Pamiętacie taki film?
Kobieta porzucona, odrzucona i traktowana jak zło konieczne bierze dzieci
i usiłuje popełnić samobójstwo z nimi?
Macie czasem takie poczucie, że równie dobrze mogłybyście zniknąć i nikt by się nie połapał?
Że dzieci narodzone są nie ważne. Że możecie wydzierać rękawy, zapierdzielać jak osły i
nie dość, że nie korzystacie z żadnej pomocy państwa to jeszcze ktoś podkłada Wam nogę?
Nie mam gdzie mieszkać. Poszłam do ZKZL-u i generalnie 1:0 dla pani urzędniczki,
w 15 minut doprowadziła mnie do łez.
Ale od początku, może jak się wygadam będzie mi lepiej.
Moi rodzice się rozwiedli, tato się wyprowadził. Umownie taty było piętro - poddasze domu a
mojej mamy parter. Jako starsza córka zajęłam puste poddasze za zgodą rodziców, założyłam rodzinę. Na dole została mama i siostra. Generalnie zbudowaliśmy sobie z exem osobne wejście, bo mieszkanie z nimi nie zawsze było fajne. Prostowaliśmy dach zeby pozbyc się skosów i zrobić kuchnię i łazienkę. W połowie ex się zmył. Mieszkania nie zdołałam ocieplić, jest wilogotno i zimno ok 11 stopni nocą. Przecieka dach. Pół roku temu zmarł tato i nie pozostawił testamentu. Moja mama podarowała resztę domu siostrze. A więc ona ma 3/4.
Czekam na wezwanie do sądu, bo zyczy sobie spłaty - zajmuję 50% a nie 25%.
Nie mam możliwości jej spłacenia, po za tym włożyłam tu dużo kasy i wciąż jest to zagrzybiona nora. Dom ma 100 lat, nie ma kanalizy, wody miejskiej ani gazu.
Ona mnie nei spłaci - w życiu nie pracowała, ciągneła alimenty od ojca.
Niby to też moje ale tak mam "uprzyjemnione" życie, że juz nie mam sił.
Wyłączanie wody, wyzwiska przy dzieciach, próby wejscia, straszenie kolegami itp.
Nie dostanę kredytu, jedno dziecko mam z orzeczeniem o niepełnosprawności i jak dostaje 153 pln to z wypłatą przekraczam 700 pln na osobę i nie mogę liczyć na FA. Tylko na dobrą wolę exa, który siedzi w państwie nie należącym do UE.
Więc wynajem też odpada. Nikt nie kupi 25% udziałów w nieruchomości.
Poszłam do ZKZL no i generanie nie należy mi się mieszkanie do remontu bo moje roszczenia mieszkaniowe są zaspokojone. Ba w zasadzie mam willę z ogórdkiem, a mieszkania są dla ludzi eksmitowanych, nie płacących czynszów itp.
A po za tym remonty sa baaardzo drogie (tu nastąpiło zmierzenie od góry do dołu)
Próbowałam rozmawiać o np zrobieniu darowizny na miasto. I w ten sposób zamieniłabym jeden ich lokal na drugi.
Czy na prawdę muszę się np zaczadzić, czy opieka musi zabrać dzieci żeby ktoś się zainteresował rodziną?
Może któraś z Was chce kawałek willi w ogródkiem?