Standardowo -kupa

03.02.09, 22:22
Maly dostal banana i w kupie pojawily sie ciemne niteczki.W miedzyczasie dalam
mu tez sinlac i byly tez jeszcze te niteczki I teraz czy to jeszcze po bananie
czy to po sinlacu .Czy krew jak sie pojawia to sa nitki czy jest jasno
czerwona?Glupia juz jestem Bo tak to musze odstawic sinlac?
    • budzik11 Re: Standardowo -kupa 03.02.09, 22:37
      Hehehe, ja też przestraszyłam się tych niteczek, nawet pstryknęłam zdjęcia i
      chciałam przy okazji pokazać zaprzyjaźnionej pediatrze, mnie przyszły do głowy
      jakieś pasożyty, bo na krew to to było zbyt regularne w kształcie ;-) Ale ktoś
      podpowiedział mi, że takie nitki pojawiają się po bananach, i rzeczywiście,
      potwierdziło to kilka następnych bananów ;-) Więc się nie martw,
      najprawdopodobniej to jakieś niestrawione włókienka z bananów.
      • dita74 Re: Standardowo -kupa 03.02.09, 22:43
        Tylko wlasnie jak jest krew w kupce to ona jest czerwoan?Czy widac ze to krew?
        • budzik11 Re: Standardowo -kupa 03.02.09, 23:02
          A to zależy od źródła tej krwi. Może być ciemna, w niteczkach, może być dość
          jasna, w śluzie, może być bez śluzu (to najczęściej u starszego dziecka, które
          robi już mocno stałe kupy, i może przy lekkim zaparciu podrażnić sobie śluzówkę
          odbytu przy robieniu kupy), a może też wcale jej nie być widać, bo jest
          strawiona z reszta treści jelitowej (tzw. krew ukryta). Ale jesteś na 100%
          pewna, że to krew, a nie te nitki?
    • mad_die Re: Standardowo -kupa 03.02.09, 22:44
      Odstaw i banana i sinlac. Poczekaj na normalną kupę. Podaj banana. Poczekaj na kupę. Jak będzie normalna, to podaj sinlac. Jak będzie zła, to masz winowajcę. Jak będzie normalna, to znaczy, że to może Ty coś zjadłaś ;)
      • dita74 Re: Standardowo -kupa 04.02.09, 23:26
        Wiecie co?To chyba byly te nitki od banana bo dzis byly dwie kupy normalne
        zolte......Panika mnie chyba wziela .Dzieki za odpowiedzi choc dalej bede obserwowac
Inne wątki na temat:
Pełna wersja