Dodaj do ulubionych

Samodzielna?Tylko do niektorych..............

01.12.04, 20:12
Weszlam na ten temat z nadzieja,ze przeczytam cos
wyjatkowego.Wyraz 'samodzielna ' wprawil mnie w euforie.........tu
pieluchy,zupki ,zabki,spacerki,placz,brak pieniedzy........,a /pomyslalam/ -
sa kobiety,ktore widza sens w tym wszystkim.Alleluja.....Na chwile - bo
pozniej przeczytalam niektore listy i popadlam z zalamanie.Jaka '
samodzielna ' ?W niektorych przypadkach wrecz ubezwlasnowolniona,a juz na
pewno uzalezniona....Od bylego meza,od relacji,ktore zachodza po rozstaniu,od
rodzicow,od panstwa...Moze powinno byc ' samotna ' - co nie jest zadnym
bledem natury i brzmi tak samo dla mnie -
jak 'mezatka ','rozwodka ' ,'konkubina ' ,'kochanka '.Dziewczyny.........energ
ie,ktora tracicie na dokopanie bylemu,znalezienie sposobu na dostanie
wiecej,rozpamietywanie przeszlosci - przemiencie w energie,ktora pozwoli Wam
na samodzielnosc.Satysfakcja wieksza,a i wraz z umocnieniem - przychodza
profity....Macie wiele pomyslow na przetrwanie,dlaczego wiec wraz z tym
przetrwaniem musi isc cien 'bylego,czesto jego nastepnej
kochanki,zony '.Jak 'byly ' byl / jest / palantem - niech spada.......Oni sie
rajcuja faktem,ze tak walczycie o uwage w ich oczach,pasa sie wiedza,ze bez
nich nie przezyjecie.A przeciez tak nie jest.Predzej czy pozniej i tak
bedziecie mialy ten fakt przed oczami.Zyjcie juz teraz dobrze,a nie erzacem.
Siedzenie w domu i wymyslanie nastepnego sposobu na wygrana - jest juz i tak
porazka.Bo idzie z czyjas przegrana.A on byl tym,ktorego wybralas kiedys,jest
ojcem Twojego dziecka.........Twoj blad.
Ostatnim marzeniem dziecka jest miec matke /ojca /,ktora/y gnebi
ojca/matke /.Wkladajac niechec - wyjmiecie ja kiedys dla siebie.I nie badzcie
wtedy zdziwione....
Obserwuj wątek
    • kamila77 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 20:40
      Dzięki za oświecienie nas maluczkich, ale wróć może do kupek. Twoje rady
      przypominają radzenie łysego co do fryzury.
      • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 20:54
        Mialam 18 lat kiedy urodzilam dziecko - bylam samotna matka...........
        • pelaga Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 21:27
          > Mialam 18 lat kiedy urodzilam dziecko - bylam samotna matka...........

          I co juz nie jetes??? Znalazlas faceta, ktory jest prawdziwym ojcem dla Twojego
          dziecka??? Hmmm... kocha dziecko jak wlasne i tak dalej??? A czy po Twojej
          ewentualnej smierci (to nie podle zyczenia, rozwazam hipotetycznie, ale nie
          zycze) i znalezieniu sobie nowej zony zajalby sie Twoim dzieckiem??? Nie sadze.
          Po prostu nie wierze w takie cudowne zakonczenia.
          A ja "samodzielna matka", czy samotna, jak kto woli, pozostane na zawsze i nie
          dlatego, ze nie uloze sobie zycia, ale dlatego, ze to dzieco zawsze pozostanie
          tylko moje, tylko na mnie moze liczyc tak naprawde. Nie jestem samotna, ba
          nawet moge powiedziec, ze jestem szczesliwa. Nawet cien bylego przez kilka
          ladnych lat sie za mna nie ciagnal, a teraz sie ciagnie, bo to on ciaga mnie po
          sadach, wyobraz sobie, ze o tez mozliwe...
          Na tym forum dowiedzialam sie bardzo wielu spraw o ktorych nie mialam pojecia,
          poznalam wiele przepisow, dzieki ktorym moge teraz bronic sie w sadzie. Gdybym
          poczytala to forum przed moim rozwodem przebieglby inaczej, zaluje, ze nie
          czytalam.
          Zanim zaczniesz kogos przekonywac do swoich pogladow zastanow sie czy warto i
          czy ten ktos tego chce. Przeczytaj tez stopke forum, jeszcze raz z uwaga. Wielu
          osobom to forum jest potrzebne, aby stanac na nogi i stac sie samodzielna mama.
          A wiele osob, ktore znaja sytuacje samotnej matki w naszym kraju pisze, aby
          innym pomoc, wesprzec, doinformowac. Na tym to polega.
          Twoj post byl co najmniej nie na miejscu, bo zupelnie nie pasuje w wiekszosci
          przypadkow do piszacych tutaj osob.
          Pozdrawiam
          • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 22:31
            Pelago - co to znaczy 'kochac jak wlasne '.Przeciez czytajac forum mozna
            wyciagnac wniosek -ze 'swoich ' sie nie kocha........
            • pelaga Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 09:38
              Dla mnie kochac jak wlasne znaczy kochac tak, jak ja kocham swoje dziecko. Jak
              normalny rodzic kocha swoje dziecko. Kiedy dziecko moze na rodzica liczyc w
              kazdej sytuacji, kiedy rodzic dziecko wychowuje, dba o nie, jego zdrowie, uczy
              zycia i samodzielnosci. Tak rozumiem madra milosc.
              To, ze moj ex ma swoje pierwsze dziecko w dupie nie oznacza, ze nie istnieja
              normalni ojcowie. Ja nadal wierze, ze istnieja zwyczajni faceci z uczuciami.
              Pozdrawiam
              • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 04.12.04, 09:15
                Istnieja.........
    • dfw Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 20:59
      Witaj,

      Ciesze sie, ze tytul forum wprawil Cie w euforie wink
      Piszesz, ze przeczytalas "niektore listy" i popadlas w zalamanie? Szkoda.
      Szkoda, ze nie widzisz, ze dla zalamanych sa slowa pociechy, ze nie one jedne w
      takiej sytuacji, ze podajemy sobie nawzajem adresy i linki do potrzebnych
      informacji. Bo dobrze jest miec kogos, kto pomoze, doradzi, albo chociaz
      wyslucha...
      A ze bywamy "w dolku"? No coz - samo zycie. To forum ma nam pomoc, bysmy
      wlasnie byly samodzielne. By wyjsc z tego marazmu, oderwac sie od przeszlosci
      i zaczac myslec inaczej. Samodzielnosc to nie tylko stan materialny, ale chyba
      przede wszystkim - emocjonalny. I kazda/kazdy z nas potrzebuje na to czasu.
      Ile? To przeciez sprawa indywidualna.

      Pozdrawiam,
      DFW
      • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 22:08
        To,ze zycze samodzielnosci - nie moze byc przeciwko mnie.Moze definicja
        samodzielnosci jest interpretowana roznie.Dla mnie jest to liczenie na siebie.
        Nie jestem zwolennikiem wkomponowywania 'byle jakich ' ojcow w nasze
        zycie.Eliminuje zlo ze swojego zycia we wszystkich dziedzinach,dlaczego wiec
        mialabym ulec w tak waznej.
        Ktos wspomnial,ze dziecko jest jej....... i tylko jej.Nie zgadzam sie z
        tym.Nigdy nie bedzie ' nasze ' ,pomijajac juz fakt,ze w sadzie najczestszym
        argumentem samotnego rodzica jest zdanie,ze dziecko jest wspolne.W sadzie
        mozna ' zmusic ' do placenia alimentow,ale nie mozna zmusic do kochania.Nie
        mozna poprawiac natury - ktos dar kochania ma,inny nie i nie nam to oceniac.Ale
        uwazam,ze samotna matka ma wiele wspolnego z relacjami,ktore zachodza pomiedzy
        ojcem i dzieckiem.Potafi zachecic,ale i potrafi zniechecic.Jezeli my mamy
        klopoty finansowe -czy nie przychodzi nam do glowy,ze i ex moze miec?
        Nie.......trawa jest zawsze bardziej zielona u sasiada...To nie potwory.....to
        ludzie,ktorych kiedys kochalysmy,zdecydowalysmy sie na dziecko z nimi.Nigdy nie
        potrzebowalam zapewnien od mezczyzn.Sa tylko dwie mozliwosci.Bedzie
        odpowiedzialny lub nie.Bylam przygotowana na dwie.
        Dziecko nie chce naszych poswiecen,dziecko nie chce smutnej mamy,dziecko nie
        chce slyszec o palancie,ktory - ot pech,byl wybrany przez nas na tego
        jedynego.Jestem za konsekwencja - nieodpowiedni ojciec - po co sie z nim
        meczymy?Dlaczego wlasnie od niego mamy byc uzaleznieni z decyzja kupna butow.
        Drzwi same sobie zamykamy......Zamieniam energie,ktora stracilabym na
        zastanawianie sie nad tym jak wyrwac od niego -na energie zastanawiania sie jak
        samej to zdobyc.
        I tak,jestem swiadoma mojej samodzielnosci ,moja historia ma dobre
        zakonczenie.Wiec mozna..........Pozdrowienia i trzymam kciuki...
        • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 22:28
          Wzruszyłam się> Jesteś wspaniałomyslna ale chyba pomyliłaś forum.
          • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 22:35
            Pelnie szczescia daje mi swiadomosc,ze obojetnie co zdarzy sie u mojego
            bylego,obecnego,przyszlego - nie zmieni to mojego zycia.Chyba ze na
            lepsze......Moze to ta 1/4 sprawia,ze zawsze mysle o konsekwencjach.
          • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 22:45
            Podswiadomie odpowiedzialas sobie...........moze i przyszlo do glowy,ale on
            sobie poradzi........nie mozesz powiedziec dziecku,ze tatus ma klopot i ze
            bedzie jadl tylko ziemniaki.Otoz to......on sobie poradzi,ale Ty nie???Tatus ma
            klopot?A Ty nie masz -a dziecko ma wizje jedzenia ziemniakow?Chcemy byc
            mamusiami,ktore kupuja zabawki za alimenty ojca i przypominaja dziecku -ze to
            wina tatusia,ze maja wciaz za malo.Przepraszam za swoje niepopularne w Polsce
            stwierdzenie -ale nasze dziecko -nasz klopot.
            • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:01
              Nie, nie poradzisz. Kiedy dziewczyna ma na utrzymaniu dzicko, nie ma pracy i
              nie dostanie tych zakichanych alimentow, to sobie nie poradzi. I owszem dziecko
              nakarmi ale sama bedzie zyła powietrzem, w najlepszym wypadku suchym
              chlebem.Chyba słabo czytałas forum, niewidząc jak dziewczyny głodują.
              I jstem pewna , że zadna nie robi dziecku wody z mozgu mowiac, że to wina
              taty.musiałaby byc niespełna rozumu.

              Nie mieszkasz w Polsce? hmmm

              Moze tak spróbujesz przezyc za 170 zł + nędzne alimenty. Powodzenia


              Aha, i nie mów ,że twojego zycia nie jest w stanie nic zmienic. Nigdy nie mow
              nigdy. Nawet w stosunku do byłego faceta, z ktorym masz dziecko.
              • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:16
                Nigdy nie udaloby mi sie zyc za 170 zl........I nawet nie rozwine tematu.Nie
                powiedzialam,ze mojego zycia nic nie zmieni.Mojego zycia nie zmieni mezczyzna w
                moim zyciu.
                Mieszkam i w Polsce i poza Polska...
                Dlaczego ta dziewczyna nie ma pracy,a on ma?Nie traktuj,ze jestem
                naiwna................potraktuj jako zachetne do przemyslenia.......
                • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:23

                  .Ja nie mam pracy. Skonczyłam studia, mam magistra jak wiele innych tutaj
                  dziewczyn. Ale ma 3 letnią córeczkę , bardzo chorowitą,wiec przedszkole wypada,
                  babcia się nie zajmuje, opiekuna- marzenie. I pracy szukam bardzo bardzo mocno
                  ale wyobraż sobie, że nie witaja mnie z otwartymi ramionami,a z korepetycji
                  cięzko sie utrzymac. Moze ty przemysl.
                  • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:33
                    To ze masz magistra jest przeszkoda?Czy pomoca?Bo nie zrozumialam
                    tego.........Zabrzmialo troche jak skarga,jakbys miala zakaz pracy na
                    stanowiskach - gdzie tytul magistra nie jest wymagany.
                    • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:40
                      Ani przeszkoda ani pomocą.Czytaj ze zrozumieniem. A chorująca corke wezmę ze
                      soba i poloże hmmmm.... pod biurkiem??
                      Oj kobieto.
                      • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:01
                        Znajdz piecioro dzieci,ktore bedziesz pilnowac.Inne matki na rekach beda Cie
                        nosic.Ty bedziesz samodzielna.Narobisz sie straszliwie,ale to nie o to,zeby
                        siedziec i nic nie robic chodzi,prawda?
                        • smallm Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 09:52
                          > Inne matki na rekach beda Cie nosic.

                          Szczególnie jak będą wysyłać swoje dzieci do dziecka chorującego...
                          Masz problemy z myśleniem??

                          Ja też jestem wykształcona, powiem więcej: jestem dość szanowanym specjalistą w
                          swojej branży i przez kilka lat pracowałam przez Internet. Chciałam jednak
                          pójść do pracy, bo siedzenie w domu na mózg mi padało i wiem co to znaczy
                          szukanie pracy, nawet będąc najlepszym specjalistą, jeśli masz status samotnego
                          rodzica... Gdyby nie znajomości - nigdy bym jej nie dostała...
            • chalsia Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:03
              Bella, ale o co Tobie tak właściwie chodzi ???
              Bo ja nie bardzo rozumiem po co piszesz, to co piszesz.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:07
                Fajnie jest widziec kobiety silne,madre,sliczne,wesole.....Chcialam zachecic
                do tego..
                • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:13
                  Raczej nieudolnie.Każda jest śliczna, mądra, bo ilez mądrosci trzeba zeby
                  koniec z koncem powiazac, zapewnic radosc i poczucie bezpieczenstwa mauchom. A
                  siła, ja nie widziałam bardziej silnych kobiet niż te tutaj,wesołe...
                  Radość daje kazdy uśmiech dziecka, łapki obajmujące za szyje i te
                  magiczne"kocham cie mamusiu".

                  Tylko rzeczywistosc nie zawsze jest śliczna i wesoła:
                • pustulka_75 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:14

                  No widzisz, a trafiłaś na same słabe, głupie, brzydkie i smętne... Co za pech!
                  • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:25
                    Fajnie jest widziec................to nie znaczy,ze nie widze...............Ale
                    jak to wsrod kobiet bywa - uwage skupic mozemy tylko na najblizszym,a dalej juz
                    maki i pola...
                    Zabawne jest to,ze czytajac list zmaltretowanej emocjonalnie ,ktorej udalo sie
                    wygrac male co nieco - uslyszalam glosy zachecajace do podzielenia sie
                    tym.........Zdaje sie,ze mentalnosc nasza jest zakodowana na historyjki o
                    porazkach....Nie obrazaj sie..............ja chce widziec nas
                    mocne...........jeszcze raz zapytam - to zle.....?
                    • kamila77 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:33
                      A ja chce widziec troche sensownej tresci zamiast kilkudziecieciu wielokropkow.
                      To źle?
                      • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:35
                        To najczesciej spotykany zarzut........Kamillo.......Jak odrzucisz kropki -
                        pozostanie reszta.Jezeli bezsensowna - po prostu zignoruj.........
                    • natasza39 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:41
                      bella1 napisała:

                      > Fajnie jest widziec................to nie znaczy,ze nie
                      widze...............Ale jak to wsrod kobiet bywa - uwage skupic mozemy tylko na
                      najblizszym,a dalej juz maki i pola...


                      Naćpałaś się????

                      > Zabawne jest to,ze czytajac list zmaltretowanej emocjonalnie ,ktorej udalo
                      sie wygrac male co nieco - uslyszalam glosy zachecajace do podzielenia sie
                      > tym.........Zdaje sie,ze mentalnosc nasza jest zakodowana na historyjki o
                      > porazkach....Nie obrazaj sie..............ja chce widziec nas
                      > mocne...........jeszcze raz zapytam - to zle.....?


                      Nie, nie źle!!!
                      Gdzie ty to wyczytyłaś???
                      Ja jakos nie spotkałam się z tym ze sie tu nikt nie cieszy, ze sie komus
                      powiodło i tylko zachecaja do opowiadania o porazkach wszyscy!!!
                      No, ale moze ja czytac nie umiem a ty tak!!!
                      Polecam forum w strone ojca, sa tu linki wiec jak jestes taka "czytata" to
                      napewno znajdziesz.
                      Polecam je poniewaz na nim wypowiada sie niejaka Martha tez ma obsesje podobna
                      do Twojej.
                      Zadka jest to "przypadłość" wiec jak w sam raz pasujecie do siebie!
                      Acha, jeszcze jedno....
                      Nawet jak byłam "męzatka" to byłam "samodzielna" i bardzo sobie chwale to, ze
                      potrafiłam.
                      Ale wcale sie nie dziwie, ze ktos nie potrafi tak jak ja, albo po prostu nie
                      chce.
                      A jak ktos stoi na rozdrożu mozna mu radzic po prostu.
                      Po co narzucac komus swoj styl.
                      Pingwin we fraku wyglądałby debilnie...
                      A wiec po co zakładac "frak", w którym wygodnie (tobie moze i do twarzy), komus
                      kto wyglądałby w nim idiotycznie i czułby się w nim po prostu źle?
                  • ania_rosa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:30
                    No więc ja rozumiem, że dziecko nigdy nie jest wyłącznie "nasze", ale nie
                    rozumiem w tym kontekście zdania "nasze dziecko, nasz kłopot".
                    Dalej: rozumiem, że nie można nikogo zmusić do kochania, ale w większości
                    przypadków opisanych na tym forum okazuje się, że : nie można ojca zmusić do
                    kochania, do regularnych odwiedzin, do jakichkolwiek odowiedzin, do płacenia
                    alimentów czy do płacenia jakichkolwiek pieniędzy. Ze stwierdzenia "nie można
                    nikogo do niczego zmusić i zawsze trzeba liczyć na samego siebie" płynie
                    głęboka mądrość i duma, ale nie znam osobiście nikogo, kto by swoje dziecko
                    nakarmił i ubrał w głęboką mądrość i dumę.
                    Troche taktu. Zanim się wejdzie na ambonę warto popatrzeć na wiernych. Warto
                    też czasem ugryźć się w język nim opowie się swojej owczarni o zaletach
                    maybacha zapominając, że owczarnia telepie się autobusami.
                    Rosa
                    • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:37
                      AMEN
                    • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 01.12.04, 23:53
                      Kiedys bylam swiadkiem przemyslen mlodego czlowieka....Chcial zrobic prawo
                      jazdy.....Szemral do siebie i do nas,znajomych...........'Mam pieniadze tylko
                      na prawo jazdy ,nie mam na samochod,nie mam na ubezpieczenie,nie daj Boze jakis
                      wypadek i beda klopoty,na razie odpuszczam".Usmiechnelam sie do jego mamy i
                      powiedzialam,ze powinna byc z niego dumna i nie powinna sie martwic o jego
                      zycie.Madry dzieciak.....
                      Przyszlo mi wtedy do glowy,ze z powolywaniem dziecka na swiat jest mniej
                      skomplikowanie niz z tym prawem jazdy.Ot,czasami jest w imie 15 minut
                      zapomnienia.
                      Jezeli ojca do niczego nie mozna zmusic..............to tym bardziej powinnysmy
                      to wiedziec od poczatku.I madroscia i duma da sie nakarmic nie tylko
                      dziecko ,ale i nasze potrzeby...marzenia.Madrosc daje to.....czyniac.A
                      duma........dziecko ssie to codziennie obserwujac samodzielna mame.
                      Takt..........pomaga w rozmowach u cioci na imieninach,ale tak naprawde to
                      niezbyt konstruktywny bodziec.
                      Jezdze tym samym autobusem co TY.........
                      • natasza39 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:00
                        Jejku...Ty sie naprawde naćpałaś!
                        • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:16
                          Nataszo - zapewniam Cie,nie nacpalam sie./"Tak wyglada czlowiek........." -
                          cyt./ Uzaleznieni - nastawieni sa na to,zeby tylko brac - nie dajac z siebie
                          wiele,bo fakt,ze lataja po handlarzach i kombinuja jak naciagnac nie jest
                          przeciez praca,prawda?.Ale uzaleznieni tego nie pojmuja...........To nie ja
                          cpam.... Tym zdaniem koncze swoj pobyt na tym czacie.Powodzenia
                          wszystkim.........
                          • pustulka_75 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:59
                            bella1 napisała:
                            Tym zdaniem koncze swoj pobyt na tym czacie.

                            Czat, czy forum? Co za różnica. Ważne, że maki ten tego.
                        • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:20
                          natasza smile))))))))))
                      • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:03
                        .... i wtedy się obudziła...................... przetarła oczy, i
                        pomyślała:"kurcze, znowu przegapiłam swój przystanek."
                      • pwrzes Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:11
                        Co jak co ale ani Joyce'em ani Proust'em nie jestes - ich sie da zrozumiec,
                        przerzuc sie moze na inna forme ekspresji artystycznej.

                        M.
                        • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:15
                          Jaka proponujesz?? smile)) Maluje gorzej niz piszesmile)wiec malarstwo wypada? Może
                          dzierganie??
                          • natasza39 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:19
                            rzeźbiarstwo!!!
                            Wyrzeźbi sobie siebie sama i bedzie jeździła z ta rzeźba w tym autobusie.
                            Wsród tych maków....
                            • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 00:39
                              Masz racje. Te maki mnie przekonałysmile))
                              • chalsia Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 01:02
                                Ach te maki - nie ma to jak rechot śmiechu przed snem smile)))) dobranoc, pomykam
                                do łózia.

                                Chalsia
                                • california_dreaming Jutro wezmę sobie maki 02.12.04, 22:25
                                  Bo wiecie tak sie tu obśmiałam a jutro mam nastą sprawę o ustalenie ojcostwa.
                                  Może byc gorąco. A tak to sobie narysyję maki i może jutro w sądzie sie choc
                                  uśmiechnę... Przypomną mi sie rady jak to mam byc silna.
        • nowajulka Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 18:42
          Uzależnieni z decyzją kupna butów ? Urodziłaś w wieku 18 lat ? A może to Ty
          jesteś tą nową dupą mojego męża ? Jeśli tak, to cześć Monika !
          Podejrzewam, że te słowa pisze kobieta, która związała się z żonatym
          facetem.....
    • nooleczka Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 11:38
      Mniej wiecej wiem o co chodzi belli - sądzę że nie chciała nikomu dokopać,
      próbowała coś poradzić, jako ze sama była w podobnej sytuacji i sobie
      poradziła, próbowała przekazać jakkąś pozytywną energię, a że zrobiła to troche
      w sposób słoniowaty i niezgrabny - to chyba nie jest powód do wyzywania jej od
      narkomanek... bez przesady, dziewczyny uncertain
      Dobrze jest się odgrodzić od przeszłości i złcyh wspomnień grubą linią, od
      byłego męża i jego wyskoków, od złamanego serca i bólu z tym związanego.
      Dobrze jest znaleźć swój własny sposób na życie, swój cel,który będzie się
      konsekwentnie realizowac bez oglądania się za siebie.
      Sądzę że chyba o to chodziło belli - i za to ją obrzuciłyście kamieniami...
      ech, dziewczyny sad


      zniesmaczona
      • vialle Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 12:26
        nooleczko, nie kamieniami tylko obsmialy i to nawet nie jakos bardzo. Ja tez
        rozumiem cyba intencje Belli, ale tez wydaje mi sie ze rozumiem co wzbudzilo
        taka reakcje dziewczyn - ton, ktory Bella przybrala. Mentorski ton. Czlowiek
        jest jakos tak smiesznie skonstruowany, ze czesto nie umie sie przebic do
        tresci, przedrzec sie do niej przez malo strawna forme. I tylko pytanie czy
        nalezy obrazac sie na swiat ze nie umie "wzniesc sie ponad forme i docenic
        tresci" i trwac uparcie przy swojej formie czy tez - w imie skutecznosci
        przekazu - nalezy popracowac nad ta forma? Ja bym glosowala za dostosowaniem
        formy... Ale moze ja skrzywiona jestem, w komunikacji robie smile

        pozdarwiam wszystkie kwiaty polskie smile
        • ania_rosa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 02.12.04, 15:04
          Ja bym się zasadniczo zgodziła z Nooleczką i Wialle (nie mam "fał"wink, ale
          uderzył mnie jeden fragment Belli, a mianowicie:

          "Weszlam na ten temat z nadzieja,ze przeczytam cos
          wyjatkowego.Wyraz 'samodzielna ' wprawil mnie w euforie.........tu
          pieluchy,zupki ,zabki,spacerki,placz,brak pieniedzy........,a /pomyslalam/ -
          sa kobiety,ktore widza sens w tym wszystkim.Alleluja......"

          Dopisywanie do samodzielności głębszego sensu, idei przewodniej czy
          światopoglądu jest nie tylko nietaktem. Jest obraźliwe dla tych wszystkich
          kobiet, które nie wybraly samodzielności tylko zostały przez samodzielność
          wybrane poprzez tragedie rodzinne, rozpady małżeństw, zdrady czy cudzą
          bezwzględność. To tak, jakby pisać o szlachetności wdowieństwa, jego głębi
          przezyć i przemianie duchowej zapominając, że źródłem wdowieństwa nie jest chęć
          przezycia czegoś niezwykłego, a smierc najbliższej osoby.
          Kobiety tu piszące- jak sądzę- nie dbają o to, czy ich historia zostanie
          zakwalifikowana w poczet historii budujących, wzniosłych i pięknych. Liczą się
          z roznymi komentarzami, zarówno tymi pozytywnymi i negatywnymi. Nie wydaje mi
          się jednak, aby którakolwiek liczyła się z chłodną oceną swojego własnego
          życia, jako "realizującego etos samodzielności" lub "nie realizującego etosu".
          Że posłużę się metaforą: kiedy ktoś własnym zyciem tworzy "dokument"
          czy "relację dokumentalną" nie na miejscu jest ocenianie poprawności formy,
          stylu czy stopnia sprostania konwencji literackiej("pozniej przeczytalam
          niektore listy i popadlam z zalamanie.Jaka '
          samodzielna ' ?W niektorych przypadkach wrecz ubezwlasnowolniona,a juz na
          pewno uzalezniona....Od bylego meza,od relacji,ktore zachodza po rozstaniu,od
          rodzicow,od panstwa...").

          I to tyle, abstrahując od zawartości merytorycznej postu Belli1, który- jak dla
          mnie- nie wyrażał żadnej globalnej, holistycznej głębokiej myśli, a tylko
          komunikat "walczcie o etos SAMODZIELNEJ, bo wzór na poprawną samodzielność jest
          jeden".
          Rosa
      • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 03.12.04, 06:17
        Dzieki noolu ,dobrze zrozumialas moje intencje....
        Kiedys uslyszalam historyjke,ktora dala mi wiele do myslenia...Lata
        szescdziesiate...Dziewczyna w ciazy zwrocila sie z prosba do swojego ojca o
        pomoc.Bez pieniedzy,bez pracy,bez wyksztalcenia - nie miala wyjscia - jak
        twierdzila.Ojciec - zamozny,wplywowy Amerykanin - potwornie zasadniczy - nie
        zaproponowal chusteczki do otarcia lez.Spojrzal na nia ostro i powiedzial '
        Radz sobie sama",po czym wreczyl koperte,ze slowami,zeby otworzyla za
        rok.Dziewczyna wyszla z domu na ugietych nogach ,z mocnym postanowieniem nigdy
        wiecej nie przekroczyc jego progu.Koperte wyrzucila podejrzewajac,ze byl to
        czek na czarna godzine.Poszla do pracy,urodzila corke,po dwoch latach wrocila
        do szkoly nadal pracujac,znalazla lepsza prace,poznala chlopaka ,z ktorym
        wziela slub.Po czterech urodzila drugie dziecko,kupila
        dom.......Szczesliwa..........zatesknila za ojcem...Zadzwonila..Pierwsza wizyta
        u ojca byla mocno spieta,choc oboje byli szczesliwi.Podczas kolejnych korcilo
        ja,zeby wypomniec ojcu,ze byl powodem opuszczenia przez nia domu i tego,ze
        musiala cierpiec,ale milczala taktownie....Ojciec ja wyprzedzil....Zapytal
        kiedys,czy otworzyla list...Odpowiedziala,ze nie,ze nigdy nie uzyla pieniedzy z
        czeku.Ojciec zdziwiony powiedzial....'alez to nie byl czek,napisalem tam tylko
        jedno zdanie.......'Jak bedziesz potrzebowac pomocy - dostaniesz ja".....
        Ojciec - wdowiec przez lata,samotnie wychowujacy corke -znal ja lepiej,niz ona
        sama sie znala.Wiedzial,ze sobie poradzi........,na wszelki wypadek
        zabezpieczyl sie koperta,ktora zawierala slowa najwiekszej milosci i madrosci.
        Pracowalam dla tej kobiety.....Jej slawne zdanie - 'Dzieki swoim skrzydlom -
        zawsze lecimy,.Korzystajac ze skrzydel innych ludzi....... - zawsze im
        ciazymy"..
        Stad moze moja sloniowatosc.......,za ktora przepraszam.
        A dziewczyna,ktora dzisiaj malowala maki w sadzie i przypominala sobie,ze musi
        byc samodzielna..............juz wygrala........Bo probuje....Bardzo zycze Wam
        wszystkim szczescia.......
        • dziunia_f Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 03.12.04, 10:36
          Radzimy sobie bo musimy.Dorabianie do tego ideologii jest bezsensowne.Takie
          wzniosle pitu pitu,ze cierpienie uszlachetnia,ze szczescie czeka na mnie za
          rogiem tylko wyciagnac trzeba rece, jakos mnie nie rusza.Jest tu i teraz.Nasze
          codzienne zmagania,smutki i radosci.Zycie po prostu.I naprawde nie wiem czemu
          maja sluzyc serwowane przez Ciebie historyjki z happy endem....Tym,ze lepiej
          sie ma mi sie zrobic?No to oglaszam,ze mi sie nie robi.Wiec kaganek oswiaty
          zanies Dobra Kobieto gdzie indziej.A moze Ty prace domowa z psychologii piszesz?
          Pozdrawiam.Dziunia
        • virtual_moth Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 03.12.04, 11:34
          Bella, gdzie ty żyjesz, kobieto? Myślałam, że pisząc posta rozpoczynającego
          wątek po prostu przegięłaś z winem, ale teraz już nie wiem co myśleć - pijesz
          od rana do wieczora?

          Wiele nie wniosę do tego wątku, bo kompletnie nie wiem o co ci chodzi. Mogłabyś
          pisać lektury dla uczniów gimnazjum, co by ćwiczyli intelekt próbując
          rozwikłać "co autor miał na myśli"wink

          Napiszę tylko, ze twoja historyjka nie trzyma się kupy. Ładny mi tatuś, co to
          za wychowywanie córki wziął się dopiero wtedy, gdy ta znalazła się na bruku z
          brzuchem pod brodą. I to w jaki sposób - przesyłając jej liściki, buahahahahsmile
          Nie wiem też kto miałby zatrudnić ciężarną, chociaż ZUS pewnie zna wiele
          przypadków takich cudów naturywink No i do tego ten teatralny gest wyrzucenia
          pieniędzy od tatusia, hahahahaha, do garnka nie miała co włożyć, ale wzgardziła
          potencjalną ładną sumką w imię wyższej ideiwink No istny cyrk.

          Wiesz, chyba jednak nie nadajesz się na autorkę lektur, nawet szkolnychwink
        • burza4 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 03.12.04, 12:15
          Bello - tak wyszło że spełniłam twoje wytyczne na życie. Rozwiodłam się z
          własnej inicjatywy, przez parę lat byłam samodzielna, samofinansujaca się i
          samorządna. Wiem, że to możliwe. tylko ze jednoczesnie zdaję sobie sprawę że po
          pierwsze - miałam dużo szczęścia, że rozwiodłam się w dobrym momencie, po
          drugie - że jednak mogłam liczyć na pomoc rodziców. I bez tych dwóch czynników -
          bardzo wątpię, czy udałoby mi się osiągnąć sukces.

          Szczęście polagało na tym, ze miałam dobra pracę w stabilnej firmie, gdzie mimo
          braku studiów zarabiałam naprawdę dobrze (to pierwsza róznica w porównaniu z
          obecnymi czasami). Studia robiłam juz jako samotna matka, pracując na pełny
          etat - stąd też nieocenioną była pomoc rodziców w kwestii opieki nad dzieckiem.
          Bez tej pomocy nie byłabym w stanie angazowac się w pracę - to z kolei
          wpłynęłoby na wysokość zarobków. Stałam się samodzielna w dobrym momencie - bo
          dwa razy do roku dostawałam solidne podwyzki i moja pensja szła w górę. W
          obecnych czasach można o tym tylko pomarzyć - i to niezaleznie od tego jakby
          się człowiek nie starał. Rynek pracy się załamał - nawet w duzych miastach.
          Kiedyś przy zmianie firmy zarobki rosły o jakies 20%, sukało się takiej, która
          daje perspektywy i lepszą pensję. Teraz zdecydowana większość dobrze
          zarabiających osób w takiej sytuacji traci. Ja zmieniłam firmę - i moje zarobki
          spadły o 40%. I tak mam szczęście - bo przy takim rynku pracy równie dobrze
          mogliby zatrudnić kogoś za połowę tego co ja dostałam...

          Miałam szczęście, bo rodzice pomogli mi kupic mieszkanie (część dali, częśc
          pozyczyli). Inaczej byłoby krucho - wtedy kredyty były oprocentowane na ponad
          20 procent, a wynajem pochłonałby połowę mojej pensji. Gdyby nie pomoc
          rodziców - nie udałoby mi się tak szybko stanąć na nogi. Dzięki temu, ze
          ułatwili mi start w ciągu 6 lat zamieniłam mieszkanie na 3-pokojowe, kupiłam
          samochód i zaczęłam żyć na dość dobrym poziomie.

          Wreszcie - miałam szczęście, bo moje dziecko jest zdrowe, bez alergii i nie
          wymagało szczególnych nakładów finansowych ani tez nie musiałam chodzić na
          zwolnienia.

          owszem, jestem osobą zaradną i myslę, ze dobrze daję sobie radę w zyciu. Ale to
          nie tylko moja zasługa - to równiez kwestia splotu takich, a nie innych
          okoliczności, na które wpływu nie miałam. Dla mnie te okoliczności były
          fartowne, ale wiem też, że nie oznacza to, że każdy ma takie same. Dlatego
          rozumiem dziewczyny, które mają problemy. Gdyby nie łut szczęścia, borykałabym
          się z podobnymi...
        • california_dreaming WYGRAŁAM DZIŚ SPRAWĘ W SĄDZIE !!!!! :))))))) 03.12.04, 13:31
          Ha, ha, ALLELUJA!
          Po raz pierwszy od kilku lat śmieję sie pełna piersią. Dzis odbyła sie
          rozprawa w sądzie okręgowym, ogłosili wyrok, który jest już prawomocny (nawet
          jeśli pozwany wniesie o kasacje do sądu najwyższego, którym to mnie straszył
          kilka lat temu).
          Sprawę o uznanie ojcostwa wniosłam w maju 2000. Dziś nastąpił finał.Ponad 3
          lata miałam poczucie że czekam na Godota. Ale nie. Udało się.
          Wam też sie uda, Wy wszystkie które czekacie.
          (Maki mnie dziś rozśmieszały w trakcie rozprawy)
          Pozdrowienia,
          wytrwałości,
          cierpliwości,
          po najczarniejszej nocy przychodzi Dzień.
          Ania
          • kuku-007 Re: WYGRAŁAM DZIŚ SPRAWĘ W SĄDZIE !!!!! :)))))) 03.12.04, 13:47
            Ha, ha, ALLELUJA!
            > Po raz pierwszy od kilku lat śmieję sie pełna piersią. Dzis odbyła sie
            > rozprawa w sądzie okręgowym, ogłosili wyrok, który jest już prawomocny (nawet
            > jeśli pozwany wniesie o kasacje do sądu najwyższego, którym to mnie straszył
            > kilka lat temu).
            > Sprawę o uznanie ojcostwa wniosłam w maju 2000. Dziś nastąpił finał.Ponad 3
            > lata miałam poczucie że czekam na Godota. Ale nie. Udało się.
            > Wam też sie uda, Wy wszystkie które czekacie.
            > (Maki mnie dziś rozśmieszały w trakcie rozprawy)
            > Pozdrowienia,
            > wytrwałości,
            > cierpliwości,
            > po najczarniejszej nocy przychodzi Dzień.

            smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            • smallm Re: WYGRAŁAM DZIŚ SPRAWĘ W SĄDZIE !!!!! :)))))) 03.12.04, 13:54
              To wszystko przez te maki smile
              Chyba powiesze sobie domu jaki obraz z makami big_grinbig_grinbig_grin
          • california_dreaming ojejku, z tej ekscytacji.. 03.12.04, 14:33
            pomyliły mi sie aż lata. Wniosłam sprawę w maju 2001.
            Maki sa śmieszne, ale z mądrościami belli wcale sie nie zgadzam.
            Prawdę mówiąc dawno nie czytałam takich bzdur (pardon me).
            Teraz muszę pędzić ale jeszcze wrócę do tematu!
            A
        • natasza39 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 03.12.04, 23:43
          bella1 napisała:
          Kiedys uslyszalam historyjke,ktora dala mi wiele do myslenia...

          Sorry, ale mnie ta historyjka ubawiła, swoja amerykańska cukierkowatościa a la
          lala Barbie.
          I nad czym tu wogóle myśleć pierdoły a la podrzędny amerykański film, w
          stylu "true story" puszczane w czwartki w tvn.
          Puste, głupie i majace tyle wspólnego z zyciem co ja z ruskim baletem!!!

          Jakbym była na miejscu tej dziewuchy, to napewno nie wywaliłabym tej koperty,
          bo "samodzielna" powinna byc przede wszystkim PRAKTYCZNA!
          Ktoś kto jest w szambie po uszy kazdej potencjalnej szansy na wyjście z szamba
          sie chyta, a jak w takiej sytuacji szanse JAKąKOLWIEK marnuje jest głupi.
          Duma i głupota to siostry bliźniaczki.
          Dumny głupiec jest żałosny.
          Mądry natomiast, wie o tym, że czasem "dume" trzeba do kieszeni schować,
          szczególnie w sytuacji jak sie ma "nóz na gardle".

          A ponadto ta cała "samodzielna" cos szybciutko z tej chołubionej przez Ciebie
          samodzielności zrezygnowała jak sie jakis chłop na horyzoncie pojawił.

          Czyli jak dla mnie przykład... do bani!
          • bella1 Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 04.12.04, 07:44
            Nataszo - ...nie wspomnialam nigdy zeby rezygnowac z przyszlosci.......
            To,ze sie jest samodzielna -wcale nie oznacza,ze sie nie kocha i nie jest
            kochana.
            Siedzialam piec minut nad Twoim zdaniem.......'duma i glupota to siostry
            blizniaczki"..Dumny glupiec jest zalosny,ale dumny medrzec to juz inna para
            kaloszy.Czasami emocje przeszkadzaja w rozumieniu
            intencji,tresci.....Wlasciwie - w czytaniu - przeciagamy emocje na swoje
            pole /znowu te pola i maki -sama sie usmiecham i wiem,jaki moze byc zarzut po
            narkomance ,pijaczce i rozpustnicy rozbijajacej malzenstwa -hahaha/.
            Ja nie daje zadnego wzoru,zadnego patentu nie mam -nawet na swoje
            zycie.Wypowiedzialam sie ...Tak jak i Wy.Zaznaczylam,ze ten brak samodzielnosci
            dotyczy niektorych....
            Ale..............nadal chcialabym zrozumiec.....jezeli satysfakcja ma byc
            wygrana sprawa o stwierdzenie ojcostwa,podwyzszenie alimentow,wywalczenie
            zasilku dla bezrobotnych,pozyczka pieniezna od sasiadki,wymuszone wizyty ojca
            dziecka..........jak to sie ma do satysfakcji spokojnego dnia spedzonego w
            pracy,a pozniej na zabawie z dzieckiem........i spokojnym wieczorze.
            Moze nie rozumiem tego rajcu jakim jest udowodnienie innym,ze do pewnych rzeczy
            mozna zmusic.Sadem,napominaniem,grozba,szantazem...Wymuszone - kojarzy mi sie
            zle.Nie zmuszam -bo nie lubie -jak i mnie zmuszaja.
            Wspominalam juz,ze zdaje sobie sprawe,ze moja opinia jest u nas niepopularna..
            Pomimo tego - temat mnie ciekawi.Dziekuje za odzew.
            • iizaa Re: Samodzielna?Tylko do niektorych.............. 04.12.04, 10:09
              Ale..............nadal chcialabym zrozumiec.....jezeli satysfakcja ma byc
              > wygrana sprawa o stwierdzenie ojcostwa,podwyzszenie alimentow,wywalczenie
              > zasilku dla bezrobotnych,pozyczka pieniezna od sasiadki,wymuszone wizyty ojca
              > dziecka.......


              Przeczytałam to i nie wiem czy się śmiać czy płakać?

              Przepraszam,że pokusze sie o takie stwierdzenie, ale już nie bardzo moge sie
              powstrzymać.
              Bello1 a wiesz co to jest głod. Kiedy otwierasz lodówkę i widzisz w nije
              tylko światło. Zaglądasz do portfela i okazuje się ,że ledwo starczy ci na
              jedzenie dla dziecka, a ty przechodzisz na "powietrze". I teraz nie zaczynaj o
              pracy i innych tego typu rzeczach, bo w Polsce jak nie masz wtyk, to pracy bez
              dziecka nawet nie dostaniesz w prosty sposob, a samotnych matek NIE ZATRUDNIAJĄ.
              Bo taka idzie na zwolnienia, bo nie zostanie w pracyy na nadgodzinach , boo
              zakładają z góry,że jestes złym pracownikiem. Takie są realia.
              Ale wracając do tematu, kiedyy nie masz co jeść, to kazdy wywalczony grosz,
              to twoje sniadanie, obiad , kolacja.

              Uważasz ,że radość z wywalczonego zasiłku też jest nie taka??
              Jak tu słusznie ktoras z dziewczyn zauważła: dumą i wielkimi ambicjami dziecka
              nie nakarmisz. Chyba ,że są na to jakieś przepisy...

              Niestety zycie jest , jakie jest, reali są jakie są. I jestem pewna ,że kazda z
              nas chciałaby żeby było inaczej, ale warunki są często nie pozwalają na
              spełnienie własnych planów i ambicji.


              Jedno w czym się z tobą zgodzę, to przymuszanie ojca do uznania dziecka - choć
              on tego nie chce kompletnie, i zmuszanie go do odwiedzin.
              Ja nie uznałam ojcostwa mojego partnera, to była moja decyzja choć wiem, że
              uznałby corkę na pewno. A nie zrobiłam tego, bo:
              1.nie interesowała się mną przez całą ciąże (po 8 latach zwiazku)
              2.bo urodziłam , a jemu to jakoś "umknęło"
              3.bo moja corka ma ponad 3 lata, a on nigdy, podkreśle NIGDY jej nie widział i
              nie wyraził najmniejszej checi do tego ,żeby choć "rzucic na nią okiem".

              W życiu go nie poproszę o żadne odwiedziny.Teraz - wręcz przeciwnie, ubiłabym
              go gdyby próbował się zblizyc doo MOJEJ córki.

              Ale wymuszone nie zawsze jest złe....
              Obyś nigdy nie musiała sie o tym sama przekonać.

              A moze napiszesz cos o sobie, wiecej niz to ,że byłas nastoletnia matką. I co
              zostałaś sama na bruku? Bez grosza przy duszy i wydzwignęłaś sie z prochu
              nicości i zrobiłaś kariere??
    • chalsia Cały wątek przeczytałam i .... 04.12.04, 00:34
      muszę powtórzyć to, co już raz tu napisałam:

      Bella, ale o co Tobie tak właściwie chodzi ???
      Bo ja nie bardzo rozumiem po co piszesz, to co piszesz.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • chalsia Re: Cały wątek przeczytałam i .... 04.12.04, 00:36
        widać dzisiejsze 9 godzin pracy spowodowało umysłowe niedysponowanie
        (co też widać po tym, że sama pod sobą posty piszę) smile

        Chalsia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka