Dodaj do ulubionych

ssać i ssać i ssać

19.12.04, 23:12
Witajcie emamy!

Wybaczcie jeżeli problem, który opiszę był już omawiany na forum, ale z braku
czasu i sił nie jestem w stanie poszukać. Jestem mamusią prawie
trzytygodniowej córeczki. Najpierw przeszliśmy cesarskie cięcie, później
operacja - dlatego przez kilka dni po narodzinach karmiona była w szpitalu
sztucznym pokarmem. Gdy doszłam do siebie polecono mi karmić na żądanie i tak
też robiłam. Wróciłyśmy do domku no i się zaczęło... Mała chce ssać cyca
przez cały czas. Próba odłączenia jej kończy się furią, nie płaczem tylko
furią. Gdy jest głodna zassie kilka łyków, zaspokoi się i zasypia, nie pomaga
pobudzanie po policzku czy uszku, a nawet jeżeli się ocknie, to nie pije,
tylko bawi się brodawką, memla... Jaki jest tego efekt? Ano taki, że moje
piersi tego nie wytrzymują... Są całe obolałe. Od tygodnia jesteśmy w domu a
spałam ... nawet nie chcę pisać ile. Nie mogę iść pod prysznic, do toalety,
nie mówiąc o lekarzu. Po wyjęciu cyca z buzi za kilka minut słychać
przeraźliwy płacz. Bardzo chcę karmić piersią, pokarmu mam dużo, mogłabym
strzelać nim na wszystkie strony. Byłam w poradni laktacyjnej, doradzono mi
odciągać pokarm i podawać strzykawką, ostatecznie butlą. Problem polega na
tym, że mała nie chce ciągnąć butli, może raz wypiła całą (czyli umie to
robić), a tak tylko bawi się smoczkiem, podobnie jak brodawką zresztą.
Oglądał nas pediatra, powiedział, że mała doskonale się przykłada do ssania.
Ale nie powiedział dlaczego ma taką potrzebę ssania... Bardzo to wszystko
mnie zniechęca. 6 godzin w nocy z dzieckiem przy piersi to męka. Zaśnie na
pół godziny i znów to samo... Położne, pielęgniarki mówią, że to normalne,
tak ma być, to się ustabilizuje po kilku miesiącach. Przecież ja nie dam rady
kilka miesięcy... Dokarmić sztucznym? Jak, skoro to nie rozwiąże potrzeby
ssania. Smoczek nie pomaga... Pomóżcie, co robić?

PS. dodam, że ten list pisze mąż, bo ja oczywiście udzielam cyca...
Obserwuj wątek
    • monika_staszewska Re: ssać i ssać i ssać 20.12.04, 14:35
      Może konsekwentne (kilkudniowe) drapanie po pleckach lub po stopie za każdym
      razem gdy córeczka usiłuje przymknąć oko przyniesie poprawę sytuacji. Zważywszy
      na obolałe piersi niepokoję się jednak czy coś ze ssaniem się nie dzieje.
      Poradnia, w której Pani była wygląda na nie w pełni kompetentną. Może spróbuje
      Pani zadzwonić w czasie mojego dyżuru w redakcji.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
    • boggusia Re: ssać i ssać i ssać 20.12.04, 14:42
      Hej, widzę że wszystko już przetestowałaś.... ja poradziłam sobie smokiem,
      przytrzymanym caly czas palcem:). Czasu nie zyskałam, ale brodawki
      odpoczywały... tylko, niestety, dziecko które nie ma jeszcze dobrze opanowanego
      ssania brodawki, przy smoczku może w ogóle zacząć źle ssać. Chciałam Cię tylko
      pocieszyć, mój mały ma 2 miesiące, a chce jeść co godzinę. Zrezygnowałam z
      karmienia na żądanie, bo to katorga, a i dla dzidzi nie za dobre. Żołądek
      takiego maleństwa też musi odpocząć. Najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie, tak
      myślę, jest ustalenie godzin karmienia co 1,5 godz. z cycuszka, a w
      międzyczasie podawanie odciągniętego pokarmu kieliczkiem lub łyżeczką. Na pewno
      nie butlą, bo mała się nauczy "łatwizny" i już na pewno nie będzie chciała
      pracować przy piersi. Możesz też spróbować nakładki na brodawki, te z Aventu są
      najlepsze. I pamiętaj, z każdym dniem będzie lepiej!!!
    • agaz5 Re: ssać i ssać i ssać 25.12.04, 22:23
      • agaz5 Re: ssać i ssać i ssać 25.12.04, 22:32
        Jeszcze raz ja - nie wiem co uczyniłam :-) Moja Mała na początku nie chciała
        ssać, była butla przez trzy tygodnie a później jak się przyssała, tak ssała,
        ssała, ssała i czasem tak ma dalej. Też jestem wtedy wściekła, nic nie można
        zrobić i nie daję sobie z tym rady (a jeszcze komentarze babć...), ale potem
        nastepuje taki dzień jak dziś - karmienie, zabawa, sen i to z przerwami
        dwugodzinnymi! I taki dzień dodaje wiary w zdolności mojego dzieciątka,
        normalności zmian każdego dnia i niepowtarzalności każdego maleństwa. Trzymam
        za Was kciuki, za nas też i inne nowicjuszki-mateńki. Pozdrowienia i
        podziękowania dla Pani Moniki-przy każdej okazji (mój spokój ducha w dużej
        mierze dzięki niej).
        • fizula Re: ssać i ssać i ssać 28.12.04, 00:13
          Rzeczywiście początki bywają ciężkie. Moja starsza córcia też była etatowym
          ssakiem. Było to dla mnie czasem uciążliwe, gdy cierpliwość się kończyła.
          Radziłam sobie w ten sposób, że robiłam podczas karmienia córeczki różne
          przyjemne dla mnie rzeczy: mnóstwo czytałam, śpiewałam, oglądałam. Nauczyłam
          się też karmić chodząc. Gdy młodszy brzdąc potrzebował dłużej possać, a ja coś
          zrobić w domu używałam chusty kangurki, bo dzięki niej maluch mógł sobie ssać,
          a ja równocześnie karmić go i mieć wolne ręce do pracy, a więc zrobić coś w
          domu. Na szczęście nie przyszło mi na myśl używanie smoczka czy butelek (bo
          byłam wyedukowana po szkole rodzenia), a więc nie miałam problemów z techniką
          ssania dziecka. Lidunia cały czas prawidłowo ssała, a więc i dobrze przybierała
          na wadze. Butelka czy smoczek to zawsze ryzyko, że popsuje się to, co natura
          dobrze wymyśliła. Po prostu okazało się, że córeczka jest takim niezmordowanym
          typem: przecież ssanie to dla maleństwa ciężka praca. Do tej pory jest taką
          energiczną, bardzo ruchliwą osóbką. To długie ssanie rozumiem też jako bardzo
          dużą potrzebę bliskości dzieciątka: jeszcze niedawno cały czas było złączone z
          Tobą, a więc chce kontynuować tą relację bliskości.
          takie bardzo uciążliwe, długie ssanie zazwyczaj się kończy około 6 tygodnia,
          najdalej 3 miesiąca, kiedy to dziecko z zapałem woli poznawać świat niż tylko
          wisieć przy piersi. A wtedy się okaże, że już tak bardzo Cię nie potrzebuje.
          Warto więc wykorzystać ten czas na dawanie dziecku tego, czego potrzebuje.
          Długie karmienia nocne straciły dla mnie na uciążliwości, gdy nauczyłam się po
          kilku tygodniach karmić przez sen (oczywiście na leżąco). Wtedy nawet nie
          pamiętałam jak często i jak długo mały ssak był przyssany, zaczęłam budzić się
          wyspana, a maleństwo najedzone i radosne.
          Bywajcie zdrowi!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka