wojna polsko-domalska

28.05.04, 23:03
No, proszę, nie było mnie parę godzin a tu znowu moja ulubienica domali na
wątku o dziadkach. Dziewczyny czy ja mogę w imieniu nas wszystkich - sorry
kamila, ale to już nie jest tylko Twoja prywatna sprawa - napisać: domali,
nie wpierniczaj się nam w nasze rozmowy, bo po prostu sobie nie życzymy abyś
psuła nam każdą fajną i pożyteczną dyskusję. Po prostu spuść się po kiju, ja
osobiście nie chcę Cię czytać, po prostu lubię sobie wybierać towarzystwo do
dyskusji i któraś z nas musi odejść, a to nie mogę być ja bo jestem
samodzielną mamą. Jesteś dla mnie chorą frustratką i mnie nie potrzebne nerwy
w stylu "o ta znowu tutaj", gdy czytam jakiś wątek, który dla mnie jest
ważny. Jeśli kwestia dotyczy dziadków, to jest to dla mnie ważna kwestia w
zrozumieniu, czy tylko moi są walnięci, oraz jaki ma to wpływ na przyszłe
losy dziecka. A Twój charkot mnie po prostu denerwuje, rozumiesz to? Nie
interesuje mnie, co Ci się w szczegółach kamili nie zgadza. Sądzę, że kilka
pań z tego forum podpisze się pod moim apelem, abyś na nasze wątki nie
zaglądała. Jeśli się myle dziewczyny to mnie zlinczujcie, ale koniec cholera
tej demokracji, bo ja tu nie po to przychodzę, żeby patrzeć jak się marnują
niezłe wątki przez jakąś panienkę, co zamiast ze swoim idealnym facetem
wywijać koziołki, z nudów psuje krew innym. Idź się dziewczyno naciesz tym
skarbem, co go masz, a nam daj święty spokój.
    • iziula1 Re: wojna polsko-domalska 28.05.04, 23:12
      Ja sie podpisze bardzo chętnie.


      "...wiem,że jedna rzecz nie istnieje
      Zapomnienie..."
      • omama Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 10:24
        A ja myślę, że nie należy Domali skłaniać do opuszczenia formum (nie mówiąc juz
        o zbanowaniu), choć i mi się już robi mocno nijako od jej komentarzy
        osobistych.
        Forum służy anonimowej dyskusji. Jest platformą, na której każdy(a) powinien
        być całkowicie bezpieczny przed uwagami ex, next, teściów, pociotków.... Bo
        wiadomo, że każda osoba ma inną wersję historii, zwłaszcza jeżeli jest to
        historia traumatyczna, niezakończona, skomplikowana. Gdybyśmy chcieli
        komentarzy osobistych, moglibyśmy pytać sąsiadów i rodziny, czyż nie?
        Domali i Kamila spotkały się na forum. Pech. I wdały się w szereg utarczek,
        różnych "a właśnie, że było inaczej". Błąd. Domali straciła anonimowość
        podwójnie, zamieszczając linki, dzięki którym można ją rozpoznać również w
        realu. To jest duży błąd, a czasem nawet, Domali, niebezpieczny błąd.
        Ale nie widzę dobrego rozwiązania sytuacji. No, chyba, że obie strony dogadają
        się na privie, że przestają komentować swoje wypowiedzi, a najlepiej -
        dodatkowo zmieniają nicki, ale obawiam się, że na to nie ma szans.
        A jeżeli tego nie zrobią, to sądzę, że my - społeczność forumowa, i
        samodzielne, i macochy - powinnyśmy po prostu przestać komentować jakiekolwiek
        personalne wypowiedzi obu Pań. Bez względu na to, któa strona wydaje nam się
        bardziej przekonywująca.
    • faithmm Re: wojna polsko-domalska 28.05.04, 23:27
      Ja też się pod tym co napisała cheddar podpisuję... szczególnie pod tym " Twój
      charkot mnie po prostu denerwuje, rozumiesz to? Nie interesuje mnie, co Ci się
      w szczegółach kamili nie zgadza"
      • edzieckokarenina Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 09:46
        hej
        ja juz sowje zdanie na ten temat wyraziłam w poście o dziadkach, ale myslę,ze
        domali i tak nie zrozumiała tego co mówiłam, bo na koniec mi napisała,że
        milczenie jest zgodą.
        Na co zgodą???jakie fakty "musi" prostować-kogo to obchodzi?
        dobra,już nie będę o tym znowu pisać.
        po prostu piszmy na temat a nie bawmy sie w sędziów śledczych(do domali)
    • delfina6 Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 09:55
      chcecie wywalic domali, by nie psula nieskazitelnego wizerunku kamili77, bo
      wtedy kiedy wychodzi na jaw, ze kamila poprostu jest zaklamana ..., godzi to
      trohce w obraz jaki chcecie wierzyc, czyli nieskazitelnych matron

      pozdrowienia
      • edzieckokarenina Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 10:44
        delfina6 napisała:

        > chcecie wywalic domali, by nie psula nieskazitelnego wizerunku kamili77, bo
        > wtedy kiedy wychodzi na jaw, ze kamila poprostu jest zaklamana ..., godzi to
        > trohce w obraz jaki chcecie wierzyc, czyli nieskazitelnych matron
        >
        > pozdrowienia
        ********
        delfina czy domali?
        od pewnego czasu mam arażenie ,ze to jedna osoba
        pozdrowink
      • faithmm Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 10:58
        Nikt nie jest nieskazitelny,ale po prostu domali jest nudna jak flaki z olejem.
        Poza tym zaczynam wierzyć ,podobnie do edzieckokareniny ,że Ty i domali to
        jedna osoba ...bo skąd miałabyś wiedzieć ,że "prawda" stoi po stronie domali a
        kamila jest zakłamanym obrazem matrony?
        • edzieckokarenina Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 11:09
          faithmm napisała:

          > Nikt nie jest nieskazitelny,ale po prostu domali jest nudna jak flaki z
          olejem.
          > Poza tym zaczynam wierzyć ,podobnie do edzieckokareniny ,że Ty i domali to
          > jedna osoba ...bo skąd miałabyś wiedzieć ,że "prawda" stoi po stronie domali
          a
          > kamila jest zakłamanym obrazem matrony?
          *******
          no właśnie.
          Jak ktoś kreuje siebie jako osobę nieskazitelną, wszędzie wrzuca swoje trzy
          grosze-myśląc,ze jego wizerunek jest atakowany(...).Nie pisze na temat danego
          wątku,ale wszędzie doszukuje się ataku na swój wizerunek(dobrej,nieskazitelnej)
          to z czasem ta druga stona(mniej anielska) wychodzi na swiatło dzienne jako
          delfin-czy delfina i z kolei w tej formie internetowej aktywności chce dowalić
          wszystkim i to w głupiutki sposób.
          Tak mi się wydaje.
          Ja nie bronie nikogo(Kamili czy Domali/delfiny)
          bo jak juz mówiłam, to nie jest sąd,tylko dziwi mnie zbytnie zainteresowanie
          domali tym co i kiedy kamila pisze i chęcią prostowania jej wypowiedzi.


          • chalsia Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 11:14
            Wedle mojego rozumienia Domali nie jest Delfiną ani Delfina Domali.
            To dwie różne osoby.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • edzieckokarenina Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 11:26
              chalsia napisała:

              > Wedle mojego rozumienia Domali nie jest Delfiną ani Delfina Domali.
              > To dwie różne osoby.
              >
              > Pozdrawiam,
              > Chalsia
              *******
              hej,
              no być może, ja nie powiedziałam,ze jestem pewna,ze domali i delfina to jedna
              osoba.
              Tak mi się skojarzyły te nicki..a dlaczego-to napisałam wyzej; to takie moje
              wolne skojarzenia.
              Pozdrawiam
              • ninaninanina Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 11:37
                ...a ja radzę udać się do terapeuty...hahahasmileto oczywiście do Domali i
                Delfinysmile Dziewczyny dajcie spokój, szkoda czasu.
    • vinca Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 12:48
      A ja nie jestem ani mamą ani nie samodzielną, ale zagladam tu do Was często, i
      muszę przyznać ze szopka jaką odstawia domali jest żenująca.
    • lideczka_27 Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 17:24
      Uważam, że najkorzystniej dla dziewczyn byłoby, gdyby po prostu ignorowały
      swoje posty. Uczciwie byłoby, gdyby jedna drugiej nie komentowała - trudno
      wymagać, by jedna się odczepiła, a druga z kolei mogła pisać, co jej się
      podoba. Dotyczy to zarówno Domali i Kamili. Jest taka opcja w ustawieniach, by
      ignorować posty wroga, czy jak to tam się zwie - może to dobry pomysł?
      Ja nie znałam całej sprawy, a gdy zorientowałam się, że obie dziewczyny
      spotkały się na forum, pomyślałam, że to trudna sytuacja. Potem jednak
      zmieniłam zdanie, bo każdy kij ma dwa końce i wypowiedzi obu dały możliwość
      spojrzenia na sprawę z dwóch stron. Starałam się nie ignorować żadnej racji i
      pisać ogólne wrażenia nie obciążając postów osobistym stosunkiem do autorek,
      ale do przedstawionego problemu. Cieszyłam się, gdy Kamila założyła swój wątek -
      miałam okazję i u niej się wypowiedzieć tak obiektywnie, na ile pozwala mi mój
      charakter i zasady.
      Teraz już tak nie myślę. Nie chodzi tu o nas czytających, ale o same
      zainteresowane. Myślę, że to jest stresujące - takie licytowanie się na forum.
      To miejsce z założenia winno być chyba miejscem, gdzie się człowiek pożalić
      może, odstresować itd. Rozumiem Domali, bo kocha swojego chłopa, nie chce źle
      dla jego dziecka i Kamili. A gdy on jest źle oceniany - broni - no niech mi tu
      teraz któraś z Was napisze z ręką na sercu, czy milczałybyście, gdyby Wam na
      ukochanego inna dziewczyna najeżdżała i to Waszym zdaniem niesłusznie. I Domali
      nie twierdzi, że on taki ideał, że złoty... A stara się dziewczyna to ogarnąć.
      Ale popełnia błąd - bo chce jakiejś sprawiedliwości i obiektywizmu, który jak
      wiemy - nie istnieje. Nie oceniam Domali, jej faceta, ale rozumiem - myślę, że
      wiele sił by mnie kosztowało, by nie odpisać na post, który moim zdaniem mija
      się z prawdą. No i druga strona - jak ma to zignorować Kamila, gdy i ona ma
      swoją wersję wydarzeń, a potem czyta post i nerwa ma, bo tam "poprzekręcane".
      Swoje w życiu przeszła, dzielnie sobie radziła, gdy ojciec syna opuścił i
      trudno wymagać, by przez poczucie krzywdy własnego dziecka i żal dokopała się
      do dobrej woli i dystansu. Trudno machnąć ręką, powiedzieć „było, minęło, teraz
      będzie świetnie”. Zwłaszcza, że wspólne spotkania z byłym mężem nie należą do
      najprzyjemniejszych i nadal są źródłem jakichś nieprzyjemnych rozmów,
      sprzeczek, itd. To taka stara prawda o zależności między widzeniem a miejscem
      siedzenia wink Podstawowa zasada to chyba przyjąć, że nie o prawdę obiektywną tu
      chodzi, tylko o możliwość wyżalenia się. Kamila będzie przez większość
      dziewczyn rozumiana tu, Domali na naszym forum. I może powinno tak zostać.
      Myślę, że wypędzanie Domali z samodzielnych nie jest OK, zwłaszcza, że Kamila
      dostała zaproszenie na macochy i się wpisuje. I dobrze! Po co te podziały?
      Fajnie by było, gdybyśmy wszystkie potrafiły skupiać się na konkretnym
      problemie, a nie na człowieku. Empatia - towar deficytowy, niestety...
      Sprawa Kamili i Domali zagmatwana jest, pokręcona. Dziewczyny mają swoje racje
      i to one wiedzą - w głębi duszy i wg swojego sumienia jak jest naprawdę. Łatwo
      coś pominąć na forum, coś przekręcić, nadinterpretować - ale we własnej głowie
      to raczej niemożliwe.
      Moje drogie - Kamilo i Domali. Zakopcie topór, dajcie na luz. Starajcie się
      dogadywać, bo przecież chodzi o dobro tego młodego człowieka, w którego życiu
      uczestniczycie i zajmujecie pewne miejsca. Niech rośnie w przeświadczeniu, że
      może na Was polegać. Ja trzymam za Was kciuki. Szanuję i staram się rozumieć,
      co czujecie - i argumenty Kamili silnie do mnie przemawiają i Domali. Ale nie
      pokuszę się o wniosek, która jest w porządku, bo to wiecie tylko Wy. Niech
      forum będzie dla Was źródłem pocieszenia, pomocy, miejscem, które koi nerwy,
      odskocznią od problemów, których przecież wszyscy mamy niemało…
      Trzymajcie się ciepło
      lida
      • kamila77 Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 17:59
        Lideczko, skad Ty sie taka wzielas na swiecie? Jak czytam Twoje posty, to z
        podziwu wyjsc nie moge - sa rozsadne, wywazone i po prostu mądre.
        Zeby nie przedluzac niepotrzebnie tego watku (chociaz pewnie w poniedzialek
        zlapie "drugi oddech")napisze tylko, ze mnie obecnosc Dominiki na tym forum
        zupelnie nie przeszkadza, nie powoduje nadmiernych skokow cisnienia ani tez nie
        wplywa na stan sluzowki zoladkasmile Kazda "byla" pewnie nie raz zastanawiala sie,
        co jej eks opowieda o niej "obecnej". Ja to wiem i to z samego zrodla, co
        powoduje wzrost poziomu mojego podziwu dla "bylego". O tym, jakiego to rodzaju
        jest podziw, pisac chyba nie musze.
        Jesli juz mowa o irytacji, to odczuwam ja wtedy tylko, kiedy moja hmm
        interlokutorka pisze o wydarzeniach, w ktorych udzialu zadnego nie miala, kiedy
        powtarza tylko to, co uslyszala i tood kogos, kto niejeden grzeszek ma na
        sumieniu.

        Pozdrawiam Cie lideczko, z niezmiennym uklonem
      • olamad Re: wojna polsko-domalska 30.05.04, 22:13
        Lideczko, wyjęłaś mi ten post z głowy. Czytając tę słowną przepychanke
        pomyśłałam sobie, co każda z nas by zrobiła, gdyby spotkała na tym forum swoją
        Ex czy tez Next. Podejrzewam, że to samo co Domali, niestety... Żaden człowiek
        o zdrowych zmysłach nie pozwoliłby pisać o sobie nieprawdy, a przynajmniej
        tego, co w jego/jej mniemaniu jest nieprawdą.
        Pozdrawiam, i życzę cierpliwoścismile
        • faithmm Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 00:20
          Prawdziwa cnota krytyki się nie boi smile
          I jeszcze jedno ...im bardziej Domali próbuje przekonać do swoich racji tym
          mniej pozytywnie ją odbieram...niestety.
    • cruella-devil Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 19:11
      e, nie psujcie zabawy, dziewczęta! toż to wielowątkowy, wciągający i
      wzruszający serial lepszy niż jakakolwiek południowoamerykańska produkcja! z
      zapartym tchem czekam na dalsze odcinki!






      kama, potraktuj to z wink, OK?
      • kamila77 Re: wojna polsko-domalska 29.05.04, 19:17
        cruella-devil napisała:

        > kama, potraktuj to z wink, OK?


        No, ja nawet kiedys niektore watki z cyklu AnieprawdaProszPanBoToOnaNaklamala
        tytulowalam: "soap-opery ciag dalszy". O, musze zadbac o swoje interesy -
        zabraniam wydawania tego w wersji drukowanej bez mojej zgody i bez odpowiedniej
        gratyfikacji finansowejsmile)))

    • pelaga Re: wojna polsko-domalska 30.05.04, 22:29
      cheddar napisała:

      > A Twój charkot mnie po prostu denerwuje, rozumiesz to? Nie
      > interesuje mnie, co Ci się w szczegółach kamili nie zgadza.
      > bo ja tu nie po to przychodzę, żeby patrzeć jak się marnują
      > niezłe wątki przez jakąś panienkę, co zamiast ze swoim idealnym facetem
      > wywijać koziołki, z nudów psuje krew innym. Idź się dziewczyno naciesz tym
      > skarbem, co go masz, a nam daj święty spokój.

      O to to smile)))

      I choc staram sie rozumiec sliczna i madra jak zawsze wypowiedz Lideczki, to
      jednak Domali irytuje mnie wyjatkowo. No i coz ja moge na to poradzic?????

      Podczytuje macochy i tam tez niektore posty sa dla mnie dziwne, ale staram sie
      nie krytykowac, bo patrze na nie z drugiej strony barykady. Jesli wiem, ze
      napisalabym cos, co wywolaloby awanture, nie pisze wcale.

      Pozdrawiam
      • pelaga Re: wojna polsko-domalska 30.05.04, 22:34
        pelaga napisała:

        > Jesli wiem, ze
        > napisalabym cos, co wywolaloby awanture, nie pisze wcale.

        Dodam jeszcze, ze tu na samodzielnych to ja jestem "u siebie", nie Domali i nie
        musze sie powstrzymywac od wyrazania swoich opinii, bo to forum zostalo
        stworzone dla dziewczyn, ktore sa po tej samej, co ja stronie barykady.
        I choc nie jestem uprzedzona do zadnej Next, tylko dlatego, ze jest Next
        Domali, swoimi wypowiedziami spowodowala, ze na moja sympatie i zrozumienie
        liczyc nie moze.

        Pozdrawiam
        • naturella Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 10:20
          Ech... ja też bywam i na macochach i na samodzielnych... Przez to, że życie mi
          się bardzo fajnie poukładało, z ex żadnych zgrzytów nie ma, a z Młodym
          stanowimy miłą drugą rodzinkę, to jakoś środek ciężkości z totalnego rozumienia
          macoch i potępiania samodzielnych przesunął mi się ku środkowi. I tak sobie z
          wyżyn mojego obiektywizmu (he he) muszę stwierdzić, że rozumiem obie panie.
          Mniej więcej w taki sposób, jak pisze Lideczka. Tylko nie bardzo widzę wyjście
          z sytuacji... bo z pewnością Domali nie jest w stanie ignorować negatywnych
          ocen swojego męża, a Kamila nie da rady ignorować wątków, w którym chce jej się
          coś napisać o swoim życiu, i synku i jego tacie. I koło się zamyka... Wyjściem
          byłaby zmiana nicków, nie używanie imion w postach, i totalna zmiana faktówsmile
          Ale to z kolei bezsensownesmile
          Więc może udałoby się dojść do wniosku, że wasze sprawy są wam zupełnie obce?
          Że nie macie wspólnego mianownika ani powodu do sporów? Niech sprawą dziecka
          martwi się mąż Domali, a Kamila spróbuje unikać złośliwości? Trzymam kciuki,
          dziewczyny, żeby się udało!
          • mikawi do cheddar i innych 31.05.04, 10:49
            popierających jej apel: założcie sobie na nicka domali bana, wtedy nie
            będziecie czytac jej postów, skoro tak bardzo tego nie chcecie, ale nie
            rozumiem dlaczego inne dziewczyny miałby nie czytac jej postów? ja np. czytam i
            chcę to robic nadal, nie rozumiem dlaczego nie ma prawa napisać swojej wersji
            zdarzeń, dlaczego mam się opierac tylko na wersji kamili, często gęsto mocno
            przeklamanej jak się potem okazuje. Wielbicie i podziwiacie kamilę - o.k. choc
            tego nie rozumiem, szanuję, ale wy też uszanujcie fakt, że niektórzy chcą
            czytać posty drugiej strony.
            • faithmm Re: do cheddar i innych 31.05.04, 11:06
              Hmmmmm...niektórzy?...jak narazie to tylko Ty wyraziłaś chęć czytania postów
              Domali...większośc dziewczyn ma Domali po dziurki w nosie
              • edzieckokarenina do mikawi 31.05.04, 11:13
                "nie rozumiem dlaczego nie ma prawa napisać swojej wersji
                zdarzeń, dlaczego mam się opierac tylko na wersji kamili"
                jakie wersje? jakie prawo do swojej wersji?
                to jakoś śledczo brzmiwink
                wałśnie o to raczej chodzi,zeby nie było zadnych wersji.
                Fanką kamili nie jestem-jak sugerujesz-nie jestem tu niczyją fanką.
                Ja zagladam na to forum po to żeby sie poradzić,wyzalić i jak tylko potrafię to
                poradzić również innym dziewczynom.
                A jak jakiś wątek przerabia sie na czyjeś wersje,to jest to nieporozumienie.
                • domali Re: do mikawi 31.05.04, 11:17
                  edzieckokarenina napisała:

                  > "nie rozumiem dlaczego nie ma prawa napisać swojej wersji
                  > zdarzeń, dlaczego mam się opierac tylko na wersji kamili"
                  > jakie wersje? jakie prawo do swojej wersji?
                  > to jakoś śledczo brzmiwink
                  > wałśnie o to raczej chodzi,zeby nie było zadnych wersji.


                  Ja zadam tylko jedno pytanie: czym innym, jak nie przedstawieniem 'swojej
                  wersji' był wątek Kamili 'przepraszam, że tutaj'?
                  • edzieckokarenina Re: do mikawi 31.05.04, 11:26
                    domali-zaraz uciekam,ale jeszcze Ci odpiszęwink
                    ja Ciebie po prostu nie rozumiem(ale to pewnie mój problem).Ja dokłądnie nie
                    sledziłąm waszej zależnosci itp.Dopiero zwróciłam na to uwagę jak Ty
                    personalnie do mnie kiedyś odpisałaś w jakimś wątku kamili.Wcześniej
                    ignorowałam wasze wymiany zdań-nie czytałam,bo wiedziałam,ze i tak nie na temat
                    wątku.
                    Domali-odnośnie Twojego pyt.dlaczego kamila przeniosłą tu ten wątek?
                    Dlatego-że "problemem" w tym wątku była Twoim zdaniem Kamila-i osobiście mnie
                    dziwi,ze Ty rozpoczęłaś taki wątek,wiedząc,ze ona go przeczyta.
                    Zrobiłaś to z rozmysłem, po to,żeby sprowokować coś tam, i udowaniać coś tam.
                    Bo skoro problemem dla Ciebie było zachowanie kamili w realu-to chcąc rozwiazać
                    po ludzku problem zrobiłabyś to w realu i z kalmilą.
                    Dla mnie byłą to jawna zaczepka,a nie chęć "wyzalenia" sie na macochach.
                    Natomaist tutaj jak kamila pisze to nie jesteś głównym "problemem" zadnego z
                    jej wątków.Wystarczy,ze napisze o kredycie, a Ty zaczynasz "prostować"
                    • domali Re: do mikawi 31.05.04, 13:33
                      edzieckokarenina napisała:

                      > Domali-odnośnie Twojego pyt.dlaczego kamila przeniosłą tu ten wątek?
                      > Dlatego-że "problemem" w tym wątku była Twoim zdaniem Kamila-i osobiście mnie
                      > dziwi,ze Ty rozpoczęłaś taki wątek,wiedząc,ze ona go przeczyta.
                      > Zrobiłaś to z rozmysłem, po to,żeby sprowokować coś tam, i udowaniać coś tam.
                      > Bo skoro problemem dla Ciebie było zachowanie kamili w realu-to chcąc
                      rozwiazać
                      >
                      > po ludzku problem zrobiłabyś to w realu i z kalmilą.
                      > Dla mnie byłą to jawna zaczepka,a nie chęć "wyzalenia" sie na macochach.

                      Oczywiście jakkolwiek zapierałabym się rękami i nogami, że nie taka była
                      intencja mojego wątku o spotkaniu, mało kto mi tu uwierzy. Nie była, ja to
                      wiem. A że wyszło to, co wyszło - wierz mi karenino, wcale mi z tym nie jest
                      dobrze. I akurat nie chodziło dokładnie o zachowanie Kamili, nie chciałąm
                      się 'wyzyc' czy 'wyżalić'. Było mi przykro, ze znowu nie udało się zorganizoważ
                      spotkania. Tylko tyle.

                      > Natomaist tutaj jak kamila pisze to nie jesteś głównym "problemem" zadnego z
                      > jej wątków.Wystarczy,ze napisze o kredycie, a Ty zaczynasz "prostować"

                      A gdy ja na macochach napiszę o moim związku/o tym jak poznałam męża itd,
                      prostuje Kamila. Zauwazylas to?
                      Po raz kolejny (mówię o kawałku wątku o dziadkach, w którym Kamila raczej nie
                      na temat poruszyła sprawę kredytu) dałam się sprowokować. Głupio i bezmyślnie.
                      Bo jak mniemam, takie było założenie Kamili (tak samo jak w wątku o zdradzie
                      dopiska w sygnaturce). Stało się tak po raz ostatni.
                      I tak sobie myślę, po wpisie faithmm, że wszystko za jakiś czas się zweryfikuje.
                      • pelaga Re: do mikawi 31.05.04, 19:11
                        domali napisała:

                        > A gdy ja na macochach napiszę o moim związku/o tym jak poznałam męża itd,
                        > prostuje Kamila. Zauwazylas to?

                        Domali choc irytowaly mnie Twoje ostatnie posty postaram sie na spokojnie
                        napisac jak ja to odbieram.
                        Zaczne od tego, ze nie popieram zadnego prostowanie przez zadna ze stron i
                        nigdzie nie napisalam, ze popieram. Krytykujcie sobie Kamile na macochach ile
                        chcecie, ale nie dziwcie sie, ze na samodzielnych znajdzie ona wieksze poparcie.
                        Ja widze to tak: jestem samotna matka, mam dziecko, po zabiegu kreczu szyjnego,
                        poltorarocznej rehabilitacji, ktora nie dala pozadanych efektow, po gipsie od
                        czubka glowy po pepek, dziecko moje jest po tym wszystkim nadpobudliwe, leczone
                        przes psychologa dzieciecego. Gdyby jego ojciec nie traktowal go jako broni do
                        sadu w sprawie o obnizenie alimentow, to moze w tej chwili jego stan
                        emocjonalny bylby bardziej stabilny, moze gdyby odwiedzal go regularnie tez
                        byloby inaczej, moze gdyby poszedl na terapie i chcial zrozumiec uczucia
                        swojego syna, moze byloby inaczej, moze, moze, moze... Ale ja jestem sama i na
                        niego nigdy nie moglam liczyc i nie moze na niego liczyc jego syn. Czuje sie
                        jak kobieta po przejsciach, zycie dalo mi porzadnego kopa w dupe. Nie dziw sie,
                        ze jak slysze, ze jakis ojciec olal dziecko na 3 lata to mi sie noz w kieszeni
                        otwiera!!! Mnie doslownie krew zalewa na taka nowine sad(( I nagle wkraczasz Ty,
                        tlumaczac takiego ojca. Jak mozna odebrac to pozywtywnie bedac w mojej
                        sytuacji??? Wybacz, ale ja nie potrafie. I dla mnie z mojej perspektywy zadne
                        wytlumaczenie nikogo nie bedzie dobre. Rodzic powinien byc przy swoim dziecku
                        chocby nie wiem, co sie dzialo, dla mnie nie ma tlumaczenia.
                        A poza tym chyba Mag ladnie napisala. Prostujesz opierajac sie na wersji
                        przedstwionej przez Twojego meza Tobie. Kochasz go, wierzysz mu, OK, ja to
                        rozumiem. Ale zastanow sie, czy opowiadajac cos komus sama nie przedstawiasz
                        wersji korzystnej dla siebie???? Kazdy z nas w jakims stopniu tak robi, bo to
                        nasz punkt widzenia i jak czujemy sie pokrzywdzeni, czy jest nam po prostu zle,
                        szukamy zrozumienia i pozalowania drugiej, najwaznieszej w zyciu osoby. Wiec
                        tak, jak Kamila nie jest obiektywna, tak i Twoj malzonek obiektywny nie jest. A
                        Ty przyjmujesz jego wersje jako jedyna absolutnie wiarygodna. Dlatego moze
                        czasem warto sie wstrzymac od glosu??? Moze prawda lezy gdzies posrodku w wielu
                        sprawach,??? Nie wszystkich, bo dla mnie odwiedzanie dziecka jest osobnym
                        tematem, ktorego nie pojme nigdy. I dlatego wlasnie mnie tak bardzo irytuje
                        wybielanie przez Ciebie Twojego meza, bo ja po prostu nie umiem tolerowac
                        facetow, ktorzy olali swoje dzieci. Nie potrafie. I choc moze w jakichs
                        sprawach to on am racje,a nie Kamila, dla mnie jest skreslony. Ja nie wierze w
                        zadne naprawiania bledow, bo psychiki dziecka nie naprawisz kilkoma wizytami,
                        nie stworzysz wiezi na sile. Na dodatek z Twoich postow ja odnioslam moje
                        subiektywne wrazenie, ze to Tobie najbardziej zalezy na unormowaniu tych
                        kontaktow. Moze na probe powinnas odpuscici teamt na jakis czas i zobaczyc, czy
                        Twoj maz ich naprawde chce???? Moze za bardzo sie w to zaangazowalas???
                        Moje opinie opieraja sie tylko na tym, co przeczytalam na tym forum i
                        na "Macochach". Nie znam zadnej z Was i Waszej sytuacji, wiec moge sie mylic.

                        Mam nadzieje, ze to, co napisalam nie bylo nasaczone jadem wink

                        Pozdrawiam
                        • virtual_moth Re: do mikawi 31.05.04, 19:32
                          pelaga napisała:

                          > jestem samotna matka, mam dziecko, po zabiegu kreczu szyjnego,
                          > poltorarocznej rehabilitacji, ktora nie dala pozadanych efektow, po gipsie od
                          > czubka glowy po pepek, dziecko moje jest po tym wszystkim nadpobudliwe,
                          > leczone przes psychologa dzieciecego. Gdyby jego ojciec nie traktowal go
                          > jako broni do sadu w sprawie o obnizenie alimentow, to moze w tej chwili jego
                          > stan emocjonalny bylby bardziej stabilny, moze gdyby odwiedzal go regularnie
                          > tez byloby inaczej, moze gdyby poszedl na terapie i chcial zrozumiec uczucia
                          > swojego syna, moze byloby inaczej, moze, moze, moze... Ale ja jestem sama i
                          > na niego nigdy nie moglam liczyc i nie moze na niego liczyc jego syn. Czuje
                          > sie jak kobieta po przejsciach, zycie dalo mi porzadnego kopa w dupe. Nie
                          > dziw sie, ze jak slysze, ze jakis ojciec olal dziecko na 3 lata to mi sie noz
                          > w kieszeni otwiera!!!

                          Pelaga, szacunek ode mnie. Jesteś mądrą, zarąbiście wytrzymałą babką i cieszę
                          się, że trafiłam na to forum i przeczytałam te słowa. Może zmądrzejęsmile

                          Pozdrawiam
                          • pysia-2 Re: do mikawi 01.06.04, 10:02
                            powiedzialas to, co siedzi w mojej glowie :o) Tylko ja nie przeszlam tyle co
                            Ty. Podziwiam i zycze lepszego jutra
                        • linusia_75 Re: do mikawi 31.05.04, 19:45
                          Ja też czapkę z głowy zdjęłam smile.
                          Pozdrawiam
                          Linusia
                          • pelaga Re: do mikawi 01.06.04, 07:59
                            Dziewczyny zaczerwienilam sie, dziekuje smile Nie jestem taka twarda, mam doly i
                            gorsze dni, czasem wyje do poduchy, ale ostatnio juz jest lepiej i zaczelam
                            dostrzegac dobre strony zycia smile))

                            Liczylam na odpowiedz Domali, choc probe zrozumienia mojego podejscia, bo ja
                            staralam sie rozumiec jej podejscie. No coz... Nie mozna miec w zyciu
                            wszystkiego.

                            Pozdrawiam
                            • linusia_75 Re: do mikawi 01.06.04, 08:06
                              Obawiam się, że się jej nie doczekasz. Siłą rzeczy chyba, skoro wątek jest o
                              tym, żeby się uprzejmnie (lub nie) zamknęła.
                              Ale jeśli jesteś ciekawa jej wersji, to zapraszam do lektury forum macoch i
                              samodzielnej mamy, jeśli będziesz miała ochotę to odgrzebać.
                              Pozdrawiam,
                              Linusia
                              • pelaga Re: do mikawi 01.06.04, 08:41
                                linusia_75 napisała:

                                > Ale jeśli jesteś ciekawa jej wersji,

                                Linusiu smile Nie jestem ciekawa niczyjej wersji. Nie jestem sedzia na szczescie,
                                nie musze rozsadzac, kto ma racje. Ja pisalam w tym poscie o swoim podjesciu, o
                                tym dlaczego mnie irytowalay jej posty, dlaczego odpowiadalam z drugiej strony
                                barykady, w opozycji do jej postow, dlaczego moje podejscie jest takie. Ja
                                swoimi odpowiedziami nie bronilam Kamili, ja patrzylam na sytuacje ze swojego
                                punktu widzenia. Ciekawa bylam, czy Domali jest w stanie mnie zrozumiec.

                                Latwo pisac, kiedy sie kogos atakuje, latwo sie bronic przed atakiem, ale
                                trudniej zrozumiec drugiego czlowieka, prawda??????

                                Pozdrawiam serrrdecznie smile
                                • linusia_75 Re: do mikawi 01.06.04, 08:52
                                  Wiem, i dlatego podziwiam Twoje wyważenie.
                                  I jak pisałam, rozumiem kamilę, po prostu uważam, że popełnia duży błąd, bo
                                  przeniosła urażoną ambicję nad dobro dziecka.
                                  Natomiast metody, jakimi się posługuje... tego nie usprawiedliwią żadne
                                  doświadczenia. Ona po prostu tak ma.
                                  O winie ojca Kuby nie piszę, to oczywiste i nie raz na forum sam się do tego
                                  przyznał. Czas zacząć pracować na przyszłość, a nie oglądać się wciąz za siebie.
                                  Linusia
                            • domali Re: do mikawi 01.06.04, 08:44
                              pelaga napisała:


                              >
                              > Liczylam na odpowiedz Domali, choc probe zrozumienia mojego podejscia, bo ja
                              > staralam sie rozumiec jej podejscie. No coz... Nie mozna miec w zyciu
                              > wszystkiego.

                              Droga Pelago! Już śpieszę z odpowiedzią (post czytałam wczoraj, ale nie bardzo
                              miałam czas na odpowiedź, a raczej w dwóch zdaniach się nie da jej zawrzeć).
                        • domali Re: do mikawi 01.06.04, 09:00
                          Obiektywizm mojego męża czy mój (jeśli rzecz dotyczyc mnie) z oczywistych
                          względów możliwy nie jest. I wielokrotnie to podkreślałam - wiem, że to
                          jednostronna wersja (dokładnie tak, jak jednostronna wersja jest Kamili). I
                          zgadza się, pewnie mniej lub bardziej świadomie przedstwiam wersję korzystną
                          dla mnie, czy mojego męża, ale działa to w dwie strony - myslisz, że Kamila
                          napisze o jakichś swoich 'grzechach'?
                          Co do przyjmowania wersji mojego męża - uwierz, że był moment, że nie chciało
                          mi się wierzyć, w to, co mówił. Ale po byciu świdkiem pewnych sytuacji -
                          rozmów, zachowań, jakoś się ta jego wersja uwiarygodniła.
                          Wielokrotnie pisałam już, że kontakty mojego męża z synem przez te trzy lata
                          były zdecydowanie niepoprawne (powtórzę się, ale one były i faktu że było
                          inaczej, choć Kamila z uporem maniaka tak twierdzi, nie potrafiła udowodnic, na
                          przykład w sądzie). Wielokrotnie też pisałam, ze mam swiadomość, że moj maż
                          1. robił źle, że te kontakty wyglądały tak, jak wyglądały
                          2. mógł zrobić więcej, zeby było lepiej
                          Oczywiście rozumiem, że dla Ciebie nie ma wytłuamczenia na mała ilość
                          kontaktów, jak najbardziej jestem (po tym poście - dziękuję Ci bardzo, dużo
                          lepiej czyta się taki wywód, niż tekst o chorej frustratce) w stanie zrozumieć
                          Twoje reakcje. Od wczoraj już w 100% jestem to w stanie zrozumieć. I dlatego
                          nie będę już przekonywać, ze ta sytuacja czarno - biała nie była, bo do Ciebie
                          takie argumenty nie trafią. I ok. W sumie nie dziwię się.

                          No i ostania, ale chyba najważniejsza sprawa. Nie wierzysz w naprawianie
                          błędów, w odbudowanie więzi. Jak rozumiem, to błąd, że teraz kontakty są
                          regularne? Że w końcu powoli chyba cała sytuacja zaczyna sie normować? No bo to
                          tylko pozory? Chyba jednak nie...
                          Więź. Mam świadomość, że minie dużo czasu, zanim między moim meżem a Kubą
                          będzie taka więź, jaka była przed jego rozstaniem z Kamilą. A może nigdy już
                          taka nie będzie.
                          • pelaga Re: do mikawi 01.06.04, 09:38
                            domali napisała:

                            > Obiektywizm mojego męża czy mój (jeśli rzecz dotyczyc mnie) z oczywistych
                            > względów możliwy nie jest. I wielokrotnie to podkreślałam - wiem, że to
                            > jednostronna wersja (dokładnie tak, jak jednostronna wersja jest Kamili). I
                            > zgadza się, pewnie mniej lub bardziej świadomie przedstwiam wersję korzystną
                            > dla mnie, czy mojego męża, ale działa to w dwie strony - myslisz, że Kamila
                            > napisze o jakichś swoich 'grzechach'?

                            Pewnie nie napisze. Pewnie kazdy z nas ma takie sprawy, o ktorych nie napisze i
                            najchetniej by o nich zapomnial.
                            Nie wiem, jak zachowywalabym sie w Twojej sytuacji bedac, ale chyba
                            odpuscialbym wszelkie komentowanie postow Kamili, nawet jesli ona nadal
                            komentowalaby Twoje. No bo wlasciwie po co to robic??? Zeby zdemaskowac
                            Kamile??? Jej znajomi i tak jej posty przyjma jako jedyne sluszne, Twoi znajomi
                            przyjma Twoje posty jaka jedyne absolutnie sluszne.

                            > Wielokrotnie też pisałam, ze mam swiadomość, że moj maż
                            > 1. robił źle, że te kontakty wyglądały tak, jak wyglądały
                            > 2. mógł zrobić więcej, zeby było lepiej
                            > Oczywiście rozumiem, że dla Ciebie nie ma wytłuamczenia na mała ilość
                            > kontaktów, jak najbardziej jestem w stanie zrozumieć
                            > Twoje reakcje.

                            Dziekuje bardzo smile Bo ja po prostu nie potrafie spokojnie czytac o takich
                            ojcach sad(( We mnie sie wtedy budza najgorsze instynkty.

                            > (po tym poście - dziękuję Ci bardzo, dużo
                            > lepiej czyta się taki wywód, niż tekst o chorej frustratce)

                            Do tej "frustratki" to ja sie nie przyznaje wink Nie napisalam raczej tak.

                            > Od wczoraj już w 100% jestem to w stanie zrozumieć. I dlatego
                            > nie będę już przekonywać, ze ta sytuacja czarno - biała nie była, bo do
                            > Ciebie takie argumenty nie trafią. I ok. W sumie nie dziwię się.

                            No wlasnie nie trafia. I mysle, ze takich jak ja to jest wiecej. Kazdy z nas
                            postrzega zycie przez pryzmat swoich doswiadczen, sukcesow i porazek.

                            > No i ostania, ale chyba najważniejsza sprawa. Nie wierzysz w naprawianie
                            > błędów, w odbudowanie więzi.

                            Ze swojego punktu widzenia (siedzenia) nie wierze. Od razu mi sie kojarzy taka
                            przypowiesc o synu marnotrawnym, ktorej nigdy zrozumiec nie moglam i chyba juz
                            nie zrozumiem.

                            > Jak rozumiem, to błąd, że teraz kontakty są
                            > regularne?

                            Moje pytanie brzmi, czy tak juz pozostanie??? Tego sie obwawiaja matki!!!
                            Moj ex juz naprawial dwa razy swoj blad a teraz popelnia go ponownie. Czy
                            powinnam do skutku pozwalac na naprawianie bledow??? Z nadzieja, ze kiedys
                            wreszcie zrozumie?????????????? A jak nie pozwole, to bede ta zla ex???

                            > Że w końcu powoli chyba cała sytuacja zaczyna sie normować?
                            > No bo to tylko pozory? Chyba jednak nie...

                            Tego nie wiem, to wie tylko Twoj maz.

                            Dziewczyny da sie dyskutowac, nie trzeba skakac sobie do gardel. I na taka
                            dyskusje liczylam. Bo dyskusja to przeciez nie przekonywanie kogos do swoich
                            pogladow, tylko przedstawienie swoich pogladow i proba zrozumienia drugiej
                            strony.

                            Pozdrawiam
                            • domali Re: do mikawi 01.06.04, 09:55
                              pelaga napisała:

                              > Nie wiem, jak zachowywalabym sie w Twojej sytuacji bedac, ale chyba
                              > odpuscialbym wszelkie komentowanie postow Kamili, nawet jesli ona nadal
                              > komentowalaby Twoje. No bo wlasciwie po co to robic??? Zeby zdemaskowac
                              > Kamile??? Jej znajomi i tak jej posty przyjma jako jedyne sluszne, Twoi
                              znajomi

                              I oczywiście masz rację, nauczona doświadczeniem własnie tak zrobię - przestanę
                              komentować.

                              > Do tej "frustratki" to ja sie nie przyznaje wink Nie napisalam raczej tak.


                              Wiem, że nie Ty tak napisałaś. Miałam na myśli ogólnie styl wypowiedzi tutaj na
                              mój temat smile


                              > Moje pytanie brzmi, czy tak juz pozostanie???

                              Myślę, że tak. Oczywiście głowy sobie za to uciąć nie dam, ale jestem pewna
                              prawie na 100%.

                              > Moj ex juz naprawial dwa razy swoj blad a teraz popelnia go ponownie. Czy
                              > powinnam do skutku pozwalac na naprawianie bledow??? Z nadzieja, ze kiedys
                              > wreszcie zrozumie?????????????? A jak nie pozwole, to bede ta zla ex???

                              No nie ,zdecydowanie nie do skutku. Z oczywistych względów - bo chodzi o
                              zdrowie psychiczne dziecka. Gdyby teraz mój mąż nawalił (tzn zerwał na jakiś
                              czas kontakt z Kubą) i za czas jakiś próbował znowu zacząć sie spotykać, to
                              Kamila miałaby pełne prawo na to się nie zgodzić. Ale teraz, skoro te kontakty
                              są, regularnie, za zgodą obu stron i dla obu stron przyjemne, to uważam, że
                              nalezy na przykład na jakiś czas przestać komentować to, co się działo kiedyś
                              (nie żeby w ogóle zapomniec, bo tego się nie da), tylko ułatwić unormalnienie
                              tych kontaktów (żeby nie wywoływać reakcji Kamili, nie twierdzę, że w ogóle
                              tego nie robi, chociażby proponujac termin wizyty Kuby w Wawie).
                          • kammik Koleny cytat 01.06.04, 09:40
                            > Wielokrotnie pisałam już, że kontakty mojego męża z synem przez te trzy lata
                            > były zdecydowanie niepoprawne (powtórzę się, ale one były i faktu że było
                            > inaczej, choć Kamila z uporem maniaka tak twierdzi, nie potrafiła udowodnic,
                            na
                            >
                            > przykład w sądzie).

                            (z opinii RODK-u)

                            "W sierpniu 2000 roku rodzice maloletniego rozstali sie i od tej pory chlopiec
                            wychowuje sie pod bezposrednia opieka matki i jej rodziny. W IV 2001 r.
                            orzeczono rozwod uczestnikow z winy pozwanego. wykonywanie wladzy
                            rodzicielskiej powierzono matce, ojcu ograniczono ja do wgladu w wychowywanie
                            dziecka i do wspoldecydowania o ksztalceniu i leczeniu syna. Ustalono rowniez,
                            ze ojciec bedzie mial mozliwosc kontaktowania sie z synem cztery razy w
                            miesiacu. Kontakty ojca z dzieckiem od czasu rozstania sie rodzicow przebiegaly
                            bardzo niesystematycznie. W VIII i IX 2000 roku ojciec odwiedzal dziecko w
                            miejscu zamieszkania matki. W X i XI 00r nastapila przerwa w spotkaniach, w XII
                            ponownie doszlo do spotkania. Od I 01r. do X 02r. ojciec nie mial kontaktu z
                            synem. Fakt ten tlumaczy on zmiana swojego miejsca zamieszkania i trudnosciami
                            finansowymi. W X 02r. doszlo do jednorazowego, godzinnego spotkania ojca z
                            dzieckiem w trakcie jego podrozy sluzbowej. nastepnie pownownie nastapila
                            dluga - ponad 13miesieczna przerwa w kontaktach - rozpoczely sie one od XII
                            03r. tj. od czasu rozpoczecia sprawy w Sadzie w O. o pozbawienie wladzy
                            rodzicielskiej. Do dnia badan w RODK tj. do 9 III 04r. spotkan tych bylo trzy."
                        • domali ciąg dalszy 01.06.04, 09:04
                          Tworzenie tej więzi na siłe? Skoro dziecko chce spotkań, samo mówi, że ich
                          potrzebuje, to chyba nic tu się nie odbywa na siłę.
                          No i ostania kwestia - komu zalezy na kontaktach. Mi zalezy, owszem, ale na
                          pewno nie bardziej, niż mojemu mężowi.
                          Mozesz mi wierzyc, lub nie, ale nie stoję na moim mężem z batem i nie mówię,
                          zeby zadzwonił-pojechał-zainteresował się. Rozmawiamy na ten temat, owszem, ale
                          ja go nie muszę zachęcać do kontaktów.
                          No i chyba tyle. Przepraszam, ze tak długo, ale poruszyłaś w swoim poscie
                          (zdecydowanie BEZ JADU) wiele kwestii.
                          Pozdrawiam, Dominika
                          • pelaga Re: ciąg dalszy 01.06.04, 09:44
                            domali napisała:

                            > Tworzenie tej więzi na siłe? Skoro dziecko chce spotkań, samo mówi, że ich
                            > potrzebuje, to chyba nic tu się nie odbywa na siłę.

                            Widzisz moj syn tez chce tych kontaktow, marzy o nich i pragnie ich. Dlatego do
                            tej pory nigdy ich nie zabranialam. Ale jest jeszcze psychika dziecka, ktora
                            nie ze wszystkim sobie radzi. Moj syn po takiej wizycie jest tak strasznie
                            rozbity psychicznie, ze trudno sobie to wyobrazic. A skutki sa tym gorsze im
                            bardziej nieregularne sa wizyty sad((

                            > No i chyba tyle. Przepraszam, ze tak długo,

                            Nie szkodzi, myslalam, ze nie odpiszesz wcale.

                            > ale poruszyłaś w swoim poscie
                            > (zdecydowanie BEZ JADU) wiele kwestii.

                            Ciesze sie, ze bez jadu wink Bardzo sie staralam wink

                            Pozdrawiam
                            • domali Re: ciąg dalszy 01.06.04, 09:59
                              pelaga napisała:

                              A skutki sa tym gorsze im
                              > bardziej nieregularne sa wizyty sad((

                              Nic dziwnego. W przypadku mojego męża, wizyty są w miarę regularne, poza tym są
                              telefony. Oczywiście mam świadomość, że póki co Kuba nie ma pewności, ze ten
                              telefon będzie, że będzie kolejna wizyta. Ale obietnice do tej pory składane
                              przez mojego męża są dotrzymywane (no, ostatnio obiecał, że zadzwoni w weekend,
                              ale wracał z pracy koło 21, więc zadzwonił wczoraj).

                              > Nie szkodzi, myslalam, ze nie odpiszesz wcale.

                              Tak jak już napisałam, odpowiedź wyamgała przemyslenia i czasu.

                              Dominika
              • linusia_75 Re: do cheddar i innych 31.05.04, 11:30
                Mnie tam to prawo Kalego ubawiło. Jednej można, a druga niech spada na banany.
                Jak kamila się czepia, jest ok, ja dom sie broni, jest beee.
                Prawda jest taka, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Kamila zawsze
                będzie lepiej rozumiana na samodzielnej, a domali na macochach.
                Nie jestem ani macocha, ani samodzielna mama, ale wolę zdecydowaniw tłumaczenia
                domali niż zjadliwość kamili. Ale też nie jestem obiektywna, wiem tylko, że to
                kamila zaczęła tę wojnę i stosuje rynsztokowe metody, o czym oczywiście
                przeciętni forumowicze nie wiedzą, albo wiedzieć nie chcą albo pamięć mają
                krótką. A że tłumaczenia domali mogą irytować? Ano mogą. Ale która z Was by
                była w stanie ignorować złośliwe uwagi na temat swojego dziecka, teściów...
                Oczywiście, zawsze są to uwagi bardzo na temat wątku, po prostu meritum
                sprawy... Eh...
                Popieram przedmóczynie, można po prostu nie czytać postów domali. Tak jak ja
                nie czytuję postów kamili. To naprawdę żaden wysiłek.
                Pozdrawiam i o apeluję nie o obiektywizm, bo to niewykonalne, tylko o takie
                same prawa dla każdej strony.
                Linusia
    • lubstej Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 11:25
      naskoczylyscie na domali bo pokazuje druga wersje wydarzen

      do tej pory kazda na forum mogla swobodnie opisywac swoja sytuacje, nasaczajac
      ja odpowiednim ladunkiem emocjolnalym i dowolnie dodajac farby czy ukazujac
      fragmenty od takiej strony by wyszlo jednoznacznie
      a tu nagle okazalo sie ze pojawil sie ktos, kto moze zweryfikowac podawane fakty
      i tu tkwi chyba podswiadoma obawa, ze wersja wydarzen naszej "drugiej strony"
      moze wyjsc na swiatlo dzienne i to juz nie bedzie dla nas takie mile i ze moze
      sie np. okazac ze niekoniecznie ta "druga strona" to skonczony dran/dranica i
      idiota/idiotka

      ja sie ciesze ze moge poznac sprawe z dwoch stron bo to pozwala mi odniesc to
      do mojej sytuacji i sie zastanowic np. co moze powodowac druga strona ze
      postepuje tak a nie inaczej
      • mag_p Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 11:39
        A dla mnie jest jedna zasadniza roznica.
        Kamila- choc nie we wszystkim sie z nia zgadzam - pisze o sobie o swoich
        przezyciach , o swoim klopotach i, ssytuacjach w ktorych brala udzial.
        A domali - pisze o tym co jej wydaje sie ze wie, w czym nie brala udzialu i co
        wlasiwie jnie jest jej westia.
        To jest zadanicza roznica.,
        Bo sprawy sa pomiedzy kamila i jej eks. I o tym maga dyskutowac oni. Tak jak o
        dziecku - tez o ni, o wistyach itd..
        Naptomaus - domali - tu pisze w roli adowkata..
        Ji jest osoab trzecia.
        To wszytko ode mnie na ten tem,at.
        Pozdrawiam
        mag
        • mag_p Re: Wersja czytelna 31.05.04, 11:43
          A dla mnie jest jedna zasadnicza roznica.
          Kamila- choc nie we wszystkim sie z nia zgadzam - pisze o sobie o swoich
          przezyciach , o swoim klopotach i sytuacjach w ktorych brala udzial.
          A domali - pisze o tym co jej wydaje sie ze wie, w czym nie brala udzialu i co
          wlasiwie nie jest jej kwestia.
          To jest zadanicza roznica.,
          Bo sprawy sa pomiedzy kamila i jej eks. I o tym moga dyskutowac oni. Tak jak o
          dziecku - tez oni, o wiztyach itd..
          Naptomisa - domali - tu pisze w roli adowkata..
          jest osoab trzecia , ktora nie wie wszystkie - choc nie moze tego zrozumiec.
          I jeszcze jedno - kamila - borni siebie - Doamli - broni faceta - o ktorym nie
          wie jakii byl i jak sie zachowywal ..., nie ma pojecia jak rozmaiwal czy
          rozmaiwa z kamila , ani nie wei co tam sie wtedy dziala- zeby nie wiem ile
          opowiesci wysluchala - to nie zna sytuacji - a nie przyjmuje tego do
          wiadomosci. Tak jak nie przyjmuje do wiadosmosci ze nie bedzie strona w sprawie
          dziecka. Nie jest i nie bedzie.
          To sa pdstawowe roznice.


          Pozdrawiam
          • konkubinka Re: Wersja czytelna 31.05.04, 14:35
            juz jakis czas temu napisalam ze do niczego to nie prowadzi.Domali nie powinna
            pisac w watkach Kamili i odwrotnie.A przy tym dobrze moga poczytac jak sa
            odbierane przez druga strone.
            Szczerze mowiac dla mnie Domali jest bardziej przekonujaca i tez juz to kiedys
            pisalam , nie poitrafie byc tu obiektywna , bo poznalam ja osobiscie , jednakze
            chcialabym dodac , ze po paru latach zycia z moim partnerem doszlam do wniosku
            ze jego ex miala swoje racje.A , ze jest osoba zupelnie inna ode mnie , ma
            zupelnie inna moralnosc, inne spojrzenie na pewne sprawy a poza tym jest bardzo
            pazerna na kase to wybrala zupelnie inne wyjscie niz ja wybralabym na jej
            miejscu.Jednak mysle ze M i jego rodzina bardzo sie do tego przyczynili.Poza
            tym musiala miec jakies plusy skoro zyl z nia 7 lat.
            A , ze tu mamy do czynienia z zupelnie innymi pogladami , zupelnie innymi
            charakterami , panienki powinny sie olac a sam zainteresowany - maz Domali
            traktowac obecnosc Kamili tutaj jako ulatwienie w pewnych sprawach.Jak bardzo
            nam by sie przydalo czasem wiedziec co mysli i robi druga strona.
            pozdrawiam
          • edzieckokarenina Re: Wersja czytelna 31.05.04, 20:21
            mag_p napisała:

            > A dla mnie jest jedna zasadnicza roznica.
            > Kamila- choc nie we wszystkim sie z nia zgadzam - pisze o sobie o swoich
            > przezyciach , o swoim klopotach i sytuacjach w ktorych brala udzial.
            > A domali - pisze o tym co jej wydaje sie ze wie, w czym nie brala udzialu i
            co
            > wlasiwie nie jest jej kwestia.
            > To jest zadanicza roznica.,
            > Bo sprawy sa pomiedzy kamila i jej eks. I o tym moga dyskutowac oni. Tak jak
            o
            > dziecku - tez oni, o wiztyach itd..
            > Naptomisa - domali - tu pisze w roli adowkata..
            > jest osoab trzecia , ktora nie wie wszystkie - choc nie moze tego zrozumiec.
            > I jeszcze jedno - kamila - borni siebie - Doamli - broni faceta - o ktorym
            nie
            > wie jakii byl i jak sie zachowywal ..., nie ma pojecia jak rozmaiwal czy
            > rozmaiwa z kamila , ani nie wei co tam sie wtedy dziala- zeby nie wiem ile
            > opowiesci wysluchala - to nie zna sytuacji - a nie przyjmuje tego do
            > wiadomosci. Tak jak nie przyjmuje do wiadosmosci ze nie bedzie strona w
            sprawie
            >
            > dziecka. Nie jest i nie bedzie.
            > To sa pdstawowe roznice.
            >
            >
            > Pozdrawiam
            ************
            mag-całkowicie się z Tobą zgadzam
            pozdrawiam
    • edzieckokarenina Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 23:30
      jeszcze raz ...
      z góry przepraszam jeśli się mylę-jeśli sie nie mylę nie przepraszamwink
      nie śledziłam tego "sporu";
      na macochach nie bywam(kilka razy tam byłam z ciekawości-ale nie ciągnie mnie
      tam,bo tematy mnie nie dotyczą), ale z tego co gdzieś mi tam w głowie świta..to
      ex Kamili tylko dlatego odnowił kontakty z synem ponieważ został
      gdzieś "namierzony" w necie i wyszła na ten temat jakaś dyskusja.
      Jeżeli to prawda(jeśli nie to przepraszam-jak już mówiłam) to "wszędpbylstwo"
      domali przestało mnie juz dziwić.
      Oto bowiem ten wizerunek miłej,sympatycznej, zwykłej rodzinki został zaburzony.
      Okazało się na jakich fundamentach zbudowano to małżeństwo(zdrada,rozwód,olanie
      dziecka-emocjonalnie i finansowo na kilka lat).Na dodatek Domali jest
      rozpoznawalna-sama zamieściła fotki przy swoim nicku i pewnie jakieś
      internetowe znajomości przeniosły sie też w real.
      Oj głupio to wyszło, oj głupiowink
      szybko trzeba teraz to jakoś odkręcaćwink
      trzeba komentować wszystko-bo pewnie ludzska czytają, trzeba szybko odnowć
      odwedziny tatusia u dziecka i szybko pisac o tym w necie.
      Pozdrawiam
      • chalsia Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 23:42
        I właśnie dlatego (mimo, że miło by było) NIE umieszczam w necie swoich ani
        dziecka zdjęć. Zrobiłam to kiedyś tylko raz, na szczęscie nawet sama nie mogę
        się tego zdjęcia doszukać (a ślicznie z małym na nim wyglądaliśmy).

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • kamila77 Kwestia zdjec (off topic) 31.05.04, 23:48
          Wlasnie, prywatne zdjecia na ogolnodostepnych witrynach. Dla mnie to jest
          zupelnie nie do pojecia, jak mozna wystawiac wlasne dziecko jak towar na
          wystawie. A juz zupelnie ekstremalnie - nie zyczylabym sobie, zeby jakis
          pedofil onanizowal sie gapiac sie na moje dziecko.
      • kamila77 Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 23:45
        Tu masz poczatek, polecam zwrocenie uwagi na daty.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=7279627
        Eks po raz pierwszy po dluuuuugiej przerwie zadzwonil do Jakuba dopiero w
        drugiej polowie listopada, kiedy dostal wezwanie na sprawę o pozbawienie wladzy
        rodzicielskiej. Co jest dla mnie rzecza kompletnie nie do pojecia, to to, ze on
        faktycznie za przyczyne odnowienia kontaktow podawal (w sadzie i na badaniach w
        RODK)tę wlasnie dyskusje na forum. Moze to ja jestem nienormalna? Ale wydaje mi
        sie, ze normalny czlowiek dba o swoje dziecko dlatego, ze powinien, a nie
        dlatego, ze stado obcych ludzi mu napisze, ze powinien to robic.
        Aha, jak podnosilam te kwestie dat - sierpien a listopad - to oznajmil "Bo ta
        dyskusja sie nie skonczyla w sierpniu tylko dalej sie toczyla". Fajny jest, nie?
      • linusia_75 Re: wojna polsko-domalska 01.06.04, 07:36
        O to włąsnie chodzi karenino, że bardzo się mylisz. Żalu do Ciebie nikt nie ma,
        bo kamila właśnie tak przedstawia swoja wersję. Chociaż, gdybyś dobrze się
        wczytała (wiem, wiem, komu by się chciało), to zauważyłabyś, że często sama
        sama sobie przeczy a jej wersja kupy się nie trzyma.
        Kamila jest mistrzynią świata w zakłamaniu i robieniu z siebie ofiary, podczas
        gdy sama w pocie czoła zapracowała na rozpad swojego małżeństwa (i domali nie
        miała z tym nic wspólnego, co nawet sąd potwierdził) podobnie jak na brak
        kontaktów ojca z synem. Żadne usprawiedliwienie? Oczywiście, zwłaszcza jeśli
        chodzi o dziecko.
        Spotkania domali i kamili na forum nie maja żadnego wpływu na kontakty ojca z
        Kuba, dzięki Bogu.
        Ja kamilę w jakimś sensie rozumiem, trzeba duzo odwagi, żeby przynać się do
        błędów i dostrzec winę także w sobie, nie tylko w innych. Sama nie zawsze to
        potrafię. Rozumiem, że jest jej trudno, ale doprawdy, bycie samotną matka nie
        usprawieldiwia wszystkiego. A już najmniej używanie dziecka jako narzędzia
        przeciw ojcu.
        Podsumowując i kończąc udział w tym wątku: kamila i tak tę wojne przegra. Już
        ją przegrała, ma szczęscie bardzo mądrego syna, który bez względu na jej
        starania ojca kocha i potrzebuje.
        I nie chciałabym być w jej skórze, kiedy dziecko dorośnie i zapyta "dlaczego".
        Bo miłość nie zawsze kieruje się rozumem, a już najmniej złośliwością.
        Za to umie wybaczać.
        Linusia
      • domali Re: wojna polsko-domalska 01.06.04, 09:10
        edzieckokarenina napisała:

        > Okazało się na jakich fundamentach zbudowano to małżeństwo
        (zdrada,rozwód,olanie
        >
        > dziecka-emocjonalnie i finansowo na kilka lat).

        No i właśnie dlatego, żeby takie teksty nie miały miejsca, sięwypowiadałam.
        Rewelacja, jak łatwo wyciąga się wnioski.
        • edzieckokarenina Re: wojna polsko-domalska 01.06.04, 09:34
          domali napisała:

          > edzieckokarenina napisała:
          >
          > > Okazało się na jakich fundamentach zbudowano to małżeństwo
          > (zdrada,rozwód,olanie
          > >
          > > dziecka-emocjonalnie i finansowo na kilka lat).
          >
          > No i właśnie dlatego, żeby takie teksty nie miały miejsca, sięwypowiadałam.
          > Rewelacja, jak łatwo wyciąga się wnioski.
          **********
          daj spokój dziewczyno,bo sama się wykończysz...
          masz zamiar siedzieć przy kompie i korygować to,co Tobie nie pasuje?
          "takie teksty" jak mówisz, będą miały-lub nie będą miały miejsca niezależnie od
          Twoich kosmetycznych zabiegów, bo tyle jest zdań ile ludzi.Nie muszę znać całej
          Ciebie od każdej strony-zeby Cie lubić ,bądź nie lubić.To chyba oczywiste.
          Na razie czuję lekką niechęć właśnie ze wzg. na to,że chcesz się tutaj kreować.
          ale i tak nie przestaniesz,a dlaczego-pisałam wyżej.
          To już jest nałóg.
          ja po prostu przestaję od dzisiaj czytać Wasze wymiany i korekty prozaicznych
          zdarzeń-tak jak to robiłam kiedyś.
          a niestety zaczęłam czytać te rewelacje i "dzieki Tobie"-bo jak juz gdzieś
          wspominałam to Ty zwróciłaś sie do mnie w wątku Kamili,zeby mi coś swojego o
          swoim mężu powiedzieć.
          na koniec jeszcze jedno- Twój mąż jak sama przyznajesz, zaniedbał syna na kilka
          lat-to mi wystarczy.Napewno jest kochającym ojcem dla Waszego Wiktorka, ale to,
          jak traktował Kubę z pewnością się odbije(odbiło) na jego psychice.To jest nie
          do odwrócenia-dziecko i tak będzie pamiętało,nawet jak wybaczy tacie-bo dziecko
          kocha bezwarunkowo.
          Pozdrawiam
    • iziula1 Re: wojna polsko-domalska 31.05.04, 23:50
      A ja mysle,że już czas przestać.Najlepsza obroną podobno jest atak ale ja sadze
      ze to obojetność.Czas uodpornić sie na zaczepki i zacząc ignorowac pewne
      watki.Dla własnego zdrowia psychicznego.Uwazam,ze udowadnianie kto ma racje do
      niczego nie prowadzi.A zabiera mnóstwo czasu,który jest bezcenny dla Nas
      samodzielnych.
      Mamy tyle super tematów,zajmijmy sie soba.Tu naprawde jest miło.
      Pozdrawiam.
    • pune Re: wojna polsko-domalska 03.06.04, 21:52
      Wreszcie znalazłam więcej czasu, aby sią tu wczytać o co dokładnie chodzi.
      Powiem krótko:
      ale jajcawink)))))Zatkało mnie........
      Gosia
      • virtual_moth Re: wojna polsko-domalska 03.06.04, 22:17
        E tam. Jajca to były jak weszłam na czat, na którym mój ex wyrwał 5 swoich
        kochaneksmile

        Pozdrawiam
        • cheddar Re: wojna polsko-domalska 03.06.04, 22:43
          Jokking??!!!smile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja