seks samodzielnych?

20.06.04, 17:25
No, dziś jest strajk i NIC nie robię (oprócz karmienia i przewijania)- więc
zarzucam jeszcze jeden temacik na nadchodzący tydzień. Uwaga: można zmieniać
nickiwink

Jak sobie z tym radzicie?
Jak zorganizować faceta/babeczkę w tempie przyśpieszonym, pomiędzy pracą,
przedszkolem, zakupami i wizytą w banku?
A może da się żyć bez?

    • baby111 Re: seks samodzielnych? 20.06.04, 19:27
      może zacznę tak: po urodzeniu Synka wydawało mi się, że juz nigdy nie będę
      miała ochoty na seks. brrrrrr!!! poród pod tym względem to było traumatyczne
      przeżyciesmilesmile a jednak po jakims czasie zaczeło mi brakować tego wszystkiego:
      bliskości, przytulania, zawrotów głowy itdsmile
      na pewno nie da się żyć bezsmile
      jak sobie z tym radzić? najlepiej o zrobićsmile jezeli nie oczekuje się niczego
      więcej niż "jedna noc" to tym łatwiej( tak myslę). najlepiej jesli jest to
      facet, który tez niczego nie oczekuje a jedynie..... no nie, nic innego mi nie
      przychodzi do głowy tylko sformułowanie...zrobienie sobie przysługi. taki
      układsmiletroche smutne,ale działa.
      wystrzegac się tylko zbliżeń z Byłym, bo to totalna porażka i nieporozumienie.
      i.
    • igga-81 Re: seks samodzielnych? 20.06.04, 20:31
      fajny temacik wink))
      Na codzien niestety mam tak napięty plan zajęć, że baaardzo rzadko są chwile w
      których mogę sobie o tych sprawach pomyśleć. Kiedy młoda śpi to zwykle jestem
      tak zmęczona że nie mam na nic ochoty (a tu jeszcze pouczyć sie trzeba, dobrze
      też cos poczytać i ponadrabiać zaległości towarzyskie)No chyba, że w wakacje
      (czyli teraz...)kiedy ciut więcej czasu, tak w połowie miesiąca wrrrrrrr wink))
      odzywa się biologia...

      Spewnościa trudno zyć bez tego: bliskosci, cvzułości intymności i tak dalej...
      ale nie preferuje relacji jedynie seksualnych. I zyć jakos niestety musze...

      Mój ex nadal daje dość natarczywie do zrozumienia, że jeśli tylko bym chciała
      (...) bo on mnie przecie koooocha bardzo wink))) Ale ja nie chce.

      I żyję. Mam nadzieje w końcu się zakochać i może wtedy cos zmieni sie na lepsze
      w tej sferze. Tylko nie wiem czy znaję na to czas;/
    • cocococo Re: seks samodzielnych? 20.06.04, 22:10
      skoro można zmienić nickwink)
      To nie będę swojego szarpać, bo wszystko co powiem może być później wykorzystane
      przeciwkoo mniewink

      A więc jak już "ciśnienie" tak kompletnie uderza do główki to nie ma nic
      lepszego niż...prysznic...stary, dobry , wysłużonysmile A w najgorszym wypadku
      jakiś dobry przyjaciel, ale to nie zawsze jest możliwe...mieszkając z rodzicami
      nie zaprosisz takiego na noc, a jeździć gdzieś po parkach to nie wypada,żeby
      mamusię jeszcze spisywała policja i mandaty za seks w publicznym miejscu dostać
      to już obciach! A co do byłego to za nic w świecie! Kija mi na niego by było
      żal, a żeby iść z nim jeszcze do łóżka??!! To już wolę jakiegoś z "randek"
      poprosić o przysługę!!! Pozdrawiam...incogneetosmile
    • nateba Re: seks samodzielnych? 20.06.04, 22:44
      Stały kochanek lub ... samodzielnie smile
      I odpowiada mi to.
      • mijuli1 :)) 21.06.04, 12:30
        Nilka, wiesz jaką ja mam sytuację. Ale częstotliwość współżycia i tak wychodzi
        średnio raz na miesiąc. I nikt nie czuje się poszkodowany. On o tym nie wie,
        ale ja czasem wolę zrobić to sama.
        I jeszcze tak póż żartem, pół serio - widziałam na allegro fajne lalki dla
        kobiet. Niby to substytut, ale ciekawa jestem jak by to było.... Ale nie wypada
        mi sobie kupić takiej zabawki.
        J.P.
    • angel_73 Re: seks samodzielnych? 21.06.04, 14:21
      Coz, skutecznie mi sie odechcialo, gdy maz zaczal mi mowic jaka to jestem
      nieciekawa i prawie kazda dziewczyna jest duzo ciekawsza ode mnie.

      Gdybym chciala zdecydowac sie na seks z kims innym, niekoniecznie nieznajomym,
      miala bym wizje ewntualnego zagrozenia z tego plynacego. Matko, chyba
      chcialabym badan lekarskich! smile)))
      • justinka_s Re: seks samodzielnych? 22.06.04, 15:26
        ja nie mam powodu do zmiany nicka
        przez jakiś czas z kimś byłam, wiec problem z głowy, chociaz...na koniec tego
        związku nie było różowo
        teraz jesem 2 tyg. sama, miałam okazję, ale zawsze było jakieś ale...to on ma
        żonę, to ja te żonę znam, to znowu ma żonę i dziecko
        ale potrzeby mam i nie wiem własciwie jak je zaspokoić,
        chce faceta i tyle!!! moze jakiś się trafismile)
      • justinka_s Re: seks samodzielnych? 22.06.04, 15:26
        acha...układ że sobie nawzajem zrobimy dobrze mnie całkowicie satysfakcjonuje,
        albo wolny związek którego celem jest bycie razem jak nie mamy z kim...supersmile
    • patcof Re: seks samodzielnych? 22.06.04, 23:27
      Witam
      a ja radzę sobie tak, że sprezentowałam sobie takiego małego wibrującego
      przyjaciela i jak mi sie chce to sobie radzę. A jak mi to nie wystarcza to
      robie na złość next mojego faceta i go prowokuję na numerek. Ja się czuję
      zadowolona a on wychodzi z wyrzutami sumienia, że teraz ja zdradza. Taka
      malutka zemsta przy okazji.
      polecam wszystkim.
      • nilka13 niezłe:-D 22.06.04, 23:31
      • pelaga Re: seks samodzielnych? 23.06.04, 07:48
        patcof napisała:

        > A jak mi to nie wystarcza to
        > robie na złość next mojego faceta i go prowokuję na numerek. Ja się czuję
        > zadowolona a on wychodzi z wyrzutami sumienia, że teraz ja zdradza. Taka
        > malutka zemsta przy okazji.
        > polecam wszystkim.

        Hahahahahahha wink Ale sie usmialam wink)))))))))) Dobrze, ze ja nie musze sie
        mscic na Next, bo strasznie musialabym sie poswiecic ;P

        A jesli o mnie chodzi to teraz mam ksiecia z bajki to i radzimy sobie calkiem
        dobrze we dwoje smile)))))))))))))))
        A tak poza tym, to z ja z tych bardziej w tych sprawach romantycznych, musze
        miec faceta i to tego wlasciwego z motylakmi w brzuszku smile

        Pozdrawiam serrrdecznie
    • virtual_moth Re: seks samodzielnych? 23.06.04, 09:12
      Ja nie mam zdrowia do myślenia o seksie.
      Mój organizm sam sobie radzi poprzez samoczynny rozładunek napięcia podczas
      snuwink))
      • spyrogyra Re: seks samodzielnych? 23.06.04, 11:23
        Ale fajny topik smile
        przynajmniej się uśmiechnęłam dzisiaj czytając smile
        a poza tym strasznie prawdziwe te wypowiedzi
        mnie szczególnie podobał się stary, dobry prysznic smilesmilesmile
        buziaczki
        Maja
        • justinka_s Re: seks samodzielnych? 23.06.04, 11:58
          cholera, na mnie prysznic działą odwrotnie...moze za gorącą wodę puszczam...wink))
          zresztą...sądzę, ze prysznic działa jak tam jeszcze jakiś osobnik płci męskiej
          jestsmile)
          hehhe, patrzcie, piszemy o potrzebie sexu, a faceci, którzy pisali o
          znajomościach z samotnymi nic...chyba im o sex nie chodziłowink))

          chyba też sobie kupię wibrator
          • gonta Re: seks samodzielnych? 25.06.04, 19:56
            Ja tam od 18 listopada zeszlego roku nie radze sobie w ogole. =) Z racji tego, iz mieszkam wspolnie z
            bratem i jego kobieta, spie w jednym lozku z Mlodym, bo mimo, iz ma 19mcy nadal karmie go piersia.
            Zreszta, nie umiem spac sama, a z synkiem zawsze jest lepiej. Niby nie mialabym ogolnego problemu z
            zaspokajaniem potrzeb, bo i mezczyzn chetnych nie brakuje, a i u mnie ochoty wiecej niz ustawa
            przewiduje, jednakze nie mam z kim absolutnie zostawic dziecka, mam zerowy czas na przyjemnosci,
            nawet, kiedy ide sie kapac, to Mlody sterczy mi kolo wanny. No, planuje jednakowoz jakos umilic sobie
            przyszly tydzien, ale skonczy sie pewnie na 2godzinnym wypadzie w plener i szybkim rozladowaniu
            napiec.

            I tak po prawdzie, nie wiem co robic, zeby bylo inaczej. A spontanicznosc wyjazdowa skonczyla sie
            wraz z urodzeniem dziecka.
            Generalnie nie chodzi tez o sama chec przezycia orgazmu, a wszelkie mozliwe do niego dodatki.
            Natenprzyklad - zwykla mozliwosc zasypiania przy kims. A nie zaprosze przeciez nikogo, zeby posexic
            sie na klatce, ukradkiem, kiedy Mlody spi, czy podczas wirowania w lazience. =)


            Pozdrawiam.
            Magda.
            • cynamoon6 Re: seks samodzielnych? 29.06.04, 17:38
              Bardzo, bardzo mi brakuje seksu.
              Ja mam duze potrzeby wink
              W koncu jestem skorpionem.
              Na szczescie zawsze sobie mozna zrobic self service (prysznic smile
              Ostatnio nawet rozmyslam o malym przyjacielu na baterie.
              Gadalam o tym (to znaczy o robieniu sobie samemu) z kolega (porzuconym przez
              zone)i przestrzegl mnie, ze potem zaden facet nie zrobi tak, jak wibrator.
              Ale ja mysle, ze wlasciwy facet zrobi smile))
              A swoja droga, dlugo (okolo 18 miesiecy) mi sie nie chcalo seksu po urodzeniu
              dziecka, mysle, ze z powodu oddalania sie psychicznego od bylego. Za to tuz
              przed rozstaniem cos mi odbilo i przyszalelismy. Tego akurat mi troche zal, bo
              fajny byl w te klocki...

              Ale nie trace nadziei, ze znajde kogos kiedys...
    • asiulka.l Re: seks samodzielnych? 01.07.04, 19:16
      No, w końcu uśmiecham się trochę jak tu piszę bo zwykle to piszę że faceci są
      be.
      Chciałam się rozpisać ale zrezygnowałam i napiszę tylko że były może okazać się
      świetnym facetem na numerek od czasu do czasu - podkreślam słowo numerek! (w
      kochaniu się z tymi wszystkimi pieszczotami, grami wstępnymi itp był do
      niczego)smile No ale oczywiście jeśli jedynym uczuciem do byłego jest obojętnośćsmile
      Prysznic odpada bo mój synek najczęściej siedzi ze mną w łaziencesad (a kiedy
      nie ma małego to nie mam czasu na samotne prysznicewink)
      Myślałam i wibrującym przyjacielu ale mieszkam z mamą i mogłoby jej to wpaść w
      ręce:/.
      Ale ostatnio pojawił się były kochanek i chce znów się do mnie zbliżyć (jak to
      pięknie ująłwink) ale chyba sobie odpuszczę (tak mi podpowiada głowa ale dupa co
      innego - przepraszam za to określanie ale piszę szczerze i tak "prosto z
      mostu")
      Tak więc zostaje tylko samoobsługasmile
      Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma...
    • kudlata1978 Re: seks samodzielnych? 01.07.04, 22:30
      Wiesz, miałam takiego partnera .... właściwie przyjaciela, z którym mogłam pójść
      do łóżka bez zobowiązań. Ale szybko to się skończyło, bo nie jestem typem
      kobiety, która idzie z facetem do łóżka dla zaspokojenia popędu. Potrzebuję
      czegoś więcej, bo seks jest dla mnie czymś więcej niż kopulacją. Być może to
      trochę przestarzały pogląd, ale już sprawdziłam i wiem, że nie potrafię zrobić z
      tego sportu.
      Myślę też o moim dziecku - jestem odpowiedzialna za siebie i za mojego synka, i
      nikt mi nie powie, że to nie ma nic wspólnego z okazjonalnym uprawianiem seksu.
      I mimo iż czasami mi tego brakuje, a także po prostu przytulenia się, to już
      więcej nie skorzystam z okazji. Więcej. Mam zamiar spotykać się z facetami, ale
      nie mam zamiaru przyprowadzać każdego z nich do domu, bo nie chcę robić
      zamieszania w głowie Mateuszka. Jeśli pojawi się w moim życiu Ktoś wyjątkowy i
      bardzo ważny, dopiero wtedy przedstawię go synkowi.
      Ostatnio zrobiłam się jakaś radykalna i w ogóle .... nie wiem co to smile
      Pozdrawiam, Asia.
    • beksa74 Re: seks samodzielnych? 01.07.04, 22:43
      Niby nie jestem Samodzielna, ale niedługo nią zapewne zostanę. Jak dawno nie
      kochałam sie z facetem... Mój przyszły Ex pracuje za granicą i nie ma go od
      wielu wielu miesięcy. Póki na niego czekałam, ochoty na te sprawy zasnęła snem
      kamiennym. Teraz jednak dowiedziałam sie o paru dotąd nieznanych mi faktach z
      naszego wspólnego życia i stoje na skraju "przepaści" zwanej "samodzielność". I
      tu zaczął sie problem... chce mi sie strasznie, ale wiem, że w najbliższej
      przyszłości nic z tego nie będzie. Niestety... szklanka wody... zamiast.
      Pozdrawiam,
      Beksa
    • serengetti Re: seks samodzielnych? 02.07.04, 14:12
      Hm, ja czekałam przez 8 lat, zanim zdecydowałam się na romans bez zobowiązań i
      zaangażowania. Muszę przyznać, że już prawie gryzłam ściany wink)) A potem
      spotkałam bardzo przyjemnego mężczyznę (uprzedzam pytania: w internecie) i tak
      to się zaczęło. Nasza pierwsza wspólna noc była prawie katastrofą, bo musiałam
      się porządnie upić, żeby dać mu się w ogóle dotknąć. Ale... jesteśmy razem już
      rok i jest wspaniale. Aczkolwiek nie jest to związek stały, tylko "na dochodne"
      powiem szczerze, że bardzo mi odpowiada. Polecam takie rozwiązanie wink))
      Przecież my, kobiety, mamy swoje potrzeby, a samoobsługa nigdy nie będzie w
      pełni satysfakcjonująca...
    • nilka13 Re: seks samodzielnych? 10.07.04, 17:10
      Zaczynam kolekcjonować szklanki, wodę już mam smile
      Obawiałam się, że po usamodzielnieniu wpadnę z deszczu pod rynnę (a właściwie z
      posuchy na Gobi), ale wygląda na to, że i tak będzie mi lepiej. Wprawdzie
      niespecjalnie wyobrażam się sobie podrywającą kogoś na jedną noc (a jeśli
      skończy po 30 sekundach? albo skarpetek nie zdejmie?), a self-service, mimo że
      miłe, to jednak nie dość satysfakcjonującesad
      - to jednak jest wolność wyboru. A tkwiąc w papierowym związku superorgazmu na
      100% nie dostąpiębig_grin
      Dziękuję, pozdrawiam- Nilka
    • mama_franka Re: seks samodzielnych? 10.07.04, 20:15
      Oj, nie kończcie jeszcze tego wątku, bo się uśmiałam pierwszy raz, odkąd tu
      zaglądam.
      Ja to dopiero będę miała przekichane (jak w końcu będę w stanie myśleć
      pozytywnie o jakimkolwiek facecie), bo dawca się wyprowadził zanim zdązyłam
      dojść do siebie po porodzie. Grozi mi więc ponowna defloracja, tyle że pewnie
      bardziej bolesna.
      Ale za to jaka atrakcja dla potencjalnego użytkownika - dziewica z odzysku smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja