam, że jeżeli dziecko je już to, co dorosły (z wyłączeniem
        >kawy i golonki :) nie cofajmy go dla własnej przyjemności do wieku
        >niemowlęcego (a niemowlęciem się jest do końca pierwszego roku życia -
        >przynajmniej taka teoria funkcjonowała za "moich" czasów).

        To fakt teorie się zmieniają. Ale to, czy matka pozwoli swojemu dziecku
        dorosnąć do pewnych rzeczy, a nie zmusi je do tego, zawsze zależało od jej
        wrażliwości, empatii, a nie od ogólnie przyjętych nazw. Wydaje mi się, że
        akurat w sferze emocjonalnej dzieci rozwijają się o wiele wolniej. Rozśmieszyła
        mnie pewna mama, która mnie ostrzegała przed swoim rocznym synkiem (że może
        popchnąć mojego): "Bo on jest taki rozchwiany emocjonalnie, nieopanowany!" ;o)
        To przecież normalne, dziwiłabym się rocznemu dziecku, które byłoby opanowane
        jak dorosły. Widzę taką tendencję, że rodzice chcą koniecznie, by dzieci
        dojrzewały szybciej. Myślę, że trzeba im dać na to czas. To, że czyjeś dziecko
        samo rezygnuje ze ssania w okolicy roku, nie znaczy, że moje musi dojrzewać
        równie szybko. Daję mu czas. Chociaż nie zmuszałabym do ssania takiego
        niezależnego roczniaka: nie chce, widocznie dojrzał do tego. W różnym tempie
        dojrzewa też przewód pokarmowy naszych maluchów. To że jedzą i kapustę, i groch
        i pizzę nie znaczy, że radzą sobie z trawieniem tego tak dobrze, jak dorosły.
        Raczej dopiero uczą się tego (i to przez dłuższy czas) i mam wrażenie, że
        potrzebują też jedzenia, które byłoby łatwiej dla nich przyswajalne. Moja
        starsza córcia odchorowała razem z naszymi małymi sąsiadami wirusa pokarmowego.
        Codziennie się razem bawili, więc razem też chorowali. Tyle, że jej minęło już
        po dwóch dniach (bo była karmiona piersią i wyłącznie na mleczko się wtedy
        przerzuciła), a oni odwodnieni wylądowali w szpitalu. Zresztą żadne znane mi
        dziecko karmione piersią (a znam ich duuuużo) nie zaliczyło pobytu w szpitalu.
        Niestety do szpitala trafiały znajome dzieciaki, które były na sztucznym mleku.
        Statystyki mówią, że dzieciaki karmione sztucznym mlekiem 10-krotnie częściej
        lądują w szpitalu z powodu infekcji bakteryjnych. Czego oczywiście nikomu nie
        życzę. Bywajcie zdrowi!
        • kuku-007 Re: a kuku 18.10.04, 09:53
          Na przyszłość wolałabym unikać
          >
          > publicznych analiz mojej osobowości, bo nie taki temat wątku

          Publiczne analizy Twojej osobowości ????????? naprawdę daleko mi do tego, że
          tak to ujmę.

          A nie słyszałaś o tym, że taka choroba jak astma może mieć podłoże dziedziczne
          > (wrodzone), a nie nabyte przez rodzaj karmienia? A więc jego mama pewnie
          > dlatego go tak długo karmiła, żeby wzmocnić jego osłabione rozwijającą się
          > chorobą siły. Dzieci astmatyczne z tego co słyszałam w ogóle należą do bardzo
          > chorowitych, dlatego wcale się nie dziwię tej mamie, że chciała wzmocnić
          > malucha.

          Ciekawe. Nie znasz sprawy, tych osób na oczy nie widziałaś, ale i tak wiesz
          lepiej? Otóż rozczaruję Cię - wiem na pewno, że nikt z tej rodziny (do
          trzeciego pokolenia wstecz - wystarczy?) na astmę nie chorował. Astma u tego
          dziecka objawiła sie po kilku latach, już po zakończeniu karmienia piersią.
          Matka karmiła długo z takich samych powodów, jakie podawałaś w swoich
          wcześniejszych postach.

          Ja osobiście się nie cieszę, jak ktoś odpada w przedbiegach z powodu
          >
          > karmienia, a mu zależy na pracy. Bardzo smutne!

          Może i smutne, ale są osoby, które po prostu muszą wrócić do pracy i nie jest
          to żaden wybór. Są też takie, które tego chcą, ponieważ, nie wstydźmy się tego
          słowa - zależy im na pracy. Tak, zależy. I uważam za niewłaściwe negowanie
          wartości kilkumiesięcznego karmienia piersią na rzecz... wieloletniego. Wartość
          mleka matki jest największa właśnie na początku (słusznie, bo dziecko właśnie
          wtedy żywi się tylko tym mlekiem) i spada wraz z upływem czasu. Im później, tym
          mniej chodzi o ciało, bardziej o psyche. Tylko czyją - matki, czy dziecka?

          Zresztą żadne znane mi
          > dziecko karmione piersią (a znam ich duuuużo) nie zaliczyło pobytu w
          szpitalu.
          > Niestety do szpitala trafiały znajome dzieciaki, które były na sztucznym
          mleku.
          >
          NIe uogólniaj. To, że Ty masz takie akurat doświadczenia nie znaczy, że zawsze
          tak jest. Moje dziecko trafiło do szpitala z powodu odwodnienia/biegunki i
          znalazło się w towarzystwie dzieci karmionych piersią i sztucznym mlekiem. I
          proporcje były pół na pół. Nie chce na sile udowadniać, że dzieci karmione
          krócej lub sztucznie są zdrowsze albo tak samo zdrowe jak te bardzo długo
          karmione piersią, ponieważ nie siedze w statystykach, nie jestem lekarzem ani
          nie wiem lepiej ;). Zauważyłam tylko (na podstawie obserwacji rodziny oraz
          bliższych i dalszych znajomych), że długie karmienie wcale nie chroni przed
          chorobami i nie daje owej słynnej odporności, o której się tyle mówi. Też tak
          kiedyś uważałam i byłam bardzo zdziwiona za kadżdym razem, kiedy okazywało się,
          jak chorowite potrafią być dzieci długo wiszące na cycu. I przy nich moje
          dziecko (karmione piersią pół roku) to okaz zdrowia. No dobra, w zeszłym roku
          raz przykleiła mu się skórka od pomidora i zwymiotował. :) Poza tym
          przeterminowały mi się wszystkie calpole, panadole itp. kupione na wszelki
          wypadek. Teraz przyszło mi do głowy, że mogłam sprezentować je szwagierce,
          która ma dwóch synów (jeden i drugi ponad dwa lata na cycu, jeden - ciągłe
          zapalenia oskrzeli, drugi - chroniczny katar, którego nie nadążała wycierać, w
          związku z czym małemu zawsze zwisa nieapetyczny sopel z nosa). Pragnę jeszcze
          zauważyć, że ja i mąż nie jesteśmy nadzwyczajnego zdrowia, przeciwnie - maż ma
          kłopoty z żołądkiem, ja dość poważnie chorowałam, kilka razy zaliczyłam
          szpital. Byłam karmiona sztucznie, mąż na cycu ;)
          pozdrawiam, kuku
          • kuku-007 Re: a kuku 18.10.04, 09:58
            Jeszcze ja. Pisałam wcześniej, że dziecko było w szpitalu, a potem, że nie
            choruje. Szpital był dawno temu, w pierwszym roku życia dziecka. Teraz syn ma
            10lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka