Ostatnio jakas plaga na rozstania.. Moza to ta jesien.. Rozmawialam z dwoma
swoimi najlepszymi przyjaciolakami, jedna z reala i druga z forum. I w obu
rozmowach doszlysmy do jednakowych wnioskow. Moze przez to, ze wszystkie
mialysmy podobne doswiadczenia
Zastanawialysmy sie, czy chcialybysmy byc znow ze swoimi ex... Hmmm... I tak
na prawde okazalo sie, ze chcialybysmy byc z nimi, ale takimi sprzed roku,
dwoch. Z takim, ktorzy nas szanowali, kochali. Bo tak na prawde tesknimy za
ta atmosfera milosci, zrozumienia, szacunku, wsparcia. Chcemy sie znow poczuc
najwazniejsze, jedyne, ukochane. Ale teraz, gdyby nasi byli panowie chcieli
do nas wrocic, to nie przyjelybysmy ich... Czemu?? Za duzo sie stalo, za duzo
bolu i krzywd sie nam z nimi kojarzy. Brak zaufania przekresla powodzenie
zwiazku. Teraz dodam juz od siebie. Nie uwierzylabym mojemu ex nawet wtedy,
gdyby przyszedl do mnie z wiacha roz i na kolanach zapewnial o swej milosci.
Juz nie..
A co do next... no wlasnie... Tak sie zlozylo, ze wszystkie trzy mamy tez
jednakowe pragnienia. Chcialybysmy poznac KOGOS. Takiego tylko naszego KOGOS.
Normalnego i dobrego czowieka po prostu. Ktory by szanowal i dawal poczucie
bezpieczenstwa. Ktory by przytulil, otarl lzy.. Ktory by podnosil nasze
poczucie wartosci, a nie sukcesywnie zbijal je do zera... Ktory mialby dosc
sily czy moze raczej cierpliwosci, zeby przebic skorupe bolu i strachu. Ktory
by pokochal nas takie, jakie jestesmy... I ktory by byl juz do konca. I
wszystkie wierzymy, ze tacy mezczyzni stana nam jeszcze na drodze... przeciez
nie chcemy, zeby nasze dzieci byly rozwydrzonymi jedynakami
Teraz pozwole sobie na odrobine prywaty.
Patrze na Kuleczke i nie potrafie Cie nienawidziec Tato Julki. Ale tez juz Ci
nie ufam. Wiem, ze to przeczytasz...
Pozdrowienia,
Leeya