clava
17.04.06, 13:19
Kobitki, mamy, babcie, ciocie. Pilnie potrzebna poradnia laktacyjna (adres,
telefon) w Płocku. Albo choć karmiąca piersią mama (teraz lub dawniej),
chętna do podzielenia się doświadczeniem z zagubioną, mocno zestresowaną mamą
10-dniowego maleństwa. Problem skomplikowany albo nie, zależy dla kogo. Mały
nie chce cycka: od pierwszych chwil w szpitalu mama była zostawiona sama
sobie, położne miały ją w pupie, kazały samej sobie radzić. Ale sobie nie
poradziła. Finał? Mały dostaje bebiko, pojony jest wodą z glukozą (po co? Bo
połozna doradziła), a odruch ssania zatyka mu się smoczkiem. Ale problem
narasta, bo mama czuje się źle z tym niekarmieniem, ma kompleks, że sobie nie
poradziła, za szybko poddała. Ale żeby spróbować znowu, odwagi jej brak,
stres... Zresztą ona boi się tego swojego synka.a ręce bierze go tylko w
beciku, nie gada do niego, nie przytula. Ale taka już ona jest, taka jej
natura.Ale karmić by chciała, bardzo by to jej zresztą pomogło zbliżyć się do
dziecka... Ech. Kółko się zamyka. Na mamę swoją nie może liczyć, bo to typowa
babcia: kobitka nigdy piersią nie karmiła (bo nie miała pokarmu), a w ogóle
najchętniej sama by wnusia córce wychowała. Scena z dziś: "Idź, Ola, podgrzej
mu wody, może by się napił...". I Ola, matka dziecka, grzecznie idzie do
kuchni, a babcia buja maluszka.
Miałam ochotę wywalić babę za drzwi. Ale nie mogłam. Byłam tylko gościem i
zaraz trzeba się było zbierać. A teraz siedzę w Łomiankach i myślę, jak tu
pomóc Oli? Jak sprawić, żeby nabrała pewności siebie, uwierzyła, że jako mama
po prostu potrafi?
Zapytacie o tatę? Tata fajny, czuły, ale młody i zapracowany. A dziś też
fajnie było: Babcia tuli wnusia, wchodzi Artur (tata) i gada coś do synka,
głaszcze go po główce. Na to babcia: "No weź go nie rozpraszaj" Że niby taki
zajęty z babcią, he, he. Na to Arur: "Co, własnego synka mi głaskać nie
wolno?". No ale cycka synkowi nie da. I w sumie boi się żony, tych jej
stresów, ponurej miny... Jak im, kurna pomóc? Czy w ogóle pomagać????
Może spotkanie z taką instruktorką laktacyjną by Oli pomogło? Może jakiś
namiar, numer telefonu na jakąś miłą wolontariuszkę?
POMOCY!!!!